ebook Kwestia ceny
3.43 / 5.00 (liczba ocen: 1093)

Kwestia ceny
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

najlepsza cena! w tym miesiącu
E-book - najniższa cena: 16.79
Audiobook - najniższa cena: 34.90
22.40 zł Lub 20.16 zł
27.19 zł Lub 24.47 zł
31.99 zł
-42% 16.79 zł
22.40 zł
25.59 zł
26.39 zł
27.19 zł
Inne proponowane

Brawurowa, błyskotliwa, poruszająca i pełna akcji nowa powieść jednego z najpopularniejszych polskich pisarzy. „Kwestia ceny” to thriller przygodowy na nowe czasy.

Początek XX wieku. Sztorm. Benedykt Czerski żegna się z życiem. Przeklina patriotyczne uniesienia, które kilka dekad wcześniej doprowadziły do jego zesłania na Daleki Wschód, a teraz kazały mu wracać do ojczyzny. Czerski wraca jednak nie jako więzień, lecz jako wielki uczony, badacz dalekich plemion Syberii. Obsesyjnie pilnując skrzyń, zawierających bezcenne zabytki tajemniczego ludu Ajnów.

Początek XXI wieku. Bogdan Smuga, chłodny naukowiec i wyznawca religii rozumu, wierzy, że wśród zbiorów Czerskiego kryje się prawdziwy skarb, mogący odmienić przyszłość ludzkości. Jego wysiłki nie przynoszą rezultatu. Decyduje się na desperacki krok.

Zofia Lorentz, słynna historyczka sztuki i poszukiwaczka zaginionych arcydzieł, mierzy się z tajemniczym zanikiem pamięci męża. Gdy Smuga proponuje jej udział w odnalezieniu zbiorów, przywiezionych przez Czerskiego z Syberii – podkreślając, że kwestia ceny nie ma w tym wypadku żadnego znaczenia – przyjmuje zlecenie.

Tak zaczyna się niezwykła wyprawa, która zaprowadzi bohaterów między innymi na rosyjską Wyspę Przeklętą, do Paryża i na statek-widmo. Ich przygody okażą się decydujące dla dalszych losów cywilizacji. I jak to u Miłoszewskiego, wszystko okaże się nie tym, czym zdawało się na pierwszy i drugi rzut oka.

„Kwestia ceny” to zuchwały, niepozostawiający nikogo obojętnym thriller o naszych największych marzeniach i o cenie, jaką jesteśmy gotowi zapłacić za spełnienie tych pragnień. O nauce, o religii, głodzie wiedzy, genie ryzyka, roli wspomnień i o wielkiej przygodzie ludzkości. Która być może właśnie dobiega końca.

Kwestia ceny od Zygmunt Miłoszewski możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Prawda jest taka, że kiedy utykasz w połowie książki, którą napisał jeden z lepszych pisarzy, zastanawiasz się, co z tobą nie tak. Skoro powszechne ochy i achy oraz poklask dla wyczekanej lektury spotykasz w wielu opiniach, to albo czegoś nie zrozumiałeś, albo… czegoś nie zrozumiałeś. Wydaje się, jakby nie było niczego pomiędzy. I kiedy już zmęczony czytaniem odkładasz powieść, kiedy mówisz sobie „nie, po prostu nie dam rady”, wrzucasz do sieci zdjęcie i mówisz wprost, że nie ogarniasz, okazuje się, że takich ludzi jest więcej. I znów zaczynasz myśleć – jak ktoś taki jak Zygmunt Miłoszewski mógł napisać taką książkę jak Kwestia ceny. Oczywiście pierwsze, co pojawia się w głowie, to standardowa odpowiedź w stylu „kwestia gustu”, ale myślę sobie, że pomysł na najnowszą historię był po prostu bardzo ryzykowny i zamiast o kwestii gustu, możemy tutaj mówić o kwestii ceny – tej, którą pisarz postanowił ponieść, aby dać upust swojej wyobraźni. I dał. W stopniu, który do mnie w ogóle nie przemówił.

Rzadko zdarza się, abym streszczała książkę w opinii. Przemycam kilka zdań, które stanowią punkt odniesienia do wyrażenia własnego poglądu. W przypadku Kwestii ceny nawet gdybym chciała, nie potrafiłabym dokładnie powiedzieć, o czym jest. Mamy tu wielką sztukę, ciekawe postaci, tajemnicę, coś na kształt poszukiwania skarbu, a to wszystko ubrane w totalnie odjechaną historię, którą mnie czytało się po prostu źle. I choć cenię ogromnie fakt, że bez solidnego researchu taka książka nie mogłaby powstać, i choć jestem ogromną fanką poczucia humoru Miłoszewskiego, to i tak nic nie uratowało tej powieści. Dla mnie to również była swoista kwestia ceny, a ceną był niewątpliwie czas, który mogłam poświęcić na coś innego. Finalnie zdecydowałam się właśnie na taki krok.

Jeśli zapytacie mnie, co właściwie w tej książce było dla mnie nie tak, nie podam Wam jasnej informacji. Przyznaję, że nie wiem. Przez pierwszych sto stron w ogóle nie wiedziałam, co się dzieje. Przeskakiwałam z historii w historię i choć zdawałam sobie sprawę, że gdzieś w końcu one połączą się ze sobą, to nie umiałam w żaden sposób skupić się na wydarzeniach. Gdy już jako tako ogarnęłam czas oraz przestrzeń i Miłoszewski pozwolił mi odetchnąć, wprowadzając na arenę profesorkę Zofię Lorentz wraz z jej życiowymi rozterkami, myślałam, że będzie z górki. Nie było. Do tego stopnia, że ukończyłam lekturę mniej więcej w połowie z przekonaniem, że właściwie nawet nie chcę do niej wracać. Temu przekonaniu towarzyszyła tęsknota za cyklem z Szackim w roli głównej. I myślę sobie, że właśnie Szacki jest w pewnym sensie największym przekleństwem Miłoszewskiego. Druga z kolei książka po zakończeniu znanej trylogii okazała się dla mnie zupełnie nietrafionym pomysłem. Bywa. Kwestia ceny.

Ocena: 2/6
©Spadło mi z regała
Z ogromną przykrością pisałam tę opinię. Na dodatek znowu czuję się jakimś dziwolągiem, bo jak do tej pory nie znalazłam żadnej innej negatywnej. No cóż, ostrzegam, Kwestia ceny nie przypadła mi do gustu.

Zofia Lorenz, profesorka historii sztuki, specjalistka od poszukiwania i odnajdywania zaginionych dzieł sztuki, traci pracę. Jednocześnie jej mąż, marszand Karol Boznański, od jakiegoś czasu traci pamięć. Potencjalne eksperymentalne leczenie jest kosztowne. Zatem Zofia zgadza się na udział w dziwnej wyprawie. Ma być krótka ale niesłychanie opłacalna.

I co tam się potem nie dzieje. Sachalin, Paryż i środek Atlantyku. Mróz, niedźwiedź i tajemnice Marii Skłodowskiej – Curie. Okręt, piraci, szalona akcja, dziwaczne organizacje, niezwykłe idee i badania. Spiski i tajemnice. Feminizm, ekologia i humanizm.

Czytam książki dla przyjemności. Dla rozrywki. Dla relaksu, jaki sprawia oderwanie się od rzeczywistości. Czasem w tej przyjemności zapakowana jest wiedza. O miejscach, ludziach, zdarzeniach, historii, biologii, geografii, kulturze czy innych dziedzinach nauki. Bardzo lubię gdy tak przemycona, trafia do mojej głowy i zostaje na dłużej. Mogę potem z entuzjazmem opowiadać komuś „a wiesz, czytałam…” albo błysnąć wiedzą, a potem na „skąd wiesz?” odpowiedzieć „nie wiem, gdzieś czytałam”.

Ale nie znoszę natrętnego moralizatorstwa. Nachalnej indoktrynacji. Jestem feministką, ale „profesorka” i „kapitanka” są tak sztuczne, że odrzucają. Zgadzam się, że jako ludzkość niszczymy naszą planetę ale wizje jej upadku tu opisane, powodują, że mam ochotę wsiąść w samochód i jeździć nim w kółko wypalając benzynę! Bo tak! Wszystko to, co chyba miało obudzić w czytelniku świadomość problemów, włączyć myślenie, pobudzić do szlachetnych działań, we mnie wręcz spowodowało wrogość i niechęć.

Od jakiegoś czasu nie jem mięsa, to mój wybór (może niekoniecznie świadomy, przestało mi smakować). Gdy trafiam na nachalnego weganina, który przekonuje wszystkich wokół jakie to ważne i zdrowe dla jednostki, społeczeństwa i planety, cofa mi się kanapka z humusem, a brokuły gotowane na parze stają w gardle. Prawie mam ochotę na krwawego steka.
Tak zadziałała na mnie ta książka.

Przygodowość w Bezcennym spod znaku „zabili go i uciekł” oraz Jamesa Bonda mnie zachwyciła. Był dowcipny język, nieprawdopodobne przygody, ale wiarygodny cel i świetnie opakowane informacje o zabytkach kultury i historii. Kwestia ceny mnie zamęczyła.

Po pierwsze, cel czarnego charakteru i jego organizacji – no nie.

Po drugie, profesorka Zofia Lorenz jako samotny, samodzielny i samowystarczalny James Bond. No nie.

Po trzecie, mędzenie o ekologii, wirusologii i epidemii, weganiźmie oraz nieustający zachwyt nad zbolałymi minami Adriana Zandberga. No NIE!

Przyznaję, kilkakrotnie się uśmiałam. Dowcipne uwagi, złośliwe sformułowania mnie bawiły, ale jednocześnie męczyła mnie ta książka przeokrutnie. Myślałam, że jak chwycę, to nie będę mogła się oderwać. Dwa dni wyjęte z życia. Czytnik przyrośnięty do ręki i przekrwione od ciągłego czytania oczy oraz oszołomienie zachwytem w mózgu. Otóż niestety. Bardzo, ale to bardzo, czuję się rozczarowana.

Bo ja jestem już dużą dziewczynką, i jak biorę książkę rozrywkową, to nie chcę czuć się namolnie wychowywana. A tu cały aspekt rozrywki został zabity. Zatłuczony. Męczyłam, odkładałam, przerywałam. Każdy drobiazg mnie odrywał. Wczoraj wieczorem odłożyłam mając do przeczytania kilka stron. Dobrnęłam do końca, wcale nie dlatego, że chciałam się dowiedzieć jak to się skończy. Szczerze, to nic mnie to nie obchodziło. W sumie sama nie wiem czemu. Może z sympatii dla autora, który do tej pory był jednym z moich ulubionych i żadna jego poprzednia pozycja mnie nie zawiodła (a nie czytałam tylko jednej – dla dzieci).

Niestety, stracony czas i bardzo podkopana atencja dla Miłoszewskiego.

Ogromnie żałuję.

Ocena: 2+/6
©CzytAśka
Zygmunta Miłoszewskiego czyta się z zainteresowaniem. Jak zwykle każdą z jego książek. Przypuszczam, że nawet jak by wydrukował listę swoich zakupów, to narracja byłaby ekscytująca. Kwestia ceny to jedna z najciekawszych obecnie książek sensacyjno-przygodowych. Jednak to nie tylko świetna rozrywka, ale też powieść z kluczem.

Chciwość doprowadziła ten świat do krawędzi zagłady i chciwość sprawia, że za tę krawędź właśnie spadamy.

Kluczem jest właśnie powyższy cytat. Fabuła jednak zaczyna się przed wielu laty, gdy Benedykt Czerski, zesłaniec i i uczony etnograf, po wielu latach wraca do kraju. Wiezie ze sobą interesujące materiały z Syberii, gdzie latami badał lokalne syberyjskie plemiona. Lecz nikt nie jest zainteresowany jego odkryciami. Wzorem dla postaci Czerskiego był Bronisław Piłsudski, który jako zesłaniec syberyjski również stał się uczonym.

Bohaterką powieści jest dyrektorka znanego muzeum, która już we współczesnej Polsce traci stanowisko z powodów politycznych. Kwestia ceny nieraz będzie się odnosić do znanej nam współczesnej rzeczywistości. Zofia Lorentz chyba nie przypadkowo nosi nazwisko pisarki, siostry znanego historyka i również nazwisko znanego muzeologa. A gdy pojawia się tajemniczy naukowiec i podróżnik Bogdan Smuga, to również wyczuwamy w tym pewną aluzję do przygodowych powieści z czasów dzieciństwa. Tak czy inaczej to właśnie on staje się impulsem wszystkich wydarzeń i przygód, które przeżyje Zofia.

Katastrofa klimatyczna jest nie do zatrzymania, człowiek jest w swoich indywidualnych i plemiennych interesach zbyt egoistyczny. Niezależnie od tego, jak będziemy to plemię identyfikować.

Motywem przewodnim książki jest próba ratowania świata i ludzi przed nimi samymi. A nadchodząca katastrofa wydaje się całkiem realna.

Ocena: 5/6
©Autorski przewodnik kulturalny
Jeśli tytuł najnowszej powieści Zygmunta Miłoszewskiego kojarzy Wam się z opowiadaniem Andrzeja Sapkowskiego, które ma identyczny tytuł, to bardzo dobrze. Treści obu dzieł literackich mają ze sobą niewiele wspólnego, jednak jest coś, co je łączy. Nieograniczona wyobraźnia autorów, która dała upust w postaci brawurowych przygód ich bohaterów.

Nie będę w tym miejscu wymieniać za co lubię prozę Zygmunta Miłoszewskiego, bo lubię ją za bardzo wiele rzeczy. Niech o moim czytelniczym oddaniu świadczy fakt, że gdy nadarzyła się szansa przeczytania Kwestii ceny przed premierą, to z radością z niej skorzystałam.

Powieść Zygmunta Miłoszewskiego to doskonała powieść sensacyjno-przygodowa. To taka proza, którą cenię za połączenie kilku gatunków, dzięki czemu potrafi zaspokoić wiele czytelniczych gustów. Oprócz wymienionych, które stricte łączą się z fabułą, lekką ręką postawiłabym Kwestię ceny na osobistą półkę z komediami. Dlaczego? Autor potrafi mnie rozbawić do tego stopnia, że śmieję się na głos wyobrażając sobie co poniektóre sceny.

W Kwestii ceny ponownie spotykamy się z Zofią Lorentz, znaną czytelnikom z powieści Bezcenny. Tym razem historyczka sztuki zostaje zaangażowana w międzynarodowe przedsięwzięcie, którego korzenie sięgają do dalekiej Syberii i niebywale cennego znaleziska polskiego zesłańca i badacza plemion. To co początkowo stanowi niebywale ważne odkrycie dla świata i przyszłości ludzkości, wnet staje się zarzewiem do bezpardonowych potyczek ludzi nakierowanych na władzę i hegemonię w świecie. Zofia Lorentz zostaje pionkiem w bardzo niebezpiecznej grze, w której jednostka jest niczym.

Początek powieści nie jest łatwy, ale bardzo istotny dla całej historii. Wprowadza wiele postaci, rysuje z rozmachem podwaliny do dalszych wydarzeń. Czytelnik ma wrażenie, że cały czas dochodzi coś nowego i niewiele z tego wynika. Do czasu. Po dosyć powolnym otwarciu, następuje widowiskowe rozwinięcie. Wypływamy na szerokie wody – dosłownie – opowieści. Wszystkie rozpoczęte wątki oraz wydarzenia, które początkowo wydawały się bez znaczenia, wskakują na właściwe miejsca tworząc doskonale wyreżyserowany spektakl. Można zrobić miskę popcornu i oddać się literackiej przygodzie.

Uważał, że przejmowanie się opinią bliźnich jest jak picie coca-coli, słuchanie polskiego popu albo wbijanie sobie widelca w fiuta – można, ale po co?

Przepadam za książkami, w których autor wykorzystuje inteligentny humor i te humorystyczne wstawki trafiają w mój gust. W przypadku takich powieści wiele potrafię autorowi wybaczyć. W Kwestii ceny niczego nie muszę Zygmuntowi Miłoszewskiego wybaczać, za to mogę podziękować za kapitalne poczucie humoru, które przekłada się na doskonałą rozrywkę. Rozmach powieści jest widoczny gołym okiem, a wgryzając się w treść dochodzimy do wniosku, że wszystko mistrzowsko się spina.

Nie tylko filmy przygodowe wyświetlane na wielkim ekranie mogą być pasjonujące. Również powieści z tego gatunku potrafią dostarczyć ogromu dobrych wrażeń i ekscytacji. Bawiłam się świetnie!

Ten projekt w momencie ogłoszenia stał się wzorcem z Sèvres wszelkich debilnych, skazanych na niepowodzenie projektów. Nawet powstanie warszawskie wyglądało przy nim na sensowną, taktycznie i strategicznie przemyślaną propozycję.

PS Obecność Zofii Lorentz w Kwestii ceny nie powoduje, że czytelnik musi nadrobić lekturę Bezcennego.

Ocena: 5/6
©Na czytniku
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć