Podpalacz
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 3.67 / 5.00
liczba ocen: 1492
Ilość stron (szacowana): 360
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
31.00 złpremium: 18.60 zł
-18% 20.09 zł
25.93 zł
26.35 zł
26.35 zł
Pozostałe księgarnie
23.18 zł
24.70 zł
24.80 zł
26.34 zł
27.81 zł
28.00 zł
31.00 zł
31.00 zł
Opis:
Pierwsza część cyklu z komisarzem MORTKĄ. Doskonały policyjny kryminał ze współczesną Warszawą w tle. Komisarz Mortka ściga przestępcę, który krąży po mieście i podkłada ogień. Dlaczego podpalacz wybiera akurat te, a nie inne domy? Czy to psychopata, czy wyrafinowany zabójca? Czy komisarz, aby wyegzekwować sprawiedliwość, wejdzie w sojusz z bezprawiem?
 

W zimową noc w willi na warszawskim Ursynowie wybucha pożar, w którym ginie właściciel domu, biznesmen, a jego żona, celebrytka, zostaje ciężko poparzona. Przez krótką chwilę wygląda to na nieszczęśliwy wypadek, straż pożarna jest jednak przekonana, że do tragedii przyczynił się ktoś trzeci. Co gorsza, nie jest to pierwsze podpalenie, jakiego dokonano w ostatnim czasie. Sprawą ma zająć się komisarz JAKUB MORTKA, skrupulatny i przenikliwy człowiek w prestiżowej komórce policji, która potrafi doszczętnie zrujnować życie osobiste – jak Mortce, któremu po rozwodzie alimenty pochłaniają połowę i tak skromnej pensji.
Paradoksalnie szybkich wyników śledztwa oczekują nie tylko przełożeni, ale również świat przestępczy. Komisarz ma nadzieję, że to gangsterskie porachunki, ale wkrótce się okazuje, że trafił na seryjnego podpalacza, który krąży po mieście z koktajlami Mołotowa. Z pozoru prosta sprawa coraz bardziej się komplikuje i niepostrzeżenie zaczyna wpływać na życie prywatne komisarza.
Czy Mortce uda się rozwiązać sprawę, zanim dojdzie do kolejnej tragedii? Jaki cel ma podpalacz? Dlaczego wybiera akurat te, a nie inne domy? A może zależy mu na konkretnej osobie, a pozostałe podpalenia mają tylko odwrócić uwagę? Czy komisarz, aby wyegzekwować sprawiedliwość, wejdzie w milczący sojusz z bezprawiem?

Recenzje blogerów
Okładka Podpalacza przewija się często w grupach czytelniczych, które odwiedzam. W końcu nie wytrzymałam i rzuciłam okiem, by przekonać się, co to za książka. Okazało się, że jest to pierwszy tom serii kryminałów. Gatunek jakby mój, więc pomyślałam, że może warto poznać komisarza Mortkę. Nazwisko polskiego autora na okładce już mnie nie odstrasza (tak, kiedyś tak było, choć była to zupełnie irracjonalna reakcja, której nie potrafię wytłumaczyć; spieszę donieść, że już mi to przeszło, na szczęście), więc poszłam za ciosem i oto jestem już po lekturze. Jakie wrażenia? W skrócie - pozytywne. Kryminały z rozbudowaną warstwą obyczajową, społeczną lubię najbardziej. W takiej powieści mamy bowiem nie tylko krew, flaki i pościg za sprawcą, ale obserwujemy także życie poszczególnych bohaterów, które zazwyczaj nie jest usłane różami. I ten kryminał właśnie taki jest, więc czuję się zmotywowana, by sięgnąć po kolejne tomy tej serii. Chyba już trochę przywiązałam się do komisarza Mortki.

Jakub Mortka to komisarz pracujący w Komendzie Stołecznej Policji. Miejscem akcji jest, oczywiście, Warszawa, ale nie tylko (tutaj zostałam mile zaskoczona, bo wreszcie trafiłam na powieść, w której część rozgrywających się wydarzeń umieszczona została w moich okolicach). Mortka to facet po przejściach, świeżo upieczony rozwodnik i ojciec dwóch chłopców, których bardzo kocha. Mimo iż wciąż darzy uczuciem również byłą żonę Olę, nigdy nie potrafił oddzielić życia osobistego od pracy. To brak oparcia i ciągła nieobecność męża zajętego kolejnymi morderstwami sprawiła, że Ola postanowiła radzić sobie bez niego. Po rozwodzie wiele się w jego życiu zmieniło. Teraz musi bowiem dzielić mieszkanie (wynajmuje jeden pokój) z dwójką studentów, bo na samodzielne lokum go nie stać. Z synkami widuje się najczęściej dwa razy w tygodniu. Problemy finansowe sprawiają, że nie zawsze ma na alimenty. Życie.

Podpalenie, do którego zostaje wezwany komisarz, nie jest pierwszym tego typu w okolicy. Zgliszcza kryją zwłoki właściciela domu. Jego żonie - byłej gwiazdce muzycznej - udało się uciec z płonącego budynku, jednak została dotkliwie poparzona. Policjant początkowo lekceważy możliwość, iż to jakaś seryjna sprawa. Rozpoczyna się śledztwo, w którym wspomagają go koledzy po fachu. Autor nie szczędzi czytelnikowi atrakcji, włącznie z odebraniem Mortce tej sprawy. Jak potoczy się praca policjantów? Za co Mortka został odsunięty i jak na to zareagował? Kto stoi za serią podpaleń i jaki ma motyw? Na co jeszcze natkniemy się śledząc poczynania bohaterów? Zdradzę tylko, że podpalenia to nie jedyna zagadka do rozwiązania w tej powieści.
Świetnie skonstruowana intryga wciąga już od pierwszych stron. Styl autora sprawia, że czyta się szybko i przyjemnie (o ile można użyć takiego określenia w stosunku do opisywanych w powieści wydarzeń).

Pomysł na tego typu kryminał skojarzył mi się z Lipowem Katarzyny Puzyńskiej, choć tam miejscem akcji jest nieduża wieś, a tutaj mamy stolicę. To generuje trochę inne portrety bohaterów. Jednak pewne podobieństwa zauważam. Na przykład Kochan skojarzył mi się od razu z tamtejszym policyjnym "czarnym charakterem", Pawłem Kamińskim. Ale pewnie ten gatunek ma to do siebie, że pojawiają się takie analogie. Nie uważam tego za minus, nawet wręcz przeciwnie. Fajnie jest wyłapywać takie niuanse.

Rzecz jasna, swoim zwyczajem, wypatrzyłam trochę moich znienawidzonych "misiów" i innych drobiazgów, więc jeden punkt spadł, ale nie wpłynęło to na - zdecydowanie pozytywny - odbiór całości.

Ocena: 5/6
©Bibliotecznie
Rynek polskich powieści kryminalnych rozrasta się w zaskakująco szybkim tempie. Nowe tytuły sukcesywnie trafiają do księgarń, dzielnie reprezentując popularny gatunek, ale z łatwością można dostrzec, że nie każdy polski kryminał oferuje czytelnikom fabularny powiew świeżości. Liczne podobieństwa do prozy skandynawskich lub amerykańskich pisarzy mówią same za siebie, ale szczęśliwie nie wszyscy polscy autorzy wpadają w sidła podobnych analogii. Świetnym przykładem okazuje się chociażby Wojciech Chmielarz, którego powieści kryminalne uznawane są nie tylko za angażujące i rasowe, ale także za naprawdę polskie. Takim kryminałem niewątpliwie jest Podpalacz, rozpoczynający cykl z niezawodnym komisarzem, Jakubem Mortką.

Autor przenosi uwagę czytelnika na warszawski Ursynów, gdzie w jednej z willi wybucha groźny pożar. Pamiętna zimowa noc kończy się tragicznie, w wyniku pożaru ginie bowiem zamieszkujący dom biznesmen, a jego żona – znana celebrytka – zostaje drastycznie poparzona. Początkowo wszystko wskazuje na nieszczęśliwy wypadek, ale szybko okazuje się, że w pobliskiej okolicy prawdopodobnie grasuje rytualny podpalacz. Śledztwo w sprawie prowadzi doświadczony komisarz Mortka, który zdaje się być właściwym człowiekiem na właściwym miejscu. Zawodowo policjant radzi sobie świetnie, ale jego życie osobiste pozostawia wiele do życzenia. Żarliwy konflikt z byłą żoną, zanikające relacje z synkami i wreszcie brak perspektyw na zakup własnego mieszkania sprawiają, że mężczyzna zagorzale poświęca się prowadzonej sprawie. Kim jest tytułowy Podpalacz i jaki przyświeca mu cel? Komisarz Mortka ma przed sobą wyjątkowo trudne zadanie, ale nie zamierza spocząć, dopóki nie odnajdzie odpowiedzi na każde z nurtujących go pytań.

Fabuła powieści prowadzona jest dwutorowo i chociaż prym bezsprzecznie wiodą w niej sceny z udziałem znanego komisarza, to czytelnik ma również możliwość całkiem regularnego, choć nie permanentnego, podglądania działań perfidnego sprawcy. Jedną z najmocniejszych stron okazuje się intryga kryminalna, w której każdy element zauważalnie ma swoje znaczenie i umiejscowiony jest w biegu wydarzeń tak, aby kompleksowo uzupełnić pomysłową i niewątpliwie merytoryczną wizję autora. Zaproponowane śledztwo jest na swój sposób osobliwe, celowe podpalenia w kryminałach nie należą bowiem do najczęstszych tematów, ale zawiłość intrygi oraz logiczne rozproszenie skrętów fabularnych pozwalają sądzić, że zagadka kryminalna zbudowana jest wręcz optymalnie.

Wojciech Chmielarz tworzy akcję wokół zróżnicowanych i wieloznacznych, a niekiedy także mocno kontrowersyjnych działań policjantów z Komendy Stołecznej Policji, zwracając szczególną uwagę na to, jak absorbująca i destabilizująca prywatne życie, jest codzienna praca śledczych kryminalnych. Wystarczy spojrzeć na wyjątkowo szorstkie relacje głównego bohatera z prokuraturą, profilerem, technikami, czy przedstawicielami innych służb mundurowych, aby uświadomić sobie, jak trudna, irytująca i nieprzyjemna w przebiegu, może okazać się policyjna codzienność. Zakreślony proces śledczy, który również znacząco napędza potok wewnętrznych emocji, przedstawiony jest zgodnie z prawidłami sztuki policyjnej, a jego sukcesywny postęp, autor uzależnia nie tylko od merytorycznej analizy dowodów, ale także od niezawodnego instynktu, jakim może pochwalić się sam komisarz.

Jakub Mortka nie jest bohaterem idealnym i to właśnie ta cecha sprawia, że jego wizerunek w oczach czytelnika przyjmuje tak wiarygodną postać. To człowiek z krwi i kości, który na stanowisku komisarza śledczego spełnia się niemal stuprocentowo, z pewnością jest ambitny, konsekwentny i uparty, ale przy tym nie zawsze bywa pokorny. Mortka ma przysłowiowy charakterek, doskonale zdaje sobie bowiem sprawę, że czasami trzeba poważnie nagiąć zasady i tym samym spontanicznie skorzystać z własnego instynktu, aby otworzyć się na właściwy tor myślenia. Prywatnie komisarz nie może pochwalić się równie trafnymi ruchami, po rozwodzie ewidentnie nie potrafi się zorganizować, wynajmuje pokój w typowym mieszkaniu studenckim i właściwie nie zastanawia się nad tym, w którą stronę pokierować dalszą egzystencję. Główny bohater jest życiowo nieudolny, ten osąd nie powinien budzić wątpliwości, klarowne wydaje się też spostrzeżenie, że nieustannie szuka on pocieszenia w niemrawych urokach policyjnej codzienności. To właśnie osobiste niepowodzenia Jakuba Mortki stają się dla autora materiałem do zbudowania solidnej, uzasadnionej i jednocześnie nieprzerysowanej warstwy obyczajowej.

Rzetelnie skonstruowana fabuła, nieprzesadzona kreacja komisarza oraz merytorycznie prowadzone śledztwo to niewątpliwie mocne strony powieści, ale warto wspomnieć, że Wojciech Chmielarz dba również o dobre samopoczucie czytelnika. Autor regularnie urozmaica bowiem kolejne epizody o sarkastyczne i chwytliwe wypowiedzi, które mimo wyraźnie przodującego wątku kryminalnego, nadają książce zaskakująco humorystycznego i tym samym przyjemnego wydźwięku.

Nie ma najmniejszych wątpliwości, że rozpoczynający serię z komisarzem Mortką Podpalacz to mocny, konsekwentny i pełnowartościowy kryminał, który Wojciech Chmielarz umiejętnie wtacza w warszawskie realia. Pomysłowo i merytorycznie prowadzona intryga kryminalna, solidna kreacja głównego bohatera i wreszcie charakterna dawka współczesnego humoru potwierdzają, że jest to pozycja obligatoryjna dla miłośników gatunku.

Ocena: 5/6
©Mozaika Literacka
Polska literatura, kryminałem stoi!

Co jakiś czas, staram się Wam o tym przypominać, choć popularność tego gatunku wskazuje, że czytelnicy doskonale zdają sobie z tego sprawę. Gdyby jednak ktoś z Was nie do końca był o tym przekonany, mam w rękawie a raczej na półce kolejny doskonały dowód na potwierdzenie swojej tezy.

Seria Wojciecha Chmielarza o Jakubie Mortce, nie jest nowa. Teraz powraca za sprawą wznowienia jej przez Wydawnictwo Marginesy, oraz wydania najnowszego, piątego tomu Cienie. Muszę przyznać, że ogromnie mnie ten fakt cieszy, ponieważ wcześniej przeoczyłam ten cykl. Teraz mam okazję wraz z innymi czytelnikami nadrobić zaległości.

Podpalacz to powieść rozpoczynająca wspomnianą serię, w której głównym bohaterem jest Jakub Mortka. Komisarz Wydziału do Walki z Terrorem Kryminalnym i Zabójstw, słynie ze swojej skuteczności i przenikliwości. Niestety wymyka się on również standardom pracy, czym czasem przysparza sobie wrogów. Na domiar złego, jego oddanie obowiązkom zawodowym zakończyło się rozwodem i zmianą miejsca zamieszkania. W ten sposób komisarz wylądował w wynajmowanym mieszkaniu, wraz ze sprawiającymi kłopoty współlokatorami.

Tymczasem Jakub Mortka zostaje wezwany do pożaru, w którym ginie biznesmen o niejasnych powiązaniach z półświatkiem. Jego żona, zapomniana gwiazdka pop i celebrytka zostaje mocno poparzona i trafia do szpitala. Policjant początkowo nie rozumie, dlaczego musi zajmować się tą sprawą. Szybko jednak wychodzi na jaw, że to nie pierwszy taki pożar w ostatnim czasie, który miał miejsce w tej okolicy. Poprzednie podobne przypadki, ponieważ nikt w nich nie ucierpiał, zostały uznane za nieszczęśliwe wypadki a właściciele przypisywali winę za zdarzenia swojej nieostrożności. Tym razem dowody jasno wskazują, że to może być robota podpalacza. Niebawem dochodzi do kolejnego pożaru, w którym giną siostrzeńcy bosa grupy przestępczej. Na komisarza zaczynają naciskać nie tylko przełożeni, szczególnie, że sprawa zaczyna być głośna. Mortkę nachodzi również pragnący zemsty gangster, żądając by policjant wydał mu sprawcę.

Jak można przewidzieć, sprawy z każdym dniem, komplikują się coraz bardziej. Podpalacz pozostaje na wolności, wokół komisarza piętrzą się problemy, które dodatkowo utrudniają działania. Czy mimo to Mortce uda się doprowadzić do rozwiązania sprawy? Jak potoczą się losy śledztwa?
Podpalacz to moje kryminalne objawienie tego roku. Cieszę się tym odkryciem tym bardziej, że to mój pierwszy dobry polski kryminał w tym roku. Poza tym, pierwsza część tym razem jest też obietnicą dobrego ciągu dalszego i takiego się spodziewam po kolejnych tomach. Szczególnie, że fabuła tej książki intryguje od pierwszej strony i trzyma w napięciu aż po ostatnią. Powieść czyta się szybko, sprawnie i przyjemnie. Na dodatkową uwagę moim zdaniem zasługuje język, którym posługuje się autor. Lekki, bezpośredni, nienachalny, przystępny a jednocześnie umiejętnie budujący napięcie. Do tego wyrazisty, choć lekko skomplikowany i styrany życiem bohater i polska specyficzna rzeczywistość. Przyznaję, że mam do tego słabość.

Serdecznie zachęcam do sięgnięcia po Podpalacza. Warto!

Ocena: 5/6
©Kocham Cię, moje życie
Prawdę mówiąc nie spodziewałem się po tej książce fajerwerków. Nazwisko Chmielarz obiło mi się o uszy kilka razy, ale jakoś nigdy nie miałem okazji, ani specjalnej potrzeby sięgać po jego książki. Biorąc do ręki Podpalacza, pierwsze na co zwróciłem uwagę to okładka „koszmarek”. Jako upierdliwiec, który czepia się w równym stopniu obrazów jak i słów, nie mogłem sobie darować skomentowania części graficznej książki. Kiedy minął wizualny kac i zabrałem się za czytanie, niesmak zaczął powoli, acz skutecznie ustępować miejsca umiarkowanej słodyczy.

Fabuła Podpalacza może i nie jest odkrywcza, ale na pewno mniej popularna niż historie o dobrym facecie z legalnym pistoletem, który ściga złego faceta z pistoletem kupionym gdzieś na czarnym rynku. Kiedy w pożarze domu ginie człowiek, wychodzi na jaw, że płomienie strawiły w podobny sposób również inne nieruchomości w Warszawie. Analiza źródła ognia pozwala stwierdzić, że za wszystkimi incydentami stoi podpalacz, którego modus operandi polega na wrzucaniu koktajlu mołotowa przez komin. Trzeba przyznać, że istnieje wiele mniej skomplikowanych i bezpieczniejszych metod podkładania ognia, ale jak okazuje się w trakcie poznawania tej historii, wszystko ma ukryty sens. Sprawę podpaleń prowadzi – standardowo poturbowany przez życie – policjant, komisarz Jakub Mortka.

Bardzo nie lubię sztucznego komplikowania. Jestem natomiast, wielkim fanem prostych i logicznych rozwiązań. Muszę przyznać autorowi, że sprostał moim wymaganiom. Fabuła jest wyważona, nieprzekombinowana, spójna, dobrze osadzona w polskich realiach i – co chyba najważniejsze – całkiem prawdopodobna. Komisarz Mortka, mimo mało poważnego nazwiska, jest solidnie stworzonym, wiarygodnym bohaterem, który definitywnie daje się lubić mimo dość gburowatej powierzchowności. Pod jego zrogowaciałą skórą, kryje się wszak złote serce, spory bagaż doświadczeń, duża dawka życiowej mądrości oraz całkiem pokaźny kodeks honorowy. Najbardziej jednak zaskoczyło mnie (i ucieszyło przy okazji), że w opozycji do większości kryminałów dostępnych na rynku, Jakub Mortka nie wdał się w żaden bezsensowny i nic nie wnoszący do książki romans.

Uczciwie muszę przyznać, że dość szybko udało mi się odgadnąć motyw i potencjalną osobę odpowiedzialną za te wszystkie „ogniska”. Nie ocenię tego na minus, dlatego że sygnały były dość subtelne, a jako osoba, która ma dziesiątki, jak nie setki historii kryminalnych na swoim koncie, nie umiem określić, czy to kwestia przewidywalności samej historii, czy też ja jestem bardziej wyczulony na pewne konstrukcje.

W mojej ocenie Podpalacz to bardzo przyzwoita powieść. Może nie porwie emocji, może nie zburzy światopoglądu, może nie zachwyci słowem, ale absolutnie nie miałbym wyrzutów sumienia polecając ją komukolwiek. Bardzo przyjemnie się czytało i z pewnością sięgnę po kolejne części przygód komisarza Mortki.

Ocena: 4+/6
©Blog PanCzyta.pl
Iskrzące, intensywne płomienie ognia rozjaśniały panujący dookoła mrok. Duszący zapach dymu skutecznie rozprzestrzeniał się coraz dalej, zabijając tym samym mroźne, zimowe powietrze. Brak histerycznego krzyku, wyjących dookoła syren, czy chociażby śpiewu ptaków o poranku. Nic. Ogłuszająca cisza. Krótka chwila, którą Podpalacz cieszył się w odosobnieniu, chwila, która dała mu poczucie spełnienia. Kiedy Komisarz Mortka pojawia się na miejscu, mimo znajdujących się tam zwęglonych zwłok i ciężko poparzonej żony zmarłego biznesmena, wciąż ma nadzieję, że to po prostu zwykły wypadek, czyjaś chwila nieuwagi, która mogłaby szybko zamknąć tę sprawę. Wszystko jednak przyjmuje całkowicie inny obrót, gdy jeden ze strażaków wyczuwa zapach benzyny, a w kominku, od którego zaczęły rozprzestrzeniać się płomienie, znaleziono kawałki szkła. Wkrótce okazuje się, że podobne podpalenia miały już w okolicy miejsce, jednak nikt do tej pory nie połączył ich ze sobą. Komisarz stanie nie tylko przed wyzwaniem znalezienia łączących ich faktów, ale także przed powstrzymaniem szaleńca, który wkrótce może zaatakować po raz kolejny. I zaatakuje.

Powinna przestać się bać, zamknąć oczy i po prostu czekać, aż zaśnie po raz ostatni. Tak by było łatwiej.

Podpalacz jest to pierwszy tom cyklu z komisarzem Jakubem Mortką, którego piąta już część miała niedawno swoją premierę. W pozycji tej prowadzona jest narracja w trzeciej osobie, która w kryminałach/thrillerach sprawdza się chyba najlepiej. I chociaż jest to dopiero moje pierwsze spotkanie z tym autorem, już teraz wiem, że z pewnością nie ostatnie. Dlaczego?

Zacznę od postaci, które zostały naprawdę barwnie wykreowane. To ludzie z krwi i kości, których codziennie mijamy na ulicach, każdy posiadający wady i zalety, które czynią ich jeszcze bardziej realnymi. Komisarz Jakub Mortka to genialnie, w najdrobniejszym szczególe zarysowana postać. Z pozoru cichy, wycofany, ale za to świetnie odnajdujący się w swojej pracy, szybko łączący różne fakty i potrafiący całkowicie oddać się sprawie. Niestety w życiu prywatnym i rodzinnym, które nieustannie zaniedbywał, jest swoim całkowitym przeciwieństwem. Rozwodnik, któremu ciężko znaleźć jakąkolwiek motywację, by cokolwiek w swoim życiu zmienić. Chociażby wynajmowane, wiecznie brudne mieszkanie, które dzieli ze studentami, z którymi kompletnie nie jest w stanie się porozumieć. Również bohaterowie drugoplanowi byli bardzo charakterystyczni, szczególnie w pamięci zapadł mi podkomisarz Kochan, gruboskórny, ordynarny seksista, wieczory spędzający ze szklanką czegoś mocniejszego.

To, co w pozycji tej spodobało mi się najbardziej, to styl autora. Niewymuszony, niezwykle naturalny, prosty - w zdecydowanie dobrym tego słowa znaczeniu. I chociaż samo tempo akcji nie należy do najszybszych, można by nawet stwierdzić, że jest stosunkowo wolne, to Podpalacz ma w sobie coś, co od pierwszych stron pochłania czytelnika. Kolejne, momentami sprzeczne poszlaki pojawiają się stopniowo, coraz intensywniej budując napięcie, a pościg za tajemniczym piromanem jest równoważony codziennością Komendy Stołecznej Policji, którą poznajemy od kuchni. Autor nie skupia się wyłącznie na samym śledztwie, ale także na osobistych problemach bohaterów, ich trudnych rodzinnych stosunkach, ale również na pochłaniających ich uzależnieniach, takich jak chociażby alkohol czy hazard. Samo zakończenie... wbija w fotel. Rozwiązanie zagadki, jak się okazuje całkiem logiczne, nawet przez krótką chwilę nie przyszło mi na myśl, a to w kryminałach cenię sobie najbardziej.

Podsumowując, Podpalacz to świetnie skonstruowany, przemyślany i dopracowany w najdrobniejszym szczególe kryminał, od którego ciężko się oderwać. Przesiąknięty autentycznością, co zdecydowanie wyróżnia go na tle innych pozycji tego gatunku. Jeden z lepszych, jakie miałam okazje czytać, polecam.

Ocena: 5/6
©Ver.reads
Po miesiącach tułaczki wśród wielkich dzieł światowej literatury, wróciłam do korzeni. Dobry kryminał zawsze poprawi humor. Właśnie odkryłam jeden z lepszych cykli. Komisarz Jakub Mortka wymiata, a Wojciech Chmielarz razem z nim.

Jakub Mortka, warszawski policjant w stopniu komisarza, Wydziału do walki z Terrorem Kryminalnym i Zabójstw, zostaje wezwany na miejsce pożaru w południowej części Warszawy, na osiedle domków jednorodzinnych. Ofiara śmiertelna i poszkodowana w ciężkim stanie, a także osobliwe odkrycie techników sprawia, że sprawa pochłania Mortkę w stu procentach. Wspólnie z podkomisarzem Dariuszem Kochanem za wszelką cenę chcą dorwać tytułowego podpalacza, jednak dochodzi do kolejnych zdarzeń. Czy wszystkie podpalenia są sprawką jednego człowieka? Co z tym wszystkim ma wspólnego Wielki B. i do czego jest zdolny Jakub Mortka? Odpowiedzi przyjdą, ale tak niespodziewane, że książkę czyta się z wypiekami na twarzy.

Wojciech Chmielarz stworzył oddanego służbie policjanta, oczywiście po przejściach i dźwigającego ogromny bagaż doświadczeń. Ale z dziesiątek kryminałów dobrze wiemy, że tylko takie postaci są w stanie rozwiązać najtrudniejsze zagadki, jakie wymyśli autor. Mortka jest też dobry. Po prostu. Jest idealistą i człowiekiem, który pragnie sprawiedliwości na swój własny sposób. Czy to nie brzmi jak postać idealna? Dla mnie taka jest.

17 stycznia 2018 r. miała premierę piąta część z cyklu o komisarzu Mortce pt. Cienie. Więc jeśli komuś, tak jak mi Mortka spodobał się od pierwszy stron, to czeka nas jeszcze kilka spraw do rozwiązania.
Czasem dobrze oderwać się od rzeczywistości.

Ocena: 4/6
©Idę czytać
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    Przeczytałam jednym tchem, bo to naprawdę świetny kryminał. Skomplikowany, lecz dający się lubić bohater i ciekawa intryga. Jedna z najlepszych książek tego gatunku, które ostatnio wpadły mi w ręce.

  • Awatar

    Solidny kryninał. Bez fajerwerków i większych twistów. Bardzo dobrze poprowadzona historia, wiarygodne postaci, świetne, soczyste dialogi (Kochan i technik policyjny rządzą).

    Biorę się za "Farmę Lalek", żeby zobaczyć, czy autor dobrze się rozwija i idzie w dobrym kierunku :)

  • Awatar

    Świetny, trzymający w napięciu debiut Wojtka Chmielarza. Po przeczytaniu "Podpalacza" bez mrógnięcia okiem mogę nazwać autora największą nadzieją polskiej literatury kryminalnej w naszym kraju. Do książki podchodziłem z dużymi oczekiwaniami, gdyż sporo dobrego słyszałem o tej powieści i jej autorze. I rzeczywiście! Moje wysokie oczekiwania zostały w pełni zaspokojone. Bardzo gorąco polecam!!

  • Awatar

    W dobie królujących na polskim rynku skandynawskich kryminałów, Podpalacz to kolejna pozycja z rodzimego podwórka, która zasługuje na uwagę czytelników. Przyznam, że lubię powieści, których akcja rozgrywa się w Polsce i lubię też polskich bohaterów. Łatwiej jest mi się z nimi identyfikować. Autora pochwalić należy za znajomość pracy polskiej policji i doskonałą umiejętność przedstawienia zachowania polskich gliniarzy oraz życia codziennego na komendzie. W książce doskonale widoczne są wpływy skandynawskich kryminałów, zresztą autor nie ukrywa swojej fascynacji prozą mistrza skandynawskiego kryminału, Henniga Mankella. Myślę, że fascynacja ta wpływa na całość fabuły w bardzo dobry sposób. Główny bohater jest wyrazisty i dość charakterystyczny. To bohater, którego można polubić a po zakończeniu lektury, wspominać go. Intryga skonstruowana jest w taki sposób aby kierować uwagę czytelnika na mylne tropy a zakończenie jest zaskakujące.
    Jestem skłonny stwierdzić, że Wojciech Chmielarz zapisze się swym Podpalaczem w pamięci czytelników jako dobry autor kryminałów, a kolejne jego powieści będą jeszcze lepsze.

Inne proponowane
Warto zerknąć