ebook Godzina zagubionych słów
3.96 / 5.00 (liczba ocen: 31)

Godzina zagubionych słów
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria:  /
najlepsza cena! w ostatnich dwóch tygodniach
E-book - najniższa cena: 25.33
wciąż za drogo?
30.60 złpremium: 19.74 zł Lub 19.74 zł
25.33 zł Lub 22.80 zł
32.90 zł Lub 29.61 zł
25.33 zł
25.42 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (6)
Inne proponowane

Czy godzina wystarczy, by przebaczyć, pokochać, zrozumieć? Natasza Socha – autorka poczytnych powieści obyczajowych – proponuje nam piękną historię, która pozwala odnaleźć nadzieję i dostrzec, że szczęście jest na wyciągnięcie ręki. Niekiedy bowiem jedna rozmowa potrafi zmienić wszystko, a przedświąteczny wieczór, to najlepszy czas, by ją odbyć…

Katarzyna, Marcin, Anna, Aleksy i Fabian, Borys – z pozoru nie łączy ich nic. Mijają się, kupując kwiaty w okolicznej kwiaciarni, zajadając kanapki w pobliskim barze i zamawiając espresso w kameralnej kawiarni. Mimo że każdy z nich ma swoją historię, troski i głęboko skrywane tajemnice, połączył ich magiczny dzień, w którym dostali od losu wyjątkową szansę. Czy odważą się z niej skorzystać?
„Kocham cię”, „przepraszam”, „tęskniłem za tobą”, „jesteś dla mnie ważna” – te słowa miały nigdy nie zostać wypowiedziane. Jednak jest taki okres w roku, kiedy nawet najbardziej niemożliwe rzeczy stają się realne. Wystarczy w nie uwierzyć!

Godzina zagubionych słów od Natasza Socha możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Miłość zawsze potrafi zaskoczyć. Czasem jest przemyślana, wyczekana, bywa konsekwencją przyjaźni, a czasem wystarczy jedno spojrzenie.
To jacy jesteśmy w dorosłym życiu, jest kumulacją tego, ile razy nas złamano w dzieciństwie.
Miłość to często spotkanie dwóch samotności.
Człowiek jest sumą doświadczeń i skrawków historii. Żyjąc w ciągłym biegu, nie zawsze mamy czas, by skupić się na szczegółach, na sygnałach, na tym, co by było gdyby. A potem często jest za późno. Potem już tylko pamiętamy momenty, chwile, jakieś drobne przebłyski, które cementowały relacje z tym, kogo już nie ma. I wtedy często przychodzi refleksja, że może rzeczywiście czasami brakowało kilku bardzo ważnych słów. Po obu stronach.

Dla wielu Godzina zagubionych słów Nataszy Sochy może być powieścią o drugiej szansie. Może to być optymistyczna historia o tym, że nigdy nie wiadomo, że cuda się zdarzają i że wystarczy tylko wierzyć. Możemy dopisać sobie do interpretacji co chcemy – na tym to polega. Tymczasem dla mnie jest to przede wszystkim powieść o tym, co stracone. Wydana pod koniec października, ta książka miała być mądrą alternatywą dla wszystkich okołoświątecznych historyjek ze świecami, piernikami i cynamonowymi ozdobami choinkowymi. I choć rzeczywiście przeczytałam ją, gdy zima (przynajmniej ta kalendarzowa) rozgościła się już na dobre, to postanowiłam nie pisać o niej ani słowa. Powód jest jeden: ta książka nigdy nie powinna być traktowana tylko jak alternatywa. To mądra i kojąca historia o stracie i towarzyszących jej tęsknocie, pretensjach oraz zagubieniu. To historia do bólu uniwersalna, a towarzyszący jej śnieg, gwiazdki i świąteczna atmosfera wcale nie świadczą o tym, że nadaje się ona jedynie do czytania pod kocem w mroźny wieczór. Takie powieści nie mają jednego odpowiedniego czasu. Można je czytać w każdym możliwym momencie.

Bohaterowie Godzina zagubionych słów dostają szansę spotkania z osobą, która odeszła. Właściwie Socha nie wchodzi w to, za czyją sprawą się to dzieje. Bo czy to ważne? Jeśli dostalibyście możliwość godzinnego spotkania ze zmarłym ojcem, bratem, przyjacielem, babcią, dzieckiem, naprawdę pytalibyście, kto się do tego przyczynił? Każdy podziękowałby komu by chciał – jeden Bogu, drugi losowi, trzeci krasnalowi z ogrodu sąsiada, bo wierzyłby, że to właśnie jego zasługa. Kogo to obchodzi w momencie, gdy obok siada ten, za którym tęsknisz i któremu jeszcze tyle chciałbyś/chciałabyś powiedzieć? Nasi bohaterowie dostają taką szansę. Jeżeli dobrze ją wykorzystają, osiągną wewnętrzny spokój.

Jedna godzina. Tylko tyle i aż tyle, by móc powiedzieć to, czego nigdy nie powiedziałam. Co usłyszałby mój brat, który odszedł tak niespodziewanie, jakby kompletnie zapomniał, że nie miał do tego prawa? Co usłyszałby mój tata, który zasnął i tak dobrze mu się spało, że postanowił nigdy się nie obudzić? Co bym im powiedziała? Co oni powiedzieliby mnie?

Nie będę miała swojej ławeczki w parku. Nie będę na niej przysiadać w nadziei, że spotkam tam anioła. Nikt nie da mi takiej szansy. Ale mogę sobie to wszystko wyobrazić – tak jak Natasza Socha. Mogę wszystkie sceny z Godziny zagubionych słów odegrać w głowie, dać sobie więcej niż tylko godzinę, powiedzieć, co zawsze chciałam powiedzieć i odzyskać spokój. Mogę też się ze sobą kopać, walczyć z pretensjami, ale czy to coś da. Czy warto?

Ocena: 5/6

©Spadło mi z regała
Kiedy ujrzałam zapowiedź powieści Nataszy Sochy, od razu przykuła ona moją uwagę. Nie dość, że okładka jest niezwykle klimatyczna, to jeszcze ten tytuł, który jawnie zasugerował mi, że nie jest to zwyczajna powieść świąteczna. Wiedziałam, że prędzej czy później będę musiała sięgnąć po tę pozycję. Jak myślicie, czy rzeczywiście nie jest to typowa świąteczna historia?

Czy jedna godzina jest wystarczająca, by zdążyć wybaczyć, przeprosić lub po prostu spędzić jeszcze trochę czasu z bliską osobą? Katarzyna, Marcin, Anna, Aleksy, Fabian oraz Borys to bohaterowie, których właściwie nie łączy nic. Mijają się na co dzień w sklepie, na ulicy lub kiwają sobie głową na dzień dobry. Każde z nich ma swoje tajemnice i ukryte troski, ale ten jeden dzień w roku, który jest istnie magiczny, w pewien sposób ich połączył i dał każdemu z nich wyjątkową szansę. Czy będą na tyle odważni, by z niej skorzystać?

Kiedy zaczęłam lekturę tej pozycji, przyznam szczerze, że trochę się zdziwiłam. Przede wszystkim tym, jakim językiem została ona napisana. Autorka, choć używa tutaj języka potocznego, to jej słowa są piękne i trafiają w najczulsze struny duszy czytelnika, sprawiając, że czytana książka zdecydowanie zyskuje na jakości. Wcześniej nie miałam jeszcze do czynienia z książkami Nataszy Sochy, ale teraz wiem już, że muszę to jak najszybciej zmienić i sięgnąć po pozostałe powieści autorki.

Bohaterowie także zasługują na swoje pięć minut. Każdy z nich ma swój charakter i tak naprawdę żaden nie okazał się płaską/nijaką postacią, na całe szczęście oczywiście. Nie potrafię także wybrać jednego bohatera, którego polubiłam najbardziej, ponieważ wszyscy występujący na swój sposób zdobyli moją sympatię. Skoro już przy tym jesteśmy, to wspomnę też o tym, że cieszę się, iż Natasza Socha pozostała przy takiej ilości postaci – gdyby było ich więcej, czytelnik mógłby zacząć się gubić, a to zdecydowanie nie ułatwia czytania. Historie tychże bohaterów są jednocześnie zupełnie różne, ale jednak mają coś wspólnego. Wszystkich łączy utrata kogoś bliskiego, z różnych przyczyn. Ten wątek przeplata się tutaj przez wszystkie strony, co spaja historie każdej postaci w jedną, jednakże ja muszę się do tego przyczepić. Rozumiem, jaki był zamysł autorki i dlaczego to wszystko zostało właśnie tak przedstawione, ale jak dla mnie w pewnym momencie zrobiło się trochę zbyt dramatycznie – jest to moje odczucie i jeżeli ktoś myśli inaczej, to cudownie.

Godzina zagubionych słów to w zasadzie zbiór historii, opowiadań, które są ze sobą połączone. Nie są to opowieści o zupełnie obcych sobie ludziach, ponieważ każdy z nich spotyka się przelotnie w kawiarni, w kwiaciarni lub po prostu na ulicy. Jest to bardzo ciekawe i sprawia, że nawet nielubiący opowiadań czytelnik pozostanie przy lekturze tej pozycji do końca. Ja sama jestem zachwycona tą pozycją i ogromnie cieszę się, że mogłam ją przeczytać. Co też jest ważne, ta książka będzie idealna nie tylko na Boże Narodzenie. To, co przekazuje swoją treścią, jest odpowiednie na każdą porę roku i każdą porę dnia.

Jeżeli lubicie powieści słodko-gorzkie, w których nie zabraknie smutku i łez, ale śmiech również znajdzie swoje miejsce, to powieść Nataszy Sochy musi trafić w Wasze ręce. Nie pożałujecie.

Ocena: 5+/6
©Inthefuturelondon
Godzina zagubionych słów to moja druga świąteczna książka przeczytana tej zimy. I jest to naprawdę wyjątkowa książka, niezwykle wartościowa i zapadająca w pamięć. Przede wszystkim jest ona inna od tych świątecznych książek jakie miałam okazje do tej pory przeczytać. Ale zacznijmy od początku.

Książka składa się rozdziałów, a w każdym z nich poznajemy nowego bohatera: Katarzynę, Marcina, Annę, Aleksego i Fabiana oraz Borysa. Z pozoru nic ich nie łączy. Ale tylko z pozoru. Każde z nich straciło w najbliższym czasie bardzo bliską sobie osobę. Każde z nich otrzymało jednak pewną wyjątkową możliwość odbycia tej ostatniej rozmowy z ową osobą, a wszystko za pomocą obsypanej śniegiem, zapomnianej starej ławki. A dzięki tej rozmowie mają możliwość powiedzenia tego, czego nie zdążyli zanim śmierć pokrzyżowała ich plany. Powiedzieć, ale i zrozumieć drugą osobę i jej postępowanie.

Godzina zagubionych słów to niezwykle mądra i wartościowa książka. Bardzo często w okresie okołoświątecznym rzucamy się w wir przygotowań: sprzątamy, ozdabiamy mieszkania, skupiamy się na rzeczach wokół nas. Zapominamy jednak o tym co najważniejsze: o drugim człowieku i rozmowie z nim. W książce mamy przedstawionych 5 naprawdę życiowych sytuacji. Jednak w odróżnieniu od książki nam nie trafi się bonusowa godzina. Dlatego też nie powinniśmy z niektórymi sprawami zwlekać i jeśli mamy jakieś niewyjaśnione sprawy wyjaśnić je póki mamy taką możliwość. A jeśli czegoś nie rozumiemy w zachowaniu drugiej osoby, zawsze najlepszym rozwiązaniem będzie rozmowa.

Natasza Socha pokazuje nam tu różne oblicza miłości: córki i matki, siostry i brata, żony i męża, dwójki przyjaciół czy dziecka do matki, której nigdy nie znało... Wydaje się, że każda z nich jest inna, ale czy rzeczywiście tak jest? Czy w rezultacie nie sprowadzają się one do jednego mianownika?!

Ta świąteczna lektura na pewno zapadnie mi na długo, długo w pamięci. I bardzo się cieszę, bo to mądra, refleksyjna książka, która przypomina nam co tak naprawdę liczy się w życiu.

Ocena: 5+/6
©Księgozbiór Kasiny
Jestem wprost oczarowana książką pani Nataszy. Genialna, wspaniała, oczywiście smutna i jednocześnie pokrzepiająca.

Katarzyna, Marcin, Anna, Aleksy i Fabian, Borys – z pozoru nie łączy ich nic. Mijają się, kupując kwiaty w okolicznej kwiaciarni, zajadając kanapki w pobliskim barze i zamawiając espresso w kameralnej kawiarni. Mimo że każdy z nich ma swoją historię, troski i głęboko skrywane tajemnice, połączył ich magiczny dzień, w którym dostali od losu wyjątkową szansę. Czy odważą się z niej skorzystać? Niekiedy jedna rozmowa potrafi zmienić wszystko, a przedświąteczny wieczór, to najlepszy czas, by ją odbyć.

Po przeczytaniu długo nie mogłam pozbierać myśli. Targało mną mnóstwo emocji, wzruszenie ściskało gardło. Uwielbiam historie, które się przeplatają. Tutaj tez ma to miejsce.

Nie da się szybko przeczytać, odłożyć i zapomnieć. Te głębokie historie, życiowe, które mogą dotknąć każdego z nas. Prawdziwe, realistyczne. Sama się zastanawiam jak bym wykorzystała godzinę na rozmowę z kimś kto już odszedł. Na pewno chciałabym mieć taką możliwość...

Dawkowałam sobie te opowiadania, bo po każdym musiałam się głębiej zastanowić i przetrawić wszystkie emocje. Do tej pory nie potrafię ubrać w słowa to co czuje, bo nie oddam uroku tej książki. I szczerze bardzo chciałabym zobaczyć film na podstawie książki.

Po prostu trzeba ją przeczytać. Zasmuca, wzrusza, każe się zatrzymać, przemyśleć i docenić swoich bliskich, rozmawiać z nimi, czasem nic nie mówić, a po prostu być. Bo to w życiu jest najważniejsze. Z dnia na dzień możemy kogoś stracić , a potem do końca życia będziemy się bić z myślami, że mogliśmy zrobić inaczej. I niestety nikt nie da nam dodatkowej godziny na odkupienie...

Gwarantuję Wam, że się nie zawiedziecie po lekturze. Brawa dla autorki! I na pewno sięgnę po inne książki pani Nataszy. A Godzina zagubionych słów doskonale nadaje się, aby nastroić się na święta.

Ocena: 6/6
©Reading My Love
Natasza Socha to znane nazwisko w świecie miłośników literatury. Najnowsza powieść autorki miała swoją premierę kilka dni temu. Jak tylko do mnie dotarła, rzuciłam wszystko w kąt i zabrałam się za czytanie. Zabrałam i... przepadłam, bo tak mądrej, przemyślanej i pełnej refleksji książki dawno nie czytałam. To książka z przesłaniem i podwójnym dnem. Każe się zatrzymać, zadumać i zastanowić, co w życiu tak naprawdę jest ważne.

Boże Narodzenie to szczególny czas. Wynosimy z domu, że musi być posprzątane, musi być tona potraw, które potem trzeba mrozić, musi być choinka i musi być opłatek. Ja sama tydzień przed świętami siedzę w kuchni: gotuję, piekę, lepię i mówię: zostawcie to na święta, po czym jest stały tekst: jedzcie, bo wyrzucę.

Godzina zagubionych słów to Natasza Socha w świątecznym wydaniu. Autorka przedstawia nam pięcioro bohaterów: Katarzynę, Marcina, Annę, Aleksego i Fabiana, a także Borysa. Pozornie przypadkowe osoby, które nic nie łączy. Tylko z pozoru, bo połączyła ich metalowa, odrapana ławka zasypana śniegiem i stająca na uboczy. Ławka, na której dostali szansę, dodatkową godzinę na rozmowę z najbliższymi, którzy właśnie odeszli. Godzinę, aby dokończyć niedokończoną rozmowę, godzinę, aby zamknąć to co niezamknięte i godzinę, aby powiedzieć, że kogoś się kocha. Aż godzina i tylko godzina.

Każdy z nas z pewnością oddałby dużo, aby taką szansę dostać. Zabiegani, zapracowani i zagonieni nie mamy czasu, nie chcemy, odkładamy na później, a przecież tego później może nie być. Życie to nie film ani książka i nie dostaniemy godziny na pożegnanie. Nagle się coś skończy beż drugiej szansy i możliwości naprawy.

Autorka zafundowała nam pięć historii, pięć życiowych historii, których nie brak w codziennym życiu. Wzruszające, prawdziwe i pełne życiowych mądrości tok można w skrócie napisać o najnowszej powieści Pani Nataszy.
Nie odkładajmy niczego na później, nie zapominajmy o najprostszych prawdach, pamiętajmy o najbliższych i nie bójmy się rozmawiać.

Podobno człowiek rodzi się z potężną siłą zdolną do przezwyciężania wszelkich trudności, strat i bólu. I chociaż czasem wydaje się to niemożliwe, jednak potrafi się zregenerować, napędzany ogromną siłą życia. Wszystkie te niedobre komórki zostają po jakimś czasie z naszego organizmu usunięte, wydalone i zastąpione nowymi, które nie mają już złych wspomnień.

To wartościowa książka, po którą z pewnością warto sięgnąć. Ja na szczęście mam do nadrobienia cała serię Nie. I jakoś nie będę jęczeć, że moja lista do przeczytania nie ma końca, bo warto sięgać po mądre i życiowe książki.

Ocena: 5+/6
©Biblioteczka u Rudej
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć