ebook Cymanowski chłód
3.33 / 5.00 (liczba ocen: 916)

Cymanowski chłód
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

najlepsza cena! w ostatnich dwóch tygodniach
E-book - najniższa cena: 20.63
wciąż za drogo?
27.81 złpremium: 17.94 zł Lub 17.94 zł
23.90 zł
23.92 zł Lub 21.53 zł
29.90 zł Lub 26.91 zł
29.90 zł
-20% 20.63 zł
23.05 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (6)
Inne proponowane

Brawurowa kontynuacja „Cymanowskiego Młyna”. Jakie sekrety skrywają mieszkańcy i goście pensjonatu położonego wśród odludnych lasów? Kogo obawia się Kostuch? Czy Formellowie dotrzymają złożonej przez Jakuba obietnicy? W jaki sposób dziecku Moniki i Macieja może zagrozić tajemnica starego naszyjnika?

Końcówka 2018 roku. Pensjonat prowadzony przez Jerzego Zawiślaka i jego wybrankę przygotowuje się do zimowego sezonu, który powinien dać trochę wytchnienia i pozwolić na spokojne przygotowanie ich ślubu. Okoliczne lasy zastygają w mroźnym letargu, jezioro skuwa lód, ziemia jest skryta pod śnieżnym całunem. Ale chłód panuje tylko na zewnątrz. Niektórzy mieszkańcy i goście pensjonatu „Cymanowski Młyn” skrywają sekrety, które miały nigdy nie wyjść na jaw, a które z każdą chwilą są coraz bliżej odkrycia…
Kim tak naprawdę jest Anna? Kogo obawia się Kostuch? Czy Formellowie dotrzymają złożonej przez Jakuba obietnicy? I w jaki sposób dziecku Moniki i Macieja może zagrozić tajemnica starego naszyjnika z szafirem?
Mistrzowskie połączenie powieści obyczajowej i thrillera intryguje nieprzewidywalną fabułą i porywa brawurowymi zwrotami akcji w kontynuacji bestsellerowej powieści „Cymanowski Młyn”.

Cymanowski chłód od Stefan Darda, Magdalena Witkiewicz możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Ludzie umierają i się rodzą. A świat nie chce się zatrzymać. Wciąż pędzi do przodu, jakby nie zważając na to, co się dzieje. Ktoś umiera, a słońce tak samo wstaje i tak samo zachodzi.
Zachęcona opinią blogerów, że drugi tom cyklu Cymanowski młyn jest lepszy od części pierwszej, sięgnęłam po Cymanowski chłód. Miałam nadzieję na fabułę z grozą i atmosferą niepokoju. Czy otrzymałam to, na co liczyłam?

Akcja powieści rozgrywa się na malowniczych Kaszubach, które aktualnie wzięła w posiadanie zima. Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia. Pensjonat Zawiślaka świetnie prosperuje, a sam właściciel przygotowuje się do ślubu ze swoją wybranką, Anną. Kiedy do pensjonatu przyjeżdżają goście, Zawiślak rozpoznaje Ilonę, córkę dawnych właścicieli ziemi, na której stoi hotelik. Kobieta postanawia zarezerwować pokój w Cymanowskim Młynie, chociaż zdaje sobie sprawę, że nie jest tam mile widziana przez Zawiślaka. Przy okazji urlopu i odpoczynku, chciałaby rozwiązać zagadkę związaną z rodową, bardzo cenną biżuterią. Co wyniknie z jej starań? Czy Ilonie uda się zdobyć informacje dotyczące zaginięcia jej ojca na okolicznych bagnach? Co z tą sprawą ma wspólnego Adam Kostuch, pracownik Cymanowskiego młyna, którego Zawiślak traktuje jak syna? Kto jeszcze zniknie i dlaczego?

Nie jestem przekonana co do tego połączenia gatunkowego. Miała być fuzja powieści obyczajowej z powieścią grozy, a wyszło... nie do końca umiem określić co. Obyczaj, to pewne. Główne wątki są związane z codziennością bohaterów, czasami naznaczoną akcentami sensacyjnymi i kryminalnymi. Tu i ówdzie pojawia się trup, ewentualnie kilka. Do tego kociołka autorzy dorzucili jeszcze trochę okultyzmu, ale bez wchodzenia w szczegóły, a skoro okultyzm, to są też pojawiające się i znikające duchy.

Pomimo tych kilku minusów powieść czytało się szybko. Były fragmenty ciekawe i wciągające. Nic nie poradzę na to, że moje poczucie grozy w powieści "popsuła" seria Dom na Wyrębach. Tam to naprawdę można się było wystraszyć podczas lektury. Tutaj mi tego zabrakło.

Ocena: 4/6
©Bibliotecznie
Śnieg zasypie.

Nikt się nie dowie…


Nadchodzi Cymanowski chłód...

O czym jest książka, czyli o fabule słów kilka…

Cymanowski chłód to kontynuacja wydanej w zeszłym roku powieści Cymanowski Młyn. Obie książki to mieszanina thrillera oraz po trosze powieści grozy i powieści obyczajowej, których autorami są jedna z najpoczytniejszych rodzimych pisarek obyczajowych – Magdalena Witkiewicz i jeden z najpopularniejszych polskich autorów literatury grozy – Stefan Darda.

Akcja powieści rozpisana jest na koniec roku 2018. Nad Cymany nadciąga wielki chłód. Kaszubskie okoliczne lasy zastygają w zimowym letargu. W pensjonacie Jerzego Zawiślaka trwają przygotowania do jego ślubu z Anną. Niestety, wraz z wielkim chłodem nadciągają również chwile grozy. Mieszkańcy i goście pensjonatu mają wiele do ukrycia, czy są jednak w stanie zatajać swoje tajemnice w nieskończoność? Czy cienie strych grzechów w końcu ich dosięgną? Na te pytania znajdziecie odpowiedź oczywiście w tej powieści.

Moja opinia, czyli co mnie zachwyciło, a co jednak trochę mniej…

Jak tylko zobaczyłam na stronie wydawcy zapowiedź tej książki wiedziałam, że muszę po nią sięgnąć. Jej poprzedniczka Cymanowski Młyn zrobiła na mnie ogromne wrażenie. W ogóle mam poczucie, że połączenie powieści obyczajowej oraz thrillera z elementami grozy jest bardzo bliskie mojemu czytelniczemu gustowi. Jestem totalnie zachwycona klimatem tej historii, tym razem w jesienno zimowym wydaniu. Muszę Wam też przyznać, że z niemałym sentymentem powróciłam do Cyman, choć zdecydowanie nie jest to najprzyjaźniejsze miejsce. Ale za to, to właśnie miejsce stwarza genialny klimat odciętej trochę od świata, niewielkiej kaszubskiej miejscowości otoczonej lasami i zastygłej w nadchodzącej zimie.

Bardzo przypadł mi go gustu zabieg podzielenia narracji na bohaterów tej powieści, który oddaje ich punkt widzenia i który zdecydowanie działa na korzyść tej historii. Czytając odnosiłam wrażenie, że każda z postaci wnosi swój odrębny mniej lub bardziej ważny wątek do tej historii. Ja zawsze lubię takie zabiegi.

Podczas lektury odniosłam również bardzo przyjemne wrażenie, że autorzy bardziej się ze sobą w tej części dotarli, dzięki czemu ta książka jest płynna i spójna. Jest ona również bardziej dopracowana, dzięki czemu jej czytanie było dla mnie prawdziwą przyjemnością.

Podsumowując: książka Cymanowski chłód zdecydowanie spełniłam moje pokładane w niej oczekiwania i nawet trochę było mi żal, gdy ta historia dobiegła końca.

Komu polecam?

Cymanowski chłód to pozycja dla wielbicieli mocniejszych powieści obyczajowych i lżejszych thrillerów. Czytelnicy, którzy szukają mocniejszych wrażeń, mogą czuć się tą pozycją zawiedzeni. Myślę, jednak, że z uwagi na brak przeważającego elementu gatunkowego w tej powieści, wielu czytelników może się w niej odnaleźć.

Muszę Wam jednak powiedzieć, że jeżeli planujecie lekturę Cymanowskiego chłodu a nie znacie jej poprzedniczki, to warto to w tym przypadku to nadrobić. Jest w Cymanowskim Młynie bowiem kilka istotnych dla fabuły informacji, bez których opisywane wydarzenia raczej nie zrobią takiego wrażenia.

Mam nadzieję, że choć trochę zachęciłam Was do sięgnięcia po ten tytuł. Ja odnajduje się w takim połączeniu gatunkowym doskonale i mam nadzieję, że równie owocna współpraca tej pary autorów będzie nadal trwała.

Ocena: 4+/6
©Kocham Cię, moje życie
O tym, co może powstać przy połączeniu obyczajowego pióra z grozą mieliśmy okazję się przekonać przy Cymanowskim młynie. Nie ukrywam, że ta część była dla mnie niemałym szokiem, gdyż dotąd nie wyobrażałam sobie Magdaleny Witkiewicz w powieściach, w których happy end jest… mało prawdopodobny. Niemniej jednak pierwsza część na tyle przypadła mi do gustu, że bez wahania sięgnęłam po drugą.

Na początku chciałabym zwrócić uwagę na okładkę, mimo że nie powinno się oceniać po niej książki. Jak dla mnie jest ona przegenialna i z chęcią zrobiłabym z niej fototapetę w sypialni! Wprawia w nastrój pozornie sielankowy, bo właśnie z odpoczynkiem i resetem kojarzy mi się domek w lesie, w górach, ale tutaj im dłużej przypatrujemy się zdjęciu, tym bardziej niepokojąco się robi… Okładkę drugiej części od pierwszej odróżnia śnieg, który ma duże znaczenie w Cymanowskim chłodzie

Śnieg zasypie, nikt się nie dowie…

Cymanowski młyn tętni życiem. Jego właściciel, Jerzy Zawiślak jest w trakcie przygotowań do ślubu ze swoją uroczą narzeczoną, goście zapełniają pokoje, biznes ciągle się rozkręca i przynosi zadowalające dochody, a na horyzoncie widać już zbliżającą się zimę. Jednak życie nie zawsze jest bajką i nad tym sielankowym miejscem na Kaszubach zbierają się czarne chmury. Duchy nie dają o sobie zapomnieć, a pewne tajemnice tkwią w niepowołanych rękach…

Bohaterowie, których poznaliśmy w pierwszej części powieści zostają odsunięci na odrobinę dalszy plan. Główne skrzypce zaczyna grać Adam Kostucha – syn nieżyjącego przyjaciela Jerzego. Chłopak posiada niebywałą rękę do prowadzenia interesów, co jest bardzo przydatną umiejętnością w dzisiejszych czasach. Ma również mroczną przeszłość i skrywa tajemnicę, która lepiej, by nie wyszła na jaw. Zostaje jednak wciągnięty w o wiele gorsze rzeczy…

W pensjonacie pojawiają się nowi goście. Na zaproszenie ciotki Anny przyjeżdża ciężarna Monika z Maciejem, którzy nie będą mogli być obecni na ślubie ze względu na dziecko, które w tym czasie ma się pojawić na świecie. W Młynie pojawia się również córka małżeństwa, które przed laty zaginęło na bagnach w okolicy. Czego szuka i oczekuje? Co ze sobą przyniesie? Jakie znajdzie „trupy w szafie”?

Niebawem zaczynają dziać się dziwne rzeczy, o jakich wcześniej mieszkańcom wioski się nawet nie śniło…

Jak czyta się książkę? Specyficznie, nie tak lekko i łatwo, jak w przypadku standardowych obyczajówek czy romansów, ale nie ma się czemu dziwić, bo jest to thriller. Narracja jest prowadzona raz pierwszoosobowo, a chwilę później w trzeciej osobie – czy jest to wskazówka, co do tego, który autor pisał którą z części? Tego nie wiem, ale jest to ciekawy zabieg stylistyczny, który nieczęsto się spotyka. Fabuła również została podzielona na dwie części i w mojej opinii jest to podział na autorów, bo nie podejrzewam Stefana Dardy o pisanie wątków obyczajowo-miłosnych, a Magdy Witkiewicz o wątki mrożące krew w żyłach. Na uwagę z pewnością zasługują jednak wątki psychologiczne, które bardzo dokładnie nakreślają nam bohaterów i niemalże pozwalają czytelnikowi wejść w ich skórę.

W mojej skromnej opinii Cymanowski chłód bije na głowę Cymanowski młyn tajemniczością, gęsto ścielącym się trupem, mocniejszym wątkiem kryminalnym i grozą wylewającą się ze stron. Jest to jednak powieść, po przeczytaniu której będziemy mogli zasnąć, mimo gęsiej skórki. Uwaga! W drugiej części są mocne nawiązania do Cymanowskiego młyna, więc dobrze przeczytać go jeszcze raz, lub być na bieżąco.

Ocena: 4+/6
©Czytam w pociągu
Bardzo podobał mi się Cymanowski Młyn i z radością powitałam zapowiedź jego kontynuacji. Klimat, który stworzyli Magdalena Witkiewicz i Stefan Darda miał w sobie taki rodzaj niepokoju, który gdzieś tam w racjonalnym na codzień człowieku, budzi cichy głosik „a co, jeśli…”

Wracamy do Cymanowskiego Młyna, w którym w międzyczasie wszystko układało się bardzo dobrze. Jerzy i Anna po udanym sezonie letnim, szykują się do grudniowego ślubu, świadkami mają być oczekujący dziecka Maciej i Monika.

Pensjonat świetnie się rozwija, Adam powoli zastępuje Jerzemu nieżyjącego syna, Łukasza. Jego dziewczyna Karolina również pracuje na miejscu. Sielanka.

Ale nigdy nie może być dobrze na długo…. do pensjonatu wracają wspomnienia, mieszkańcom śnią się dziwne sny…

Przypadkowo gościem pensjonatu zostaje Ilona, która miała tu już nie wracać, a po jednodniowym pobycie, postanawia jednak spędzić tu, nudny i spokojny, listopadowy urlop.

I tajemnice skrywane przez żyjących, ale i te podobno zabrane do grobu przez zmarłych, zaczynają psuć atmosferę, budzić lęki.

O ile w Cymanowskim Młynie mieszały się tylko obyczaj z grozą, tu dostajemy również poważną dawkę sensacji. Najmniej jest tu chyba obyczaju, chociaż większość momentów rodem z thrillera, zbudowana jest na historiach życia i uczuciach bohaterów (żywych i niekoniecznie). Ale przez to, dreszczyk po plecach biega intensywniej. W pewnym momencie wystarcza wspomnienie, że robi się chłodno… i czytelnikowi też robi się zimno!

Sensacyjna scena rodem z wiadomości o mafijnych porachunkach, nieco mnie zaskoczyła, ale dobrze umotywowała takie, a nie inne zakończenie.

A miłość? No przecież też jest! Jerzy i Ania (Hania?) się kochają, Adam i Karolina, Maciej i Monika również. No i matki bardzo kochają dzieci. Bardzo.

Wątki się przeplatają, tajemnice mieszają, co było naprawdę, co się zdawało?

Specjalistka od szczęśliwych zakończeń niby robi swoje, ale ostatnia scena! No tu specjalista od grozy się chyba wtrącił? Świetnie rozegrane to jest!

I jakby to napisać, żeby nic nie zdradzić, a przepełniające mnie uczucia wyrazić: Laleczki były straszne!

Własnych kapci się wieczorem boję!

A koty?!?!? Tak się kociarzom nie robi!

A ogólnie, to mam przyjaciół na Kaszubach, chyba jakiś czas ich nie będę odwiedzać….

Łapcie Cymanowski chłód, koc, kota/psa i czytać! Czytać! Co ja mam sama sobie zębami szczękać?!

Brawo Magdalena Witkiewicz i Stefan Darda! To była naprawdę znakomita rozrywka.

Za egzemplarz i piękne gadżety recenzenckie bardzo dziękuję Autorom! i Gosi oczywiście!

Śnieg zasypie. Nikt się nie dowie…

Ocena: 5+/6
©CzytAśka
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć