ebook Płacz
3.85 / 5.00 (liczba ocen: 237)

Płacz
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria:  / /
najlepsza cena! w ostatnich dwóch tygodniach
E-book - najniższa cena: 17.60
Audiobook - najniższa cena: 25.42
-44% 17.60 zł
27.19 zł Lub 24.47 zł
31.99 zł Lub 28.79 zł
26.87 zł
27.19 zł
29.00 zł
31.99 zł
Inne proponowane

Są takie przygody, które zostają w człowieku na zawsze. Są takie przygody, po których nie ma co zbierać.

Kiedy prawda o przeszłości, zamiast wyzwolenia, przynosi jedynie nową traumę, trzem pannom Stern pozostaje już tylko ucieczka od siebie nawzajem. Dopiero wołanie z zaświatów sprawia, że ścieżki dawnych przyjaciół spotykają się raz jeszcze. Czy tajemnicze zaginięcie sprzed wielu lat i dramatyczna wyprawa na ratunek Eleonorze zdołają na dobre scementować rodzinę? Czy też kolejne zanurzenie w czasie dla wszystkich okaże się tym ostatnim? Dramatyczna opowieść o podnoszeniu się z gruzów, osadzona w pełnej tajemnic i grozy scenerii Gór Sowich.

"W trzeciej części cyklu wrocławskiego Marta Kisiel domyka opowieść o tym, w jaki sposób przeszłość wpływa na teraźniejsze wybory. Czasami bohaterki próbują zbyt szybko pogodzić się z własną historią, która wymyka im się i gubi tropy. Ale, jak mówi jedna z nich, nie ma sensu żałować tego, co było — każde zdarzenie z naszego życia stworzyło nas takimi, jakimi jesteśmy. Lepiej skupić się na tym, co dzieje się teraz. Tylko co to takiego jest i czemu jest tak straszne? W powieści Marty Kisiel czasem trudno oddzielić prawdę od fikcji, a światy alternatywne wydają się niepokojąco blisko naszych. Lecz niezależnie od tego, w której rzeczywistości tkwimy wciąż desperacko próbujemy być szczęśliwymi". - Sylwia Chutnik

Płacz od Marta Kisiel możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Trzeci tom humorystyczno-sensacyjnego serii wrocławskiej Marty Kisiel zatytułowany jest Płacz i poświęcony jest kolejnej zagadce regionu śląskiego z czasów II wojny światowej, w której istotną rolę odgrywały tunele w Górach Sowich oraz porcelanowy pałac.

Wydarzenia toczą się niedługo bo wydarzeniach drugiego tomu, czyli Toni i każda z biorących w nich udział postaci przeżywa ich finał na swój sposób. Mini seksbomba Dżusi tłucze porcelanowe figurki, spokojna Eleonora gdzieś wyjechała, a Klara zostaje sama w pustym domu, czując się opuszczona przez bratanice. A ponieważ w trakcie wizyty u sióstr Bolesnych okazuje się, że jedna z nich słyszy głos z innego świata w słuchawce, i wszystko wskazuje na to, że Eleonora prosi o pomoc, czym prędzej zorganizowana zostaje wyprawa ratunkową. A jak wychodzi na jaw w jej trakcie, zagadka zaginięcia dziewczyny ma coś wspólnego z hitlerowskim projektem Riese, Ramzesem i skarbami ukrytymi w okolicach zamku Grodno.

Autorka prowadzi nas przez trzy linie wydarzeń: teraz, przedtem i wtedy. Pierwsza z nich to przygody ekipy poszukiwawczej w składzie Klara, Dżusi, Gerd, Karolek i Matylda Bolesna, druga poświęcona jest Eleonorze i jej świeżo poznanemu znajomemu Hubertowi, próbującemu poznać losy zaginionego w czasie II wojny światowej stryja, zaś trzeciej rzecz jasna nie zdradzę, by nie zepsuć Wam przyjemności czytania. Główna oś fabularna jest połączeniem dwóch wspomnianych w poprzednim zdaniu śledztw, które dostarczają nam obfitą garść ciekawostek na temat tego, jakie projekty podejmowali Niemcy na terenach Gór Sowich do 1945 roku. Nie mniej ważne są wątki osobiste poszczególnych postaci – przede wszystkim zaakceptowania konsekwencji tego, jak zakończyła się poprzednia przygoda z wędrówkami w czasie. I tak siostry Bolesne przygadując sobie w bardzo ostry, ale humorystyczny sposób, godzą się z tym, że zostały już tylko dwie i utraciły zdolności Mojr, a wszystkie panny Stern szukają zajęć i próbują zdefiniować siebie na nowo, co wcale nie okazuje się proste. I trzeba tu autorce przyznać, że każda z tych postaci, także Gerd i Ramzes, dostaje swój własny dylemat, nad którym musi się nieźle nagłowić. Zaś pod względem języka jak zwykle jest interesująco i zabawnie: tym razem królują łacińskie powiedzonka Matyldy Bolesnej, tradycyjnie występują też liczne nawiązania do literatury romantycznej, ale też popkultury, w tym rozmaitych seriali (pamiętacie jeszcze Brygadę RR?). Naszła mnie przy tym refleksja, że przecież wielu z nas radzi sobie ze stresem żartując z trudnych sytuacji, podobnie jak bohaterowie tej serii. Jako polonistka z wykształcenia nie mogę więc nie docenić warstwy stylistycznej tworzonej przez Ałtorkę.

W Płaczu Marcie Kisiel udało się osiągnąć zdrową równowagę między sensacyjną fabułą z elementami fantastyki a żartobliwym stylem, dzięki czemu książkę czyta się gładko i z uśmiechem na twarzy. Dramaty osobiste przeplatają się tu z komedią sytuacyjną i słowną oraz zagadką hitlerowskiego projektu Riese, zapewniając kilka godzin udanej lektury. Tak więc jeśli szukacie skutecznego lekarstwa na niskie ciśnienie atmosferyczne, szczególnie takiego zawierającego rozliczne wygibasy językowe, możecie sięgnąć po cały cykl wrocławski tej autorki, na który składają się: Nomen Omen, Toń i omawiany tu Płacz.

Ocena: 4/6
©Głodna Wyobraźnia
Nadszedł ten dzień. Chociaż go odwlekałam jak mogłam. Książka Płacz leżała sobie na półce i czekała aż przeczytam dwie inne. Ale je skończyłam i już nie znajdowałam więcej wymówek, więc wzięłam się za czytanie. A teraz czuję smutek ogromny, że to koniec. Koniec cyklu wrocławskiego, który rozpoczęła książka Nomen omen, potem Toń i jako zwieńczenie dzieła Płacz. Jak było? Jak zwykle doskonale, bo Ałtorka umie ubrać w słowa i umie w emocje.

Co się dzieje

W ostatniej części mamy próbę podsumowania i domknięcia wątków z poprzedniej części. Jeśli ktoś nie czytał książki Toń, to będzie ciężko, bo są odniesienia i nawiązania to wydarzeń, które w niej miały miejsce. Tym razem głównymi bohaterkami są Matylda Bolesna i Eleonora Stern. Pojawiają się również Karolek, Dżusi i Gerd, a także przez krótki czas towarzyszy nam Klara Stern. Nową postacią jest Hubert Dobrzyń, którego Eleonora poznaje, kiedy wyjeżdża z Wrocławia, aby odciąć się od wszystkiego i wszystkich. Zostawia pracę, rodzinę i ucieka w ustronne miejsce w okolicach Gór Sowich i zatrzymuje się w małym pensjonacie. Poznaje Huberta, on opowiada jej o rodzinnej zagadce, a Eleonora czy to z nudów, czy to z ciekawości chce mu ją pomóc odkryć z użyciem swoich wyjątkowych umiejętności. To prowadzi to nieprzewidzianych i bardzo niebezpiecznych zdarzeń. Eleonora potrzebuje pomocy, stara się o nią wołać, a jedyną osobą, która ją słyszy jest pani Matylda. Zbiera więc ekipę ratunkową i wyruszają na pomoc pannie Stern.

Trudna historia

Wizyta w Górach Sowich pozwala zagłębić się w tajemnice tamtejszych terenów. Marta Kisiel przybliża nam ciekawą, a właściwie bardzo trudną i smutną historię wydarzeń z czasów II wojny światowej. Dla mnie były to bardzo interesujące fragmenty, dlatego że okres II wojny światowej, a szczególnie temat obozów koncentracyjnych, to coś co mnie fascynuje (jeśli takiego słowa można użyć w tym kontekście). Miałam okazję odwiedzić obóz Gross Rosen, a dzięki książce dowiedziałam się o nim nowych faktów. Już od książki Nomen omen Marta Kisiel przemyca historię Dolnego Śląska, szczególnie Wrocławia i uważam, że to świetny pomysł.

Co dalej?

Wracając do głównej części książki Płacz. Kiedy ekipa ratunkowa dociera na miejsce odkrywa, że coś jest bardzo nie tak jak być powinno. Ktoś miesza z pogodą, z czasem. Karolek, Dżusi, pani Matylda i Gerd dowiadują się czemu Eleonora była w niebezpieczeństwie i kogo szuka Hubert Dobrzyń. Żeby przywrócić równowagę w przyrodzie muszą ruszyć na bardzo trudne poszukiwania, zdając sobie sprawę, że mogą już z tej wyprawy nie wrócić. Jak to wszystko się zakończy? To już musicie sprawdzić sami. Mogę tylko napisać, że zakończenie książki jest takie słodko-gorzkie i dobrze. Bo nie jest zbyt cukierkowo, ale też człowiek nie łapie totalnego doła.

To już jest koniec

Kiedy pierwszy raz sięgałam po książkę Marty Kisiel była to właśnie Nomen omen. Wcześniej wzbraniałam się przed sięganiem po polskie autorki, ale jakaś siła niższa mnie podkusiła i jestem jej bardzo wdzięczna. Potem była Toń, o której nie pisałam, bo to była akurat czas, kiedy mało co na blogu się pojawiało. A teraz Płacz. Trudno wybrać która z nich jest najlepsza. Każda ma swój urok. Cykl wrocławski, to zupełnie inna tematyka i inne emocje niż książki o Lichotce, czy Lichu. Tutaj mamy duży ładunek uczuć, a mniej żartu. Oczywiście też pojawiają się elementy humorystyczne, ale generalnie nastawienie jest na mówienie o sprawach poważnych na serio. W ostatniej części nie jest inaczej. Jest wiele sytuacji, które nawet przygnębiają, ale gdzieś zawsze stara się przebijać ten promyk nadziei, że w końcu będzie lepiej, że z gruzów należy się otrzepać i powstać, albo zbudować na nich coś nowego. Jest oczywiście smutno, że to już koniec, ale za te wszystkie emocje, nawet za łzy, które czasem się pojawiły, bardzo Ałtorce dziękuję.

Ocena: 6/6
©Czytanie na śniadanie
W tekście znajdują się odniesienia do poprzednich tomów trylogii

Trzeci tom cyklu wrocławskiego skończył się zdecydowanie za szybko. To znaczy wiecie, fabuła ma zakończenie, wątki zostały domknięte, ale chodzi mi o to, że przeczytałam ją piorunem! Ale nie ma się co dziwić, w końcu to powieść Ałtorki, której historie są wciągające i nieprzewidywalne. Człowiek czyta coraz szybciej, żeby dowiedzieć się, co wydarzy się za chwilę i takie będą efekty niesamowitej wyobraźni Marty Kisiel.

Kolejne tomy trylogii łączą się płynnie, choć mają pomieszaną chronologię. Pierwsza jest Toń, w której poznajemy trzy Sternówny, siostry Dżusi i Eleonorę oraz ich ciotkę, Klarę. Dżusi wywija pewien numer, w którym uczestniczy tajemniczy antykwariusz Ramzes. Siostry ruszają w pogoń za mężczyzną, z czego wynikną różne zaskakujące sytuacje. W finale pojawia się Salomea, o której przeczytamy w tomie drugim pt. Nomen omen. Tam dziewczyna wraz z bratem Niedasiem będzie prowadzić pewne odrobinę przerażające poszukiwania. Co ciekawe, akcja tomu drugiego rozgrywa się wcześniej niż wydarzenia opisane w tomie pierwszym. Trzecia część to klamra spinająca wszystkie tomy w elegancką, choć dość pokręconą, całość. Zanim jednak ta całość pojawi się w finale w pełnej krasie, wydarzy się dużo realistyczno-fantastycznych sytuacji.

Eleonora znika bez śladu. Ramzes również jest nieosiągalny. Jadwiga i Matylda, dwie mojry, muszą nauczyć się żyć bez trzeciej siostry. Dżusi zaś stanie wobec całkiem nowego wyzwania. Kiedy w telefonie sióstr Bolesnych znów odzywają się głosy, kobiety wiedzą już, że dzieje się coś złego. Wzywają na pomoc pewnego zegarmistrza, który przyzwyczaił się już do ich dość nietypowych działań. Silna grupa pod wezwaniem wyrusza w Góry Sowie, by tam szukać odpowiedzi na cały wachlarz pytań. Zagadki i tajemnice to w końcu ich chleb powszedni, więc dlaczego tym razem miałoby być inaczej?

W tym tomie na czytelników czekają wydarzenia z czasów II Wojny Światowej, ale pojawi się również powiązanie z wiekiem dziewiętnastym, więc bądźcie czujni. Kto zanurkuje w przeszłości i po co? Kogo lub czego będzie szukać ekipa ratunkowa? Czy wszyscy wyjdą zwycięsko z podjętej akcji?

Marta Kisiel podzieliła swoją powieść na rozdziały Teraz i Przedtem. Dzięki temu trzyma w napięciu cały czas. Taka przeplatanka nie daje szans na oddech, bo człowiek koniecznie chce wiedzieć, co dalej, CO DALEJ!? Można dostać zadyszki, ale co zrobić, wiadomo, że Marta Kisiel potrafi nie tylko w atmosferę, ale także w sytuacje urwane z choinki. Kiedy decydujemy się na lekturę jej książek, trzeba je brać w pakiecie z dreszczem ekscytacji i wielopoziomową fabułą, która nie jest taką sobie zwykłą fantastyczną historyjką, ale zawiera duży ładunek psychologiczny i historyczny.

Koniecznie sięgnijcie po tę trylogię, ponieważ po premierze Płaczu będziecie mogli przeczytać ciągiem całość. To zdecydowanie ułatwi ogarnięcie fabuły.
Aha, zapomniałam dodać. Niesamowicie podobały mi się wplecione w tekst fragmenty ze znanych powieści, filmów i pewnie jeszcze innych tworów, których nie wyłapałam J Była to dla mnie dodatkowa atrakcja podczas lektury.

Ocena: 6/6
©Bibliotecznie
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć