ebook Berdo
3.78 / 5.00 (liczba ocen: 341)

Berdo
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Wydawca:  Wydawnictwo Znak
Kategoria:  /
E-book - najniższa cena: 22.74
wciąż za drogo?
22.74 zł

Historia, która poruszy każdego, kto kochał swojego ojca bez względu na jego błędy.

Radek mieszka z ojcem w dzikich Bieszczadach. Dorasta wśród surowej przyrody, potrzebuje czułości, której Berdo nawet nie stara się mu dać. Chłopiec w ulubionym szkicowniku rysuje wilki. Gdy pierwszy raz widzi, jak ojciec zabija zwierzę, jego świat rozpada się na kawałki.
Czy da się kochać człowieka, którego ręce splamione są krwią?

Berdo jest kłusownikiem. Nie miał wyboru. Gdy dostaje zlecenie na dwa wilki, przyjmuje ofertę bez cienia emocji, jak każde inne; miał ich zresztą wiele. Tym razem jednak nic nie idzie jak powinno. Niebezpieczeństwo wisi w powietrzu, czas ucieka, a decyzje, które Berdo podejmie, rozedrą serce wrażliwego sześciolatka, zmienią życie ojca i syna.
Czy jesteś gotów wybaczyć przestępcy i ukryć go przed sprawiedliwością?

Berdo to uniwersalna opowieść o relacjach z naturą, której jesteśmy częścią.
Poruszająca historia szorstkiego ojcostwa, przyspieszonego dorastania, podróży przez mroczny las. Zarówno prawdziwy, jak i symboliczny.

Berdo od Anna Cieślar możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Berdo Anny Cieślar jest jej literackim debiutem. Tak, muszę to podkreślić, gdyby ktoś nie będzie dowierzał, tak jak ja. Chciałam tę powieść przeczytać od poznania notki wydawniczej i pierwszych opinii czytelników. Ciągnęła mnie do niej zarówno piękna okładka, jak i treść z miejscem akcji w dzikich Bieszczadach. Po lekturze dołączam do grona zachwyconych!

Berdo samotnie wychowuje sześcioletniego syna. Chociaż słowo wychowuje to, w jego przypadku, duże nadużycie. Radek plącze się koło swojego taty, jest jego kulą u nogi i utrapieniem. Prawdy o życiu czerpie z rozmów z innymi dorosłymi. Żyją nędznie, w małym domu w Bieszczadach. Krainie nie takiej przyjaznej, odpicowanej, znanej z kurortów i dużej ilości turystów, ale dziewiczej i surowej. W Bieszczadach, w których żyją wilki, niedźwiedzie i inna zwierzyna, na którą Berdo nielegalnie poluje.

Mężczyzna bierze kolejne zlecenie które, na pozór proste i rutynowe, przeistacza się w walkę o życie i byt swoje i syna.

Powieść Anny Cieślar oczarowała mnie na wielu płaszczyznach. Przede wszystkim opisem Bieszczad – nieujarzmionych, wymagających, gdzie przyroda dyktuje warunki, a nie człowiek. Jak również kreacją bohaterów, zwłaszcza tytułowego Berdo, zgnębionego i motającego się pomiędzy tym co musi, a co powinien.

Ta historia boli. Ta powieść jest smutna. Z jednej strony poznając losy Berdo byłam na niego wściekła za brak czułości i empatii, za wszystko zło, które rozsiewał wokół siebie, z drugiej zaś współczułam mu. Najbardziej żal mi było Radka – dziecka, które w całej sytuacji było najbardziej poszkodowane. Przyznaję, że w pewnym momencie miałam obawy, czy ta historia nie pójdzie w złym kierunku, czy autorka nie zdecyduje się na ckliwe rozwiązania, ale nie. Wspaniale poprowadziła fabułę od początku do końca, nadając jej bardzo realistyczny szlif.

Po raz kolejny podkreślam – Berdo jest debiutem literackim Anny Cieślar. Takich debiutów szukam i takie debiuty cenię. To lektura bardzo emocjonalna, wchodząca w interakcje z czytelnikiem, sprawiająca, że chcemy zmienić bieg historii i podać pomocną dłoń jej bohaterom.

W tej powieści wszystko współgra. Zarówno surowość przyrody, warunki egzystencjalne bohaterów jak i wszystkie, szorstkie relacje pomiędzy nimi. Bardzo podoba mi się jej minimalizm oraz oszczędność słowa i wyrazu. Na pewno będę śledziła dalszą karierę autorki. Mocno jej kibicuję!

PS Oczywiście na początku myślałam, że Berdo, to góra.

Ocena: 5/6
©Na czytniku
Wydaje mi się, że bycie rodzicem zawsze było ogromnym wyzwaniem. Czymś na miarę mitu o Syzyfie i jego nieudanych próbach wtoczenia na górę ciężkiego głazu. I nie to, że uważam rodzicielstwo za mękę i karę. Jednak obserwując własne dzieci i siebie, dostrzegam, jak trudnym procesem jest ich wychowywanie. Tak, rodzicielstwo zawsze było wyzwaniem. Jednak dzisiaj chyba jeszcze większym wyzwaniem jest bycie dzieckiem. To, co kiedyś nie istniało, dziś atakuje ze wszystkich stron. Sytuacje wyjątkowe weszły w obręb normalności, codzienności, nieprzypadkowości. Coraz częściej to właśnie dzieci muszą mierzyć się z większymi trudnościami niż rodzice. Takie refleksje nasunęły mi się podczas czytania debiutu Anny Cieślar Berdo. Ta książka to kumulacja „powieściowych” tematów – od wykluczenia przez motyw ojca samotnie wychowującego syna po bardzo aktualny wątek bliskości człowieka z naturą. Przede wszystkim jednak ta powieść to zbiór przedziwnych relacji międzyludzkich, których wspólnym mianownikiem jest miłość. Choć niezwykle trudna, często przykryta leśnym runem i umazana zwierzęcą krwią, ale jednak miłość, do której człowiek musi dorosnąć.

Michał (tytułowy Berdo) jest kłusownikiem. Można pomyśleć – zimnym draniem, który zabija dla pieniędzy. I właściwie tak widzi go jego sześcioletni syn Radek. Ich relację obserwujemy z boku, próbując zrozumieć, skąd bierze się takie napięcie między dorosłym mężczyzną a zaledwie kilkuletnim chłopcem. Bo że ono jest, nie ma wątpliwości. Mnie udzieliło się od pierwszych stron i nie odpuściło ani na chwilę. Nie odpuściło, gdy doczytywałam ostatnią stronę. Nie odpuściło nawet wtedy, gdy przeczytana książka od dwóch tygodni leżała na półce. Wciąż mieliłam w sobie tę historię, zerkając na swoje dzieci i próbując zrozumieć, jak różne oblicza może mieć miłość między rodzicem a dzieckiem.

Anna Cieślar, przenosząc nas w przepiękne, ale jednocześnie nieco tajemnicze Bieszczady, rzuca nas w sam środek niecodzienności. To, z czym kojarzą się góry – spokój, cisza, natura – mają w tej książce zupełnie inny wymiar. Przyroda determinuje tutaj wszystko, także życie bohaterów, co wyraża się głównie przez opozycję ojca (kłusownika) i syna (miłośnika zwierząt).

Mówiąc wprost, ta powieść mnie zmiażdżyła. Miałam wrażenie, że rozorała moje matczyne serce i powoli odcinała moje podstawowe funkcje życiowe. Każde „tato” wypowiedziane przez Radka wywoływało łzy i gniotło moje wnętrzności. Literacki kontrast, jaki bardzo świadomie wytworzyła Cieślar pomiędzy tym jednym słowem a wszystkim, co dzieje się między bohaterami, jest niespotykanym zjawiskiem, a w przypadku debiutu – unikatem. Wszystko, co chropowate, kolczaste i szorstkie w relacji między synem a ojcem, w tym jednym słowie zawiera całą miłość, oddanie i zaufanie. Obok takiej prozy nie można przejść obojętnie. Nie sposób nazwać tej książki inaczej jak świetnym debiutem literackim i lekturą obowiązkową.

Ocena: 6/6
©Spadło mi z regała
Jak wiecie, uwielbiam czytać powieści polskich pisarzy. Zawsze mam wrażenie, że są mi bardziej bliskie i mocniej do mnie przemawiają. Do tego wprost podziwiam debiuty. Kocham poznawać twórczość nowych autorów. Z przyjemnością i ogromną ciekawością sięgnęłam więc po powieść Berdo Anny Cieślar. Powiem Wam, że nie spodziewałam się, że ta książka wywrze na mnie aż tak wielkie wrażenie. Wstrzymałam się nawet kilka dni z napisaniem dla Was tej recenzji, bo chciałam sobie tę historię ułożyć w głowie. Do tej pory nie wiem, czy mi się to ostatecznie udało.

O czym jest książka, czyli o fabule słów kilka…

Berdo to powieść o drodze, trudnej relacji ojca z synem ale także relacji człowieka z naturą.

Sześcioletni Radek wraz ze swoim ojcem mieszka w Bieszczadach w niewielkiej miejscowości. W wolnej chwili rysuje wilki, które darzy wielką sympatią. Pewnego dnia widzi jednak jak jego ojciec, który jest kłusownikiem, zabija zwierzę. Świat chłopca rozpada się na drobne kawałki. Berdo natomiast dostaje zlecenie, które na zawsze odmieni życie ich obu.

Moja opinia, czyli co mnie zachwyciło a co jednak trochę mniej...

Berdo Anny Cieślar to powieść duszna, brudna ale także niezwykle dojrzała i przejmująca. Nie jest to łatwa ani przyjemna historia. Czytając tę książkę ciągle mnie coś w niej gryzło, uwierało a jednocześnie nie byłam w stanie jej odłożyć. Może to właśnie przez te emocje, które wywołuje. Jest w tej powieści coś wręcz hipnotyzującego.

Co ciekawe pomimo, że Berdo to dość trudna historia, pod względem stylistycznym czytało mi się ją bardzo sprawnie. Autorka w sposób niezwykle obrazowy przedstawia rzeczywistość, w której przyszło żyć jej bohaterom. Do tego książka napisana jest prostym i rzeczowym językiem, przez co jeszcze mocniej zostaje podkreślony przekaz tej historii. W tym przypadku myślę, że doskonale sprawdza się określenie im mniej tym lepiej. Autorka niewiele pisze wprost na przykład o uczuciach bohaterów a jednocześnie miałam poczucie jakby wsiąkała w ich umysły.

Kreacje bohaterów zasługują zresztą na szczególną uwagę. Berdo nie wzbudził we mnie ciepłych uczuć, mimo to ciężko jest go jednoznacznie oceniać. Pewnym jest natomiast, że jest to postać interesująca pod względem psychologicznym a także przemian które w nim zachodzą.

Urzekł mnie również klimat tej powieści, klaustrofobiczny, duszny, przenikający w głąb czytelnika swoją intensywnością. Z jednej strony było mrocznie i ciemno z drugiej niezwykle intrygująco.

Książka Anny Cieślar to historia, która odnosi się do bardzo istotnych zagadnień i która skłania do refleksji. Brak w niej jakiegokolwiek patosu przez co dodatkowo staje się bardzo realna. To jedna z tych pozycji na powiedzmy dwa, trzy wieczory ale której lektura zostaje z czytelnikiem na dłużej.

Czy polecam?

Zdecydowanie tak!

Berdo to nie jest książka dla każdego i nie jest zbytnio optymistyczna. Wymaga od czytelnika uwagi oraz pewnego skupienia. Uważam jednak, że jest warta każdej chwili, którą się jej poświęci. Myślę, że najbardziej będę usatysfakcjonowani z jej lektury czytelnicy lubiący odkrywać skomplikowaną naturę ludzką i obserwować przemiany wewnętrzne bohaterów.

Podsumowując uważam, że Berdo to niezwykle udany debiut literacki. Mam jednak poczucie, że Anna Cieślar nie pokazała w nim jeszcze wszystkich swoich pisarskich możliwości. Z ogromną ciekawością i niecierpliwością będę więc wyglądała kolejnych powieści autorki.

Ocena: 4+/6
©Kocham Cię, moje życie
Czasem przypominał sobie, że w jego bieszczadzkim życiu bywały inne dni: kiedy włóczył się od rana do wieczora tak po prostu, bo las i droga wzywały go, a on chciał odpowiedzieć na wezwanie. Kiedy powracała tęsknota za dzikością i budził się zew. Odezwała się w nim niespokojna część duszy, ta, która nie pozwalała mu siedzieć w chacie, kazała ruszać na szlak. Bywało, że wracał po dwóch, trzech dniach, jakby nigdy nic, na zgrzanym koniu, spocony, ze zmierzwionymi przez wiatr włosami, zmęczony i brudny. Ale szczęśliwy. Śnił o rozgwieżdżonym niebie, o koniach, polanach i ogniskach, o muzyce i śpiewanych pieśniach, o wozach i pobrzękujących patelniach. W snach przeżywał to wszystko, czego nie było mu dane doświadczyć, a czym słyszał w opowieściach kobiety, która próbowała zastąpić mu matkę. Potem znów budził się w nim zew wędrówki, dusza włóczęgi" - fragment powieści.

Powyższy cytat to kwintesencja tytułowego Berda alias Michała Moslera - głównego bohatera debiutanckiej powieści Anny Cieślar (chociaż napisana jest tak dojrzale, z dbałością o styl i detal, że jestem pod ogromnym wrażeniem pisarskiego talentu autorki). Słowo "berdo" wywodzi się ze starosłowiańskiego "br'do", oznaczając "pagórek", "górę", ale i "stromą górę" czy "przepaść". Które z tych znaczeń przyświecało autorce, kiedy tworzyła swojego bohatera - tego nie wiem, ale mogę przypuszczać, że przymiotnik "stromy" oraz rzeczownik "przepaść" idealnie oddają charakter książkowego Berda.

[...]

Przeczytajcie proszę tę klimatyczną historię, w której nie brak zwrotów akcji, wywołujących dreszcze. Radka i Milionen Jahren nie sposób nie pokochać, a Berda do teraz próbuję rozpracować, chociaż w dużej mierze odsłonił motywy swojego działania. Jednak co dalej? Jak zakończyła się sprawa Berda, jego syna i Milionen Jahren? Czy Iza rzeczywiście odeszła, stawiając na nowe życie?

W tym momencie chciałabym gorąco poprosić autorkę o to, aby wróciła wraz z wykreowanymi przez siebie bohaterami w bieszczadzkie połoniny, bo Berdo aż prosi się o kontynuację!

Serdecznie polecam!

Całość recenzji na blogu: Berdo

Ocena: 6/6
©Domi Czyta
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć