ebook Wyrok
3.67 / 5.00 (liczba ocen: 704)

Wyrok
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

najlepsza cena! w ostatnich prawie 2 miesiącach
E-book - najniższa cena: 21.54
wciąż za drogo?
32.46 złpremium: 20.94 zł Lub 20.94 zł
26.87 zł Lub 24.18 zł
34.90 zł Lub 31.41 zł
-40% 21.54 zł
26.85 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (5)
Inne proponowane

Dziennikarz i tajemniczy przestępca-finansista w pojedynku z zawodowym zabójcą oraz seryjnym mordercą. Misternie skonstruowana intryga, wartka, emocjonująca akcja, wiarygodni bohaterowie, barwne tło społeczne i zaskakująca puenta czynią z Wyroku  kryminał na najwyższym światowym poziomie.

Powieść, wydana początkowo w drugim, niemal podziemnym obiegu, odniosła niebywały sukces i wywołała skandal na polskim rynku finansowym ze względu na liczne odwołania do rzeczywistości i ujawnienie przestępczych mechanizmów rządzących polską giełdą oraz powiązań na styku biznesu, polityki i mediów. Jej pierwszy nakład błyskawicznie zniknął z półek księgarskich, a wersja elektroniczna stała się bestsellerem w internecie. Świetne recenzje czytelników i krytyków mówią same za siebie.

 

Mariusz Zielke bardzo przypomina Michaela Blomkvista – bohatera trylogii Millennium Stiega Larssona. Dziennikarz mimo wielu nagród i wyróżnień (m.in. Grand Press 2005) stracił nagle pracę w dużej gazecie. Nie poddał się i wiele ryzykując, ujawniał największe afery gospodarcze i korupcyjne na niezależnej stronie internetowej. Za bezkompromisowe publikacje kilku potężnych biznesmenów żąda od niego milionowych odszkodowań.

Wyrok od Mariusz Zielke możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Łatwo być szydercą, jednak dużo trudniej o konstruktywne rozwiązanie problemu.
Prawda jest tylko jedna. Trzeba ją szanować i czasem zachować dla siebie.
Pieniądze potrafią jednak łamać najtwardsze kręgosłupy.
Kapitan zawsze wiec, co robić - nawet gdy nie wie. Inaczej załoga traci wiarę w zwycięstwo, a to zawsze oznacza koniec.
To dziennikarz jest od weryfikacji danych. Nie może winić informatorów za nieprawdę, pod którą się podpisał. Prasa nie powinna służyć załatwianiu interesów lokalnych kacyków czy urzędników. Nawet informacje od samego premiera powinno się weryfikować, a nie bezgranicznie im ufać.
Komentarze dotyczące książki:
  • Awatar

    Po lekturze „Formacji trójkąta” Mariusza Zielke, która dała mi do myślenia, postanowiłam zabrać się za jego wcześniejszą powieść. Są plusy i minusy czytania bez kolejności książek jednego autora, ale o tym później.

    Dziennikarz „Expressu finansowego” poszukuje tematu życia. Natrafia na aferę związaną ze spółką Consulting Partners oraz światowej sławy maklerem Andreasem Holdnerem. Kiedy sprawa trafia na jedynkę jego gazety zaczynają dziać się rzeczy, które w państwie demokratycznym nie powinny mieć miejsca. Aresztowania nieodpowiednich osób, zamiatanie poważnych spraw pod dywan przez media, uciekanie się do zastraszeń, no i oczywiście morderstwa niewygodnych świadków. Jakub Zimny poszukując odpowiedzi na pytanie co się dzieje w jego kraju, staje sie zagrożeniem i nawet nie wie na jakie niebezpieczeństwo się naraża, mimo to jako dziennikarz chce dotrzeć do prawdy. Prawdy, która może przynieść mu śmierć. Wszystko to i dużo, dużo więcej dzieje się w Polsce, a przeczytamy o tym w „Wyroku” Mariusza Zielke.

    „Formacja trójkąta” bardzo mi się podobała, a skoro „Wyrok” miał być o podobnej tematyce, to chciałam wiedzieć co tak zachwyciło wielu czytelników, którzy pisali pozytywne recenzje tego utworu. Okazało się jednak, że ta pozycja nie przypadła mi do gustu, i choć przeczytałam ją dosyć szybko to jednak męczyłam się z zawiłościami całej opisywanej przez autora sprawy. Gubiłam się w tych wszystkich powiązaniach i wątkach pobocznych. A terminologia finansowa nie do końca była dla mnie zrozumiała, choć widać było, że autor się stara wyjaśnić ją czytelnikowi jak najprościej się da. Są jednak plusy tego, że nie przeczytałam „Wyroku” jako pierwszego. Ta powieść mnie nie porwała, natomiast „Formacja trójkąta” zdecydowanie tak, a to oznacza, że Mariusz Zielke jest coraz lepszy w tym co robi, że zrobił ogromny postęp by przestawić swoją opowieść w prosty sposób, ale jednocześnie niezwykle interesujący. Ponad to Awiola swoją recenzją „Easylogu”, kolejnej powieści Zielkego, utwierdziła mnie w przekonaniu, że autor pracuje nad każdą kolejną książką i że warto sięgnąć po jego utwory.

    Akcji w „Wyroku” jest bardzo dużo, co chwile dzieje się coś interesującego, a czytelnik dostaje kolejną poszlake i jakoś stara się tą całą historię ułożyć w głowie tak, by znaleźć rozwiązanie tego bałaganu. A to nie jest takie proste. Mariusz Zielke genialnie buduje napięcie, ponad to wie doskonale kiedy zwolnić, a kiedy przyspieszyć z wydarzeniami, by czytelnik nie miał szans oderwać się od książki. To ogromny plus, dzieki któremu powieść czyta się nieprzerwanie i z narastajacym pytanie kto jest źródłem problemu.

    Sami bohaterowie powieści są wyraźni i prawie namacalni, mają wady i zalety, każdy ma do opowiedzenia jakąś historię, a to powoduje, że czytelnik ma wrażenie, że nie są to tylko papierowi ludzie, że gdzieś jednak ktoś taki istnieje. Cieżko odeprzeć wrażenie, że to wszystko o czym się czyta miało miejsce, że jednak nie jest to wymysł autora, tylko prawdziwe wydarzenia, które trzeba było opisać jako powieść, bo na inną formę ludzie u władzy by nie pozwolili, dokładnie tak jak w ksiażce. Te same myśli przychodziły mi do głowy gdy czytałam „Formacje trójkąta”, że fikcja literacka to zawoalowana prawda. Prawda, która zazwyczaj boli.

    Styl autora jest bardzo dobry, czyta się go z przyjemnością. Mówi się o Mariuszu Zielke, że to kolejny Larsson. Czytałam tego szwedzkiego autora i czytałam naszego rodzimego i choć schemat ich powieści jest podobny, to jednak każdy z nich jest inny, inaczej pisze i osobiście bym ich nie porównywała. Sam Zielke w swoim utworze wspomina o autorze Millenium porównując Zimnego do Bloomkvista dając nam do zrozumienia, że dotykały ich te same problemy i uwodząc nas, że jego książka jest tak samo dobra jak Larssona. Nie przecze, Zielke wie co robi, ale dla mnie Millenium było jak grom z jasnego nieba.

    „Wyrok” to naprawdę dobry thriller finansowy, ale właśnie przez to że finansowy nie do końca do mnie dotarł, miałam problemy (zwłaszcza na początku), z terminologią jaką posługiwał się autor. Dla zwykłego zjadacza chleba to duże utrudnienie zaburzające płynność czytania. Nie mniej jednak książkę warto poznać, sprawy w niej opisane, choć są fikcją literacką, wzburzają krew i dają do myślenia, nie łatwo o nich zapomnieć, tym bardziej że omawiają nasze polskie piekiełko. Choć sama miałam problem z przyswojeniem tego utworu, to polecam twórczość Mariusza Zielke, jest to bardzo dobry pisarz, obok którego nie można przejść obojętnie.

  • Awatar

    Tak bardzo chciałbym wierzyć, że fabuła „Wyroku” jest tylko wymysłem Mariusza Zielke. Pragnąłbym, aby ta powieści nie była odwzorowaniem wyników jego dziennikarskich śledztw. I obawiam się, że płonne są moje nadzieje.
    Po mimo tego, że bardzo lubię tego typu książki, to przyznać muszę, że wywołują we mnie niepokój, wstyd i w drastyczny sposób przypominają, w jakim kraju przyszło mi żyć. Kraj, w którym afera to coś normalnego, a jej bohaterowie nic sobie nie robią z tego, że zostali zdyskredytowani i żyją sobie dalej w najlepsze na świeczniku. To po prostu takie „pluć świni w twarz, a ona mówi, że deszcz pada”. To jest bardzo żenujące.
    Książka „Wyrok” nie zaskoczyła mnie jednak i choć uznaję ją za bardzo dobrą, to mogę mieć do autora też pewne pretensje. Widać, że Mariusz Zielke w sferze ekonomicznej porusza się z finezją. Wszelkie zagadnienia z tej dziedziny nie są dla niego żadną tajemnicą. W treści książki ochoczo posługuje się wieloma terminami z dziedziny finansów i bankowości. Uważam jednak, że dla laika mogą one być niezrozumiałe i w pewien sposób go przytłaczać.
    To chyba jedyny zarzut, który nasunął mi się podczas lektury i z chęcią sięgnę po kolejne książki tego autora.
    Mariusz Zielke porównywany jest, jak wielu innych autorów do Stiga Larssona. Zastanawiam się, dlaczego osoby dokonujące takich porównań, robią krzywdę tym autorom, których usiłują postawić na tym samym stopniu podium, na którym stoi i stał zawsze będzie Stieg Larsson?
    W moim przekonaniu Mariusz Zielke to Mariusz Zielke, i nie wiem czy podoba mu się, że jest do kogoś przyrównywany. Stworzył kawał dobrej literatury i po mimo tego, że w fabule parokrotnie odnosi się do powieści Stiega Larssona, to lepiej niech zostanie polskim autorem dobrych książek, który nie musi pozostawać w niczyim cieniu.

Warto zerknąć