ebook Milcząca żona
4.36 / 5.00 (liczba ocen: 10724) Ilość stron (szacowana): 150

Milcząca żona
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - najniższa cena: 18.19
wciąż za drogo?
18.19 złpremium: 10.91 zł Lub 10.91 zł
19.90 zł
22.40 zł Lub 20.16 zł
22.95 zł Lub 20.66 zł
27.99 zł
22.39 zł
22.39 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (5)
Inne proponowane

Thriller kryminalny autorki światowych bestsellerów, takich jak „Ostatnia wdowa” czy „Blondynka, niebieskie oczy”. Obserwuje. Czeka. Atakuje. Która będzie następna? A przecież pragnął tylko miłości…

Prowadząc śledztwo w sprawie zabójstwa, do jakiego doszło podczas zamieszek w więzieniu stanowym, śledczy Will Trent otrzymuje niepokojącą informację. Jeden z osadzonych twierdzi, że nie jest winny brutalnego przestępstwa, o które go oskarżono. Uważa, że został wrobiony przez skorumpowanych przedstawicieli organów ścigania, a rzeczywisty sprawca – seryjny zabójca kobiet – nadal jest na wolności. Osadzony stawia warunek: jeśli Will wznowi śledztwo w jego sprawie, on dostarczy GBI informacji koniecznej do rozwikłania sprawy zabójstwa w więzieniu.
Zaledwie kilka dni wcześniej kolejna młoda kobieta padła ofiarą bestialskiego mordu w parku narodowym na północy Georgii. To przypadek czy dzieło seryjnego zabójcy?
W miarę jak Will Trent bada okoliczności obu przestępstw, coraz wyraźniej dostrzega, że musi wrócić do starej sprawy, by znaleźć odpowiedź. Minęło prawie dziesięć lat – wspomnienia zdążyły ulecieć, świadkowie zapadli się pod ziemię, dowody zniknęły, a kłamstwa stały się prawdą. Will nie zdoła jednak wyjaśnić tej tajemnicy bez pomocy jedynej osoby, której nie chce w to wikłać: swojej dziewczyny, lekarki sądowej Sary Linton.
Kiedy przeszłość zderza się z teraźniejszością, Will uświadamia sobie, że może stracić wszystko, na czym mu zależy…

Milcząca żona od Karin Slaughter możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Kolejne spotkanie z Karin Slaughter. Powiem szczerze, że tutaj tyle się działo, że nie sposób było odłożyć książkę na bok! Czytało się dość szybko, płynnie, przyjemnie. Nie miałam jakichkolwiek przeszkód podczas lektury. Pomysł na ten thriller jest strzałem w dziesiątkę. W niezwykle interesujący sposób całość została napisana, że z trudem szło się oderwać. Byłam tak ciekawa co wydarzy się w następnym rozdziale, że poświęciłam książce całą niedzielę, aż ją poznałam w całości. Kilkukrotnie zrobiłam sobie krótkie przerwy, bo niedowierzałam, że tyle się dzieje i tak się dzieje...

Są ofiary, które wzbudzają w nas strach, obrzydzenie... Ale i zainteresowanie. Bo kto jest taki chory psychicznie, by krzywdzić kobiety? Wkrótce się tego dowiadujemy, jednak nie raz autorka podsuwa nam mylne tropy. Jednak, co okazuje się właśnie na końcu... Ciarki na skórze pojawiają się od razu. Całość tak sprytnie dopieszczona, że ciężko mi było rozwikłać zagadkę, kto jest tym chorym zabójcą. Do tego wątku kryminalistycznego miesza się również obyczajowy. Widzimy relacje między bohaterami, co jest fajnym uzupełnieniem. Tak samo mieszanie wydarzeń z przeszłości i teraźniejszości jeszcze bardziej podsyca ciekawość gdyż pisarka zostawia nas w pełnym niepewności stanie i przeskakuje w inny czas akcji. Ale wtedy jest power, by czytać szybko i dalej, by móc dowiedzieć się, co się wydarzyło w danej czasoprzestrzeni.

Co do bohaterów - jest ich całkiem sporo, jest kilku głównych, chociaż to ofiary wyznaczyłabym jako główne postacie, bo one tutaj były najważniejsze. Nasi policjanci starają się znaleźć zabójcę za wszelką cenę, zrozumieć też motyw jego działania. Jednak pojawiają się kolejne ofiary, a czasu jest coraz to mniej, więc muszą przyspieszyć wszystko, a wiadomo, jaka to praca pod presją... Ogólnie polubiłam zarówna Willa jak i Sarę, chociaż to specyficzne postacie, różniące się od siebie. Partnerka Willa również jest sympatyczna. Jeśli jednak nie lubicie mocniejszych opisów ciał, to może lepiej sobie darujcie... Nic przyjemnego nie ma w czytaniu o okaleczaniu kobiecych ciał... Szczególne okrucieństwo... I ten sam sposób...

Reasumując jest to bardzo dynamiczna historia, która wciągnęła mnie w swoje macki zaraz po pierwszych kilkunastu stronach. Jest z niej całkiem pokaźny grubasek, gdyż liczy ponad pięćset stron. Jednak uwierzcie mi, nie ma tu zbędnego lania wody. Myślę, że fani twórczości Slaughter będą w stu procentach zadowoleni. Jeśli jeszcze nie mieliście okazji poznać pióra tej autorki też zachęcam, ale może zacznijcie od pierwszego tomy z Willem Trent'em, a nie tak jak ja, od końca praktycznie. Spędziłam z tą książką ciekawą niedzielę i cieszę się, że miałam ku temu okazję. Na pewno jeszcze nie raz sięgnę po książki autorki.

Ocena: 5-/6
©Tylko magia słowa
Książki Karin Slaughter to dla mnie zawsze gwarancja wielu emocji, mocnej, solidnej akcji, braku nudy i z całą pewnością świetnie spędzonego czasu z lekturą. Zarówno serie, jak i pojedyncze powieści (Miasto glin, Dobra córka) to zawsze mniejsze i większe bestsellery. No i jest to jedyna autorka (kobieta), której książki biorę zawsze w ciemno, niezależnie od opisu wydawcy czy opinii w Internecie.

Milcząca żona to już nasze dziesiąte spotkanie z Willem Trentem, agentem GBI. Już sam początek powieści przykuwa uwagę. W więzieniu stanowym dochodzi do rozruchów, w wyniku których ginie jeden z więźniów, a kilku z nich oraz paru strażników zostaje rannych. Tymczasem jeden z osadzonych, Daryl Nesbitt, oskarżony o brutalne morderstwo, utrzymuje, że jest niewinny. Twierdzi, że winny zbrodni, za którą go posadzono, nadal przebywa na wolności i że jest nim seryjny zabójca kobiet. Stawia Trentowi warunek: jeśli Will wznowi śledztwo w jego sprawie, by go oczyścić z zarzutów i uniewinnić, on przekaże GBI informacje o zabójstwie i rozruchach w więzieniu. Daryl próbuje udowodnić, że podczas jego odsiadki tamten morderca działał w najlepsze dalej i mordował kolejne kobiety.

Will nie ma właściwie wyboru i decyduje się wznowić śledztwo. Niestety obawia się, że na jaw mogą wyjść bardzo niepochlebne rzeczy o Jeffrey’u Tolliverze, który zginął osiem lat temu. Jeffrey Tolliver, były mąż Sary Linton, szef policji, który został okrzyknięty niemalże bohaterem. No i Sara, która bardzo długo leczyła się z żałoby po mężu, a która teraz, od jakiegoś czasu, spotyka się z Willem. Co najgorsze cała sprawa nie obejdzie się bez zaangażowania w nią Leny Adams, dawnej współpracownicy Jeffrey’a, którą Sara zawsze obwiniała o śmierć męża. Lena w dziwny sposób przynosi pecha ludziom, którzy pojawiają się w jej pobliżu… W przeszłości zdarzyło jej się podjąć kilka złych decyzji i teraz ani Sara, ani Will, Lenie nie ufają. Szczerze mówiąc moje odczucia wobec Leny również są mieszane. Odnoszę wrażenie, że autorka jeszcze nie zdecydowała, po której stronie barykady stoi postać Leny Adams i nadal czeka, w którą stronę ewoluuje. Zwłaszcza, że obecnie Lena jest w ciąży, więc ostatniego słowa na jej temat pisarka jeszcze nie powiedziała.

Will ma nie lada zagadkę do rozwikłania. Z jednej strony jest fachowcem w swojej dziedzinie, profesjonalistą, któremu zależy na rozwiązaniu sprawy, z drugiej zależy mu na bezpieczeństwie Sary. Wyciąganie z przeszłości brudów i nieprawidłowości dochodzeń prowadzonych przez jej byłego męża, to ostatnia rzecz, na jaką ma ochotę. Czuje, że to ogromne ryzyko, a sama gra może kosztować go więcej, niż jest gotów poświęcić.

Akcja książki biegnie dwutorowo: w czasach dzisiejszych w Atlancie i dziesięć lat wstecz w Grant County. Oczywiście nie jest to nic niezwykłego i zdarzało się już, że autorka wprowadzała dwutorowość powieści – całkiem niedawno zrobiła to w ZbrodniarzuHrabstwa Grant i książki Zaślepienie. Dopiero po ukończeniu cyklu z Jeffreyem i Sarą, autorka kontynuuje wątki w serii z Willem Trentem. Tak więc ponowne spotkanie z Tolliverem było dla mnie dość ciekawym doświadczeniem, podobnie jak samo przeniesienie się bohaterów dziesięć lat wstecz.

Milcząca żona to – jak wszystkie powieści Karin Slaughter – dopracowany, przemyślany thriller, choć na pewno mniej krwawy od innych. Autorka przyzwyczaiła nas już do specyficznych dla niej mrocznych sekretów oraz krwawych obrazów zbrodni. Tutaj mamy do czynienia z o wiele mniej brutalnym thrillerem. Książka przez cały czas trzyma w napięciu i będzie nie lada gratką dla wszystkich czytelników, którzy mają za sobą Hrabstwo Grant i na bieżąco śledzą losy Willa w kolejnych tomach powieści. Milczącą żonę, jak większość powieści Karin, można przeczytać jako osobną książkę, jednak o wiele lepiej jest czytać je wszystkie po kolei, tak, jak zostały wydane. Po prostu o wiele ciekawiej jest poznawać losy Sary, Jeffrey’a, Willa i innych bohaterów w kolejności chronologicznej.

Ta powieść to realistycznie nakreślone postacie, z krwi i kości, z ich wadami i zaletami, z całym bagażem doświadczeń i z przeszłością, nierzadko bardzo bolesną. Mimo iż to Sara i Will wysuwają się tu na pierwszy plan, to i tak z zainteresowaniem śledzimy również losy Faith (partnerki Willa), Amandy (jego szefowej) czy choćby wspomnianej już Leny Adams. U Karin Slaughter czasem nie do końca wiadomo, czy danemu bohaterowi bliżej jest do postaci pozytywnej, czy też negatywnej. Zwłaszcza jeśli chodzi o postaci drugoplanowe. Z czasem sami docieramy do sedna, a nawet i wtedy bywa tak, że się mylimy, że autorka nas w ostatniej chwili zaskakuje. Zresztą nagłe zwroty akcji to wizytówka Slaughter. Podobnie jak i to, że niektóre rzeczy i sprawy okazują się zupełnie inne, niż nam się zdawało lub niż na to wyglądają. Tego rodzaju zaskoczenia były zawsze bardzo typowe dla autorki. Tutaj – jak odniosłam wrażenie – takich zaskoczeń trochę zabrakło. Zwłaszcza na końcu. Przyzwyczaiłam się już, że w obu seriach (jak i osobnych książkach pisarki), zakończenie przypomina kolejkę górską. Myślę, że część czytelników może się czuć nieco zawiedziona brakiem takiej kolejki w Milczącej żonie, jednak nie uważam tego za wadę czy jakiś straszny brak książki.

Spójna fabuła, lekkie pióro, autentyczne postacie, ciągłe napięcie i dopracowana akcja to mocne strony powieści. Dla wiernych fanów obu serii (Hrabstwa i Willa) będzie to wyjątkowa książka łącząca w sobie oba cykle. To pozycja głównie dla nich, a jeśli ktoś lubi styl Karin Slaughter, a tych serii jeszcze nie poznał, to kto wie, może sięgnie po nie właśnie po tej książce. Zapewniam, że dalej będzie tylko coraz lepiej. Gorąco polecam.

Ocena: 5+/6
©Papuzie pióro
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć