ebook My
3.73 / 5.00 (liczba ocen: 1451) Ilość stron (szacowana): 248

My
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - polecana oferta: 26.44
wciąż za drogo?
32.21 złpremium: 19.33 zł Lub 19.33 zł
26.44 zł Lub 23.80 zł
33.90 zł Lub 30.51 zł
26.42 zł
27.12 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (6)
Inne proponowane

Jedna z najsłynniejszych dystopii w literaturze światowej, pierwowzór „Nowego wspaniałego świata” Aldusa Huxleya i „Roku 1984” George’a Orwella. „Najlepsze dzieło science fiction, jakie dotąd napisano” – Ursula K. Le Guin

Niech żyje Państwo Jedyne! Jego obywatele poddani są nieustannej inwigilacji. Wolność i indywidualizm są z założenia złe, gdyż wprowadzają tylko chaos i anarchię. Domy mają szklane ściany, by wszyscy żyli na widoku, a seks jest na kartki. Najgorsza z chorób to wyobraźnia. W Państwie Jedynym każdy traktowany jest jednakowo, pozbawiony nazwiska, oznaczony numerem. Wszystko, czego człowiek potrzebuje do życia, dostaje od Państwa, gwaranta porządku, harmonii i szczęścia. Narrator Δ-503 to matematyk, który zapada na nieuleczalną chorobę – wytwarza się w nim dusza, zakochuje się.
Powieść Zamiatina to iście prorocza wizja – opisuje przerażającą i groteskową rzeczywistość, do której współczesne społeczeństwa zaczynają się niepokojąco zbliżać. Za sprawą inwigilacji w stylu chińskich Punktów Oceny Obywateli świat raźnym krokiem zmierza ku totalitarnemu koszmarowi. Czytajcie Zamiatina, póki nie jest za późno…

„Dzięki intuicyjnemu zrozumieniu irracjonalnej strony totalitaryzmu (…) powieść Zamiatina przewyższa Nowy wspaniały świat Huxleya” – George Orwell

My od Eugeniusz Zamiatin możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
My Jewgienija Zamiatina to powieść science fiction, która obchodzi w tym roku stulecie pierwszego wydania i ma ogromne zasługi dla całego gatunku, jest bowiem jedną z najistotniejszych cegiełek w historii współczesnej dystopii. Wzorowali się na niej między innymi G. Orwell oraz A. Huxley, ale także i polscy pisarze, szczególnie J.A. Zajdel. Byłam więc niezmiernie ciekawa, jak prezentuje się pierwsza napisana w XX wieku antyutopia (takim mianem był wtedy określany ten gatunek) i jak będzie rezonować z odczuciami czytelnika XXI wieku.

Istniejące już tysiąc lat Państwo Jedyne buduje właśnie statek kosmiczny Integral, który ma zanieść opartą na rozumie organizację jak najdalej w kosmos. Jego ładunkiem mają być zaś traktaty, poematy, manifesty i ody poświęcone wspaniałości jedynego słusznego ustroju. I tak Δ-503 – matematyk i konstruktor wspomnianego statku zaczyna spisywać notatki ku chwale ojczyzny, gdyż jej pierwszym orężem będzie słowo. Jednak gdy poznaje niezwykłą I-330, jego geometrycznie uporządkowany świat zaczyna przybierać niepokojące, nieznane dotąd formy, aż jeden z państwowych lekarzy stwierdza, że wytworzyła się u niego dusza...

Piękne jest tylko to, co rozumne i pożyteczne: maszyny, buty, formuły, pokarm itd.

Ta powieść ma ogrom elementów, które można poddać rzetelnej analizie literackiej, ja jedynie zasygnalizuję tu jej najważniejsze pola. Po pierwsze, My jest dystopią poddającą krytyce państwo totalitarne, które w tym przypadku opiera się na narzucaniu mającym numery zamiast imion i nazwisk obywatelom matematycznie bezbłędnego szczęścia, przeciwieństwa dzikiej i bezrozumnej wolności. Ludzie mieszkają w ogrodzonym, szklanym mieście, wszyscy wstają i kładą się spać o tej samej porze, a każda godzina dnia jest przeznaczona na konkretne zadania. Nawet miłość jest tu uregulowana – można dowolnie zapisywać się na spędzenie intymnego czasu z innym numerem i tylko w tym przypadku dozwolone jest używanie zasłon. Działają tu rzecz jasna tajne służby obserwujące obywateli, jest urząd, do którego można, a nawet trzeba, składać donosy. Zamiatin stworzył więc przerażającą wizję państwa kontrolującego dosłownie każdy aspekt życia. Warto w tym miejscu podkreślić, że autor musiał uciekać przed komunizmem z własnego kraju i znakomicie przewidział wady oraz skutki tego typu ustroju.

Nie ma cyfr szczęśliwszych niż te, których życiem rządzą harmonijne, wieczne prawa tabliczki mnożenia. (…) Czyż nie absurdem byłoby, gdyby te szczęśliwe, idealnie pomnożone dwójki – zaczęły roić o jakiejś wolności, tzn. – jasne – o błędzie?

Po drugie, istotnym wątkiem jest tu stopniowe wyłamywanie się narratora z ustalonego porządku, wręcz rozpaczliwe pragnienie indywidualności i wolności. Wyraża się ono także w trzecim istotnym aspekcie tej powieści – języku, który ulega przemianie wraz ze stanem emocjonalnym Δ-503. Z uporządkowanych zdań stopniowo przechodzi w coraz bardziej urywane myśli, kończące się pauzą dialogową, albo nawet dwoma, przy tym bardzo często pozbawione czasowników. I między innymi z tego powodu jest to pozycja wysoce wymagająca wobec czytelnika, ja podczas czytania miałam momentami wrażenie, jakby ktoś włączył lampę stroboskopową. Muszę jednak oddać autorowi, że pisze niezwykle poetycko i stosuje bardzo zaawansowane środki stylistyczne, takie jak np. synestezja (bo, co istotne, sam był synestetykiem). Trzeba przy tym wspomnieć, że Zamiatin tworzył tę powieść w okresie modernizmu, stąd wywodzi się więc tak zbliżona do poezji i eksperymentalna konstrukcja warstwy stylistycznej, zawierająca elementy futuryzmu i ekspresjonizmu. Po czwarte, w duchu symbolizmu tytuł My można interpretować na wiele sposobów, nie tylko ten wyłuszczony na pierwszych stronach przez Δ-503. Znakomicie objaśnia to zresztą tłumacz w bogatym w fakty posłowiu, które przybliży Wam sylwetkę i twórczość Zamiatina. Po piąte, jak na science fiction przystało, wszechstronnie wykształcony autor umieścił tu wiedzę z zakresu matematyki, fizyki, biologii, filozofii, a nawet językoznawstwa, a także rozliczne rozważania o raju, szczęściu i naturze ludzkiej, dając nam więc bardzo wiele pól do potencjalnej refleksji.

Człowiek jest jak powieść – do ostatniej stroniczki nie wiesz, jak się skończy. Inaczej nie warto byłoby czytać.

My Jewgienija Zamiatina tworzy przerażającą wizję totalitarnego państwa, opartego na zimnej logice i nieustannej inwigilacji, w którym każdy objaw indywidualności i wyobraźni karany jest publiczną śmiercią. Dla osób interesujących się historią science fiction i dystopii jest to zatem pozycja obowiązkowa, jednak przy tym wymagająca bezwzględnego skupienia i umiejętności analizy tekstu ze względu na swoją złożoną, modernistyczną formę. A dla innych – wstrząsające ostrzeżenie przed narzuconą z góry nadmierną kontrolą społeczeństwa. Warto przeczytać!

Ocena: 5/6
©Głodna Wyobraźnia
Zamiatin opisuje świat, który z pewnością może nam się wydać przerażający. Czy chcielibyście być takimi typowymi szarakami, niedostrzegalnymi, wykonującym tylko to, co macie zlecone? Jak na typowym taśmociągu, bez jakiejkolwiek wizji na zmianę, bez indywidualności, bez wyrażania siebie. Jak takie bezmózgie klony, całkowicie podporządkowane systemowi. Opisuję to w sposób mocny i dosadny, ale też tak właśnie odebrałam świat, w którym rozgrywa się akcja. To nieco smutna i przygnębiająca wizja, ale jak już pisałam na początku – takie kwestie zawsze skłaniają czytelnika do refleksji.

Cała recenzja na blogu: My

Ocena: 5/6
©BookeaterReality
Książka Zamiatina nie jest łatwa w odbiorze, szczególnie z początku, zanim przyzwyczaimy się do stylu opowiadania historii. Cała bowiem powieść ma postać ponumerowanych notatek, które sporządza główny bohater. Z racji faktu, że jest on matematykiem, a więc osobą nawykłą do liczb i wykresów, to jego notatki są chaotyczne, urywane, a na dodatek nie mówią zbyt wiele wprost. Wielu rzeczy trzeba się zatem domyślić i zinterpretować, ale powoduje to, że historia i poruszana w niej problematyka pozostaje z nami na dłużej.

W rzeczywistości, w jakiej przyszło żyć głównemu bohaterowi, ludzie żyją według ściśle wytyczonych nakazów - wszyscy noszą takie same unify, maszerują niczym wojsko, a zamiast imion, mają numery. Mieszkają w domach ze szkła, więc nie ma tutaj mowy o prywatności i wszyscy widzą, co robią inni. Mieszkańcy mają ściśle zaplanowane dni, aby nie mieli czasu na rzeczy zbędne. Odstępstwem od tego są Godziny Osobiste, w czasie których mają prawo zawiesić na ścianach zasłony, aby móc cieszyć się odrobiną prywatności i intymności z drugą osobą, ale oczywiście, po wcześniejszym umówieniu się. Nie ma związków, ani rodziny, ponieważ każdy może zapisać się na spotkanie z każdym numerem. Pojęcie rodziny jest zatem tutaj nieznane, a dzieci wychowywane są w specjalnych placówkach. Nie ma też prawa na indywidualizm, a mieszkańcy nie postrzegają siebie jako jednostki, ale fragment większej całości. Sny zaś są traktowane jako oznaka choroby psychicznej, jaką jest wyobraźnia, a ta przecież nie jest potrzebna obywatelom, bo wszystkie decyzje podejmuje za nich państwo i nie muszą o niczym sami decydować.

My poprzedziło powstanie Nowego wspaniałego świata, czy Roku 1984 roku i stało się inspiracją dla tych książek. Nie bez powodu. Wizja, którą stworzył Zamiatin jest jakże przerażająca, a z drugiej strony, w kontekście współczesnych wydarzeń, nie tak daleka od ziszczenia się. Dla własnej wygody i bezpieczeństwa pozwalamy wielu firmom i ich aplikacjom na śledzenie naszych poczynań, udostępniamy im informacje o sobie i często wiedzą o nas więcej niż nasi bliscy. I to nie jest wcale fikcja, ale rzeczywistość... Bardzo ciekawym dodatkiem jest Od tłumacza, w którym Adam Pomorski rzuca światło na wiele zawartych w książce motywów i znaczeń.

My Jewgienija Zamiatina to krótka i niełatwa, ale bardzo ciekawa i prorocza antyutopia. Autor stworzył wizję, która po stu latach wciąż oddziałuje na wyobraźnię, a wiele poruszanych tutaj problemów jest jeszcze bardziej aktualne niż w czasach, kiedy powstała. Polecam Jewgienija Zamiatina to krótka i niełatwa, ale bardzo ciekawa i prorocza antyutopia. Autor stworzył wizję, która po stu latach wciąż oddziałuje na wyobraźnię, a wiele poruszanych tutaj problemów jest jeszcze bardziej aktualne niż w czasach, kiedy powstała. Polecam!

Ocena: 5/6
©Świat fantasy
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć