ebook Dzień, w którym Cię poznałam
5 / 5.00 (liczba ocen: 1)

Dzień, w którym Cię poznałam
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria:  /
E-book - polecana oferta: 31.37
prv#Mozna sie spoznic
36.90 złpremium: 22.14 zł Lub 22.14 zł
31.37 zł Lub 28.23 zł
36.90 zł
36.90 zł Lub 31.37 zł
-14% 28.50 zł
29.04 zł
31.35 zł
31.37 zł
31.50 zł
33.95 zł
33.95 zł
34.32 zł
36.90 zł
36.90 zł
Inne proponowane

Maja ma pracę, za którą nie przepada, i męża, którego nawet nie lubi. Ma też marzenia i za mało odwagi, aby je spełniać. Kiedy jednak wygrywa w konkursie na najciekawszy pomysł na reportaż, a wydawnictwo wiąże duże nadzieje z jej książką, łapie wiatr w żagle i zaczyna wierzyć w to, że chcieć to móc. Wyjeżdża na kilka tygodni do Gdańska, gdzie zbiera materiały do książki, nie spodziewając się, że ten wyjazd odmieni całe jej życie.

Czy powinniśmy rezygnować z miłości, która się przytrafia, bo czas, miejsce i okoliczności są nieodpowiednie?

Czy musimy dotrzymywać obietnic, które składaliśmy jako inni ludzie?

Dzień, w którym Cię poznałam od Magdalena Majcher możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Nie wystarczy tylko kochać. Trzeba jeszcze tę miłość wziąć w ręce i nieść ją przez cale życie.
Trzeba znaleźć w sobie ogromne pokłady odwagi, aby coś zmienić w swoim życiu. Tkwimy w miejscu siłą przyzwyczajenia. Tak nam wygodnie.
Dom to nie budynek. Dom to człowiek, przy którym chcemy zawsze zasypiać i się budzić.
Czasem największym aktem odwagi jest wycofanie się z podjętych w przeszłości decyzji.
Dzień, w którym cię poznałam to jedna z tych książek, która już od pojawienia się o niej informacji w zapowiedziach mocno mnie zaintrygowała. Magdalena Majcher od wielu już lat cieszy się niesłabnącą popularnością, więc miałam w stosunku do tej powieści naprawdę ogromne oczekiwania. W trakcie czytania moje nastawienie było dość różne. Jednak czym bardziej wsiąkałam w tę historię, tym mocniej byłam w niej zakochana.

O czym jest książka, czyli o fabule słów kilka

Główną bohaterką powieści jest Maja. Kobieta coraz mocniej dostrzega, że jej życie nie potoczyło się tak jak tego oczekiwała. W pracy przestała się rozwijać. Jej małżeństwo okazało się związkiem kompletnie różnych ludzi, którzy w dodatku nie chcą zrozumieć siebie nawzajem. Gdy Maja wygrywa konkurs na napisanie reportażu, wyjeżdża na kilka dni do Gdańska by zebrać tam materiały do książki. Wyjazd i przypadkowe spotkanie na zawsze odmienią jej życie. Postawią też przed nią pytanie o to, co tak naprawdę znaczy kochać i być z kimś na dobre i złe.

Moja opinia, czyli co mnie zachwyciło

Dzień, w którym cię poznałam to książka, która nie tak od razu skradła moje czytelnicze serce. Początek wydał mi się dość zwyczajny. Niemniej, czym dalej czytałam, tym mocniej wsiąkałam w klimat tej historii, nabierałam coraz większej sympatii do bohaterów i coraz silniej im kibicowałam. Do tego stopnia, że pod koniec przeżywałam już tak silne emocje, że w pewnym momencie miałam wrażenie, że serce rozpadnie mi się dosłownie na kawałki.

Magdalena Majcher stworzyła tę historię na dość popularniej w literaturze obyczajowej sytuacji. W życiu dwojga, pojawia się ktoś trzeci. Przed bohaterką pojawiają się dylematy do rozstrzygnięcia pomiędzy jej sercem a rozumem. Jednak wszystko co dzieje się potem, jest już tylko a właściwie aż zapierającą dech historią. Wyjątkową, emocjonalną i dynamiczną. Jednocześnie jest w tej powieści coś klimatycznego, co na długo zapisze się w moim sercu.

Książkę Magdaleny Majcher pokochałam dodatkowo za całkiem sporo odniesień do Solidarności, do wychowania w cieniu pamięci o tym czasie. Jest to bliski mojemu sercu temat, więc z ogromną przyjemnością wczytywałam się w historie trzecioplanowych bohaterów tej powieści.

Urzekło mnie również to w jaki sposób autorka budowała emocje w tej książce, niczym w najlepszym thrillerze. Od wprowadzenia, przez rozbudzanie uczuć, po emocjonalne trzęsienie ziemi na koniec.

Wydaje mi się, że ta historia, która się autorce wyśniła, jest przez nią szczegółowo przemyślana i dopracowana dzięki czemu czyta się ją z ogromną przyjemnością i wielkim zainteresowaniem.

Podsumowanie

Bardzo gorąco zachęcam Was do sięgnięcia po tę lekturę. Nie jest to typowa romantyczna historia, więc może się spodobać obszernemu gronu czytelników. Pomimo tego, że wydarzenia w niej opisane w znacznej mierze mają miejsce się w okresie Bożego Narodzenia, to nie jest to typowa świąteczna opowieść, więc możecie po nią sięgnąć w każdej chwili. Polecam z całego serca.

Ocena: 4+/6
©Kocham Cię, moje życie
Fabuła książki rozpoczyna się właśnie w najbardziej depresyjnym miesiącu roku. Maja jest dziennikarką z zamiłowania, jednak mimo swoich ambicji, pracuje w portali internetowym w dziale Lifestyle. Bardzo chętnie widzi siebie w jakiejś znaczącej gazecie, ale niestety jest jak jest. Zamiast pisać poważne reportaże musi tworzyć artykuły na tematy w ogóle nie istotne z jej punktu widzenia np. ranking prezentów, jakich mogą się spodziewać zdradzane żony.

Oprócz tego nie układa jej się też w życiu prywatnym. Maja tkwi w małżeństwie z Mariuszem, są bezdzietni z wyboru, patrząc z boku wydaje się, że wszystko jest w porządku. Ona jednak coraz częściej widzi błąd jaki popełniła wychodząc za niego za mąż, zaczyna jej przeszkadzać charakter Mariusza. Jest poprawnie i w sumie nudno... Bardzo często jest jej też przykro, że mąż nie rozumie jej pasji pisania i nawet nie stara się jej wspierać w dążeniu do spełnienia marzeń.

Byłam z mężczyzną, którego w gruncie rzeczy nawet nie lubiłam, zamiast zaczekać na kogoś, kto sprawi, ze aż chce się żyć.

Wszystko się w jej życiu zmienia, kiedy wygrywa w konkursie na najciekawszy pomysł na reportaż. Wydawnictwo wyda jej książkę, czyli ma szansę na spełnienie swojego marzenia. Kobieta nie waha się ani chwili, chwyta wiatr w żagle i wbrew wszystkim zaczyna walczyć o siebie. W tym celu wyjeżdża do Gdańska, by tam zbierać materiały do swojej książki. Postanawia wziąć za temat "Solidarność", która była ważna dla jej rodziny. W tym celu umawia się na spotkanie w Europejskim Centrum Solidarności i tam dostanie namiar na byłą działaczkę, która mieszka ze swoim synem. Maja umawia się na spotkanie i nie ma najmniejszego pojęcia, że wyjazd nad morze tak mocno zmieni jej życie...

Szczerze mówiąc jest to kolejna książka, którą czytałam w ostatnim czasie o wierności małżeńskiej z innej perspektywy. Kiedy myślisz o zdradzie to też tak masz, że najpierw widzisz przed oczami faceta zdradzającego swoją kobietę? A może być też inaczej... Bardzo mnie cieszy, że polskie autorki nie boją się żadnego tematu. W połowie książki pomyślałam sobie w pewnym momencie, że będzie to dla mnie najsłabsza książka autorki. O ja głupia! Nie wiem jak ONA to robi, ale uwielbiam każdą jej książkę. Tak się po prostu nie robi! Muszę to napisać, że Pani Magdalena to bardzo wybitna i mega zdolna autorka :) Niech pisze jak najwięcej ku naszemu szczęściu. Najbardziej zdziwił mnie fakt, że autorce przyśniła się ta fabuła.

Książka, choć w pewnym momencie, lekko zaczęła mnie nudzić rozkręca się bardzo szybko... i tak już jest do końca. Uwielbiam historie, które pozostają we mnie jeszcze po odłożeniu książki na półkę. A tak jest i tutaj... Ja naprawdę nie lubię czytać o miłości, ale... po tej książce chyba to się zmieni.

Więc chusteczki w dłoń i łapiemy za książeczkę!

Ocena: 5+/6
©Matka książkoholiczka
To nie jest kolejny romans, ckliwa historyjka, od której można dostać mdłości. To przejmująca opowieść o uczuciu, które przychodzi w najmniej spodziewanym momencie i wywraca życie do góry nogami. A w tle historia Solidarności i niezwykle klimatyczny Gdańsk.

Czasem największym aktem odwagi jest wycofanie się z podjętych w przeszłości decyzji.

Gdy pewnego dnia Maja – żona i dziennikarka portalu internetowego – wygrywa konkurs na reportaż, czuje każdą komórką ciała, że to szansa, której nie może przegapić. Bardzo liczy, że praca nad książką i związany z nią wyjazd do Gdańska na zawsze odmienią jej nudne i mało ambitne życie zawodowe. Nie spodziewa się jednak, że jej poukładany świat legnie w gruzach. A wszystko za sprawą miłości silniejszej niż strach…

Jak wiecie, nie przepadam za historiami miłosnymi. Wyjątkowo męczą mnie i drażnią te wszystkie książkowe „ochy i achy”, maślane oczy, pocałunki o zachodzie słońca. Ale! Cenię i bardzo lubię pióro Magdaleny Majcher. Już nieraz przekonałam się, że mamy podobną wrażliwość. Dlatego dałam się namówić na przeczytanie jej najnowszej powieści, choć tematyka wydawała mi się kompletnie nie w moim klimacie. I ani trochę nie żałuję!

Dzień, w którym cię poznałam to powieść tak wiarygodnie nakreślona, tak życiowa, prosta emocjonalnie i skomplikowana zarazem, że wsiąka się w jej klimat już od pierwszych stron. Myślę (a nawet jestem tego pewna), że sporo czytelniczek odnajdzie w niej cząstkę siebie. Nie chodzi wcale o historię miłosną (swoją drogą piękną i naprawdę poruszającą), lecz spostrzeżenia głównej bohaterki, jej sposób odbierania świata, wewnętrzną walkę, którą codziennie musi toczyć sama ze sobą. Wielokrotnie podczas lektury miałam wrażenie, że Maja mówi moim głosem, że wyraźnie wypowiada kwestie, które i we mnie kipią od jakiegoś czasu. Choć przecież w mojej historii sporo jest różnic (miałam to szczęście, że dwadzieścia lat temu znalazłam miłość, która trwa do dziś), całym sercem utożsamiałam się z Mają, bo Majcher za każdym razem, bez względu na tematykę i jej kaliber, snuje opowieści mocno angażujące i zapadające w pamięć. Takie, od których nie sposób się oderwać.

Historia Mai to opowieść o wielkich marzeniach, które zaczynają się spełniać w najmniej spodziewanym momencie – można by nawet rzec, że w wielce niesprzyjających okolicznościach. Wszystko wokół mówi, że to nie ma prawa się zdarzyć, że jest wbrew logice, zdrowemu rozsądkowi i zwykłej ludzkiej uczciwości wobec drugiego człowieka. A jednak się dzieje i nie chce się zatrzymać. Czy to możliwe, że świat mógł się tak bardzo kiedyś pomylić? Czy Maja jest gotowa na prawdziwą rewolucję? Czy liczy się ze wszystkimi konsekwencjami, jakie się z tym wiążą? A czy Ty byłabyś/byłbyś w stanie udźwignąć tak słodki, a zarazem tragiczny ciężar? Dzień, w którym cię poznałam to powieść o trudnych decyzjach, prowadzącej donikąd rozpaczliwej ucieczce przed samotnością, złośliwości losu, ale i nadziei, która umiera ostatnia. O ogromnej sile, determinacji i odwadze, które drzemią w każdym z nas, choć czasem nawet się o to nie podejrzewamy. I o jednym z najpiękniejszych darów, jakie może dać nam świat, a my drugiemu człowiekowi.

Oczywiście Majcher nie byłaby sobą, gdyby w swoją opowieść nie wplotła choć maleńkiego wątku historycznego. I tu go znajdziemy. Razem z Mają poznajemy historię początków Solidarności, a właściwie relacje, jakie wówczas rodziły się między jej członkami. Bierzemy udział w sentymentalnej i klimatycznej podróży do Gdańska (czasem miałam wrażenie, że naprawdę tam jestem!), a potem do Gołdapi, gdzie znajdował się ośrodek dla internowanych kobiet. Majcher przedstawia ten temat na tyle ciekawie, że po lekturze ma się ochotę poszperać w Internecie w poszukiwaniu kolejnych informacji.

Wciągająca, wzruszająca (tak! poryczałam się przy niej – ja, twarda miłośniczka krwawych kryminałów) i do bólu prawdziwa opowieść, która mogłaby przydarzyć się każdemu z nas. Jeśli w Waszej duszy jest choćby maleńki pierwiastek wrażliwości, jestem pewna, że tak jak ja dacie się oczarować tej historii.

Ocena: 5+/6
©SieCzyta
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć