ebook Zadra
4.04 / 5.00 (liczba ocen: 30)

Zadra
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - polecana oferta: 19.14
Audiobook - najniższa cena: 23.98
31.90 złpremium: 19.14 zł Lub 19.14 zł
19.14 zł Lub 17.23 zł
25.52 zł Lub 22.97 zł
31.90 zł
17.86 zł
18.00 zł
19.14 zł
22.33 zł
26.06 zł
27.12 zł
27.12 zł
27.75 zł
28.71 zł
31.90 zł
Inne proponowane

Zadra to trzeci tom bestsellerowej serii o introwertycznym policjancie komisarzu Bernardzie Grossie. Jeśli pasjonowały Cię wczesniejsze powieści Roberta Małeckiego, to Zadra jest jak najbardziej e-bookiem dla Ciebie. Tym razem będzie jeszcze bardziej mrocznie i elektryzująco.

Fabuła:

Komisarz Gross i aspirant sztabowa Skalska w jednym z podchełmżyńskich lasów znajdują ludzkie kości. Wszystko wskazuje na to, że szczątki należą do osoby, która popełniła samobójstwo. Jednak Bernard Gross ma przeczucie, że sprawa wcale nie jest tak prosta do wyjaśnienia i rozpoczyna śledztwo, które sięga kilka lat wstecz, do sprawy zaginięcia dwójki studentów. Okazuje się, ze obie sprawy łączą się a zamieszane są w nie niestety osoby bardzo bliskie komisarzowi. To oczywiście dla Grossa wielki cios i w połączeniu z wieloma faktami z wcześniejszego życia, prowadzone śedztwo przynosi mu wiele traumatycznych przeżyć, które stanowczo wpłyną na postepowanie policjanta oraz na całe jego życie.

Dla fanów kryminalnych majstersztyków Zadra będzie tym jedynym, który wpłynie nie tylko na życie bohatera powieści, ale także na życie samego czytelnika. Małecki przy każdej swojej powieści zawiesza sobie coraz wyżej poprzeczkę, a Zadra to istne mistrzostwo świata.

Rekomendacje: 

Sam pomysł na zagadkę, jej podłoże i rozwiązanie - mistrzostwo. Zadra to nie tylko dobry kryminał, ale także świetne studium ludzkiej psychiki. Autor jest dobrym obserwatorem i widać, że wykorzystuje to w swoich książkach. - Malwina - Zakątek czytelniczy

Widziałam porównania do Wallandera, i zgadzam się z nimi. Zbudowanie napięcia tak, aby czytelnik nieustająco czuł pęd i pogoń, to umiejętność wielu „kryminalistów”, stopniowanie go w ciszy, półmroku, melancholii to prawdziwy majstersztyk! Gorąco polecam Zadrę! - Joanna Onysk - CzytAśka

Nie wymagam, by Małecki pisał coraz lepiej. Wystarczy, jeśli utrzyma poziom. Już i tak wszyscy inni zostali z tyłu. - Ania - Spadło mi z regała 

Zadra od Robert Małecki możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3). UWAGA! Opis książki, stanowi własność serwisu UpolujEbooka.pl, kopiowanie oraz rozpowszechnianie opisów jest zabronione przez UpolujEbooka.pl ©2020. Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. z 2006 r. Nr 90, poz. 631 z późn. zm.)
O co chodzi z tym Małeckim? Cóż, mówiąc wprost: nie wszystkim pisarzom pisane jest pisanie. I nawet jeśli na pierwszy rzut oka brzmi to bezsensownie, to będę bronić tej tezy jak niepodległości. Po prostu są ludzie, którym pisanie wychodzi lepiej, i tacy, którym gorzej. Życie. A więc o co chodzi? Otóż Robert Małecki zdecydowanie należy do tych pierwszych. Stawiając pierwsze kroki i powołując do życia Marka Benera, uczył się, jak pisać, by przyciągnąć do siebie czytelników. Nie miał łatwo, bowiem wysyp powieści kryminalnych dawał spory wybór. Jednak trzeba przyznać, że z walki o swoje miejsce w swoistym panteonie „kryminalistów” Małecki wyszedł z tarczą i bez kompleksów. Cyklem z Bernardem Grossem w roli głównej wskoczył na moje prywatne podium i myślę, że rozbił bank. Dlaczego? Bo Robert Małecki ma w sobie literacką klasę. To pisarz, dla którego ogromne znaczenie ma nie tylko to, co jest na pierwszym planie, ale również to, co dzieje się w tle. Tu nie ma przypadków i bezsensownego łączenia elementów. Jego bohaterowie nigdy nie są wydumani, oderwani od rzeczywistości i nadludzko inteligentni – są przede wszystkim ludźmi, którzy mają prawo do popełniania błędów i którym mimo tego należy się szacunek. Zadra, trzecia część wspomnianego cyklu o Grossie, doskonale wpisuje się w tę charakterystykę.

Choć Małecki zaczyna swoją najnowszą powieść od trupa (jak przystało na kryminał), to jednak nie ogranicza siebie i swoich bohaterów do ścigania mordercy. I mogłoby się wydawać, że nie ma w tym nic nadzwyczajnego, a jednak ja dopatruję się tutaj oryginalności, za którą tak cenię tego autora. To, co dla wielu powieściopisarzy zazwyczaj jest tylko dodatkiem, a tym samym często bywa niedopracowane, u Małeckiego stanowi bardzo ważny element całości. Dzięki temu Zadra nie jest po prostu kolejnym kryminałem. Jest kolejnym ogromnym sukcesem pisarza.

Duszna atmosfera małego miasteczka, w którym wszyscy się znają, strzeżona przez wiele lat tajemnica, układy, znajomości, niedokończone śledztwo i w tym wszystkim on – niezwykle profesjonalny, ale życiowo mocno pogubiony Bernard Gross. Przyznaję, że komisarz to dla mnie najważniejszy punkt całego cyklu. Jego rozterki, skrawki szczęścia i szukanie siebie stanowi dowód na to, że Małecki jest nie tylko pisarzem, ale również spostrzegawczym obserwatorem codzienności. Nie oszczędza żadnego ze swoich bohaterów, dając im możliwość, by zderzyli się z rzeczywistością, potłukli tyłki, a siniaki leczyli bardzo długo. W Zadrze jest coś depresyjnego, coś, co mogłoby pogrzebać tę powieść, gdyby nie świetne pióro i bardzo dobrze przemyślana fabuła, która jest już znakiem rozpoznawczym autora.

Książki Roberta Małeckiego zawsze niosą ze sobą coś więcej niż wskazuje gatunek, w którym się obraca. Są kompozycją kryminału, powieści obyczajowej i psychologicznej. Przyznam, że coraz częściej przywodzą mi na myśl genialny cykl z Kurtem Wallanderem, który przez długi czas uważałam za niedościgniony wzór powieści kryminalnej. Biorąc pod uwagę, że Małecki opisuje bliższe (bo polskie) realia, można uznać, że nawet w tym porównaniu szala przechyla się na jego stronę. Szczerze? Nie wymagam, by pisał coraz lepiej. Wystarczy, jeśli utrzyma poziom. Już i tak wszyscy inni zostali z tyłu.

Ocena: 6/6
©Spadło mi z regała
Bernard Gross to komisarz policji, o którym miałam okazję czytać już dwa razy. Dwa świetne razy! A jaki był ten trzeci? Czy warto sięgnąć po Zadrę?

Już pierwsze strony przynoszą kryminalną zagadkę. W lesie zostają znalezione kości. Okazuje się, że należą one do młodego mężczyzny, który prawdopodobnie popełnił samobójstwo. W toku sprawy pojawia się powiązanie z pewnym zaginięciem sprzed lat. Jedną z zaginionych wtedy osób okazuje się siostra mężczyzny z lasu. Mimo braku punktów zaczepienia, Gross podejmuje się rozwikłania obu spraw, w czym wspierać go będzie aspirantka Skalska i reszta ekipy z komisariatu w Chełmży. Czy jednak wszyscy są po tej samej stronie barykady?

Drugi wątek to typowy obyczaj z lekko psychologicznym klimatem. Żona Grossa, Agnieszka, wciąż jest w śpiączce i raczej nie ma widoków na jej powrót do zdrowia. Komisarz odwiedza ją w ośrodku dla „śpiochów” regularnie, ale nie potrafi z nią rozmawiać. Aby nie siedzieć w ciszy, czyta żonie książki. Na drugim biegunie w sercu Grossa kiełkuje uczucie do pewnej bibliotekarki, która wpadła mężczyźnie w oko. Czy jednak to w porządku wobec nieprzytomnej Agnieszki? Komisarz katuje się wyrzutami sumienia i na okrągło rozmyśla o tym, co zrobić i którego uczucia posłuchać. Wciąż nie dogadał się także z synem, który nagle zniknął i nie daje znaku życia. Do rozterek Grossa dołącza w tym tomie ze swoim rozdarciem wewnętrznym Skałka, którą dręczy samobójstwo kochanka. Nieśmiała miłość do Lemańskiej, ból spowodowany doprowadzeniem do ucieczki syna, lęk przed samotnością to tylko niektóre fragmenty składające się na dość rozbudowaną tym razem warstwę emocjonalną powieści.

Dwa poprzednie tomy podniosły poprzeczkę bardzo wysoko. Zastanawiałam się, czy trzeci tom dorówna poprzednikom. I właściwie nie było źle, czytało mi się dobrze, jednak muszę przyznać, że miałam trochę większe oczekiwania. Pomysł na intrygę przypominał mi trochę ten z Wady. Tam stara sprawa, nad którą pracował Gross, była sprzed trzydziestu lat i wiązała się ze zbrodnią rozpracowywaną aktualnie.
Momentami miałam wrażenie, że brak pomysłu na szersze rozpisanie dość fajnej intrygi sprawił, iż strony powieści wypełniono na przykład streszczeniem fabuły książki, którą Bernard czytał żonie, czy jego powtarzającymi się rozmyślaniami nad poczuciem zawieszenia i zbliżającą się samotnością. Coś zadziało się także z redakcją. Początkowo świetny tekst nagle zaroił się od literówek i błędów… Jakby komuś spieszyło się do poznania zakończenia.
Wydaje mi się, że ten tom jest najsłabszy z trzech w cyklu, jednak zakończenie pozwala mieć nadzieję, że Gross powróci w kolejnej powieści i, ponieważ mimo wszystko lubię tego gościa, mam nadzieję, że z czwartą intrygą pójdzie mu lepiej.

Ocena: 4/6
©Bibliotecznie
Moja czytelnicza przygoda z powieściami Roberta Małeckiego zaczęła się stosunkowo niedawno, bo dopiero w maju poprzedniego roku po Warszawskich Targach Książki. Rozpoczynając cykl z Bernardem Grossem przeżyłam ogromny czytelniczy wstrząs. Skazę i Wadę przeczytałam niemal na jednym tchu, zachłystywałam się nimi i jednocześnie wyjątkowo nie miałam ochoty kończyć lektury każdej z tych powieści. Na Zadrę czekałam jak pewnie większość wielbicieli twórczości autora już od zakończenia drugiego tomu serii. Przyznam się Wam również, że miałam w stosunku do tej książki arcygigantyczne oczekiwania. Chciałabym Wam powiedzieć, że Robert Małecki im sprostał. Nie powiem tego. On je przeskoczył bez wysiłku.

O czym jest książka, czyli o fabule słów kilka…

W podchełmżyńskim Grodnie w lesie zostają odkryte zwłoki. Ich stan sugeruje śledczym samobójstwo. Sprawę śmierci tajemniczego mężczyzny mają zbadać komisarz Bernard Gross i aspirantka sztabowa Monika Skalska. Nowe tropy łączą się z wciąż niewyjaśnionym od szesnastu lat zaginięciem pary studentów Justyny Becker i Marcina Korczyńskiego. Wokół tej sprawy przez lata narosło wiele tajemnic i wątków. Przez to policjanci prowadzący śledztwo muszą się zmierzyć z ogromnym oporem osób związanych z zaginionymi jak również z traumami, z którymi musieli stoczyć walkę bliscy zaginionych.
Żmudne śledztwo początkowo dostarcza komisarzowi więcej pytań niż odpowiedzi. Dochodzenie coraz mocniej przenika także w życie osobiste śledczego. W przypadku spraw skupiających się wokół Bernarda Grossa najbardziej wstrząsająca wydaje się być jednak właśnie prawda.

Moja opinia, czyli co mnie zachwyciło a co jednak trochę mniej

Zadra to jedna z tych powieści, o której wbrew pozorom ciężko napisać coś konstruktywnego. Przynajmniej mi. Skaza i Wada wydały mi się idealne. Jak w takim razie ocenić więc Zadrę, która mam wrażenie przebija je obie? No cóż, muszę chociaż spróbować.

Największym i niezaprzeczalnym atutem tej książki jak i całej serii jest jej klimat – gęsty, brudny, ciemny, klaustrofobiczny, trochę mroczny a z drugiej strony maksymalnie pociągający, pochłaniający, zalewający doznaniami. Czytając tę historię miałam ciągle poczucie, że to nie koniec, że zaraz się coś wydarzy, coś bardzo złego, że autor ma coś mocnego na zakończenie. Coś na co się czeka z wypiekami na twarzy a jednocześnie, chciałoby by się nie wydarzyło. Szczególnie, że mocno polubiłam się zarówno z komisarzem Grossem jak i aspirant Skalską. Kibicowałam im z każdą kolejną stroną coraz bardziej. Tym mocniej, że autor naprawdę nie oszczędza swoich bohaterów. Każde z nich ma swoją zadrę, która uwiera, kuje, boli i której nie da się pozbyć.

To kolejna ogromna zaleta tej powieści. Kreacje bohaterów to moim zdaniem mistrzostwo. Daleko im do ideału a jednak przebija przez nich prawość, poczucie obowiązku, rzetelność a nade wszystko autentyczność. Życie osobiste bohaterów podane w idealnie dobranej dawce, co jakiś czas nabiera nowego zdarzenia. Autor niezwykle subtelnie zobrazowuje ich uczucia a z drugiej strony miałam poczucie jakby miejscami dosłownie robił im sekcję.
Niezwykle intrygująca i przejmująca wydała mi się także historia zaginięcia studentów i to, że przez tyle lat nie udało się poznać prawdy o wydarzeniach sprzed prawie dwóch dekad a co za tym idzie w jakiś sposób zamknąć tego rozdziału. Autor rewelacyjnie opisuje też pracę policjantów – ukazując jej żmudność, trud i to jak odbija się na życiu policjantów.

Całość wrażenia dopełnia poziom stylu autora. Nie wiem, czy to możliwe, ale mam wrażenie, że Zadra jest niepokojąco jeszcze bardziej zaplanowana, zawiła, wielowątkowa, rozbudowana i wieloaspektowa. Mam też poczucie, jakby miała w sobie więcej z obyczajowości. Jakby wątki opierające się na samotności, miłości, potrzebie relacji jeszcze bardziej były tu wydatne. Przy tym mam poczucie, że całość jest w jakiś sposób domknięta, choć zakończenie pozostawiło we mnie kilka pytań…

Jak pewnie zauważyliście najczęściej sięgam po literaturę masową i popularną. Powieści Roberta Małeckiego teoretycznie w tej grupie się plasują. Teoretycznie. Mam bowiem wrażenie, że ich poziom jest już gdzieś poza skalą. Seria z Bernardem Grossem to projekt na niezwykle wysokim poziomie, ambitny, dopracowany w każdym szczególe. Jak wiecie mam ogromną słabość do polskich twórców, szczególnie tych kryminalnych. Uważam, że rodzimi autorzy mają swój niepowtarzalny, choć często trudny do określenia styl. Mi ten styl bardzo odpowiada i jest mi niesamowicie bliski. Gdy dodatkowo dostaję w ręce taką powieść jak Zadra dosłownie pękam z dumy i zachwytu.

Czy polecam?

Z czystym sercem, sumieniem i całą sobą polecam Wam tę książkę jak i całą serię. Co prawda Zadrę można przeczytać bez znajomości poprzednich tomów, jednak uwierzcie mi warto poznać cały cykl. Oczywiście piszę to do tych Was, którzy nie mieli przyjemności poznać serii o komisarzu Bernardzie Grossie. Większość tych, którzy już raz się w niej zasmakowali pewnie do sięgnięcia po Zadrę przekonywać nie trzeba. Niemniej podsumowując - gorąco Wam ją polecam. Ja tymczasem z ogromnym wytęsknieniem i ciekawością będę czekała na kolejną powieść Roberta Małeckiego i jestem szalenie dumna, że mamy polskich pisarzy, tworzących takie książki. Zadra to zdecydowanie światowy poziom.

Ocena: 5/6
©Kocham Cię, moje życie
Bernardowi Grossowi nie jest dane odsapnąć ani minuty. Wprawdzie wyczekuje już upragnionej emerytury, ale na horyzoncie pojawia się nowa sprawa, która zostaje zlecona naszemu komisarzowi do rozwiązania. Po upalnym lecie z Wady nadszedł czas na polską jesień - żołnierze, podczas przeczesywania lasu w okolicach podchełmżyńskiego Grodna, natrafiają na fragmenty ludzkiego ciała. Tak, dobrze czytacie - fragmenty. Dzięki naszemu komisarzowi na miejscu zostaje odnalezione jeszcze coś... I możliwe, że ma to związek z zaginięciem dwójki studentów sprzed kilkunastu lat.

Zadra zdecydowanie utrzymuje poziom swojej poprzedniczki. U autora bardzo cenię umiejętność budowania dusznej i niepokojącej atmosfery. Czytelnik nie dostaje na tacy wniosków, jakie nasuwają się komisarzowi w toku śledztwa, lecz śledzi postępowanie z jego perspektywy i sam ma możliwość wyciągania własnych. Akcja utoczy się w ciągu kilku dni, każdy rozdział zatytułowany jest odpowiednio jako dzień pierwszy, drugi itp. Mam wrażenie, że autor uczynił nieco odstępstwa od wcześniejszej oszczędności w wyrażaniu emocji głównego bohatera - tutaj znajdziemy dużo jego przemyśleń i analizy swojego życia. Gross nie znajduje się w zbyt ciekawym momencie swojego życia, a tymczasem autor wcale nie pomaga mu je uporządkować. Jestem trochę zawiedziona, że ten wątek nie został posunięty właściwie w żadną stronę, no ale zakończenie Zadry daje nadzieję, że wreszcie coś ruszy i jego sprawa sprzed dziesięciu lat zostanie wreszcie rozwiązana. Mam nadzieję, że autor nie będzie już dręczył Grossa wyrzutami sumienia i pozwoli mu na spokojne życie.

Co do wątku kryminalnego - jak dla mnie jest on idealnie wyważony z wątkiem obyczajowym. Wracają sprawy z przeszłości, przenikają z teraźniejszością, akcja jest zawieszana w odpowiednim momencie, tak, by czytelnik po prostu musiał przewrócić następną kartkę. Sam pomysł na zagadkę, jej podłoże i rozwiązanie - mistrzostwo. Zadra to nie tylko dobry kryminał, ale także świetne studium ludzkiej psychiki. Autor jest dobrym obserwatorem i widać, że wykorzystuje to w swoich książkach.

Teoretycznie jest to trzecia część serii, ale Robert Małecki w sposób bardzo umiejętny przypomina czytelnikowi, co działo się wcześniej i właściwie nie trzeba znać poprzednich dwóch tomów, by wiedzieć, o co chodzi. Także w mojej ocenie spokojnie można czytać Zadrę bez znajomości Skazy i Wady... Tylko po co? Książki, które pisze autor, są naprawdę świetne.

Polecam Waszej uwadze Zadrę, jak również całą serię z Bernardem Grossem. Ja już wyczekuję kolejnej części.

Ocena: 5/6
©Zakątek czytelniczy
Po świetnej Skazie i w niczym jej nieustępującej, Wadzie czekałam na Zadrę. Nie mogłam się doczekać spotkania z komisarzem Bernardem Grossem, jego współpracownikami i bliskimi. I mam! Powrót do Chełmży! Nareszcie!

Znalezione przypadkowo w lesie zwłoki okazują się być ciałem zaginionego niedawno czterdziestolatka.

Miał powody do pogłębiającej się depresji. Przed laty zaginęła jego siostra, z czym nie umiał się pogodzić, a ostatnio jeszcze stracił pracę.

Ale pewnego rodzaju „inscenizacja” tej śmierci budzi niepokój komisarza Grossa.

A im bardziej, razem ze wspierającymi go Skałką i Judycką, zagłębiają się w sprawy denata, tym dziwniejsze powiązania wychodzą na jaw. Nieodnalezieni świadkowie, niesprawdzone wątki, skryci śledczy.

I w Chełmży pada, wieje, leje, mży, zacina. Pogoda idealne dostosowuje się do ponurego śledztwa.

I do smutnego Bernarda. Bo prywatne tło życia komisarza jest smutne. I tak wielu smutnych ludzi spotyka.

Bardzo dobrze skonstruowana jest zagadka, zaskakujące jest jej rozwiązanie. Ale najważniejsze jest tu jej przedstawienie. Sprawa, śledztwo, świadkowie, motywy, opisane są w niezwykły sposób, bo dominującym uczuciem jest smutek, ale jednocześnie czytelnika ani na chwilę nie opuszcza napięcie. Nie ma pościgów, bijatyk, strzelanin – a kartki przekręcają się w niebywałym tempie, zdarzenia nie pozwalają się oderwać. I czy to Bernard skleja w skupieniu model, czy przesłuchuje świadka, to emocje płynące z tajemnicy do rozwikłania, są unurzana w melancholii i smutku.

Widziałam porównania do Wallandera, i zgadzam się z nimi. Zbudowanie napięcia tak, aby czytelnik nieustająco czuł pęd i pogoń, to umiejętność wielu „kryminalistów”, stopniowanie go w ciszy, półmroku, melancholii to prawdziwy majstersztyk!

Gorąco polecam Zadrę!

A że z zakończenia wnoszę, że spotkamy jeszcze smutnego policjanta z Chełmży, to już cieszę się na to spotkanie!

Ocena: 5+/6
©CzytAśka
Choć Zadra to trzeci tom przygód komisarza Bernarda Grossa, to stanowi oddzielną całość i chwała za to autorowi. Coraz częściej bowiem do literatury przedostaje się moda na seriale. Autorzy piszą powieści w sposób typowy dla konstrukcji odcinka serialu. Niczego nie sposób zrozumieć, jeśli nie czyta się od pierwszego tomu. A każdy tom kończy się w pół zdania, niczym kolejny epizod serialowy. A potem musimy czekać rok czasu na kolejny tom. Chwała Robertowi Małeckiemu, że pisze książki, jako książki.

Małecki zadebiutował parę lat temu historią kryminalną, której bohaterem był Marek Brener, toruński dziennikarz. Ważną cechą tej trylogii było mocne umiejscowienie jej w konkretnych realiach, które nie były tylko teatralnymi dekoracjami bez znaczenia. Cykl kryminalnych zagadek rozwiązywanych przez komisarza Bernarda Grossa również jest dobrze osadzony w realiach. To bardzo ważne, jeśli chcemy książkowe postaci traktować poważnie.

Zadra to kolejny kryminał, który rozgrywa się w nieco mrocznej atmosferze prowincji, gdzie ludzie mają swoje tajemnice i często wolą umrzeć niż pozwolić, by wyszły na jaw. Gdy policja odkrywa zwłoki w posuniętym stadium rozpadu, wydaje się początkowo, że denat popełnił ekscentryczne samobójstwo, będąc w stanie głębokiej depresji. Jednak dociekliwość Grossa sprawia, że powoli prawda wychodzi na jaw, choć wszyscy uczestnicy tej tragedii kłamią. Nawet denat kłamał, gdy jeszcze żył.

Tajemnicza śmierć ma związek z zaginięciem dwójki studentów przed kilkunastu laty, zaś wiele osób uczestniczących w tej historii pełni role całkiem inne, niż początkowo myślimy.

Ocena: 5/6
©Autorski przewodnik kulturalny
Zadarłam z Robertem Małeckim. Jestem poobijana, niewyspana, emocjonalnie w strzępach… Ale wiecie co? Naprawdę było warto!

Komisarz Bernard Gross znowu w akcji. Tym razem kieruje dochodzeniem, które wiąże się ze znalezionymi w lesie szczątkami, a także najprawdopodobniej z niewyjaśnioną sprawą zaginięcia przed laty pary studentów. Żmudne śledztwo jak zwykle doprowadzi go do okrutnej prawdy.

Nie będę udowadniać, jak dobrym „kryminalistą” jest Robert Małecki, bo każdy, kto choć raz miał w ręku jego prozę, doskonale o tym wie. Nie będę się też zachwycać faktem, że Zadrę czyta się jednym tchem, że dzięki wręcz pedantycznym szczegółom można nieźle się wkręcić w jej klimat i poczuć na plecach oddech mordercy – to przecież w przypadku tego pisarza oczywiste. Dziś przede wszystkim chciałabym zwrócić Waszą uwagę na sposób, w jaki Małecki pisze o ludzkiej egzystencji, jak doskonale oddaje wszystkie jej najciemniejsze barwy, z jaką wnikliwością analizuje to, co dzieje się w człowieku, gdy stanie przed trudnym wyborem lub – co gorsza – na krawędzi. Pod tym względem Zadra jest gorzka jak piołun, mroczna, chropowata, wręcz depresyjna. Z jej kart wyzierają ból i potworna samotność. Można je dostrzec w kochających oczach matki od lat „umierającej na raty”, w mrocznym, choć wciąż pełnym nadziei spojrzeniu komisarza Grossa. Wyczujecie je w delikatnym geście starszego pana opiekującego się odchodzącą żoną, na skórze maltretowanej w czterech ścianach kobiety, a wreszcie w aroganckich odzywkach aspirantki sztabowej Moniki Skalskiej, która nie radzi sobie po samobójczej śmierci kochanka.

Zaskakującą i jak zwykle interesująco podaną historię kryminalną Małecki utkał z wielu życiorysów połączonych kłamstwami i tajemnicami. Losów naznaczonych krwią i przepełnionych krzykiem. Tak naprawdę nie znajdziecie tu postaci w pełni szczęśliwych. Rodzące się ciepłe uczucia przygniatają wyrzuty sumienia, karierę łamią traumatyczne wydarzenia z przeszłości, nadzieja gaśnie, zanim jeszcze na dobre się obudzi.

Zadra to pierońsko dobry kryminał, ale dla mnie przede wszystkim poruszające studium człowieka. Jestem pod wrażeniem!

Ocena: 5+/6
©SieCzyta
Entuzjaści kryminałów Roberta Małeckiego z pewnością niecierpliwie czekali na kolejną powieść z serii z Bernardem Grossem. Lektura Zadry przypomniała mi, że bardzo lubię kryminały (ostatnio czytam je bardzo rzadko), jeśli tylko są napisane w stylu jakim posługuje się Robert Małecki. Charakteryzuje go niespieszna akcja, dająca czytelnikowi szansę na dotrzymywanie kroku myślom i zamierzeniom autora oraz swoisty klimat powieści mający podwaliny w małomiasteczkowości miejsca akcji. Dodatkowo sama postać komisarza Bernarda Grossa wzbudza duże zainteresowanie. To człowiek z kwi i kości, a nie papierowy bohater, którego zachowania wydają się być absurdalnymi.

Tym razem na biurko Bernarda Grossa trafia sprawa odnalezionych w lesie w podchełmżyńskim Grodnie starych, ludzkich kości. Analiza materiału dowodowego oraz ujawnionych tropów prowadzi do przeszłości. Szesnaście lat temu zaginęła para studentów i do dzisiaj nie wiadomo co się z nimi stało i gdzie są – jeśli jeszcze żyją. Komisarz Gross wraz z aspirantką sztabową Moniką Skalską kluczą pomiędzy przeszłością, a teraźniejszością, pomiędzy wspomnieniami i pamiątkami przeszłości, a odnalezionymi dowodami. Z tej żmudnej śledczej pracy wyłania się bardzo niepokojący, a wręcz wstrząsający obraz.

Za pracą nad kryminalną zagadką zawsze stoi człowiek i Robert Małecki pokazuje czytelnikowi jego prywatne oblicze. Tak samo jest w Zadrze, gdzie autor pozwolił sobie na lekkie (a może rewolucyjne?) przeorganizowanie życia komisarza Grossa. Bardzo jestem ciekawa jak ten wątek się rozwinie w kolejnych odsłonach serii.

Robert Małecki w swoich powieściach ukuł pewien schemat rozwoju fabuły. Z początkowego chaosu i wielowątkowego rozgardiaszu, bardzo skrupulatnie i logicznie tworzy rozwiązanie, które satysfakcjonuje. Bardzo nie lubię, kiedy pojawiające się kolejne puzzle układanki są jako żywo wyciągnięte z kapelusza magika, bo autor może, bo to fikcja literacka. Robert Małecki swoje powieści stawia na półce „kryminał”, a nie „fantasy”, ponieważ w takim gatunku tworzy.

Jeśli ktoś poprosi o polecenie kryminalnej serii, to bez wahania odpowiem Skaza, Wada i Zadra. Gdy przeczytasz te trzy, to z pewnością tak jak i ja będziesz czekał/a na kolejne części z serii z Barnardem Grossem. Kto czeka razem ze mną?

Ocena: 5+/6
©Na czytniku
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    Wydaje mi się, że to najlepsza książka Małeckiego. W pewnym momencie poczułem się jakbym czytał powieść napisaną przez Henninga Mankella, a to chyba najlepsza rekomendacja dla autora piszącego w tym gatunku. Przynajmniej dla mnie.

Warto zerknąć