ebook Dwa światła
0 / 5.00 (liczba ocen: 0)

Dwa światła
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria:  /
E-book - najniższa cena: 23.90
wciąż za drogo?
34.32 złpremium: 22.14 zł Lub 22.14 zł
-14% 26.78 zł Lub 24.10 zł
31.50 zł
36.90 zł Lub 33.21 zł
23.90 zł
26.78 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (5)
Inne proponowane

Wstrząsająca opowieść o wojnie, która niszczy wszystko, i o próbie życia po końcu świata. „Maria Paszyńska ma talent do wyszukiwania niezwykłych historii. Tym razem odkrywa zapomniane dziś nieco losy genialnego polskiego kompozytora i pianisty żydowskiego pochodzenia” – Dorota Romanowska

Czy w świecie pełnym przemocy jest jeszcze miejsce na piękno?

W mroźny zimowy wieczór 1935 roku w Warszawie na pograniczu świata żydowskiego i chrześcijańskiego przychodzi na świat chłopiec. Szybko okazuje się, że ma niezwykły dar. Nim jednak udaje się go rozwinąć, wybucha wojna, straszliwsza niż którakolwiek wcześniej w historii ludzkości.
Inspirowana faktami opowieść o przyjaźni starego mistrza, kompozytora i profesora muzyki oraz małego żydowskiego chłopca, który okazuje się geniuszem. Chłopiec, który po wojnie został laureatem Konkursu Chopinowskiego i zrobił wielką karierę pianistyczną, nigdy nie zapomniał o tym, co przeżył w warszawskim getcie… Wyprowadzony na aryjską stronę w stroju dziewczynki, przez całe życie zmagał się z syndromem ocalałego: poczuciem winy, a jednocześnie odpowiedzialności, że on przeżył, podczas gdy tylu zginęło.

Dwa światła od Maria Paszyńska możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Już, kiedy zobaczyłam informacje o tej książce w zapowiedziach wydawniczych wiedziałam, że muszę po nią sięgnąć. Szczególnie, że Maria Paszyńska przyzwyczaiła mnie do tego, że po książki tej autorki mogę sięgać w ciemno. Najnowsza powieść, utwierdziła mnie w tym przekonaniu jeszcze mocniej. Zasiadając do pisania tej recenzji, ciągle zastanawiam się, czy będę potrafiła znaleźć odpowiednie słowa, by choć trochę oddać emocje, które towarzyszyły mi podczas jej lektury.

O czym jest książka, czyli o fabule słów kilka

Dwa światła to powieść inspirowana faktami i opowiadająca o trudnej i jednocześnie wspaniałej przyjaźni starego profesora muzyki i małego niezwykle uzdolnionego żydowskiego chłopca. Andrzej a właściwie jeszcze wtedy Robert, przychodzi na świat w zimowy wieczór 1935 roku. Dość szybko wychodzi na jaw, że chłopiec odziedziczył po swojej mamie niesamowity talent pianistyczny. Niestety, chłopak nie ma szans go rozwijać, bo wybucha II wojna światowa a w getcie myśli się właściwie tylko o tym by przeżyć… Gdy Andrzej zostaje wyprowadzony na aryjską stronę nic w jego życiu nie staje się łatwiejsze. Trauma i syndrom ocalałego zostaną z nim już do końca życia…

Moja opinia, czyli co mnie zachwyciło

Dwa światła to wstrząsająca historia o traumie, którą była wojna i pogrom ludności Żydowskiej w okupowanej Warszawie. To również opowieść o relacji, dojrzewaniu, przemianach i trudach radzenia sobie zarówno z bólem po stracie bliskiej osoby jak i ogromnym poczuciem winy, że zostało się ocalonym, podczas kiedy inni zginęli. Powiem Wam, że ta powieść już na samym początku mocno ścisnęła mnie za serce i nie puściła aż do teraz.

Dwa światła to książka trudna, mocna, wymagająca, na którą potrzeba poświęcić trochę czasu i skupienia. Niemniej jak już rozpoczniecie jej lekturę, naprawdę trudno będzie się Wam od niej oderwać, zostawić bohaterów. Ja właściwie zarwałam dla niej noc. Nie udało mi się bowiem znaleźć odpowiedniego momentu by przerwać jej lekturę. Bardzo zżyłam się z bohaterami tej historii, mocno im kibicowałam, bardzo przeżywałam ich losy.

Poza tym mam poczucie, że wszystko było w tej powieści doskonale zaplanowane, przemyślane i ułożone. Mimo obszerności, niewiele jest w niej dłużyzn i przegadania. Wprost przeciwnie, chciałabym więcej. Na mnie ta książka zrobiła ogromne wrażenie i na długo zostanie w mojej pamięci, jestem pod jej wielkim urokiem. Nie ma słów, które oddadzą emocje po zamknięciu ostatniej strony. Musicie tę historię przeczytać sami. Dla mnie to jedna z mocniejszych książek, które przeczytałam w ostatnim czasie.

A tak już na marginesie, bardzo fascynuje mnie zawsze w książkach Marii Paszyńskiej sposób narracji. Prosty, czysty, historyczno -reporterski, miejscami nawet mam wrażenie dość chłodny, który wbrew pozorom zawsze wywołuje u mnie ogrom emocji. Myślę, że to ogromna sztuka.

Podsumowanie

Najnowsza powieść Marii Paszyńskiej zadowoli czytelników sięgających po powieści z motywem wojennym jak również wymagających od powieści obyczajowej „czegoś więcej”.

Dwa światła to moje piąte już spotkanie z twórczością Marii Paszyńskiej i jak na razie ulubione. Dlatego z czystym sercem polewam Wam, tę książkę. To zdecydowanie lektura warta Waszej uwagi. Nie do końca jest to może książka na ten przedświąteczny czas, jednak bardzo gorąco Wam ją polecam.

Ocena: 5/6
©Kocham Cię, moje życie
Historia towarzyszy Marii Paszyńskiej chyba od zawsze. Uwielbiam jej powieści za to, że sięgają tam, gdzie mało kto sięga. Mam tu na myśli głównie tematykę, bowiem Paszyńską należy zaliczyć do pisarek poszukujących. I nie chodzi mi o szukanie swojego miejsca w literaturze, bo myślę, że już na nie zapracowała. Myślę raczej o poszukiwaniu historii, fragmentów życia prawdziwych bohaterów, którzy często bohaterami nie zostali nazwani, a przynajmniej nie w powszechnym ujęciu. Pióro pisarki jest mocno skorelowane z moim odczuwaniem treści, dlatego jest nam ze sobą po drodze. Jednak będąc uczciwą wobec Was, siebie i samej Marii Paszyńskiej, muszę stwierdzić, że jej najnowsza książka Dwa światła nie trafiła do mojego serca. Przemknęła obok, delikatnie zahaczając o „mięsień życia”, wzbudziła ledwo odczuwalne drżenie i… to wszystko.

Dwa światła to z pozoru historia siedmioletniego żydowskiego chłopca, któremu udało uciec się z getta w przebraniu ślicznej dziewczynki o anielskiej twarzy i pięknej blond czuprynie. Gdy sięgniemy pod pierwszą warstwę, zobaczymy historię o przyjaźni, próbie zachowania człowieczeństwa w czasach, gdy szczęściem było przeżycie kolejnego dnia. To także powieść o ryzyku, strachu i odwadze. A także, a może w głównej mierze, o muzyce.

Długo analizowałam, na czym polega mój problem z tą lekturą. Wielokrotnie pytałam siebie, co jest nie tak w tej historii. Po przeczytaniu stu pierwszych stron nie potrafiłam powiedzieć nic ani o bohaterach, ani o fabule. Pierwszy raz w życiu spotkałam się również z sytuacją, w której nie potrafiłam skupić się na akcji z powodu… czcionki. Wiem, że brzmi to absurdalnie. Ale uważam, że wydawnictwo bezsensownie nadmuchało tę powieść, powodując, że gdy przeczytałam wspomniane sto stron, podświadomie czułam się zawiedziona. „1/4 książki za mną i nic się nie dzieje!” myślałam. Przesuwałam stronę za stroną, mając wrażenie, że przeczytałam raptem pięć kluczowych dla fabuły zdań. Myślę, że to nie było tej książce potrzebne.

Czcionka czcionką, ale to przecież nie o nią tak naprawdę chodzi. Ta powieść po prostu mnie nie poruszyła. Nie było w niej nic wyjątkowego, a niestety w czasach, gdy książki o wojnie i kwestii żydowskiej zalewają rynek, trzeba się czymś wyróżnić. Liczyłam na to, że sama postać Andrzeja Czajkowskiego naprawi tę sytuację, ale właściwie dla mnie on nie był bohaterem tej książki. Był nim wybitnie uzdolniony chłopiec, który poza świetnym słuchem niczego nie wnosił do powieści. Prędzej za główną postać uznałabym Edwarda Sokołowskiego, któremu autorka poświęciła sporo uwagi, jednak muszę przyznać, że sam profesor denerwował mnie swoją osobowością i kompletnym oderwaniem od rzeczywistości. Dwa światła zdominowały kobiety. Najjaśniejszym punktem była zdecydowanie Wanda – symbol odwagi, walki i ogromnej miłości, najciemniejszym zaś, choć niewątpliwie wzbudzającym we mnie największe emocje, Felicja. Nie chcąc psuć Wam lektury, powiem tylko, że jest jedna scena z jej udziałem, która mocno mną wstrząsnęła. Tylko ta jedna. Dla innych może „aż”, jednak ja wiem, że autorkę stać na więcej.

Trudno jest mi podsumować cały ten tekst, dlatego napiszę tylko, że niezmiennie pozostaję pod wrażeniem pióra Marii Paszyńskiej i Dwa światła tego nie zmieniają. Jednak wydawnictwo proszę, by nie robiło z czytelników niedowidzących i nie nadmuchiwało sztucznie książki tylko po to, by wydawała się grubsza. A autorkę proszę o kolejną historię – będę na nią czekać jak na śnieg w tę burą zimę.

Ocena: 4/6
©Spadło mi z regała
Za mną kolejna wciągająca powieść pióra Marii Paszyńskiej. Osoby, które trochę boją się tej lektury ze względu na jej ciężar emocjonalny, pragnę uspokoić. Mimo że dotyka bolesnych kart historii i ciężkich do przetrawienia uczuć, ma w sobie jednocześnie mnóstwo promyków słońca.

Wraz z wybuchem drugiej wojny światowej diametralnie zmienia się życie profesora muzyki Edwarda Sokołowskiego. Odtąd grane przez niego melodie będą nie tylko metafizycznym przeżyciem, lecz także ucieczką przed ludzkim okrucieństwem. Ukojenia w muzyce szuka także za murami getta siedmioletni Robert – syn dawnej uczennicy profesora. Choć sam tak naprawdę nigdy nie grał na fortepianie, czuje pod palcami ciepło klawiszy, a jego serce wciąż wystukuje znajomy rytm. Nieoczekiwanie losy starszego pana i małego żydowskiego chłopca splatają się w jedną ścieżkę. Przyjaźń, która zrodzi się między nimi, doda im sił, ale i wystawi na ciężką próbę.

Śmiało mogę przyznać, że to od serii Owoc granatu Marii Paszyńskiej na nowo obudziła się we mnie miłość do powieści historyczo-obyczajowych. Cenię tę pisarkę za literackie wyczucie, niespotykaną umiejętność opowiadania o emocjach i… niesienie nadziei w tych porywających, choć zwykle naznaczonych tragizmem opowieściach.

Tym razem Paszyńska wzięła na warsztat historię niezwykłej przyjaźni, jaka zrodziła się między starym profesorem muzyki a jego żydowskim uczniem geniuszem. Przyjaźni pięknej, ale i trudnej, bo i czasy, w jakich przyszło jej zaistnieć, były wyjątkowo brutalne. Co ciekawe, historia ta nie została całkowicie zmyślona – pisarka inspirowała się prawdziwymi sylwetkami dwóch polskich muzyków, choć jak sama przyznaje, nie odtworzyła dokładnie ich losów, a starała się jedynie nadać im najbardziej prawdopodobny rys. Wyszło jak zwykle świetnie! Dwa światła rozbudzają ciekawość, zachęcają do sięgnięcia po inne źródła, a co najważniejsze nieustająco kuszą, by w tej sekundzie włączyć wspomniane w nich utwory i zatracić się w kojących dźwiękach.

Wbrew pozorom jednak najnowsza książka Paszyńskiej to nie tylko opowieść o wyjątkowej ponadpokoleniowej relacji i potędze nut. To także, a dla mnie chyba przede wszystkim, historia nadludzkiej siły, która drzemie w płci pięknej, i arcytrudnych wyborów. Już w serii Owoc granatu można było dostrzec talent pisarki do kreowania mocnych kobiecych charakterów. I w Dwóch światłach wybijają się one bardzo wyraźnie. Na szczególną uwagę zasługuje żona profesora – nieustraszona, zdeterminowana Wanda Sokołowska. To dzięki jej uporowi, poświęceniu, ogromnej miłości do męża cała ta historia nabiera ciepłego blasku i daje nadzieję – tak bardzo potrzebną wówczas, podczas najokrutniejszej z wojen, i teraz, gdy czasem brakuje sił, by ruszyć dalej.

Przeczytajcie tę powieść, bo jest tego warta. Wzruszy Was, sprowokuje do dyskusji, pewnie i zezłości ludzką niesprawiedliwością i podłością. Bez wątpienia zostanie z Wami na dłużej.

Ocena: 4+/6
©SieCzyta
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć