Gdy zgasną światła
3.78 / 5.00 (liczba ocen: 475)

Gdy zgasną światła
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - najniższa cena: 11.94
11.94 zł
-51% 15.16 zł
-40% 23.90 zł
39.90 zł Lub 35.91 zł
32.56 zł
34.72 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (1)
Wesprzyj UpolujEbooka.pl - postaw kawę
Inne proponowane

Najnowsza powieść autorki nominowanej do Nagrody Wielkiego Kalibru! Maj 1887 roku. Warszawskim światkiem teatralnym wstrząsa wiadomość, że znana artystka baletu, Zofia Ostrowska została zasztyletowana. Wszystkie poszlaki wskazują na jej ostatniego kochanka, policjanta Aleksandra Woronina.

Tymczasem do Warszawy, po prawie półtorarocznej nieobecności, wraz z matką i siostrą, wraca Leontyna Rapacka. Dociera do niej wieść o aresztowaniu Woronina. Panna początkowo nie chce mieć nic wspólnego z tą sprawą, ale dowiaduje się, że ma moralny dług wobec policjanta, gdyż to właśnie on uratował jej rodzinny majątek. Leontyna ma słabość do młodego Rosjanina i nie potrafi uwierzyć w jego winę.
Zagrożenie narasta, a pytania się mnożą. Dlaczego Woronin milczy jak zaklęty? Po co do Warszawy przyjechał jego ojciec? Czy w czasach konwenansów jest miejsce na miłość?

Rekomendacje:

W drugim tomie Warszawianki poznacie barwny świat teatru, zmierzycie się z podstępnym i zaskakującym mordercą, a także staniecie oko w oko z uprzedzeniami, które mogą przeszkodzić pięknemu uczuciu. Po scenie finalnej, z emocjami sięgającymi zenitu, niecierpliwie będziecie oczekiwać na ciąg dalszy. Cudowna literacka przygoda! - Kasia Sosnowicz - SieCzyta

Po pierwsze: klimat. Po drugie: język. Po trzecie: obrazowość! No i czwarty, niezaprzeczalny walor: postaci! Wiarygodne, pełnokrwiste, pełne emocji i rozterek. Miłość, zazdrość, nienawiść! Ach! I przecież jest zagadka kryminalna, śledztwo, nieoczekiwane rozwiązanie! I to ZAKOŃCZENIE! - Joanna Onysk - CzytAśka

Gdy zgasną światła od Ida Żmiejewska możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Przez prozę Idy Żmiejewskiej płynie się z dreszczykiem emocji, tęsknotą za dawną Warszawą i za miłością aż do trzewi. Warszawianka to moim zdaniem jedna z najbardziej porywających kryminalnych serii retro ostatnich lat!

Leontyna Rapacka wraz z matką i siostrą Heleną po dramatycznych wydarzeniach z pierwszego tomu powraca do stolicy. Jak się okazuje, w sam środek brutalnych morderstw, których ofiarą padają tancerki warszawskiego teatru. Śledczy szybko typują winnego i zamykają w areszcie. Jest nim zaprzyjaźniony z Leontyną rosyjski policjant Aleksander Woronin. Panna nie wierzy w jego winę, dlatego zamierza zrobić wszystko, by uwolnić go z kajdanów. Problem jednak w tym, że Moskal nie chce współpracować, a nawet… przyznaje się do zbrodni.

Niewiele jest powieści, które od początku można czytać z absolutną pewnością, że finał będzie satysfakcjonujący, a emocje towarzyszące bohaterom zostaną z nami na dłużej. W piórze Idy Żmiejewskiej zakochałam się już przy pierwszym tomie Warszawianki – z całego serca kibicuję tej zdolnej pisarce, bo zasługuje na wszystko co najlepsze w literackiej karierze.

W historii opowiedzianej w Gdy zgasną światła, tak jak w poprzedniej części, mocno wyczuwalny jest klimat dziewiętnastowiecznej Warszawy, nie tylko za sprawą malowniczych opisów, lecz także słownictwa bliskiego epoce. Oba elementy Żmiejewska wykorzystuje bardzo naturalnie, bez niepotrzebnego napuszenia czy przesady, z powodu których powieść mogłaby się czytelnikowi przejeść. W świat wykreowanych przez nią bohaterów i wykoncypowanej intrygi wchodzimy gładko i z niebywałą przyjemnością, ale też z żalem, że kiedyś ta opowieść się skończy.

Tym razem pisarka zdecydowanie głos oddała kobietom, i to nie byle jakim. Zarówno Leontyna, jak i wspomagająca ją w prywatnym śledztwie tancerka Irena (a nawet będąca podlotkiem Helena) to charaktery niezwykle waleczne i zdeterminowane, sprytem i czujnym nosem bez obaw mogące konkurować z najlepszymi detektywami. Choć świat dziewiętnastowiecznych elit patrzy na nie z dezaprobatą i zgorszeniem, one prą do przodu bez względu na konsekwencje, byle osiągnąć zamierzony cel. A jest on arcyważny, zwłaszcza dla Leontyny, która do Woronina czuje coś więcej niż zwykłą sympatię i wdzięczność za pomoc w sprawie zabójstwa jej ojca.

No właśnie! Miłość! Ma ona u Żmiejewskiej niebagatelne znaczenie. Zbudowana z kontrastów: czułości, delikatności, ale i dzikiego cielesnego żaru, co rusz wystawiana jest na próbę. Jest przyczyną tragedii i zarazem wielkiego szczęścia, zemsty, ale i nieodpartej chęci stawania murem za bliską osobą, bez względu na to, jak haniebnych czynów się dopuściła. Uległa i przewrotna, ale prawdziwa. Czy dziś ktoś jeszcze potrafi tak kochać?

W drugim tomie Warszawianki poznacie barwny świat teatru, zmierzycie się z podstępnym i zaskakującym mordercą, a także staniecie oko w oko z uprzedzeniami, które mogą przeszkodzić pięknemu uczuciu. Po scenie finałowej, z emocjami sięgającymi zenitu, niecierpliwie będziecie oczekiwać na ciąg dalszy.

Cudowna literacka przygoda!

Ocena: 6/6 czytaj więcej
©SieCzyta
Pamiętam moje spotkanie z Warszawianką, nieco ponad rok temu. Ten zachwyt klimatem, atmosferą, fantastycznym językiem. A przy tym ciekawą zagadką, bohaterami i pięknie przedstawionymi uczuciami.

Zatem zapowiedź kontynuacji wzbudziła we mnie radość i pełne napięcia oczekiwanie. Czy warto było czekać? Maltretować Autorkę?

Wracamy do Warszawy w 1887 roku, wraz z Leontyną Rapacką, jej matką i młodszą siostrą. Panie opuściły Warszawę dwa lata wcześniej, aby przeczekać echa skandalu związanego z morderstwem ojca i samobójstwem brata. Jednocześnie dla podreperowania zdrowia młodszej z sióstr. Skandal w towarzystwie nieco przycichł, aczkolwiek panie Rapackie w najlepszym towarzystwie raczej przyjmowane nie będą. Leontyna może już tylko liczyć na konkury wdowców i poślednich kawalerów, ale matka pokłada wielkie nadzieje na karierę towarzyską i znakomite zamążpójście młodszej córki, ślicznej Helenki.

Ale od pierwszego dnia uparty los wciąga Leontynę w wir zdarzeń, których chciałaby uniknąć.

Przypadkowo, u mecenasa zajmującego się sprawami rodziny dowiaduje się, że Aleksander Woronin, rosyjski policjant, który przed dwoma laty prowadził śledztwo w sprawie śmierci jej ojca, i o którym bezskutecznie usiłowała zapomnieć, potrzebuje jej pomocy. A jeszcze okazuje się, że Rapackie zawdzięczają mu więcej, niż przypuszczała.

Pomóc mu nie będzie łatwo, bowiem został oskarżony o zabójstwo kochanki, na miejscu zbrodni znaleziono jego zakrwawioną rękawiczkę. I na dodatek odmawia jakichkolwiek wyjaśnień, współpracy z adwokatem, podjęcia obrony.

Tym razem obracamy się w światku artystów scen rozmaitych bowiem ofiara (w domniemaniu Woronina) jest baletnicą, poznajemy kulisy funkcjonowania teatru, baletu, opery, w tle pojawiają się znane nazwiska tego świata tamtych czasów. Ale udajemy się też na Powiśle, w szemranej okolicy widzimy tę ciemną stronę Warszawy, fele i cwaniaków. A potem wracamy na salony i proszę sobie imaginować, że panna Helenka edukować się chce… I areszt, policjanci, cyrkuł, żandarmi.

Warszawianka. Gdy zgasną światła. urzeka mnie na wielu polach:

Po pierwsze: klimat, Warszawa żyje, a każda podróż dorożką, czy spacer, jest tak opisana, że czytelnik widzi te miejsca, ludzi, stroje, czuje wyziewy rynsztoka, dusi się w zadymionych pomieszczeniach, bądź przeciwnie oddycha wśród zieleni Parku Saskiego, podziwia piękne salony, po prostu jest tam!

Po drugie: język. Elokwencja wyższych sfer, gwara warszawskiego Powiśla, słownictwo i tytulatura carskiej policji. Dopracowane i rozbudowane, uwiarygadniają każdą ze scen, „konkieta” mnie uwiodła!

Po trzecie: obrazowość! Scena wjazdu pociągu na dworzec Kolei Warszawsko – Wiedeńskiej jest opisana tak, że nie dość że czytelnik widzi tę lokomotywę, ten tuman pary, słyszy te gwizdki i trzask drzwi przedziałów, to wręcz czuje i wie, że gdzieś w pociągu obok siedzi Izabela, a po peronie idzie Wokulski!

Miejsca w Warszawie opisane są tak, że chce się natychmiast pobiec tam i je zobaczyć, zostaje grzebanie w książkach, albumach i necie w poszukiwaniu zdjęć, grafik, reprodukcji obrazów.

No i czwarty, niezaprzeczalny walor: postaci! Wiarygodne, pełnokrwiste, pełne emocji i rozterek. Miłość, zazdrość, nienawiść!

Ach! I przecież jest zagadka kryminalna, śledztwo, nieoczekiwane rozwiązanie!

I to ZAKOŃCZENIE!

Ludzie mordują się wyłącznie z powodu banalnych spraw. Z miłości, z zazdrości i dla pieniędzy.

A Autorów czytelnicy mordują za zakończenia!

Ale pani Ida może się nie bać, nie zamierzam jej mordować, bo muszę się dowiedzieć co będzie dalej! Za to czuję w sobie ducha Annie Wilkes.

A serio, niezwykle ważnym elementem tej powieści są kobiety, ich relacje, ich funkcje w rodzinie i ówczesnym świecie.

Mężczyźni w Warszawiance grają ważne role, w końcu podejrzany, policjanci, śledczy, lekarze, to wszystko męskie postaci, ale to kobiety ich tu przyćmiewają! Gdyby nie ich „girlpower”, nic w tej zagadce by się nie rozwikłało. Panienka z dobrego domu, pokojówka, aktorka, gosposia z Powiśla. Wszystko je dzieli, a jednak potrafią się porozumieć i współpracować. Autorka pokazuje nam fantastyczną siłę kobiet i ich wzajemnego wsparcia i dążenia do celów.

Niestety emancypacja, dążenie do zdobywania wykształcenia, decydowania o sobie, samodzielności w funkcjonowaniu młodych kobiet kończy się tam gdzie zaczyna się władza matek i ciotek! To one, w ramach rodzinnej rady, decydują o zamknięciu młodszego pokolenia w sztywnych ramach konwenansów, uprzedzeń i utrzymywania wyobrażeń o rolach i życiu kobiet. Ale mam nadzieję, że w końcu to czasy emancypacji, i kontynuacja Warszawianki znowu otworzy jakieś drzwi przed Leontyną!

Moi drodzy, premiera książki Warszawianka. Gdy zgasną światła w środę, 16 września 2020. Zamawiajcie, kupujcie, czytajcie! To naprawdę ciekawy kryminał i zarazem cudowna klimatyczna historia! Gorąco polecam!

Ocena: 6/6 czytaj więcej
©CzytAśka
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć