ebook Mroczny świt
3.49 / 5.00 (liczba ocen: 91) Ilość stron (szacowana): 360

Mroczny świt
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

najlepsza cena! w ostatnich kilku dniach
E-book - najniższa cena: 23.02
Audiobook - najniższa cena: 27.10
wciąż za drogo?
empik#EMPIK GO BOOK
empik#EMPIK GO BOOK
27.81 złpremium: 17.94 zł Lub 17.94 zł
23.02 zł Lub 20.72 zł
25.42 zł
27.81 zł Lub 25.03 zł
29.90 zł
23.25 zł
24.07 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (5)
Wesprzyj UpolujEbooka.pl - postaw kawę
Inne proponowane

Polski kryminał, który wbija w fotel! Polska i USA. Policja i FBI. Zagadkowe morderstwa w kolejnych stanach, tajemnice z czasów PRL-u i międzynarodowa siatka pedofili, którzy schowali się tam, gdzie nikt nie szuka. Czy mroczny świt obnaży to, co od lat pozostaje w ukryciu? „To jedna z tych książek, które połyka się od razu. Klaudiusz Szymańczak udowadnia, że najbardziej mroczne tajemnice drzemią w przeszłości. Historia trzymająca w napięciu i doskonale rozegrana, od początku do końca” – Vincent V. Severski

STANY ZJEDNOCZONE
W luksusowym apartamencie na Manhattanie zostaje znalezione ciało prokuratora. Ślad po nakłuciu, nacięcie na czole, lalki starannie ułożone na fotelu i muzyka klasyczna w tle – oto niecodzienne okoliczności jego śmierci. Dochodzenie prowadzą John Slade, agent FBI o polskich korzeniach, oraz Karen Lee, mająca bacznie obserwować swojego partnera. Wkrótce sprawy zaczynają się komplikować, giną kolejni pracownicy federalni, a śledczy dostrzegają, że każdemu z morderstw towarzyszy zagadkowy szczegół związany z Polską. Tylko co łączy zabójstwa, muzykę Krzysztofa Pendereckiego, swastykę i „Nóż w wodzie” Romana Polańskiego?
POLSKA
Nadkomisarz Robert Laurentowicz prowadzi sprawę siatki przestępczej odpowiedzialnej za nagrywanie i rozprowadzanie brutalnej pornografii dziecięcej. Tropy prowadzą do Gdańska, gdzie w domu dla księży emerytów mieszka były proboszcz, w przeszłości związany z Solidarnością. Duchowny, posądzony niegdyś o molestowanie dziewczynki, nigdy nie został skazany, zaś jego oskarżyciel musiał wyjechać z kraju. Laurentowicz zaczyna jednak coraz wyraźniej dostrzegać, że trwające śledztwo może przybrać bardzo nieoczekiwany zwrot. Równie zaskakujący jak nagłe zniknięcie Slade’a, który wydaje się być kluczem do powiązania tych obydwu spraw…
Polska i USA. Policja i FBI. Zagadkowe morderstwa w kolejnych stanach, tajemnice z czasów PRL-u i międzynarodowa siatka pedofili, którzy schowali się tam, gdzie nikt nie szuka. Czy mroczny świt obnaży to, co od lat pozostaje w ukryciu?

Piotr Bratkowski, „Newsweek”:
„Co łączy morderstwo na Manhattanie z filmami porno, kręconymi w starej gazowni na warszawskiej Woli? Klaudiusz Szymańczak w Mrocznym świcie płynnie łączy odległe od siebie światy. Jego bohaterowie są wyraziści i zupełnie niestereotypowi, a wszystko to jest świetnie napisane. Lektura warta zarwanej nocy”.

Adam Szaja, smakksiazki.pl:
„Żaden trup w tej książce nie jest przypadkowy. Każdy jest elementem większej, dramatycznej układanki, która połączy Warszawę i Nowy Jork”.

Mroczny świt od Klaudiusz Szymańczak możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Najtrudniej być sprawiedliwym wśród tych, którzy się uważają za nieomylnych.
Trudno przeoczyć fakt, że co roku w Polsce ukazuje się niezliczona ilość kryminałów. Rzadko który jednak potrafi mnie tak wciągnąć jak drugi tom perypetii agenta Johna Slade’a. Tę powieść rzeczywiście czyta się jednym tchem.

W Nowym Jorku zostaje zamordowany prokurator okręgowy. Wkrótce po nim giną inni urzędnicy. Wszystkich zbrodni dokonano o świcie, na ciele każdej ofiary zostawiono charakterystyczne nacięcia, a w pobliżu zagadkowe słowiańskie symbole. Sprawę przejmuje agent FBI John Slade. Czy z morderstwami ma coś wspólnego śledztwo, które w Warszawie prowadzą polscy policjanci?

Gdyby nie nazwisko Szymańczaka, pewnie nie sięgnęłabym po Mroczny świt. Okładka bardziej kojarzy mi się z sensacją, mafijnymi porachunkami, szemranymi interesami, czyli tematami, w których nie czuję się dobrze. Autora pamiętam jednak z doskonałego debiutu kryminalnego, ciekawa byłam zatem, czy i tym razem będzie między nami chemia. Z radością stwierdzam, że pruszkowskiego pisarza nie dopadł syndrom drugiej powieści, a wręcz przeciwnie – w moim odczuciu ta jest lepsza, bo bardziej uporządkowana, literacko świadoma.

W Mrocznym świcie, podobnie jak w Negatywie, Klaudiusz Szymańczak bardzo sprawnie zestawia ze sobą dwie przestrzenie – polską i amerykańską. Oba wątki są równie interesujące, dynamiczne i dopracowane, przy czym tego drugiego jest zdecydowanie więcej. Co istotne, w przypadku akcji toczącej się w Stanach, a co za tym idzie – zagranicznych bohaterów, ani przez moment nie czujemy sztuczności czy literackiego naciągactwa. Zapewne spora w tym zasługa miłości autora do kultury amerykańskiej, a także wielokrotnych wyjazdów do USA. Widać, że tamtejsze realia nie są mu obce, pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że Amerykę traktuje jak drugą ojczyznę.

Łącznikiem między dwoma światami – polskim i amerykańskim – jest ekscentryczny, ale i dający się lubić agent FBI John Slade, a właściwie Jan Śladecki – jego rodzice bowiem są Polakami, którzy w latach osiemdziesiątych zostali zmuszeni do emigracji. Wątek rodzinny Slade’a ma dla fabuły niebagatelne znaczenie, co jeszcze bardziej podczas lektury podkręca nastrój tajemnicy. Szybko przekonujemy się, że przeszłość nigdy nie pozwala o sobie zapomnieć, nawet jeśli próbujemy odciąć się od niej grubą kreską.

W stworzonej przez Szymańczaka intrydze wyraźnie wybrzmiewa problem pornografii dziecięcej i pedofilii – i to w kontekście, który w Polsce ostatnio jest intensywnie analizowany (niektóre szczegóły są nawet podobne do jednej z głośnych spraw). Przy okazji autor podnosi kwestię zła, które drzemie w ludzkości, przyzwolenia na nie i tragicznych skutków, jakie za sobą niesie zamiatanie pewnych spraw pod dywan. Czyż człowiek, jako osoba myśląca, nie powinien panować nad swoją nikczemną naturą? Skąd w oprawcach skłonność do szukania usprawiedliwienia? Dzięki tym wątkom z lektury wynosimy coś więcej niż tylko dobrą zabawę przy sprytnie rozegranej zagadce kryminalnej.

Mroczny świt to powieść napisana sprawną polszczyzną, od początku trzymająca w napięciu, absorbująca. Mam nadzieję, że nie zginie wśród natłoku innych, często niesłusznie rozreklamowanych i zachwalanych przez czytelników, historii. Szymańczak naprawdę potrafi w kryminały i jestem pewna, że nieraz nas zaskoczy, tyle że wciąż za mało się o nim mówi (nad czym ubolewam). Dlatego apeluję do mojej blogerskiej braci – zainteresujcie się prozą tego uzdolnionego pruszkowskiego pisarza. Przekonacie się, że warto.

Ocena: 5+/6
©SieCzyta
Kryminał z sensacyjnym sznytem

Mroczny świt zaciekawił mnie swoim opisem, który już na pierwszy rzut oka zapowiadał dużo wrażeń i komplikacji. Na autora trochę nie zwróciłam uwagi, byłam prawie pewna, że to debiutant, któremu po prostu chciałam dać szansę. Dopiero kiedy wzięłam w ręce papierowy egzemplarz przypomniało mi się, że przecież wiem, kim jest Szymańczak, bo na półce mam jego poprzednią książkę. Co prawda nadal nieprzeczytaną, ale teraz to już na pewno nadrobię! Szymańczak to były pruszkowski policjant, który służbę przerwał ze względu na rozpoczęcie studiów politologicznych, a później jeszcze amerykanistycznych. Jest miłośnikiem historii i kultury USA, co zaowocowało kilkoma podróżami, a także jest nauczycielem języka angielskiego. Sądzę, że zapoznanie się z jego biografią daje już kilka odpowiedzi, dlaczego ta powieść wygląda tak, a nie inaczej.

Przyznam szczerze, że dziwnie czyta się książkę polskiego autora, który część swojej fabuły umiejscawia w Stanach Zjednoczonych. Początkowo miałam przez to dość mieszane odczucia (bo dlaczego całość nie dzieje się w Polsce?), ale z czasem – i z rozwojem fabuły – przekonałam się, że Szymańczak doskonale poradził sobie z prowadzeniem i połączeniem jej. Nie ma co się jednak oszukiwać, łatwo w tej powieści wyłapać takie amerykańskie naleciałości – powiedziałabym, że przejawiające się w dramatyzmie z nutką sensacji. Dla mnie to było ciekawe urozmaicenie, które stawało się jeszcze bardziej wyraźne przy zestawieniu polskiej rzeczywistości z tą amerykańską. Po przeczytaniu tego kryminału pomyślałam, że gdybym wcześniej nie miała świadomości, że autor jest Polakiem, to podejrzewałabym jakiegoś Amerykanina.

Na jednym trupie akcja się nie skończy. Dużo się dzieje, a czytelnik postawiony zostaje przed wyzwaniem, żeby wszystko na bieżąco rejestrować. Przyznam szczerze, że początkowe rozdziały w ogóle nie miały dla mnie sensu i nie potrafiłam rozgryźć, jak autor planuje połączyć wszystkie te dość osobliwe polskie elementy, z dziwnymi morderstwami i dlaczego część powieści dzieje się w Stanach. Gwarantuję, że z czasem wszystko zaczyna nabierać kształtów.

Nie jestem pewna, jak wyszło autorowi opisanie pracy amerykańskich służb w porównaniu do rzeczywistości – nie mam żadnego odniesienia, a też nie jestem znawcą tematu. O pracy polskich jednostek też wiele nie powiem, ale jako byłemu policjantowi wierzę, że te zachowania nie mijają się mocno z prawdą. Mimo wszystko szczególnie się na tym nie skupiałam, nie szukałam dziury w całym, a dałam się ponieść historii stworzonej przez Szymańczaka. Nie miałam żadnego problemu, żeby wejść w tę fabułę jak w rzeczywistość, chociaż zawierała one liczne momenty odskakujące od normy, które miały na celu podbicie tempa akcji i jeszcze mocniejsze wciągnięcie czytelnika w wir wydarzeń. Dla mnie pierwsze spotkanie z Szymańczakiem było bardzo udane, chociaż nie zabrakło drobnych wad.

Ocena: 4+/6
©Rude recenzuje
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć