ebook PS Kocham Cię na zawsze
4.39 / 5.00 (liczba ocen: 622) Ilość stron (szacowana): 448

PS Kocham Cię na zawsze
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria:  /
Wydawca:  Wydawnictwo Muza
E-book - najniższa oferta: 20.80
Audiobook - najniższa oferta: 26.00
31.90 złpremium: 19.14 zł Lub 19.14 zł
20.80 zł
23.93 zł Lub 21.54 zł
25.52 zł
23.29 zł
23.93 zł
25.11 zł
25.23 zł
25.52 zł
28.39 zł
29.00 zł
31.89 zł
31.89 zł
31.90 zł z kodem: 21.90 zł
Inne proponowane
„PS Kocham Cię” to niekwestionowany numer 1 wśród książek (i filmów) poświęconych miłości powstałych w XXI wieku. Wreszcie powstała jej kontynuacja! Cecelia Ahern ponownie tworzy piękną i poruszającą historię o miłości „na zawsze” i o życiu, które nie jest bajką.

Akcja „PS Kocham Cię na zawsze” rozpoczyna się siedem lat po śmierci Gerry’ego. Jego żona Holly Kennedy poukładała swoje życie na nowo. Ma stabilną pracę i zamierza zamieszkać ze swoim nowym partnerem, Gabrielem. Ciara, siostra Holly, namawia ją do udziału w podcaście, w którym miałaby opowiedzieć o swoich doświadczeniach po śmierci Gerry’ego i o listach, które jej zostawił. Ta jednak obawia się powrotu do traumatycznych wydarzeń, które zostawiła już za sobą…

Fenomen „PS Kocham Cię” sprawił, że do dziś książki Ahern sprzedały się łącznie w ponad 25 milionach egzemplarzy. Wśród nich znalazła się m.in. bestsellerowa i głośna powieść „Love, Rosie”. Książka „PS Kocham Cię” doczekała się ekranizacji z Hilary Swank i Gerardem Butlerem w rolach głównych.

PS Kocham Cię na zawsze od Cecelia Ahern możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Śmierć rozdziela ludzi, ale ma też swoje sposoby, by połączyć tych, którzy pozostali.
Gdyby ktoś się zastanawiał, dlaczego nie mogłam przejść obok tej książki obojętnie

PS Kocham Cię to mój zdecydowany faworyt, jeżeli chodzi o filmy romantyczne. Kilkanaście lat temu z przyjaciółkami miałyśmy swój rytuał, kiedy którejś było źle, spotykałyśmy się i wspólnie chlipałyśmy do tego filmu. Przyjaźń i młodzieńcze lata minęły, ale do filmu pozostał ogromny sentyment. Na tyle duży, że kiedy zdecydowałam się przeczytać książkę Cecelii Ahern, na podstawie której powstał ten film, to nie mogłam przez nią przebrnąć. Fabuła książki była dramatycznie inna od tej filmowej, w której ja od zawsze byłam zakochana, no i co za tym idzie – innej wersji nie przyjmowałam do wiadomości. PS Kocham Cię w książkowej wersji była jedną z tych najgorszych, najbardziej nie spełniających moich czytelniczych oczekiwań pozycji. Ale kiedy dowiedziałam się, że Ahern napisała kontynuację tej historii, to nie mogłam przejść obok niej obojętnie. I tym razem mimo tego, że bohaterów cały czas wizualizowałam sobie jako tych filmowych, to mogłam spokojnie popuścić wodze swojej wyobraźni i stworzyć szczegóły w swojej głowie.

Przyznać muszę, że dla mnie ta historia wydawała się dobra taka, jaka była. Otwarte zakończenie PS Kocham Cię pozwalało na snucie domysłów odnośnie życia Holly Kennedy bez żadnego wydziwiania. Ale mimo że miałam takie wewnętrzne przeczucie, że PS Kocham Cię na zawsze jest trochę wymuszone, to nie mogłam dłużej wstrzymywać się z jej przeczytaniem. Akcja dzieje się siedem lat po śmierci Gerry’ego. Holly zdążyła poskładać już swoje życie do kupy i ustabilizować je na nowo. Ma stałą pracę i zamierza zamieszkać ze swoim nowym partnerem, więc wydawałoby się, że trzyma się całkiem nieźle. Jednak zupełnie znienacka wchodzi w pewien projekt, który z jednej strony wydaje się być czym super wartościowym, ale z drugiej strony może przysporzyć Holly sporo cierpienia. Znowu.

Początkowo było mi ciężko wgryźć się w tę historię, wydawała mi się jakaś taka monotonna i nieciekawa. Obawiałam się, że to zła zapowiedź pozostałej części książki, ale szybko okazało się, że Ahern potrzebowała trochę czasu na rozwinięcie i odpowiednie rozbudowanie tej fabuły. Bardzo zaangażowałam się w nowe życie Holly, chętnie poznawałam kolejnych bohaterów pojawiających się w jej życiu i znowu zaczęłam się rozklejać. Nieczęsto mi się to zdarza, ale ta historia działa na mnie wyjątkowo emocjonalnie. Jak się okazuje nawet druga część, którą jeszcze niedawno uważałam za trochę niepotrzebną. Wszystko kręci się wokół śmierci, cierpienia i odchodzenia najbliższych. Nie jest to w żaden sposób brutalne, a nawet powiedziałabym, że delikatne i dobrze przemyślane. Jako czytelnik wczułam się totalnie w tę niepewną atmosferę i zaczęłam ją analizować, zastanawiać się nad różnymi elementami życia i śmierci. Ciężko powiedzieć w tej sytuacji, że przejmowałam się losami bohaterów, bo miałam świadomość, że to fikcyjne postaci, ale jakoś tak to wszystko weszło mi w głowę i zaczęłam się po prostu rozklejać. To była moja wieczorna lektura, kiedy wiedziałam, że nie będę musiała wychodzić już z domu i pokazywać się ludziom z napuchniętymi czerwonymi oczami.

PS Kocham Cię na zawsze to książka, którą czyta się szybko i łatwo, o ile uda wam się przebrnąć przez stosunkowo nieciekawy początek. Mimo że nie chciałam, żeby historia Holly doczekała się swojej kontynuacji, to ostatecznie stwierdzam, że ta była całkiem niezła. Nie była jakoś szczególnie wymuszona ani naciągana, nie była stylizowana na smutną i płaczliwą przez życiowe doświadczenia bohaterki. Holly grała w niej ważną rolę, ale jednak nie do końca o nią tutaj chodziło, a to akurat mnie zaciekawiło. Jeżeli chodzi o całokształt tej historii, to uważam, że jest ona trochę cukierkowa, trochę za słodka, ale też mam wrażenie, że to dzięki skrajnościom tak łatwo można się w nią wczuć. Miałam kilka momentów, w których walczyłam ze sobą, żeby się nie spłakać, ale też czasami pozwoliłam sobie na łzy.

Jeżeli nie znacie tej historii, a chętnie sięgacie po obyczaje, to to jest jedna z moich propozycji do przeczytania. Myślę zarówno o pierwszym i drugim tomie, ale tylko pod warunkiem, że jeszcze nie oglądaliście ekranizacji. Okazuje się, że to całkiem powszechne wrażenie, że po filmie, który wywołuje tyle emocji jakoś się do niego tak przywyka, że żadna inna forma nie wchodzi w grę. Nie jest to reguła, ale miałam okazję porozmawiać z kilkoma osobami, które miały takie same wrażenia jak ja. Co więcej – osoby, które zaczęły od książki, nie do końca zgadzały się z filmową wersją. Miejcie to na uwadze, a ostateczną decyzję i tak pozostawiam wam.

Ocena: 4+/6
©Rude recenzuje
Akcja PS Kocham Cię na zawsze rozpoczyna się siedem lat po śmierci Gerry’ego. Jego żona – dobrze znana z pierwszej części – Holly Kennedy poukładała swoje życie na nowo. Ma stabilną pracę i zamierza zamieszkać ze swoim nowym partnerem, Gabrielem. Ciara, siostra Holly, namawia ją do udziału w podcaście, w którym miałaby opowiedzieć o swoich doświadczeniach po śmierci Gerry’ego i o listach, które jej zostawił.

Jedną ze słuchaczek podcastu jest Angela, która – zainspirowana pomysłem listów Gerry’ego — postanawia założyć klub PS Kocham Cię. Członkami klubu są osoby, które Angela poznała na terapii grupowej dla nieuleczalnie chorych, jego celem zaś jest pozostawienie wiadomości dla bliskich. Dokładnie tak, jak zrobił to Gerry dla Holly. Do klubu PS Kocham Cię zapraszają Holly. Ta jednak obawia się powrotu do traumatycznych wydarzeń, które zostawiła już za sobą...

Doskonale pamiętam, jak wiele emocji wywołała we mnie książka PS Kocham Cię. Nie oszukując, to była pierwsza tak poruszająca na wskroś historia, która dosłownie wstrząsnęła moim światem. Stała się również początkiem mojej wspaniałej, nietuzinkowej przygody z książkami Cecelii Ahern, która zdecydowanie wyróżnia się wyjątkowo sugestywnym, przyjemnym piórem i niebanalną wyobraźnią. Gdy otrzymałam możliwość zrecenzowania kontynuacji tego światowego bestsellera, niemal skakałam z radości i niecierpliwie wyczekiwałam paczki. I choć od lektury historii Holly i Gerry'ego minęło tak wiele lat, zaraz po przekroczeniu pierwszych stron, wszystkie emocje wróciły i to ze zdwojoną mocą, przeniosłam się w czasie, podobnie jak główna bohaterka. Niestety, w przeciwieństwie do mnie, ona wcale nie chciała, by przeszłość wróciła i znów ją prześladowała...

Jedna sekunda może zdecydować o życiu lub śmierci.

Śmierć ukochanej osoby jest najboleśniejszą stratą, patrzenie na jej cierpienie, walkę z chorobą, stopniowe jej tracenie to istne tortury. Bezsilność przeszywa na wskroś i niszczy, kimże jest bowiem zwykły człowiek, by walczyć z tak potężnym, nieuleczalnym schorzeniem. Holly przeszła wiele, a jednak, gdy jej świat legł w gruzach, okazało się, że mąż zadbał, by się nie poddała, pogodziła się z jego śmiercią, odnalazła szczęście i żyła dalej. Lecz choć owe listy stały się motywacją, formą tak potrzebnego kontaktu i przedłużeniem pożegnania, po wielu latach powrót do nich wciąż oznacza ból, tęsknotę, nawrót zbyt silnych wspomnień. Z jednej strony Holly chciałaby pomóc innym cierpiącym i ich rodzinom, z drugiej panicznie boi się budzić dawne demony przeszłości, które mogą zaburzyć i tak nie łatwe, dopiero pomału kształtowane, "nowe" życie. Przed śmiercią jednak nie można uciec, a bezinteresowność i chęć pomocy może okazać się o wiele silniejsza niż zwykły lęk. Być może, chorzy i ich motywy będą w stanie pomóc bardziej Holly, niż ona im...

Tylko czy kobieta będzie w stanie się przełamać i po raz kolejny stawić czoła bolesnej przeszłości?

Czy wpuści ponownie Gerry'ego do swojego życia?

I czy nie zniszczy to jej relacji z nowym partnerem, od którego otrzymała tak wiele wsparcia?

Miałam dwadzieścia dziewięć lat, kiedy go straciłam i zostałam wdową po Gerrym. To nie było po prostu tak, że tracąc go, straciłam cześć siebie, naprawdę czułam się tak, jakbym to siebie straciła. Nie miałam pojęcia, kim jestem. Musiałam odbudować siebie.

Podobnie jak poprzedniczka, "PS Kocham Cię na zawsze" wywołuje wiele obezwładniających emocji, skłania do zadumy nad ulotnością ludzkiego życia, zmusza do docenienia każdej cennej chwili. Absolutnie nie jest to banalna, przekoloryzowana opowiastka, jaka napełnia serce złudną nadzieją. Łatwo nie jest i nigdy nie będzie, ból i śmierć są nieodłącznymi elementami naszego życia, które na co dzień i tak przepełnione jest kolejnymi rozczarowaniami czy poczuciem niesprawiedliwości losu. Pisarka nie oszczędza na trudnej, autentycznej i raniącej tematyce, nie owija w bawełnę, a jednak od tej historii bije tyle ciepła, miłości i motywacji, iż nie sposób nie spojrzeć na wszystko z tej bardziej optymistycznej perspektywy. Ta książka jest niczym balsam dla duszy, uświadamia, że choć w walce z nieuleczalną chorobą człowiek jest bezsilny, to jednak i tak wiele zależy od niego, zwłaszcza od jego podejścia, bo wciąż może zrobić bardzo dużo dla siebie i dla innych.

Po śmierci Gerry'ego samolubnie myślałam, że wszechświat jest mi coś winien. W młodym wieku przeżyłam straszną tragedię i myślałam, że to koniec, że raz na zawsze mam to za sobą. Powinnam była wiedzieć, że w świecie pełnym nieskończonych możliwości nie ma końca stratom, których możemy doświadczyć, ale nie ma też końca wiedzy i rozwojowi, które za ich sprawą, ale też wbrew nim się wyłaniają.

Myślę, że to właśnie zasługa wspaniałego, przyjemnego i malowniczego pióra autorki, że jej książki cieszą się takim uznaniem. Cecelia Ahern porusza wyjątkowo bolesną tematykę, ale pisze o tym w tak subtelny, ciepły, kojący sposób, że nawet sam temat śmierci staje się bardziej przystępny. Czytelnik zaczyna wierzyć, że nawet z tak bolesną stratą można sobie poradzić, rozumie, że po każdej burzy przychodzi słońce, a możliwość rozpoczęcia nowego, innego życia, mimo poranionego serca, nadal jest możliwa. Czasem tematy, o których tak usilnie milczymy, są właśnie tymi, o jakich najgłębiej powinniśmy rozmawiać, i właśnie to uczyniła pisarka, zabrała czytelników w pełną nostalgii, ale i nadziei podróż, która nie tylko skłania do zadumy, ale po prostu zmienia stosunek do życia i śmierci.

Był taki czas, gdy pragnęłam umrzeć.
Kiedy umarł Gerry, nie chciałam żyć.
Kiedy umarł, umarła też część mnie, ale inna część mnie się narodziła.


Filarem tej poruszającej opowieści są nietuzinkowe postacie, które pozostaną w pamięci chyba już na zawsze. Im bliżej ich poznajemy, tym silniej się utożsamiamy, kibicujemy im całym sercem, ale też dostrzegamy, jak wiele możemy się od nich nauczyć, nieraz wręcz zawstydzają nas swą postawą, potrząsają nami. Być może dopiero stając w obliczu śmierci człowiek docenia co ma, my jednak przeżywając tę przeszywającą historię mamy jeszcze szansę wprowadzić zmiany, zacząć w pełni żyć, docenić to co mamy i wykorzystać czas, w jakim możemy zapewniać najbliższych o swej miłości. Życie potrafi zmienić się w jednej sekundzie, nie pozwólmy, by zabrakło nam czasu!

Chcemy mieć kontrolę nad naszą śmiercią, nad naszym pożegnaniem ze światem, a jeśli nie możemy jej mieć, możemy przynajmniej kontrolować, co zostawimy po sobie.

PS Kocham Cię na zawsze jest poruszającą, hipnotyzującą, skłaniającą do zadumy powieścią o ponadczasowej miłości, której nawet śmierć nie jest w stanie zniszczyć, lecz także o ulotności ludzkiego życia i potrzebie pożegnania się, pozostawienia cząstki dla najbliższych, marzeniu bycia stale obecnym w ich przyszłości. To głęboka, przeszywająca na wskroś historia, która silnie potrząsa czytelnikiem, uzmysławia mu, co ma największą wartość oraz przypomina, że po każdej burzy nadciąga słońce. Kojące i sugestywne pióro autorki zafunduje wam niezapomnianą, emocjonalną podróż i napełni serce nadzieją oraz wiarą, a osobom zmagającym się z utratą najbliższych pozwoli spojrzeć na tę bolesną sytuację z innej perspektywy i pomoże oswoić się z tak trudną tematyką, która przecież jest nieunikniona w ludzkim życiu. Polecam gorąco!

Ocena: 6/6
©Z fascynacją o książkach
Nad rozpaczą nie sposób zapanować, przez większość czasu masz wrażenie, że to ona kontroluje ciebie. Jedyne, co możesz, to to, jak sobie z nią radzisz.

Przyznaję się bez bicia, że bardzo dawno nie miałam w ręce książki tej autorki. Tak jakoś po prostu wyszło, że nie miałam okazji się skusić i czegoś przeczytać. Ale gdy tylko pojawiła się możliwość przeczytania dalszych losów Holly, postanowiłam nadrobić zaległość. Nigdy nie miałam przeciwwskazań do pióra pisarki. Styl, jakim posługuje się Ahern jest lekki, przyjemny, nie sprawiający blokad. Można z łatwością się zaczytać, w tym, co zaprezentowała nam pisarka. Tym razem, połykałam dosłownie stronę za stroną. Myślę, że wielu z Was jej pióro może przypaść do gustu. Wszyscy, którzy lubią lekkie powieści, ale z przesłaniem to mocno zachęcam już teraz do sięgnięcia po tom drugi.

Chcemy mieć kontrolę nad naszą śmiercią, nad naszym pożegnaniem ze światem, a jeśli nie możemy jej mieć, możemy przynajmniej kontrolować, co zostawimy po sobie.

Przesłanie... Ta książka to jeden, wielki przykład jednego ze scenariuszy, jakie pisze życie. Wydawać by się mogło, że jest on niesamowicie przykry, negatywny... Ale jednocześnie dzięki temu uczy nas, że nawet w najtrudniejszych chwilach trzeba walczyć o swoje, nie poddawać się. Tutaj mamy styczność ze śmiercią, której nikt nie jest w stanie ominąć.
Nikt nie lubi wracać do przeszłości, prawda? Tym bardziej do takiej, która rani. Która jest przykra. O takiej, o której chcielibyśmy zapomnieć. Rzadko kiedy zdajemy sobie sprawę z tego, że akurat NASZ przypadek, mógłby pomóc innym, prawda? Bo nie chcemy wracać, nie chcemy roztrząsać. Bo i po co? Aby ponownie cierpieć? Niestety, nasza bohaterka chcąc nie chcąc, kilka lat po śmierci męża, musi się na nowo zmierzyć z pustką po drugiej osobie...

Miłość jest czymś wątłym i kruchym. Czymś, co należy cenić i pielęgnować, i pokazywać wszystkim, a nie chować ją do szafki albo się jej wstydzić.

Holly to kobieta, której każda mogłaby zazdrościć miłości, jaką miała. Wydawać by się mogło, że Garry to był facet idealny. Dla niej idealny, mimo iż nie był pozbawiony wad. Jednak ona żyje nowym życiem. Garry zmarł, a ona musi żyć dalej. Ma nowego partnera, z którym trzyma się nieco na dystans. Gdzieś tam z tyłu głowy jest jej poprzedni mąż...
Każdy z bohaterów, szczególnie ci z klubu PS. Kocham Cię przypadli mi do gustu. Ginika stała się moim numerem jeden w tej historii i niesamowicie za nią tęsknię...
Każdy z postaci jest inny, ale każdy z nich jest realny. Oni wszyscy są tacy jak my - i za to należą się wielkie gratulacje i podziękowania - za rzeczywiste postacie, takie, jakie możemy spotkać w codziennym życiu.

Gdy poznacie tę historię, na pewno zrozumiecie, że nie sposób jest o niej wszystko napisać. Że czegoś brakuje w danej recenzji, a w Waszych odczuciach to jest. Sama pisząc teraz do Was wiem, że nie wspominam o wszystkim. Część muszę ominąć, by nie zaspoilerować, a część naprawdę musicie poznać sami.
Akcja według mnie ma szybkie tempo, w niedługim czasie pochłonęłam ją całą. Gdy czytałam, strona umykała mi za stroną. Aż doczytałam do końca i już mi brakowało tej historii... Może kiedyś pojawi się trzeci tom?

Życie ma korzenie, a śmierć... Też je zapuszcza.

Emocji jest tu naprawdę wiele. Podczas lektury towarzyszyły mi non stop i cieszę się, że się pojawiły. Dzięki temu, książka ta jeszcze mocniej przypadła mi do gustu. I z całą pewnością, szybko jej nie zapomnę...

Mogłabym Wam tu jeszcze wiele napisać, niemniej jednak uważam, że jest to zbyteczne. Tę książkę trzeba po prostu przeczytać i nie ma na to innej rady. Polecam ją Wam gorąco! Wszystkim ciekawym, wszystkim, którzy mają za sobą pierwszą część. Polecam tym, którzy lubią książki z przesłaniem, a ta niewątpliwie ma ich naprawdę wiele. Zdecydowanie polecam z całego serca.

Ocena: 6/6
©Tylko magia słowa
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć