ebook Statystycznie rzecz biorąc, czyli ile trzeba zjeść czekolady, żeby dostać Nobla?
4 / 5.00 (liczba ocen: 5)

Statystycznie rzecz biorąc, czyli ile trzeba zjeść czekolady, żeby dostać Nobla?
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - najniższa cena: 27.20
27.20 zł
Inne proponowane
"Statystycznie rzecz biorąc" to książka o statystyce (tak, o statystyce!), której lektura przyprawia o ból przepony (ze śmiechu. Nie trzeba od razu biec do lekarza). No i nawet można zrozumieć o co w niej (statystyce) chodzi. Wszystko dzięki Janinie Bąk, pandze biznesu, komendancie komedii, charyzmatycznej liderce ortodoksyjnej grupy #DrużynaJanina. Ile trzeba zjeść czekolady, by dostać Nobla? Dlaczego koń i szop pracz nigdy nie dostali doktoratu? Czy język angielski powoduje zawały serca, a masło przedłuża życie? Czego statystyka nauczyła się od martwego łososia? A przede wszystkim: czy naukowcy są jak żony i nigdy się nie mylą? Dzięki setkom ciekawostek zobaczycie, że statystyka potrafi zmierzyć wszystko i – wbrew pozorom – przydaje się do wszystkiego. Pozwala nawet oszacować matematyczny wzór na miłość!

"W czym zmierzyć szczęście?

Nie, Karol, nie mam tu na myśli pomiarów wykonywanych w wieku nastoletnim w łazience, choć w takich wypadkach korelacja między wynikiem pomiaru a poczuciem zadowolenia rzeczywiście może występować. Gdybyśmy tak naprawdę chcieli się dowiedzieć, jak szczęśliwi są mieszkańcy naszego kraju, to w jaki sposób byśmy to zmierzyli?

Wiem, że absolutnie każdy, kto ma w domu puszystokopytnych lokatorów, odpowie teraz, że przecież szczęście można zważyć, wszak on się co rano budzi z czterema kilogramami puchatej radości na twarzy.

Niemniej nauki społeczne musiały pomyśleć o trochę innym sposobie pomiaru tego konceptu, głównie dlatego, że każdy, kto ma kota, wie, że owszem, można go zważyć, ale po wykonaniu tej czynności natychmiast trzeba liczyć rannych i zabitych. I właśnie dla ludzi ceniących własne zdrowie i życie oraz dla tych, którzy potrzebują wielu długich słów do pojedynku w scrabble, stworzono pojęcie operacjonalizacja (…)"

Janina Bąk – o taką statystkę nic nie robiliśmy. Autorka bloga Janina Daily, panga biznesu, wirtuoz matematycznej zabawy, komendant komedii, polędwica sopocka małżeństwa, whatever. Jej warsztaty DIY z wyplatania koszyków z kabanosów obejrzano już 65.000 razy, TEDx o statystyce był przez chwilę popularniejszy niż teledysk Zenka Martyniuka. Jeżeli ma gdzieś dotrzeć, to wyjedzie we wtorek zamiast w czwartek, miesiąc za wcześnie lub za późno, w dodatku w złą stronę. Uważa, że poprzeczkę należy sobie zawsze zawieszać wysoko, bo wtedy przechodząc pod nią, nie trzeba się schylać.

Statystycznie rzecz biorąc, czyli ile trzeba zjeść czekolady, żeby dostać Nobla? od Janina Bąk możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Wielbiciele popularnonaukowych książek mają teraz bardzo dobrze – pojawia się mnóstwo fantastycznych książek, z przeróżnych dziedzin, które w przystępny sposób opowiadają o trudnych czy niedostępnych, ale bardzo ciekawych rzeczach. Robię wszystko, co mogę by przekonać jak największą ilość osób do czytania takich książek. Ja skupiam się głównie na tych o kosmosie i medycynie, ale czasami zdarza mi się sięgnąć po coś innego. Nigdy natomiast nie przypuszczałabym, że będę czytać o statystyce! I zanim o samej książce, to jeszcze napiszę Wam dwie rzeczy. Po pierwsze to doskonały przykład na to, że nie warto zamykać się w czytelniczych strefach komfortu. Dobrze jest mieć swoje ulubione gatunki czy tematy, ale fajnie sięgać raz na jakiś czas po coś zupełnie innego. Praktykujemy to również na klubie książki i wychodzą z tego cudowne i czasami bardzo zaskakujące rzeczy. Po drugie, książka Janiny jest w moim przypadku wyjątkowa, bo ja zazwyczaj książki czytam ze względu na temat, a tę przeczytałam ze względu na autorkę. A rzadko się to u mnie zdarza. Najczęściej interesuje mnie sama treść książki, czasami napiszę coś o autorze, ale zazwyczaj kończy się na wzmiance o poczuciu humoru. Natomiast tutaj nie da się tak zrobić. Bo cała treść tej książki to po prostu Janina w całej okazałości i ja nie umiem tego rozdzielić. Nawet nie chcę.

Na początku miałam w planie napisać Wam o tym, kim Janina Bąk jest. Ale zamiast tego odsyłam Was na jej stronę i przede wszystkim na Instagram. Przekonajcie się sami. Ja ze swojej strony mogę tylko powiedzieć, że to jedno z moim ulubionych miejsc na Instagramie.

Wiecie dlaczego tak bardzo lubię literaturę popularnonaukową i ludzi, którzy ją tworzą? Bo daje niesamowite możliwości. Janina Bąk napisała książkę o statystyce, która przez jakiś czas była na pierwszym miejscu w Top 100 Empiku i pokonała Blankę Lipińską. Powtórzę – książka o statystce była najlepiej sprzedającą się książką. W sytuacji, kiedy bardzo narzekamy na jakość czytanej i kupowanej przez nas literatury, to chyba coś znaczy, prawda? Zwłaszcza, że ja sama od razu przyznaję – prawdopodobnie nie przeczytałabym książki o statystyce, gdyby autorką nie była Janina Bąk. Uwielbiam jej poczucie humoru i jestem pewna, że przeczytałabym jej książkę nawet gdyby była o uprawianiu sałaty.

Ale wracając do książki. Już dawno nie czytałam książki, która byłaby odbiciem autora tak bardzo. Okładka. Tytuł. Blurby. No dobrze, ale o czym właściwie ta książka jest? Definicja statystyki mówi nam, że to nauka, której przedmiotem zainteresowania są metody pozyskiwania i prezentacji, a przede wszystkim analizy danych opisujących zjawiska, w tym masowe. Brzmi średnio fajnie, prawda? I tu wchodzi właśnie Janina, cała na biało i mówi nam, że hej, ale statystyka jest fajna i ja Wam to udowodnię. Karkołomne zadanie, ale udaje jej się to znakomicie – nie tylko pokazuje, że statystyka jest faktycznie fajna, ale co więcej – jest bardzo przydatna i warto coś o niej wiedzieć.


Janina Bąk przez zabawne, ciekawe, a czasami dość absurdalne przykłady opowiada między innymi o tym, czym jest iluzja grupowania, jakie są etapy pracy naukowej, czym jest dowód anegdotyczny i dlaczego lepiej go unikać, co to są ilościowe metody badawcze, jakie skale występują w statystyce i do czego służą, dlaczego nie lubimy wykresów kołowych i czym są dominanta, mediana i średnia arytmetyczna. Statystyki nigdy się nie uczyłam, ale jest ona tak wszechobecna, że siłą rzeczy coś tam mi się o uszy obiło. Nigdy nie wnikałam szczegółowo, jak to wszystko działa, a teraz już wiem dlaczego – po prostu czekałam na książkę Janiny, żeby tego wszystkiego nauczyć się dość bezboleśnie.

Bo po lekturze tej książki już nigdy nie powiecie, że na spacerze z psem macie statystycznie po trzy nogi, będziecie z większą uwagą przyglądać się na procenty odpowiedzi w ankietach i staniecie się bardziej świadomi, jak interpretować dane. Ale najlepsze jest to, że poznacie odpowiedź na tytułowe pytanie, a do tego dowiecie się na przykład czy można zmierzyć linijką szczęście, że owce rozpoznają twarze, co metodologia ma wspólnego z majonezem. Poznacie człowieka-krzesło i kota, który kochał tureckie disco. Reszty nie będę zdradzać – czytajcie!

Zwracajcie też uwagę na takie książki, podsuwajcie je komu tylko możecie. To najlepszy sposób na naukę – i bardzo za to autorce dziękuję. I za to, że mogłam pójść do sklepu i kupić dużą ilość czekolady do zdjęcia, z którą teraz muszę coś zrobić, żeby się nie zmarnowała.

Ocena: 5/6
©Bardziej Lubię Książki Niż Ludzi
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć