ebook Stacja końcowa Auschwitz
3.8 / 5.00 (liczba ocen: 170)

Stacja końcowa Auschwitz
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - polecana oferta: 24.78
24.78 zł Lub 22.30 zł
29.99 zł
29.99 zł Lub 26.99 zł
24.77 zł
25.49 zł
27.00 zł
29.99 zł

Rok 1942, żydowski doktor Eddy de Wind pracuje jako wolontariusz w Westerbork, obozie przejściowym we wschodniej części Holandii. Tutaj spotyka młodą żydowską pielęgniarkę – Friedel. Zakochują się w sobie i biorą w obozie ślub. W 1943 roku zostają przetransportowani do Auschwitz. Tam zostają rozdzieleni: Eddy trafia do baraku numer 9, Friedel do baraku 10, w którym przeprowadzane są medyczne eksperymenty.
Kiedy Rosjanie zbliżają się do Auschwitz w końcówce roku 1944, naziści rozpoczynają zacieranie śladów, a więźniowie wyruszają w głąb Niemiec w marszu śmierci. Eddiemu udaje się ukryć, pozostaje w Auschwitz i zaczyna pisać.

O Autorze:
Eddy de Wind (1916–1987) – holenderski lekarz, psychiatra i psychoanalityk pochodzenia żydowskiego. W 1942 roku dobrowolnie udał się do obozu przejściowego Westerbork, aby pomagać deportowanym tam ludziom. Rok później trafił do Auschwitz, gdzie pozostawał aż do wyzwolenia obozu w styczniu 1945 roku. Po powrocie do Holandii wyspecjalizował się w psychiatrii, szczególnie w leczeniu traum poobozowych. Już w 1946 roku opublikował artykuł o syndromie poobozowym pt. „Confrontatie met de dood”. W tym samym roku ukazały się również spisane przez niego jeszcze w obozie koncentracyjnym wspomnienia pt. „Eindstation Auschwitz”. W 1984 roku został uhonorowany odznaczeniem państwowym Królestwa

Stacja końcowa Auschwitz od Eddy de Wind możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Stacja końcowa Auschwitz to jedyna znana książka w całości napisana w obozie. Jej autor Eddy de Wind był ostatnim żydowskim lekarzem, który ukończył Uniwersytet Leiden w Holandii podczas drugiej wojny światowej. Był także pierwszym lekarzem, który rozpoznał syndrom poobozowy i jeden z pierwszych, który zwrócił uwagę na tak zwany transfer międzypokoleniowy. Sam zgłosił się na ochotnika do pracy jako lekarz w obozie w Westerbork, po tym jak została tam uwieziona jego mama. W obozie poznał i poślubił swoją żoną. W roku 1943 Eddy i Friedel zostali deportowani do obozu w Auschwitz. Żona lekarza wyszła z obozu w roku 1945. On sam aż do przybycia Rosjan ukrywał się pod jednym z baraków, gdzie spisywał swoje wspomnienia z Auschwitz.

Moja opinia, czyli co mnie zachwyciło a co jednak trochę mniej…

Stacja końcowa Auschwitz to książka trudna, wstrząsająca i do głębi przejmująca. Z drugiej jednak strony jest w niej coś przywołującego na myśl nadzieję. Autor opisuje w tej historii bowiem nie tylko trudy codziennego obozowego życia ale także, te chwile, które choć na moment rozświetlały mrok.

To co najbardziej zaskoczyło mnie w tej publikacji to swoista lekkość przekazu. Eddy de Wind opisuje w niej najstraszniejsze momenty swojego pobytu w obozie ale dobór jego słów, całość przekazu mam wrażenie (na ile to możliwe) jest podana w sposób niezwykle wyważony, jakby pozbawiony emocji, surowy nawet. Może to kwestia tego, że ta relacja została spisana jeszcze w momencie uwięzienia i tak naprawdę była próbą pewnego ułożenia sobie własnych emocji jej autora.

Tak czy inaczej lektura tej książki, złapała mnie dosłownie za serce i ściskała za nie aż do samego końca. Eddy de Wind udowadnia w niej, że prawda bywa bardziej przerażająca od fikcji. Na mnie ta książka zrobiła ogromne wrażenie. To jedna z tych pozycji, obok których ciężko przejść obojętnie i która zostanie z czytającymi na długo.

Czy i komu polecam?

Stacja końcowa Auschwitz to pozycja obowiązkowa dla czytelników sięgających po książki o tematyce obozowej. Poza tym to książka – świadectwo. Uważam, że jesteśmy zobowiązani do tego, by sięgać po takie publikacje, by pamiętać o tych wydarzeniach, by zrobić wszystko, by o tą pamięć dbać. Zarówno z szacunku dla uczestników tych wydarzeń, jak i ku przestrodze.

Polecam Waszej uwadze.

Ocena: 4+/6
©Kocham Cię, moje życie
Relacja holenderskiego lekarza pokazuje typowe życie w obozie. Dzień za dniem, praca, minimalne racje żywnościowe, zakaz kontaktu z kobietami – choć sam Eddy trafił do obozu wraz z żoną i zdecydowanie nie było im łatwo, gdy zostali rozdzieleni. W ogólnym rozrachunku jest to dobra lektura, realistyczna i smutna, chociaż zdecydowanie nie jest to coś dla osób, które wolą konkretne fakty historyczne. To bardziej fabularyzowane zaprezentowanie życia w obozie Auschwitz, ale i tak dające nam mocny obraz tego, jak ono wyglądało.

Cała recenzja na blogu: Stacja końcowa Auschwitz

Ocena: 4/6
©BookeaterReality
W tym roku obchodziliśmy 75 rocznicę wyzwolenia Auschwitz. Jest to ta część historii, którą znać powinien każdy, która powinna być przekazywana kolejnym pokoleniom. Nie możemy dopuścić do tego, by świat zapomniał o wydarzeniach jakie miały miejsce nie tylko w Auschwitz, ale również w innych obozach czy łagrach. Niebawem zabraknie wśród nas osób, które były świadkami okrucieństwa II wojny światowej. Dlatego ważną rolę odgrywają - i odgrywać będą - publikacje związane z tematyką obozową.

Na rynku jak do tej pory ukazało się wiele książek nawiązujących do tego o czym wspomniałam wcześniej. Nim jednak przystąpimy do lektury którejkolwiek z nich, warto zasięgnąć informacji na ile dana publikacja oparta jest na faktach. Warto oddzielać w taj materii fikcję literacką osadzoną w obozowych realiach od reportaży i powieści spisanych m.in. przez byłych więźniów.

15 stycznia swoją premierę miała książka autorstwa Eddyego de Wind, zatytułowana Stacja końcowa Auschwitz. Moja historia z obozu. Są to osobiste zapiski autora z czasów kiedy razem ze swoją żoną zostali przewiezieni z obozu w Holandii prosto do Auschwitz. Tam ich rozdzielono - Eddy (występujący w książce jako swoje alterego - Hans) trafił do części szpitalnej bloku numer 9, Friedel natomiast do bloku 10, gdzie na kobietach przeprowadzano eksperymenty medyczne.

Książka w całości napisana została kiedy autor przebywał w obozie (ale już o jego wyzwoleniu). Jest to w pewnym sensie pamiętnik Eddyego, zapiski tego, co przeżył i co widział w Auschwitz. Opowiada on w nim o swoich codziennych zmaganiach w obozowej rzeczywistości, o walce o przetrwanie i próbach kontaktu z ukochaną. Pod tym względem jest to niewątpliwie literatura wiarygodna i w pełni współczuję autorowi tego, co go tam spotkało. Pierwszy raz miałam okazję poznać historię holenderskiego więźnia opowiedzianą z jego perspektywy.

Niestety w trakcie lektury pewnych fragmentów czułam swego rodzaju niesmak. Nie wiem jak mam to ubrać w słowa, żeby nie zostać źle zrozumianą, ale co kilkanaście stron odnosiłam coraz większe wrażenie, że bohater książki pała niechęcią do poszczególnych grup współwięźniów. Mam tu na myśli w głównej mierze Polaków. Co rusz wtrącał on bowiem uwagi w ich kierunku, które związane były miedzy innymi z tym, że byli oni lepiej odżywiani, otrzymywali lepszej jakości ubrania, wykorzystywani byli do wykonywania lżejszych pracy. Nie neguję tego, że de Wind faktycznie mógł w trakcie swojego pobytu w obozie trafić na jednostki, których nie darzył sympatią. Nie podoba mi się jednak to, z jaką częstotliwością wspomina o Polakach w negatywnym aspekcie. W mojej opinii przedstawieni oni zostali tu w niekorzystnym świetle. Myślę, że jeśli ktoś nie zna zbyt dobrze historii Auschwitz gotów jest wrzucić wszystkich naszych rodaków do przysłowiowego "jednego worka". I to niestety zaważyło na moim odbiorze książki. Trudno mi ją zatem ocenić jako całokształt.

Na koniec dodam tylko, że nota biograficzna Eddyego de Winda mogła zostać umieszczone na pierwszych stronach, gdyż zabrakło mi krótkiego wprowadzenie do jego postaci, kiedy zaczynałam lekturę.

Ocena: 3/6
©Kasia i Książki
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć