ebook Światło w środku nocy
4.33 / 5.00 (liczba ocen: 51109)

Światło w środku nocy
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria:  /
Wydawca:  Wydawnictwo Znak
E-book - najniższa cena: 20.99
20.99 zł
Inne proponowane

Ukochana przez tysiące czytelniczek Jojo Moyes powraca do spragnionych kolejnych emocji fanów nową książką. Jeśli pochłaniała Cię lektura opowiadająca się o losach Lou Clark, z Zanim się pojawiłeś, to Światło w środku nocy jest kolejną powieścią, która zawładnie Tobą na długi czas.

Fabuła:

Alice po ślubie z przystojnym Amerykaninem nie może odnaleźć swojego miejsca. Związek ten okazał się całkowitą pomyłką, apodyktyczny teść nie daje swobodnie żyć, a na dokładkę kobieta staje się obiektem plotek społeczności Baileyville. Wszyscy uznali ją bowiem za osobę równie nudną jak kraj, z którego przybyła – Anglii.

Tymczasem w miasteczku zostaje otwarta konna biblioteka, którą prowadzi brzydząca się hipokryzją i posiadające własne zdanie Margery. Nie wszystkim się ten fakt podoba, a sprawę komplikuje jeszcze pojawiająca się wśród czytelniczek kontrowersyjna i zakazana książka, która wedle stwierdzeń niektórych mieszkańców – źle wypływa na rozum kobiety.

Alice i Margery to dwie różne kobiety, różnią się praktycznie wszystkim. Alice nie poddaje panującym w miasteczku zasadom, słuchając głosu serca i wolności, buntuje się przeciw zakazom. Poznaje Freda, z którym się zaprzyjaźnia i wtedy nagle rozumie, że do tej pory jeszcze nigdy nie była tak na prawdę zakochana.

Światło w środku nocy to kolejna powieść, która bez dwóch zdań zdobędzie szczyty literackich bestsellerów. Przeczytaj i poznaj losy odważnych kobiet, które nigdy nie bały się mieć własnego zdania i odważnie je głosiły.

Rekomendacje: 

Światło w środku nocy jest świętem silnych kobiet i ich przyjaźni, wytrwałości, miłości, poświęceń i nadziei. Oparta na faktach historycznych, porywająca, pełna charakteru i emocjonująca opowieść o inspirujących bibliotekarzach. Fani Jojo Moyes na pewno nie będą rozczarowani. - Paulina Kaleta - Reading My Love

Światło w środku nocy od Jojo Moyes możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook). UWAGA! Opis książki, stanowi własność serwisu UpolujEbooka.pl, kopiowanie oraz rozpowszechnianie opisów jest zabronione przez UpolujEbooka.pl ©2020. Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. z 2006 r. Nr 90, poz. 631 z późn. zm.)
Poszukiwanie wiedzy to poszerzanie swojego wszechświata.
Zawsze jest jakieś wyjście z sytuacji. Bywa brzydkie. Może wywołać wrażenie, że ziemia osuwa ci się spod nóg. Ale każde kłopoty można przezwyciężyć.
Książek, które są lekkimi obyczajówkami czy romansami już prawie nie czytam, ale jest kilka autorek, po których książki sięgnę zawsze. Do nich zalicza się Jojo Moyes, o której mówię, że czytałam ją zanim to było modne. Ma lekkie pióro, a historie które wymyśla mają wszystkie rzeczy, jakich szukam w takich książkach. To współczesne bajki – jest ona i jest on, zazwyczaj oboje po przejściach, jest piękna miłość, przeszkody po drodze i to, co dla mnie najważniejsze – szczęśliwe zakończenie. Nie po to czytam książkę dla relaksu, żeby się denerwować złym zakończeniem. Wbrew pozorom takie książki łatwo zepsuć, popadając w banalność czy sentymentalizm. Opowiedzieć za to tę samą historię, którą każdy zna, na nowo – to jest sztuka. Moyes to potrafi – to dobre książki, które może nie zmienią w waszym życiu wiele, ale za to dadzą sporo przyjemności.

Najnowsza jej książka Światło w środku nocy jest szczególna jeszcze z jednego powodu. Uwielbiam, kiedy autorzy wykorzystują w swoich książkach prawdziwe historie, fakty, realne osoby czy wydarzenia. Wtedy takie książki mają wartość dodaną – nie tylko spędzamy miło czas, ale również czegoś się dowiadujemy. Moyes tym razem akcję swojej książki osadza w latach 30. XX wieku. Młoda dziewczyna przybywa z Anglii do Stanów jako żona bardzo przystojnego Amerykanina. Dla niej wydaje się to być spełnieniem marzeń o ucieczce z domu pełnego ograniczeń i zasad. Szybko jednak dostrzega, jak bardzo się myliła – amerykańskie miasteczko jest jeszcze bardziej konserwatywne od miejsca z którego uciekła, mąż okazuje się nie być taki wspaniały, jak na początku się zapowiadało, a i otoczenie nie jest takie chętne by zaakceptować tę dziwną Angielkę. Z pomocą przychodzi konna biblioteka. Dalsze losy Alice są bardzo ciekawe i warto je poznać, ale ja, korzystając z okazji, chciałabym Wam opowiedzieć o historii, którą inspirowała się autorka.

Konna biblioteka

Wiecie, że konna biblioteka istniała naprawdę? Był to Pack Horse Library Project, który działał w latach 1935-1943, a składał się z 30 bibliotek obsługujących 100 tysięcy ludzi. Historia jej powstania jest bardzo interesująca, a im więcej o niej czytam, tym bardziej chciałabym poznać te dzielne kobiety, które się w niej udzielały. Lata 30. to lata Wielkiego Kryzysu, a niektóre stany doświadczyły go bardziej niż inne. Kentucky było właśnie takim stanem – geograficzne położenie i warunki nie ułatwiały sprawy. Większość ludzi na wiejskich terenach nie miała dostępu do książek, a duża ich część była w ogóle analfabetami. Pierwsza konna biblioteka została stworzona przez May F. Stafford już w 1913 roku, ale kiedy zmarła cały program szybko się skończył z powodu braku funduszy. Za to w 1934 roku pewien minister przekazał swoją bibliotekę agencji walczącej z bezrobociem, pod warunkiem, że znajdą ludzi, którzy by rozwozili książki do osób bez dostępu do bibliotek. W 1936 roku działało już osiem konnych bibliotekarek.

Bibliotekarki jeździły na koniach albo mułach, dostarczając książki zarówno do domów prywatnych, jak i do szkół. Biblioteka była zorganizowana w prosty sposób – każda posiadała główną bibliotekarkę, która zarządzała całą biblioteką oraz od czterech do dziesięciu bibliotekarek, które dostarczały książki. Co miesiąc bibliotekarki spotykały się na wspólnych konferencjach. Czytanie o ich przygodach i tym, z czym musiały mierzyć się na trasach, by dostarczyć ludziom książki powoduje szeroko otwarte oczy i wywołuje wielki podziw dla nich. Niektóre trasy były tak strome, że można było na nich jedynie prowadzić konia czy muła. Na innych bibliotekarki musiały jeździć po kolana w wodzie, jedna z nich zdecydowała się (w sumie nie miała wyjścia) iść na piechotę prawie 30 kilometrów po tym, jak jej muł padł, a inna chodziła ze swoim mułem zamiast na nim jeździć, bo był tak stary. W ciągu miesiąca bibliotekarki robiły prawie 8 tysięcy kilometrów, a jednorazowo mogły ze sobą zabrać około 100 książek.

Sam pomysł dostarczania książek jest zachwycający, ale bibliotekarki robiły coś więcej. Uczyły czytać, czytały na głos całym rodzinom, były postrzegane przez ludzi jako edukatorki, te osoby, które mogły zmienić los ich dzieci. Umiejętność czytania wiązała się z nadzieją wyjścia ze skrajnej biedy, z lepszym losem, a przynajmniej z szansą na niego. Oczywiście wiązało się to również z prześladowaniem, z kpinami, z lękiem mężczyzn o to, co mogą spowodować te wywrotowe kobiety, próbujące same myśleć. Jestem bibliotekarką i szczerze wierzę w to, że biblioteki to wspaniałe miejsca, mogące zmieniać życie. Dzisiaj często zapominamy, że czytanie to przywilej – takie historie bardzo wyraźnie nam to uświadamiają. Podziwiam tamte kobiety, aż mi głupio, że dopiero teraz się o nich dowiedziałam.

Wracając do Moyes…

Jak ja się cieszę, że Moyes sięgnęła właśnie po ten fragment z historii Stanów. Po pierwsze dlatego, że w ogóle mogliśmy go dzięki tej książce poznać. Zakładam, że niewielu z Was miało pojęcie o istnieniu konnej biblioteki, co? Po drugie – cóż, zboczenie zawodowe i wewnętrzna potrzeba radości z każdego bibliotecznego tematu w książkach. Dzisiejsza powszechność bibliotek powoduje, że być może nie doceniamy ich tak, jak powinniśmy. Warto czasami spojrzeć wstecz, by zrozumieć, jak wiele mamy dzisiaj. Po trzecie powieść Jojo Moyes to historia fantastycznych kobiet. Oczywiście, bohaterki w powieści są fikcyjne, ale wyobrażam sobie autorkę zgłębiającą przygody prawdziwych bibliotekarek – z pewnością Moyes miała całe mnóstwo inspiracji, a wydarzenia opisane w książce wydają się bardzo prawdopodobne i wcale bym się nie zdziwiła, gdyby faktycznie miały miejsce.

Moyes ma talent opisywania historii tak, by czytelnik się w nią zaangażował. W Świetle w środy nocy zaskoczyło mnie to, jak bardzo zainteresowały mnie inne bohaterki niż główna. Alice jest ciekawą postacią, ale to Margery kradnie całe show. Kobieta, która żyje po swojemu w tak bardzo trudnych i niesprzyjających warunkach, która przeżyła piekło w dzieciństwie, ale pozostała dobrym człowiekiem, która walczy cały czas z mężczyznami o to, by mogła decydować sama o sobie. Alice może wzbudzać sympatię, ale to Margery podziwiamy i chcemy być jak ona.

Współcześni bibliotekarze

Wydawałoby się, że historia o konnych bibliotekarkach jest świetną opowieścią z przeszłości, pewnym znakiem czasów. Ale to też doskonały przykład na to, jak czasami niewiele się zmienia mimo upływu lat. Ciągle są na świecie miejsca, gdzie ludzie żyją w skrajnej nędzy, są miejsca, gdzie dzieci nie mają dostępu do edukacji i do bibliotek. I dzisiaj też działają ludzie, którzy ten dostęp chcą im zapewnić. W Kolumbii działa na przykład Luis Soriano, który prowadzi swoją osiołkową bibliotekę, a w Indonezji Ridwan Sururi rozpoczął swoją konną bibliotekę, zwaną Kudapustaka.

Przeczytajcie tę wspaniałą historię. Moyes wzięła na warsztat bardzo ciekawy fragment historii Stanów, w którym odnajdziemy wiele ważnych zagadnień. A mimo to książka w dalszym ciągu pozostaje przyjemną obyczajówką, którą można czytać po prostu tylko dla fabuły, jeśli się chce. Ja jednak przepadam za takimi autorami, którzy lekką formę opowieści wykorzystują do przekazania czegoś więcej. Moyes zawsze to robi w swoich powieściach i dlatego bardzo ją lubię.

Ocena: 5/6
©Bardziej Lubię Książki Niż Ludzi
Po najnowszą powieść Jojo Moyes Światło w środku nocy, jak i po większość książek tej autorki sięgnęłam w ciemno. Nie jest to moje typowe zachowanie, ponieważ ostatnio coraz częściej robię mocną selekcję publikacji, po które sięgam z myślą o późniejszej recenzji dla Was. Nie umiem pisać źle o książkach i nie chcę tego robić, wychodząc z założenia, że o książkach powinno się mówić dobrze albo wcale. W przypadku Moyes nie miałam jednak żadnych dylematów. Czasem jest mi bardzo blisko z historiami opowiadanymi przez tę autorkę, czasem też nie do końca nam po drodze. Tak czy inaczej jeszcze nigdy nie byłam żadną z jej powieści zawiedziona. Gdy rozpoczęłam jednak lekturę książki „Światło w środku nocy” od razu poczułam, że to coś zupełnie różnego od tego do czego przyzwyczaiła swoich czytelników Moyes. Za chwilę opowiem Wam o tym wrażeniu więcej.

O czym jest książka, czyli o fabule słów kilka…

Główną bohaterką powieści jest Alice. Angielka nie może znaleźć sobie miejsca w Baileyville, którego mieszkańcy nieustannie patrzą na nią podejrzliwie i traktują jak obcą. Ślub z przystojnym Amerykaninem, który miał uwolnić ją od jej dotychczasowego życia okazuje się być jeszcze gorszym więzieniem. Benett totalnie nie interesuje się bowiem swoją młodą żoną a ich wspólnym życiem niepodzielnie rządzi apodyktyczny teść, którego poglądy na rolę kobiet zatrzymały się w poprzednim stuleciu i dla którego jedyną wartą uwagi książką jest Biblia. Tymczasem w miasteczku zostaje utworzona konna biblioteka, prowadzona przez kobiety. Alice dostrzega w tym przedsięwzięciu szansę na to by wyrwać się spod nieżyczliwego spojrzenia męża oraz nieustannie pilnującego ją i przywołującego do porządku wzroku teścia i wbrew woli mężczyzn podejmuje pracę w bibliotece. Na jej czele stoi Margery, która zupełnie nie przejmuje się tym co myślą o niej inni, zawsze ma własne zdanie i nie wacha się walczyć o swoje przekonania. Czy Alice odważy się podążyć za Margery szlakiem wiodącym ku wolności?

Moja opinia, czyli co mnie zachwyciło a co jednak trochę mniej

Pierwszą rzeczą, która uderzyła mnie, gdy rozpoczynałam lekturę tej powieści, była jej ogromna dojrzałość. Jak już Wam wspomniałam, Światło w środku nocy jest zupełnie inną historią w stosunku do tego, do czego przyzwyczaiła nas autorka do tej pory. To trochę inna tematyka, ale także wydaje mi się wyższy poziom.

Największą dla mnie zaletą tej książki, jest jej klimat. Historia dzieje się w pierwszej połowie XX wieku, w niewielkim górskim miasteczku. Miejscami miałam jednak wrażenie jakbym przenosiła się w bardziej odległe czasy. Niesamowicie mocno urzekły mnie opisy codziennego funkcjonowania kobiet w tym społeczeństwie. Interesujący był także cały wątek powstawania i funkcjonowania programu konnych bibliotek, który był realizowany w USA w latach 1935-1943 i to jak wpływał na kobiety, które wykonywały prace w ramach tego programu w stanie Kentucky.

To co jeszcze zwróciło moją uwagę w powieści Moyes, to ogromny realizm tej historii i to jak ważne porusza kwestie. Światło w środku nocy to powieść o kobietach i o ich heroicznej walce o siebie, swój los, swoją godność i swoje szczęście a przede wszystkim o swoje prawa.

Najnowsza powieść Jojo Moyes, tak jak i poprzednie książki tej autorki pełna jest emocji. Mam jednak poczucie, że te emocje są w tym przypadku zupełnie inne. One dotyczą bowiem, głównie nierównego taktowania kobiet przez męską część społeczności i ich walki o godną codzienność.

Na szczególną uwagę zasługują bohaterowie tej powieści. Postać Alice przechodzi wręcz fascynującą przemianę. Bardzo ją polubiłam i szczerze jej kibicowałam. Druga z kobiet, Margery zachwyciła mnie swoją postawą, szczególnie w tak nieprzyjaznym środowisku. Totalnie urzekła mnie również postać Freda i trochę nawet mi żal, że było go tak mało na kartach tej książki. Na ogromny plus zapisuję również galerię bohaterów drugo i trzecioplanowych. Nie wszyscy wzbudzają z oczywistych powodów sympatię, ale są ciekawi i ciężko przejść obok nich obojętnie.

Trochę mam poczucie, że to jedna z powolniejszych powieści Jojo Moyes ale mimo to jednocześnie jest najbardziej pochłaniająca. Naprawdę ciężko było mi się od niej oderwać i żałowałam, jak musiałam ją odłożyć by iść spać, już nie mówiąc o jej zakończeniu, po którym miałam nawet żal do autorki, że trochę urwała tę historię…

Czy polecam?

Zdecydowanie tak. Moim zdaniem to najlepsza powieść autorki. Jest inna, niż to do czego jako czytelniczka jej książek przywykłam. Tym razem jest to jednak dobra zmiana. Bardzo odpowiada mi kierunek, w którym autorka poszła. Cudownie spędziłam przy tej książce swój czas. Każda jej strona to była dla mnie fascynująca czytelnicza przygoda. Z ogromną niecierpliwością będę wyglądała kolejnych powieści Jojo Moyes. Z całego serca polecam ją Waszej czytelniczej uwadze.

Tak już na totalnym marginesie. Wiem, że okładka nie świadczy o książce. Dla mnie ma jednak duże znaczenie. Uwielbiam bowiem nie tylko czytać książki, ale także trzymać je w dłoni, oglądać. Istotne jest dla mnie by ta okładka była estetyczna i przykuwała moje oko. Uważam, że okładki Wydawnictwa Znak Literanova zaprojektowane dla książek Jojo Moyes są piękne, estetyczne, do tego cudownie komponują się na półce również ich grzbiety. Ja jestem nimi totalnie urzeczona.

Ocena: 5/6
©Kocham Cię, moje życie
Biblioteki na koniu… kto by pomyślał... co za niesamowity temat do poruszenia! Światło w środku nocy to nowa książka Jojo Moyes oparta na prawdziwej historii o mobilnej bibliotece na koniach, zapoczątkowanej przez Eleanor Roosevelt. Grupa ta skupiała się na pomocy w edukacji i wzbogacaniu życia ludzi, którzy mieszkali na wzgórzach w wiejskiej części Kentucky. Historia opowiada o Alice, która przeprowadziła się do Ameryki z Anglii, po niedawnym ślubie z Bennettem. Czując się samotna i odizolowana, zostaje bibliotekarką na koniu pod przewodnictwem Margery O’Hare. Wraz z kartkowanie powieści trzy inne kobiety dołączają do grupy - Beth, Izzy i Sonia.
Każdy z bibliotekarzy konnych jest na swój sposób wyrzutkiem - kobieta z szorstkiej rodziny, cudzoziemka, osoba dotknięta chorobą Heinego-Medina. Ale szlaki biblioteczne łączą je w tej historii o byciu innym, o akceptacji i o znalezieniu celu. Bardzo przyjemna lektura - dobrze napisana, o stałym tempie, ale nie ciężka.

Pięknie napisana, wciągająca historia. Narracja jest opowiedziana przede wszystkim z perspektywy Alice i Margery, a obsada niesamowitych postaci drugoplanowych przeplata się z nią. Biblioteka konna została utworzona w celu poprawy umiejętności czytania i pisania w społeczności, szczególnie wśród rodzin mieszkających w odległych lokalizacjach. Podejmując cenną pracę, bibliotekarze stanęli w obliczu nadzwyczajnych wyzwań, najbardziej krytycznych, w postaci skrajnego sprzeciwu wpływowych liderów społeczności. Szczególnie pociągał mnie temat przywileju przedstawiony w książce. Biblioteka konna nie tylko poprawiła umiejętność czytania, ale także promowała wzmocnienie pozycji kobiet. Było to niezwykle groźne dla potężnych w społeczności, ponieważ zmniejszało ich potencjał do wykorzystywania bezsilnych. Choć wydano je prawie 100 lat temu, sytuacje występujące w książce są niepokojąco podobne do tych, które toczą się obecnie. Naprawdę doceniam także sposób, w jaki przedstawiane są przyjaźnie kobiet, jako istotne źródło wsparcia i siły. Wreszcie uwielbiam sposób, w jaki ukazane zostało celebrowanie książki: podobnie jak Margery, zdolność książek do zapewnienia schronienia przed trudną rzeczywistością życia jest jednym z powodów, dla których wielu z nas uwielbia czytać.

Światło w środku nocy jest świętem silnych kobiet i ich przyjaźni, wytrwałości, miłości, poświęceń i nadziei. Oparta na faktach historycznych, porywająca, pełna charakteru i emocjonująca opowieść o inspirujących bibliotekarzach. Fani Jojo Moyes na pewno nie będą rozczarowani.

Ocena: 6/6
©Reading My Love
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć