ebook Śmierć w lesie deszczowym: Ostatnie spotkanie z językiem i kultur
4.15 / 5.00 (liczba ocen: 328)

Śmierć w lesie deszczowym: Ostatnie spotkanie z językiem i kultur
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - polecana oferta: 37.62
44.90 złpremium: 26.94 zł Lub 26.94 zł
37.62 zł Lub 33.86 zł
44.90 zł
37.60 zł
37.62 zł
37.67 zł
38.17 zł
42.66 zł
44.90 zł
44.90 zł

Język umiera wtedy, kiedy ludzie przestają nim mówić. 

Głęboko w lesie deszczowym w Papui-Nowej Gwinei jest maleńka wioska Gapun, w której mieszka dwieście osób. Tylko czterdzieści pięć z nich mówi rdzennym językiem tayap i z roku na rok jest ich coraz mniej. Antropolog kulturowy Don Kulick postanawia udokumentować proces wymierania tego języka. Zafascynowany światem gapuńczyków, na przestrzeni trzydziestu lat powraca do wioski kilkakrotnie, a jego życie splata się z życiem mieszkańców. 

Owocem tych spotkań jest pełna humoru opowieść o ludziach, ich problemach, radościach i smutkach. Autor niczym lokalny przewodnik oprowadza nas po wiosce, pokazując, jak to jest być częścią mikrospołeczności i mieszkać w niedostępnym miejscu, wyciętym niczym szczelina w samym środku tropikalnego lasu deszczowego. Książka Kulicka to otwierające oczy spojrzenie na wpływ zachodniej kultury na najdalsze zakątki naszego globu.

 Pasjonująca, niezmiernie wnikliwa, a przy tym bardzo zabawna książka Śmierć w lesie deszczowym wprowadza czytelników w świat, który w obliczu potężnych zmian wciąż trwa, o krok od całkowitego zaniku. 

„Ta książka jest prawdopodobnie najdoskonalszą i najbardziej wnikliwą relacją z terenowych badań i odkryć etnograficznych w literaturze antropologicznej”. The Wall Street Journal

„Jedyny w swoim rodzaju testament historii świata z punktu widzenia osobistych doświadczeń. Nie zdołacie się oderwać od lektury”. Marshall Sahlins, profesor antropologii, Uniwersytet Chicagowski 

„Jeśli pragniesz doświadczyć kultury całkowicie odmiennej od własnej bez konieczności ruszenia się z fotela (nie wspominając o kosztach podróży), to ta książka stanowi doskonały wybór”. The Washington Post 

„Niezwykły wyczyn – porywająca opowieść nie tyle o antropologu, ile o pewnym plemieniu, dla którego życie jest zawsze tu i teraz”. 

Marilyn Strathern, autorka książki Before and After Gender 

„Głęboko ludzka opowieść o pozornie egzotycznym, obcym miejscu, które w istocie nie jest wcale takie obce. Kulick bywa zabawny, liryczny, melancholijny, a przy tym zawsze spostrzegawczy i empatyczny”. 

Carl Hoffman, autor książki The Last Wild Men of Borneo 

Don Kulick – antropolog kulturowy pracujący na Uniwersytecie w Uppsali. Kieruje programem badawczym Engaging Vulnerability (Wyjść naprzeciw słabszym). Prowadził szeroko zakrojone antropologiczne badania terenowe w Papui-Nowej Gwinei, Brazylii i Skandynawii. Otrzymał liczne granty i tytuły honorowe, w tym Stypendium NEH oraz Stypendium Guggenheima. Autor i redaktor kilkunastu książek poświęconych między innymi antropologii tłuszczu i życiu transpłciowych prostytutek.

Śmierć w lesie deszczowym: Ostatnie spotkanie z językiem i kultur od Don Kulick możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Książka Dona Kulicka jest świetna z tak wielu względów, że nie jestem pewna, czy uda mi się je wszystkie wymienić. Początkowo bałam się trochę, że może być zbyt hermetyczna czy trudna w odbiorze. W końcu kiedy antropolog wyjeżdża badać odległe kultury, a potem pisze o tym książkę, raczej przedstawia swoje badania w sposób naukowy. I nie mam nic przeciwko naukowym pracom antropologicznym, ale może niekoniecznie czyta je się dla przyjemności. Na szczęście po pierwsze autor naukową pracę na ten temat już napisał, a po drugie okazało się, że Don Kulick to całkiem równy gość, który doskonale zdaje sobie sprawę, co pisze i dla kogo. Śmierć w lesie deszczowym jest wspaniałą lekturą, opowiadającą o świecie, którego nie znamy i nie poznamy inaczej niż przez czyjąś opowieść. To też książka o nas samych, o kulturze ogólnie, o znaczeniu języka i wspólnocie wszystkich ludzie na świecie. Otwiera oczy i daje dużo do myślenia, może też stać się wspaniałą inspiracją do dalszych lektur.

Don Kulick to szwedzki antropolog, który jako młody badacz postanowił wyjechać do małej wioski w Papui – Nowej Gwinei, by badać tamtejszy język. Gapun okazało się na tyle przyciągające oraz pełne materiałów do zbadania i zebrania, że Kulick wracał tam wielokrotnie na przestrzeni lat, czyniąc język tayap głównym tematem swoich naukowych badań. Jestem ciekawa, jaki obraz teraz wam powstał w głowie. Prawdopodobnie taki, jaki znacie z programów tv – biały badacz, podróżnik, a może tylko prowadzący program opowiada o innej kulturze, je ze smakiem lokalny obiad z lokalną rodziną, pokazuje ciekawostki. Nie mówię, że to coś złego (każda forma zdobywania informacji o innych kulturach jest z zasady dobra), ale Don Kulick w sposób bezbłędny pokazuje nam, czy się różni praca ekipy filmowej czy znanych podróżników od pracy badacza antropologa, który najczęściej zamiast ekipy ma długi zaciągnięte po to, by wyjechać, a na miejscu jest pozostawiony sam sobie.

Ta książka to po pierwsze opowieść o kulturze mieszkańców tego regionu, zwłaszcza Gapunu. Autor mieszka wśród Gapuńczyków, spędza z nimi cały czas, ucząc się języka, poznając zwyczaje, tradycje, lokalną kuchnię. Fragmenty o kuchni są zdecydowanie moimi ulubionymi z całej książki – nie będę wam zdradzała dokładnie, o czym pisał autor, ale jednego jestem pewna – już nigdy nie pomyślicie o wyjeździe do dżungli jak wspaniałej przygodzie! Opisuje nam to wszystko, pozwalając poznać ich całą kulturę, ale nie zapomina o najważniejszym czynniku -ludziach. Pisze kto się z kim lubi, kto się z kim kłóci, a kto się w kim kocha (w Papui-Nowej Gwinei do ukochanych osób mówi się moja wątrobo – bo według mieszkańców uczucia są ulokowane w wątrobie, nie w sercu). Opisuje cały system pisania miłosnych listów, wzajemnej pomocy i oczekiwań wobec siebie. Jest tu też wiele emocji, niektórych z nich nie spodziewalibyśmy się w takiej książce.

Po drugie to zwrócenie uwagi na język i proces jego zamierania. Kulick bada dlaczego tayap jest językiem zagrożonym wymarciem i próbuje zapisać z niego jak najwięcej, zanim do tego dojdzie. Rozkłada nam ten proces na czynniki pierwsze, przybliżając wiedzą językoznawczą i reguły rządzące językami. Pokazuje, jak kontakt z zachodnią cywilizacją zmienia lokalne społeczności i wskazuje, co tracimy, gdy jakiś język znika. Choć wydawałoby się, że mało albo w ogóle nie powinien nas obchodzić język, którym mówi mniej niż 50 osób gdzieś w dalekiej wiosce na końcu świata, to autor udowadnia, że właśnie powinien. I robi to bardzo skutecznie.

Języki znikają obecnie w zastraszającym tempie – lingwiści szacują, że zagrożonych jest 90% spośród około sześciu tysięcy języków świata.

Po trzecie to wspaniały tekst opisujący pracę antropologa. Przed długi czas taka praca wydawała mi się bardzo fajna. W końcu to jedna wielka przygoda! Jednak po przeczytaniu kilku książek o dżungli już wiedziałam – moja noga nigdy w dżungli nie postanie! Autor w sposób bardzo zabawny, z dystansem i wbijając trochę szpilę antropologom ze starej szkoły i poważnym badaczom, pokazuje prawdziwe oblicze takiej pracy. Odziera ją z całego romantyzmu – zostaje tylko brud, błoto, robaki do jedzenia, choroby tropikalne. Jest też dużo dobrego oczywiście – to głównie relacje z ludźmi. Kulick bezproblemowo opisuje sposoby na nawiązanie właściwych relacji – nazywa to antropologiczną pomysłowością. Mówi wprost, że jest obcym, który jest tolerowany w zamian za prezenty i nie zapomina o tym nawet przez chwilę. Opowiada o swojej codzienności – znowu muszę wspomnieć o jedzeniu, te fragmenty zdecydowanie zapadły mi w pamięć. Ale oprócz zabawnych dykteryjek opowiada też o rzeczach smutnych, o sytuacjach niebezpiecznych, o powodach, z których musiał kilka razy skrócić swój pobyt.

Śmierć w lesie deszczowym to dla mnie kompletny obraz zupełnie obcej kultury oraz szczery obraz pracy antropologa. To rewelacyjna książka, którą łatwo ominąć, wychodząc z założenia, że może być za trudna albo mało interesująca. A tymczasem jest odwrotnie – moim zdanie spokojnie może stawać obok najlepszych książek podróżniczych, a nawet je przewyższa, bo dorzuca element naukowy, który pozwala nam szerzej spojrzeć na daną kulturę. Zdecydowanie warto!

Ocena: 6/6
©Bardziej Lubię Książki Niż Ludzi
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć