ebook Powódź
3.44 / 5.00 (liczba ocen: 255)

Powódź
ebook: pdf, mobi (kindle), epub (ipad)

najlepsza cena! w ostatnich roku
E-book - polecana oferta: 20.00
wciąż za drogo?
UpolujEbooka.pl #Instagram
UpolujEbooka.pl #Instagram
24.90 złpremium: 14.94 zł Lub 14.94 zł
20.00 zł Lub 18.00 zł
23.65 zł Lub 21.29 zł
24.90 zł 10 zł na konto
-5% 19.99 zł
20.99 zł
21.17 zł
22.50 zł
24.90 zł
29.90 zł
Inne proponowane

Pewnej nocy czterdziestoletni Jakub wyskakuje z dziewiątego piętra wieżowca w Krakowie. Zostawia list pożegnalny ze zdjęciem pięknej dziewczyny. Być może jest to Zuza, o której Kuba napisał: „Zły człowiek zabrał Zuzę i odtąd moje życie straciło sens”. Co tak naprawdę skłoniło mężczyznę do samobójstwa? Kim jest Zuza i co się z nią stało? Jaki związek z tym wszystkim mają budzące grozę filmy znalezione w smartfonie Jakuba? Odpowiedzi na te pytania próbuje znaleźć Kris, przyjaciel Kuby z dzieciństwa. Kris jest zawodowym żołnierzem, ale daleko mu do typowego bohatera, który samotnie stawia czoło złemu światu – kiepsko strzela, ma nadciśnienie i początki nadwagi. Tymczasem prywatne śledztwo prowadzi go do zaskakujących odkryć…

W tym obfitującym w humor kryminale autor podrzuca czytelnikowi różne tropy, sprowadzając go często na manowce. Tytułowa powódź nieubłaganie zbliża się do miasta…

Powódź od Paweł Fleszar możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Solidarność pijaków jest wielka i piękna jak miłość. Ale bardziej wierna i niezawodna.
Czasem trzeba znaleźć swoją wojnę i walczyć w niej nawet, jeśli wydaje ci się, że kompletnie się do tego nie nadajesz.
Najwyższy czas przedstawić Wam jakiś kryminał i kolejnego debiutanta – czyli Pawła Fleszara i jego osadzoną w Krakowie Powódź. I choć technicznie nie jest to jego pierwsza napisana i dostępna dla szerszej publiczności powieść, ta jako pierwsza została opublikowana przez oficjalne wydawnictwo. Jak zatem prezentuje się ta pozycja?

Gdy około czterdziestoletni żołnierz Kris dowiaduje się o rzekomo samobójczej śmierci swojego bliskiego przyjaciela z dzieciństwa Kuby, bierze tydzień urlopu i jedzie do Krakowa, by poprowadzić własne śledztwo w tej sprawie. I w miarę postępów dochodzenia dowiaduje się o dawnym kompanie coraz bardziej niepokojących rzeczy, w tym natarczywego sposobu bycia stosunku do kobiet i szemranych kontaktów. W poszukiwaniach prawdy pomagają mu siedemnastoletnia Marika i jej znajomy haker Kamil, wymienia także informacje z pewnym policjantem. I gdy fala powodziowa na Wiśle wzbiera, wyrządzając coraz większe szkody w mieście, świeżo uformowana drużyna trafia na trop starannie kamuflowanych przez sprawców obrzydliwych przestępstw i ściąga sobie na głowę śmiertelne niebezpieczeństwo...

Na uwagę zasługuje oryginalna forma powieści – każdy rozdział zaczyna się bowiem od kartki z kalendarza oraz trzech tekstów – w większości artykułów prasowych lub ze stron internetowych, jest także dyskusja na forum. Są one poświęcone sytuacji powodziowej w Krakowie, a także przestępstwom typu handel ludźmi, snuff czy też dark netowi, ale także samobójstwom i zgłaszaniem osób zaginionych. To zabieg ryzykowny, ale moim zdaniem w tym przypadku udany, bo publikacje łączą się z fabułą, dopowiadając lub wyjaśniając elementy, których nie ujawnił narrator. Dzisiejszy nie potrafiący utrzymać skupienia na jednym tekście czytelnik może być z tego zadowolony. Jestem ciekawa, czy taka hybrydowa forma jest przyszłością powieści kryminalnych i thrillerów.

Postaci w tej powieści są dość wiarygodne, bo autor wyposażył je zarówno w wady, jak i zalety. Stanowią też ciekawy konglomerat – czterdziestolatek starszej daty z nadciśnieniem i dwoje młodych, Marika z rozlicznymi kontaktami i talentem autorskim oraz Kamil, gaduła znająca się na nowoczesnej technologii. Fabuła również jest poprowadzona dość sprawnie i ze względu na tajemnicza barkę, śledzenie podejrzanych oraz karkołomne zdobywanie dowodów może wciągnąć niejednego fana kryminałów. Opiera się także na pomyśle rozszyfrowania wskazówek zawartych w ostatnim liście Kuby, które może zrozumieć tylko Kris. Zaś dodatkowe smaczki w książce to liczne nawiązania muzyczne, np. do piosenek Cohena czy Deep Purple, żarty wojskowe, a także typowo krakowskie jedzenie typu fast food, które rzeczywiście można tam zjeść. Z pewnością udzieli się Wam zatem odrobina atmosfery tego miasta.

Z drugiej strony da się tu jednak odczuć ducha debiutanta – nie wiem na przykład, jak ma na nazwisko główny bohater ani jak wygląda, i zajęło mi około 50 stron dojście do tego, czy jest policjantem, czy też żołnierzem. A w samej książce jest on nazywany tylko i wyłącznie Krisem, a zazwyczaj w kryminałach możemy liczyć na większą różnorodność pod tym względem. Uważam też, że pierwszy rozdział mógłby zamiast skakać od osoby do osoby nieco precyzyjniej scharakteryzować protagonistę. Autor robi to wprawdzie stopniowo później, ale przez to musimy zbierać sobie nawet te zupełnie podstawowe informacje o nim przez całą książkę. Sama fabuła zaś zawiera wiele elementów rodem z amerykańskich seriali – kobietę krzyczącą na widok trupa, samotnego mściciela nieco w stylu noir (tu Krisa) z wspierającym go młodym hakerem, także finał jest oparty na znanych schematach. Zdziwiło mnie natomiast, że powieść ma redaktorkę, ale już nie korektorkę. I mam pewien niedosyt stylistyczny – bo o ile elementy potoczne czy krótkie zdania sprawdzają się w dialogach, to już w samej narracji trzecioosobowej wypadają blado. Muszę tu przyznać, że język ulega nieco poprawie w miarę rozwoju wydarzeń, ale w moim odczuciu autor ma jeszcze w tej kwestii nad czym popracować.

Mimo to widać tu zacięcie reporterskie Pawła Fleszara, który na co dzień jest dziennikarzem sportowym, oraz jego intencję przybliżenia nam trudnych, ale ważnych tematów współczesnego świata, czyli zaginięć, handlu ludźmi, snuffu czy po prostu dark netu. Samą książkę czyta się dość przyjemnie, bo autor umie wykorzystać cechy charakterystyczne kryminału, by poprowadzić nas przez historię samozwańczego detektywa badającego podejrzaną śmierć przyjaciela. Reasumując, Powódź Pawła Fleszara to dość obiecujący debiut i myślę, że ma szansę wywołać u czytelników dreszczyk emocji i grozy.

Ocena: 3+/6
©Głodna Wyobraźnia
Kryminał to jeden z moich ulubionych gatunków literackich, dlatego nie trzeba mnie było dwa razy namawiać do lektury Powodzi Pawła Fleszara.

Samobójcza śmierć czterdziestoletniego Jakuba oraz tajemnice wokół niej skłaniają jego przyjaciela Krisa do rozpoczęcia śledztwa na własną rękę. Kris bowiem nie może zrozumieć dlatego jego przyjaciel z dzieciństwa popełnił taki krok. Analizuje więc list pożegnalny zostawiony przez Kubę i próbuje odnaleźć dziewczynę ze zdjęcia załączonego do listu. Szybko dołącza do niego dwoje nastolatków: Marika, dziewczyna pełna tajemnic, która chyba potrzebuje jedynie czyjegoś zainteresowania oraz Kamil, młody genialny spec informatyczny. Czy uda im się rozwikłać zagadkę śmierci Kuby? W co wplątał się przyjaciel Krisa? I jaki związek mają z tym budzące grozę i przerażenie filmy zostawione przez Kubę w skrytce, którą był w stanie odkryć tylko Kris?

Bohaterowie są tu całkiem nieźle sportretowani. Kris jest wojskowym, ale daleko mu ideału, nie ma już idealnej sylwetki, kiepsko strzela. Przy okazji opisywania Krisa Autor przemyca wiele wojskowych sytuacji czy żargonu, a to sprawia, że postać naszego bohatera jest realistyczna, a przez to wiarygodna. Ja osobiście do samego końca nie potrafiłam określić swoich uczuć do Krisa, z jednej strony mnie denerwował, a z drugiej wzbudzał sympatię. Od początku polubiłam za to Marikę i Kamila. Dodali oni tutaj troszkę humoru i świeżej młodości.

Akcja jest wartka i szybka, do końca trzyma czytelnika w napięciu. Pomysł na fabułę jest naprawdę ciekawy, przez co czyta się sprawnie i z zainteresowaniem. Książka podzielona jest na rozdziały, które są kolejnymi kartkami z kalendarza, a na samym ich początku znajdują się wycinki z gazet czy stron internetowych. To bardzo sympatyczny zabieg który wprowadza nas w klimat i tematykę lektury.

Powódź to naprawdę całkiem zgrabnie napisany kryminał, który czyta się jednym tchem. Autor podjął się tu dość trudnych tematów, jak handel kobietami, darknet czy filmy stuff i poradził sobie z nimi świetnie! A wszechobecna powódź panująca w Krakowie dodaje wydarzeniom tu przedstawionym odpowiednio dramatycznego klimatu. Ja jestem zdecydowanie na tak!

Ocena: 5/6
©Księgozbiór Kasiny
Podobno dwie rzeczy są pewne na świecie śmierć oraz podatki, ale ta pierwsza wprowadza zawsze nieodwracalne zmiany w ludzkim życiu i czasem skłania żyjących do podjęcia zaskakujących kroków. W obliczu spraw ostatecznych patrzy się wstecz i czasem widzi coś nie pozwala mu przejść obojętnie wobec odejścia człowieka, zwłaszcza kogoś kto był bliski.

Dlaczego Kuba miałby odbierać sobie życie? To pytanie zadaje sobie Krzysztof, fakty wydają się mówić same za siebie, ale taką prawdę trudno przyjąć mu do wiadomości. List pożegnalny i dowody zdają się potwierdzać finał tragicznego splotu wydarzeń. Jednak coś nie daje spokoju, a wspomnienia związane z przyjacielem przeważają szalę by przyjrzeć się bliżej źródłom dramatycznego czynu. W żadnym wypadku Krzysztof nie jest detektywem, ale w pozostawionych przez przyjaciela śladach zdaje się być coś więcej niż sądzi policja. Z urywków jego egzystencji powoli wyłania się obraz człowieka jednocześnie znanego i kompletnie obcego, a to, co jest w pamięci telefonu komórkowego wzbudza kolejne wątpliwości. Niespodziewana pomoc wskazuje możliwe kierunku osobistego śledztwa, ale i rodzą kolejne wątpliwości. Czy przebieg wydarzeń tamtego feralnego dnia był taki jaki jest w oficjalnym policyjnym raporcie? Każdy ma tajemnice, a niektóre sekrety może lepiej nie wyciągać na światło dzienne?

Kryminały są jednym z mich ulubionych gatunków literackich, suspensowe zagadki od lat towarzyszą mi, bo nie ma jak dobra intryga w lekturze. Skonfrontowanie z sobą żywiołu naturalnego, niosącego zniszczenie oraz zbrodniczej natury ludzkiej, jaka także dewastuje życie, jest ciekawym zabiegiem, wprowadza do akcji książki dodatkowy wątek, wzmacniający atmosferę niepokoju. Spodziewana fala kulminacyjna odsłania nie tylko śmieci, zalegające na dnie do tej pory zapomniane, ale i zmiata to, co stanie na drodze jeśli tylko nie będzie się uważnym i nie doceni się jej siły. Paweł Fleszar bardzo umiejętnie połączył nadchodzące naturalne zagrożenie z tym, jakie jest dziełem umysłu człowieka w zagadkowej powieści kryminalnej. W krótkim czasie oba zmieniają wiele, lecz to drugie dostrzega niewielu, a zainteresowanie okazuje tak naprawdę tylko jedna osoba. Powódź ma za tło spektakularną siłę, ale autor umie przykuć uwagę do tego, co ma miejsce w cieniu czyli zbrodni i prowadzonego śledztwa, jednak trzeba uważać by nie dać się skusić by pójść na skróty w swych przypuszczeniach. W zalewie informacji liczą się szczegóły, jakie najczęściej zostają pomijane jako nieistotne lub nie brane pod uwagę z racji wydawałoby się bliskiej znajomości. Paweł Fleszar zgłębia relacje międzyludzkie, zachowanie w sytuacji kiedy stawia się czoło prawdzie, niewygodnej i trudnej do zaakceptowania oraz własnym wyborom. Na uwagę zasługuje główny bohater, wymykający się typowym wzorcom gatunku, krok po kroku odsłaniający prawdę, nie spektakularnie, ale po amatorsku, nadrabiając zaangażowaniem i przede wszystkim wnikliwością. Powódź to frapująca zagadka, ale również studium ludzkich charakterów oraz masek jakie człowiek przywdziewa.

Ocena: 6/6
©Taki jest świat
Jest to moje w pełni pierwsze spotkanie z autorem, ponieważ debiutu pana Pawła Wyśniona trzynastka jakoś nie byłam w stanie przeczytać. Może trafiłam na zły okres w swoim życiu i jakoś mi szło jak po grudzie. W tym przypadku jednak, już tak nie było. Skuszona wizją Krakowa, ale i pytaniem jednego z członków Instagrama, czy już czytałam i czy polecam... Postanowiłam się skusić i dać znać owemu jegomościowi, jak moje wrażenia.
Czyta się płynnie, szybko, bez jakichkolwiek blokad. Autor nie posługuje się elokwentnymi wyrażeniami, a zwykłym piórem, z którym polubi się każdy.
Jestem zadowolona, aczkolwiek nie była to jakaś cudowna historia, która zatarła w mojej pamięci trwały ślad.

Kris jest postacią, której niestety nie polubiłam już od samego początku. Ciężko mi było do kogokolwiek zapałać sympatią z tych przedstawionych nam bohaterów. Owszem, wszyscy są realni, każdy z nich jest inny. Różnią się nie tylko wiekiem, ale i postrzeganiem świata. Bardziej już polubiłam Marikę, młodą damę, która początkowo wydawała mi się wroga, jednak później zmieniłam o niej zdanie. Mamy tutaj postacie dobre i złe... Widzimy, jak gubią się w życiu, popełniają błędy, których później żałują. Jak ludzie... Cieszę się, że autor dodał mnóstwa tajemniczości w śmierć Kuby, bo nie sposób było się domyślić, po wielu intrygach, jak to w końcu było...

Na plus zasługuje opisywanie Krakowa... Wszystkie miejsca, o których wspominał autor, miałam przed oczami, dlatego lepiej mi było sobie to wyobrazić. Zresztą powodzi nie musiałam, bo w ostatnich latach były takowe dwie, więc wiem jak sytuacja wyglądała w Krakowie... Czasami inne pojawiły się zbędne opisy, jednak nie było one aż tak przytłaczające.
Co do urozmaicenia książki kartkami z kalendarza, stronami internetowymi z artykułami... Niekoniecznie odnajdywałam między nimi wszystkimi sens i nawiązanie do fabuły, ale to może tylko ja? Nie wiem, ale to tak średnio wyszło, jakby były bardziej wstrzelone w fabułę, bardziej by pasowało.

Pomysł na książkę był dobry, nie powiem, dałam się porwać temu, co przedstawił autor, jednakże nie jestem zachwycona, bo tak jak wspominałam wyżej było kilka minusów...
Jest to kryminał. Mamy trupa. Nawet nie jednego. Mamy zagadkę, która okazuje się wcale nie tak banalna do rozwiązania... Gdy wychodzą nowe fakty w sprawie, gdy na przykład Kris przegląda komórkę byłego przyjaciela... Ja byłam skołowana, bo sama nie wiedziałam już, o co w tym wszystkim chodzi. Obserwujemy relacje międzyludzkie, gdy młodsi wraz ze starszymi próbują na swój sposób rozszyfrować tajemniczą śmierć Kuby, która na pozór, wydawała by się prosta... Autor kilka razy wspomniał słowa klucze, jednak nie pomyślałabym, że będą one słowem kluczem do rozwiązania zagadki.

Reasumując chciałabym, abyście dali tej pozycji szansę. Abyście sami stwierdzili, czy Wam się podoba czy nie? Ja polecam, ale jeśli ktoś będzie bardzo wymagający, niestety może się troszkę zawieść. Osobiście brakowało mi rozwinięcia kilku wątków, ale nie mogę o nich pisać, żeby Wam nie zaspoilerować.
W ostatecznym rozrachunku jestem na tak i trzymam kciuki za autora - aby dalej ćwiczył i pisał. Jeśli będzie z Krakowem jako miejscem akcji, raczej na pewno wezmę w ciemno

Ocena: 4+/6
©Tylko magia słowa
Debiuty są pozycjami, które coraz częściej lądują w mojej prywatnej biblioteczce. Jedne są bardziej udane, inne mniej. Wszystkie jednak mają w założeniu zadowolić czytelnika. Nie zawsze się to jednak udaje. Treści tworzone przez autorów zwyczajnie czasem nie trafiają w nasze czytelnicze gusta. Nie warto jednak często kierować się opiniami innych, a samemu wyrobić sobie zdanie na temat danej pozycji. Kilka dni temu miałam okazję skończyć debiutancką powieść kryminalną Pawła Fleszara zatytułowaną Powódź. Czy uważam, że książka ta była dobrym startem autora? Myślę, że tak. Ale zanim do tego przejdę, chciałabym Wam pokrótce napisać o czym rzeczony kryminał opiwiada.

Pewnego dnia pod blokiem jednego z krakowskich wieżowców odnalezione zostają zwłoki młodego mężczyzny. Okazuje się, że popełnił on samobójstwo, rzucając się z dziewiątego piętra. Kuba zostawił po sobie list pożegnalny razem z dołączonym do niego zdjęciem dziewczyny. Jedna z informacji, które zawierał, informowała o tym, że "zły człowiek zabrał Zuzę". Prywatne śledztwo w sprawie śmierci mężczyzny zaczyna prowadzić jego przyjaciel z dzieciństwa, Kris. Postanawia on dowiedzieć się czy dziewczyna z fotografii to wspomniana Zuza i jaki związek z tym wszystkim mają filmy snuff, znalezione na smatfonie Kuby. W rozwikłaniu zagadki pomaga mu także dwójka nastolatków - aspirujący samozwańczy informatyk i jego wyszczekana koleżanka. Tymczasem Kraków zmaga się z ulewnymi deszczami, a prognozy na najbliższe dni nie są wesołe...

Jak wspominałam na wstępie, swoją przygodę z twórczością Pawła Fleszara uważam za całkiem udaną. Mimo, że historia opisana w książce nie porwała mnie jakoś wybitnie, to nie mogę się do niej specjalnie przyczepić. Akcja powieść rozgrywa się na przestrzeni tygodnia, dlatego też książka została podzielona na siedem rozdziałów. Każdy z nich poprzedzony jest kartką z kalendarza, wycinkami prasowymi oraz artykułami z internetu. Takie "międzyrozdziałowe" wstawki są w mojej opinii ciekawym urozmaiceniem. Wydarzenia, które mają miejsce w Powodzi następują chronologicznie - jedno po drugim - prowadząc do zaskakującego finału. Autor umiejętnie skonstruował intrygę, nie zapominając przy tym o wielu zwrotach akcji. Stworzył całkiem ciekawą historię, której dużym plusem niewątpliwie jest brak obszernych opisów. Są bowiem takie książki, które nie potrzebują zbędnych "wypełniaczy". Zabrakło mi tu jedynie bardziej nakreślonych charakterów głównych bohaterów. Niby każdy z nich był charakterystyczny, ale pozostał mi pewien niedosyt.

Czekam na kolejne książki autora. Jeśli takowe powstaną, chętnie po nie sięgnę. Powódź natomiast to dobra opcja w przypadku gdy szukacie pozycji na góra dwa wieczory (ma nieco ponad dwieście stron).

Ocena: 3/6
©Kasia i Książki
Kiedy Kris, wojskowy z małego Miasteczka, dowiaduje się o samobójstwie przyjaciela z dzieciństwa, to mimo wieloletniego rozluźnienia kontaktów postanawia zbadać sprawę.

Piękna dziewczyna ze zdjęcia na odwrocie listu pożegnalnego Kuby wydaje się być niezłym tropem do podjęcia, ale mimo oficjalnych i nieoficjalnych poszukiwań, nikt jej nigdy nie widział. Za to Kris trafia na coraz brzydsze sprawy. Śliczny, turystyczny Kraków, ośrodek kultury, nauki i sztuki pod wygładzoną powierzchnią kryje koszmarne brudy, handel żywym towarem, filmy snuff, gangsterskie porachunki. I tak jak wzbierają wzburzone wody Wisły, tak koszmarne sprawy buzują i wypływają na powierzchnię.

Kris wsparcie ma nietypowe, dwoje nastolatków, nieco znudzonych wakacjami, ale za to sprytnych i bystrych. Jedno ma zacięcie hakerskie, drugie zdolności aktorskie. Wszystko przydatne.

I może niesympatyczny, ale wspierający policjant. Oraz kolega sprzed lat.

Akcja dziejąca się na przestrzeni kilku dni, początkowo niespieszna potem nabiera pędu. Dramatyczne przeżycia, szybki romans, i zaskakujące zakończenie.

Zabieg z notatkami prasowymi na początku rozdziałów jest świetny. Czytelnik dostaje do ręki po jednym puzzelku, na pierwszy rzut oka nigdzie nie pasującym. A na koniec, nie musisz sięgać po ten puzzel, od razu wiesz, który, gdzie i jak pasuje!

Bardzo podobało mi się wplecenie w dorosłe życie, dziecięcych fascynacji książkami o Indianach i posłużenie się do porozumienia dwóch dorosłych facetów kodów znanych im z dzieciństwa.

Świetne postaci nastolatków, no i oczywiście główna, przyćmiewająca chwilami wszystko inne, atrakcja – powódź.

Deszcz w opisach Autora pada tak sugestywnie, że czułam wilgoć, miałam wrażenie mokrych ciuchów. Zbliżająca się kumulacja fali powodziowej budzi emocje, a zerwana barka uderzająca w most spowodowała, że z tramwaju wyskakiwałam w ostatniej chwili!

Polecam!

I chętnie sięgnę po kolejne książki Autora!

Ocena: 5/6
©CzytAśka
Intryga jakich mało

Moi drodzy, zawsze, kiedy autor zwraca się do mnie z propozycją zarekomendowania jego książki, jest to dla mnie bardzo duże wyróżnienie. Jednak przyznam szczerze, że rzadko wychodzę poza swoją strefę komfortu czytelniczego i dlatego nie zdarza mi się często podejmować współprac, jeśli oferowana mi do lektury książka reprezentuje gatunek literacki, po który nie sięgam zbyt często. Jednak, jak to w życiu bywa, od każdej reguły są wyjątki. W moim przypadku owym wyjątkiem jest sytuacja, kiedy twórca potrafi tak opowiedzieć mi o książce, abym poczuła się nią zaintrygowana i chciała odstąpić od wcześniej wspomnianej zasady.

Tak właśnie było w przypadku książki Pawła Fleszara Powódź, z której recenzją dziś do Was przychodzę. Zaledwie trzy słowa, które Pan Paweł napisał w wiadomości do mnie: „Kryminał z oryginalnym tematem”, sprawiły, że poczułam, iż koniecznie muszę poznać historię, którą skrywają karty tej książki. Biorąc pod uwagę to, jak wiele książek jest obecnie wydawanych, zdaję sobie sprawę, że autorom jest coraz trudniej uniknąć schematów w swoich książkach, więc mimo że nie zaczytuję się w kryminałach, musiałam koniecznie przekonać się, co jest tym oryginalnym tematem Powodzi.

Aura za oknem mi sprzyjała, ponieważ w momencie, kiedy rozpoczęłam lekturę tego tytułu, padał deszcz, było szaro i ponuro. Pewne teraz myślicie, że jestem szalona, pisząc, że taka pogoda może czemukolwiek sprzyjać. Otóż jak się za chwilę przekonacie, pogoda pod psem sprawiła, że jeszcze mocniej poczułam klimat wydarzeń, o których czytamy w powieści, bo oto zostajemy przeniesieni do Krakowa, któremu zagraża powódź. Deszcz pada nieustannie, a prognozy nadal są niepokojące. Władze robią wszystko, aby zapobiec najgorszemu, a wśród mieszkańców miasta panuje atmosfera napięcia i lęku.
Pewnego dnia w takich właśnie okolicznościach skacząc z dziewiątego piętra Krakowskiego wieżowca, popełnia samobójstwo czterdziestoletni Jakub. Wydaje się, że wszystko w tej sprawie jest jasne, ale jest ktoś, ktoś, kto nie może uwierzyć w to, co się stało i postanawia na własną rękę przeprowadzić śledztwo w tej sprawie. Osobą tą jest przyjaciel Kuby z dzieciństwa Krzysiek. Mężczyźni jednak od wielu lat nie utrzymywali ze sobą kontaktu, czego przyczyny również nie są tak oczywiste, jak moglibyśmy przypuszczać, ale o tym przeczytajcie już sami.
Punktem zaczepienia w dążeniu do prawdy dla Krisa staje się pozostawiony przez samobójcę pożegnalny list napisany na odwrocie zdjęcia pięknej kobiety i jedno zdanie, które zwraca szczególną uwagę mężczyzny:

Zły człowiek zabrał Zuzę i odtąd moje życie straciło sens.

Kris jest przekonany, że zna swojego przyjaciela na tyle dobrze, że nie wierzy, aby mógł on popełnić samobójstwo, więc chcę dowiedzieć się, kim jest tajemnicza Zuza, mając nadzieję, że kobieta pomoże mu w rozwiązaniu zagadki. Nie jest to jednak łatwe, gdyż nikt nie zna kobiety ze zdjęcia. Nasz bohater nie zostaje jednak bez pomocy, ponieważ w całą sprawę mocno angażuje się dwójka przypadkowo poznanych nastolatków.
Oczywiście nie zdradzę Wam, do jakich odkryć prowadzi to śledztwo, ale powiem tylko tyle, że tu właśnie czytelnik dostrzega ową oryginalność tematu, o którym zapewniał nas autor. Nigdy wcześniej nie spotkałam się z podjętym w fabule książki problemem. Jestem szczerze zaskoczona rozwojem wypadków i szokującą prawdą, która ujrzała światło dzienne.
Oczywiście zachęcam Was, abyście sami poznali to szokujące zakończenie śledztwa, bo ode mnie niczego więcej się nie dowiecie.

Jak widzicie, fabuła książki rodzi w czytelniku wiele pytań takich jak: Co skłoniło Jakuba do tak drastycznego kroku, jakim jest samobójstwo? Kim jest Zuza i dlaczego słuch o niej zaginął? Jak również, dlaczego Kuba i Kris przez tak wiele lat nie utrzymywali ze sobą kontaktu? Aby jeszcze bardziej zachęcić Was do sięgnięcia po książkę, zostawię dla Was kolejny intrygujący kąsek, a jednocześnie refleksję do przemyślenia. W trakcie prowadzonego prywatnego dochodzenia Krisa naszła bardzo ważna i życiowa refleksja.

Nigdy nie możesz być pewnym, że kogokolwiek znasz do końca, bowiem twarz, którą ktoś Ci pokazuje, może nie być jego prawdziwą twarzą, a tylko tą, którą ktoś chce, abyś Ty zobaczył.

Nie mogę również nie wspomnieć o konstrukcji i stylu całej książki. Prosty i przystępny styl pisania oraz język, którym posługuje się autor, sprawia, że książkę czyta się bardzo szybko. Ciekawym pomysłem jest również przedstawienie pewnych wycinków z gazet, które początkowo mogą wydawać się nie mieć związku z tym, o czym czytamy, ale jak się okazuje na koniec podobnie, jak w kostce Rubika nagle wszystko zaczyna wskakiwać na właściwe miejsce, tworząc ciekawą, spójną całość.

Nie możemy również pominąć kreacji bohaterów, którzy przecież zawsze w pierwszej kolejności zwracają uwagę nas czytelników. Trzeba przyznać, że każda z postaci tej powieści jest dość charakterystyczna i przewrotna czego przykładem jest sam Kris.
Mężczyzna jest byłym wojskowym, ale gdy patrzymy na jego osobę, nic na to nie wskazuje. Kiepsko strzela, ma nadciśnienie i początki nadwagi.
Dwójka nastolatków reprezentująca zupełnie inne od Krisa spojrzenie na świat, a tym samym na sprawę samobójstwa Jakuba. No i oczywiście sam Jakub. Jaki był naprawdę?

Powódź to historia ukazująca mroczne strony wydarzeń dziejących się w nieznanych „zwykłym ludziom” kręgach. Mamy tu morderstwo, szokujące, budzące grozę filmy znalezione w telefonie Jakuba i wiele innych trzymających nas w napięciu zdarzeń. Jestem przekonana, że w tej książce każdy znajdzie coś dla siebie, gdyż poza rzeczywiście oryginalnym tematem stanowiącym główny wątek tej historii znajdziemy tu również dużą dawkę humoru oraz poczujemy wyjątkowy klimat Krakowa, a także charakterystyczne dla tego rejonu i miasta smaki.

Ze swej strony polecam Wam Powódź, jako lekturę na wieczór po ciężkim dniu pracy w towarzystwie kieliszka dobrego wina. Zapewniam Was, że będzie to wieczór bardzo udany, a Wy sami poczujecie ten niezwykły pełen napięcia i oczekiwania na finał tej misternie skonstruowanej intrygi nastrój.

Ocena: 5/6
©Kocie czytanie
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć