ebook Poufne
3.83 / 5.00 (liczba ocen: 275)

Poufne
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria:  /
E-book - najniższa cena: 19.53
Audiobook - najniższa cena: 25.02
wciąż za drogo?
25.95 złpremium: 16.74 zł Lub 16.74 zł
-22% 19.53 zł Lub 17.58 zł
21.48 zł Lub 19.33 zł
21.47 zł
23.44 zł 10 zł na konto
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (7)
Inne proponowane

Piękna, osobista proza o losach pewnej żydowskiej rodziny naznaczonej długim cieniem historii. Podążając za narratorem, śledzimy sceny z codziennego życia, pełne czułości i humoru, niekiedy trudne, przepełnione doświadczeniem choroby i straty. Tutaj przeszłość bywa obciążeniem, ale także powodem do wyzwalającego śmiechu, a ironia i miłość pozwalają radzić sobie z gorzkim dziedzictwem. Bohater, kiedyś mały chłopiec, syn i wnuk, teraz ojciec i mąż, obserwuje rodzinne losy i pyta sam siebie: czyim życiem żyję?

„Nie ma takiego zwierzęcia. W każdym razie nie tu. I na pewno nie teraz. A jednak Mikołaj Grynberg jest. Myślę, że to wynika z jego krnąbrności i uporu. Ta książka opowiada o krnąbrnych ludziach, którzy z uporem odmawiają niebycia. I o cenie, którą płacą. Powinniście to przeczytać. Potrzebujemy krnąbrności (teraz i tutaj).” Marcin Wicha

Poufne od Mikołaj Grynberg możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Czy zdarzyło Wam się kiedyś przeczytać książkę i zaraz wrócić do jej początku? Nie po to, żeby przejść przez proces czytania po raz wtóry, ale po to, żeby fragmentarycznie, jeszcze raz, poczuć historię? Po to by docisnąć pojedyncze klocki, które umieszczone we właściwych miejscach, trochę wystawały? Ja tak miałam z najnowszą powieścią Mikołaja Grynberga.

Kilka słów o fabule

Poufne opowiada historię kilkupokoleniowej żydowskiej rodziny. Poznajemy ją przez pryzmat człowieka, który był wnukiem, synem, ojcem i mężem. On sam się zmieniał, ale również kontekst i jego otoczenie uległo zmianom.

Pamiętaj, ludzie zachowują się jak ludzie, gdy traktuje się ich jak ludzi – powtarzał.

W narracji Poufnych nie ma chronologii. Należy uważnie wsłuchiwać się w słowa autora, żeby uchwycić wszystkie nitki i więzy oplatające poszczególnych członków rodziny. To co przeżyli jest niejednokrotnie smutne, wręcz tragiczne, bardzo intymne i poufne. Matka, która znika, dom dziecka, dziadek nietolerujący spóźnialstwa, niepohamowana miłość do kobiet. Los pisze różne scenariusze, a człowiek podąża ścieżką wymodelowaną przez własne zasady i wierzenia.

Historia rodziny, jej bolesna przeszłość, kładzie się cieniem i cały czas przebija przez tkanki tekstu. Ale jej oddziaływanie blaknie i dla kolejnych pokoleń jest coraz bardziej transparentna i mniej odczuwalna.

Każdy ma prawo podejmować decyzje dotyczące swojego życia, ale nie jest powiedziane, że innym musi być z tym łatwo.

Kilka słów o wrażeniach

Poufne składa się z okruchów życia, momentów wesołych, przepełnionych bólem, dających otuchę, jak i tych zostających głęboko w sercu. Takie jak nasze życie – kolaż wydarzeń, które nas kształtują i nadają kierunek naszej przyszłości.

Prezentem od ciotki była maksyma: „Ludziom trzeba dawać wesołe historie, żeby nie pytali o smutek. Najlepiej nieprawdziwe, żeby nie mieli wątpliwości, że to prawda.

Poukładać w głowie strzępy wspomnień, nie jest łatwo. Dlatego oddawałam się każdej mikropowieści bez skrępowania i wewnętrznego przymusu chronologizacji. Ułożenie całego obrazu było tylko efektem, a nie celem.

Bardzo spodobał mi się minimalizm, którym operuje Mikołaj Grynberg. Bez zbędnych słów, ale z wyrazistym przekazem. I tak mimochodem. Powieść zrobiła na mnie wrażenie. Polecam, bo to piękna proza.

Gdy w rodzinie ktoś umiera, trzeba się przetasować, a tak naprawdę trzeba być przygotowanym na zmiany. Stratę trzeba czymś wypełnić. Najpierw żałobą, później próbą powrotu do życia.

Ocena: 5/6
©Na czytniku
Jak Mikołaj Grynberg, to wiadomo, że będzie o dziedziczeniu poholokaustowej traumy. Poufne to zbeletryzowana kontynuacja Oskarżam Auschwitz, ale napisana dość lekko i w świetnym stylu.

Z nową pro­zą kra­jo­wą i zagra­nicz­ną jest taki pro­blem, że jak już pisarz ma coś do powie­dze­nia (a nie zawsze ma), to zaczy­na­ją się kło­po­ty z for­mą (brak pomy­słu na kom­po­zy­cję, co się koń­czy jak zwy­kle — fla­ka­mi z ole­jem) albo sty­lem. Miko­łaj Gryn­berg tego pro­ble­mu nie ma. Pew­nie dla­te­go, że histo­rie bie­rze z życia wła­snej rodzi­ny lub z zasły­sza­nych opo­wie­ści. Mistrzo­stwo osią­gnął w trzech tomach roz­mów, czy­li w kate­go­rii non fic­tion. Ale z bele­try­sty­ką też idzie mu nie­źle.

Temat dzie­dzi­cze­nia trau­my jest waż­ny, więc dobrze, że Gryn­berg go nie zarzu­ca, tyl­ko pro­po­nu­je kolej­ne warian­ty opo­wie­ści. Nato­miast for­ma zwar­ta i zwię­zła (zestaw krót­kich opo­wia­dań, połą­czo­nych tema­tycz­nie i poprzez wspól­nych boha­te­rów) wyróż­nia się na plus na tle przy­dłu­gich powie­ści mod­nych współ­cze­snych pisa­rzy. Cztery stro­ny Gryn­ber­ga są jak czterdzieści stron tych mod­nych pisa­rzy — i ja to sobie cenię bar­dzo.

Pouf­ne czy­ta­łem rów­no­le­gle z odsłu­chem paru godzin Cie­ni nad rze­ką Hud­son Iza­aka Bashe­vi­sa Sin­ge­ra. Sąż­ni­sta powieść Nobli­sty trak­tu­je mniej wię­cej o tym samym — o miło­ści, rodzi­nie i trwa­niu przy życiu po Zagła­dzie. Przy czym Sin­ger roz­pi­sał to na gigan­tycz­ną wie­lo­gło­so­wą sym­fo­nię, a Gryn­berg na skrom­niut­ki kwar­tet. Ja wolę rze­czy kame­ral­ne.

Cię­żar gatun­ko­wy jest ogrom­ny, ale całość łatwa do prze­łknię­cia, bo Gryn­berg zna się na poczu­ciu humo­ru. Uda­je mu się to, za co lubi­my Cze­chów — balan­su­je gdzieś na gra­ni­cy mię­dzy humo­rem sytu­acyj­nym, języ­ko­wym i humo­rem posta­ci, ze szcze­gól­nym upodo­ba­niem do alu­zji ero­tycz­nych: ten facet był typu psot­nik. Kochał medy­cy­nę i kobie­ty, wła­śnie w tej kolej­no­ści. Póź­niej oka­że się, że sła­bość do pra­cow­nic służ­by zdro­wia będzie mia­ła real­ny wpływ na prze­bieg róż­nych hospi­ta­li­za­cji dziad­ka. Tyl­ko przy­ja­ciół­ki na onko­lo­gii jakoś zabrak­nie.

W podob­nym tonie utrzy­ma­na jest cała nar­ra­cja o losach rodzi­ny pol­skich Żydów oca­la­łych z Zagła­dy. Śmie­je­my się i pła­cze­my, jak przy Škvo­rec­kým. Waż­na i poży­tecz­na lek­tu­ra.

Ocena: 5/6

PS. Sko­ro spra­wa jest kame­ral­na, ale z roz­ma­chem, epic­ka i pry­wat­na jed­no­cze­śnie, to będzie się dobrze gry­zła z Przy­śpiew­ka­mi Dio­me­de. Taka wła­śnie jest ta muzy­ka. A kle­zmer­ska Agniesz­ka z Mal­bor­ka to rzecz wyjąt­ko­wej uro­dy
©Literatura sautée
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć