ebook Wojna makowa
3.97 / 5.00 (liczba ocen: 30094)

Wojna makowa
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - najniższa cena: 30.58
Audiobook - najniższa cena: 32.44
wciąż za drogo?
34.81 złpremium: 22.46 zł Lub 22.46 zł
30.58 zł Lub 27.52 zł
31.82 zł Lub 28.64 zł
37.43 zł
30.63 zł
31.82 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (5)
Inne proponowane

Kiedy jesteś sierotą wojenną świat ma dla ciebie głównie pogardę, odrzucenie, brutalność i ból. Czasem, jeśli akurat masz szczęście, obojętność. Jeśli natomiast do tego jesteś dziewczynką, szczęście ma twoja przybrana rodzina. Zawsze może ubić interes i sprzedać cię na żonę jakiemuś zamożnemu staruchowi.

Rin doświadczyła tego wszystkiego. Jest nikim, jej życie nie ma dla nikogo żadnego znaczenia, nikogo też nie obchodzi jej los. Jeśli chce wydostać się z rynsztoka, w którym się wychowała, ma tylko dwie drogi. Pierwsza wiedzie przez łóżko obmierzłego starca. Druga, przez bramę Akademii Sinegradzkiej – elitarnej szkoły wojskowej. Aby podążyć tą drugą drogą, Rin zrobi wszystko, co tylko leży w ludzkiej mocy. A nawet więcej.

To nie jest historia o potędze nauki, sile przyjaźni czy starciach wielkiej magii.

To jest historia o kołach czasu, które nieustępliwie i bezlitośnie mielą ludzkie losy. I o dziewczynie, która zniszczyła cały mechanizm. Kamieniem, bo na miecz była za biedna.

Wojna makowa od Rebecca Kuang możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Nie będę owijać w bawełnę – od bardzo dawna żadne fantasy nie zachwyciło mnie w takim stopniu, jak zrobiła to Wojna makowa Rebekki F. Kuang. Aż trudno uwierzyć, że tak znakomicie napisana i poprowadzona opowieść to debiut tej autorki, która nad wyraz umiejętnie operuje schematami gatunku, nadając mu nieco mroczny, okrutny charakter. I, co mnie szczególnie cieszy, to dopiero pierwsza część trylogii zatytułowanej Wojny makowe.

Życie ani przez chwilę nie nie oszczędza głównej bohaterki tej frapującej powieści – sieroty wojennej Fang Runin, zwanej najczęściej Rin. Przybrani rodzice wykorzystują ją do ciężkiej pracy za darmo w prowadzonej przez nich aptece, jak i do opieki nad swoim synem. Na domiar złego w okolicy swoich czternastych urodzin protagonistka dowiaduje się, że ma wyjść za mąż za dużo od niej starszego inspektora importu. Jedynym wyjściem z sytuacji jest drobne oszustwo i zaszantażowanie miejscowego nauczyciela, by pomógł jej przygotować się do keju – państwowego egzaminu, który daje szansę wstąpienia do opłacanej przez państwo Sinegardzkiej Akademii Wojskowej. W stolicy nie jest jednak ani krztynę łatwiej, bo przyjęte na uczelnię dzieci bogaczy mają znacznie większą wiedzę i od lat praktykują sztuki walki, a w dodatku w każdej chwili może wybuchnąć kolejna wojna makowa. A zdesperowana Rin doskonale wie, że sukces okupuje się bólem...

Budując świat przedstawiony Rebecca Kuang inspirowała się z pewnością historią Chin i jej dwudziestowiecznymi wojnami z Japonią – mamy tu bowiem składające się z dwunastu prowincji Cesarstwo Nikan, rządzone przez cesarzową, od lat prowadzące zbrojny konflikt z wyspiarską Federacją Mugen. Niegdyś wyznająca 64 bóstwa ludność obecnie jest w większości ateistyczna, a klasztory pełne mnichów to już pieśń przeszłości. Nadal krążą jednak opowieści o potrafiących rozmawiać z bogami szamanach i trzeba tu przyznać autorce, że w pełni wykorzystała potencjał tego pomysłu, czerpiąc z rozbudowanej duchowości i filozofii wschodu. Nie będę zdradzać szczegółów, żeby nie spoilerować, powiem jedynie, że od czasów Rudej Sfory Mai Lidii Kossakowskiej nie spotkałam się z tym tematem wprowadzonym w tak spójny, rozbudowany i satysfakcjonujący sposób.

Tym nieszczęściem mogła się cieszyć, ponieważ wybrała je sama.

Największą zaletą Wojny makowej jest to, że autorka nawiązując do motywów znanych z powieści młodzieżowych – nauki w szkole, dojrzewania, zdobywania uznania wśród rówieśników, czy podejmowania trudnych wyborów – realizuje je we własny, przewrotny i jednocześnie niezwykle inteligenty sposób, wrzucając swoich bohaterów w okrutny świat, którego z pewnością nie powstydziłby się George R.R. Martin. Nauka w Akademii to prawdziwe wyzwanie – trzeba ciężko trenować fizycznie, ale także myśleć na najwyższych obrotach u nauczyciela strategii, moim zdaniem ta szkoła przebija niemal wszystkie z young adult fantasy ostatnich 10 lat, szczególnie, gdy gdy Rin trafia pod skrzydła wysoce kontrowersyjnego nauczyciela Jianga. I nic nie poradzę na to, że przez swoje nietypowe metody od razu skojarzył mi się z mistrzem Miyagi z Karate Kid, ale przede wszystkim z Yodą. I dobrze się domyślacie – im bardziej rozwija się fabuła, tym więcej w niej fantastyki, a stawka rośnie ze strony na stronę.

Mimo wieku głównej bohaterki, wokół której toczą się opowiadane przez trzecioosobowego narratora wydarzenia, to z pewnością nie jest lektura dla rozkosznych nastolatków. Ku mojej uciesze nie ma tu wątków romantycznych i teen dramy, a pisarka ma szeroką wiedzę z zakresu strategii i nie waha się jej użyć. Wysoko oceniam też styl, którym napisana jest ta powieść – starannie dobrane słowa i liczne środki stylistyczne nadzwyczaj dynamicznie i barwnie odmalowują okrutny świat cesarstwa Nikan, w którym każdy troszczy się głównie o własne interesy. Zaś w kwestii bohaterów można zauważyć, że autorce dobrze idzie tworzenie nieco pokrzywionych indywidualności – najbardziej dogłębnie poznajemy oczywiście psychikę i motywację Rin, ale także inne postaci mają swoje pięć minut (a warto na nie poczekać). Istotnym wątkiem są tu wybory protagonistki, a jeszcze istotniejszym konsekwencje jej decyzji.

Na pochwałę zasługuje także piękne, cieszące oczy wydanie – które ma aż dwie okładki do wyboru, wewnętrzne okładki zawierają zaś mapy, a dodatkowo polska wersja ma także pełne dynamizmu czarno-białe ilustracje Przemysława Truścińskiego. Nie obyło się jednak bez pewnych drobnych wpadek – zdarza się, że wrogowie podróżują z prędkością fabularną, a szykujące się na wojnę cesarstwo okazuje się nią nie gotowe. (Te elementy nabierają więcej sensu dopiero w drugim tomie powieści.) Nie do końca przypadły mi do gustu niektóre wybory tłumacza – stosuje on od czasu do czasu dziwne słowa, w tym pochodzące z gwary młodzieżowej, które mogą nie być zrozumiałe dla wszystkich czytelników, np. naćwikać zamiast jaśniejszego dla wielu naćpać.

W wojnie liczą się wartości bezwzględne. My albo oni. Zwycięstwo bądź klęska. Nie ma środka. Nie ma litości. Nie wolno się poddawać.

Ta historia przebojem podbiła me czytelnicze serce, i nie dziwię się już, że książka dostała tyle nagród i nominacji. Zatem bardzo gorąco polecam Wam Wojnę makową, inspirowane duchowością wschodu fantasy w iście mrocznym klimacie, w którym zdeterminowana nastoletnia bohaterka wpada w szpony prawdziwej wojny, tocząc nieustanne boje ze światem. A że jest w stanie robić to na płaszczyźnie fizycznej, jak i duchowej, to konsekwencje jej wyborów tworzą jedną z najbardziej smakowitych ostatnio opowieści z nurtu fantastyki. Ja biorę się niezwłocznie za tom drugi tej trylogii, czyli Republikę Smoka, a Was zachęcam do sięgnięcia po tę wartą zainteresowania serię.

Ocena: 5/6

©Głodna Wyobraźnia
Dzieło Rebecci Kuang zdecydowanie zasługuje na uwagę. To kawał dobrej i rozbudowanej fantastyki, odpowiednio dopracowanej, ciekawej i dosyć oryginalnej jak na polski rynek wydawniczy. Nieoczywista bohaterka, porządny język, świetna fabuła, dopracowanie – naprawdę mnie ta powieść mocno urzekła. Proszę więcej takich debiutów!

Cała recenzja na blogu: Wojna makowa

Ocena: 6/6
©BookeaterReality
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć