ebook Trzecia płeć świata
4 / 5.00 (liczba ocen: 1) Ilość stron (szacowana): 96

Trzecia płeć świata
ebook: pdf

E-book - najniższa cena: 30.60
Audiobook - najniższa cena: 19.01
wciąż za drogo?
PakietyMedyczne#Pakiety Medyczne
PakietyMedyczne#Pakiety Medyczne
36.00 zł Lub 32.40 zł
30.60 zł
31.86 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (2)
Inne proponowane

Każdy z rozdziałów tej książki opowiada o innym kulturowym mikrokosmosie i o odrębnej sieci znaczeń przypisywanych płci. Słownikowo rzecz ujmując, trzecia płeć to termin określający osoby, które nie są postrzegane zarówno przez siebie, jak i przez własne społeczeństwo, ani jako mężczyźni ani jako kobiety. Osoby te wznoszą się ponad reżim "płci", oparty o genitalia i biologiczność, wybierając anty-reżim "gender", bazujący na pragnieniach, marzeniach i upodobaniach. Osoby te tworzą unikalne kulturowe mikrokosmosy, zintegrowane ze społeczeństwem, które z braku bardziej szczęśliwych pomysłów nazywamy trzecią albo czwartą, piątą itd. płcią. Waldemar Kuligowski przybliża codzienne życia fa`fafine, xanith, muxe, baklâ, mashoga oraz innych, które uważa się za obdarzone cechami zazwyczaj rozdzielonymi między kobiety i mężczyzn. Pokazuje ich zwyczajne życie, czas pracy i czas relaksu, ukazuje ich marzenia i troski, a tam, gdzie to możliwe, sprawia, by mogli "przemówić" swoim głosem. A przy okazji, komplikuje nam życia poprzez budzenie wątpliwości, wskazywanie wyjątków od każdej reguły oraz ukazywanie człowieka jako istoty tyleż bardzo kreatywnej, co i bardzo plastycznej.

Autor przede wszystkim zachęca do tego, byśmy spróbowali "popatrzeć na świat inaczej", nie tracąc dzięki temu nic z jego oszałamiającego bogactwa. Najważniejszym celem tej książki jest bowiem zaproszenie do podróży po wielkim kręgu, w którym wszyscy jesteśmy w taki czy inny sposób spokrewnieni i bliscy. Żeby to jednak było możliwe, trzeba na początek ten krąg dostrzec.

Trzecia płeć świata od Waldemar Kuligowski możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Mamy XXI wiek, a niektórzy wciąż głoszą, że „te całe elgiebety” to się pojawiły teraz, bo ludziom się w głowach poprzewracało. Na szczęście są osoby, które robią wielką, mrówczą robotę i nieustannie edukują społeczeństwo. Do tego zacnego grona zaliczyć można także Waldemara Kuligowskiego, profesora w Instytucie Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu. Trzecia płeć świata to jego pierwsza książka dla młodzieży, poruszająca w dodatku bardzo ważny i trudny temat niebinarności: tożsamości, zaryzykuję stwierdzenie, najmniej chyba rozumianej, nawet wśród postępowych, wykształconych ludzi. Jak ją zatem w skrócie opisać? Niebinarność to zbiorcze określenie spektrum tożsamości płciowych (gender identity), które nie są wyłącznie męskie lub kobiece, i wychodzą w ten sposób poza tę polaryzację i binarność. Osoby niebinarne mogą identyfikować się jako osoby o dwóch lub więcej tożsamościach płciowych (bigender, trigender, pangender); nie mające ich w ogóle (agender); mające zmienną tożsamość płciową (genderfluid); lub jako trzecia płeć, kategoria obejmująca osoby, które nie przypisują nazwy swojej płci/tożsamości rodzajowej. Tym ostatnim przypadkiem zajmuje się właśnie Waldemar Kuligowski w swojej książce – i udowadnia, że osoby niebinarne istniały od dawna i w wielu kulturach.

Należy pamiętać, że akceptując prawa osób odmiennej tożsamości czy orientacji seksualnej, nic nie tracimy, bo to nie pizza, w której ktoś zabiera nam kawałek, a my zostajemy z niczym. Przeciwnie, szerszy ogląd tylko wzbogaca nasz świat, a moim zdaniem właśnie taki: pełen, różnorodny, kolorowy jest najbardziej ciekawy i fascynujący. Autor udowadnia, że osoby niebinarne istniały i istnieją nadal: niektóre z nich możemy odnaleźć w Internecie, inne już tylko w opowieściach. Co jednak istotne, osoby zaliczające się do trzeciej płci możemy spotkać w każdej kulturze i na każdym kontynencie: Omeggid z Panamy, Māhū z Polinezji, Kinnar z Indii czy Muxe z Meksyku to tylko niektóre z nich. Różnią się, bo świat jest różnorodny, ale łączy ich to, że nie identyfikują się po prostu z płcią męską lub żeńską, a tworzą własną, odrębną. Czasem to biologiczni mężczyźni, którzy przyjmują sposób życia kobiet, innym razem osoby, które wyglądają jak mężczyźni i wykonują pewne stereotypowo przypisane im czynności, tworzą związki z kobietami i mają z nimi dzieci, ale nie uważają się za mężczyzn i nie chcą nimi być (nie chcą też być kobietami). W swojej kulturze są różnie postrzegani: czasem przypisuje im się magiczne moce i ceni, innym razem żyją na pograniczu społeczeństwa. Najczęściej niestety się zdarza, że to turyści przyjeżdżający do krajów, w których żyją, ich nie rozumieją, szufladkując jako transwestytów, drag queens czy tomboys („męskie kobiety”).

W tej książce staram się pokazać, że ludzki świat jest znacznie bogatszy i ciekawszy. Różnorodność ról, funkcji, sposobów zakochiwania się, pracy czy ubierania się jest o wiele bardziej interesująca niż powyższy sztywny schemat. W naturze nie ma bowiem linii prostych, wszystko jest ze sobą połączone, a nasza ziemska ekumena jest ogromną strefą przepływów.

Waldemar Kuligowski dobitnie podkreśla, że nie pisze o zjawisku rzadkim, marginalnym czy lokalnym: przedstawia osoby, które żyją w społeczeństwach każdego typu, na równiku i biegunie, w szałasach i apartamentowcach. Są szanowanymi sąsiadami, krewnymi, przyjaciółmi, żyją wśród nas, także w Polsce, choć z racji tego, jaki polityczny klimat tu ostatnio panuje, są u nas bardzo słabo widoczne… A jednak są: to chociażby Łukasz Jurewicz, aktywista_tka ze stowarzyszenia LGBT+ Grupa Stonewall. A także student_ka, przyszły_a ratownik_czka medyczny_a.

Takie osoby niewątpliwie się wyróżniają, są czasem bardziej kolorowe i twórcze, wymagają od nas przemeblowania pewnych rzeczy w głowie, poszerzenia naszego postrzegania świata. Gdy nie rozumiemy kogoś lub czegoś, często budzi w nas to lęk, a lęk wywołuje agresję: stąd osoby niebinarne regularnie doświadczają aktów przemocy, pogardy czy wykluczenia. W miarę naszych możliwości twórzmy im bezpieczne strefy, dążąc niezmiennie do tego, by były one coraz większe i obejmowały jak najliczniejsze obszary.

Książka Waldemara Kulikowskiego porusza niewątpliwie ważny temat, trochę więc jestem zawiedziona jej skrótowością. Rozumiem, że ma zasygnalizować i delikatnie wprowadzić zagadnienie trzeciej płci, jednak to bardziej leksykon niż pełnoprawna pozycja książkowa. Każda grupa osób dostaje dla siebie około trzy strony tekstu, więc siłą rzeczy nie dowiemy się o Kathoey czy Baklâ zbyt wiele. Co prawda mamy na końcu każdego rozdziału podane źródła, z których czerpał autor, jednak są to teksty w językach obcych (głównie po angielsku, ale też po francusku czy hiszpańsku). To sprawia, że większość polskich czytelników nie będzie miała szans do nich sięgnąć, a z drugiej strony pokazuje, jak nieobecne na naszym polu językowym jest to zagadnienie. Zdecydowanie jest to pole dla naukowców_czyń, by powiedzieć nam więcej o niebinarności.

Nie sposób nie wspomnieć o kolorowych ilustracjach Marianny Sztymy, które bardzo pasują do treści. Duże (wiele na całą stronę) i barwne pozwalają nam łatwiej wyobrazić sobie opisywane osoby. W ogóle pod względem graficznym książka to prawdziwe cudo: rysunki, żółte strony, różne fonty. Myślę też, że jej treść pozwala rozszerzyć horyzonty i otworzyć się na inne, które dla mnie nie jest synonimem gorszego, ale wyjątkowego i wartego poznania. W końcu świat ma wiele odcieni i barw, a ludzka natura jest zbyt złożona, byśmy uparcie wtłaczali ją w znane nam już szuflady. Bądź zmianą, którą pragniesz ujrzeć w świecie.

Ocena: 4+/6
©tanayah czyta
W tej książce staram się pokazać, że ludzki świat jest znacznie bogatszy i ciekawszy. Różnorodność ról, funkcji, sposobów zakochiwania się, pracy czy ubierania się jest o wiele bardziej interesująca niż sztywny schemat. W naturze nie ma bowiem linii prostych, wszystko jest ze sobą połączone, a nasza ziemska ekumena jest ogromną strefą przepływów.

Jakiś czas temu pisałam o konkursie IBBY na najlepszą książkę dla dzieci i młodzieży. Bardzo się cieszę, że mogłam być ambasadorką tej akcji, bo dzięki temu mogłam poznać mnóstwo świetnych książek i opowiedzieć o nich szerzej! Nie o wszystkich jeszcze udało mi się to zrobić, ale dzielnie pracuję, by było to jak najszybciej. Ale w pierwszej kolejności chciałabym Wam opowiedzieć o Trzeciej płci świata Waldemara Kuligowskiego. Książka znalazła się w finale i tak ją poznałam – przypuszczam, że gdyby nie to, pewnie sama bym na nią nie wpadła! A to by była wielka szkoda! Waldemar Kuligowski jest profesorem zwyczajnym, kierownikiem Zakładu Antropologii Kulturowej UAM w Poznaniu i co dla samego autora jest ważne – redaktorem naczelnym kwartalnika Czas Kultury. Nie zawsze piszę, kim autor jest, ale myślę, że w tym wypadku warto to zaznaczyć.

Trzecia płeć świata to rewelacyjna książka, chociaż ma jedną podstawową wadę – jest za krótka! Docelowo jest kierowana do młodzieży (stąd też udział w konkursie IBBY) ale ja teraz mam nowe marzenie – żeby autor napisał taką książkę dla dorosłych! Co oczywiście nie znaczy, że dorośli tej nie mogą przeczytać – mogą! A nawet muszą! Biorąc pod uwagę to, co się dzieje w Polsce, każda taka książka wskakuje na listę książek, które trzeba przeczytać! Pisząc książkę dla dorosłych mam na myśli pogłębienie tematu, więcej rozmów, więcej tła. Potrzebujemy takiej książki bardzo!

Jestem inny. Jestem osobą. Jestem szczęśliwy.

Myślę, że antropologia uczy jednej bardzo ważnej rzeczy – różnorodności świata, tego, że nic nie jest czarno białe i że nie ma jednego właściwego sposobu na życie. Waldemar Kuligowski w Trzeciej płci świata o takiej różnorodności opowiada. Definicja trzeciej płci jest taka – to termin określający jednostki, które nie są uznawane ani przez siebie, ani przez społeczeństwo, ani za mężczyzn, ani za kobiety. Pisze o omeggid z wysp Kuna Yala. To mężczyźni, którzy przyjmują sposób życia kobiet. O māhū, czyli kimś, kto jest pośrodku, żyje między porządkiem męskim i kobiecym. O rae-rae, czyli o współczesnej wersji māhū, ale z kilkoma różnicami (np. Māhū mogli być biologicznymi kobietami lub mężczyznami, rae-rae to tylko mężczyźni). Pisze o tsekats i sekrata, społecznościach na Madagaskarze, które, jak to określił pewien francuski podróżnik, całkowicie zapomniały o swojej biologicznej płci. Pisze o mashoga z Afryki, calalai, calabai i bissu z wyspy Celebes, baklâ z Filipin, kathoey z Tajlandii, kinnar i hidźra z Indii, których historia sięga starożytności, o fa’afafine z wysp Samoa – to biologiczni mężczyźni, którzy czują się kobietami, o muxe z Meksyku, xanith z Omanu, którzy zostali opisani dopiero w latach siedemdziesiątych XX wieku oraz two spirit z Ameryki Północnej (role płciowe alternatywne wobec wyłącznie męskich i wyłącznie żeńskich były charakterystyczne dla wielu rdzennych społeczności Ameryki Północnej – udokumentowano je w ponad 150 plemionach!).

Czy te nazwy są w większości nowe dla Was? Dla mnie też były. I dlatego właśnie uważam, że to taka ważna książka. Książka, która uczy, edukuje, oswaja. Pokazuje, że ludzie byli różni praktycznie od zawsze, niezależnie od czasów czy szerokości geograficznej. I że są różni, niezależnie od tego, jak bardzo będziemy temu zaprzeczać. Waldemar Kuligowski w tej książce pokazuje piękno różnic i ich wartość. Opowiada o danych społecznościach, o miejscach, w których mieszkają, o tym, czym się charakteryzują, jak są postrzegani przez innych. Co ważne, autor oddaje też głos swoim bohaterom – to oni sami opowiadają o swoim życiu, marzeniach i problemach. Dzięki temu nie jest to tylko rozprawa antropologiczna o innych kulturach – to opowieść po prostu o ludziach. Takich samych jak my, choć różnych od nas. To krótkie rozdziały, które są oczywiście jedynie zarysem tematu, ale dzięki temu to idealna pozycja dla młodzieży i dla tych wszystkich, dla których to jest całkiem nowe zagadnienie. Chciałabym też, żeby książka trafiła również do osób, które twierdzą, że LGBTQ+ to wymysły współczesności. Może to właśnie te historie, czasami z drugiego końca świata otworzą w głowie jakąś szufladkę? To również książka inspirująca do dalszych poszukiwań na własną rękę, a takie lektury cenię najbardziej.

Ja, mając 35 lat nauczyłam się z niej dużo nowych rzeczy. Nie znałam większości tych społeczeństw, nie wiedziałam też, że wśród rdzennych mieszkańców Ameryki Północnej było tyle niebinarnych osób ( a przeczytałam dużo książek o przeróżnych plemionach!). To była wspaniała antropologiczna przygoda, do której też Was gorąco namawiam!

Ocena: 5/6
©Bardziej Lubię Książki Niż Ludzi
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć