ebook Dramaty: Tom 1
3.88 / 5.00 (liczba ocen: 25)

Dramaty: Tom 1
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria:  /
E-book - polecana oferta: 26.52
wciąż za drogo?
26.52 złpremium: 13.26 zł Lub 13.26 zł
24.48 zł
33.00 zł
40.80 zł
40.80 zł Lub 36.72 zł
31.26 zł
31.28 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (5)
Wesprzyj UpolujEbooka.pl - postaw kawę
Inne proponowane

Powstałe w latach siedemdziesiątych XX wieku sztuki: Siła przyzwyczajenia, Minetti. Portret artysty z czasów starości i Przed odejściem w stan spoczynku składają się na pierwszy tom Dramatów Thomasa Bernharda (1931–1989), czołowego wybitnego niemieckojęzycznego powieściopisarza i dramaturga.

Głównymi postaciami trzech dramatów są dyrektor cyrku, stary aktor i sędzia. W otaczającym ich świecie, jak w teatrze, odgrywają wymyślone przez siebie role. Przemocą narzucają innym swoje ambicje, wizje i zamiłowania. W utworach scenicznych Bernhard rozwija znane z prozy motywy: nierozerwalność tyranii i przemocy, niekończący się perfekcjonizm, bliskie obłędu uwielbienie dla sztuki oraz społeczne zakłamanie Austriaków. Zaskakuje dynamicznym stylem i precyzją lakonicznych wypowiedzi.

Thomas Bernhard jako dramaturg fascynuje nie mniej niż jako prozaik. Niezmiennie obnaża ludzkie ułomności. Bezkompromisowo obraża społeczeństwo, piętnując jego wyobrażenia i mniemania o sobie. I mimo upływu czasu wciąż ostrzega. Przesłanie jego dramatów bowiem jest przerażająco aktualne.

Dramaty: Tom 1 od Thomas Bernhard możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Współczesny dramat bez Bernharda to jak czuły narrator bez Tokarczuk. Dobrze, że wychodzi świeża edycja sztuk austriackiego mizantropa, bo są znów niepokojąco aktualne.

Pierw­szy tom Dra­ma­tów wypusz­czo­ny wła­śnie przez Czy­tel­ni­ka to przede wszyst­kim słyn­ny tekst Przed odej­ściem w stan spo­czyn­ku, któ­ry wywo­łał kie­dyś w Austrii ogrom­ne kon­tro­wer­sje. To w tej sztu­ce Bern­hard zarzu­cił swo­im roda­kom poukry­wa­ne sym­pa­tie naro­do­wo­so­cja­li­stycz­ne, dopie­ro póź­niej przy­szło powie­ścio­we Wyma­zy­wa­nie. Ten tekst już się kie­dyś po pol­sku uka­zał (w Wydaw­nic­twie Lite­rac­kim, nakład już daw­no wyczer­pa­ny). Pamię­tam, że czy­ta­łem go jakieś 15 lat temu, dla­te­go jakoś maja­czy­ła mi w pamię­ci sce­na, w któ­rej sio­stra pre­ze­sa sądu pra­su­je spodnie od mun­du­ru ofi­ce­ra SS — bra­ci­szek był nim pod­czas woj­ny. Na co mu te spodnie? Na corocz­ne świę­to — uro­dzi­ny Him­m­le­ra spę­dza­ne w gro­nie naj­bliż­szych.

Wte­dy czy­ta­łem tekst szyb­ko i chy­ba bez więk­sze­go zaan­ga­żo­wa­nia. Teraz powo­lut­ku, a każ­de zda­nie mro­zi­ło. Zwłasz­cza te, w któ­rych jest mowa o żywych nazi­stow­skich resen­ty­men­tach (To jest dopraw­dy prze­ra­ża­ją­ce / A przy tym więk­szość myśli tak jak my / więk­szość się kry­je to wła­śnie jest prze­ra­ża­ją­ce / jakiż to absurd / więk­szość myśli jak my i śmie to czy­nić po kry­jo­mu / Nawet jeśli twier­dzą coś wręcz prze­ciw­ne­go / wszy­scy są i tak naro­do­wy­mi socja­li­sta­mi). I powta­rza­ny w kół­ko zło­wiesz­czy refren: Pocze­kaj tyl­ko / przyj­dzie czas że znów będzie­my mogli to poka­zać. Ponu­re pro­roc­two.

Przy tym tek­ście (z dopi­skiem Kome­dia o duszy nie­miec­kiej w tytu­le!) pozo­sta­łe dwie sztu­ki jawią się jako znacz­nie lżej­sze. Ale to nie zna­czy, że mniej suge­styw­ne. Siła przy­zwy­cza­je­nia i Minet­ti. Por­tret arty­sty z cza­sów sta­ro­ści sta­no­wią prze­wrot­ną pochwa­łę sztu­ki (zuży­tej, zwul­ga­ry­zo­wa­nej, nie­po­trzeb­nej, ale jed­nak sztu­ki) przy jed­no­cze­snej kry­ty­ce austriac­kie­go miesz­czań­stwa. Czy­li kla­sycz­ny Bern­hard, z ducha moder­ni­stycz­ny, a to prze­cież lubię. Mój ulu­bio­ny wątek prze­wi­ja­ją­cy się przez oba te tek­sty to smród miast i mia­ste­czek — fizycz­nie obec­ny, nie­zno­śny, ale o ducho­wym cha­rak­te­rze. W Sile przy­zwy­cza­je­nia śmier­dzi Augs­burg, w któ­rym naza­jutrz mają coś wysta­wić boha­te­ro­wie sztu­ki. W Minet­tim śmier­dzi wła­ści­wie każ­de wspo­mnia­ne mia­sto, ale naj­moc­niej cuch­ną te nad Bał­ty­kiem. Boha­ter mówi: Te wszyst­kie mia­sta poło­żo­ne nad morzem śmier­dzą / ale w Lube­ce śmier­dzi naj­okrut­niej. To aż poetyc­kie. A śmia­łem się do roz­pu­ku.

Czy­tel­nik zapo­wia­da rychłe wyda­nie tomu dru­gie­go, więc już cze­kam. Wiem, że z Bern­har­dem świat wca­le nie będzie wyda­wał się lep­szy. Ale to są tek­sty waż­ne. Nie jest mi z nimi lepiej, jed­nak czy­tać trze­ba.

Ocena: 5+/6

Dra­ma­ty Bern­har­da czy­ta­łem głów­nie w ciszy, na wietrz­nej wyspie Wolin (Bern­hard na pew­no napi­sał­by, że tam śmier­dzi), ale jeśli mógł­bym zasu­ge­ro­wać dobry sound­track, to była­by to jed­na z naj­waż­niej­szych pol­skich płyt mija­ją­cej deka­dy, czy­li Eli­te Feli­ne zespo­łu Lot­to. Dobrze mi współ­brz­mi z ryt­mem fra­zy Bern­har­da. Sprawdź­cie sobie. czytaj więcej
©Literatura sautée
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć