ebook Martwy sezon
3.56 / 5.00 (liczba ocen: 427)

Martwy sezon
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

najlepsza cena! w ciągu miesiąca
E-book - najniższa cena: 20.00
39.99 złpremium: 23.99 zł Lub 23.99 zł
25.61 zł Lub 23.05 zł
31.99 zł Lub 28.79 zł
39.99 zł
-44% 20.00 zł
25.59 zł
28.64 zł
28.68 zł
29.02 zł
32.43 zł
33.99 zł
34.14 zł
39.99 zł
Inne proponowane

Aneta Jadowska przygotowała prawdziwą ucztę dla miłośników zagadek z dreszczykiem! Martwy sezon trwa w najlepsze. Ustka coraz bardziej pustoszeje. Nie oznacza to jednak nudy – przynajmniej dla niektórych… To właśnie wtedy na jaw wychodzą najpilniej skrywane tajemnice…

Spokój to stan przejściowy, o czym Magda Garstka wie aż nadto dobrze. Wielka Niedźwiedzica zmaga się z problemami finansowymi, a walka o utrzymanie pensjonatu okazuje się bardzo wyczerpująca. Sytuacji nie poprawiają wypadek ciotki Tamary, która do Ustki przybywa w asyście Cezarego, swojej dawnej miłości, a także goście: Łowcy Duchów oraz pewne nietypowe małżeństwo. To za ich sprawą trzy pokolenia Garstek będą musiały zmierzyć się z kolejnymi trupami i zagadkami… a nic nie przyciąga Garstek tak, jak tajemnica.
Wspomnienia, skomplikowane relacje, przeszłość i przyszłość. Martwy sezon to prawdziwa uczta dla miłośników zagadek, a także poruszająca opowieść o poszukiwaniu własnej ścieżki, o zaczynaniu od nowa na przekór światu.

„Silne kobiety z rodu Garstek po raz kolejny udowadniają, że poradzą sobie ze wszystkim. Moje serce zdecydowanie podbiły. Czekam na ich kolejne przygody” – Katarzyna Berenika Miszczuk, autorka cyklu „Kwiat paproci”

„To nie tylko kryminał! To romans, dobra obyczajówka i komedia! Po prostu dobra książka! Polecam!” – Magdalena Witkiewicz

Martwy sezon od Aneta Jadowska możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Na morderstwo nigdy nie ma odpowiedniej pory lub zawsze znajdzie się dobry czas. To już zależy z jakiej perspektywy spogląda się na to dość niecodzienne wydarzenie. Jedni mają większego pecha, inni ciut mniejszego, lecz coś takiego jak zbrodnia doskonała nie istnieje, chociaż inwencja twórcza w tym temacie jest spora, no i ciągle ktoś dokłada nowy pomysł. Jednak spokój bywa wcale nieprzereklamowany, a niektórych niesamowite zbiegi okoliczności wprost uwielbiają.

Wydawałoby się, że jesienna aura w morskim kurorcie to wymarzony czas dla właściciel pensjonatów, hoteli oraz wszystkich tych miejsc, gdzie hurtowo przebywa w letnim sezonie turystyczna brać. Nic bardziej mylnego, zwłaszcza gdy lato przyniosło prawdziwą klęskę nieurodzaju w postaci glonów, trupów i deszczu. Nic więc dziwnego, że Magda Garstka raczej nie tryska humorem, a nowa pora roku wcale nie nastraja ją optymistycznie i to nie tylko z powodu mniejszej ilości słońca. Jednak trzeba robić dobrą minę, bo goście w końcu przyjechali na wypoczynek, nawet jeśli ma on postać szukania duchów lub jest sielskim inaczej wyjazdem we dwoje. Jakby tego było mało również w najbliższej rodzinie zachodzą pewne zmiany. Czy coś jeszcze może zdziwić młodsze i starsze pokolenie pań Garstek, zwłaszcza po trupich znaleziskach w szczycie corocznego boomu wakacyjnego, jaki zakończył się niedawno? Ano tak, jak się okazuje zagadek ciąg dalszy nie ominął Magdy i jej krewnych, a hasło „martwy sezon” nabrało całkiem nowego znaczenia. Czy zabójczego? Tego właśnie chce się dowiedzieć najmłodsza Garstka, lecz nie jedynie to zaprząta uwagę jej i krewniaczek. Pensjonat Wielka Niedźwiedzica to, coś więcej niż pokoje gościnne, o czym wielu już się przekonało. Niekiedy potrzeba znaleźć się w odpowiednim miejscu i mieć u swego boku kogoś, kto po prostu nie będzie pytał, lecz zaoferuje pomoc. Ale czasami pozory mogą mylić, a życie zaczyna przypominać dobry kryminał, jak spod pióra Agathy Christie.

Jesienna aura bywa zwodnicza i sprawia, że kojarzymy ją ze spokojem i uśpieniem, lecz w książce Anety Jadowskiej ma ona mocne barwy i to nie spod znaku uroczych żółci, lecz zdecydowanych czerwieni, nawet jeśli w przenośni. Martwy sezon jako tytuł nabiera bardzo intrygującego sensu, lecz ma on w zanadrzu o wiele więcej niż można by przypuszczać na samym początku lub przed lekturą. Kryminalno-zagadkowa strona nie jest jedyną, towarzyszy jej poważniejsza, jakiej nie spodziewa się czytelnik, obie warstwy, chociaż kontrastowe mają punkty wspólne, a granice pomiędzy nimi zacierają się. Pisarka splotła lżejsze tony z o wiele dramatyczniejszymi, współgrają opowiadając historię z kilkoma wątkami, w jakich jest miejsce na śmiech, lecz i refleksję. Pełne humory dialogi nie wykluczają poruszania kwestii ważnych, Aneta Jadowska znalazła sposób by to każdy z wątków odpowiednie został przedstawiony, a czytelnik podczas czytania zapamiętał i część zagadkową i tę całkowicie odmienną. Martwy sezon nie wyczerpał jeszcze limitu sekretów, niektóre już ujrzały światło dzienne, inne dopiero zapowiadają, że przed rodziną o nazwisku garstka jeszcze niejedna perypetia i to pewnie morderczo ciekawa.

Ocena: 6/6
©Taki jest świat
O twórczości Anety Jadowskiej słyszałam już od naprawdę dłuższego czasu. Wielu czytelników zachwalało serię o Dorze, Nikicie a od niedawna również o Garstce z Ustki. Kiedy pojawiła się możliwość poznania kolejnych przygód prosto znad morza, nie wahałam się. Faktem jest, że Martwy sezon to tom drugi, jednak absolutnie nie wpłynęło to na mój odbiór tej powieści. Mogę śmiało napisać, że zachęciło mnie to do sięgnięcia po część poprzednią.

Jesień niestety nie okazała się zbyt przyjazna dla Magdy Garstki i pensjonatu Wielka Niedźwiedzica. Zapanował w nim martwy sezon. Dosłownie i w przenośni. Na domiar złego jej ciotka uległa poważnemu wypadkowi, przez co musi poruszać się na wózku. Jeszcze, żeby było zabawniej, ciocia ma prawdziwe dylematy miłosne... Jak więc poradzić sobie z tym wszystkim, kiedy na horyzoncie nie widać szczęśliwego zakończenia?

Główna bohaterka, czyli Magda Garstka, to bardzo sympatyczna, zabawna, kochająca młoda kobieta. Urocze jest to, że tak bardzo stara się pomagać babci w prowadzeniu pensjonatu. Podobnie jak jej miłość do ciotki. Chyba jeszcze nie spotkałam się z bohaterką, której aż tak zależałoby na bliskich osobach.

Ciocia Magdy, Tamara także zdobyła moją sympatię. Jest pracowitą kobietą, która całe życie poświęca karierze. Nie boi się wyzwań, a wręcz przyjmuje je z otwartymi ramionami. Niektórym może wydawać się to głupie, ale gdzieś tam poczułam się zainspirowana przez tę bohaterkę. Jawnie pokazuje ona, że można być naprawdę szczęśliwym, pracując i spełniając się zawodowo.

Myślę, że należy również zwrócić uwagę na postać Marii Garstki, która sprawnie zarządza pensjonatem. No, może przechodzi on pewne problemy, ale bohaterka ta jest gotowa zrobić wszystko, by go zatrzymać i przekazać wnuczce. Mój podziw wzbudziła jej druga działalność. Otóż Maria ratuje kobiety maltretowane przez mężów i daje im schronienie. Jest to zachowanie godne uwagi i braw.

Martwy sezon to moje pierwsze spotkanie z twórczością Anety Jadowskie. Szczerze? Żałuję, że nie poznałam książek tej autorki wcześniej. Zdecydowanie zbyt długo z tym zwlekałam.

Podoba mi się styl pisania autorki, to, w jaki sposób kreuje bohaterów oraz jak prowadzi akcję. Z początku miałam o to ostatnie sporo wyrzutów, a z perspektywy czasu wiem jednak, że takie dość powolne rozwijanie akcji było czymś jak najbardziej trafionym i potrzebnym. Dzięki temu czytelnik nie dostaje wszystkiego „naraz”, a dodatkowo ci, którzy nie czytali poprzedniej części (w tym także ja), mają czas na zapoznanie się z bohaterami oraz samym miejscem akcji.

Do gustu przypadł mi również humor, jaki serwuje autorka. Bałam się trochę, że będzie to wymuszony śmiech, a te zabawne sceny w rzeczywistości takie nie będą. Na szczęście, ubawiłam się podczas lektury tej książki i wciąż z uśmiechem na ustach wspominam tę historię.

Zdecydowanie muszę sięgnąć po poprzedni tom oraz inne powieści pani Jadowskiej. Pierwsze spotkanie z jej twórczością uważam za jak najbardziej udane.

Jeśli lubicie powieści z humorem, który nie jest nachalny ani wymuszony, to polecam Martwy sezon. Oczywiście będzie to również gratka dla tych, którzy lubują się w zagadkach kryminalnych, a tych znajdziecie tutaj całkiem sporo.

Ocena: 5+/6
©Inthefuturelondon
Przed chwilą skończyłam czytać kontynuację Trupa na plaży Anety Jadowskiej, czyli Martwy sezon. Słyszałam kilka opinii, że jest bardzo kiepska, o wiele gorsza od pierwszej części, i przez to nie miałam wysokich oczekiwań. Pozytywnie się jednak rozczarowałam, bo naprawdę nie było tak źle i chociaż miejscami książka jest naprawdę trudna, czy nawet makabryczna, to przeczytałam ją z przyjemnością.

Zazwyczaj w kryminałach trup pojawia się już na samym początku, a dalsza część fabuły to próby znalezienia mordercy. Ale w przypadku Magdy Garstki i jej rodziny nic nie jest typowe i normalne, więc te kryminalne motywy mocno stanęły na głowie. Zresztą Martwy sezon jest bardziej powieścią obyczajową niż kryminałem, choć te dwa gatunki są tu nierozerwalnie splątane.

To przede wszystkim powieść o kobietach, o kilku ich pokoleniach: Magdzie, która w Ustce znalazła dom, ale ma wrażenie, że to poczucie bezpieczeństwa wymyka jej się z rąk. O Tamarze, ciotce Magdy, zmuszonej przemyśleć swoje dotychczasowe życie i wybory, których dokonała lata wcześniej. O Marii, seniorki rodu, która przeżyła piekło i pomaga kobietom takim jak ona, ale nie wie, jak długo jeszcze będzie w stanie to robić.

Jest poważniej niż w pierwszej części, więcej jest smutku, ludzkich dramatów, ale mimo to powieść nie przytłacza, subtelny humor i kilka rozładowujących napięcie wątków przydają jej lekkości, sprawiają, że czyta się ją szybko i dobrze. Nie było idealnie, kilkukrotnie zirytowały mnie przebijające się w narracji poglądy autorki, bardzo odmienne od moich, ale nie mogę powiedzieć, żeby była to zła książka. Bardziej refleksyjna niż sensacyjna, ale dobrze napisana. Niewyjaśnione wątki zapewne zapowiadają trzeci tom serii i przyznam, że czekam na niego z ciekawością.

Ocena: 4+/6
©Z herbatą wśród książek
Nawet najbardziej przyjazne miejsce musi przynosić zyski, nie ma innej rady. Niestety od jakiegoś czasu Maria boryka się z brakiem płynności finansowej. Nie mówiąc o tym Magdzie, sama próbuje się z tym uporać. Na dodatek okres powakacyjny to czas małego ruchu turystycznego. Goście, którzy zawitali w progi Wielkiej Niedźwiedzicy to ich ostatnia deska ratunku. Łowcy Duchów i bardzo dziwne małżeństwo to jedyni goście pensjonatu.

W tym samym czasie ciotka Tamara ulega wypadkowi podczas wyprawy na dalekiej północy. Okres rekonwalescencji będzie długi, dlatego jest zmuszona ten czas spędzić w Ustce. Na szczęście w tej wyprawie towarzyszy jej stara miłość, Czarek. Gdzie ona, tam i on, dlatego po powrocie do Polski Czarek również zatrzymuje się nad morzem.

Wraz z ich przyjazdem w pensjonacie zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Duchy to tylko czubek góry lodowej. Bardziej niepokojące wydaje się zniknięcie jednego z małżonków. W tym samym czasie Maria ma pod opieką kolejną Ptaszynę, która wymaga szczególnej opieki. Czy i jej uda się pomóc?…

Martwy sezon przeplata w sobie humor i powagę, przygodę i traumę. I jak mało które „wakacyjne” lektury śmiało można ją polecić dalej. Aneta Jadowska stworzyła piękną serię. Serię, o której trąbię wśród znajomych i rodziny.

Polskie morze, zagadki kryminalne (Magda przyciąga głównie trupy), przemoc domowa i nadzieja na lepsze jutro. Przepis na udaną powieść. Do tego garść (!) rodzinnej miłości i mamy książkę idealną.

Ocena: 5/6
©Idę czytać
Kiedy w zeszłym roku sięgałam po Trupa na plaży nie byłam przekonana do kryminalnej serii autorki, jednak wystarczyło kilkanaście stron, żebym zmieniła zdanie. Po dalsze losy Garstek wzięłam się już bez żadnych oporów, choć muszę przyznać, że ta książka okazała się trochę inna, niż się spodziewałam. Czy fani Anety Jadowskiej odnajdą się w tym tytule i czy warto po niego sięgnąć?

Po udanych wakacjach w Ustce nastaje martwy sezon, co nie jest dobre dla pensjonatu. Wielka Niedźwiedzica zmaga się z coraz większymi problemami finansowymi, Tamara, po skandynawskich wojażach zostaje uziemiona w pensjonacie. Do drzwi dociera kolejna Ptaszyna, a nietypowi goście przysparzają większych i mniejszych problemów. Nic dziwnego że Magda podejrzewa kolejnego nieboszczyka, który może zagrozić wszystkim.

Miło znów wejść w znany świat, wrócić do bohaterów, których się lubi. Tym razem autorka nie wskazuje głównego bohatera, raczej stawia na różnorodność, a dzieje się tak za sprawą Tamary, która przyjeżdża do Ustki. Wraz z nią pojawia się jej dawna miłość - Cezary. Pensjonat, mimo jesieni i małej ilości gości, staje się areną wielu wydarzeń. Niektóre z nich są ciekawe, inne śmieszne, ale autorka nie bała się poruszyć również trudnych tematów.

Mam wrażenie, że ten tytuł bardziej niż kryminałem stał się powieścią obyczajową. Historia wydaje się spokojna, jednolita, choć tak naprawdę dzieje się tam sporo. Nie każdemu fanowi fantastycznych książek autorki może się spodobać, choć ja osobiście jestem bardzo zadowolona.

To, że autorka nie boi się poruszać trudnych tematów, jest naprawdę istotne. Kwestia przemocy domowej, która pojawiła się w poprzednim tomie, tutaj również występuje, wywierając bardzo duże piętno na tej książce. Jedna z bohaterek zostanie ze mną na dłużej. Z drugiej strony Aneta pokazuje tu przemoc bardzo różnorodną, a jednocześnie często spychaną na dalszy plan w społeczeństwie.

Ważną kwestią są również relacje Tamary z Cezarym. Losy, które bardzo różnie się im potoczyły, znów pozwoliły im się spotkać, po latach. Ale czy nadal są tymi samymi ludźmi i czy mogą spróbować drugi raz wejść do tej samej rzeki? A może ospa nigdy nie odpuszcza, tylko przyczajona czeka na dalsze możliwości? Dojrzale pokazana kwestia relacji i przemyśleń, która dużo wniosła do tej książki.

Oczywiście nadal piszę o książce Anety Jadowskiej, więc nie zabraknie trupa, choć tym razem jest on niecodzienny i do końca nie wiadomo czy istnieje, a także gdzie się znajduje i kim tak naprawdę jest. A z tej racji cała rodzina Garstek będzie miała pełne ręce roboty.

Chciałabym również zwrócić uwagę na postać Marii, najstarszej z rodu, z wieloma sekretami, którymi nie chce z nikim się dzielić. Tajemnica, która ją przygniata, nadal istnieje i jestem niezwykle ciekawa, czego tak naprawdę dotyczy.

Przy wszystkich problemach, trudnych sprawach i szalonych wydarzeniach bohaterowie sprawiają, że przez większość czasu czyta się tę książkę z uśmiechem na twarzy. Po kilku stronach znów kroczyłam w świat sympatycznych osób, które wydały mi się dobrze znane i niezwykle sympatyczne. Wszystko to okraszone jest lekkim, plastycznych językiem, który potrafi stworzyć jedynie Aneta Jadowska.

Martwy sezon to świetna kontynuacja przygód Garstek, choć tym razem autorka poszła bardziej w stronę powieści obyczajowej niż kryminału. Wiele wydarzeń, o różnym ciężarze, różnorodni i w większości sympatyczni bohaterowie, lekkie szaleństwo i świetny styl autorki sprawiają, że ten tytuł czyta się szybko i z przyjemnością. Jak zwykle!

Ocena: 5/6
©Książkowe Wyliczanki
– Poradzimy sobie, to pewne. Garstki znajdą sposób. A jak nie sposób, to trupa.

Martwy sezon to drugi tom przygód Magdy Garstki. Kiedy dziewczyna zdecydowała się zamieszkać z babcią w pensjonacie Wielka Niedźwiedzica w Ustce, z pewnością nie spodziewała się, że czeka ją w związku z tym wiele dość nietypowych atrakcji.

Ledwo Garstka Nieszczęścia zdążyła ochłonąć po znalezieniu trupa na usteckiej plaży, a w jej życiu pojawiły się kolejne problemy. Ciotka Tamara, która zajęła się małą Madzią po śmierci jej taty, uległa poważnemu wypadkowi, który unieruchomił ją na dłużej. Magda oczekuje więc na przybycie ciotki, którą do Ustki wiezie Czarek, dawna miłość Tamary. Tymczasem w pensjonacie gości jak na lekarstwo, a kredyt zaciągnięty na remont sam się nie spłaci. Maria, babcia Magdy, ukrywa przed bliskimi kłopoty finansowe, licząc na cud. Kolejnym źródłem troski obu Garstek jest nowa Ptaszyna - Joanna, która ma na dniach przybyć do Przystani. Do tego dołóżmy uciążliwych gości, czyli ekipę zajmującą się poszukiwaniem duchów, i dziwne małżeństwo, które ewidentnie się nie dogaduje. Kiedy pewnego dnia po nocnej awanturze znika jeden z gości, Tamara dzieli się z Magdą i Czarkiem swoimi podejrzeniami na temat zbrodni, która być może miała miejsce piętro wyżej. Uziemiona na wózku, z nogą w gipsie, musiała posiłkować się działaniami śledczymi tych dwojga. Czy uda im się odkryć, co wydarzyło się w nocy w pokoju piętro wyżej? Kto zniknął i dlaczego? Czy Ptaszyna bezpiecznie dotrze do Przystani? Czy uda się uratować Wielką Niedźwiedzicę przed przekazaniem jej w ręce banku? I wreszcie, czy stara miłość nie rdzewieje?

Drugi tom serii zdecydowanie różni się od pierwszego. W Trupie na plaży… było bardzo humorystycznie i tylko trochę poważnie. Tutaj proporcje są odwrotne. Mamy trochę humoru, głównie w dialogach, i sporo trudnych, poważnych wątków. Wśród poruszonych tematów znajdziecie przemoc domową i pomoc maltretowanym przez mężów kobietom, lęk przed chorobą i śmiercią bliskich, szantaż, pożar, a także dylematy miłosne.

Bohaterowie stworzeni przez autorkę są wielowymiarowi. Każda postać ma dopracowany charakter, dzięki czemu jest prawdziwa i jej zachowanie wywołuje sporo emocji. Jedni od razu zapadają w serce, a inni głównie irytują, ale o to chyba właśnie chodzi, żeby bohaterowie wywoływali różnorodne odczucia. Mnie najbardziej denerwowała ekipa od poszukiwania duchów. Zachowywali się tak ekspansywnie, że wprowadzali chaos w całym pensjonacie.

Przemyślenia Tamary na temat jej uczuć względem Cezarego zajmowały sporo miejsca i muszę przyznać, że był moment, w którym mnie już trochę zaczęły denerwować te jej dylematy. Ale nic nie poradzę na to, że z wszystkich powieści obyczajowych dostępnych na rynku zawsze wybiorę kryminał.

Ponieważ nie wszystkie tajemnice tego tomu zostały wyjaśnione, myślę, że możemy spodziewać się kolejnej części z serii Garstka z Ustki. Przynajmniej taką mam nadzieję.
I na koniec jeszcze dodatki do tekstu, na które zawsze zwracam uwagę podczas lektury. Ciekawa czcionka, odpowiedni odstęp między wierszami i ozdobniki to jest to, co dodaje książce uroku.

Ocena: 5/6

©Bibliotecznie
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć