ebook Blizny
3.86 / 5.00 (liczba ocen: 173)

Blizny
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - polecana oferta: 24.90
wciąż za drogo?
32.90 złpremium: 19.74 zł Lub 19.74 zł
24.90 zł
26.31 zł Lub 23.68 zł
26.32 zł Lub 23.69 zł
24.68 zł
24.88 zł
24.90 zł
26.32 zł
27.97 zł
28.28 zł
30.00 zł
32.90 zł
32.90 zł
Inne proponowane

Śmierć nie jest rozwiązaniem, byłaby dla ciebie za dobra… „Ależ Stelar robi tu robotę! Świetny, nieoczywisty i mroczny kryminał. Brać i czytać!” – Wojciech Chmielarz.

Na placu budowy zostają odnalezione zwłoki. Nadkomisarz Rędzia ze szczecińskiej Komendy Policji wpada na ślad, który łączy śmierć denata z tragedią sprzed lat. Musi cofnąć się w czasie i wrócić do licealnej wycieczki klasowej w okolice Złocieńca, z której jeden z jego kolegów wrócił jako bohater, a kilku innych nie wróciło wcale. Co łączy tajemnicze zabójstwo sprzed lat z odnalezionym niedawno ciałem i dlaczego wszyscy tak bardzo chcą zapomnieć o bohaterze, który kiedyś z narażeniem własnego życia uratował swoich kolegów z klasy?
Może nie ma bohaterów bez skazy?

„Wyrazisty i trzymający w napięciu. Kryminał Stelara to klasa sama w sobie!” – Robert Małecki.

Blizny od Marek Stelar możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Kara musi być adekwatna do winy – te słowa grzmią z okładki Blizn Marka Stelara. Czytelnicy mogą spodziewać się, że komuś będzie nieprzyjemnie i kogoś spotkają srogie nieprzyjemności. Ale czy w życiu jest inaczej? Przecież nie trzeba czytać książki, żeby przekonać się, jak bardzo te dwie rzeczy – wina i kara – powinny być ze sobą złączone, przede wszystkim swoim wymiarem. Gorzej, jeśli winnym jest niewinny, a bohaterem ten, kto na takie miano nigdy nie zasłużył. Przecież nic nigdy nie jest czarno-białe. Więc jeśli wszystko ze sobą wymieszamy, powstanie szarość, a przekładając to na życie – dostaniemy mieszankę, w której trudno będzie wskazać kto jest kim. I taką właśnie fabułę zaprezentował nam Marek Stelar, pisząc wspomnianą wyżej powieść.

Zaczyna się klasycznie, bo od odnalezienia zwłok. Nie tylko miłośnicy kryminałów wiedzą, że to zawsze zapowiada śledztwo – mniej lub bardziej wciągające. Od samego początku myślałam, że to trochę ryzykowne zaczynać tak… pospolicie. Zastanawiałam się, jak autor z tego wybrnie, czy będzie w stanie ominąć pułapkę, w którą popadają czasami pisarze, powielając treści. (Wiecie, coraz częściej jest tak, że zmieniają się bohaterowie i miejsca, ale reszta jest taka sama). A jako że nie miałam okazji poznać wcześniej książek Marka Stelara, nie wiedziałam, czy w ogóle zależy mu na wyjściu poza to, co już znane. To jedna strona medalu, bo z drugiej – wcale nie trzeba być bardzo oryginalnym, żeby być ciekawym i mieć coś interesującego do opowiedzenia. Tą ścieżką podążył autor Blizn.

Choć początek nie był zbyt porywający, to rozłożenie wydarzeń na dwóch płaszczyznach czasowych i nawiązywanie do sprawy sprzed lat wywołało u mnie spokój. Stelar zaplątał fabułę na tyle dobrze, że wzbudził moją ciekawość. Poddałam się lekturze, próbując przyjąć tok rozumowania komisarza Tomasza Rędzi, którego po prostu polubiłam. Może dlatego, że był zwyczajnym facetem z mnóstwem wad? I choć przyznam, że rozwiązanie zagadki nie było dla mnie wielkim zaskoczeniem, to Stelar dzielnie mylił tropy i czasami wpuszczał mnie w przysłowiowe maliny.

Jak zatem ocenić książkę, która jest kryminałem, a jednak pozwala dojrzeć rozwiązanie zagadki przed ostatnią stroną? Nie wiem, ale Blizny należy ocenić wysoko. Świadczy o tym już sam fakt, że domysły nie zepsuły mi zabawy, a kilkukrotnie nawet trochę poddałam się zmyłkom serwowanym przez autora. Do tego dochodzi fakt, że ja po prostu lubię tajemnice sprzed lat, wydarzenia z przeszłości, które wpływają na teraźniejszość, mierzenie się z duchami, które na chwilę ludziom udało się przegonić z życia. Stelar przeprowadził swoich bohaterów od punktu A do punktu B, ukazał nam ich zarówno jako czerpiących z życia nastolatków, jak i jako poddających się życiu dorosłych. Nie wymyślał rzeczy niemożliwych. Pokazał, czym może kończyć się zabawa, jakie może mieć konsekwencje kłamstwo, co przeżywają rodzice w obliczu śmierci dziecka, czym jest zemsta, ludzka głupota i zauroczenie.

Jak podsumować to wszystko? Krótko. Warto czytać Stelara.

Ocena: 5/6
©Spadło mi z regała
Rytmicznie, czyli jak?

Czy powieść kryminalna może mieć dobry rytm? Może. Najlepszym przykładem takiego kryminału, jest najnowsza książka autorstwa Marka Stelara – Blizny. Dobry rytm sprawia, że powieść dobrze siedzi w głowie i każde zdarzenie w niej występujące, pcha akcję do przodu. Jeśli do dobrego tempa dołożymy styl jakim pisze Marek Stelar, to dostajemy książkę, od której ciężko się oderwać. Po przeczytaniu Blizn zastanawiałam się, czy czegoś temu kryminałowi brakuje i doszłam do bardzo pozytywnego wniosku – niczego.

Kilka słów o wrażeniach

W Bliznach znajdziemy świetnie skonstruowaną zagadkę, której twórca zwodzi czytelnika i sprawia, że czuje się on miło skołowany. Poza tym dobrze rozpisanych bohaterów, czyli między innymi znanego z innej powieści autora, nadkomisarza Tomasza Rędzię oraz stojącą w pierwszej linii, na straży prawa i sprawiedliwości, panią prokurator.

Co takiego wydarzyło się w Szczecinie, że odpala się machina śledcza?

Kilka słów o fabule

Na placu budowy znaleziono zwłoki mężczyzny, które przeleżały zakopane w ziemi wiele lat. Wstępne oględziny wskazują, że mężczyzna został zamordowany. Kolejne czynności śledcze ujawniają jego tożsamość – to zwłoki klasowego kolegi nadkomisarza Rędzi, z którym to mężczyzną nikt nie miał od dawna kontaktu. Zaczyna się śledztwo rozciągające swe wpływy na miejscowych oficjeli, ale przede wszystkim sięgające do przeszłości, do wydarzeń, które rozegrały się na szkolnej wycieczce. Wyniki dochodzenia są naprawdę zaskakujące.

Ponownie o wrażeniach

Mam wrażenie, że Marek Stelar czerpał wiele satysfakcji z mylenia tropów, a co za tym idzie, wpuszczania czytelnika w maliny. Robił to bardzo umiejętnie i logicznie, doprowadzając wszystkie nitki kryminalnej zagadki do ciekawego rozwiązania.

Również około kryminalne tło i wątki obyczajowe zostały podane w bardzo wyważonej proporcji. Im również nie można odmówić realizmu.

Z uwagi na to, że śledztwo sięga do przeszłości, narracja jest dwutorowa. Bardzo ciekawe połączenie dwóch czasów akcji nadało powieści dynamizmu.

Co tu wiele pisać – Blizny kapitalnie się czyta. Dla fanów kryminałów będzie to nie lada gratka. Tym, którzy tak jak ja, czytają je od czasu do czasu, jest to duża przyjemność z powrotu do gatunku, który kiedyś dominował w czytelniczej biblioteczce.

Blizny to historia winy i kary oraz ogromnej rodzicielskiej miłości. Polecam!

Ocena: 5/6
©Na czytniku
To jeden z lepszych kryminałów, jakie ostatnio wpadły w moje ręce. Aż mam ochotę natychmiast rzucić się na poprzednie powieści Marka Stelara.

Nadkomisarz Tomasz Rędzia prowadzi śledztwo w sprawie tajemniczej śmierci mężczyzny, którego znaleziono na placu budowy. Niespodziewanie okazuje się, że zdarzenie to łączy się z przeszłością szczecińskiego policjanta i pewną zakończoną tragicznie wycieczką klasową. Czy kontrowersyjnemu bohaterowi sprzed lat przyszło w końcu zapłacić za błędy?

Szkoda, że o dobrych pisarzach nie mówi się tak wiele jak o tych słabych. Ostatnio zalewa nas masa bezwartościowej, mocno rozreklamowanej literatury, gdy tymczasem prawdziwe perełki leżą cichutko i cierpliwie czekają na swoją kolej.

Przed twórczością Marka Stelara broniłam się długo – z braku czasu i przekonania, że na polskim rynku książek jest tylu bliźniaczo do siebie podobnych „kryminalistów”, że kolejny nie jest mi potrzebny do szczęścia. Miałam jednak bardzo skutecznego literackiego coacha – samego komisarza Tomasza Rędzię (tak, tak, człowiek, który użyczył głównemu bohaterowi Blizn swoich personaliów, intensywnie nade mną pracował). Tak niezmordowanie mnie namawiał, tak wiercił dziurę w brzuchu, że w końcu uległam. Jakaż byłam głupia, że nie zrobiłam tego wcześniej!

Blizny to według mnie kryminał doskonały – od początku do końca napisany z taką samą energią, pasją i miłością do słowa. Jest niezbitym dowodem na to, że prawdziwie utalentowany pisarz nie potrzebuje cudów na kiju, by to, co zrodziło się w głowie, przelać na papier w sposób fascynujący, konsekwentny i spójny pod każdym względem.

Stelar świetnie żongluje wydarzeniami z przeszłości i teraźniejszości, łącząc je w mroczną historię, w której główne role odgrywają tajemnica i zemsta. Bohaterowie Blizn są połączeni gęstą siatką zależności, wzajemnych pretensji i strachu, który wcale nie maleje wraz z upływem lat. Kłamstwa intensywnie przeplatają się z prawdą, czyny godne podziwu z nikczemnością i brutalnością, miłość z chęcią zaspokojenia jedynie cielesnych pragnień i zrekompensowania sobie nieudanego życia. Po lekturze nasuwa się bardzo konkretny wniosek: zło drzemie w każdym z nas. Wystarczy lekko otworzyć mu furtkę i wypuścić na wolność, a uderzy z ogromną siłą.

Komisarz Tomasz Rędzia jest bohaterem zaangażowanym i bardzo zdeterminowanym. Daje poczucie bezpieczeństwa i udowadnia, że jest na właściwym miejscu. Równie ciekawie, a do tego intrygująco, Stelar poprowadził postać prokurator Agnieszki Rybarczyk, która swego czasu była sprawczynią sporego zamieszania w życiu Rędzi. Odkrywanie jej tajemnic i obserwowanie tej dziwnej znajomości jeszcze bardziej zaostrza czytelniczy apetyt podczas lektury Blizn.

Najnowsza powieść Stelara tak bardzo trzyma w napięciu, że trudno się z nią rozstać nawet na chwilę. Dawno nie miałam poczucia tak dobrze czytelniczo wykorzystanego czasu.

Polecam gorąco!

Ocena: 6/6
©SieCzyta
Marek Stelar w każdej książce potrafi przykuć uwagę czytelnika. W Bliznach dokonał tego ze zdwojoną siłą, scalając nas z historią od pierwszych do ostatnich chwil jej poznawania. Każda strona tej książki przenosi nas w wir wydarzeń, które stopniowo nabierają na sile, tak by w jej finale zatrząsnąć maksymalną siłą rażenia.

Czy można znaleźć choć jedną korzyść z pandemii koronawirusa? TAK! Marek Stelar nie próżnował podczas lockdownu i stworzył dzieło wyjątkowe. W zaledwie dwa miesiące napisał książkę, której historia dzieje się tu i teraz, w czas pandemii. Dodatkowo jest również wciągająca niczym nurt wezbranej wody.

Autor zgrabnie i umiejętnie łączy obecne wydarzenia wraz z przeszłością, która jest kluczem do rozwiązania zagadki morderstwa. Morderstwa które obecnie próbuje rozwikłać komisarz Tomasz Rędzia.

W Bliznach jest wiele mocnych punktów, które budują jej wartość, stawiając ją na górnej półce polskich kryminałów. Niezmiernie ciekawie czyta się książkę, której historia jest odbiciem wydarzeń obecnie przeżywanych na własnej skórze. Znajdziemy tutaj odniesienia do realiów panujących po „wybuchu” pandemii. Fakt ten sprawia, że jeszcze bardziej czujemy tę historię, wchłaniamy ją jeszcze intensywniej. Jednak najmocniejszym jej punktem jest fabuła. To istny majstersztyk, dowód na to, że Marek Stelar po raz kolejny potrafi stworzyć historię porywającą, enigmatyczną, której rozszyfrowanie wymaga od nas skupienia. Przecież kryminał z górnej półki powinien taki być. I wiecie co Blizny ” takie właśnie są! Pozostawią trwały ślad w Waszej pamięci.

Historia rozpoczyna się w momencie znalezienia na miejscu budowy zmumuifikowanych zwłok. Do zdarzenia wezwany zostaje Tomasz Rędzia. I tutaj nie tylko rozpoczyna się wątek kryminalny, lecz również… miłosny. A to za sprawą przybycia na miejsce zdarzenia prokurator Agnieszki Rybarczyk, wielkiej miłości Tomasz Rędzi z czasów szkoły średniej. Dzięki rekonstrukcji twarzy zamordowanego, śledczy tworzą porter pamięciowy denata, który jak się okazuje jest ich wspólnym kolegą z klasy. I tutaj powracamy do wydarzeń z 1994 roku. Podróż w czasie, dwadzieścia sześć lat wstecz będzie dla komisarza prawdziwym wyzwaniem. Zdaje się, że kluczem do rozwiązania zagadki morderstwa jest klasowy wyjazd do Złocieńca. Co tak naprawdę wydarzyło się w internacie Technikum Leśnego w Śmielinie k/Złocieńca? Poznajemy również zapisy nagrań z przesłuchania świadków wydarzenia feralnej nocy 1994 roku.

Marek Stelar w każdej książce potrafi przykuć uwagę czytelnika. W Bliznach dokonał tego ze zdwojoną siłą, scalając nas z historią od pierwszych do ostatnich chwil jej poznawania. Każda strona tej książki przenosi nas w wir wydarzeń, które stopniowo nabierają na sile, tak by w jej finale zatrząsnąć maksymalną siłą rażenia. Blizny to kryminał, mądry, inteligentny, przemyślany, skonstruowany z największą pieczołowitością. Marek Stelar BRAWO!

Ocena: 6/6
©Czyt-NIK
Zapytajcie mnie o architekta, który pisze świetne książki, a powiem Wam: Marek Stelar, a właściwie Maciej Biernawski. Jaka to była dobra książka! Okładka przyciąga wzrok, ale to, co znajdziecie pod nią, zdecydowanie bije ją na głowę. Mam nadzieję, że Blizny nie pozostaną samotnym, białym żaglem pośród trylogii stworzonych przez autora. Nadkomisarz Rędzia zasługuje na kolejną sprawę!

Na placu budowy węzła Łękno w Szczecinie znaleziono zwłoki. Z pewnością nie jest to świeża sprawa, na co wskazuje ich stan. Na miejsce zdarzenia zostaje wezwany nadkomisarz Tomasz Rędzia.

Autor prowadzi nas dwoma torami czasowymi. Obserwujemy toczące się współcześnie śledztwo, które prowadzi w przeszłość, co ciekawe, samego Rędzi. Okazuje się bowiem, że znaleziony na budowie mężczyzna to jego kolega z klasy licealnej, Adolf. Wszyscy zapamiętali chłopaka z brawurowej akcji uratowania kolegów przed śmiercią. Okrzyknięto go bohaterem, chociaż nie obyło się bez ofiar śmiertelnych. Dlaczego więc Adolf zginął? I kiedy? Tomasz Rędzia, choć nie uczestniczył bezpośrednio w tamtych tragicznych wydarzeniach, nie ma łatwego zadania. Podczas przesłuchań wychodzą na jaw kolejne nieścisłości, jego dawni koledzy wyraźnie ukrywają coś przed policją, więc i obraz strzelaniny sprzed lat ciągle nie chce ułożyć się w spójną całość. Do tego jeszcze pani prokurator, a prywatnie uczennica tej samej klasy, uważa, że Rędzia przesadza i te dwie sprawy kompletnie się ze sobą nie łączą. Kto ma rację? Jak potoczą się sprawy? Kto oszukuje, a kto mówi prawdę? Nadkomisarz musi się nieźle napocić, aby odtworzyć losy Adolfa, a także zrekonstruować wydarzenia tamtej nocy sprzed ponad dwudziestu pięciu lat.

Nie jest to krwisty kryminał pełen dosadnych opisów zbrodni ani powieść grozy. Akcja również nie leci na łeb, na szyję. I chociaż wiecie, że lubię, kiedy w powieści dzieje się dużo i szybko, to tutaj czuję się całkowicie usatysfakcjonowana poziomem pogmatwania wątków. Bardzo lubię, kiedy podczas lektury pojawiają się mylące tropy, zmuszające do kombinowania i tutaj to właśnie dostałam. Poza tym właściwie do ostatnich stron towarzyszy nam niepewność finału. W jakimś tam stopniu fabuła jest przewidywalna, jednak nie ma to szczególnego znaczenia w obliczu rewelacyjnej całości. Nie przypadł mi do gustu tylko jeden wątek, ale to już kwestia mojego postrzegania rzeczywistości i relacji międzyludzkich.

Polecam gorąco i czekam z niecierpliwością na kolejną sprawę nadkomisarza Tomasza Rędzi.

Ocena: 6/6
©Bibliotecznie
Blizny połknęłam w dwa dni. Świetna historia, znakomicie osadzona w aktualnych, pandemicznych realiach i w niezwykłych latach dziewięćdziesiątych.

Nadkomisarz Tomasz Rędzia dostaje wezwanie na budowę, do znalezionych na jej terenie zwłok. Zwłoki są zmumifikowane, przeleżały w ziemi kilkanaście lat. Wyniki sekcji są jednoznaczne – zabójstwo. A rekonstrukcja rysów twarzy denata i rozesłany portret pamięciowy dają nieoczekiwany efekt. Zabitym okazuje się kolega z klasy licealnej komisarza. A z ramienia prokuratury śledztwo prowadzi koleżanka z tej samej klasy.

Nagle tragedia, która rozegrała się na szkolnej wycieczce sprzed ćwierćwiecza okazuje się być jednocześnie tłem i katalizatorem bieżących wydarzeń. Kilku osiemnastolatków, alkohol, ognisko w lesie, dezerter z pobliskiej jednostki, broń.

Agresor, ofiary i bohater, który uratował pozostałych.

Co tam się stało i czy śledztwo przeprowadzone po tragicznej nocy było na pewno rzetelne? Kto i dlaczego starał się tam co nieco namącić?

Świetnie poprowadzona narracja, mieszany plan czasowy, retrospekcje i współczesność, budują napięcie i prowadzą do zaskakującego finału, a nawet obu finałów.

Główny bohater budzi sympatię, jego rozterki i wahania są ludzkie i prawdziwe. Jego historia na tle klasy, pozostawanie na uboczu wtedy, pozwoliło mu na niezbędny dystans w obecnym śledztwie. Ale nie uchroniło przed zdolnościami manipulacji, które posiadali i posiadają inni.

Narastające napięcie, zarówno w opisie wydarzeń sprzed lat, jak i obecnych powodowało, że z każdym rozdziałem historia wciąga coraz bardziej. I nie sposób się oderwać. Świetnie oddane realia aktualnej rzeczywistości, ale i lat dziewięćdziesiątych.

Polecam, bardzo porządny kryminał z ciekawą zagadką, zmyślnie zmąconymi tropami i zaskakującym finałem!

Bardzo mi się podobało i koniecznie muszę przeczytać pozostałe książki Autora!

Ocena: 5+/6
©CzytAśka
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    Śledzę literacką karierą Marka Stelara już od wielu lat, od zachwycającego Rykoszetu. Wiem na co autora stać, wiem także jak wielką pracę wykonuje, przygotowując się do napisania kolejnej historii, która zakiełkowała w jego głowie. Wiem też, że Stelar w sumie nigdy mnie zawodzi i polecam go zawsze swoim znajomym.

    Przeczytałem wszystkie powieści Stelara i orientuję się, że dla takiego pisarza nie jest problemem umieszczenie na okładce książki zachęcających recenzji sygnowanych popularnymi nazwiskami ze świata literatury. Wszak kolega po piórze nie odmówi napisania kilku pochlebnych słów. Problemem może stać się włożenie pomiędzy te dwie przygotowane na wzrokowe „oczarowanie” czytelnika okładki historii, która skradnie jego serce i sprawi, że będzie ono biło gwałtowniej, kiedy stanie się świadkiem wydarzeń wymyślonych przez autora.

    Jednak dla Marka Stelara słowo „problem” zdaje się nie istnieć. On nie tylko potrafi zachęcić czytelnika, aby zakupił jego książkę. On sobie doskonale zdaje sprawę, że pomiędzy te wspomniane okładki wpakował taką historię, która sprawi, że jeśli nawet jakimś cudem ktoś nie zna jeszcze jego nazwiska (w tym przypadku pseudonimu), to po lekturze Blizn, szybko nadrobi zaległości i powróci do księgarni, aby stać się dumnym właścicielem wcześniejszych - także doskonałych - powieści.

    Stelar nie zawodzi czytelnika. Nie zawodzi Chmielarza i Małeckiego, którzy dali mu swój kredyt zaufania i odmalowali na okładce Blizn wspaniałą laurkę. Ja jestem skłony powiedzieć, że to Stelar powinien stać się dla innych pisarzy autorytetem, o którego polecjaki na swoje okładki będą zabiegali. On nie raz udowodnił już, że plasuje się w ścisłej czołówce polskich „kryminalistów”. Bliznami utwierdził mnie w tym przekonaniu. Jestem pod ogromny wrażeniem tej historii, a tym bardziej jej zakończenia. Jestem zdziwiony jak szybko minęło mi te 400 stron, upływu czasu przy tej fabule całkowicie się zatrzymuje, a strony przekładają się same. Jest tylko jedno pragnienie: rozwikłać jak najszybciej tajemnicę i skonfrontować rozwiązanie ze swoimi pomysłami. Moja koncepcja na ustalenie sprawcy były całkiem nietrafiona, tego się nie dało chyba przewidzieć.

    I w żadnym wypadku nie prawię tych miłych słówek w zamian za to, że bohater nosi moje imię i nazwisko. On dla mnie może nazywać się zupełnie inaczej (choć przyznam, że jest miło). Polecałbym Blizny każdemu miłośnikowi elektryzujących historii kryminalnych niezależnie od tego jak nazywałby się protagonista. Polecałbym, bo ta książka po prostu i bezapelacyjnie zasługuje na to, aby stać się kryminalnym bestsellerem.

    Podobno istnieje szansa, że nadkomisarz Tomasz Rędzia powróci w kolejnej książce, co oczywiście bardzo mnie cieszy. Życzę zatem sobie, czytelnikom i samemu autorowi aby kolejna powieść, była jeszcze lepsza niż Blizny (o ile to jeszcze możliwe?)

    T.R.

Warto zerknąć