ebook Motyl i skrzypce
4.07 / 5.00 (liczba ocen: 5560)

Motyl i skrzypce
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Wydawca:  Wydawnictwo Znak
Kategoria:  /
najlepsza cena! w tym miesiącu
E-book - najniższa cena: 18.59
wciąż za drogo?
18.59 zł
Inne proponowane

Kiedy najbliższa osoba skazuje cię na śmierć w Auschwitz

Dramatyczna historia o sile kobiet i miłości

Adele von Bron, utalentowana skrzypaczka, poświęciła wszystko, żeby ratować ostatnich wiedeńskich Żydów. Kiedy na polecenie własnego ojca, wysokiego rangą generała Trzeciej Rzeszy, trafiła do obozu w Auschwitz, jej piękny świat legł w gruzach. Przerażającą codziennością stały się głód, strach i cierpienie.

Kilkadziesiąt lat późnej Sera James, właścicielka galerii sztuki na Manhattanie, angażuje się w poszukiwania portretu młodej skrzypaczki, który pierwszy raz ujrzała, będąc jeszcze dzieckiem. Podczas próby odnalezienia zaginionego arcydzieła los stawia na jej drodze Williama Hanovera, którego dziadek może być kluczem do rozwiązania zagadki dziewczyny z obrazu.

Motyl i skrzypce to poruszająca opowieść o odkrywaniu piękna w najstraszniejszych miejscach: mrocznych zakątkach Auschwitz i zakamarkach poranionych serc. To również historia o tym, jak nie stracić wiary w Boga nawet w samym środku piekła.

Motyl i skrzypce od Kristy Cambron możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
W ostatnim czasie, z okazji 75 rocznicy wyzwolenia obozu w Auschwitz, na rynku wydawniczym pojawiło się wiele nowych i wznowionych publikacji powiązanych tematycznie z obozami zagłady. Z wielką obawą w sercu zawsze sięgam po takie lektury, gdyż mocno przeżywam przedstawione w nich wydarzenia. Uważam jednak, że tym bardziej należy sięgać po takie książki, należy pamiętać. Gdy więc zobaczyłam w zapowiedziach wydawniczych powieść Motyl i skrzypce od razu wiedziałam, że muszę tę historię poznać.

O czym jest książka, czyli o fabule słów kilka…

Kiedy najbliższa osoba skazuje cię na śmierć w Auschwitz.

Akcja powieści Kristy Cambron przebiega dwutorowo. Z jednej strony poznajemy współczesną historię Sery James, właścicielki galerii sztuki na Manhattanie, która poszukuje posiadacza oryginalnego portretu młodej austriackiej dziewczyny. Podczas tych poszukiwań kobieta poznaje Williama Hanovera, który może pomóc jej odnaleźć zaginiony obraz.
Za sprawą drugiej bohaterki, utalentowanej skrzypaczki Adele von Bron, córki generała Trzeciej Rzeszy, która poświęciła swoje spokojne i bezpieczne życie, żeby ratować ostatnich wiedeńskich Żydów przenosimy się w czasy II wojny światowej. Za swój czyn, na polecenie własnego ojca, Adele trafiła do obozu w Auschwitz. Tam styka się z przerażającą obozową codziennością pełną strachu, głodu i śmierci.

Moja opinia, czyli co mnie zachwyciło a co jednak trochę mniej…

Motyl i skrzypce to powieść o pamięci i zapomnieniu, o śmierci i trwaniu, nienawiści oraz miłości a także o potędze sztuki nawet w piekle na ziemi. To także historia opowiadająca o sile życia i znaczeniu kobiecej przyjaźni, która zrodziła się w potwornych okolicznościach.

To co najbardziej urzekło mnie w książce Kristy Cambron, to niezwykła delikatność, z którą autorka przedstawiła tę historię. Nie jest ona oczywiście pozbawiona okrucieństwa obozowej codzienności. Mam jednak poczucie, że Cambron udało się zachować odpowiedni poziom tragizmu tej sytuacji by poruszyć czytelnika a mimo to nie odebrać mu nadziei. Z drugiej strony w głębi duszy żałowałam, że autorka nie rozwinęła trochę bardziej niektórych wątków.

Czuję także lekki niedosyt w stosunku do kreacji bohaterów. Adelle von Bron, to fascynująca postać z imponującą życiową postawą i wyjątkową aurą. Mam jednak poczucie, że jej sylwetka mogłaby być bardziej dopracowana. Z przyjemnością przeczytałabym także coś więcej na temat wielkiej miłości Adelle – Wladymira.

Niezaprzeczalnymi atutami tej powieści są za to styl narracji i artystyczny klimat powieści. Pomimo trudnej tematyki, powieść czyta się stosunkowo lekko i sprawnie. Autorka stara się wyzwolić w czytelnikach określone emocje, jednak robi to w sposób wyważony i taktowny. Mimo prostoty narracji i pewnej dozy przewidywalności, jest w tej historii również coś podnoszącego na duchu, co nie pozwala się od tej powieści oderwać.

Czy polecam?

Motyl i skrzypce to poruszająca historia dla wszystkich czytelników, którzy sięgają po książki obozowe z romansem w tle, lubiących odkrywać skomplikowaną ludzką naturę.
Mój czas spędzony z tą książką uważam za niezwykle udany, choć nie jest to lektura przy której można się wyciszyć i wypocząć. W sieci znalazłam informację, że jest szansa, że niebawem ukaże się kolejna powieść autorki. Będę jej wyglądała z ogromnym zainteresowaniem. Tymczasem serdecznie polecam Wam powieść Motyl i skrzypce.

Ocena: 5/6
©Kocham Cię, moje życie
Po kilku pierwszych rozdziałach, byłam pewna, co napiszę w recenzji. Po kilku kolejnych zmieniłam zdanie o 180 stopni. Teraz, kiedy jestem już po lekturze całości, właściwie nie wiem, co mam napisać. Bez wątpienia Motyl i skrzypce to książka, którą część z Was pokocha całym sercem, a część nie pozostawi suchej nitki, a pozostali… Tak jak ja, będą stali na rozdrożu.

Kiedy najbliższa osoba skazuje cię na śmierć w Auschwitz. Dramatyczna historia o sile kobiet i miłości.
Adele von Bron, utalentowana skrzypaczka, poświęciła wszystko, żeby ratować ostatnich wiedeńskich Żydów. Kiedy na polecenie własnego ojca, wysokiego rangą generała Trzeciej Rzeszy, trafiła do obozu w Auschwitz, jej piękny świat legł w gruzach. Przerażającą codziennością stały się głód, strach i cierpienie. Kilkadziesiąt lat późnej Sera James, właścicielka galerii sztuki na Manhattanie, angażuje się w poszukiwania portretu młodej skrzypaczki, który pierwszy raz ujrzała, będąc jeszcze dzieckiem. Podczas próby odnalezienia zaginionego arcydzieła los stawia na jej drodze Williama Hanovera, którego dziadek może być kluczem do rozwiązania zagadki dziewczyny z obrazu.
„Motyl i skrzypce” to poruszająca opowieść o odkrywaniu piękna w najstraszniejszych miejscach: mrocznych zakątkach Auschwitz i zakamarkach poranionych serc. To również historia o tym, jak nie stracić wiary w Boga nawet w samym środku piekła.

Nie chcę Wam streszczać fabuły ani jakoś obszernie charakteryzować bohaterek. To, co najważniejsze, przeczytacie w powyższym opisie wydawcy i przede wszystkim w książce. Pozwólcie, że od razu przejdę do refleksji nad powieścią.

Głupio to zabrzmi, ale mam wrażenie, że obecnie w literaturze występuje zjawisko, które określam „moda na Auschwitz”. Niemal w każdym miesiącu kolejni pisarze proponują nam kolejne tytuły – bardziej lub mniej – oparte na faktach. Po okresie, w którym wydawano wspomnienia ocalałych czy publikacje opracowane na temat dokumentów czy zdjęć, przyszedł moment, w którym po tematy związane z obozem koncentracyjnym sięgnąć może właściwie każdy i, co bardzo boli, mieszać go z różnymi gatunkami.

Przyznam szczerze, że do niedawna książki, w których choć marginalnie pojawiał się wątek obozów koncentracyjnych, omijałam szerokim łukiem. Po prostu się ich bałam. Nigdy nie zrozumiem, dlaczego „ludzie ludziom zgotowali ten los”. Nigdy. Dlatego stroniłam od książek poruszających tę tematykę – bałam się obrazów, które będą pojawiać się w mojej głowie. To nie tak, że uciekam od historii, wręcz przeciwnie. Interesuję się okresem II wojny światowej, jednak to, co działo się w Auschwitz… Nie jestem w stanie udźwignąć ciężaru okrucieństwa, obdarcia z godności, śmierci, która nie miała sensu… W obozach koncentracyjnych zginęły miliony. Muszę jednak napisać, że czytając Motyl i skrzypce, tego ciężaru nie czułam…

Kristy Cambron dość umiejętnie omija fakty, które były codziennością dla więźniów obozu – masowe egzekucje, głód, paraliżujący strach. W książce skupia się przede wszystkim na losach członków orkiestry. To, co dzieje się poza ich barakiem, pozostaje tłem. Czytając, miałam wrażenie, że Adele i jej koleżanki nie do końca znalazły się w środku tego piekła. Raczej w przedsionku. Fakt ten jest zapewne zaletą dla osób, które lubią sięgać po literaturę z wątkami wojennymi, jednak boją się brutalnych opisów.

To, co mi się w tej książce nie podobało, to zestawienie wątków. Narracja prowadzona jest dwutorowo. Fabuła dotyczy zarówno wydarzeń z Auschwitz w okresie II wojny światowej, jak i losów właścicielki nowojorskiej galerii sztuki w czasach współczesnych. Właśnie ten drugi wątek nie do końca mi pasował. Myślę, że autorka powinna się skupić na jednym, a nie mieszać dwa. Albo czytamy o losach skrzypaczki Adele uwięzionej w obozie od początku do końca, albo Sera – zakochana w swoim „tymczasowym pracodawcy” kobieta, wysłuchuje opowieści o losie członkiń orkiestry przy okazji wizyty w Paryżu. Myślę, że przy dobrym researchu i wsparciu historyków Kristy Cambron doskonale by sobie poradziła z napisaniem powieści tylko o Adele. O jej życiu w Austrii, miłości do muzyki i Vladimira, o wywózce do Auschwitz i konieczności gry w obozowej orkiestrze… Żadnych wątków współczesnych i historii rodem ze współczesnych amerykańskich komedii romantycznych! Uważam, że dzięki temu książka byłaby jeszcze bardziej wartościowa, a zdania czytelniczek nie byłyby aż tak podzielone.

Pamiętajmy jednak, że Motyl i skrzypce to nie literatura faktu. To fabuła z elementami historii, a jej celem jest nie tyle nauka, co zachęcenie czytelnika do poszerzenia wiedzy i sięgnięcia po bardziej fachowe publikacje. W tym przypadku Autorka się spisała – zaciekawiona, jeszcze w trakcie lektury, poszukiwałam informacji o obozowej orkiestrze oraz o dziełach sztuki, które znaleziono po wyzwoleniu Auschwitz.

Poruszająca historia? Tak! Były łzy? Tak! Powieść o sile kobiet? Tak. Miłość w Auschwitz? Nie do końca. Mam wrażenie, że obóz koncentracyjny jest tu tylko tłem, niestety. Wiem, że życie toczy się dalej, mam świadomość, że żyjemy w innych czasach. Ale po co zestawiać przeszłość i teraźniejszość w taki sposób? Naprawdę można było to napisać inaczej. Złośliwi mogą teraz mruczeć pod nosem: „Jak jesteś taka mądra, to sama napisz”. Nie. Nie śmiem dotykać się tematu Auschwitz. To dla mnie sacrum, które, oczywiście nie we wszystkich wydanych w Polsce książkach, powoli zaczyna być ze swojej świętości obdzierane…

Kto powinien przeczytać książkę Motyl i skrzypce?

Podsumowując: czy polecam powieść Motyl i skrzypce? Tak, jeśli nie lubicie dominacji wątku historycznego w książce; jeśli lektura, mimo nawiązań do tragicznych wydarzeń, ma przebiegać lekko; jeśli lubicie mieszanki historii XX wieku i współczesnego romansu; jeśli brakuje Wam w powieściach wątków religijnych i opisu relacji człowieka i Boga. O tym, dlaczego jestem na „nie”, chyba dość wyraźnie napisałam powyżej. Pozostając na rozdrożu, zachęcam Was do dyskusji – jeśli jesteście już po lekturze książki, chętnie przeczytam Wasze refleksje.

Ocena: 4/6
©Recenzje Dropsa Książkowego
KIEDY NAJBLIŻSZA OSOBA SKAZUJE CIĘ NA ŚMIERĆ W AUSCHWITZ

Austriaczka Adele von Bron jest córką wysokiego dygnitarza Trzeciej Rzeszy, jest utalentowaną skrzypaczką, która występuje na wielkich scenach. Dziewczyna zakochuje się we Vladimirze, synu kupca, który pomaga wywozić austriackich Żydów z miasta. Adela jak się o tym dowiaduje bardzo chce pomagać ukochanemu, mimo iż wie, że jeśli zostanie złapana to czeka ją pewna śmierć. Poza tym jej rodzice zabraniają jej się spotykać z tym mężczyzną, mają swój plan na jej życie.

Żałowała, że ich świat nie wygląda inaczej, że nie może odgarniać mu włosów z czoła, gdy ma na to ochotę, Ale czy istniał świat, w którym rodzina postawiona równie wysoko, jak jej, oddałaby rękę córki kupieckiemu synowi, nawet gdyby był on geniuszem muzycznym? Nawet gdyby bardzo jej samej na tym zależało? Ich związek musiał pozostać tajemnicą.

Niestety w wyniku pewnych zdarzeń prawda wychodzi na jaw i jej własny ojciec skazuje córkę na pobyt w Auschwitz. Tak dobrze czytacie, ojciec wysyła swoje dziecko na reedukację do obozu koncentracyjnego. Jesteśmy z Adelą od samego początku przekroczenia granicy obozu i możemy poczuć razem z nią ten szok, gdzie tak naprawdę się znajduje. Kobieta zostaje przydzielona do kobiecej orkiestry, która przygrywa osobom przyjeżdżającym do obozu. Brzmi strasznie, ale jest to szansą dla muzyków, żeby przeżyć. Adela walczy o przeżycie za pomocą skrzypiec i muzyki oraz miłości w sercu do Vladimira.

Odbierają nam nazwiska i odbierają tożsamość. Potem zastępują je numerem. Odbierają nam radość i zamieniają ją w coś nikczemnego.

Książka napisana jest w dwóch płaszczyznach, tak jak lubię najbardziej. Przenosimy się do Nowego Jorku na Manhattan, gdzie poznajemy losy właścicielki galerii Sery James. Kobieta bardzo mocno angażuje się w znalezienie pewnego obrazu, który zobaczyła jak była dzieckiem.

Od momentu gdy Sera ujrzała w wieku ośmiu lat to dzieło sztuki, jego nieziemska uroda nie dawała jej o sobie zapomnieć. Trzy czwarte sylwetki młodej, najwyżej dwudziestoletniej kobiety o nieskazitelnej, promiennej cerze i świdrujących, niemal zwierzęcych, błękitnych oczach. Miękkość jej warg, smutek jej rysów... surowy chłód ogolonej głowy, ukazujący młodą piękność pozbawioną korony i splendoru... wytatuowane cyfry, krzyczące z lewego przedramienia tulącego skrzypce.

Sera poznaje Williama Hanovera, którego dziadek może być kluczem do rozwiązania zagadki. Obojgu zależy na znalezieniu oryginału obrazu, każdemu z innych pobudek.

Autorce udało się bardzo sprawnie połączyć ze sobą teraźniejszość i przeszłość, wszystko łączy ze sobą portret Adeli. Choć wiemy, że to fikcja literacka, wiadomo że większość życia obozowego tak właśnie wyglądała. Były momenty podczas czytania kiedy łzy same pojawiały mi się w oczach. Książka mimo tematyki obozowej czyta się szybko, czytelnik chce wiedzieć jak potoczyły się losy bohaterów. Muszę powiedzieć, że historia Adela trafiła do mojego serca...przez muzykę i miłość. Autorka opisała prawdziwą miłość dwojga ludzi, miłość, jakiej nie zabił obóz, wojna, ani rozłąka. Książka nie ma brutalnych opisów, tego się nie obawiajcie, bardziej skupia się na tym, że to Bóg pomaga ludziom przetrwać to piekło. Takiej książki obozowej jeszcze nie czytałam, jest inna niż to co do tej pory mogliśmy znaleźć na rynku wydawniczym. Historia II Wojny Światowej ukazana została w inny sposób, nigdy do tej pory nie zastanawiałam się nad Niemcami, którzy nie zgadzali się z polityką nazistowską. Autorka jest osobą bardzo religijną i wiele spraw chce przekazać przez swoją literaturę. W ogóle mi to nie przeszkadzało, historia ukazana w Motylu i skrzypcach wywarła na mnie ogromne wrażenie, wzruszyła i wiem, że zapamiętam ją na dłużej. Myślę, że spodoba się fanom powieści obyczajowych, historycznych i obozowych.

A skąd się wziął taki tytuł? Skrzypce wiadomo, a motyl... niech to będzie słodką tajemnicą. Przeczytajcie tą książkę, bo naprawdę warto.

Ocena: 5+/6
©Matka książkoholiczka
Komentarze dotyczące książki:
  • Awatar

    2,5
    Od czasu "afery" dotyczącej książki "Tatuażysta z Auschwitz", która najpierw udawała literaturę faktu, a finalnie okazała się opowiastką z podtekstem romansowym (z tego powodu nadal nie mogę się zdecydować czy chcę ją czytać, czy nie.), z dużą ostrożnością podchodzę do tematyki obozowej w powieściach obyczajowych. Nie da się ukryć, że Autorka podała, a raczej zasygnalizowała, wydarzenia, które naprawdę miały miejsce, tj. w Auschwitz - Birkenau naprawdę istniała orkiestra, która grała podczas rozładunku pociągów i wymarszu więźniów do pracy. Prawdziwy jest też krwawo stłumiony bunt więźniów jesienią 1944 roku i marsz śmierci do obozu Bergen-Belsen . Teoretycznie więc wydarzenia opisane w książce Kristy Cambron mogły mieć swój rzeczywisty odpowiednik.
    Historię czyta się dobrze, język jest prosty, komunikatywny, ale niestety wiele w niej błędów językowych, stylistycznych i gramatycznych. Poza tym język w ogóle nie oddaje dramatyzmu sytuacji. Nie wiem czy to kwestia tłumacza, czy książka już w oryginale została napisana tak beznamiętnie. Opisy życia w Auschwitz Autorka oparła o stereotypy: stare baraki, zimno, głód, choroby i śmierć. Mam wrażenie, że naczytała się ogólników via Wikipedia i wtrącała te same stwierdzenia co jakiś czas. Niestety nie tędy droga w takiej literaturze. Jeśli opis np. więziennego apelu, nie niesie żadnych emocji, to też żadnych uczuć w czytelniku nie wzbudzi. Osobiście miałam wrażenie czytając, że to wszystko dzieje się obok, niby wiem, że to jest tragedia i morze cierpienia, ale w ogóle mnie to nie dotyka. Przez taki odbiór nie potrafiłam wczuć się w sytuację bohaterów, ani tym bardziej solidaryzować z nimi. Dla mnie to puste, płaskie postaci, o których zaraz zapomnę, a dramat ich losu odnajdę w innej dużo lepiej napisanej historii. Widać niestety, że opowieść została napisana przez kogoś kto sam nie przeżył tego, o czym pisze i nie opierał się przy pisaniu o żadne wiarygodne relacje. Zdaję sobie sprawę, że o piekle Auschwitz należy mówić jak najgłośniej i jak najwięcej tylko ........może nie takimi publikacjami?
    W drugiej części książki śledzimy losy współczesnych bohaterów, którzy szukają obrazu namalowanego w Auschwitz. Ta część niestety też mnie rozczarowała. Główną bohaterką jest właścicielka galerii sztuki więc liczyłam na informacje dotyczące malarstwa obozowego i ogólnie trendów w sztuce wojennej oraz na dobrze napisaną opowieść o poszukiwaniu zaginionego arcydzieła. A co dostałam? Infantylny, naciągany, przesłodzony romans młodej kobiety po przejściach i przystojnego, bogatego biznesmena, rodem z taniego harlequina. Zakochują się w sobie, bo poczuli "jedność spojrzenia". Nawet gdy z biegiem wydarzeń młody, przystojny, bogaty biznesmen, staje się młodym, przystojnym, biednym, byłym biznesmenem naszej bohaterce to nie przeszkadza, bo przecież "Chrystus nas poprowadzi".
    To jest kolejny wątek, który mnie w tej książce drażnił. Nie mam nic przeciwko opisywaniu religii w literaturze, ale pod warunkiem, że wątki takie są istotne, dobrze umotywowane i dobrze poprowadzone. Tutaj niestety żadna z wymienionych zależności nie zachodzi. Religia, Bóg i wiara są wciskane na siłę do fabuły. Np. na pytanie więźniarki "Gdzie jest Bóg w tym piekle i dlaczego pozwala na te okropności?" Autorka pisze, że Bóg jest wszędzie, wszystko widzi i daje możliwość w tworzenia piękna (malarstwa, literatury, muzyki itp.) nawet w tak okropnym miejscu. Nie wiem czy chociaż jedna osoba z pośród 1,5 miliona ludzi, którzy zginęli w Oświęcimiu, podzieliłaby ten pogląd. Nie wiem też czy ludzi, którzy w ogóle nie wierzą, albo mają problem z wiarą, takie frazesy przekonałyby do zmiany zdania. Z noty o Autorce, zamieszczonej na końcu książki, dowiedziałam się, że należy do jakiejś chrześcijańskiej wspólnoty w USA. Być może dlatego takie wątki pojawiły się w tej opowieści, ale może Autorka powinna przed ich podjęciem zastanowić się czy jest to niezbędne, jakiego Boga chce pokazać i co chce tym osiągnąć.
    Książka jest pierwszą częścią dylogii. Historia w niej zawarta jest skończona, chociaż pełna niespójności, zaprzeczeń (bohaterka najpierw nie ma wytatuowanego na przedramieniu numeru obozowego, potem w ramach jakiejś, nie wiadomo jakiej kary, ma, a następnie znowu nie ma; takich nieścisłości w całej powieści jest dużo), niekonsekwencji i niewytłumaczalnych dla przeciętnego czytelnika reakcji bohaterów (rodzina posyła jedyną córkę do obozu, a potem kompletnie o niej zapomina i nie interesuje się jej losem, mimo że ma możliwości zmiany jej położenia). Część pierwsza nie zrobiła na mnie najlepszego wrażenia, ale planuję przeczytać część drugą, z ciekawości jaką historię opowie.
    Polska premiera części pierwszej 12 lutego 2020. Za możliwość przedpremierowej lektury dziękuję Wydawnictwu Znak i portalowi Lubimy Czytać.

Warto zerknąć