ebook Jedna krew
3.26 / 5.00 (liczba ocen: 211)

Jedna krew
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria:  / /
E-book - najniższa cena: 13.95
Audiobook - najniższa cena: 20.90
23.81 złpremium: 14.29 zł Lub 14.29 zł
19.05 zł Lub 17.15 zł
23.81 zł
23.81 zł 10 zł na konto
23.81 zł Lub 21.43 zł
13.95 zł
19.04 zł
19.24 zł
20.24 zł
23.81 zł
23.81 zł
23.81 zł
Inne proponowane

Stefan Darda – autor słynnych „Bisów”, „Czarnego Wygonu” i „Domu na Wyrębach” – powraca! Jego kolejna powieść to wielka uczta dla fanów mrocznej literatury, która podnosi wysoko słupek adrenaliny.

Był rok 1984, gdy w niewielkiej bieszczadzkiej wiosce miały miejsce dramatyczne wydarzenia, po których nieboszczykom przed pochówkiem odcinano głowę i przebijano pierś metalowym zębem brony. Po jakimś czasie zaniechano tego zwyczaju i przez wiele lat żaden zmarły nie zakłócał spokoju tamtejszym mieszkańcom.Wieńczysław Pskit w połowie lat osiemdziesiątych XX wieku był małym chłopcem i cudem uniknął niebezpieczeństwa ze strony ukochanej siostry. Miał nadzieję, że nigdy więcej nie usłyszy o jednej krwi, która burzy się w żyłach po śmierci i każe szukać wiecznego ukojenia. Tymczasem rok 2011 niespodziewanie wskrzesza dawne koszmary...

Jedna krew od Stefan Darda możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Być może dopiero stojąc u progu śmierci, potrafimy docenić swoje nawet najbardziej mdłe i nieciekawe życie.
Jedna krew to najnowsza książka Stefana Dardy, określana jako powieść grozy. Czy faktycznie było się czego bać podczas lektury? Czy pojawiła się gęsia skórka, a każdy niezidentyfikowany dźwięk przyprawiał o palpitacje serca?

Jedna krew burzy się w żyłach po śmierci, nie chce wystygnąć i trzeba wtedy wstawać z grobu, trzeba szukać innej, która da ukojenie.

Głównym bohaterem powieści jest Wieńczysław Pskit. Chociaż ma już blisko czterdzieści lat, wciąż mieszka z matką i nie czuje potrzeby, by coś w swoim wygodnym życiu zmieniać. Pracuje na stacji benzynowej, nie myśli o zakładaniu rodziny i pozwala, by matka zajmowała się domem i jego potrzebami. Mężczyzna wspomina swoje dzieciństwo, dzięki czemu poznajemy fundament wydarzeń, które rozgrywają się we współczesnej Wieńczykowi rzeczywistości. Kiedy w latach osiemdziesiątych Sławek jako kilkulatek bierze udział w pogrzebie tragicznie zmarłej, ukochanej kuzynki Niki, podczas wystawienia zwłok ma miejsce dziwne zdarzenie, które chłopiec zapamiętuje na zawsze. Ma ono związek z pewną legendą, przekazywaną w Bieszczadach, gdzie rozgrywa się akcja, z pokolenia na pokolenie, o wampirach wstających z grobu i o sposobach ich neutralizacji. Wieńczysław liczył na to, że klątwa pierwszej krwi go nie dopadnie, ale przestaje być tego taki pewien, kiedy umiera ojciec Niki, a jego matka nie może dodzwonić się do wdowy po nim, cioci Grażynki. Mężczyzna postanawia zawieźć matkę do Żernicy, niewielkiej bieszczadzkiej wioski, gdzie mieszka Grażynka. Czy ta wizyta rozwieje niepokoje starszej pani? Dlaczego Grażyna nie odbiera telefonu? Czy dopadła ją klątwa jednej krwi? Jak skończy się ta wizyta Pskitów?

Wieńczyk nie jest sympatycznym bohaterem. Jakoś trudno było mi go polubić. Właściwie chyba mi się to nie udało. To wygodnicki i dość samolubny facet, na którego ogromny wpływ miała śmierć Niki i jego specyficzna próba pożegnania się z nią. Czy wydarzenia potoczyłyby się inaczej, gdyby nie wlazł do trumny, by przytulić kuzynkę? Możliwe, że ta cała klątwa to tylko legenda, ale kto wie, czy na pewno? Zwyczaj unicestwiania potencjalnych wampirów był praktykowany w tym miejscu przez wiele lat. Ludzie musieli mieć jakieś podstawy, skoro decydowali się na przebijanie zmarłym serca metalowym zębem brony i odcinanie im głowy, zanim złożono ich ciała w grobie.

Przyznam, że spodziewałam się większych emocji. Fabuła jest wciągająca i została poprowadzona w intrygujący sposób. Jednak w moim mniemaniu nie było się tu czego bać. Nie było zapowiadanej grozy, atmosfery strachu i napięcia. Zgrabnie skonstruowana historia zaciekawia, a kolejne rozdziały łączą się płynnie, zachęcając do dalszej lektury. Jednak nie spodziewajcie się gęsiej skórki i paraliżującego oddechu na karku. Myślę, że bliżej tej opowieści do studium przypadku człowieka, którego całe życie zaczyna kręcić się wokół klątwy, w której istnienie święcie wierzy.

Ocena: 5/6
©Bibliotecznie
Zło nie zawsze jest obce i nie musi przyjść z daleka, czasem ma bardzo znajomą twarz i źródło bardzo bliskie. Zagrożenie wcale nie czyha daleko, trzeba się mieć na baczności tam gdzie wydaje się, że jest bezpiecznie. Tajemnice zdają się być dobrym sposobem na spokój i zapomnienie tego, co go zakłóciło, lecz pamięci ludzkiej nie da się wymazać. Niepokój w niej raz zasiany będzie żywił się tym, co miało przynieść ukojenie. Czy tam gdzie strach bierze górę nad rozsądkiem budzą się demony?

Lęk bywa dobrym doradcą, chroni przed wejściem na niebezpieczne rewiry, lecz czasem również staje się podatnym gruntem dla czegoś zupełnie odwrotnego. Tak samo jak i niezaspokojona ciekawość w połączeniu z sekretami. Wieńczysław Pskit przekonał się już o jednym i drugim, teraz musi zmierzyć się z tym ostatnim. Kiedy jako dziecko z bliska zobaczył to, co większość uważa jedynie za legendę sądził, że zakończyło się to wraz z niecodziennym pochówkiem bliskiej krewnej. Ale czy faktycznie tak było i co jeśli ma to swój ciąg dalszy kilka dekad później? Powrót do bieszczadzkiej wioski przypomina dawny koszmar, chociaż czy nie jest on również sygnałem, że znowu ma miejsce? Co naprawdę wydarzyło się wtedy i dlaczego znowu dało o sobie znać? Może to jedynie niepotwierdzone przypuszczenia, chociaż dowody są aż nazbyt widoczne. Stare rozwiązanie z przebiciem serca zębem brony oraz odcięcie głowy nie przystaje do tego, co zwykło się uważać za zapewnienie wiecznego spoczynku, ale wydaje się jedynym rozwiązaniem, chociaż raczej nie takim o jakim mówi się komukolwiek. Pskitowi raz udało się uciec przed klątwą „jednej krwi”, lecz po raz kolejny wcale nie będzie mu łatwiej. Bieszczady kryją niejedną tajemnicę, niektóre z nich są rodzinnym przekleństwem, inne stają się sekretnym brzemieniem również dla innych. Noc skrywa wiele i przynosi niepokojąco realne sny …

By w pogodny dzień pojawiła się gęsia skórka, a mrok i chłód stały się odczuwalne czytana historia musi przenosić czytelnika w całkiem inne miejsce. Najnowsza książka Stefana Dardy funduje nam właśnie taką podróż i to nie krótkotrwałą, lecz trwającą tyle ile lektura. Literatura grozy ma się dobrze, o czym świadczą ostatnie premiery, a zwłaszcza Jedna krew, której okładka jest czytelną zapowiedzią co czeka tuż za nią, ale tak naprawdę kolejne strony pokazują dopiero, że ta eskapada na długo pozostanie w pamięci. Pisarz wirtuozersko wykorzystał bieszczadzki klimat, dziejowe wiraże, a zwłaszcza tytułowy motyw, twórczo rozwinięty i intrygująco, stopniujący napięcie. Tam gdzie można by się spodziewać prostej konstrukcji otrzymujemy nieszablonowe zwroty akcji oraz niesamowite zapętlenie fabuły prowadzące do nieoczekiwanego finału. Jednak nim on nastąpi czeka na czytających prawdziwa uczta grozy spod znaku rozgrywki pomiędzy dobrem i złem, ale nie w rozumieniu takim do jakiego jesteśmy przyzwyczajeni lub raczej oczekujemy. Mroczny cień dostrzegany jest prawie cały czas, a kiedy na chwilę ginie przesłonięty przez promień nadziei po chwili odczuwany jest jeszcze silniej. Jedna krew ma w sobie pewną dozę folkloru oraz ogromną dawkę nieprzewidywalności, lecz najważniejsze są wątki tak poprowadzone, że jakiekolwiek przypuszczalne scenariusze rozwoju akcji i tak okazują się nieprzydatne. Stefan Darda zadbał o odpowiednią dramaturgię i jej rozwój nie tylko w oczekiwanych momentach, ale przede wszystkim tam gdzie się ich nikt nie spodziewa.

Ocena: 6/6
©Taki jest świat
Mała wioska zagubiona w Bieszczadach, niewielkie miasteczko opodal, rodzina, dotknięta tragedią śmierci nastolatki. Jedenastolatek, dla którego cioteczna siostra była najważniejszą osobą na świecie.

Czy to co zdarzyło się Wieńczysławowi w czasie pogrzebu Moniki, to straszna prawda, która zniszczyła mu na zawsze psychikę? Czy to w nim, już przedtem siedziało, było coś dziwnego?

Czy opowieści rodem sprzed wieków, ale osadzone w bieszczadzkich ostępach, o konieczności przebijania niektórym zmarłym serca, metalowym zębem od brony i odcinania im głów szpadlem, to tylko upiorne legendy, czy jednak w każdej baśni tkwi to ziarenko prawdy?

Niezwykle zapętlona historia, w której dzieją się przerażające i niewiarygodne rzeczy, ale za moment małymi kawałkami dostajemy dobrze uargumentowane realne wytłumaczenia. I nie wiemy, czy prawdą jest to, co rodem z koszmaru, czy prawda jest przyziemna, a horror powstał w wyobraźni kolejnych bohaterów i co za tym idzie czytelnika.

Kto w tym wszystkim był najbardziej krwiożerczym potworem? I dlaczego? Czy legenda o „jednej krwi” ma tu znaczenie?

Znakomicie napisana, wielowątkowa historia, ze strasznym bohaterem i jego koszmarami.

I to zakończenie!

Rewelacja!

Jedna krew to powieść, która pozwala się bać własnego strachu! Tego, co sobie zbudujesz w wyobraźni!

Książka absolutnie odrywa od rzeczywistości, powoduje totalne odcięcie, świetny relaks i rozrywka! Jeżeli oczywiście lubisz się bać!

A z drugiej strony jakim pięknym peanem na temat Bieszczadów jest ta książka. Pięknie, dziko, widokowo, i te trasy, połoniny! Nawet deszcz tam pada jakoś ładniej! Wstyd się przyznać, nigdy nie byłam w Bieszczadach, muszę pojechać! Zobaczyć to na własne oczy!

Ocena: 5/6
©CzytAśka
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć