ebook Uwierz w Mikołaja
3.95 / 5.00 (liczba ocen: 33)

Uwierz w Mikołaja
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria:  /
najlepsza cena! w tym miesiącu
E-book - najniższa oferta: 14.90
prv#Mozna sie spoznic
29.90 złpremium: 17.94 zł Lub 17.94 zł
23.92 zł Lub 21.53 zł
29.90 zł
29.90 zł Lub 25.42 zł
-42% 14.90 zł
22.43 zł
22.43 zł
22.43 zł
23.54 zł
23.55 zł
23.92 zł
26.91 zł
27.00 zł
29.90 zł
29.90 zł
Inne proponowane

Jedna świąteczna opowieść, wielu bohaterów i wiele marzeń do spełnienia. Czy żeby pięknie spędzić Święta, trzeba uwierzyć w Mikołaja?

Każdy z nas ma marzenia.

Agnieszka pragnie spędzić Wigilię z babcią, ale ta ma zupełnie inne plany. Nie godząc się z tym, Agnieszka jedzie do domu babci położonego w samym środku lasu. Jednak jej tam nie zastaje. Jedna śnieżna noc powoduje, że droga do cywilizacji zostaje odcięta, na dodatek przez zaspy brnie do niej święty Mikołaj.
Pięcioletnia Zosia chciałaby mieć choinkę tak ogromną, jak w centrum handlowym, a pod nią mnóstwo prezentów. Jednak tym razem jej Wigilia zapowiada się zupełnie inaczej…
Robert, policjant, przyjmuje służbę w Święta, bo przecież wszyscy mają rodziny, a on jest samotny. Więc może się poświęcić.
Sam w wigilijny wieczór jest też pewien starszy pan z długą siwą brodą, ale mu w ogóle to nie przeszkadza. Jest przekonany, że lubi samotność, a ludzi lubi tylko z daleka.
Jego żona natomiast ma aż nadto towarzystwa zwariowanych pensjonariuszy pewnego domu opieki.

Uwierz w Mikołaja od Magdalena Witkiewicz możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Święta, dla jednych magiczny czas spędzony z rodziną, drugich moment duchowych przeżyć, a dla innych po prostu grudniowe dni i nic więcej. Czar świątecznych chwil bywa niekiedy niezauważalny, zwłaszcza gdy proza życia przechodzi w dramat lub troski codzienności zaćmiewają jakąkolwiek radość z czegokolwiek. Jednak czasem udaje się przywołać ducha świąt i dać w prezencie nie rzeczy materialne, ale nadzieję na przyszłość.

To, co dla Agnieszki jest ważne dla niektórych jest po prostu dobrym czasem na krótkie wakacje, z daleka od świątecznego zgiełku i bombkowego kiczu. Ale w tym roku coś zazgrzytało w rodzinnej tradycji, dziewczyna nie zamierza przyjąć do wiadomości zmiany zasad. Co kryje się za tak nagłą decyzją najbliższej osoby? Choinka nie jest tylko dekoracją, Zosia marzy o pewnym, konkretnym zresztą, drzewku, ale niestety nawet największe starania jej mamy nie wystarczą by było tak jak dziewczynka chce. Rzeczywistość bywa zbyt często zupełnie inna od tej jakiej pragniemy i szczere chęci oraz wkładany trud nie zawsze są wystarczające by marzenia ziściły się. Jednak kto powiedział, że Święta tym razem będą pasmem rozczarowań? Pensjonariusze domu spokojnej starości mają własny przepis na grudniowe świętowanie, cokolwiek niekonwencjonalne i przyprawiające o palpitacje serca jego dyrektorkę. Ta ostatnia nie ma serca z kamienia i własne problemy na głowie, lecz swoim podopiecznym stara się dać coś więcej niż tylko spokojny oraz bezpieczny dom. Mikołaj ma swoje plany co do ostatnich grudniowych dni i nie przypuszcza jak jedna przysługa zmieni je. Wydaje się, że nikt w tym roku nie będzie miał tego, czego pragnie, chociaż czy na pewno? Wigilijne chwile mogą wiele zmienić i to nawet jeśli uważa się, iż są one przereklamowane lub bezpowrotnie zniszczone przez życiowe realia.

Czego oczekujemy od świątecznych lektur? Magii, pozytywnej energii, wzruszeń i emocjonalnych zawirowań ze szczęśliwym zakończeniem. Od siebie mogę dodać, że dla mnie ważne jest wyważenie, tak, by historia nie była zbyt słodka i jednocześnie nie napełniała zbytnim smutkiem, no i porcji humoru. Nic na to nie poradzę, iż dickensowski cień Opowieści wigilijnej podąża za mną przy zaglądania do książek spod znaku grudniowego świętowania. Najnowsza powieść Magdaleny Witkiewicz dostarczyła mi tego, czego szukam w świątecznych tytułach oraz o wiele więcej. Uwierz w Mikołaja ma w sobie tę cudowną atmosferę, która daje ciepło i otuchę, nie przytłacza i jest po prostu prawdziwa. Jednak tak naprawdę ważna jest sama fabuła, to ona przecież jest w samym centrum uwagi, więc jaka ona jest? Wielowarstwowa, z kilkoma punktami widzenia oraz przede wszystkim nad wyraz prawdziwa, nielukrowana i nie po prostu słodko-gorzka, lecz mająca w sobie to, coś, nie pozwalające oderwać się od czytania. Hasło „tylko jeszcze jeden rozdział” nie sprawdza się w ogóle, ponieważ już na samym początku wiadomo, że nie skończy się na kilkudziesięciu kartkach, lecz doczytamy do samego końca. W Uwierz w Mikołaja czytelnicy otrzymują istotę Świąt, bez wielkich słów, ale pokazaną w czynach bohaterów i ich samych, bez ozdobników i słodyczy, z humorem i pozytywną energią. Śmiało można powiedzieć, iż Boże Narodzenie zostało odczarowane z ckliwości, lecz ma w sobie swego ducha czyli świąteczny klimat, prawdziwy, czasem nostalgiczny, a czasem zabarwiony smutkiem, niepowtarzalny i z dobrem, przejawiającym się w drobiazgach i tym, co uważamy za ważne. Pisarka rozdział za rozdziałem pokazuje jak wygląda dobro, to zwyczajne, wydające się oczywiste, jednak wcale takim nie będące oraz w czym tkwi rzeczywista moc Świąt. Coś jeszcze jest przedstawione, co daje otuchę – rodzina, nie zawsze połączona więzami krwi, ale powstała z przyjaźni i z wyboru.

Ocena: 6/6
©Taki jest świat
Jak wiecie mam ogromną słabość do powieści świątecznych, szczególnie tych wychodzących spod pióra polskich autorów i autorek. Ogromną czytelniczą miłością darzę również twórczość Magdaleny Witkiewicz. Lektura książek tej autorki to dla mnie zawsze ogromna przyjemność i morze emocji. Jak tylko zobaczyłam więc zapowiedź tej świątecznej powieści, wiedziałam, że muszę po nią sięgnąć, szczególnie, że jej opis naprawdę mocno mnie zaintrygował.

O czym jest książka, czyli o fabule słów kilka

Główną bohaterką powieści Uwierz w Mikołaja jest Agnieszka. Młoda dziewczyna jak co roku szykuje się by wybrać się na Święta Bożego Narodzenia do swojej ukochanej babci. Okazuje się jednak, że babcia w tym roku ma inne plany. Dziewczyna postanawia pojechać więc do niej wcześniej by wybadać czy ze starszą panią wszystko jest w porządku. Po dotarciu na miejsce okazuje się, że babci w domu nie ma. Śnieżyca odcina dziewczynie możliwość powrotu i wychodzi na to, że będzie ona zmuszona spędzić w domku babci, totalnie odcięta od świata kilka najbliższych dni. Długo nie będzie jednak sama, bo z komórki, na drzwiach której zawieszone jest światełko dla zbłąkanego wędrowca wyłania się prawdziwy Mikołaj…
Tymczasem w innym miejscu pięcioletnia Zosia bawi się ze swoją mamą w marzenia. We dwie chodzą do centrum handlowego i dziewczynka wyobraża sobie, że pod największą choinką w mieście Mikołaj zostawi jej górę prezentów, choć tak naprawdę najbardziej to pięciolatka marzy o babci. Mama Zosi, mimo wielu trudności, chciałaby by dla dziewczynki był to wyjątkowy czas. Sama zrezygnowała już z marzeń. Z pomocą Zosi i jej mamie chciałby przyjść Robert młody policjant, który w wigilię znów planuje wziąć dyżur na komendzie. W końcu tylko on nie ma rodziny…
W galerii, do której prawie codziennie zaglądają Zosia z mamą w wigilię będzie tylko starszy pan z siwą brodą i głową pełną rozmyślań o rodzinie. Jego dzieci planują na te dni podróż na Malediwy a żona spędzi ten czas w towarzystwie wyjątkowych pensjonariuszy domu opieki, który prowadzi…
Losy tych niezwykłych bohaterów połączy wyjątkowy świąteczny czas, w którym wszystko morze się zdarzyć.

Moja opinia, czyli co mnie zachwyciło

Uwierz w Mikołaja to powieść, która urzekła mnie od pierwszej strony. Jest w niej tyle magii, zimowo-świątecznego klimatu i życzliwości do świata, że dosłownie można przy niej ogrzać serce. Nie myślcie sobie jednak, że jest to historia mdła i cukierkowa. W tej powieści jest bowiem również wiele goryczy, smutku i samotności. Jak to w życiu. Może właśnie dlatego czytało mi się tak fantastycznie tę książkę. Powiem Wam, że z chęcią obejrzałabym również jej ekranizację. Moim zdaniem to idealna historia na świąteczny film.

Na szczególną uwagę zasługują moim zdaniem kreacje bohaterów tej książki. Pomijając ojca Zosi, wszystkie wzbudziły moją ogromną sympatię. Nie wszyscy są kryształowi, jednak w każdym znajdzie się coś, za co można daną postać polubić. No a pensjonariusze domu opieki to w ogóle rozbili bank.

Bardzo serdecznie zachęcam Was do sięgnięcia po tę książkę. Ja bawiłam się przy jej lekturze wspaniale. Odnalazłam w niej trochę romantyzmu, trochę radości, trochę smutku i wiele magii Świąt. Gorąco polecam.

Ocena: 5+/6
©Kocham Cię, moje życie
Skończyłam dzisiaj czytać najnowszą świąteczną powieść Magdaleny Witkiewicz - Uwierz w Mikołaja. Bardzo podobało mi się, w jaki sposób była skonstruowana - coś w stylu mojego ukochanego Love Actually, czyli zamiast jednego głównego bohatera/ki, mamy ich całą grupę, a ich losy w jakiś sposób się ze sobą wiążą. Poznajemy Agnieszkę - studentkę, zasypaną w chacie na Kaszubach, do której trafia niespodziewany gość; babcię Agnieszki, która tymczasowo dołącza do pensjonariuszy domu seniora Happy End i odkrywa, że z jego mieszkańcami nie można się nudzić; właścicielkę wspomnianego domu, która szczerze dba o swoich podopiecznych, ale pogubiła się we własnym życiu rodzinnym; młodą kobietę, która utknęła w patologicznym związku, ale marzy o lepszej przyszłości dla swojej córeczki, a to jeszcze nie wszystkie z nietuzinkowych postaci, które tym razem stworzyła autorka.

Jak wszystkie książki pani Magdy, tak i tę czyta się błyskawicznie. Chciałam dzisiaj tylko przeczytać kilka stron przy herbacie, a zatrzymałam się dopiero 150 stron później, po przewróceniu ostatniej kartki, podczas gdy na wpół spakowana walizka na dzisiejszy wyjazd patrzyła na mnie oskarżycielsko. Nie zabrakło momentów, w których można się pośmiać (kto by pomyślał, że herbatka w domu starców może dostarczyć tyle radości!), a także tych wzruszających, a całość otulona była miękkim puchem ciepłej, świątecznej atmosfery.

Najbardziej urzekł mnie wątek Anny i jej córeczki, seniorzy z kolei dostarczyli mi najwięcej rozrywki, ale najlepsze było to, jak przecinały się ścieżki wszystkich bohaterów, żeby ostatecznie spotkać się w jednym punkcie. Ktoś mógłby się przyczepić, że za słodko, zbyt idealnie, ale kiedy czytać takie książki, jak nie teraz? Do tego grudzień w tym roku bardziej wiosenny niż zimowy, więc miło było chociaż poczytać o śniegu.

Bardzo przyjemnie spędziłam czas z tą powieścią, trafia do moich ulubionych książek Witkiewicz, bo jest w niej to, co tak mnie u tej autorki urzekło: humor, ciepła atmosfera, różnorodni bohaterowie i oczywiście happy end, jak na "Specjalistkę od szczęśliwych zakończeń" przystało.

Ocena: 4+/6
©Z herbatą wśród książek
Po książki Pani Magdaleny Witkiewicz sięgam z wielką przyjemnością, bo wiem, że czeka mnie naprawdę wspaniała czytelnicza przygoda. Do tego to moja pierwsza w tym roku książka świąteczna, więc musiałam wybrać pewniaka!

Agnieszka to studentka anglistyki, którą wychowała babcia Helenka, po tym jak rodzice zginęli w wypadku. Obydwie są ze sobą bardzo związane i nie wyobrażają sobie Świąt Bożego Narodzenia spędzonych osobno. Tym dziwniejsze wydaje się, że babcia informuje Agnieszkę, że ma w tym roku do niej nie przyjeżdżać na święta, tylko jechać ze znajomymi do ciepłych krajów. Dziewczyna nie może w to uwierzyć i aby sprawdzić jak naprawdę wygląda sytuacja wybiera się na Kaszuby, do domu babci. Okazuje się, że babci nie ma, a w czasie nocy tak napadało śniegu, że Agnieszka została odcięta od świata... Rano dziewczyna w szopie spotyka pewnego nieznajomego przebranego za świętego Mikołaja. Okazuje się, że to rzeczywiście Mikołaj – brat jej przyjaciółki, w którym to kiedyś Agnieszka się podkochiwała, a który był wtedy na etapie skakania z kwiatka na kwiatek. Tym razem okazało się, że się zgubił gdy wracał do swojego samochodu. Teraz zostali odcięci od świata na kilka dni i to bez prądu, internetu czy telefonów komórkowych. W tym czasie babcia Helenka przebywa w domu seniorów „Happy end”, a znalazła się tam bo złamała nogę spadając z drabiny. Podczas pobytu tam poznaje kilkoro przesympatycznych starszych osób. Jest m.in. Sabina, która udaje przed wszystkimi, że ma córkę, zięcia i kochaną wnuczkę, a w rzeczywistości jest bardzo samotna.

Właścicielką domu seniorów jest pani Krystyna, a prywatnie mama Mikołaja. Pani Krystyna zajęła się prowadzeniem domu dla starszych ludzi, aby uciec od samotności w związku. Teraz tęskni za mężem, za dziećmi, które ciągle gdzieś są zabiegane, w rozjazdach, a nauczone przez lata wolą spędzać święta w ciepłych krajach zamiast z rodziną. Mąż pani Krystyny jest z kolei właścicielem wielkiego centrum handlowego i potrafi godziny spędzać w swoim gabinecie. W głębi serca też tęskni za swoja żoną, byłą żoną właściwie, bo rozwiedli się, by zyskać w biznesie. Oboje chcieliby do siebie wrócić i stworzyć prawdziwą kochającą rodzinę, sami jednak nie wiedzą jak i od czego zacząć.

W międzyczasie poznajemy też historię Anny i jej córki Zosi. Ania chciała stworzyć kiedyś rodzinę, podjęła jednak złą decyzję wybierając swojego partnera, który okazał się alkoholikiem, do tego często wykorzystywał Annę i zataił przed nią fakt, że jeszcze się nie rozwiódł. Anna chciałaby od niego odejść, ale mając malutką Zosię nie jest w stanie zapewnić jej dachu nad głową. Nie ma bowiem żadnych oszczędności ani majątku, a wyjątkowo konserwatywni rodzice nie potrafią zaakceptować tego, że ma chociażby nieślubne dziecko. W najtrudniejszych chwilach przy Annie zawsze zjawia się Robert, policjant z pobliskiego komisariatu, który niczym Anioł Stróż ratuje zawsze dziewczynę z opresji.

Autora stworzyła historię z wieloma jakże różnymi bohaterami. Mamy tu całą ich plejadę. Głównymi bohaterami są wprawdzie Agnieszka i Mikołaj. Ale ta opowieść nie byłaby taka sama bez malutkiej Zosi, mocno wierzącej w Świętego Mikołaja czy całej wesołej ferajny seniorów z domu Happy End.

Uwierz w Mikołaja to fantastyczna, świąteczna książka. Klimatem przypominała mi troszkę Listy do M., bo na początku poznajemy wiele różnych bohaterów, a z czasem ich losy zaczynają się przeplatać. Do tego Pani Magdalena tak plastycznie posługuje się językiem polskim, że miałam wrażenie jakbym oglądała film. Jest to lektura, która wprowadza nas w ten świąteczny, magiczny czas. Jest bowiem śnieg, jest i zimno, ale można ogrzać się pod kołdrą w cieplutkim dresie. Ale nie tylko oprawa zewnętrzna jest tutaj ważna. Jeszcze ważniejsze w okresie świąt są nasze refleksje i przemyślenia. A i takie właśnie tutaj znajdziemy. A głównym ich prowodyrem jest nie kto i inny jak Mikołaj! Zdaje on sobie bowiem sprawę, że odcięcie od mediów czy wszelkiej elektroniki jest możliwe, a może być nawet i przyjemne. Ma wtedy czas na swoje przemyślenia co jest dla niego najważniejsze w życiu, do czego dąży i co chce osiągnąć.

Pani Magdalenie w idealny sposób udało się wypośrodkować w tej powieści to co śmieszne i zabawne z tymi bardziej nostalgicznymi fragmentami. Magia okresu świątecznego przeplata się tu z codziennymi troskami i problemami, których nie brakuje nam w życiu. Oczywiście jest tu dużo zbiegów okoliczności i niewiarygodnych splotów akcji. Ale czy w takiej opowieści nie musi tak być?!

Ocena: 5/6
©Księgozbiór Kasiny
Jeśli macie w planach kupno książki dla mamy, babci, teściowej, a może sobie - a interesuje was powieść świąteczna najwyższych lotów to mam dla Was mega propozycję. Uwierz w Mikołaja najnowsza powieść specjalistki od szczęśliwych zakończeń! Wiedziałam, że książka będzie mi się podobała, ale żeby aż tak? Cudna, świąteczna, emocjonalna, taka powinna być powieść świąteczna. Zapraszam na moją opinię.

Pewne historie zaczynają się od tańca w deszczu, a inne od tego, że przez zupełny przypadek wpada na siebie dwoje kompletnie nieznających się osób. I wtedy świat wiruje, a zegarki mierzące puls rejestrują przyśpieszoną akcję serca. Jednak ta historia się od tego nie zacznie.

Są autorzy, których książki mogę czytać w ciemno, bo wiem, że będzie mi się podobało. Z wielką radością usiadłam do czytania książki pani Witkiewicz i wiecie co? To jest najprawdziwsza książka świąteczna, idealna i cudna jak komedie romantyczne amerykańskie. Lektura tej książki wprawiła mnie w mega nastrój świąteczny.

Przede wszystkim autorka stworzyła niesamowitych bohaterów, którzy na pierwszy rzut oka nie mają ze sobą nic wspólnego, a mimo to ich losy ze sobą się połączą.

Agnieszka to studentka, obecnie mieszkająca w Warszawie, którą po śmierci rodziców wychowywała kochana babcia Helenka. Kobiety łączy bardzo silna więź, obie uwielbiają święta i wszystkie rzeczy z nimi związane, jest to dla nich niesamowity czas w roku. Jednak w tym roku Agnieszka dostaje od babci niepokojącą wiadomość, że starsza pani ma zupełnie inne plany i wysyła wnuczkę za granicę z przyjaciółmi. Agnieszka, bardzo zmartwiona zachowaniem babci, wyjeżdża do domku babci położonego w środku lasu na odludziu. Na miejscu babci nie ma, a śnieżyca i brak prądu sprawia, że kobieta zostaje uwięziona w domku na nieokreślony czas bez telefonu i możliwości wyjazdu.

Zobacz, człowiek się tak przyzwyczaił do tego, że robi zdjęcia, kręci filmy, że przestaje sam zachwycać się tym, co widzi. Coraz częściej nie patrzy się już na świat oczami, ale przez mały ekran smartfona.

Mamy też okazję poznać losy przyjaciółki Agnieszki - Marty i jej brata - Mikołaja. Autorka wprowadzi nas w świat Anny i jej uroczej córeczki Zosi, która marzy o choince tak ogromnej jak w centrum handlowym. Oprócz tego bardzo interesującą postacią jest Robert, samotny policjant oraz pewien starszy pan, spędzający większość czasu w swojej pracy w centrum handlowym...

Przed świętami zawsze było tłoczno i gwarno. Choć każdy dysponował innym budżetem i miał swoją wizję tego, jak powinno wyglądać idealne Boże Narodzenie, wszystkich zgromadzonych w centrum handlowym łączyło przekonanie, że oto zbliżają się jedne z najbardziej wyczekiwanych dni w roku.

Ale przede wszystkim mamy okazję poznać pensjonariuszy domu opieki Happy End w Gdańsku i tam to się dopiero dzieją cuda. Jak mi brakowało książek, przy których parskam śmiechem, a tutaj się po prostu inaczej nie da.

Krystyna [...] poprawiała szminkę przed lustrem. Lubiła ładnie wyglądać. [...]
- Piękno jest w oczach - stwierdziła wtedy Krystyna.
- A tam, takie pierdolenie - mruknęła dziewięćdziesięcioletnia staruszka - Jak gębę przypudrujesz koło tych oczu, to jest piękno. I usta wyszminkujesz. Ja jeszcze tej szminki nakładam trochę na policzki, bo inaczej to wyglądam jak trup!

Czas końca roku to okres, kiedy lubię oglądać świąteczne filmy, w których jest przesyt kolęd, choinek, Mikołajów, prezentów, reniferów i innych akcentów bożonarodzeniowych. Zupełnie mi nie przeszkadza ten klimat, ale tylko w tym okresie. Do tej pory nie czytałam "idealnej" dla mnie książki świątecznej, są lepsze, gorsze, ale żadna nie spełniła moich oczekiwań do końca. Aż do teraz... Nie dość, że ma ciekawą fabułę, ma świetnych bohaterów, których losy super się ze sobą łączą, jest momentami bardzo śmieszna, ale są też fragmenty, które sprawiają, że czytelnik wpada w zadumę. To chyba mój ulubiony fragment książki na temat bardzo ważny w dzisiejszych czasach.

Odzwyczailiśmy się od bycia offline. Nowoczesne technologie wymogły na nas, że jesteśmy dostępni non stop, dwadzieścia cztery godziny na dobę. Jesteśmy zawsze i dla wszystkich. Jeżeli nie ma nas w sieci przez kilka dni, to istnieje prawdopodobieństwo, że coś się nam stało.

Na szczęście fragmentów humorystycznych jest więcej, przez co z góry przepraszam, zaplułam książkę :) Książka jest idealna na poprawę nastroju, na złapanie dystansu do świata, na odnalezienie ducha świąt, jeśli gdzieś go zgubiliśmy po drodze... Z każdej strony bucha optymizm (mimo, że nie wszystkie historie są szczęśliwe), wiara w cuda, a przede wszystkim w Mikołaja, który może spełnić marzenia. Uwierz w Mikołaja ma ciekawą konstrukcję, każdy rozdział poprzedzony jest kawałkiem audycji radiowej, a cała fabuła toczy się zaledwie w ciągu tygodnia.

Naprawdę rzadko się zdarza, żeby książka nadawała się idealnie na scenariusz filmowy, a tutaj nie mam żadnych zastrzeżeń. Mogę tylko marzyć, że kiedyś zostanie zekranizowana i od razu wam gwarantuję, że to będzie HIT!

Teraz jest tylko jeden problem: wiem i czuję, że inne książki czytane po Uwierz w Mikołaja będą miały niskie oceny... Teraz mam kaca książkowego i tyle! Jest to najlepsza książka świąteczna, jaką czytałam, przebiła na pewno książki z tego zestawienia KLIK

A w głowie wciąż mam piosenkę, bynajmniej nie świąteczną: "łon zimny, łon zimny, łona gorąca..." Kto przeczyta książkę, ten zrozumie dlaczego. Autorka ma niesamowity talent, bo napisała tak doskonałą książkę świąteczną latem, w trakcie trwania upałów. I to był mega wyczyn!

Powtórzę raz jeszcze - idealna książka na prezent pod choinkę, i nie tylko! Polecam z czystym sercem! Bardzo lubię książki tej autorki, a ta wskakuje na nr 1 w moim prywatnym zestawieniu książek Magdaleny Witkiewicz.

Ocena: 6/6
©Matka książkoholiczka
Magdalena Witkiewicz to autorka, której przedstawiać nie trzeba nikomu, a data 30 października 2019 roku powinno się zapisać w kalendarzu złotymi cyferkami, bo to właśnie tego dnia wydawnictwa prześcigały się w premierach książek ze świętami w tle. A ja jak ta sroka kupuję, gromadzę, czytam i nastrajam się do tego magicznego okresu w roku. Mam tylko nadzieję, że do świąt uda mi się przeczytać większość, ale zastanawiam się czy to jest wykonalne i jakoś zaczynam powątpiewać, bo co jedną przeczytam to widzę kolejne. Jak tylko zobaczyłam najnowszą książkę Magdaleny Witkiewicz to wiedziałam, że muszę i jest to absolutnie niezbędne mi do życia ją przeczytać.

Co mnie tak urzekło w Uwierz w Mikołaja? To chyba tylko Magdalena Witkiewicz potrafi stworzyć powieść idealną. Ta książka jest jak przepis przechowywany w rodzinnym zeszycie od pokoleń. wszystko jest tu wyważone i nie brakuje niczego. Ja jestem oczarowana i uważam, że to najlepsza książka świąteczna, którą dotychczas czytałam.
Akcja powieści zaczyna się kilka dni przed świętami. Poznajemy historię kilkorga pozornie niezwiązanych ze sobą bohaterów. Agnieszka, studentka obecnie mieszkająca w Warszawie marzy o Wigilii spędzonej z ukochaną babcią, która dziewczynę wychowała. Mała Zosia marzy o wielkiej choince i różowych okularach dla swojej mamy, bo ta zapomniała marzyć. Mam Zosi, Anna chce tylko spokoju i tego, aby mogła urządzić choć skromną Wigilię, bez otaczających ich oparów alkoholu. Rozrywkowe rodzeństwo, Marta i Mikołaj marzą o wypoczynku w ciepłych krajach, bo właśnie to wynieśli z domu. Ich matka, właścicielka domu opieki chce spokojnych świąt dla swoich pensjonariuszy, a jej mąż, właściciel centrum handlowego tylko o tym, aby mieć nad wszystkim kontrolę. Sabina tęskni za nieżyjącym mężem i marzy, aby być dla kogoś babcią chociaż nigdy nie miała dzieci, a Eleonora o tym, aby w końcu się wybrać tam gdzie idzie się tylko raz.

Różne ludzie mają marzenia. Niektórzy pragną miłości, inni po prostu chcą czuć się bezpiecznie. Niektórzy chcą malować akty, a inni po prostu marzą o dalekich podróżach. Niekiedy zdarza się, że dobry los postanawia im w tym pomóc.

I chociaż mamy tu plejadę postaci, które pozornie nic nie łączy to autorka tak pokierowała powieścią, że wszyscy spotykają się przy jednym stole ( może za wyjątkiem Eleonory, ale ona i tak się wybierała). Jeśli jesteście ciekawi jakim cudem tylu ludzi zgromadziło się w jednym miejscu to sięgnijcie koniecznie po Uwierz w Mikołaja Magdaleny Witkiewicz, bo to mądra, ciepła i wartościowa powieść, która wywołuje uśmiech na ustach i łzy wzruszenia.

To nie jest książka o niczym, autorka porusza wiele trudnych problemów, z którymi niektórzy borykają się każdego dnia. Mamy Annę z przeuroczą Zosią, która każdego dnia drży czy jej partner pod wpływem alkoholu podniesie na nią rękę czy może tym razem jej się upiecze, najważniejsze żeby Zosia była bezpieczna. Mamy Dom Seniora z jego pensjonariuszami, którzy borykają się z samotnością. Sama pracowałam w takim miejscu i gwarantuję Wam, że chociaż niczego im nie brakuje to są spragnieni kontaktu, odrobin zainteresowania i rozmowy.

Magdalena Witkiewicz stworzyła powieść na miarę świąt z prawdziwą bombą emocjonalną, która uczy, bawi i wzrusza. Ta książka to prawdziwa magia, a lekkość pióra Pani Magdy sprawia, że książka czyta się sama.
No i jeszcze te Kaszuby... moje miejsce na ziemi. Może i moje marzenie kiedyś się spełni i będzie mi dane tam zamieszkać, a nie tylko spędzać wakacje. Czasami trzeba zdać się na los i nie zapominać o różowych okularach.
Książka ma według mnie jedną wadę, a mianowicie jest zdecydowanie za krótka, ale może autorka pokusi się o jej kontynuację?

Ocena: 6/6
©Biblioteczka u Rudej
Właśnie ustawiłam dynię na oknie, przygotowałam cukierki dla przebierańców i przystępuję do napisania opinii o książce świątecznej!

Ale skoro Autorka napisała ją w środku lata (pamiętam letnie relacje z kaszubskiego domku, z jeziorem za drzewami) i udało jej się uzyskać taki zimowy i świąteczny klimat, to co mnie tam jakaś dynia i cukierek albo psikus!

Ta książka Magdy wpisuje się w jej ciepłe, miłe i zabawne historie! Z obowiązkowym szczęśliwym zakończeniem!

Mamy tu wszystko co potrzebne do stworzenia takiej bajki! Wiele zróżnicowanych postaci, w różnym stopniu zagubionych w życiu.

Małżeństwo z wieloletnim stażem, które przede wszystkim zapomniało jak rozmawiać, cieszyć się sobą i małymi rzeczami, z których składa się życie. Są dobrzy dla innych, a nie umieją okazać ciepła sobie i najbliższym.

Dziewczynę, która popełniając błędy na początku dorosłości, wmówiła sobie, że za to musi pokutować już zawsze, i drugą, która po prostu przed wszystkim ucieka. Chłopaka, który wybrał bardzo poważnie i odpowiedzialnie, ale i tak czuje się zagubiony, i drugiego, który w szaleńczym pędzie życia, sam nie wie czego chce.

I grupę przesympatycznych starszych ludzi, którzy też trochę pogubili wątki, ale życie zawsze może mieć dla nich jakąś niezwykłą niespodziankę! A może spodziewankę?

Wiedzą czego od życia potrzebują w tej opowieści tylko dwie osoby: mała dziewczynka, która marzy i starsza pani, która się wybiera.

O czym marzy mała Zosia? I dokąd wybiera się pani Eleonora?

Jak zwykle Autorka wprowadza klimat jednocześnie wzruszający i zabawny. Czytelnik na przemian wybucha śmiechem i mruga oczami, bo jakoś tak mokro wkoło rzęs. Jest i zimno – bo przecież zasypało śniegiem, i ciepło – bo kominek grzeje! I chłodno, głodno i nieprzyjemnie – bo codzienność Ani jest okropna, i bardzo miło – bo babcia Helenka dba o zapasy i uczucia. I zwyczajnie smutno – bo Sabina jest niezwykle samotna, i z ognistym przytupem – bo Jagoda to jak coś powie!

Cudowna świąteczna opowieść! Sweter w norweski wzór, ciepłe skarpety, kubek z reniferem pełen kakao (kawy/herbaty – jak kto woli) i celebrować radość życia, małych chwil, wielkich marzeń! Cieszcie się niespodziankami i spodziewankami! Budujcie atmosferę na nadchodzące święta!

I pomyślcie komu można tę książkę sprawić jako prezent pod choinkę! Jest idealna!

PS. A na rondzie w Żukowie korek jest na pewno również w Wigilię wieczorem. Tam zawsze jest korek!

PS2. Zaczynam oszczędzać, chcę kiedyś zamieszkać w Happy Endzie. Tam mają rewelacyjną herbatkę z kaktusa. A w sumie to idealna sceneria dla następnych książek

Ocena: 5+/6
©CzytAśka
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć