ebook Żałobnica
3.43 / 5.00 (liczba ocen: 474)

Żałobnica
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

najlepsza cena! w tym miesiącu
E-book - najniższa cena: 17.55
Audiobook - najniższa cena: 25.83
31.90 złpremium: 19.14 zł Lub 19.14 zł
22.33 zł Lub 20.10 zł
25.52 zł Lub 22.97 zł
31.90 zł
31.90 zł 10 zł na konto
-8% 17.55 zł
19.90 zł
24.16 zł
24.18 zł
25.52 zł
27.12 zł
27.43 zł
29.00 zł
31.90 zł
Inne proponowane

Hipnotyzujący thriller o samotności, sile rażenia kłamstw i toksycznej przyjaźni, która karmi żądzę zemsty. Zmarli zawsze zabierają tajemnice do grobu. Tym razem zrobili jednak wyjątek… Robert Małecki – autor znakomitej kryminalnej serii z Bernardem Grossem – po raz kolejny oszałamia czytelników swoim talentem.

Gdyby to był idealny związek, Anna jeszcze długo nie wyszłaby z żałoby po wypadku męża i pasierbicy.
Ale to nie było idealne życie. Ani idealne małżeństwo.
Anna bowiem nie była idealną żoną i macochą. W pogoni za szczęściem mogła znieść wiele, jednak śmierć bliskich zniszczyła wszystko z siłą sztormu.
Żałobnica, piękna kobieta po trzydziestce, dziedziczy po śmierci męża świetnie prosperujące przedsiębiorstwo i spory majątek. Niestety skrywane głęboko tajemnice po latach wypływają na wierzch i Anna orientuje się, że ktoś zaczyna manipulować jej życiem. Kobietę zalewa fala strachu, ale zanim wpadnie w nieprzeniknioną toń, będzie musiała stawić czoła mrocznej przeszłości.
I zrobi to.
Tym bardziej że ukrywa jeszcze jeden sekret…

Żałobnica od Robert Małecki możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Przeszłość jest jak kotwica.
Prawda nie wyrasta z kłamstwa, ale z gracją się w nim maskuje.
Przypadki, częściej niż zwykła szczerość, stoją na straży prawdy
Robert Małecki ponownie debiutował. Tym razem thrillerem na wskroś psychologicznym. I tak jak cenię autora za kryminały, tak i ten gatunek jest dla pisarza polem do popisu. A przyznać należy, że w tej książce popisał się swym kunsztem tworzenia historii, która przenika przez czytelnika niczym nurt wezbranej rzeki. Fala zalewających emocji jest tak ogromna, że pochłania nas do cna. Niepowtarzalny klimat, atmosfera tajemniczości, oraz pomysł na nietuzinkową fabułę, to udany przepis na kolejny sukces książki pióra Roberta Małeckiego.

Autor z doskonałą precyzją dba o każdy szczegół przedstawionej historii, mocno wtapia się w psychikę bohaterki. Dzięki temu jeszcze bardziej chłoniemy emocje, które tkwiły w jej umyśle. A w umyśle czytelnika trwa permanentny niepokój, który potęguje na sile, tak bardzo, że prędko chcemy dotrzeć do poznania prawdy. A zapewniam Was, że sposób w jaki Robert Małecki napisał tę książka, sprawi, że lekturę tę pochłoniemy w kilka godzin. No bo jak oderwać się od książki, która zaciekawia nas od pierwszych stron. I proszę mi wierzyć każda kolejna nie traci na wartości. Zatem warto zatopić się w najnowszej książce twórcy takich postaci jak Marek Bener i Bernard Gross.

Żałobnica napisana jest w pierwszej formie osobowej. Historia przedstawiona jest z trzech perspektyw czasowych Teraz, Wcześniej, Dawno temu. Dzięki temu poznajemy historię głównej bohaterki sprzed wypadku, po wypadku oraz jej życie, gdy była nastolatką. Nową bohaterką wykreowaną przez Małeckiego jest Anna, kobieta po trzydziestce. Jej mąż Piotr i pasierbica Roksana w wyniku nie opuszczenie przez dróżniczkę szlabanów, ulegli tragicznemu wypadkowi na przejeździe kolejowym. Sprawę bada Lena Wolska z toruńskiej policji. Anna po tym, gdy rodzina męża się od niej odwróciła, samodzielnie stara się na nowo ułożyć swoje życie. Często odwiedza miejsce wypadku. Obserwuje dróżniczkę, a gdy ta znika, wszelkie podejrzenia kierowane są w jej kierunku.

Czy to ona stoi za zniknięciem dróżniczki? Czy chce dokonać zemsty, wymierzyć sprawiedliwość? Zwłaszcza, że przeszłość Anny owiana jest tajemnicą. Tajemnicą, która nie powinna ujrzeć światła dziennego. Czy prawda o życiu kobiety wyjdzie na jaw? Czy prawda ta, jest kluczem do rozwikłania zagadki wypadku jej męża i pasierbicy. Warto zadać sobie pytanie, kim jest żałobnica? Odpowiedź zna Robert Małecki i ukrył ją na trzystu siedemdziesięciu dziewięciu stronach „Żałobnicy”. Sięgnijcie po tę książkę, a nie będziecie żałować.

Ocena: 6/6
©Czyt-NIK
To nie jest książka, którą można czytać z doskoku. Tutaj potrzeba skupienia i czasu. A jak się już w nią człowiek wkręci, to nie można się od niej oderwać.

Anna traci w wypadku męża i pasierbicę. Podczas śledztwa w sprawie ich śmierci wychodzą na jaw fakty, które są dla niej niewygodne. Im śledczy bardziej zagłębiają się w sprawę, tym więcej tajemnic odkrywa swoje oblicze. Anna zostaje postawiona w ciężkiej sytuacji, a wyjawienie pewnych okoloczności może pociągnąć niewyobrażalne konsekwencje.

Książka napisana jest specyficznie. Podzielona została na trzy okresy, które się że sobą przeplatają, przy czym jeden z nich nie jest podany chronologicznie, przez co może wywołać u czytelnika poczucie chaosu. Dodatkowo akcja miesza się z przemyśleniami i odczuciami głównej bohaterki, co także może powodować brak zaangażowania w wydarzenia, bo po prostu można odnieść wrażenie, że czasem w tej książce nic się nie dzieje. Ale nic bardziej mylnego! Autor stawia na ukazanie zawiłości ludzkiej psychiki i wychodzi mu to rewelacyjnie. Historia sięga tak głęboko w zakamarki ludzkiej duszy, że czasem aż boli to obnażenie naszych słabości. Wszyscy bohaterowie są realni, z krwi i kości, to mógłby być ktokolwiek, kogo znamy, ale czy znamy naprawdę? To odkrycie przeraża najbardziej. Sama historia jest ciekawa i intrygująca, ciekawie sobie to autor wymyślił. No i zakończenie, tak wieloznaczne i pozostawiające ogromny znak zapytania w głowie.

Ja jestem bardzo usatysfakcjonowana tą książką.

Ocena: 5/6
©Zakątek czytelniczy
Jestem w stanie zrozumieć, że Żałobnica może nie do końca przypaść do gustu tym, którzy z wypiekami na twarzy śledzą chełmżyński cykl Małeckiego z Bernardem Grossem. Doceniam jednak bardzo, że jeden z moich ulubionych polskich pisarzy odważył się pójść zupełnie inną literacką ścieżką.

Najbliżsi Anny giną w wypadku na przejeździe kolejowym. Jakiś czas potem w tajemniczych okolicznościach znika dróżniczka odpowiedzialna za tę tragedię. Czy Anna mogła mieć z tym coś wspólnego? Czy faktycznie jest pogrążona w żałobie po śmierci męża i nastoletniej pasierbicy, czy tylko udaje? W tej historii nic nie jest oczywiste, a przeszłość boleśnie daje o sobie znać na każdym kroku.

O Żałobnicy Roberta Małeckiego słyszałam rozmaite opinie – od totalnego zachwytu po stwierdzenia, że to powieść napisana nie wiadomo po co i że jeśli toruński pisarz pójdzie w tę stronę, to nic dobrego z tego nie wyniknie. Przyznaję, że i ja mniej więcej do połowy lektury miałam mieszane uczucia. Wciąż wydawało mi się, że Małecki wyjątkowo ostrożnie porusza się w nowej materii – jakby trochę ze strachem próbował wyczuć, czy da radę iść dalej. W początkowych partiach tekstu za bardzo według mnie skupił się na szczególikach, zamiast pchnąć akcję choć odrobinę do przodu. Gdy jednak już się na to odważył, poszedł jak burza, a ja najzwyczajniej w świecie przepadłam.

Moim zdaniem na uznanie zasługuje mroczny, wręcz psychodeliczny klimat, który udało się stworzyć Małeckiemu wokół postaci Anny. To kobieta, która przeraża i fascynuje jednocześnie, wkurza i wywołuje współczucie. Jest nieprzewidywalna i niebezpieczna, bo zupełnie nie panuje nad tym, co dzieje się wokół. Nie wiadomo, czy traumy, które składają się na jej ponadtrzydziestoletnie życie, są prawdziwe, czy tylko powstały w jej chorym umyśle. Czyżby ktoś manipulował jej pamięcią? A może to Anna właśnie działa z premedytacją, wyprowadzając wszystkich w pole?

Małecki świetnie odnalazł się w pierwszoosobowej kobiecej narracji. Tak gładko wszedł w skórę głównej bohaterki, jakby z tego typu konstrukcją miał do czynienia od lat. Gdybym nie wiedziała, że Żałobnicę napisał mężczyzna, z powodzeniem mogłabym ją przypisać którejś z polskich pisarek nurtu domestic noir. Dla mnie to jednoznaczny dowód ogromnego talentu Małeckiego połączonego z nieustającym doskonaleniem literackiego warsztatu. Nawet jeśli w historii Anny nie wszystko od początku było na najwyższym poziomie, toruńskiemu pisarzowi należą się brawa za odwagę. I za końcówkę powieści, która pochłonęła mnie bez reszty.

Żałobnica to kolejna książka, w której Małecki dopuszcza do głosu demony przeszłości i pokazuje, jak bardzo destrukcyjny wpływ mogą mieć na życie nie tylko pojedynczego człowieka, lecz także każdego, kto stanie na jego drodze. Dla jednych będzie to historia, jakich wiele w thrillerach, dla drugich – wciągająca opowieść, którą można połknąć w jeden wieczór. Zachęcam Was do sięgnięcia po Żałobnicę i wyrobienia sobie własnej opinii. Mnie absolutnie nie zawiodła.

Ocena: 4+/6
©SieCzyta
Udało mi się skończyć Żałobnicę Roberta Małeckiego. Lektura książki, na którą czekałam, zajęła mi nieoczekiwanie dużo czasu, a sprawiła dużo mniej przyjemności, niż się spodziewałam.

Anna straciła w wypadku męża i nastoletnią pasierbicę. Zginęli w wypadku na przejeździe kolejowym. Dróżniczka nie zamknęła szlabanów i pociąg zmiażdżył samochód, którym jechał znany toruński biznesmen z córką. Wdowa walczy z siostrą męża, z jego rodzicami, i z własnym obrazem utraconego małżeństwa. Jednocześnie całe życie ucieka przed gnębiącymi ją tajemnicami z młodości.

Narracja prowadzona przeplatanymi, krótkimi rozdziałami umieszczonymi w różnych planach czasowych, przerzuca czytelnika w świecie Anny, od tego co wydarzyło się dawno temu, do tego co było przed wypadkiem i do zdarzeń bieżących. Zagmatwane i niejasne wydarzenia z odległej przeszłości powodują, że Anna żyje w nieustającym napięciu i lęku. To co działo się w okresie poprzedzającym wypadek, zbudowało w niej kolejne pokłady stresu, jawna nienawiść pasierbicy, możliwy rozpad małżeństwa, zdrada, to wszystko niszczy ją emocjonalnie. A obecnie wszystko to nawarstwiło się i obrosło dramatem śmierci męża i dodatkowo zaginięciem dróżniczki obwinianej o niedopełnienie obowiązków na przejeździe.

I brzmi fascynująco, tajemnica goni tajemnicę, prywatni detektywi, byli policjanci, dramatyczna historia z rodzinnej wioski tkwiąca w bohaterce i determinująca całe jej dorosłe życie. I niestety. Nie zagrało.

Ciężko się czyta książkę napisaną w pierwszej osobie, gdy nie czuje się sympatii do narratorki. Nie sposób się utożsamić, nie sposób wczuć się w jej emocje. Anna była dla mnie sztuczna i przedramatyzowana, jej przeżycia straszliwie nudziły, a nie elektryzowały.

I to chyba był problem, który powodował, że zamiast połknąć Żałobnicę w dwa wieczory, czytałam ją tyle czasu. Męczyłam.

W obliczu całości zakończenie przyniosło ulgę. Annie i mnie. Nie sądzę, żeby matce Anny, więc to kolejna rzecz, która mi tu bardzo nie gra.

W sumie dobrnęłam do końca z sympatii dla Autora, z chęci napisania uczciwie „przeczytałam”. No cóż, nie ma przecież przepisu, że wszystkim musi się podobać wszystko. Autor i tak ma u mnie duże pokłady zaufania, po prostu poczekam na kolejną książkę, z nadzieją na zachwyt jak nad trylogią o Bernardzie Grossie.

Na razie napiszę tak, przeczytajcie, wyróbcie sobie sami opinię. Jest tyle pozytywnych, że jest duże prawdopodobieństwo, że się Wam też spodoba.

Ocena: 3+/6
©CzytAśka
Słowem wstępu, czyli co popełnił Robert Małecki?

Bardzo lubię kryminalną twórczość Roberta Małeckiego. Na moim książkowym regale stoją wszystkie napisane przez niego powieści co oznacza, a nawet dowodzi, że po drodze nam. Podobają mi się obydwie serie, czyli ta z Markiem Benerem oraz nowsza, z Bernardem Grossem. Tym razem autor postanowił napisać powieść, która nie jest żadną kontynuacją ani początkiem nowego cyklu. Co więcej, nie jest kryminałem, ale thrillerem psychologicznym napisanym w pierwszej osobie, o tajemniczym tytule Żałobnica.

Jeśli jesteście ciekawi co sam autor mówi na temat najnowszej powieści i procesu twórczego, to przeczytajcie interesującą rozmowę Roberta Małeckiego z Anią Sawicką-Banaszkiewicz.

Kim jest tytułowa żałobnica?

W cyklu łomżyńskim zauważyłam nową tendencję u pisarza, a mianowicie przyhamowanie akcji oraz skupienie się na budowaniu klimatu historii. I dokładnie to samo uczynił w Żałobnicy. Od pierwszych stron czuć smak tajemnicy, który sukcesywnie się pogłębia i wyostrza. Akcja nie pędzi, a wręcz powoli rozwija się, wprowadzając kolejnych aktorów dramatu. Podejrzewam, że ta osobliwa fabularna ślamazarność może niektórym czytelnikom nie przypaść do gustu. Dla mnie była satysfakcjonująca.

Anna straciła męża i pasierbicę, którzy ulegli śmiertelnemu wypadkowi. Została sama z dobrze prosperującym przedsiębiorstwem i żałobą mającą twarz pięknej i nieszczęśliwej kobiety, za którą podąża mroczny cień przeszłości. Zanim doszło do rodzinnej tragedii, ostatnim co można było powiedzieć o Annie to to, że była spełniona i miała dobre perspektywy. Teraz jest żałobnicą, wzbudzającą niezdrowe zainteresowanie osoby, która dodatkowo zaczyna manipulować jej życiem. Swoim zachowaniem zmusza Annę do stawienia czoła niewygodnej przeszłości.

Kilka słów o konstrukcji narracji

W Żałobnicy autor zastosował znany i bardzo przeze mnie lubiany, podział czasu akcji na to co dzieje się teraz oraz to co działo się w przeszłości głównej bohaterki. Nigdy nie przeszkadzała mi pierwszoosobowa narracja i w tej powieści również mi nie wadzi. Śledzenie wydarzeń oczami Anny oraz możliwość odczuwania jej emocji dostarcza dodatkowych wrażeń.

Moje wrażenia po przeczytaniu Żałobnicy

To co urzekło mnie w Żałobnicy, to spokój autora i konsekwencja w tworzeniu aury tajemnicy. Robert Małecki prowadzi czytelnika w odmęty historii, co jakiś czas stawiając na jego drodze kamienie milowe. Te zwroty akcji są ważne i znaczące, ale nie są fajerwerkami i nie mają na celu wzbudzić fabularny hałas. Ten wystudiowany, wyważony i precyzyjnie dobrany styl bardzo przypadł mi do gustu.

Rozwój jest cenny. Poszerzanie i rozwijanie wachlarza pisarskich umiejętności poprzez wejście w inny niż dotychczas praktykowany gatunek literacki Roberta Małeckiego robi wrażenie. Jestem bardzo ciekawa jaką drogą podąży i jaka będzie jego kolejna powieść. Powrót do kryminalnego sznytu przyjmę z wielką radością, ale poszerzanie thrillerowego dorobku również wzbudzi moje zainteresowanie.

Paranoiczny i oniryczny thriller, w którym powolne odkręcenie pozacieranej taśmy pamięci głównej bohaterki okazuje się fascynujące.

Lepiej bym tego nie napisała. Zgadzam się z każdym słowem Marty Bratkowskiej. Polecam Żałobnicę!

Ocena: 5/6
©Na czytniku
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    Ta książka jest tak zupełnie o niczym, że aż boli. A jeszcze bardziej bolą i szczypią w oczy:
    - detektywka,
    - topielczyni.

    To już chyba same feministki się śmieją.
    Panie Małecki, teraz czas na szeregowczynię, generalkę. A może by tak dalej pójść i stworzyć wszystko rodzaju żeńskiego? Pewnie da radę...

    Jeśli Pański kryminał/thriller ma podążać w tę stronę, w którą podążyła Żałobnica, to ja podziękuję i poszukam zdecydowanie lepszych pozycji, na które nie szkoda marnować czasu.

Warto zerknąć