ebook Testamenty
4.23 / 5.00 (liczba ocen: 117879)

Testamenty
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria:  /
E-book - najniższa cena: 24.88
Audiobook - najniższa cena: 25.46
wciąż za drogo?
30.60 złpremium: 19.74 zł Lub 19.74 zł
24.88 zł Lub 22.39 zł
26.32 zł Lub 23.69 zł
32.90 zł
-8% 24.93 zł
25.11 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (8)
Inne proponowane

Margaret Atwood po ponad trzydziestu latach wraca do świata ze swojej najsłynniejszej powieści "Opowieść Podręcznej". I to w jakim stylu! Za "Testamenty" pisarka zdobyła Nagrodę Bookera.

"Zawsze mówiłam »nie«, gdy proszono mnie o napisanie drugiej części. Ale jako że zaczęliśmy zbliżać się do Gileadu, zamiast się od niego oddalać, ponownie to przemyślałam" – powiedziała autorka w dniu premiery.

Od wydarzeń przedstawionych w "Opowieści Podręcznej" minęło piętnaście lat. Sytuacja Republiki jest dramatyczna. Brakuje jedzenia, na świat przychodzą zdeformowane, słabe dzieci, umierają też Podręczne, czyli niewolnice, których zadaniem jest rodzić. W tym kraju przemocy żyją obok siebie Ciotka Lidia, surowa i okrutna funkcjonariuszka Gileadu oraz młodziutka Agnes, przygotowywana do roli Podręcznej. Ich losy obserwuje z jak dotąd bezpiecznego dystansu Daisy, nastolatka mieszkająca w Kanadzie. Jaki los spotka mieszkańców Gileadu? A raczej jaki los czeka świat, w którym powstał Gilead?

"Książka, którą musisz przeczytać." - Sunday Telegraph

"Margaret Atwood w najwyższej formie." - The Guardian

"Nasz wspólny czas, mój czytelniku, właśnie się zaczyna. Może potraktujesz te moje kartki jak kruchą skrzynię skarbów, którą należy otwierać z największą ostrożnością. Może podrzesz je lub spalisz, co często przydarza się słowom. Trzymasz w dłoniach groźną broń, naładowaną sekretami trzech kobiet z Gileadu. Narażają życie dla ciebie. Dla nas wszystkich. Zanim wkroczysz w ich świat, warto może uzbroić się w te myśli: Wiedza jest władzą. Historia nie powtarza się, ale się rymuje."

Testamenty od Margaret Atwood możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Wdzięczność ma dla mnie spora wartość: lubię odkładać ją ba czarną godzinę. Nigdy nie wiadomo, kiedy może się przydać.
Zakazane rzecz zawsze pobudzają wyobraźnię.
Przyznaję, że Testamenty tak mnie wciągnęły, iż przeczytałam je w ciągu kilku godzin. Niesamowicie mnie wciągnęła.

Od wydarzeń przedstawionych w Opowieści Podręcznej minęło piętnaście lat. Sytuacja Republiki jest dramatyczna. Brakuje jedzenia, na świat przychodzą zdeformowane, słabe dzieci, umierają też Podręczne, czyli niewolnice, których zadaniem jest rodzić. W tym kraju przemocy żyją obok siebie Ciotka Lidia, surowa i okrutna funkcjonariuszka Gileadu oraz młodziutka Agnes, przygotowywana do roli Podręcznej. Ich losy obserwuje z jak dotąd bezpiecznego dystansu Daisy, nastolatka mieszkająca w Kanadzie. Jaki los spotka mieszkańców Gileadu? A raczej jaki los czeka świat, w którym powstał Gilead?

W Testamentach dowiadujemy się o wiele więcej o funkcjonowaniu tego dystopijnego społeczeństwa, ponieważ jest ono przedstawione z trzech różnych perspektyw, z których wszyscy mają unikalne poglądy i mają dostęp do różnych warstw tego totalitarnego państwa. Robiąc to, Atwood przedstawia dalszą wnikliwą krytykę natury patriarchalnego społeczeństwa i przedstawia poruszające psychologiczne spostrzeżenia dotyczące tego, jak ludzie przeżywają (lub giną) w opresyjnych reżimach.

Centralnym elementem opowieści jest ciocia Lydia, która pojawiła się w oryginalnej powieści we wspomnieniach Offreda jako imponujący tyran, który szkoli ją na służącą. W Testamentach otrzymujemy tajne sprawozdanie Lydii, które przechowuje w swojej prywatnej bibliotece, opisujące jej podróż od czasów przed Gileadem jako lewicowej sędzi do jej uwięzienia, tortur i ostatecznej pozycji jednej z architektów społeczeństwa Gilead. Jest złożoną i trudną postacią, która gromadzi sekrety, aby zachować swoją moc: Zrobiłem to, aby wiedzieć, gdzie pochowane są ciała. Lydia doświadczyła traumatycznej pobudki, gdy była świadkiem przemiany demokratycznego społeczeństwa amerykańskiego w purytańskie państwo totalitarne: Ludzie się przestraszyli. Potem wpadli w złość. Brak realnych środków zaradczych. Poszukiwanie kogoś, kogo można winić. Dlaczego pomyślałem, że mimo wszystko będzie to zwykły biznes? Wydaje mi się, że słyszeliśmy takie rzeczy od tak dawna. Nie wierzysz, że niebo spada, dopóki jego kawałek nie spadnie na ciebie. Zamiast zginąć, udowodniła swoją wytrwałość jako ocalała i kogoś gotowego na kompromis ze swoją moralnością, aby wytrwać. Cieszy się również swoją mocą i pozycją, gdy potępia swoich wrogów lub gasząc tych, których uważa za słabych: Osądzałam. Wypowiedziałem wyrok. Doceniam sposób, w jaki Atwood przedstawia Lidię jako ciemięzcę, ale kogoś, kto mimo wszystko sympatyzuje z jej pragnieniem życia bez względu na cenę.

Pozostali dwaj narratorzy są znacznie młodsi i urodzili się w Gilead, więc nie mają wiedzy o świecie bez niego. Ale żyją po przeciwnych stronach granicy. Agnes mieszka w uprzywilejowanej rodzinie w Gilead. Wychowała się jako prawdziwie wierząca i została wychowana na wysokiej klasy żonę dowódcy. Daisy mieszka w sąsiednim demokratycznym stanie i angażuje się w protesty przeciwko Gilead. Obie te dziewczyny doświadczają poważnych zakłóceń, gdy ich zamierzone ścieżki życiowe gwałtownie się zmieniają z powodu większych wydarzeń, a tajemnice ich prawdziwego pochodzenia są odkrywane. Podczas gdy ich podróże są fascynujące, Atwood łączy historie swoich trzech narratorów zbyt mocno polegając na przypadku i wygodzie. Dziewczęta mogą być też zbyt zgrabnie nastawione jako optymistyczne perspektywy, w przeciwieństwie do stanowiska ciotki Lidii, która jest korupcją i zemstą. Są niewinni, jak wyjaśnia Agnes: Byliśmy chronieni… Obawiam się, że nie doceniliśmy w pełni stopnia, w jakim pokolenie cioci Lidii zostało zahartowane w ogniu. Mieli wobec nich bezwzględność, której nam brakowało.

Coś, co wydało mi się naprawdę mocne w historii Agnes, to jej przyjaźń z dziewczyną o imieniu Becka. Podczas gdy inne dziewczęta z ich klasy entuzjastycznie przyjmują pomysł poślubienia dowódcy ze względu na przywileje, jakie daje im taka pozycja, Becka stanowczo odmawia zawarcia małżeństwa z powodu obawy przed kontaktami seksualnymi z mężczyznami. Oczywiste jest, że przeżyła niewyznaną traumę, ale Agnes nie czuje, że może o tym rozmawiać z Becką ze względu na jej strach przed związanymi z tym konsekwencjami. Podczas gdy The Handmaid’s Tale wymownie przedstawia sposób, w jaki kobiety wahają się emocjonalnie otworzyć z obawy przed potępieniem, Testamenty dalej rozwijają sposób, w jaki presja państwa może wzmocnić te milczenie i zapobiec bliskim przyjaźniom.

Bardziej niż okoliczności przedstawianych historii, prawdopodobnie poruszyły mnie podobieństwa między wydarzeniami przedstawionymi w Testamentach a przykładami w prawdziwym świecie. Atwood wspaniale stwierdziła, że Opowieść podręcznej nie przedstawia niczego, co jeszcze nie wydarzyło się w historii ludzkości, i to samo dotyczy tej powieści: rządy „tymczasowo” odbierają prawa obywatelom, dążąc do totalitaryzmu; dzieci są odbierane ich biologicznym rodzicom i przydzielane parom objętym sankcjami państwowymi; mężczyźni wykorzystują swoją pozycję do wykorzystywania seksualnego młodych kobiet, a święte teksty są celowo błędnie interpretowane ze złowrogich pobudek. To wszystko jest przygnębiająco znajome i aktualne. Te uniwersalne motywy dotyczące szkodliwych skutków skorumpowanych patriarchalnych rządów wzmacniają trwałą moc Opowieści podręcznej i pokazują, dlaczego stało się tak dobrze znaną częścią kultury popularnej. To, że Atwood czuje potrzebę dalszego zbadania machinacji tak brutalnego reżimu i zagadek moralnych, jakie te zmiany społeczne stanowią dla jednostek, wydaje się prorocze.

Atwood oświadczyła, że ​​jednym z powodów, dla których napisanie kontynuacji jej słynnej powieści z 1985 roku zajęło jej tyle czasu, było to, że dużo czasu zajęło podjęcie decyzji o strukturze i wyborze narratorów. Nie mogę sobie wyobrazić lepszego trio narratorów, którzy kontynuowaliby opowieść Gilead niż ci, których wybrała. Ale co dziwne, żałuję, że nie koncentrowała się mniej na budowaniu tak mocno splecionej fabuły i zgrabnych wnioskach dla swoich postaci. Zamiast zostać zabranym do centrum Gilead, wolałbym mieszkać na peryferiach z postaciami, których życie stwardniało od życia w tak restrykcyjnym społeczeństwie. Część mocy Opowieści podręcznej polegała na koniecznie ograniczonym spojrzeniu i zrozumieniu otoczenia, jakie Offred miał. To właśnie potęgowało horror, ponieważ to doświadczenie dokładniej odzwierciedla nasze własne. Testamenty zaspokoją ciekawość wielu fanów Atwood, którzy chcą wiedzieć, co wydarzyło się później, ale kosztem tej przerażającej ignorancji poczuliśmy się jak w restrykcyjnej masce służącej.

Ocena: 6/6
©Reading My Love
Testamenty to opowieść Ciotki Lidii, jednej z założycieli Gileadu, postaci, która wzbudzała mój wstręt, postaci, która była zła do szpiku kości, postaci, która (teraz to wiem) nie miała wyboru, która została zmuszona, ale która wykorzystała swoją pozycję, aby zakończyć koszmar wielu kobiet i mężczyzn.

Testamenty to również Mała Nicole, dzisiaj Daisy, postać niemal święta wśród mieszkańców Gileadu, a która przez kilkanaście lat swojego życia o tym nie wiedziała. W końcu Agnes, maleńka córeczka odebrana June, przekazana pod opiekę obcym ludziom, dziś dziewczyna, która zaczyna rozumieć.

Trzy perspektywy, jeden wspólny cel – koniec cierpienia, koniec szaleństwa, obłudy i przemocy.
Margaret Atwood po ponad trzydziestu latach napisała drugą część „Opowieści Podręcznej”. Co ją skłoniło? Skłonił ją do tego dzisiejszy świat. Elementy dystopijnej, całkiem fikcyjnej historii zaczęły pojawiać się w przestrzeni publicznej… Czy można mieć gorszą motywację?

W porównaniu do Opowieści Podręcznej, ta część opisuje więcej szczegółów, więcej niuansów, a przede wszystkim Ciotka Lidia opowiada nam o początkach Republiki, o działaniach ludzi przekonanych o słuszności własnych idei. Dla mnie było to dużo bardziej ciekawe. Moją uwagę przyciągnął też cały proces rekrutacji kobiet do funkcji Ciotek. Ich selekcja, niezwykle brutalna, ale pozwalająca wyłonić najsilniejsze jednostki, to coś, co od Atwood wymagało chyba największego wysiłku.

W Opowieści Podręcznej i Testamentach występuje też jeden, ciekawy łącznik – konferencja, sympozjum na temat badań nad Republiką Gileadu. Bardzo ciekawe jest to, jak po wielu, wielu latach, na podstawie szczątkowych informacji (taśm nagranych przez June/Fredę oraz zapisków Ciotki Lidii, Agnes i Nicole) próbują odtworzyć co działo się w Gilead, co kierowało ludźmi, co czuli i jak rozumieli czasy im współczesne.
Zabawne – zapewne my, dzisiejsi ludzie robimy to samo z czasami nam przeszłymi.

Jestem wdzięczna, że Atwood napisała tą książkę, ale nie sądzę, aby dzięki niej ktokolwiek przejrzał na oczy.

Ocena: 4+/6
©Idę czytać
Testamenty to powieść, za którą Margaret Atwood otrzymała w 2019 roku drugą w swojej karierze Nagrodę Bookera (pierwszą nagrodzoną powieścią jej autorstwa jest Ślepy zabójca). Fabuła powieści jest kontynuacją wydarzeń, które kanadyjska pisarka opisała w Opowieści Podręcznej. Entuzjaści historii Gileadu musieli czekać aż trzydzieści cztery lata, by ponownie zagłębić się w odmęty świata Podręcznych.

Akcja powieści toczy się piętnaście lat po wydarzeniach przedstawionych w Opowieści Podręcznej i zakotwiczona jest Republice Gileadu zdeformowanej przez panujący system, który jest niewydolny i nie daje nadziei na lepszą przyszłość. Coraz głębsze i dłuższe rysy w funkcjonowaniu tego totalitarnego świata obnażają jego słabości. Dodatkowo działalność Mayday, organizacji przeciwstawiającej się panującej władzy, wyniszcza Gilead od środka.

Bohaterkami Testamentów są: młoda Agnes, która będąc predestynowaną do małżeństwa z komendantem, staje na ścieżce wiodącej do kariery Podręcznej; Ciotka Lidia, dzierżąca władzę, surowa funkcjonariuszka Gileadu oraz Daisy, nastolatka mieszkająca w Kanadzie. Wydarzenia toczące się wokół tych kobiet są punktami zapalnymi fabuły. Czy ich losy ulegną koncentracji? Jaką przyszłość ma Gilead i jego mieszkańcy?

Testamenty dzięki trójgłosowi bohaterek dają pełny obraz Gileadu. Możemy obserwować go od środka, dzięki opowieściom snutym przez Ciotkę Lidię oraz doświadczeniom młodej Agnes. Jak również z zewnątrz, poprzez wrażenia opisywane przez Daisy. Ta odsłona historii Republiki ma większy rozmach, wykreowaną większą przestrzeń, w której wiele się dzieje. I jak nie byłam entuzjastką Opowieści Podręcznej, tak teraz, po przeczytaniu Testamentów i po okrzepnięciu tej historii w mojej głowie, wydaje mi się, że skupienie akcji na mniejszym obszarze, jej koncentracja, były o wiele lepszym rozwiązaniem.

Najnowszą powieść Margaret Atwood czyta się doskonale. Patrząc na obie powieści, wydaje się, że fabuła Opowieść Podręcznej ma przewagę, gdyż jest nowatorska i błyskotliwa. Napisałam o niej: „ta książka mnie oblepiła, wryła się w mózg, zdołowała. Ta książka jest mocna, paranoidalna i mam nadzieję, przeogromną nadzieję, że nie prorocza”. Testamenty były świetną rozrywką i mają to coś co dostrzegła kapituła prestiżowej nagrody literackiej.

Ocena: 5/6
©Na czytniku
Testamenty to druga część słynnej książki Opowieść podręcznej. Powstała po ponad trzydziestu latach od powstania pierwowzoru. Ogromna popularność pierwszej powieści rozpoczęła się w zasadzie od premiery bestsellerowego serialu HBO. Wcześniej książka była oczywiście znana, ale bardziej w kręgach miłośników literatury postapokaliptycznej niż w kulturze masowej

Zawsze mówiłam „nie”, gdy proszono mnie o napisanie drugiej części. Ale jako że zaczęliśmy zbliżać się do Gileadu, zamiast się od niego oddalać, ponownie to przemyślałam.(Margaret Atwood)

Z drugiej strony możemy też podejrzewać, że niesamowita popularność serialu, też mogła mieć znaczny wpływ na decyzję autorki. Tym bardziej, że pewne było, iż Testamenty rozejdą się na pniu.

Przypomnijmy, że “Opowieść podręcznej” rozgrywa się w dystopijnym Gileadzie, który powstał w wyniku zamachu stanu dokonanego przez siły skrajnie konserwatywne, inspirowane fanatyczną religijnością. Świat jest na skraju klęski przyrodniczej, ludzie doprowadzili do zniszczenia środowiska, co powoduje, że wiele kobiet nie może mieć dzieci lub dzieci te rodzą się z deformacjami. Ultrakonserwatywne władze Gileadu, które już wcześniej pozbawiły praw wszystkie kobiety, część z nich przeznaczają na tzw. podręczne. Muszą to być kobiety młode i zdrowe, najlepiej jeśli już wcześniej miały zdrowe dzieci. Są zapładniane przez elitę władzy podczas rytualnych uroczystości.

Testamenty ukazują losy kilku kobiet. Pierwszą z nich jest Ciotka Lidia, dawniej prawniczka, teraz budująca – wraz z innymi “ciotkami” – system zniewolenia kobiet. Dwie pozostałe bohaterki są młodsze. Jedna z nich urodziła się i wychowała w Gileadzie, druga jest mieszkanką Kanady. Niestety powieść jest słaba i przewidywalna, do tłumaczenia też można mieć sporo zastrzeżeń, bo trudno sobie wyobrazić, że to Margaret Atwood stworzyła tak bezbarwną narrację. Postacie są rysowane grubą kreską i schematycznie, co psuje niezły temat. Polecam jedynie zdecydowanym zwolennikom gatunku i autorki.

Ocena: 2/6
©Autorski przewodnik kulturalny
Gdy tylko dowiedziałam się, że Margaret Atwood postanowiła kontynuować swoją słynną dystopię, czyli Opowieść Podręcznej z 1986 roku, zaczęłam z niecierpliwością oczekiwać na polski przekład. I kiedy dzięki uprzejmości wydawnictwa Wielka Litera Testamenty trafiły w moje ręce, przeczytałam je niemal jednym tchem, z zainteresowaniem śledząc losy trzech głównych bohaterek.

Od finału pierwszego tomu historii, czyli ucieczki nieznanej nam z imienia ciężarnej Podręcznej, upłynęło już 15 lat. Pierwsza z protagonistek i narratorek – słynna Ciotka Lidia z powodu podeszłego wieku powoli traci już siły, choć nie rezon, i w tajemnicy przed wszystkimi spisuje swoje przemyślenia, opowiadając o początkach swojej kariery w reżimie, jak i o wiecznej rywalizacji na szczytach władzy. Zdradza także tajemnicę, jak udaje się jej tak długo utrzymać na powierzchni. Druga centralna historia poświęcona jest Agnes Jemimie, wychowanej w Gileadzie dziewczynie, która po śmierci swojej przybranej matki Tabithy znajduje się w nieciekawej sytuacji z powodu knowań Pauli, nowej Żony Komendanta Kyle'a. Zaś trzecia bohaterka to Daisy, szesnastoletnia mieszkanka Kanady, której rodzice prowadzą przedziwny sklep z używanymi ubraniami pod nazwą Pies na ciuchy. Ponieważ są opiekuńczy, nie pozwalają jej na wiele rzeczy, między innymi pójść na demonstrację przeciwko Gileadowi. Gdy nastolatka łamie zakaz, w najśmielszych przypuszczeniach nie spodziewa się, jak wysoką cenę zapłacą za to jej opiekunowie. Stopniowo dowiadując się prawdy o nich i o sobie samej, staje przed pewną niezwykłą szansą...

Zdeprawowane, krwawe odciski palców przeszłości należy wytrzeć, aby stworzyć czystą przestrzeń dla moralnie nieskalanego pokolenia, które z pewnością nadejdzie.

Forma, w której wprowadzone są trzy pierwszoosobowe narratorki, sprawdza się znakomicie – gdyż każda z nich pozwala nam obserwować wydarzenia z innego punktu widzenia, Lidia – z centrum dowodzenia reżimu, Agnes Jemima z jego dołu, a Daisy z zewnątrz. Poznajemy też system wartości każdej z nich – wolę przetrwania i władzy Ciotki, próby pogodzenia skrajnie religijnego wychowania ze swoją nieco mściwą naturą wychowanki gileadzkiej szkoły, czy też zaakceptowania zaskakujących faktów na swój temat i określenia na nowo własnej tożsamości mieszkanki Kanady. I z tego niewielkiego grona najbardziej kupiła mnie Lidia – jest bowiem kimś znacznie więcej niż w serialu, a jej życie od najmłodszych lat nie było łatwe. Ma nam do powiedzenia bardzo wiele – zarówno w dziedzinie prawd życiowych, tych dotyczących najgorszych i najlepszych stron natury męskiej i kobiecej, wykorzystywania ideologii do własnych celów, obłudy i okrucieństwa państwa totalitarnego, jak i sądzenia oraz bycia osądzanym. Jej relacja, która można właściwie nazwać spowiedzią, jest najbardziej zaawansowana nie tylko pod względem liczby tematów do rozważań, ale też stylistycznie. Co więcej, ku mojej uciesze, podobnie jak protagonistka Opowieści Podręcznej zwraca się bezpośrednio do swojego potencjalnego czytelnika i w swoich osobistych zwierzeniach przechodzi na naszych oczach największą ze wszystkich występujących tu postaci, przejmującą na wskroś przemianę. Wszystkie cytaty, które zamieszczam wraz z tą recenzją pochodzą z właśnie jej wypowiedzi.

W czasach takich jak nasze istnieją tylko dwa kierunki: albo w górę, albo na łeb na szyję w dół.

Z zainteresowaniem czytałam też o losach Agnes Jemimy – dzięki niej można doskonale zrozumieć, do jakiej ograniczonej roli pragnie sprowadzić kobietę każdy totalitaryzm teokratyczny i jakimi (dla nas kobiet zachodu łatwymi do obalenia) argumentami popiera taką organizację społeczną, ale też jak łatwo w to wszystko uwierzyć, gdy nie potrafi się czytać i nie ma dostępu do oryginalnych źródeł pewnych opowieści i świata poza swoim domem. Jej postać pokazuje, że bez pomocy z zewnątrz z tego typu sytuacji po prostu nie ma wyjścia. Historia Daisy zaś związana jest z pewną próbą odwagi, a co najważniejsze z niesieniem nadziei w nawet najbardziej rozpaczliwych sytuacjach.

Tak już wyglądały sprawy, tak musiało być dla dobra Gileadu: kilka osób musiało się poświęcić za wielu.

W kwestii świata przedstawionego nie zawiodą się ci, którzy czekali na nowe szczegóły dotyczące Republiki Gileadu – i tak dowiadujemy się więcej o organizacji szkolnictwa dla dziewcząt, uprawnieniach Ciotek i sposobu werbowania nowych, w tym o próbnym okresie, gdy jadą za granicę z misją – czyli są Perłowymi Dziewczętami mającymi za zadanie werbować młode kobiety (np. bezdomne) do przybycia do ich kraju. Opisane są także liczne aspekty dotyczące słabych stron państwa totalitarnego – kulejąca ekonomia, czarny rynek, prawie całkowity brak służby zdrowia, szczególnie dla kobiet, starannie ukrywane okrutne zbrodnie i liczne nadużycia osób znajdujących się na uprzywilejowanych pozycjach. Zabawnymi akcentami technologicznymi są zaś pagery i… kompufony.

Dlaczego zakładam, że istniejesz? Może nigdy się nie zmaterializujesz: jesteś jedynie życzeniem, możliwością, zjawą. Czy śmiem twierdzić, że jesteś nadzieją?

Największą różnicą w stosunku do pierwszego tomu jest nie tylko liczba bohaterek, ale przede wszystkim ton, w jakim napisana jest powieść. Od beznadziei Gileadu i bezradności Podręcznej przechodzimy bowiem do historii, która niesie nam ze strony na stronę coraz większą nadzieję i przesłanie – totalitaryzm trwa tak długo, jak ludzie tkwiący w nim i na zewnątrz na niego pozwalają. Nie mamy tu już jednej bezradnej kobiety, ale trzy rezolutne panie, które prą do przodu w imię swoich przekonań. Zaś ostatni rozdział to ponownie sympozjum poświęcone analizie zeznań dwóch dziewcząt i rękopisowi Ciotki, którego jednym z wniosków jest to, że historia lubi się rymować, a zatem powinniśmy wyciągnąć odpowiednie wnioski z tego, co się wydarzyło wcześniej.

Lepiej ciskać kamienie, niż godzić się, by inni ciskali nimi w ciebie. To zwiększa szanse przeżycia.

Nie obyło się jednak bez drobnych wpadek: kilkukrotnego błędnego użycia słowa sędzina, które oznacza żonę sędziego, zaś prawidłowa nazwa dla osoby płci żeńskiej rozpatrującej sprawy w dowolnego szczebla sądzie to sędzia, i tego właśnie słowa używają w Polsce wszyscy obracający się w środowiskach prawniczych (i przede wszystkim same sędzie). Nie do końca przekonały mnie też pomysły dotyczące przygotowań do wyprawy Daisy, i podobnie jak w pierwszym tomie nadal nie pojmuję, czemu Gilead tak bardzo nie dbał o opiekę zdrowotną płodnych kobiet i ich dzieci.

Wszyscy jesteśmy napięci: wibrujemy, drżymy, nieustannie mamy się na baczności. „Rządy terroru”, mawiano kiedyś, ale terror nie tyle rządzi, co paraliżuje.

Testamenty to udana kontynuacja i umiejętne domknięcie oszałamiającej historii rozpoczętej przez Margaret Atwood w Opowieści Podręcznej. Pokazują przejmujące losy trzech zupełnie różnych kobiet znajdujących się w potrzasku totalitaryzmu, z jednej strony podtrzymując ostrzeżenie przed nim, z drugiej niosąc bezcenną iskierkę nadziei. Bo ma ona taką moc, która podtrzyma ducha nawet w najgorszej sytuacji i da siłę, by dokonać pozornie niemożliwego.

Ocena: 4/6
©Głodna Wyobraźnia
Zwróćcie uwagę na (fenomenalną) okładkę.
Na pierwszy rzut oka widzimy kobietę w zielonych, luźnych szatach, ze skromnie spuszczoną, zakrytą kapturem głową (aby nie kusić męskiego oka i nie rozbudzać żądz). Ale kiedy spojrzymy dokładnie zauważymy także kobietę wolną, która w geście zwycięstwa dumnie podnosi głowę i ręce ku niebu...
Wielowymiarowość, głębia i nieoczywistość. Taka jest okładka i takie właśnie są Testamenty.

Skrupulatnie tworzone wytyczne, normy i nakazy totalitarnego państwa nie są wstanie utrzymać walących się murów reżimu. Gilead gnije od środka. Prócz skomplikowanych relacji z sąsiednimi państwami, głodu, ucieczki kobiet i coraz częstszymi przypadkami urodzeń zdeformowanych dzieci, Republika musi zmierzyć się z działalnością Mayday – antagonistów Gileadu działających w podziemiu.

Ciotka Lidia – założycielka i niekwestionowany autorytet nie tylko wśród Ciotek, ale także Komendantów i całej gileadzkiej społeczności, młodziutka Agnes, która niebawem ma zostać wydana za mąż za jednego z Komendantów oraz zbuntowana nastolatka Daisy żyjąca w Kanadzie, Gilead znająca jedynie z serwisów informacyjnych. Te trzy kobiety snują własne historie, opisują dramaty, targające nimi wątpliwości. I marzenia. Jeszcze nie wiedzą, że odegrają kluczową rolę w historii Gileadu...

Testamenty są kontynuacją powieści Opowieść podręcznej wydanej w 1985 roku antyutopijnej powieści, w której kobieta jest "podmiotem odpowiedzialnym za wydawanie na świat potomstwa"... Powieść ma mocno feministyczny i przerażający wydźwięk. Kobieta jako inkubator, kobieta jako istota, która według wytycznych dyktatury Myśli Synów Jakuba nie ma prawa głosu i możliwości podejmowania decyzji.

Do aresztowania wystarczył dyplom z prawa i macica: zabójcza kombinacja.

W Testamentach czytelnik otrzymuje narracyjny warkocz – trzy odrębne historie, trzy bohaterki i trzy odmienne punkty widzenia sukcesywnie splatają się w jedność, tworząc wzajemnie uzupełniające się składowe. A Atwood ponownie zachwyciła mnie prostotą słowa połączoną z sugestywnym przekazem. Jej proza działa według zasady "mniej znaczy więcej". Bo niekiedy nie trzeba krzyczeć, aby wybrzmiało echo.
Powieść trzyma w napięciu i zmusza do myślenia – o roli kobiet, o systemie, państwie i wzajemnym szacunku do drugiego człowieka. Klaustrofobiczny klimat, podskórnie wyczuwalny niepokój nadają Testamentom cech naprawdę dobrego thrillera...

[...] ludzie z nizin społecznych, którzy nieoczekiwanie zdobywali władzę, często dopuszczali się najgorszych nadużyć.

Jedna osoba nie jest pełną osobą: istniejemy tylko w relacji z innymi ludźmi.


Ta powieść wzbudza agresję. Szokuje. Ostrzega. I przede wszystkim pozwala docenić, że żyjemy w kraju, w którym kobieta ma prawo być kim chce, robić, wyglądać i wychodzić za mąż według własnego uznania i własnych zasad.

Głęboka. Wielowymiarowa. Fenomenalna.

Ocena: 6/6
©Tylko skończę rozdział
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć