ebook Mur duchów
3.8 / 5.00 (liczba ocen: 11220)

Mur duchów
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria:  /
E-book - najniższa cena: 19.90
29.90 złpremium: 17.94 zł Lub 17.94 zł
23.92 zł Lub 21.53 zł
28.41 zł Lub 25.57 zł
29.90 zł
29.90 zł 10 zł na konto
19.90 zł
21.42 zł
22.37 zł
23.92 zł
25.42 zł
26.95 zł
27.00 zł
29.90 zł
29.90 zł
29.90 zł
Inne proponowane

Sarah Moss – autorka „Nocnego czuwania” i „Między falami” – powraca do tematu rodzicielstwa, odkrywając jego mroczną stronę oraz wciąż niesłabnącą siłę patriarchatu. W jej powieści bezradność ofiar miesza się z niewypowiedzianym pragnieniem buntu. „Niesamowita książka... Jednocześnie niepokoi i porusza” – „The Times”

Ojciec Silvie jest kierowcą autobusu, ale jego prawdziwa pasja to historia Wielkiej Brytanii. W trakcie letniego urlopu zabiera żonę i nastoletnią Silvie na obóz antropologiczny, którego uczestnicy odtwarzają życie w epoce żelaza wraz ze wszystkimi niedogodnościami. Obóz ma charakter naukowy, jednak zaciętość i bezkompromisowy charakter ojca Silvie sprawiają, że przeradza się on w spektakl dominacji mężczyzny nad rodziną. Pasja staje się obsesją, która prowadzi do ślepej wiary w konieczność praktykowania dawnych rytuałów, nawet za cenę ludzkiego życia…

„Ta wyprawa do prehistorii pokazuje, jak bardzo wiedza zapisana jest w naszych ciałach. Oraz władza. Władza ojca i ciało córki to główni bohaterowie tej opowieści o archeologicznym surwiwalu” – Kinga Dunin

„To opowieść o murach, jakie budujemy wokół siebie, bojąc się wszelkiej inności. Sarah Moss posiada umiejętność opowiadania o wielkich sprawach przez pryzmat pozornie zwykłych zdarzeń, zwyczajnych ludzi i codziennych problemów” – Anna Dziewit-Meller

Mur duchów od Sarah Moss możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Gdy wszystkiego wokół pod dostatkiem, gdy wszyscy wszystko mają, a to, czego nie mają, jest na wyciągnięcie ręki, gdy każdy chce więcej niż może mieć, minimalizm staje się wyzwaniem. Coraz trudniej żyć nam „na minimum” i ograniczać potrzeby, bo właściwie w imię czego? Zauważam, że coraz trudniej jest ludziom mówić krótko i na temat. Potrzebujemy przestrzeni, w którą skrupulatnie wlepiamy słowa, tworząc z opowieści ogromne puzzle na kilkadziesiąt tysięcy elementów. Wydaje nam się, że skrócenie formy spotka się z brakiem zainteresowania – jak mały zestaw puzzli, sztuk pięćdziesiąt, które nawet dziecko „łyknie” w ciągu chwili. Musimy robić wszystko z rozmachem, opowiadać kwieciście, dokładając dygresje, wtrącenia i najlepiej jeszcze cytaty. A tymczasem nie zawsze trzeba. Udowadnia to Sarah Moss w swojej najnowszej książce Mur duchów – niezwykle skondensowanej, precyzyjnej i beznamiętnej opowieści o pewnej relacji, która z jednej strony wydaje się absolutnie niemożliwa, a z drugiej jest jak najbardziej realna. I boli. Tak bardzo boli.

Nie od dziś wiadomo, że pasja może doprowadzić do szaleństwa. I że jeśli ma się nad kimś władzę, można chcieć za wszelką cenę ową pasją zarazić. Albo szaleństwem. Niewątpliwie takie zapędy ma ojciec Silvie, pasjonat kultury starożytnej, próbujący we współczesności odtworzyć życie sprzed tysięcy lat. I w każdym innym przypadku pewnie uznałabym to za interesujące, gdyby nie przymus i przemoc, które mężczyzna stosuje wobec najbliższych.

Mimo zaledwie stu pięćdziesięciu stron, Mur duchów nie jest lekturą, przez którą płynie się z prawdziwą przyjemnością. To powieść trudna, bolesna i groźna. Moss nie zostawia tutaj przestrzeni do interpretacji, doszukiwania się sensu. Od początku wiadomo, o czym jest ta historia, a jej finał właściwie jest przewidywalny. Mur duchów nie pozwala na wiele, ale czuję, jakby taki właśnie był cel autorki – opowiedzieć o relacjach w sposób niepozwalający na zbyt wiele dyskusji. Zresztą, z czym tu dyskutować? To, co spotyka Sylvie i jej matkę nie podlega rozważaniom. W tej książce wszystko się po prostu dzieje. Moss niczego nie ukrywa, nie spuszcza na wydarzenia firany pełnej gęstych wzorów, by w jakikolwiek sposób zniekształcić obraz. Ja przynajmniej nie miałam odwagi dopisywać niczego do tej powieści z jednego powodu – nie miałam takiej potrzeby. Wystarczyła mi refleksja nad poddaństwem wobec mężczyzny, nieakceptowalną akceptacją brutalności i powszechną wyrozumiałością wobec tyrana.

Choć Mur duchów został „skreślony” na nieco ponad stu pięćdziesięciu stronach, każda z nich jest nasycona obrazami i niepokojem. Jednak myli się ten, kto pomyśli, że jest lekturą na chwilę. To książka do przeżywania, odkładania i powracania. Ten tekst został stworzony do dokładnej lektury. I mam nadzieję, że będziecie buntować się tak jak ja.

Ocena: 4+/6
©Spadło mi z regała
Emocje, dużo emocji. Tych negatywnych zwłaszcza. Złość, wściekłość, żal. Dawno podczas lektury nie odczuwałam tylu nieprzychylnych wibracji ze strony jednego z głównych bohaterów. Ostatnio takie wzburzenie towarzyszyło mi, kiedy czytałam bardzo dobre Zielone Sari Anandy Devi (Wydawnictwo w Podwórku).

On, pan i władca królestwa zwanego rodziną, jest zupełnie nieczuły na potrzeby żony i córki. Ma swoje hobby i zachcianki, więc je realizuje, nie oglądając się na innych, równocześnie zmuszając osoby z najbliższego otoczenia do podążania za nim. Nie mają prawa głosu. Ich zdanie się nie liczy. Czy aby na pewno są to najbliżsi, o których trzeba się troszczyć i darzyć miłością? Formalnie, tak. Po ludzku, z uczuciem, nie.

Ojciec Sylvie jest kierowcą autobusu. Historia Wielkiej Brytanii jest jego pasją. Żeby ją odpowiednio karmić, spędzają rodzinne wakacje na obozie antropologicznym. Projekt ten wydaje się ciekawy, ale jednocześnie osobliwy. Żeby jak najlepiej wczuć się w rolę mieszkańców epoki żelaza, uczestnicy obozu odtwarzają ich życie. Nie zważając na żadne niedogodności i ograniczenia żyją jak oni. Są dorośli, wiedzą co robią. Czy aby na pewno? Chora ambicja ojca Sylvii oraz jego apodyktyczny charakter mogą doprowadzić do wydarzeń brzemiennych w skutkach.

To się nie uda, pomyślałam, nie dam dzisiaj rady, nie w takim stanie, wszystko mnie boli, jeszcze nigdy nie było tak źle, ale dobrze wiedziałam, że jakoś wytrzymam. Nie miałam przecież innej opcji.

Powieść Sarah Moss zaczyna się dość niewinnie i tajemniczo, wprowadzając czytelnika w klimat oraz relacje rodziny Sylvie. Czujemy delikatny dotyk przyrody i współistnienia człowieka i natury, które bardzo szybko przeistaczają się w ból, który doświadczamy, gdy ostry kamień lub gałąź wbijają się w stopę. I tak trwa do końca. I paraliżuje.

Historia opowiedziana przez autorkę czaruje klimatem przeszłości. Jednak ten komfort nie trwa długo, gdyż zatruwa go szowinizm ojca. Wzbudza tak silne emocje, że chciałoby się wymazać go z kart powieści i ukarać.

Tak. Dawno nie miałam do czynienia z powieścią, w której docenia się kunszt autora, równocześnie będąc skłóconym z głównym bohaterem i będąc bombardowanym złymi emocjami.

To powieść o kacie i ofiarach, o jednostce dominującej i osobach uległych. Czy jest w nich dostateczna siła na bunt i zrzucenie niewidzialnych kajdanów?

Mur duchów czyta się niemal na raz. Po przerwach na obniżenie ciśnienia i oddech, wraca się, żeby poznać dalsze losy bohaterów. Świetna! Polecam!

PS O moich wrażeniach z lektury innej powieści Sarah Moss,, możecie przeczytać we wpisie Między falami – rodzicielska miłość.

Ocena: 5/6
©Na czytniku
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć