ebook Wypocznij i zgiń
3.48 / 5.00 (liczba ocen: 111)

Wypocznij i zgiń
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - najniższa cena: 18.63
23.92 złpremium: 14.35 zł Lub 14.35 zł
18.63 zł Lub 16.77 zł
23.92 zł Lub 21.53 zł
-5% 19.93 zł
20.33 zł
20.33 zł
21.53 zł
22.00 zł
23.92 zł
Inne proponowane

Polski kryminał, który wciągnie cię bez reszty. Pod wyciągiem narciarskim na szczawnickiej Palenicy zostaje znalezione ciało Mateusza Słowika. Czy lokalny biznesmen padł ofiarą bezwzględnej konkurencji? A może jego śmierć to skutek rodzinnych porachunków?

Właściciel wyciągu wynajmuje Szymona Solańskiego i zleca mu złapanie mordercy. Prywatny detektyw przyjeżdża do Szczawnicy z Różą Kwiatkowską i kundelkiem Guciem. W toku śledztwa okazuje się, że sprawa ma związek z tragedią, która wydarzyła się w dwudziestoleciu międzywojennym, gdy do tutejszych wód ściągały osobistości świata kultury. W wolnych chwilach Róża unika jazdy na nartach, a Solański przygotowuje dla niej niespodziankę…

Wypocznij i zgiń od Marta Matyszczak możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Śmierć, zbrodnia, strzały, zło, morderstwo, trup, zgiń – oj, Marta Matyszczak nie da swoim bohaterom odetchnąć! No cóż, taki już los prywatnego detektywa i jego pomocników, że nie dla nich błogi relaks i miłe spędzanie czasu… Podobnie się ma sprawa w najnowszym tomie ich przygód o mało zachęcającym z życiowego punktu widzenia tytule Wypocznij i zgiń. Jeśli tak reklamowałby się pensjonat, to raczej nie wybrałabym go na wczasy, jednak jeśli to kolejny tom cyklu Kryminał pod psem, to nie waham się ani chwili! Jaką sprawą tym razem zajmuje się Szymon Solański?

Pod wyciągiem narciarskim na szczawnickiej Palenicy zostaje znalezione ciało Mateusza Słowika. Dla detektywa to wręcz idealne zrządzenie losu, ponieważ planował zabrać ukochaną Różę na narty. A że średnio mu wychodzi to całe planowanie, oglądanie pensjonatów i hoteli, bukowanie i tym podobne niedorzeczności, jest zadowolony, że trup niejako załatwił to za niego. Właściciel wyciągu wynajmuje Solańskiego i zleca mu złapanie mordercy, więc sprytny Szymon łączy przyjemne z pożytecznym, to znaczy śledztwo z wypoczynkiem. Czy muszę dodawać, że Róża inaczej wyobraża sobie udany wypoczynek i że szusowanie na nartach nie jest jej marzeniem? A jednak dziennikarka dla miłości jest w stanie znieść wiele i zgadza się spróbować zjeżdżania ze stoku, co, jak można się domyślić, kończy się… Nie, nie tragedią, raczej mnóstwem śmiechu. Momentów humorystycznych jest tu zresztą naprawdę wiele, a choć ja akurat nie jestem specjalnym śmieszkiem, to muszę przyznać, że Kwiatkowska zdołała tym razem rozbawić mnie do łez.

– Hej, Janicku, siwy włos! – wydarła się Róża. Niekoniecznie wchodząc odpowiednio w takt. – Co do nos nie zaziyros! Hej, cy się mamy bois? – darła się, a ja się bałem, i owszem, ale nie żadnej mamy, tylko że nam się sufit na łby zawali, bo zaprawa murarska nie zdzierży tej decybelowej bonanzy.

No tak, ale co ze śledztwem? Oczywiście z początku wszystko idzie nie tak… Miejscowy policjant, komisarz Edward Salamon, nie pali się do roboty i z radością oddaje się konsumpcji potraw w miejscowym zajeździe, a śledztwo zrzuca na trójkę detektywów. Tak, tak, trójkę! No bo chyba nie zapomnieliście o Guciu?! Pies jak zwykle korzysta z tego, że ludzina nie podejrzewa, ile on widzi, słyszy i rozumie (okej, widzi akurat niewiele z powodu nie najlepszego już wzroku, ale nie bądźmy małostkowi, dobra?!), więc bezpardonowo podsłuchuje, a także wchodzi tam, gdzie nie powinien. Dzięki temu dowiaduje się ciekawych rzeczy i może pomóc swoim państwu trafić na odpowiedni trop… A wszystko się komplikuje, gdy w toku śledztwa wychodzi na jaw, że sprawa ma związek z tragedią, która wydarzyła się w dwudziestoleciu międzywojennym, gdy do tutejszych wód ściągały osobistości świata kultury.

Wątek sprzed lat daje autorce możliwość przywrócenia na kartkach książki do życia takich osobistości jak Julian Tuwim czy Stanisław Ignacy Witkiewicz (w powieści kolejno: Jan Maria Boryczko oraz Lesław Abszac), których to ekscesów nie trzeba nawet specjalnie ubarwiać, wystarczy przenieść je do historii 1:1. Szalone przyjęcia, dowcipy, szarady słowne, sztuka, alkohol i narkotyki: ot, bohema! W ogóle cyganeria artystyczna dwudziestolecia międzywojennego to świetne środowisko nie tylko dla jednego wątku, ale i dla całej powieści kryminalnej, gdzie pisarze, malarze i inni twórcy tamtego okresu grać będą pierwsze skrzypce. Proszę, niech ktoś to napisze!

A wracając do Wypocznij i zgiń: dzieje się! Jeśli jeszcze nie jesteście przekonani, to dodam do tego wątek przygotowań ślubnych Szymona i Róży. Solański szykuje dla Kwiatkowskiej niespodziankę, ale że cierpliwość nie jest mocną stroną kobiety (skąd ja to znam?), to stara się ona wyciągnąć jak najwięcej szczegółów z ukochanego. A, jak wiemy, Róża jest w stanie zrobić wiele, prawda? A zakochana Róża jeszcze więcej. Obiecuję Wam więc jazdę bez trzymanki – i to nie tylko na stoku!

Szymonek kroczył przede mną raźno, a mroźne powietrze z pewnością działało pozytywnie na jego nadwątlony bliskimi i częstymi kontaktami z Różą intelekt. Na dowód poprawy jego stanu załączam informację, że mój pan podczas spacerku aż cztery razy zwrócił się do mnie słowami: „chodź, Guciuniu”, „Guteczku mój kochany”, „Gucio piesiucio” oraz – najbardziej słodko, choć zarazem żenująco – „Dżakunia pierdziunia”.

Może więc jednak z tym progresem intelektu przesadziłem.

Nie jest łatwo utrzymać dobry poziom przy siódmym tomie cyklu, a Marcie Matyszczak się to udaje. Szczególnie widać to moim zdaniem w rozwoju postaci, bo od premierowej Tajemniczej śmierci Marianny Biel trochę się w życiu Szymona i Róży pozmieniało, my, czytelnicy, lepiej ich poznaliśmy, a jednak żadne z nich ani na chwilę nie straciło na realizmie. Równocześnie nie są to sztampowe postaci z kryminałów. Solański co prawda przeżył życiową tragedię, ale nie popadł w alkoholizm, a choć się nie goli jak 90% ponurych komisarzy i prywatnych detektywów z książek, to jednak nie stał się pozbawionym uczuć draniem. Ze świecą szukać drugiej takiej postaci jak Kwiatkowska: szalona, działająca w myśl zasady „A teraz zróbmy to, zanim dotrze do nas, że to bez sensu”, szczera, wciąż ładująca się w przekomiczne sytuacja dziennikarka. To taka trochę polska Bridget Jones kryminału, tylko bez dziennika. Po prostu nie da się jej nie lubić i nie kibicować jej poczynaniom. No i Gucio, mądry kundelek, który im zawsze towarzyszy. Tu nic dodawać nie trzeba, bowiem Gutek zdobył moje serce na samym początku i to pozostaje niezmienne.

Jedyne, do czego można się przyczepić, to pewna powtarzalność budowy kolejnych powieści: Róża i Szymon gdzieś wyjeżdżają i bach! Trup i śledztwo. Aż strach wysłać gdzieś jeszcze tę dwójkę… Niemniej nie ma się co specjalnie krzywić, bowiem taka specyfika kryminałów. Z dwojga złego bardziej prawdopodobne wydaje mi się, że morderstwa są dokonywane w kolejnych miejscach, w których pojawia się para (albo że zostają tam oni wezwani przez kogoś, kto zleca im śledztwo), niż że ktoś wciąż ginie w tej samej okolicy, a i takie cykle znam i lubię (vide: Flawia de Luce). Nie jestem też przeważnie fanką łączenia w książce dwóch wątków, współczesnego i historycznego, bo wolę powieści, które skupiają się na jednym, ale akurat u Marty Matyszczak to fajnie współgra i nie wydaje się łączone na siłę. No i jak mogłabym tak naprawdę narzekać na zabieg, dzięki któremu mogłam obserwować zbrodnię w towarzystwie Tuwima i Witkacego!

Bardzo się cieszę, że mamy na Górnym Śląsku pisarkę, która tak wspaniale się rozwija (tak, odzywa się we mnie lokalny patriotyzm). I choć najbardziej lubię, gdy Marta umieszcza akcję w naszych stronach, to historią ze Szczawnicy również mnie kupiła! Może ma też coś z tym wspólnego fakt, że w Wypocznij i zgiń zostaje wspomniana pewna pracująca w bibliotece Karolina, która ma czasem do czynienia z naprawdę porąbanymi wypożyczającymi…

Ocena: 5/6
©tanayah czyta
Kryminalne przygody najzabawniejszego śląskiego kundelka za każdym razem przywracają mi uśmiech i przypominają o jednej z najpiękniejszych przyjaźni pod słońcem – między człowiekiem a piesełem.

Zgrana trójka chorzowskich detektywów w celach śledczych wybiera się do Szczawnicy. To właśnie tam przy wyciągu narciarskim znaleziono zwłoki biznesmena Mateusza Słowika. Jak się okazuje, sprawa może się wiązać z pewnym wydarzeniem z przeszłości. Na Solańskiego, Różę i Gucia czekają narciarskie emocje, zaskakujące spotkania i pogoń za mordercą. Czy mimo wszystko uda im się wypocząć? Czy zginie ktoś jeszcze?

Zawsze gdy sięgam po kolejny tom serii Kryminał pod psem Marty Matyszczak, mam ochotę zanucić wers piosenki Zbigniewa Wodeckiego: Lubię wracać tam, gdzie byłam już… Bo choć za każdym razem śląska pisarka raczy nas nową intrygą w zdecydowanie nowych okolicznościach przyrody, są pewne stałe elementy, które się nie zmieniają, a dzięki którym czujemy się jak na spotkaniu ze starymi znajomymi w ulubionej kawiarni. Jest patyczakowaty, ale i zabójczo przystojny detektyw Szymon Solański, a także niezmiennie trująca mu głowę (z miłości, rzecz jasna!) krnąbrna, przebojowa dziennikarka (i influencerka!) Róża Kwiatkowska (cóż ta kobieta wyprawia!). Są ciamajdowaty aspirant Barański oraz – tym razem tylko w tle – zołzowata mecenas Potomek-Chojarska. Jest wreszcie ten, przy którym nawet największe smutasy zaczynają szeroko się uśmiechać – obdarzony detektywistycznym zmysłem kundelek Gucio. Fragmenty, w których to właśnie on jest narratorem, niezmiennie bawią i rozczulają.

Wypocznij i zgiń to wyborna mieszanka kryminału i komedii. Matyszczak z typowym dla siebie wdziękiem, przekorą i literacką wprawą bawi się polszczyzną, żongluje humorem, ale i rzuca czytelnika w sam środek zbrodni. Do rozwiązania mamy dwie zagadki – współczesną i z przeszłości – które w zaskakujący, ale przemyślany sposób łączą się w jedną historię. Śląska pisarka po raz kolejny udowadnia, że to, co zdarzyło się przed laty, może mieć ogromny wpływ na tu i teraz, a głęboko skrywane tajemnice nieoczekiwanie wyjść na jaw.

W siódmym tomie Kryminału pod psem uczestniczymy w urokliwym spacerze po Szczawnicy dwudziestolecia międzywojennego. Słychać tu gwar artystycznej śmietanki, spory nad istotą poezji i chichot ukrywających się kochanków. Czuć dym z papierosów, opary alkoholu, zapach nieokiełznanej żądzy i zemsty. A wszystko to oddane jest tak sugestywnie, że zaczyna się nam wydawać, że i my jesteśmy bohaterem tej interesującej opowieści.

Miłośnicy pióra Matyszczak znajdą w Wypocznij i zgiń wszystko, za co tak bardzo pokochali śląską pisarkę. Na czas zarazy to lektura idealna, bo pozwala oderwać się od codziennych zmartwień i porządnie ryknąć śmiechem.

Ocena: 6/6
©SieCzyta
Z definicji kryminał się wydaje się być ciężkim gatunkiem. Zbrodnia, poszlaki, niewiadome… W przypadku serii Marty Matyszczak jest inaczej. Jej danie główne, choć trup jak najbardziej martwy, zostaje okraszone szczyptą ironii i humoru. Właściwie to Autorka serwuje nam potężną dawkę śmiechu. Zachowuje jednak przy tym balans – komizm i wciągająca intryga przenikają się wzajemnie. Najważniejszym śledczym w cyklu śląskiej Pisarki jest rezolutny kundelek Gucio. Baczny obserwator świata, któremu nic nie umknie – ani kawałek kiełbasy, ani nowy dowód w sprawie. Kryminał na wesoło może się udać? Zdecydowanie tak!

Gucio i Solański powrócili – uwielbiam pisać to zdanie! I cieszę się, że będę miała okazję to zrobić jeszcze przynajmniej raz (bo koniec nie pozostawia mi wątpliwości, że przed nami kolejna premiera). Pokochałam ten niezwykły duet całym sercem! Wypocznij i zgiń to siódmy tom serii Kryminał pod Psem. Jak już zaznaczyłam we wstępie, i jak sugeruje tytuł, bardzo ważną rolę w powieści odgrywa szczekający pupil. Gucio jest kundelkiem, ale proszę Państwa – detektyw z niego rasowy! Na medal wręcz! Ma, nie tylko dosłownie, lepszego nosa do ludzi niż jego właściciel, Szymon Solański. Jakie zlecenie detektywi otrzymali tym razem?

Pod wyciągiem narciarskim na szczawnickiej Palenicy zostaje znalezione ciało Mateusza Słowika. Czy lokalny biznesmen padł ofiarą bezwzględnej konkurencji? A może jego śmierć to skutek rodzinnych porachunków? Właściciel wyciągu wynajmuje Szymona Solańskiego i zleca mu złapanie mordercy. Prywatny detektyw przyjeżdża do Szczawnicy z Różą Kwiatkowską i kundelkiem Guciem. W toku śledztwa okazuje się, że sprawa ma związek z tragedią, która wydarzyła się w dwudziestoleciu międzywojennym, gdy do tutejszych wód ściągały osobistości świata kultury. W wolnych chwilach Róża unika jazdy na nartach, a Solański przygotowuje dla niej niespodziankę…

Kiedyś Solański i Gucio byli da mnie duetem idealnym. Dziś patrzę na nich w kategoriach tria. Wszystko za sprawą Róży – dziennikarki, która przez lata podkochiwała się w Szymonie. Od kilku tomów Czytelnik może śledzić ich postępy (a czasem i rozstępy) w budowaniu bliższej relacji. Róża i Szymon są jak ogień i woda – nie tylko z racji różnicy płci. Oprócz wzajemnej miłości natomiast łączy ich oczywiście uwielbienie dla Gucia, który nie raz i jedno, i drugie wybawiał z opresji.

W siódmym tomie bestsellerowej serii Marta Matyszczak zabiera czytelnika do Szczawnicy – do czasów współczesnych i lat dwudziestych ubiegłego wieku Niby miejsce to samo, ale inne realia, społeczne podziały i tajemnice. Dwie zbrodnie pozornie nic nie łączy, jednak dzięki zapiskom, przytaczanych w powieści w pierwszej osobie liczby pojedynczej, czytający poznaje przebieg wydarzeń sprzed lat. W śledztwie dotyczącym morderstwa z czasów współczesnych zaś krok w krok, łapę w łapę, towarzyszy bohaterom. Tak jak oni zbiera informacje, analizuje, wyklucza, podejrzewa… Do końca nie może być pewnym, kto i dlaczego zabił – i dziś, i sto lat temu. Czy obie zbrodnie się łączą? Sprawdźcie!

Komizm sytuacyjny i językowy to kolejne warte podkreślenia walory tej książki. Ten ostatni jest typowy dla Gucia – kundelka, czujnego obserwatora swoich właścicieli, mieszkańców i gości szczawnickich pensjonatów a nawet sceny politycznej. Nic i nikt się przed nim nie ukryje. Ujmujący i piekielne inteligentny jest jednym z narratorów powieści.

Błyskotliwy humor, nieoczywiste powiązania, subtelnie prowadzony wątek miłosny – atutów tej historii jest wiele. Poznajcie je wszystkie, zanim Gucio uda się na kolejną drzemkę.

Ocena: 5/6
©Recenzje Dropsa Książkowego
Mam problem jak opisać tę książkę. To nie jest moje pierwsze spotkanie z autorką i tą serią, kiedyś czytałam (tak – czasownik niedokonany jest tu prawidłowy) pierwszy tom i nie dokończyłam. Nie przypadł mi do gustu, nie odnalazłam w nim komedii. I nie lubię śląskiej gwary. Przepraszam wszystkich zakochanych w niej – no nie i już. Nie wiem czemu. Nie dokończyłam też, bo nie polubiłam bohaterów (i Gucio nie dał rady uratować całości), a śląskie pogawędki i entourage pokryty pyłem węglowym mnie zabiły.

Tym razem sięgnęłam po Wypocznij i zgiń ze względu na miejsce akcji. Kocham Pieniny i Szczawnicę. Oraz ze względu na zagadkę sprzed prawie stu lat – takie horyzonty w kryminałach, to coś, co bardzo lubię. Ale….

Zacznę od tego co mi się nie podobało. Chorzowskie zawiązanie akcji – nieszczęsna gwara, która jest dla mnie tak obca, że aż sprawdzałam w necie znaczenie jakichś słów.

Nie lubię Róży, dla mnie nie jest zabawna. Jest po prostu głupia i to w sposób, który nie budzi we mnie sympatii, pobłażliwości ale zażenowanie. Jej wyczyny mnie nie śmieszą. Drażni mnie przeokrutnie. I tytułowanie jej dziennikarką (wszyscy, którzy uprawiają ten zawód powinni gromko protestować, bo to obelga dla nich)!

Litość budzi zakochany w niej Szymon, bo ja rozumiem, że miłość jest ślepa – ale tu jest również głucha. Poza tym pan detektyw niespecjalnie zajmuje się sprawą, którą przyjął jako zlecenie. Wszystko rozwiązuje się tak naprawdę dzięki zbiegom okoliczności i przypadkom.

Lepszy od tych dwojga jest Gucio – ale w całości i tak wypada to trochę dziwnie – ten pies jest mądrzejszy i od Róży (to nie jest wyczyn), ale i od dobrodusznego i ciapowatego Szymona.

Książkę ratuje Szczawnica, jej historia, zagadka z przeszłości i nieoczekiwane rozwiązanie. Współczesna sprawa też ma się nieźle.

Bardzo podobały mi się opowieści „Dawniej”, ich bohaterka, Jagoda wzbudziła mój podziw i sympatię, życie szczawnickiej bohemy ciekawość, a w tajemnicę dałam się wkręcić całkowicie. Historia rozwoju miasta w latach dwudziestych – miodzio!

Zabawni są dwaj policjanci – aspirant Barański, który boi się Róży (ja mu się nie dziwię, choć nie znam spraw z poprzednich tomów, które te lęki w nim powodują) oraz miejscowy komisarz Edward Salamon, który przede wszystkim chce mieć święty spokój. Jego tekst o przerzucaniu potencjalnego, kolejnego trupa za granicę powiatu, żeby nie musiał się nim zajmować – jest świetny!

Parę razy się zaśmiałam, czyli jest to komedia. Zagadki dwóch morderstw mnie wciągnęły – czyli jako kryminał też ok. Przepiękne okoliczności przyrody w tle, historia, architektura, ciekawostki lokalne zachęciły do zaplanowania wyjazdu w Pieniny (dawno już nie byłam, tęsknię i koniecznie chcę zobaczyć co się zmieniło – bo sądząc z tła w Wypocznij i zgiń to bardzo dużo!). Ale gdyby nie ta Szczawnica, to nie doczytałabym do końca, tylko poprosiła kogoś o streszczenie rozwiązania.

No niestety, nie nadajemy z Autorką na tych samych falach. Może gdyby kiedyś napisała coś bez Róży i Śląska….?

Ania, moja pienińsko-włoska przyjaciółko – dziękuję! Teraz czekam na Twoją wersję wszystkich tych szczawnickich historii!

Ocena: 3+/6
©CzytAśka
Marta Matyszczak posiada niewyczerpane pokłady dobrego humoru. Kolejna, siódma już część z cyklu „Kryminał pod psem” jest tego potwierdzeniem. Wypocznij i zgiń to istne zatrzęsienie. Wszak Autorka pochodzi ze Śląska, więc jak przystało tąpnięcie musi być. Ta komedia kryminalna nokautuje śmiechem oraz błyskotliwością czteronożnego przyjaciela. Gucio to fenomenalny detektyw, który Szymonowi Solańskiemu i Róży Kwiatkowskiej podaje pomocną łapę, a jego psi węch kieruje ich na właściwy trop. Nie jeden śledczy chciałby mieć takie kompana. Jakże statystyki wykrywalności przestępstw podskoczyłyby w górę, gdyby każdy komisariat posiadał Gucia. My żylibyśmy bezpieczniej! Niejednokrotnie wyciągać będzie ich z przepychanek, które w relacji Solańskiego i Kwiatkowskiej są na porządku dziennym. Gucio metodę ma prostą i najskuteczniejszą, „w kulminacyjnym momencie kłótni po prostu wskakiwał na właścicieli i zaczynał ich lizać po twarzach”. Wiele jest takich sytuacji, dzięki którym uśmiech z Waszych twarzy nie będzie znikał. Tym razem wędrujemy na szczawnicką Palenicę. To tutaj pod wyciągiem odnaleziono ciało Mateusza Słowika. Śmierć lokalnego biznesmena zadaje wiele pytań, na które odpowiedzi szukać będzie nasz ukochany team. Czy Słowik padł ofiarą konkurencji? Czy może rodzinne porachunki położyły łapę na jego śmierci. Jedno jest pewne, gdy sprawa jest pod łapą Gucia, możemy być pewni, że poznanie personaliów mordercy to tylko kwestia czasu. A pewne jest również to, że czas podczas czytania obfitować będzie w salwy śmiechu oraz historie, które na długo zapamiętamy. Gucio, Solański i Kwiatkowska na prośbę właściciela wyciągu podejmują się rozwikłania tej sprawy. Sprawy, która wiąże się z wydarzeniem mającym miejsce w dwudziestoleciu międzywojennym.

Autorka zabiera nas do roku 1927. Wówczas przedstawiciele świata kultury przybywali tu, aby rozkoszować się urokami tych miejsc. Jakie wydarzenia z tamtych lat kładą się cieniem na obecne czasy. A jeśli chcecie dowiedzieć się jak wygląda „perswazja mimiczna” w wykonaniu Gucia, to sięgnijcie po tę książkę. Jeśli pragniecie dobrej zabawy, okraszonej kryminalną zagadką, to ta książka jest dla Was. Nie tylko humor, lecz również kryminalna zagadka wylewa się z trzystu dwóch stron, zalewając nasze czytelnicze serca potokiem niezapomnianych emocji. Marta Matyszczak ponownie potwierdza swój charakterystyczny styl, łatwość wrzucania nas w nurt wartkiej akcji zapierającej dech w piersiach, które co rusz falować będą wybuchem śmiechu. Jestem pod ogromnym wrażeniem pomysłowości Autorki oraz niezwykłej lekkości tworzenia historii, która sprawia, że Jej książki to doskonałe antidotum na szarość za oknem. Wypocznij i zgiń zapewni nam, że w naszym umyśle pojawi się krajobraz, tworzący pozytywne nastawienie. A Marta niech tworzy, dla wszystkich spragnionych humoru przez duże H. To, co również zasługuje na uznanie, to przytaczanie przy każdym rozdziale cytatów z wierszy Juliana Tuwima.

Ocena: 6/6
©Czyt-NIK
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć