Na zawsze, ale z przerwą
3.8 / 5.00 (liczba ocen: 14905)

Na zawsze, ale z przerwą
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

najlepsza cena! w ciągu miesiąca
E-book - najniższa cena: 19.14
wciąż za drogo?
28.71 złpremium: 19.14 zł Lub 19.14 zł
-25% 19.14 zł Lub 17.23 zł
21.90 zł
24.88 zł
31.90 zł Lub 28.71 zł
-25% 19.14 zł
25.16 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (3)
Wesprzyj UpolujEbooka.pl - postaw kawę
Inne proponowane

Debiutancka powieść autorki bestsellerowych „Daisy Jones & The Six” i „Siedmiu mężów Evelyn Hugo”. Przygotujcie karton chusteczek. Przy tej historii nie można nie płakać.

Elsie Porter to dwudziestokilkulatka, której życie składa się z monotonii, przewidywalności i pizzy z ulubionej knajpki Georgie’s Pizza. Kiedy w deszczowy pierwszy dzień nowego roku Elsie wpada odebrać swoje zamówienie, nie spodziewa się, że to właśnie teraz, w żółtych kaloszach i z mokrymi od deszczu włosami, pozna miłość swojego życia. Szybko staje się oczywiste, że Ben i Elsie byli sobie po prostu przeznaczeni.
Uczucie rozwija się błyskawicznie i para, którą w styczniowe popołudnie połączyło gorące uczucie, już w maju przysięga sobie miłość i wierność na zawsze. Kilka dni później mężczyzna ginie w tragicznym wypadku, a świat Elsie rozbija się na milion kawałków i wydaje się, że nic już nie zdoła go posklejać.
Taylor Jenkins Reid z delikatnością i wyczuciem pisze o rozpaczy i bólu po utracie ukochanej osoby, zgłębiając trudny i czasochłonny proces przepracowywania żałoby i wracania do życia na nowo.

Na zawsze, ale z przerwą od Taylor Jenkins Reid możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Jest to moje pierwsze spotkanie z pisarką, wcześniej nie miałam okazji przeczytać nic od autorki, a kilka książek na koncie już ma. Czytało mi się dziwnie, szczególnie na początku. Miałam trudność, by wejść w wykreowany świat, ciężko było mi się przebić przez ten mur i niestety, towarzyszyło mi to uczucie przez całą powieść. Nie byłam przez to w stanie odczuć ich emocji, byłam tylko biernym obserwatorem, siedziałam cicho, byłam tylko widzem... Nie mogłam przeżywać i wspierać postaci i to było przykre. Nie wiem czemu, ale podniosłam wysoko poprzeczkę tej książce, przez opinie, które czytałam, stwierdziłam, że to książka idealna dla mnie, że poczuje to wszystko i będę przeżywać, a jednak nie... Niestety, ale chyba na ten moment daruje sobie inne tytuły od autorki, nie czuję się zachęcona. Po trochę to męczyłam tę opowieść...

Mamy główną bohaterkę Elsie, którą poznajemy jako młodą mężatkę. Wiemy, że jest szczęśliwa, jednak nadchodzi ten tragiczny dzień, w którym jej świeżo upieczony małżonek ginie w wypadku, a jej, zawala się cały, dotychczas poukładany świat. Takie rzeczy są okropne, ale zdarzają się w naszej codzienności, niestety... Jakoś nie potrafiłam poczuć do niej sympatii... Tak samo jak do Bena. Ja wiem, że takie rzeczy, jakie miały miejsce między tą dwójką dzieją się, ale, jakoś ich osobowości nie podeszły mi do gustu. Nie sprawili, że się do nich przyzwyczaiłam, nie polubiłam ich nawet, wszystko wydawało mi się takie zbyt proste, płaskie, bez wyrazu... Stąd też może była ta blokada już od samego początku.

Nie mogę jej odmówić tego, że pokazuje na przykładzie głównej postaci przeżywania w etapach żałoby. Nie jest to proste dla nikogo... A tutaj widzimy, jak reaguje kobieta, i nie ważne, czy znało się kogoś całe życie czy pół roku. Żałoba jest trudna, potrzebuje czasu, zrozumienia... Ale kiedyś minie, zostaje w naszych umysłach, ale musimy wrócić do życia, no tory, którymi kiedyś podążaliśmy. Wiadomo, że nie będzie nic już takie same...
Ta książka jest smutna, mało w niej radości, ale i takie lektury są czasem potrzebne. Nie ma tutaj zbyt wielu zaskakujących zwrotów akcji, dynamicznej historii, bardziej określiłabym ją jako spokojną, melancholijną... Opisywana miesiącami, dzięki czemu jesteśmy w stanie rozróżnić, co było w przeszłości, a co dzieje się obecnie w życiu Elsie.

Reasumując uważam, że książka ma dobry potencjał, ale jak dla mnie była zbyt nudna, zbyt płaska i po prostu nijaka, żebym mogła ją pokochać jak inni czytelnicy. Niestety, nie zrobiła na mnie wrażenia i zapewne przez to, że nie mogłam przebić się do uczuć bohaterów i tylko stałam jak ten osioł z boku i przypatrywałam się. Szkoda, bo mogłaby zrobić na mnie o wiele większe wrażenie, ale czasem tak bywa i nie mamy na to żadnego wpływu. Ja nie polecam jest zbytnio, chyba, że macie ochotę zapoznać się i sami ocenić, to zachęcam, wiadome jest też, że nie każdy ma ten sam gust, nie wszystkie tytuły muszą nam się podobać.

Ocena: 3/6 czytaj więcej
©Tylko magia słowa
Kiedy się zakochujemy z wzajemnością i każdy dzień jest piękny i radosny, myślimy że będziemy żyć tak wiecznie. Przynajmniej każdy ma taką nadzieję, co jest zupełnie zrozumiałe.

Główna bohaterka Elsie Porter nawet nie szukała miłości, żyła sobie praktycznie z dnia na dzień. Pierwszego dnia nowego roku spotkała swoją prawdziwą Miłość w zwyczajnym miejscu: w ulubionej pizzerii, ubrana tak zwyczajnie po domowemu. Nie sądziła, że tak silne uczucia nie są tylko w filmach. Ben i Elsie szybko ze sobą zamieszkają, a już w maju przysięgają sobie miłość i wierność na zawsze. Kilka dni później wydarza się ogromna tragedia i Ben ginie w wypadku. Świat Elsie rozpada się na maleńkie cząstki, kobieta zostaje młodą wdową ze złamanym sercem i bez sensu życia. Jesteśmy świadkami jak Elsie walczy sama ze sobą i z całym światem.

Czy da się w ogóle żyć po stracie bliskiej osoby? Jak przejść żałobę?

Miłość to miłość. Kiedy się ją traci, jest to największa katastrofa na tym zasranym świecie.

Czy płakałam? Trochę po ostatniej scenie, myślałam, że będę wyła dosłownie na końcu. Ale nie... Jest to debiut (trochę to czuć), niemniej uważam, że książka jest piękna. Wielkie gratulacje za tematykę - autorka przeprowadza czytelnika przez stan żałoby, pokazuje że każdy ma inny sposób na radzenie sobie z utratą bliskiej osoby. Na pewno inaczej odbiorą ją osoby, które kogoś straciły i temat jest im bardzo bliski.

Podobało mi się to, że autorka pisze o trudnych tematach z wyczuciem. Historia opowiedziana jest w dwóch ramach czasowych, co jest dobrym zabiegiem. Dzięki temu nie czytamy tylko o żałobie Elsie, ale poznajemy też jej szczęśliwe losy.

Książka jest specyficzna, może dlatego, że w sumie wiemy czego się możemy spodziewać. To historia o utraconej miłości, o traumie, o żałobie, przyjaźni... Wielkie brawa za postaci drugoplanowe: pokochałam pewnego staruszka... ale nic więcej nie napiszę.
Podobno jest to najsłabsza książka autorki, inne są rewelacyjne. Nie wiem, bo nie miałam okazji przeczytać. Ale skoro podobała mi się ta "najsłabsza" to co powiem na inne? Już się nie mogę doczekać.

Ocena: 5/6 czytaj więcej
©Matka książkoholiczka
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć