ebook Płuczki. Poszukiwacze żydowskiego złota
4.16 / 5.00 (liczba ocen: 42)

Płuczki. Poszukiwacze żydowskiego złota
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

najlepsza cena! w ostatnich kilku dniach
E-book - najniższa cena: 17.99
Audiobook - najniższa cena: 23.99
23.99 zł Lub 21.59 zł
29.99 zł
29.99 zł Lub 26.99 zł
-33% 17.99 zł
-30% 20.90 zł
25.19 zł
25.49 zł
26.99 zł
29.51 zł
29.99 zł
Inne proponowane

Ona: - Czy chodzenie tam to był grzech? Jak one już były martwe a tu bida była, to nie jest grzech. Tak se myślę. A pan myśli, że to był grzech, rąbać te ciała, szukać tam grosza jakiegoś?
Ja: - To ludzie byli.
Ona: - Ale nieżywe.

To nie były incydenty, ale proceder, który - niemal na masową skalę - trwał przez lata. Na terenie byłych obozów zagłady w Sobiborze i Bełżcu, w mogiłach setek tysięcy ofiar mieszkańcy pobliskich wsi – mężczyźni, kobiety i dzieci - prowadzili wykopki w poszukiwaniu „żydowskiego złota”. Prochy zmieszane z ziemią przepłukiwali w rzece lub specjalnie wykopanych dołach, tzw. płuczkach. Paweł Piotr Reszka, laureat Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego, zbiera głosy układające się w przerażającą opowieść o zobojętnieniu. Jak to możliwe, że po Zagładzie mogła przyjść „gorączka złota”? Co kierowało kopaczami i co dzisiaj myślą o tym ich potomkowie?

"Mi to obojętne. To nie ja zrobiłem" mówi syn jednego z tych, którzy naruszali ziemię w poszukiwaniu złota Żydów. Reporter szuka kogoś, kogokolwiek, kto powiedziałby dzisiaj: "To było zło". I może jeszcze: "Nie powinniśmy". Im dalej w lekturze, tym wyraźniej widać, że to reporter i jego upominanie się o szacunek dla zmarłych jest jasnym promieniem owej mrocznej opowieści. A naszym obowiązkiem - towarzyszenie mu w tej samotnej podróży. - Magdalena Kicińska

Jak można trzymać w dłoni, nad grobem kawałek metalu z ludzkiej szczęki i nie łączyć go z człowiekiem? Jak to możliwe, że tyle lat po wojnie ludzie nie byli w stanie odróżnić dobra od zła? – pyta Paweł Piotr Reszka. Nikogo i niczego nie usprawiedliwia. Ale usiłuje zrozumieć. Czy mu się udaje? Da się to wszystko pojąć? „Płuczki” to porażające świadectwo. Solidny, dojrzały reportaż. - Wojciech Tochman

Płuczki. Poszukiwacze żydowskiego złota od Paweł Reszka możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Otworzyłam Płuczki. Poszukiwacze żydowskiego złota Pawła Piotra Reszki w tym samym momencie, w którym mikrofalówka zarządziła, że moja kolacja została podgrzana. Wyciągnęłam z niej talerz z karpiem, który jeszcze zalegał w lodówce po wigilijnej uczcie. (Działo się to jakiś czas temu, rzecz jasna). Zasiadłam do stołu z tym mało wyszukanym posiłkiem i zaczęłam czytać. Między moimi zębami zaczęło skrzypieć, jakbym gryzła piasek. Doszedł do tego bolesny dźwięk, który zwiastuje, że coś właśnie pęka. To był ten moment, w którym spodziewasz się, że za chwilę wyciągniesz kawałek zęba i w którym zdajesz sobie sprawę, że właśnie mimochodem zaplanowałeś wizytę u dentysty. Jednak nic takiego się nie dzieje. Nie ma piasku, nie ma zęba. Są Płuczki. To one żarzą, skrobią, uderzają głuchym dźwiękiem wbijającym się tak głęboko, że trudno wytrzymać. Już wiem, że moja kolacja zaczeka. Bo nie sposób czytać książki Reszki przy okazji. Odstawiam karpia na bok. Zjem później. Próbuję pozbyć się dziwnego uczucia, jakby zasypywała mnie ziemia. Jest w moich oczach, uszach, ustach i nosie. W każdym porze mojej skóry. Nikt mnie nie odkopie, bo nie ma po co.

Płuczki to historia polskiego bandytyzmu, o którym milczą podręczniki. To opowieść o bełżeckich szakalach, hienach, kopaczach, złotnikach – zwał jak zwał. O ludziach, którzy ze zbiorowych żydowskich mogił uczynili źródło zarobku i po wielu latach albo udają, że tego nie pamiętają, albo tłumaczą swoje postępowanie w najgorszy możliwy sposób – „bo wszyscy tak robili”. Czytając wspomnienia ich rodzin, wielokrotnie musiałam przerywać lekturę. Dzieliłam ją na części, fragmenty, czasem tylko zdania. Uwierała mnie obojętność napędzana brakiem sumienia, chęcią zysku, potrzebą kupna świni czy zabłyśnięcia przed koleżankami złotym zębem. Wystarczyło jedno opisane wspomnienie, by wyłączyć mnie ze świata na kilka minut, które poświęcałam na wewnętrzną rozpacz. A niby skąd ona? Przecież to nie „moich” dotyczy ta sprawa, tylko jakichś Żydów z Bełżca. Co mi do tego?

Bohaterowie Reszki nie widzą problemu. W trakcie lektury po głowie krążyła mi myśl, że oni najzwyczajniej w świecie rozumu nie mają, że człowiek to dla nich sąsiad, rodzina, nawet wróg. Ale Żyd? Żyd to nie człowiek, a zbiorowa mogiła to nie cmentarz parafialny, gdzie przecież każda, choćby najdrobniejsza dewastacja pomnika, grozi karą nie tylko na ziemi, ale również w niebie. A Żydzi? Im nie należy się szacunek. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że tych ludzi nie można bronić, mówiąc, że są prości, niewyedukowani, ograniczeni intelektualnie. Wśród nich są profesorowie, psychologowie, ludzie wykształceni, na stanowiskach. Nie ma wytłumaczenia. Po prostu nie ma.

Raz znalazłem taki mostek złoty. Sześć ząbków, dół. Wszyscy sprzedawali, to i ja. A kto to się znał wtedy na złocie? Za te ząbki kupiłem sobie sweterek w Tomaszowie. Kolor czerwony z żółtym. Kilka lat go nosiłem, kiedyś rzeczy się szanowało. Ładny był, do kościoła miałem.

Nie da się przemilczeć faktów, choć wielu pewnie tego właśnie by pragnęło. Nie można wybielać się w nieskończoność. Historia musi być synonimem prawdy, a nie imaginacją ludzi, którym się coś wydaje albo którzy wyparli rzeczywistość. To nie fantastyka, tylko fakty. A one nie stawiają Polaków tylko po tej dobrej stronie. Reszka przypomina o tym bardzo dobitnie. Płuczki. Poszukiwacze żydowskiego złota to książka dla świadomego czytelnika. Jesteś nim?

Ocena: 5/6
©Spadło mi z regała
Pod koniec 2019 roku nakładem Wydawnictwa Agora ukazała się książka Pawła Piotra Reszki poświęcona kolejnej niełatwej karcie w historii Polski. Reportaż Reszki dotyczy bowiem kwestii rozkopywania mogił pomordowanych w hitlerowskich obozach w Bełżcu i Sobiborze w poszukiwaniu złota i kosztowności. Cały proceder trwał latami. Proceder – bowiem nie były to odizolowane przypadki, ale zorganizowana działalność.

Muszę przyznać, że lektura lekko mnie rozczarowała. Autor przedstawił wprawdzie problem dość kompleksowo i szeroko. Jednak same założenia pracy mocno rozminęły się z moimi oczekiwaniami. Książka jest reportażem, a ja chętniej przeczytałbym opracowanie historyczne. Dla osób naprawdę interesujących się problematyką o jakiej opowiada książka, nie jest to nic nowego. Poszukiwanie złota i kosztowności ofiar obozów w Bełżcu i Sobiborze niejednokrotnie trafiało do różnorakich publikacji. Było nawet poruszane w PRL-owskiej prasie – co łatwo można wyczytać z bibliografii Płuczek. Jednak w przypadkach prac historycznych zawsze było tylko marginesem dyskusji.

Nie chcę tu deprecjonować wartości Płuczek. Trzeba oddać autorowi, że wykonał naprawdę solidną pracę. Nie zaniedbał sprawdzenia żadnych źródeł. Potrafił ponadto uniknąć zbyt emocjonalnego podejścia do tematu. Zostawiając wyciągniecie wniosków czytelnikowi. Jednakowoż właśnie takie odcięcie się od emocji przez autora powoduje, że odbiór potrafią zdominować najprostsze odczucia, te od razu nasuwające się czytelnikowi. Zdominować, czasem tak mocno by wręcz uniemożliwić nieco głębszą refleksję.

Reszka – cytuję tu opis książki od Wydawcy – nie osądza, lecz poszukuje odpowiedzi na pytanie jak było to możliwe. Problem w tym, że w moim przekonaniu poszukuje rozwiązania tej kwestii w niewłaściwych miejscach: w środowisku sprawców – wśród rodzin, znajomych, aktualnych mieszkańców. Owszem kwestia i tak jest na tyle skomplikowana, że nie da się jej rozstrzygnąć prostą odpowiedzią w żaden sposób. Jednak taka relacja jaką znajdziemy w „Płuczkach” nie przybliży nas do zrozumienia niuansów opisanych w niej działań.

Płuczki są bez wątpienia poruszającą książką. Zwłaszcza – jak już wspomniałem – dla osób, które niezbyt szczegółowo znają tematykę holokaustu. Na pewno wstrząsną takim odbiorcą i bez wątpienia warte są przeczytania – przez każdego. Dla mnie w swojej treści niosą jednak trochę za mało.

Ocena: 4/6
©donos kulturalny
Obozy zagłady w Beżcu i Sobiborze powstały w ramach akcji "Reinhardt", zagłady Żydów z Generalnego Gubernatorstwa i Okręgu Białostockiego w 1942 roku. W czasie kilkunastu miesięcy w Bełżcu zamordowano ok 450 tysięcy ludzi, w Sobiborze 180 tysięcy. Tuż po likwidacji obozów na ich terenach pojawili się ludzie, którzy szukali złota. Na Kozielsko "na Icki" chodzili wszyscy, starzy, młodzi, ojcowie, matki z dziećmi, miejscowi i przyjezdni, którzy chcieli się wzbogacić na przekopywaniu cmentarzysk.
Paweł Reszka w swoim reportażu Płuczki. Poszukiwacze żydowskiego złota przeszukując archiwalne dokumenty, wysłuchując relacji i wspomnień poszukiwaczy żydowskiego złota, tworzy obraz przerażającego procederu, opowieść o obojętności, która pozwoliła traktować ludzkie groby, ludzkie szczątki i prochy jako sposób na szybkie wzbogacenie się.

Paweł Reszka wysłuchuje relacji ludzi, którzy otwarcie mówią o tamtych wydarzeniach, bez skrępowania dzielą się opowieściami gdzie kopali, jak technik używali, kto im towarzyszył, co udało im się znaleźć. Nie mają w sobie przekonania, że robili coś złego. "Czy to było złe? Trudno powiedzieć, takie były czasy". "Gdybym ja nie wziął, ktoś inny by to zrobił." Takie odpowiedzi padają z ust kopaczy na pytanie reportera, czy przepłukując ludzkie kości nie mieli poczucia, że robią coś złego.

Wiele narodów ma problem z rozliczaniem własnej przeszłości, wiele faktów chciano by przemilczeć, ale nasze dziedzictwo to też ta zła historia. I o takich rzeczach też trzeba pisać. To rzuca na nas inne światło.

Ten brak wstydu, wyrzutów sumienia w Płuczkach przeraża najbardziej. Obojętność z jaką uczestnicy tego procederu opowiadają o tym co robili, jakby to była przygoda z młodzieńczych lat, jakby nie uważali, że był to powód do wstydu. Można odnieść wrażenie, że dla kopaczy, ludzie którzy zostali zamordowani w obozach, nie zasługiwali na miano człowieka. Miejsca w których poszukiwali złota, to nie cmentarzyska, a pola, miejsca poszukiwania złota.
Być może powinniśmy wziąć pod uwagę kontekst w którym to wszystko się działo. Fakt, że ci ludzie byli świadkami Zagłady i być może dlatego widzieli "żużel" "torf", "węgiel", "rąbankę" a nie widzieli ludzi, którzy zginęli, szli "na Icki" jakby wybierali się do lasu na grzyby. Język pełen eufemizmów, stał się płaszczem ochronnym przed okropnościami tego co przeżyli i czego się dopuścili.
Czy zło, które się wydarzyło możemy racjonalizować, tłumaczyć skrajną biedą, trudnymi czasami? Jednak jakie usprawiedliwienie mają ci, którzy szukali złota w latach sześćdziesiątych czy osiemdziesiątych? Zbiorowe ogłupienie, ciekawość, brak świadomości, że w miejscu w którym szukają złota, kiedyś znajdował się obóz zagłady?

Staram się nikogo nie oceniać. Myślę, że człowiek jest zły z natury. Rodzi się egoistą, kocha tylko siebie. Złe cechy ma rozwinięte od początku, dobra musi się nauczyć. Dobrym człowiekiem można się dopiero stać, ale trzeba wykonać pewną pracę. Wierzę, że każdy ma w sobie zalążek dobra, od niego zależy, co z nim zrobi. Ale nie każdy jest w stanie podjąć taki wysiłek i nie każdy czuje taką potrzebę.

Płuczki to przejmujący i bolesny reportaż, który nikogo nie ocenia, który próbuje zrozumieć. Autor pozostaje z boku, obserwuje, słucha, jest pośrednikiem, który wyciągając na światło dzienne zapomniane archiwalne dokumenty, relacje, zostawia nam miejsce na własną ocenę. Z dzisiejszej perspektywy potępienie wydaje się pierwszą słuszną reakcją, znacznie trudniej jest zrozumieć dlaczego i znaleźć odpowiedź na pytanie skąd bierze się w nas zło, które sprawia, że przestajemy w drugiej osobie widzieć człowieka.

Ocena: 5/6
©Cuddle up with a good book
Książki czytamy żeby zaspokoić jakąś zachciankę. Gdy chcemy się pośmiać sięgamy po komedie, gdy poczuć dreszcz strachu, po horror i literaturę grozy. Hedonistyczna natura człowieka czuje się wtedy zaspokojona. Ale są jeszcze takie książki, dzięki którym dowiadujemy się nowych rzeczy, czy też odświeżamy wiadomości, które kiedyś posiedliśmy. Taką rolę odgrywają w głównej mierze reportaże oraz literatura faktu. Ich esencją jest (winna być) prawda oparta na rzetelnie zebranych danych, wynikach badań, literaturze fachowej, źródłach naukowych, czy też informacjach uzyskanych z „pierwszej ręki”, czyli od świadków zdarzenia.

Po Płuczki. Poszukiwacze żydowskiego złota sięgnęłam na fali powieści o Żydach (Stramer Mikołaja Łozińskiego oraz Fałszerze pieprzu. Historia rodzinna Moniki Sznajderman), które rozbudziły we mnie chęć dalszego obcowania z żydowskim światem. Przeczytałam, a moja głowa „eksplodowała”.

Wiecie czym są płuczki? To doły wykopywane w okolicy byłego obozu zagłady w Sobiborze, na bagnach. W tych dołach okoliczni mieszkańcy i przejezdni przepłukiwali ludzkie kości. I o tym jest właśnie reportaż Pawła Piotra Reszki. O ludziach, którzy przeszukiwali ziemie dawnych obozów zagłady, aby znaleźć złoto, pieniądze i inne kosztowności, które zostały po wymordowanych Żydach.

To kopanie, to i tak nie pomogło ani nie zaszkodziło temu umarłemu. Nic złego nikt nie robił. To, com tam znalazł, to by i tak przepadło. Chociaż Żydzi też byli ludźmi.

Nie, w niedzielę raczej nie kopali, ot tak ktoś może poszedł sobie spacerkiem i jeszcze nogą gdzieś tam coś ruszył. Każdy był bogobojny, wierzący i uważał, że w niedzielę nie należy pracować.

Żona: – Czy chodzenie tam to był grzech? Jak one już były martwe, a tu bida była, to nie jest grzech. Tak se myślę. A pan myśli, że to był grzech rąbać te ciała, szukać tam grosza jakiegoś?
Ja: – To ludzie byli.
Ona: – Ale nieżywe.


Reportaż Pawła Piotra Reszki to bardzo mocna lektura, żadne fikcyjne bajdurzenie, które nie pobije emocjonalnie książek opartych na faktach. Ten reportaż jest kluczem do zamkniętej świadomości, który po raz kolejny uzmysławia do czego zdolny jest człowiek. O okrucieństwie można przeczytać wiele książek, ale w reportażu Pawła Piotra Reszki mamy namacalny dowód, że ludzkie pojmowanie człowieczeństwa ma niejedną twarz.

Wstrząsająca i bardzo dobra książka!

Ocena: 5/6
©Na czytniku
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    Trudno oceniać tę książkę. Wyprodukowana na fali ostatnich nieporozumień między Polską a Izraelem?
    Zbiór wspomnień niemłodych już ludzi, coś jakby reportaż.

Warto zerknąć