ebook Dlaczego nikt nie widzi, że umieram: Historie ofiar przemocy psychicznej
3.46 / 5.00 (liczba ocen: 132)

Dlaczego nikt nie widzi, że umieram: Historie ofiar przemocy psychicznej
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

najlepsza cena! w ostatnich 2 miesiącach
E-book - polecana oferta: 20.80
-34% 20.80 zł Lub 18.72 zł
27.19 zł Lub 24.47 zł
31.99 zł
-37% 19.90 zł
27.17 zł
27.19 zł
27.19 zł
27.19 zł
29.00 zł
Inne proponowane

Książka, która może być ratunkiem dla osób tkwiących w pułapce związku, które miał być wymarzoną przystanią życiową. Renata Kim przedstawia relacje ludzi, którzy doświadczyli przemocy emocjonalnej. Ich opowieści dopełniają rozmowy z psychologami o tym, jak wchodzi się w toksyczną relację, jakie są jej etapy i jak trudno się z niej wyplątać.

Przemoc psychiczna nie pozostawia po sobie zewnętrznych śladów, na ciele ofiar nie pojawiają się siniaki ani zadrapania, ale jej skutki bywają równie bolesne i niszczące. Przekonali się o tym bohaterki i bohaterzy reportażu Renaty Kim, którzy przez lata tkwili w toksycznych relacjach, na co dzień zmagając się z upokorzeniami zadawanymi im przez partnerów. Ich historie często zaczynają się jak zakończenia baśni, bo oto na ich drodze pojawił się ktoś, kto zdawał się być spełnieniem marzeń o znalezieniu swojej drugiej połowy, o wyśnionym ideale. Niestety bajkowy początek bywał w ich przypadku tylko wstępem do prawdziwego dramatu, który rozgrywał się za zamkniętymi drzwiami…

Dlaczego nikt nie widzi, że umieram: Historie ofiar przemocy psychicznej od Renata Kim możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Panią Renatę Kim, a konkretnie jej pracę, obserwuję od kilku lat. Zawsze imponowała mi jej rzetelność. Dlatego bardzo się ucieszyłam, gdy uzyskałam możliwość przeczytania najnowszej książki dziennikarki. Książki niezwykle kluczowej, a poruszającej delikatny temat — przemocy psychicznej. Sięgałam po sporo publikacji dotyczących tej kwestii. I nie wszystkie są godne polecenia. Autorzy często lekceważąco podchodzili do swoich rozmówców lub bohaterów, jakby umniejszali wadze problemu. Jednocześnie wiem, że potrzeba dużo umiejętności, by stworzyć pozycję ważną, odpowiednią w ocenie. A raczej taką, która pozwala czytelnikowi wysuwać własne wnioski, czasem okrutnie bolesne. Te cechy posiada Dlaczego nikt nie widzi, że umieram. Już sam tytuł wydaje się wstrząsający, obnażający prawdę. Banalny frazes? A jak ignorowany? Na tak kluczowe pytanie próbujemy szukać odpowiedzi, to trudne, lecz otwierające oczy. Szeroko, najszerzej.

Każda historia jest inna, aczkolwiek autorka zwraca uwagę na pewien schemat działania, wspólny mianownik łączący większość opowieści. Romantyczny początek, kiedy partner zdaje się być osobą wyjątkową, fenomenalnie czułą, dbającą o drugiego człowieka. Później pojawiają się drobne sygnały, które łatwo zignorować. Wszystkim zdarza się gorszy dzień, poryw złości. Następnie dochodzi kontrola, wbijanie w poczucie beznadziei, umniejszanie wartości. Przeprosiny, niezwykle wylewne, prosto w nie uwierzyć. I powtórka, niczym na mało zabawnej karuzeli. Oprawca odbiera głównie siłę — aby ofiara zapomniała o sobie, nie zdołała wykrzesać z siebie energii na odejście. W końcu bez niego jest zerem…

Kim pokazuje, że manipulatora trudno poznać na pierwszy rzut oka. Nie tworzy go status społeczny, majątek, wykształcenie ani płeć. Nie tylko mężczyźni krzywdzą, również kobiety potrafią stać się domowymi katami. Czy sprawcy rzeczywiście są aż tak mocni? A może pod ich zachowaniem kryją się głęboko skrywane kompleksy, które umieją milknąć wtedy, gdy wyżyją na kimś chore emocje? Psychologia przemocy jest tematem naprawdę skomplikowanym, ale godnym zgłębienia. Przykładowo, po to, by móc komuś pomóc, bo tyrania istnieje. I to bardzo blisko.

Całość chłonie się szybko, choć to ciężka publikacja, nie będę zaprzeczać. Ciężka emocjonalnie zwłaszcza dla ludzi, którzy mają wokół siebie ofiary albo też nimi były. Lecz warto przeczytać, żeby zrozumieć, że wina nigdy nie leży po stronie ofiary! Nigdy. A, jak wiadomo, takie myślenie często staje się wręcz obsesyjne. Naturalnie, lektura nie zastąpi dobrej terapii! Aczkolwiek ma działanie wspierające, niczym pierwszy krok w zwalczeniu demonów przeszłości. Pokazać, iż nie jesteśmy sami, a nasze przypadki nie są odosobnione. Natomiast reszta przekona się o skali pomocy. Kiedy cierpiący nas odrzucają, to kieruje nimi strach. Trzeba reagować, można w ten sposób zapobiec ostatecznej tragedii.

Dlaczego nikt nie widzi, że umieram to świetna pozycja, bardzo istotna na polskim rynku wydawniczym. Aktualnie, z powodu zagrożenia zarażenia koronawirusem, musimy pozostawania w swoich domach. Pomyślmy tylko, ile ludzi musi teraz spędzać całą dobę w poczuciu niebezpieczeństwa? W otoczeniu wyłącznie swego oprawcy. Jeśli szukacie natychmiastowego wsparcia bez wzbudzania podejrzeń, znajdźcie na Facebooku fanpage „Rumianki i bratki”. To fikcyjny sklep kosmetyczny, gdzie po drugiej stronie monitora siedzi psycholog, nie sprzedawca. Pomoże Wam — ratujcie skórę.

Ocena: 6/6
©Majuskuła
Chciałabym móc powiedzieć, że historie przedstawione w Dlaczego nikt nie widzi, że umieram Renaty Kim w ogóle mnie nie dotyczą. Wyjątkowo chętnie stwierdziłabym, że są dla mnie tak abstrakcyjne jak lot na Marsa. Z ogromną przyjemnością przyznałabym się do niewiedzy w temacie bycia ofiarą znęcania się psychicznego. Ale nie mogę. Może właśnie dlatego bardzo chciałam przeczytać tę książkę, a jednocześnie długo zwlekałam. To taki rodzaj reportażu, który pewnie zainteresuje wielu czytelników, ale każdy z nich przeżyje lekturę na swój sposób.

Renata Kim odtwarza historie ludzi, którzy w pewnym momencie życia (a czasami ten moment trwał dwadzieścia lat) zatraciły siebie. Tym, co wyróżnia tę książkę, jest fakt, że pisząc o psychicznym znęcaniu się, autorka nie poświęca uwagi jedynie kobietom – przepytuje także mężczyzn, którzy dali wciągnąć się w bezlitosną grę, której kolejne etapy zawsze były wygrane przez drugą stronę. Kim nie staje po żadnej stronie, pozwalając swoim bohaterkom i bohaterom opowiedzieć o doświadczonej traumie.

Właściwie to trudno jest recenzować spowiedź, a do takich zaliczam Dlaczego nikt nie widzi, że umieram. Bo jak? Co można zarzucić bohaterom, którzy przecież są, istnieją, żyją i którzy przeżyli gehennę? To nie jest kwestia charakterystyki postaci. Akcja? Tu akcja jest na każdej stronie, w każdym akapicie, w każdym zdaniu. To taka akcja, która zapiera dech i czasami wywołuje chęć ucieczki. Tylko przed czym? Przed opowieścią? Może bardziej przed wewnętrznym poczuciem odpowiedzialności, bo może komuś obok dzieje się właśnie krzywda, a my wolimy tego nie widzieć? Albo może widzimy, ale boimy się interweniować? A może kiedyś zabrakło nam czasu na zwykłe wysłuchanie, bo skwitowaliśmy problem tak popularnym „nie przesadzaj”.

W epilogu Kim napisała, że będzie szczęśliwa, gdy choć jeden czytelnik stwierdzi, że dzięki tej książce zrozumiał, dlaczego ofiara, pomimo cierpienia, wciąż tkwi w traumatycznej relacji. Mnie nie wypada tego pisać, bo sama w takiej relacji trwałam. Jestem po drugiej stronie. Jednak próbując zdystansować się do swojej historii, szczerze polecam ten reportaż wszystkim, którzy chcieliby zrozumieć, co powoduje, że to, co dla niektórych oczywiste, dla innych jest przeszkodą nie do pokonania.

Stronię od wampirów energetycznych, których na szczęście szybko nauczyłam się rozpoznawać. Staram się otaczać ludźmi, z których czerpię samo dobro. Resztę sukcesywnie eliminuję. Książki, które wywołują we mnie złe wspomnienia, oddaję. Jednak jeśli potraktować Dlaczego nikt nie widzi, że umieram jako całość, to trzeba przyznać, że jest w tej książce dużo pozytywów – każdemu z bohaterów udało się wyjść z toksyczne relacji. Są poharatani, zdezelowani i wewnętrznie złamani, ale żyją, budują swoje życie na nowo i potrafią opowiedzieć o swojej krzywdzie – to znaczy, że wracają na prostą.

Ocena: 4+/6
©Spadło mi z regała
Dlaczego nikt nie widzi, że umieram to książka, na której premierę w tym roku czekałam ze zniecierpliwieniem. Bardzo lubię czytać reportaże na takie tematy, dlatego też ciekawa byłam, jak do niego podeszła autorka. Przemoc psychiczna jest niestety bardzo powszechna w naszej codzienności. To taki niewidzialny wróg – jest obecny i atakuje znienacka, choć nie zawsze zdajemy sobie sprawę z jego istnienia. Ofiary przemocy psychicznej są zmanipulowane i zastraszone. Same nie są w stanie sobie pomóc. Osoby z ich otoczenia nie zawsze wiedzą, że dzieje im się krzywda. Dlaczego nikt nie widzi, że umieram to książka opisująca historie ofiar przemocy psychicznej.


Dlaczego nikt nie widzi, że umieram?

Przemoc psychiczna może trwać latami, a my nawet nie będziemy sobie zdawać sprawy z tego, że coś jest nie tak. Będzie nam się wydawać, że przecież tak jest wszędzie (w każdym związku, w każdej rodzinie), że nie dzieje się nic nadzwyczajnego. Żyjąc z taką osobą, która stosuje wobec nas przemoc psychiczną, nie będziemy mieli pojęcia o tym, że ma osobowość zaburzoną – że lubi się znęcać, manipulować, krzywdzić. Nawet po uwolnieniu się od przemocy psychicznej wciąż będziemy odczuwać jej ślad wewnątrz siebie.

Bez wątpienia można ją porównać do przemocy fizycznej. Najpierw jest jak otwarta rana, która jątrzy się i boli niemalże bez przerwy. Później, jak stara blizna, niby zagojona, ale trzeba na nią uważać, aby się nie otwarła. Po obu tych typach przemocy ciężko się pozbierać i “zacząć od nowa”. Jak z nałogu – ciężko się od nich uwolnić. Tytuł książki to strzał w dziesiątkę – ofiary przemocy często czują się martwe od wewnątrz, lecz rzadko kiedy ktoś dostrzega ich ból.

Renata Kim opisuje historie ofiar przemocy psychicznej. Rozmawia głównie z kobietami, ale na kartach tego reportażu pojawiają się również mężczyźni. To osoby, które żyły w przemocowych związkach, z partnerem lub partnerką, który znęcał się nad nimi psychicznie. Autorka bada, jak wyglądała ich relacja, kiedy zorientowali się, że coś jest nie tak, jak udało im się odejść oraz jak radzą sobie obecnie.

Przemoc psychiczna ograniczona do przemocy w związkach

Tak, jak pisałam, bardzo czekałam na premierę tej książki. To bardzo dobry materiał, pokazujący, jakie formy może przybierać przemoc psychiczna, ale ograniczony tylko do jednego obszaru – związków. Sięgając po Dlaczego nikt nie widzi, że umieram miałam nadzieję, że przeczytam o przemocy psychicznej, pojawiającej się w różnych obszarach naszego życia. W końcu jest ona tak bardzo powszechna! Spotykamy się z nią nie tylko w związkach, ale również w szkole, w pracy, czy nawet w rodzinie – bo jak to się mawia: najciemniej pod latarnią. Tymczasem autorka ograniczyła temat jedynie do związków. Zdaję sobie sprawę z tego, że taki mogła mieć plan na ten reportaż i to właśnie tę grupę osób chciała pokazać, jednak subiektywnie liczyłam na rozszerzenie tego tematu. Pod tym względem zawiodłam się tą lekturą – miałam nadzieję, że pokaże ona różne formy przemocy, nie tylko tej, która pojawia się w związkach.

Drugą kwestią, która dość mocno zniechęciła mnie do tego reportażu, są sami bohaterowie. Podczas czytania doświadczałam wielu uczuć – współczułam im, kibicowałam, byłam ciekawa, razem z nimi przeżywałam smutek. Pamiętam jednak, że pojawił się również taki fragment, kiedy poczułam się mocno zbulwersowana zachowaniem jednej z bohaterek. Chodziło o sytuację, kiedy owa bohaterka zaszła w nieplanowaną ciążę, którą wkrótce potem poroniła. Całą sytuację skwitowała słowami: Na szczęście poroniłam. Nie musiałam iść do szpitala na zabieg, to byłby dla mnie spory kłopot. Mam koty i nie miałby się kto nimi zająć (…) Nie będę się rozpisywać jakie jest moje zdanie na temat aborcji, jednak samo spłycenie tego wydarzenia (poronienie to w końcu traumatyczne przeżycie dla wielu kobiet) do problemu opieki nad kotami sprawiło, że zaczęłam inaczej patrzeć na bohaterkę.

W reportażu ukazanych jest tylko kilka historii, dlatego też temat nie jest szeroko omówiony. Dodatkowo, wszystkie te historie są podobne do siebie. Uważam, że to dobra lektura dla osób, które interesuje temat przemocy psychicznej w związkach, jednak Ci, którzy chcą poznać go z szerszej perspektywy, poczują się – podobnie jak ja – zawiedzeni.

Ocena: 3/6
©Jej Wysokość Literatura
Może się wydawać, że pisanie o książkach jest łatwe i przyjemne. Ale to wszystko zależy od rodzaju książek, jakie wybiera się do czytania i opisywania. Ja skupiam się na literaturze popularnonaukowej, czasami piszę o powieściach, ale przy książkach non-fiction zauważyłam, że mam tendencję do wybierania tematów trudnych. Może wynika to z tego, że uważam, że książki naprawdę zmieniają życie? Nie robią oczywiście nic za nas, ale właściwe słowa przeczytane w odpowiednim momencie mogą spowodować różne rzeczy – być inspiracją, motywacją, czymś, co sprawi, że zrozumiemy, przejrzymy na oczy, uświadomimy coś sobie. A to już z kolei wpływa na nasze działania. Dlatego książki są ważne – zawierają w sobie wiedzę i doświadczenia innych ludzi, z których w inny sposób nie moglibyśmy skorzystać. Dobrze jest czytać książki dla rozrywki, ale warto też jest sięgnąć czasami po coś, co być może spowoduje u nas dyskomfort, ale zrobi też dużo dobrego.

Taką książką jest właśnie Dlaczego nikt nie widzi, że umieram. Historie ofiar przemocy psychicznej. Renata Kim rozmawia z kilkoma osobami, które doświadczyły przemocy psychicznej – opowiadają swoje historie od samego początku aż do zakończenia. Z drugiej strony mamy też wypowiedzi specjalistów, którzy nazywają procesy i wyjaśniają na czym one polegają. To ważna książka przede wszystkim dla osób, które tkwią w przemocowych związkach, zwłaszcza dla tych, które być może same jeszcze sobie tego nie uświadamiają. Lektura nie spowoduje, że nagle z dnia na dzień odejdą, ale może to będzie pierwszy mały krok do myślenia o tym? Ważna jest jeszcze z dwóch powodów. Po pierwsze uświadamia sam problem. Nie jestem w temacie, więc nie mam pojęcia czy o przemocy psychicznej mówi się mało czy dużo, ale na pewnie nie zaszkodzi mówić więcej. Teraz z powodu kwarantanny i akcji #zostańwdomu temat powrócił – bo jak zostać w domu z kimś, kto nas niszczy? Z kimś, od kogo należałoby uciekać jak najszybciej? Od kogo uciec nie możemy i nie dajemy rady, ale na co dzień wypracowaliśmy system przetrwania, który teraz został zburzony?

Przemoc psychiczna jest skomplikowanym zjawiskiem, może nawet bardziej niż fizyczna. Bo kiedy ktoś nas bije, to otoczenie widzi, że dzieje się coś złego, a i u nas uruchamia się instynkt ucieczki. A przemoc psychiczna działa po cichu. Na pewno kojarzycie to zdanie, powtarzane przy każdej historii z mordercą – A wydawał się takim miłym człowiekiem. Spokojnie można je powtórzyć tutaj – bo osoby przemocowe to mistrzowie i mistrzynie manipulacji, bezwzględne jednostki, którym zależy tylko i wyłącznie na sobie. Szukają ofiar, które mogą omotać, by zyskać to, co chcą. Ale robią to w białych rękawiczkach – sposoby manipulacji, jakie w tej książce znajdziecie na długo pozostawią was w osłupieniu. Trudno to zauważyć, trudno się przed tym obronić. W efekcie osoba w takim związku zaczyna wątpić we własne zmysły, zaczyna przypisywać całą winę sobie. A od tego już blisko do całkowitego złamania. Dlatego tak bardzo ważne są takie książki – żeby mówić o tym, a jednocześnie umieć wspierać i pomagać.

Po drugie – uczy jak być przy kimś, kto takiej przemocy doświadcza. Jestem przekonana, że nie raz i nie dwa mówiliście i myśleliście Skoro jest tak źle, niech go/ją zostawi. Albo sam/sama jest sobie winny/a. Sama tak kiedyś myślałam. Bo przecież ja bym sobie nie pozwoliła. Uciekłabym przy pierwszej próbie przemocy psychicznej. Na pewno. I być może tak by było (chociaż nauczyłam się już, żeby nigdy nie mówić nigdy), ale po wielu lekturach zrozumiałam dlaczego – wpływa na to całe moje wychowanie, zaplecze, jakie dostałam od rodziców i życia, ludzie, których spotkałam na swojej drodze i ci, których nie spotkałam. Ktoś inny ma całkiem inne zaplecze – w związku z tym mówienie, że ja nie mogę zrozumieć, dlaczego ktoś nie wyjdzie z przemocowego związku jest nie na miejscu (delikatnie mówiąc). Książka Renaty Kim wyleczy was też z dawania rad, a nauczy was po prostu bycia i wspierania. Okazuje się to najtrudniejszą rzeczą do zrobienia – bo chcemy pomóc, chcemy doradzić, chcemy zmusić kogoś, żeby zobaczył to, co my widzimy, a kiedy to nie przynosi efektów wkurzamy się i odpuszczamy. A wtedy właśnie jesteśmy potrzebni najbardziej.

Ważne, żeby sobie uświadomić, że przemoc psychiczna to bardzo trudna sprawa, ale też niestety bardzo rozpowszechniona. Warto mówić o tym głośno. Mnie chyba nic bardziej nie wkurza, niż istnienie osób, które krzywdzą i niszczą osoby, z którymi są w związkach. Które zwalają całą winę na swoje ofiary, próbując niszczyć im życie. I nic mnie bardziej nie cieszy, kiedy im się to nie udaje! Zwróćcie uwagę na tę książkę. Przeczytajcie sami, niezależnie od tego, czy macie w swoim otoczeniu taką sytuację. Może macie i nawet o tym nie wiecie? Może wiedza o tym, jak wspierać ludzi z problemami przyda się w najmniej oczekiwanym momencie? Ja się z niej nauczyłam bardzo wiele, choć wydawało mi się, że dużo już wiem. Ostatecznie zawsze warto posłuchać innych.

Ta książka uświadamia również to, że przemoc psychiczna może dotknąć każdego, kto będzie miał nieszczęście znaleźć się na celowniku. Osoby w książce są wykształcone, samodzielne, rozsądne, jedną z ofiar jest nawet psycholożka. Nawet psychologiczna wiedza nie obroniła jej przed związkiem z przemocowcem. Przemocy psychicznej nie wolno bagatelizować – a warto wiedzieć o niej jak najwięcej. Stąd moja zachęta do przeczytania tej i innych książek o manipulantach, psychopatach, różnych osobowościach. Warto nauczyć się rozpoznawać ich z daleka i unikać, jak tylko się do nas zbliżą. Co ważne – manipulatorzy nie zawsze robią to z premedytacja. Robią to raczej automatycznie, bo sami padali ofiarą takich zachowań i dla nich świat po prostu tak wygląda. Często sami są chorzy, dysfunkcyjni, narcystyczni i z zaburzeniami emocjonalnymi, choć sami tego prawie nigdy nie widza i potrzebują wiele pokory, aby wziąć to w ogóle pod uwagę. Nie biorą ani grama winy na siebie… i dlatego rzadko trafiają do gabinetu terapeutycznego – przez co trwają w swoich przekonaniach do końca i krzywdzą następne osoby.

I jeszcze jedno – większość takich książek jest skierowana do kobiet. Pewnie dlatego, że statystycznie większość spraw to sprawy kobiet, być może one częściej zgłaszają. Ale chciałam zaznaczyć, że mężczyźni też są ofiarami przemocy psychicznej. Chciałabym, żeby powstała taka książka napisana o mężczyznach (choć sama autorka przyznaje, że to trudne, bo żaden nie chciał opowiedzieć swojej historii) albo dla mężczyzn. To luka, którą warto uzupełnić.

Ocena: 6/6
©Bardziej Lubię Książki Niż Ludzi
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć