ebook Kobiety z Vardo
4.04 / 5.00 (liczba ocen: 8774)

Kobiety z Vardo
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Wydawca:  Wydawnictwo Znak
Kategoria:  /
E-book - najniższa cena: 19.99
wciąż za drogo?
19.99 zł
Inne proponowane

Żeby przejąć władzę nad kobietami, wystarczyło oskarżyć je o czary.

Zima, rok 1617. Morze zabiera ze sobą czterdziestu rybaków z Vardø – wszystkich mężczyzn z osady. Maren wie, że od tej chwili kobiety mogą liczyć tylko na siebie. Wraz z innymi mieszkankami wyspy bierze się do ciężkiej pracy, od której zależy ich przetrwanie. Kobiety rozplątują rybackie sieci swoich braci, wypływają na połów łodziami ojców, oprawiają ciężkie skóry reniferów, walczą z bezlitosną przyrodą.

Wkrótce przyjdzie im walczyć z czymś jeszcze. Sława komisarza Absaloma Corneta, wytrawnego tropiciela zła i bezbożności, bezlitosnego łowcy czarownic, wyprzedza jego przybycie na wyspę. Niewiele trzeba, żeby zostać posądzoną o czary. Czy godzi się, by kobiety same dbały o swój byt? Czy mogą mieć inne zdanie niż mężczyźni?

"Kobiety z Vardø" to oparta na prawdziwych wydarzeniach opowieść o mieszkankach maleńkiej wyspy na północy Norwegii, gdzie 91 osób zostało spalonych na stosie za czary i obcowanie z szatanem, gdzie mężczyźni urządzili polowanie na kobiety, a największym i najczęściej jedynym grzechem było posiadanie własnego zdania i silnego charakteru.

"Jedna z najlepszych powieści, jakie czytałam od lat." - Emily Barton, "The New York Times"

"Porywająca powieść. Piękna i mrożąca krew w żyłach." - Madeline Miller, autorka "Kirke"

"Miłośniczki fikcji historycznej, szukające zwrotów akcji niczym z Opowieści podręcznej, pokochają tę powieść. Historia o niebezpieczeństwie, miłości i sile." - "Cosmopolitan"

"Ta niezwykle mocna opowieść nabiera coraz większego rozmachu, w miarę gdy zbliża się do końca." - "The Sunday Times"

"Książka na nasze czasy. Talent Kiran Millwood Hargrave jest jak trąba powietrzna i nawałnica." - Daisy Johnson, autorka "Pod powierzchnią"

"Pełna pasji, porywająca powieść Hargrave świetnie oddaje przerażającą atmosferę klaustrofobicznej opresji, z którą muszą mierzyć się te odważne kobiety." - "The Herald"

Kobiety z Vardo od Kiran Millwood Hargrave możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
To oparta na faktach opowieść o grupie żądnych władzy i ślepo zapatrzonych w religię mężczyzn, którzy zgotowali kobietom piekło na ziemi. Choć akcja toczy się w bardzo odległych czasach, bo w XVII wieku, jej kontekst brzmi dzisiaj dziwnie znajomo.

Świat nie jest dobrym miejscem dla dziewcząt…

Jest rok 1617. Podczas połowu i sztormu, który nawiedza norweskie Vardø, giną prawie wszyscy mężczyźni. Pozostałe w miasteczku kobiety, choć okrywają się żałobnym kirem, wiedzą, że muszą żyć dalej. Pod przewodnictwem zaradnej Kirsten idzie im coraz lepiej. Do czasu aż do Vardø przypływa z żoną komisarz Absalom Cornet, który za cichym przyzwoleniem miejscowego pastora rozpoczyna polowanie na czarownice.

Tak się szczęśliwie złożyło, że po Kobiety z Vardø brytyjskiej pisarki i poetki Kiran Millwood Hargrave sięgnęłam akurat w momencie, gdy na polskich ulicach kobiety zaczęły walczyć o prawo do decydowania o jednej z najbardziej fundamentalnych spraw – świadomym i bezpiecznym macierzyństwie. Nie chciałabym, żeby ta recenzja stała się manifestem światopoglądowym czy pretekstem do politycznej dyskusji, muszę jednak wspomnieć o tym, o czym być może niektórzy wciąż zapominają, a o czym dosadnie przypomina Millwood Hargrave. Kobiety od zawsze miały pod górę. Żeby być w tym miejscu, w którym są, musiały walczyć (czasem z poświęceniem życia), wydrapywać pazurami to, co dla mężczyzn było na wyciągnięcie ręki, wciąż coś udowadniać, mierzyć się z absurdami. Czy naprawdę jako społeczeństwo jesteśmy na tyle głupi, by to wszystko zaprzepaścić? Czy chcemy, by po raz kolejny o naszym „być albo nie być” decydowali opętani władzą i zakrywający się religią mężczyźni?

Kobiety z Vardø to przejmująca opowieść o ludzkiej bezwzględności i paraliżującym strachu. Ten ostatni przypada w udziale nie tylko mieszkankom Vardø, lecz także przybyłej do norweskiego miasteczka żonie okrutnego komisarza. Stworzona przez Millwood Hargrave postać Ursy w poruszający sposób pokazuje, jak niewiele do powiedzenia miały kiedyś przedstawicielki płci pięknej – jako córki, żony, przyszłe matki. Jej historia pełna jest goryczy, dojmującego smutku, bezsilności i tęsknoty za ciepłem drugiego człowieka. W podobnej sytuacji jest Maren – mieszkanka Vardø – która co prawda wiedzie zupełnie inne życie niż żona komisarza, ale na pewnym etapie doświadcza tych samych rozterek i staje przed podobnie trudnymi wyborami.

Na pierwszy rzut oka opisana przez Millwood Hargrave historia to zapis walki między grupą wyjątkowo brutalnych mężczyzn a kobietami oskarżonymi o konszachty z diabłem. Wraz z rozwojem fabuły dostrzegamy w niej również z jednej strony pokrzepiającą, z drugiej zaś przygnębiającą opowieść o kobiecej solidarności, ale także jej braku. Brytyjska pisarka jednoczy bohaterki przeciwko bezwzględnemu wrogowi, ale pokazuje też ich słabość i skłonność (ze strachu o własną skórę i żalu) do uległości. Te, które pójdą ślepo za komisarzem Cornetem, będą równie nieprzejednane i ogarnięte żądzą krwi. Czy to, czego staną się świadkami, coś w nich poruszy?

Ci, którzy po Kobietach z Vardø spodziewają się licznych opisów polowań na czarownice i palenia na stosie (jesteśmy świadkami tylko jednego), mogą być trochę zawiedzeni. Jak deklaruje brytyjska pisarka, to powieść poświęcona nie tyle samym procesom, ile okolicznościom, które do nich doprowadziły. Tym smutniejsza i przerażająca, że oparta na faktach. Lekturą na pewno nie będą usatysfakcjonowani wszyscy liczący na lekkie i szokujące czytadło. Styl Millwood Hargrave jest specyficzny – bardzo rzeczowy, dosyć szorstki, raczej pozbawiony typowej dla takiej tematyki emocjonalności, choć ostatnich sto stron właściwie temu przeczy. Powieść czyta się niespiesznie, w maksymalnym skupieniu, ale z absolutnym poczuciem dobrze wykorzystanego czasu.

Polecam gorąco! Nie tylko kobietom.

Ocena: 5+/6
©SieCzyta
VARDØ, XVII WIEK

Jeden z połowów kończy się tragicznie dla małej wyspy Vardø położonej na północno- wschodnim wybrzeżu Norwegii. W wyniku niespodziewanego sztormu giną wszyscy mężczyźni żyjący w osadzie. Od tej pory kobiety są zdane same na siebie, muszą same nauczyć się wypływać na połów czy oprawiać skóry renifera. Niedługo później na wyspie zjawia się komisarz Absalom Cornet, który burzy względny spokój wyspy. Za swój cel stawia sobie znalezienie w Vardø czarownic i osądzenie ich w imię miłosierdzia Bożego. Co trzeba zrobić, by w tym czasie zostać posądzoną o czary? Czy samodzielne wypływanie na połów, chodzenie w spodniach po mężu, a co gorsza, posiadanie własnego zdania wystarczą?

Kobiety z Vardø to przede wszystkim opowieść o kobietach. To one muszą podnieść się po stracie mężczyzn, to one muszą nauczyć się żyć na nowo w nieco innej rzeczywistości wspierając się nawzajem, lub też szerząc między sobą nienawiść, o co wcale nietrudno w tak małej społeczności. To opowieść o kobietach i ich życiu, o ich relacjach, domostwach, małżeństwach i uczuciach. Znalazł się tutaj nawet pewien wątek miłosny, bardzo ładny, ale również dość niespotykany i dla mnie samej niespodziewany, ale nie chciałabym zdradzać zbyt dużo.

Widzi teraz wyraźnie, jakim była głuptasem, zakładając, że tylko morze jest złe. Zło jest tutaj, pośród nich, ma dwie nogi i osądza ludzkim językiem.

W powieści istotną role pełni również część dotycząca pogańskich tradycji, ludu Saamów i szamanów, których kościół za wszelką cenę chce się pozbyć widząc w nich wroga. To smutna i irytująca kwestia, gdy widzę, jak kościół, którego pryncypalnym przykazaniem powinna być miłość do bliźniego, decyduje się w imię miłosierdzia zabijać. Zdaję sobie oczywiście sprawę, że takich przypadków było w historii zatrważająco wiele. Mam jednak nieodparte wrażenie, że działania kościoła niewiele się zmieniły od tamtych czasów – niegdyś jako pogaństwo definiowano tradycje inne niż katolickie, dzisiaj jako wrogów kościoła niektórzy biskupi określają osoby z grupy LGBT+ albo feministki. Ale to tylko refleksja, która naszła mnie podczas lektury.

Bardzo spodobał mi się język powieści. Jest ładny, lekko poetycki i wzorowany na starodawny, mimo to potrafi wciągnąć czytelnika. Na plus zasługuje również prowadzenie narracji z perspektywy dwóch różnych bohaterek mniej więcej od połowy książki, bo daje to zdecydowanie lepszy i dokładniejszy obraz całości. Mnie zaintrygowały również opisy surowej przyrody wyspy, która robi wrażenie wyrazistej, rządzącej życiem ludzi, ale i przy tym nieobliczalnej. Jeśli zaś chodzi o fabułę, to mam wrażenie, że książka mogłaby być zdecydowanie bardziej obszerna. Akcja rozwija się długo i przez większą część powieści czekamy, aż wydarzy się „to coś”. Przez to czuję się nieco rozczarowana lekturą, bo po długim „wstępie”, liczyłam na dłuższy i bardziej rozbudowany finał. Na uwagę zasługuje również fakt, że powieść została oparta na prawdziwych wydarzeniach, bo procesy czarownic na północy Norwegii rzeczywiście miały miejsce w XVII wieku. Nie jestem jednak pewna i ciężko mi stwierdzić, w jak dużej mierze książka opisuje realne fakty, a jak wiele w niej literackiej fikcji, bo nie mam akurat wiedzy na ten temat.

Kobiety z Vardø, to moim skromnym zdaniem jedna z lepszych książek, jakie przeczytałam w tym roku, nawet jeśli nie zyskała ogromnej popularności i najprawdopodobniej nie trafi na listę bestsellerów. A biorąc pod uwagę fakt, że zwykle unikam powieści historycznych, to coś zaskakującego nawet dla mnie.

Ocena: 5/6
©Caroline Livre
Kobiety z Vardø to powieść, która zaintrygowała mnie od samego początku – tym bardziej, że jest oparta na faktach. Właśnie ogromnym atutem książki jest nota historyczna, która znajduje się na jej końcu. Dzięki temu czytelnik jest w stanie bardziej wczuć się w historię i wyobrazić sobie te odległe czasy i przeszywający mróz, jaki odczuwali bohaterowie. Chyba każdy zgodzi się ze mną, że książki oparte na faktach, mają jeszcze więcej uroku?

Kobiety z Vardø – pościg za czarownicami

Kiedy piszę tę recenzję, jest już wieczór. Deszcz stuka o szyby, słyszę szum przejeżdżających po mokrej jezdni samochodów. Jest zimno, nadeszła jesień. Przymykam powieki i wyobrażam sobie Vardø – ten dziwny, mroźny świat, w którym życie jakby zamarzło, skostniało. Kiedy w 1617 roku potworny sztorm zabiera mężczyzn, Vardø staje się miejscem tylko dla kobiet. Czterdziestu rybaków wypływa w morze, by z tego połowu nigdy już nie powrócić. Kobiety zostają same – zdane tylko na siebie, wraz z perspektywą długiej i ciężkiej zimy. Rozplątują sieci rybackie, wyruszają w połów, garbują ciężkie skóry reniferów i czekają, aż nadejdzie łagodniejsza pogoda, by móc pochować swoich bliskich.

Ich upór, ciężka praca i chęć przetrwania zostaje źle odebrany. W końcu zamiast poddać się losowi i gryźć piach – walczą. Komisarz Absalom Cornet – słynny łowca złych duchów i czarownic przybywa, by oczyścić Vardø z grzechu…

Pościg za złem

Kobiety z Vardø zostają oskarżone o czary. Toż to w końcu nie przypadek, że czterdziestu rybaków zginęło tego samego dnia, że wioska została bez mężczyzn. Panuje powszechne przekonanie, że czarownice musiały maczać w tym palce… Która z kobiet pójdzie na pierwszy ogień i zostanie oskarżona o czary? Kristen, wkładająca męskie spodnie, Dina będąca Laponką, czy Maren, która pomaga w obowiązkach domowych Ursie, żonie komisarza?

To właśnie Maren i Ursa nawiązują szczególną więź. Czy ich przyjaźń zdoła uratować kobiety z Vardø?

Kobiety z Vardø – opowieść oparta na faktach

Jak pisałam już wyżej, to, że powieść oparta jest na faktach dodaje jej uroku. Z drugiej strony jednak aż zapiera dech w piersiach, że te wydarzenia są prawdziwe, że to, co opisywane na kartach powieści, stało się naprawdę. Kobiety z Vardø to świetna powieść, w której poszczególne wątki mieszają i przeplatają się ze sobą, wciągając czytelnika w ten okrutny, zimny, skostniały świat. Jest brutalna, ostra jak brzytwa, a zarazem krucha i delikatna – idealna na tak zimne i jesienne wieczory! Polecam!

Ocena: 5/6
©Jej Wysokość Literatura
Kobiety z Vardo autorstwa Kiran Millwood Hargrave to powieść poruszająca historią, która wydarzyła się naprawdę. Aż trudno uwierzyć, że to, co poznajemy na kartach tej powieści jest zapisem prawdziwych wydarzeń. Wydarzeń zatrważających, nie mieszczących się w wyobrażeniach, że takie praktyki były stosowane. Niestety karty historii naszej ludzkości zapisane są faktami dotyczącymi palenia kobiet na stosie.

Powieść Kobiety z Vardo opisuje historię mieszkanek maleńkiej wyspy na północy Norwegii. To tutaj w XVII wieku spalono na stosie 91 osób oskarżonych o czary i obcowanie z szatanem. Vardøya do dzisiaj nazywana jest wyspą czarownic. Jest symbolem kobiecej siły i niezależności jak i również ucisku i wykluczenia.

A wszystko zaczęło się 24 grudnia 1617 roku, kiedy to „u wybrzeży wyspy Vardo, wysuniętego najdalej na północny wschód skrawka Norwegii, rozpętał się nagły sztorm, który według naocznych świadków, wyglądał jak nie z tego świata”. Wówczas morze zabrało czterdziestu rybaków. Od tej chwili kobiety z osady zmuszone były przejąć ich obowiązki. Pogrążone w żałobie, na nowo musiały odnaleźć się w otaczającej je rzeczywistości. Mogły liczyć tylko na siebie. Ich niezależność nie spotkała się z aprobatą miejscowej władzy. Niestety jak się okazuje, kobiety zostały posądzone o czary. Na wyspę przybywa Absalom Cornet komisarz, specjalista w tropieniu bezbożności okrzyknięty mianem łowcy czarownic. Silne kobiety, które samodzielnie stawiały czoła codziennym obowiązkom w owych czasach spotykały się z piętnowaniem. Dlatego też działania komisarza miały doprowadzić do skazania kobiet i spalenia ich na stosie. W ten sposób władze zamierzały rozprawić się z silnymi i niezależnymi kobietami, które w ówczesnych czasach nie znalazły społecznej aprobaty. Wykonywanie przez kobiety męskich zawodów w tamtych czasach było nie do przyjęcia.

Historia, którą ukazuje Kiran Millwood Hargrave jest niewiarygodna, lecz niestety prawdziwa. Wydawałoby się, że to, co zapisane jest na kartach tej powieści jest wytworem wyobraźni autorki. Niestety tak nie jest. Książka zasługuje na uznanie, nie tylko ze względu na historię, którą ukazuje, lecz również ze względu na język przekazu zastosowany przez autorkę. Hargrave w bardzo wyrazisty sposób obrazuje klimat Vardo, atmosferę osady na krańcu Norwegii. Również sposób dawkowania napięcia jest mocnym punktem powieści. Czytelnik w pełni odczuwa niepokój jaki towarzyszy bohaterkom tej historii. Autorka chwyta nas za serce sposobem jej przekazania. Kobiety z Vardo śmiało możecie wpisać na listę Najlepszych Interesujących Książek.

Ocena: 6/6
©Czyt-NIK
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć