ebook Sfora
4.05 / 5.00 (liczba ocen: 948)

Sfora
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - polecana oferta: 26.94
Audiobook - najniższa cena: 31.69
wciąż za drogo?
32.54 złpremium: 20.99 zł Lub 20.99 zł
-23% 26.94 zł Lub 24.25 zł
32.18 zł Lub 28.96 zł
26.90 zł
27.09 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (5)
Inne proponowane

Druga część mrocznej kryminalnej serii. Igor Brudny to twardy, warszawski glina, który woli nie wracać do swojej przeszłości. Tym razem jednak będzie musiał rozwiązać sprawę, która zmusi go do powrotu do wydarzeń sprzed wielu lat i wstrząśnie nawet takim twardzielem jak on.

Zima. W lesie nieopodal Zielonej Góry znaleziona zostaje ręka. Wstępne oględziny wskazują, że została… odgryziona przez człowieka.
Atmosfera niepokoju w mieście narasta. W mediach pojawiają się pogłoski o grasującym w okolicach wilkołaku. Niedługo potem śledczy trafiają na zmasakrowane zwłoki zaginionej niedawno zakonnicy – ofiara została zamordowana, a jej ciało rozszarpały wilki. Inspektor Romuald Czarnecki powołuje specjalną grupę dochodzeniowo-śledczą, w której skład wchodzą również Igor Brudny i Julia Zawadzka ze stołecznej policji. Talent i trudna przeszłość komisarza Brudnego po raz kolejny mogą okazać się nieocenione.
Mimo zdecydowanych działań śledztwo komplikuje się coraz bardziej. Brudny musi ustalić, czy sprawca ma jakiś związek z sierocińcem sióstr hieronimek, w którym on sam się wychowywał. Łowy dopiero się zaczynają…

Sfora od Przemysław Piotrowski możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Władza każdą porażkę potrafi przedstawić w swoich mediach jako zwycięstwo.
Wilkołaki kojarzą mi się z historiami z dzieciństwa. Nie tego najwcześniejszego, ale na tyle wczesnego, abym była w stanie uwierzyć w ich istnienie. Pamiętam jak dziś wieczory, podczas których wraz ze znajomymi siedzieliśmy na ławce pod blokiem i snuliśmy różne historie – im straszniejsze, tym lepiej. To był taki ówczesny „challange”. Niestety jako jedyna nie mieszkałam na tym osiedlu, więc tylko mnie czekał później spacer do domu. I bardzo często miałam pełne gacie, kiedy wydawało mi się, że słyszę za plecami czyjeś kroki. Moja wyobraźnia zaczynała pracować na najwyższych obrotach. Dziś wiem, że wilkołaki nie istnieją. Dorosłam, myślę racjonalnie, staram się nie popadać w paranoje. Ale są momenty, w których człowiek naprawdę zaczyna zastanawiać się, czy to, w co nie wierzy, istnieje czy też nie. Niewątpliwie w takiej sytuacji znaleźli się bohaterowie Sfory Przemysława Piotrowskiego. Bohaterowie, których znamy ze świetnego Piętna. Bohaterowie, którym przychodzi znów mierzyć się z przeszłością.

Znany z poprzedniej części komisarz Igor Brudny znów zostaje rzucony w wir wydarzeń związanych ze swoim dosyć parszywym dzieciństwem. Po raz kolejny wraca do swojej rodzinnej miejscowości, by stanąć twarzą w twarz z największym okrucieństwem w jego dotychczasowej karierze. Próbując rozwikłać zagadkę wilkołaka, stawia na szali nie tylko swoje bezpieczeństwo, ale również bezpieczeństwo najbliższych mu osób. Po raz kolejny również przychodzi mu skonfrontować się z siostrą Gwidoną i konsekwencjami jej działań. Brudny musi podjąć trudną decyzję i zdecydować się na współpracę z człowiekiem, który odcisnął ogromne piętno na jego psychice. Wszystko to sprawia, że Sfora nabiera odpowiedniego klimatu, wprowadzając czytelnika w stan permanentnego napięcia.

Wartością dodaną tej powieści jest niewątpliwie fakt, że poza napięciem charakterystycznym dla thrillera czy kryminału, mamy tutaj zarysowany istotny problem, który pochłania uwagę czytelnika. Podczas lektury wcale nie pędziłam na łeb na szyję za akcją, nie starałam się na siłę odgadnąć ki diabeł odrywa nogi czy ręce i z niezwykłą łapczywością pożera ludzkie mięso, zostawiając jedynie kości. Zastanawiałam się nad tym, jak bardzo krzywda, której doznajemy w dzieciństwie, determinuje nas i nasze działania jako dorosłych. Myślałam również o matkach zmuszonych patrzeć na cierpienie swoich dzieci. Cierpienie, które nie mieści się w ogóle w głowie. O tym, jak często ludzie określani jako ci źli są tacy tylko dlatego, że nigdy nie spotkało ich nic dobrego.

Sfora to studium bestialstwa, którego doświadczenie budzi przymus zadawania cierpienia innym. To historia o tym, jak złość i gniew rodzi złość i gniew. Jak odczuwana krzywda znajduje swoje ujście w zadawaniu jej innym. Wciąż zostaję pod wrażeniem Piotrowskiego i serii, która właśnie doczekała się trzeciej części. Niebawem po nią sięgnę, a dzisiaj zachęcam Was do przeczytania Piętna i Sfory. Nie zawiedziecie się.

Ocena: 5+/6
©Spadło mi z regała
Przemysław Piotrowski wykonał kawał solidnej kryminalnej roboty. Sfora to kryminał z górnej półki. Autor popisał się nieschematycznym talentem w konstruowaniu fabuły. Ten kryminał, to coś więcej niż majstersztyk. Wiele słów ciśnie się na usta, lecz chyba żadne nie wyrażą dobitnie emocji jakie wywołuje podczas wgłębiania się w jej fabułę. Autor szokuje, zadziwia pomysłowością. Panie Przemysławie brawo!

A dlaczego z taką ekscytacją pisze o tej książce? Już uzasadniam swoją opinię. Historia drugiej części z Igorem Brudnym rozpoczyna się zimą, gdy niedaleko Zielonej Góry w lesie odnaleziono rękę. Dla typowego kryminału, nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że oględziny jednoznacznie wskazują, że ręka ta została odgryziona przez… człowieka. Gdy media nagłaśniają sprawę, na mieszkańców Zielonej Góry pada strach. Z kim mają oni do czynienia. Mordercą? Wilkołakiem? Wilkołakiem w ludzkiej skórze?

Strach potęguje informacja o kolejnej ofierze. Jest nią niedawno zaginiona zakonnica. Zmasakrowane ciało wskazuje, że padła ofiarą wilkołaków. Czyżby?!

Policja wkracza do akcji. Inspektor Romuald Czarnecki powołuje specjalny sztab dochodzeniowo-śledczy. W jego składzie pojawia się dobrze znany nam komisarz Igor Brudny. Będzie mógł on liczyć na wsparcie Julii Zawadzkiej ze stołecznej policji.

Nie da się ukryć, że Przemysław Piotrowski nie da im ani chwili do wytchnienia. Z każdą nową poszlaką sprawa komplikuje się coraz bardziej, a oni sami nie mają pojęcia z czym muszą się zmierzyć.

Sfora to bardzo realny kryminał. I choć autor zapewnia, że wszyscy bohaterowie są fikcyjni, a wszystkie podobieństwa do postaci i zdarzeń są przypadkowe. Tą książką autor zapisał się w moje czołówce polskich „kryminalistów”. Ta książka wyostrzyła mój apetyt. Dlatego też z niecierpliwością czekam na trzecią część z Igorem Brudnym pt. Cherub.

Ocena: 6/6
©Czyt-NIK
Po rewelacyjnym Piętnie nie mogłam doczekać się momentu, kiedy będę mogła ponownie spotkać się z piórem pana Piotrowskiego. Kiedy więc Sfora znalazła się już w moich rękach, trochę nie dowierzałam, że ją już mam, a trochę też zwlekałam z przeczytaniem tej pozycji. Dlaczego? Otóż nie chciałam od razu zabierać się za książkę, która z pewnością będzie bardzo dobra, bo tę przyjemność mogę zostawić sobie na później. No ale w końcu przeczytałam tę książkę i za chwilę zdradzę Wam, co o niej sądzę.

Jest zima, dookoła biały puch. Nikt nie spodziewa się, że w okolicach Zielonej Góry czai się prawdziwa bestia, która gotowa jest w każdej chwili wyruszyć na łowy. W lesie znaleziono rękę - pozostawioną samą sobie. Wszystko wskazuje na to, że została ona odgryziona przez... człowieka. Niepokój narasta, mieszkańcy boją się coraz bardziej. Niedługo później policjanci odnajdują zmasakrowane zwłoki zakonnicy, która została zamordowana i rozszarpana przez wilki. Inspektor Czarnecki powołuje specjalną grupę dochodzeniową, w skład której wchodzi i Igor Brudny. Nikt nie spodziewa się, z czym przyjdzie im się zmierzyć oraz że przeszłość Brudnego ponownie okaże się bardzo pomocna.

Nie będę oryginalna i w zasadzie powtórzę swoje słowa na temat głównego bohatera. Igor Brudny to bardzo charakterystyczna, ciekawa i nawet całkiem sympatyczna postać. Jako komisarz musi być silny, odważny i gotowy do działania - taki właśnie jest. Jego przeszłość nie jest kolorowa i ponownie wzbudziła we mnie smutek, żal i przygnębienie. Autor jednak pokazuje, że Igor mimo tych przykrych sytuacji, jakie go spotkały, potrafił wyjść na prostą i odbudować swoje życie tak, by było one dla niego dobre.

W Sforze po raz kolejny autor przytacza wątek sióstr Hieronimek, które pod pretekstem wypełniania woli Boga, znęcały się nad swoimi podopiecznymi. Nadal jest on ciekawie prowadzony, nadal wzbudza on przerażenie i obrzydzenie takim zachowaniem. Przemysław Piotrowski zdecydowanie zasługuje tutaj na dużego plusa.

Jeśli chodzi o atmosferę, która towarzyszy tej historii, jest ona idealna wręcz na długie i ciemne wieczory. Dlaczego? Pomyślcie sami – ciemny, mroczny las, wycie do księżyca, a dookoła niemalże pustka. Tworzy to niesamowity klimat, który sprawia, że włoski na ciele stają dęba. Przyznaję się bez bicia, że również i ja miewałam momenty, kiedy historia przedstawiona w Sforze zbyt mocno działała na moją wyobraźnię. No ale cóż, nie będę mówić, że to wada – jest to wręcz ogromna zaleta tej powieści.

Jednakże nie mogłoby być tak kolorowo do samego końca. Przyznam szczerze, że choć nie mogłam doczekać się lektury tej pozycji, a początek wbił mnie w fotel, to przez pierwszą połowę książki ciężko mi się ją czytało. Nie dlatego, że autor źle coś napisał lub historia była nudna. Prawdopodobnie wynika to raczej z tego, że po tę pozycję sięgnęłam nie w porę. Gdybym może zaczęła czytać ją chwilę później, to weszłabym w tę historię całą sobą i mogłabym całkowicie się w niej pochłonąć. W tym przypadku jednak niestety tak nie było, choć nadal nie mogę napisać, że Sfora to bubel.

Jeżeli poszukujecie dobrej, ciekawej i świetnie napisanej powieści, w której nie zabraknie miejsca dla strachu, niepewności oraz najciemniejszego mroku – Sfora musi znaleźć się na Waszej półce. Ja z kolei czekam teraz na tom trzeci, który mam wrażenie, że pochłonie mnie już w stu procentach.

Ocena: 5/6
©Inthefuturelondon
Ostatnimi czasy w książkowym półświatku dosyć głośno o Przemysławie Piotrowskim. Książka rozpoczynająca cykl z Igorem Brudnym, zatytułowana Piętno z wielkim impetem wtargnęła do wielu czytelniczych domów i skradła czarne jak smoła serca fanów mrocznych kryminałów. Niedawno natomiast swoją premierę miała kolejna część przygód komisarza Brudnego, pt. Sfora. Przyznam szczerze, że mnie akurat do lektury książek Piotrowskiego namawiać nie trzeba, gdyż cztery lata temu miałam przyjemność zapoznać się z jego piórem. Od tamtej pory bacznie obserwuję poczynania autora w literackim świecie, dlatego i tym razem z ogromną ciekawością zabrałam się za lekturę książki.

Akcja powieści toczy się w Zielonej Górze. W jednym z tamtejszych lasów odnaleziona zostaje ręka. Wszystkie ślady wskazują na to, że została ona odgryziona. Teoretycznie nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie jeden mały szkopuł. Ślady zębów nie przypominają tych, które należą do dzikiej zwierzyny. Policyjni technicy wyraźnie twierdzą, że należą one do człowieka... Inspektor Czarnecki postanawia powołać zespół śledczych, który najlepiej może poradzić sobie ze sprawą. Do pomocy zaprasza również dwójkę warszawskich policjantów - komisarza Igora Brudnego i jego partnerkę Julię Zawadzką. Ekipa od razu postanawia działać. Niestety z każdym kolejnym dniem śledztwo komplikuje się coraz bardziej, a świadkowie twierdzą, że widzieli wilkołaka...

Kiedy sięgałam po lekturę Sfory zastanawiałam się czy będzie ona tak dobra jak jej poprzedniczka? Nie miałam złudzeń co do tego, że mi się spodoba, bo bardzo lubię styl autora, to sposób w jaki przedstawia wymyślone przez siebie historie oraz to jak kreuje bohaterów. W mojej głowie kołatały się jednak myśli czym tym razem zaskoczy nas Piotrowski. I jak się okazuje zafundował nam kawał mocnego kryminału z elementami horroru. Autor postanowił nawiązać do tematu sióstr Hermionek, czyli ponownie zabrać nas w mroczną przeszłość Brudnego. Żeby było ciekawiej, całą historię okrasił motywami kanibalistycznymi, momentami nieco nierealnymi (temat wilkołaków i agresywnych sfór wilków) oraz wszechogarniającym uczuciem grozy. Nie ma tu miejsca na dłużyzny czy zbędne opisy. Wszystko jest przemyślane i dopięte na ostatni guzik.

Zakończenie osobiście skłoniło mnie do małej refleksji nad tym, że niekiedy ludzkie zachowania są zwyczajnie sumą składową różnych czynników, przede wszystkim skutkiem napotkania w swoim życiu na niewłaściwe osoby.

Ocena: 6/6
©Kasia i Książki
Takie książki przywracają wiarę w ludzi i w ich kreatywność.

Wydawałoby się, że pomysły na fabułę w gatunku kryminałów zostały już wymiętoszone i wyużyte na każdy możliwy sposób. Piotrowski w Piętnie i teraz, już kolejny raz, w Sforze pokazał, że jednak nadal można stworzyć powieść, która na tle pozostałych będzie oryginalna, ciekawa i wyryje się chociaż trochę w pamięci czytelnika. Strasznie cieszy mnie, kiedy wpadam na powieści rodzimych autorów, które są tak znakomite i które podważają przekonanie niektórych, że polski autor, to gorszy autor. A jeżeli macie takie zdanie, to przeczytajcie Piętno. Ja po przeczytaniu pierwszego tomu serii prawie wyszłam z siebie z ciekawości, co będzie dalej, jakie przygody i niebezpieczeństwa spotkają bohaterów w kolejnej części. I mimo tego, że moje oczekiwania do Sfory były ogromne, Piotrowski totalnie im sprostał i pozostawił znowu niedosyt, z którym muszę żyć do publikacji kolejnej książki.

Nie wiem dokładnie sama o co chodzi, ale Piotrowski ma jakiś taki swój specyficzny styl, który sprawia, że jego powieści są niewiarygodnie klimatyczne. Jest w nich mnóstwo mroku i tego mojego ulubionego oniryzmu, że nie do końca wiadomo, czy to jawa, czy to sen bohatera. W tym wszystkim mamy postaci, które może są trochę schematyczne, ale tylko trochę, i nadal idealnie komponują się z fabułą. Piętno posłużyło autorowi do wykreowania takiej solidnej podstawy całej tej kryminalnej serii – zarówno jeżeli chodzi o przedstawienie relacji między bohaterami, nakreślenie jakiś bardziej prywatnych problemów, ale też patrząc już na samą fabułę. I mimo że nie jestem fanką kryminałów, w których jednym z głównych wątków stają się osobiste przeżycia bohaterów, tak Piotrowski przekonał mnie, że tu po prostu ważny jest sposób przedstawienia i odpowiednie połączenie kropek.

I tak jak początkowo wydawało mi się, że drugi tom będzie przedstawiał oddzielną historię, tak szybko przekonałam się, że to mogłoby być za łatwe. Sfora jest mocną kontynuacją Piętna, więc bez poznania wydarzeń z pierwszego tomu sporo będziecie musieli się domyślać, co osobiście bardzo odradzam. Całość czytana w odpowiedniej kolejności dodaje zdecydowanie więcej tajemniczości i satysfakcji z lektury. Już nie wspomnę o tym, że właśnie wtedy mamy zachowany też odpowiedni ciąg przyczynowo skutkowy i wszystko wydaje się być bardziej logiczne. Tak jak pierwszy tom serii totalnie mnie wciągnął, tak drugi sprawił, że po prostu oniemiałam z wrażenia. Pierwsza sprawa, że ten pomysł na fabułę był po prostu genialny, druga, że Piotrowski tak zmyślnie wszystko połączył, a trzecia, że to po prostu wszystko idealnie do siebie pasuje. No dla mnie to kryminalna seria marzeń. Już dawno nie trafiły mi się książki, przy których tak bardzo piałabym z zachwytu.

Piętno i Sfora na pewno pojawią się w topce zestawienia najlepszych książek tego roku, a sam Piotrowski będzie jednym z większych odkryć. To seria, którą zdecydowanie trzeba przeczytać, jeśli lubi się takie kryminalne klimaty z rzeczywistymi postaciami, ale z wydarzeniami, które jakby lekko balansowały na granicy prawdy i snu.

Ocena: 6/6
©Rude recenzuje
Jeśli piszę o kryminale na blogu, to to musi być bardzo wyjątkowa książka. A jeśli piszę o każdej części osobno – to już w ogóle wielkie wyróżnienie z mojej strony. Wiecie, że ja teksty piszę specyficzne – trochę o książce, ale tak nie do końca. Nigdy nie opisuję Wam fabuły, jedynie czasami powtarzam to, co znajdziecie na okładce. Opisywanie fabuły uważam za jedną z większych zbrodni książkowego blogowania – bo to zabieranie czytelnikowi przyjemności z lektury. Kiedyś nawet napisałam tekst o tym, jak napisać o książce bez spojlerów, zajrzyjcie do niego. Stąd też rzadko piszę o kryminałach – bo w takich książkach przecież fabuła to podstawa. Ale książki Przemysława Piotrowskiego są tak świetne, że po prostu musiałam mieć je na blogu. Jakiś czas temu pisałam o pierwszej części. Piętno totalnie mnie zaskoczyło, a po jego lekturze stwierdziłam, że mam nowego ulubionego polskiego autora kryminałów.

I jeszcze jedna rzecz – ja zawsze boję się przy takich książkach wielu części. Bo wiecie, jeden dobry kryminał można napisać. Można stworzyć świetnych bohaterów, wymyślić epicką sprawę kryminalną, wyjątkowe morderstwo i niepowtarzalnego mordercę. Ale zazwyczaj kolejne części takich historii są słabsze – bo przestają być wiarygodne, bo ilu niepowtarzalnych morderców jeden policjant/detektyw/profiler może spotkać w swoim życiu. Dlatego najbardziej lubię kryminały pojedyncze albo trylogie (choć są też wyjątki, pisałam o nich w tekście 6 serii kryminalnych, przy których warto mieć czytnik pod ręką).

Na Sforę czekałam bardzo mocno. Piętno mnie zachwyciło – to była taka książka, do której nie miałam żadnych uwag, która mnie wciągnęła, porwała, którą przeczytałam od razu, bo musiałam wiedzieć, co było dalej. Autor stworzył bohaterów, z którymi bardzo mi po drodze. Bardzo doceniam umiejętność stworzenia głównego bohatera kryminału w taki sposób, że jest on połączeniem wszystkich standardowych cech takiego bohatera, a jednak ma w sobie coś nowego i świeżego. Nie wiem zupełnie na czym to polega – może to tylko osobiste odczucia czytającego. W każdym razie Igor Brudny jest w czołówce moich ulubionych bohaterów kryminalnych, i nie tylko polskich. Tak samo jego partnerka, Julia i ich wzajemna relacja, która w drugiej części zarysowuje się trochę wyraźniej, ale ciągle jest pełna niedopowiedzeń i obiecuje jeszcze więcej w kolejnej części.

Podoba mi się to, że już pierwsza część skończyła się w sposób wskazujący o czym będzie część druga. Lubię takie połączenia między seriami – to właśnie one sprawiają, że po skończeniu jednej książki, od razu zaczyna się następną. Igor Brudny wraca do Zielonej Góry, by pomóc w rozwiązaniu kolejnego śledztwa – znowu jest intrygująco, ciekawie, ale też brutalnie, mocno i dynamicznie. Bohaterowie nie zawodzą, dzieje się dużo na wielu płaszczyznach – śledztwa policyjnego, odkrywania tego, kim jest morderca, relacji między policjantami i w życiu osobistym Brudnego. Sama sprawa kryminalna jest wymyślona przepięknie! Osadzona w historii bohatera, przez co staje się sprawą osobistą, a wydarzenia wpływają na jego psychikę. Jest też bardzo oryginalna, ale nie na tyle, by w nią nie uwierzyć. Wszystko jest na swoim miejscu. I pewnie można by się do czegoś przyczepić, ale ja miałam zbyt dużo przyjemności z lektury, by to zrobić.

Jeśli lubicie kryminały, to koniecznie musicie poznać Igora Brudnego! A jeśli nie lubicie albo nie czytacie polskich – też spróbujcie! Może akurat to właśnie Przemysław Piotrowski sprawi, że zmienicie swoje zdanie. Według mnie jest na to spora szansa.

Ocena: 5/6
©Bardziej Lubię Książki Niż Ludzi
O tym, jak ponownie trafiłam do Zielonej Góry

Sfora Przemysława Piotrowskiego to kolejna powieść cyklu zatytułowanego Igor Brudny. Na jej temat możemy przeczytać liczne, bardzo entuzjastyczne opinie wyrażane przez koneserów kryminalnych powieści. Co więcej, niektórzy czytelnicy okrzyknęli tę powieść kryminałem roku. Swego czasu przesłuchałam Piętna (pierwszej powieści wymienionego cyklu) i pozostawiona z dobrymi wrażeniami, postanowiłam poznać dalsze losy bohaterów. Po jej wysłuchaniu wiem na pewno, że Przemysław Piotrowski nie stroni od mocnych scen oraz przeraźliwych bohaterów, będących równocześnie nietuzinkowymi i rzadko spotykanymi w polskiej literaturze.

Wilki

Jednymi z drugoplanowych bohaterów powieści są wilki (stąd tytuł). Kiedyś wysłuchałam Wilków Adama Wajraka i czytając Sforę bardzo ciążył mi obraz tych zwierząt przedstawiony na kartach książki. Na szczęście autor, na końcu powieści poprawił ich wizerunek i uspokoił czytelnika, czyli mnie.

Kilka słów o fabule i tempie akcji

Powieści Przemysława Piotrowskiego nie można odmówić odpowiedniego, przez to wzbudzającego ciekawość, stopnia złożoności i skomplikowania kryminalnej zagadki oraz tempa akcji. Na kartach Sfory cały czas coś się dzieje, ale jest to podyktowane naturalnemu postępowi prowadzonego śledztwa, nie zaś sztucznym zabiegom mającym na celu podkręcenie zainteresowania. Dzięki temu czytelnik nie czuje się wodzony za nos, ani stawiany w sytuacji „a ja coś wiem, ale nie powiem”.

O czym jest Sfora?

Już wiecie, że jest ciekawie, płynnie i z odpowiednią dawką tajemnicy. Ale z czym i kim tym razem mierzą się inspektor Romuald Czarnecki i komisarz Igor Brudny? Z czymś co jeży włosy na karku i wzbudza bardzo silne emocje.

W lasach w okolicach Zielonej Góry grasuje sfora wilków. Jest to niewątpliwie duży problem, jednak tym, co aktywuje miejscową policję jest odnalezienie ludzkiej ręki ze śladami ludzkich ugryzień. Zostaje powołana grupa dochodzeniowo-śledcza, w skład której wchodzą między innymi warszawscy funkcjonariusze – Igor Brudny i Julia Zawadzka. Intuicja Budnego podpowiada mu, że obecne wydarzenia mają coś wspólnego z niedawno zakończoną sprawą (o niej przeczytacie w Piętnie). Giną kolejne osoby, a sfora coraz śmielej sobie poczyna.

Czy warto przed Sforą przeczytać Piętno?

Tak! Sporo wątków, które miały początek w Piętnie, w Sforze się rozwija. Poza tym obecność niektórych bohaterów i ich rola w bieżącej sprawie, ma swoje źródło w przeszłości. Czytanie powieści jedna po drugiej, w mojej ocenie, jest bardzo dobrym pomysłem.

Kilka słów o wrażeniach

Czy Sfora to kryminał toku? Nie mnie oceniać. Na pewno tak kategorycznie mogą się wypowiadać czytelnicy będący znawcami kryminałów i … na koniec roku. A tak na serio. Kolejnej powieści Przemysława Piotrowskiego słuchało mi się bardzo dobrze. Myślę, że entuzjaści kryminalnych zagadek znajdą w niej wszystko, czego po mocnych kryminałach oczekują. Mnie osobiście bardzo podoba się kreacja głównych bohaterów, którzy wydają się bardzo realni. Sama kryminalna zagadka jest dosyć niezwykła, ale w końcu to fikcja literacka, a nie literatura faktu. Cykl autorstwa Przemysława Piotrowskiego traktuję jako dużą przyjemność z dreszczykiem i czekam na kolejną powieść.

Ocena: 5/6
©Na czytniku
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć