ebook Pan Światła
4.09 / 5.00 (liczba ocen: 26724) Ilość stron (szacowana): 336

Pan Światła
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - polecana oferta: 28.46
36.00 złpremium: 21.60 zł Lub 21.60 zł
28.46 zł Lub 25.61 zł
30.61 zł Lub 27.55 zł
36.00 zł
28.44 zł
28.58 zł
30.60 zł
30.60 zł
32.40 zł
32.50 zł
36.00 zł
36.00 zł
Inne proponowane

Ścisły kanon literatury SF. Magiczna powieść, w której postapokalitycznym światem odległej planety zawładnęli mściwi hinduistyczni bogowie. „Jedna z pięciu najlepszych powieści science foction, jakie napisano” – George R. R. Martin

Ziemia jest daleko. Na skolonizowanej planecie grupa ludzi zyskała kontrolę nad środkami techniki i zyskała nieśmiertelność. Teraz rządzą tym światem jako bogowie hinduistycznego panteonu – Brahma, Kali, Kriszna, a także ten tego, którego kiedyś nazywali Buddą, a który teraz odważa się wystąpić przeciwko ich tyranii, i nazywa się Mahasamatmanem, Poskromicielem Demonów, Panem Światła.
Wyobraźmy sobie daleki świat, gdzie bogowie chodzą po ziemi jak ludzie, choć dzierżą ogromne, ukryte moce. Tutaj zbudowali scenę, na której budują subtelną sieć przymierzy, miłości i śmiertelnej wrogości. Czy istotnie są nieśmiertelni? Kim są ci bogowie, którzy władają przeznaczeniem ludnego świata?

Pan Światła od Roger Zelazny możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Pan Światła to zdecydowanie ciekawa i intrygująca lektura, z którą warto się zapoznać. Chociaż autor nie postawił może zbytnio na tempo akcji czy typową opowiastkę rozrywkową, tak zdecydowanie jego dzieło ma wiele do zaoferowania. To ten typ historii, która ma różne oblicza, która skłania do refleksji i analizowania tego, co właśnie się przeczytało. A czy może być coś lepszego niż tak wżerająca się w umysł czytelniczy lektura?

Cała recenzja na blogu: Pan Światła

Ocena: 5/6
©BookeaterReality
Roger Zelazny to twórca nie tylko jednego z najsłynniejszych cykli fantasy, czyli Amberu, ale także wielu innych wartościowych pozycji. A taką bez dwóch jest zdań Pan Światła, czyli napisana w 1967 i nagrodzona Hugo w 1968 roku powieść science fiction o ludziach na wyższym stopniu ewolucji, którzy przyjęli rolę bogów hinduskich w skolonizowanym przez nich świecie. I mimo że tyle czasu minęło już od jej premiery, to ma uniwersalne przesłanie, które zapewne będzie zrozumiałe jeszcze dla wielu kolejnych pokoleń.

Wyobraźcie sobie planetę, na którą przybyli zaawansowani cywilizacyjnie osadnicy z tak rozwiniętą technologią i umysłowymi zdolnościami, że potrafią przenosić się z ciała do ciała, a do o tego każdy z nich dysponuje własną, unikalną umiejętnością i wykształcił sobie fizyczny Atrybut mocy, który ją ogniskuje. Budują sobie Niebiańskie Miasto i podbijają wszystkie ziemie, panując nad nimi jako panteon wzięty z wierzeń hinduskich, szczególną wagę zaś przywiązują do utrzymania wiary w reinkarnację i wypleniania wszelkich przejawów odrodzenia, by tubylcza cywilizacja nie rozwinęła się nadmiernie. Na dodatek każdy, kto chce skorzystać z transferu do nowej powłoki, musi poddać się procedurze skanu umysłu u Władców Karmy. I właśnie z tym wszystkim postanawia zmierzyć się tytułowy bohater, który lubi myśleć i mówić o sobie jako o Samie, jednak nadano mu wiele przydomków, między innymi: Mahasamatman, Kalkin, Siddartha czy Poskromiciel Demonów. A zadanie ma niełatwe, bo jego pobratymcy potrafią nie tylko po mistrzowsku wykorzystywać swoje dary, ale także intrygować i zawierać wartościowe sojusze, by za wszelką cenę zachować status quo. Ponadto oprócz zwykłych ludzi planetę zamieszkują też potężne istoty duchowe, zwane rakszasami, które nie powiedziały jeszcze ostatniego słowa...

Zresztą czym jest prawda? Prawda jest tym, czym ją czynisz.

Mistrzostwo w napisaniu tej książki przejawia się właściwie w każdym jej aspekcie: zarówno protagonista jak i jego przeciwnicy są silnymi osobowościami, z ugruntowaną motywacją, potrafiącymi bronić swojego punktu widzenia słowami i czynami, a przy tym każda ma wady oraz emocje, które mają istotny wpływ na przebieg wydarzeń. Pomysł na świat przedstawiony oparty na hinduistycznej wierze jest wykorzystany po prostu brawurowo, czerpiąc garściami z jej ideologii oraz opartej na niej organizacji społecznej. Ponadto styl opowieści naśladuje w wielu fragmentach ten ze świętych tekstów tej religii, co akurat część czytelników może uznać za spory minus, bo jest raczej niecodzienny i utrudnia nieco odbiór utworu. Sama dynamicznie postępująca do przodu fabuła z wieloma zwrotami akcji jest niejednokrotnie pretekstem nie tylko do zmagań pomiędzy postaciami, ale też do interesujących rozważań filozoficznych i starcia poglądów. Szczególnie przypadły mi tu do gustu dyskusje kroczącego ścieżką oświecenia Sama z Panem Jamą-Dharmą, utalentowanym mechanikiem stojącym po stronie Niebiańskiego Miasta. A tematów do refleksji jest tu zatrzęsienie – można rozmyślać tu nie tylko na temat kondycji i systemu wartości człowieczeństwa, ale też organizacji i sprawiedliwości społecznej, roli religii i filozofii w kontroli ludu, ale także zadać sobie pytanie, na czym ma polegać dążenie do doskonałości, czy też zastanawiać się, na ile boski panteon czerpie z człowieczych cech. Czytając tę lekturę z pewnością wprawicie swoje szare komórki w ruch.

Nawet lustro nie pokaże ci ciebie, jeśli nie zechcesz siebie zobaczyć.

Ze względu na wszystkie elementy wspomniane przeze mnie powyżej nie dziwię się, że Pan Światła jest uważany za najlepszą książkę Rogera Zelaznego, oraz za jedną z najważniejszych powieści science fiction wszech czasów. Ja niniejszym dołączam do grona zwolenników tej teorii, bo zaiste rzadko zdarza się tak oryginalna, dopracowana w najdrobniejszym szczególe koncepcja na ludzkość na wyższym stopniu rozwoju udającą hinduski panteon. Zaś daleko idące konsekwencje tej sytuacji są nie tylko podstawą do zbudowania ekscytującej fabuły, opierającej się głównie na walce o sprawiedliwość społeczną, ale przede wszystkim bodźcem do rozmaitych rozważań, w tym religijnych, filozoficznych i ideologicznych. Dlatego też zdecydowanie rekomenduję zapoznanie się z tym utworem – bo moim zdaniem w pełni zasługuje na Waszą czytelniczą uwagę.

Ocena: 5+/6
©Głodna Wyobraźnia
Zelazny był oszczędny w słowach w Kronikach Amberu i w Panie Światła jest tak samo. Nie pokazuje też wszystkiego, nie tłumaczy zbyt wiele, ale pozostawia czytelnika do snucia własnych domysłów. Sprawy nie ułatwia także zaburzona chronologia powieści - akcja pierwszego i ostatniego rozdziału rozgrywa się w teraźniejszości, natomiast pozostałe są retrospekcją. Co więcej, autor od razu rzuca czytelnika w wir wydarzeń pełnych hinduskich bogów i ich zagrywek. Z początku poczułem się przytłoczony tymi wszystkimi nowymi nazwami bóstw, religii i kultury, ale z czasem wszystko stało się zrozumiałe, choć wymagało to wgłębienia się w temat. Dlatego trochę żałuję, że nie znalazł się tutaj podręczny słownik, który wyjaśniłby kto jest kim oraz co oznaczają niektóre nazwy. Zdecydowanie ułatwiłoby to lekturę, zwłaszcza na początku.

Akcja powieści rozgrywa się na odległej planecie w bliżej nieokreślonej przyszłości. Od czasu kolonizacji minęły już całe wieki i pierwsi koloniści przybrali atrybuty bóstw indyjskich i rządzą życiem swoich poddanych. Podzielili się na dwie frakcje: deikratów, którzy chcą stagnacji, aż ludzkość będzie gotowa samodzielnie podejmować decyzje i nie zniszczyć się przy tym oraz na akceleracjonistów, którzy chcą, aby cywilizacja rozwijała się bez żadnych przeszkód. Druga z tych frakcji jest zdecydowanie w odwrocie, ale liczą, że Sam Oświecony, czyli nowy Budda przechyli szalę zwycięstwa na ich stronę. I to właśnie ten konflikt mamy okazję zobaczyć na kartach powieści. Zelazny snuje przy tej okazji wiele ciekawych rozważań dotyczących wolności wyboru, rozwoju i wielu innych.

Bardzo podobało mi się to, jak autor przedstawił bogów, szczególnie ich boskość. Każdy z nich ma swoje atrybuty, posiada inne moce, które wynikają z wysoce zaawansowanej technologii, którą posiadają. Są to postacie złożone, które chwilami zachowują się niczym wszechpotężni bogowie, operując bogatym i pełnym metafor językiem, a innym razem jest on stosunkowo prosty i oszczędny w słowach. W ten sposób Zelazny pokazuje, że owi bogowie to jednak wciąż tylko ludzie, choć niezwykle potężni. Nie sposób nie przywołać w tym momencie prawa Clarke'a: Każda wystarczająco zaawansowana technologia jest nieodróżnialna od magii, które Zelazny świetnie w tej książce wykorzystał. Co więcej, mamy tutaj również prawdziwą reinkarnację - świadomość ludzi jest przenoszona do nowych ciał, nie zawsze ludzkich, wszystko zależy od kaprysu bogów i tego, jakie było nasze życie. Powoduje to, że książka jest interesującą mieszanką fantasy i science fiction.

Pan Światła nie należy do najłatwiejszych w odbiorze książek. Jest to powieść oszczędna w słowach, ale bogata w treść, którą można interpretować na wiele sposobów i wciąż odkrywać w niej coś nowego. Polecam!

Ocena: 5/6
©Świat fantasy
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć