ebook Fałszywy Pieśniarz
3.94 / 5.00 (liczba ocen: 444)

Fałszywy Pieśniarz
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria:  / /
E-book - polecana oferta: 30.59
Audiobook - najniższa cena: 26.81
-15% 30.59 zł Lub 27.53 zł
35.99 zł
35.99 zł Lub 32.39 zł
30.23 zł
30.59 zł
32.50 zł
35.99 zł
Inne proponowane

Bezpośrednia kontynuacja „Szamanki od umarlaków” i „Demona Luster”.

Ekipa śledcza Wydziału Opętań i Nawiedzeń wkracza do ogrodu Kusiciela, aby odkryć ostatni element układanki. Ekshumacja zwłok nieznanego mężczyzny daje początek serii tragicznych wydarzeń. We Wrocławiu dochodzi do przerażających samobójstw, mroczna przeszłość Kruchego powraca, by upomnieć się o jego duszę, Ida zaś przekonuje się, że dar szamanki od umarlaków w niepowołanych rękach grozi katastrofą, a życzenia potrafią być niebezpieczne szczególnie wtedy, gdy się spełniają…

Fałszywy Pieśniarz od Martyna Raduchowska możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Czasem nierealne marzenie może stać się bardzo realnym koszmarem.
OSTRZEGAM: Nie zaczynajcie Fałszywy pieśniarz wieczorem, jeśli na drugi dzień macie od rana jakiekolwiek obowiązki! Połyka dusze w całości i nie wypuszcza do ostatniej kropki!

Po przeczytaniu opisu z tyłu okładki, spodziewałam się, że Ida wpakuje się w kabałę - w końcu ma ją Pech. Okładka stworzona przez Dominika Brońka podbiła fascynacje i spowodowała lekki dreszcz, ale myślałam, że skala problemu będzie podobna do trudności, które spotkały bohaterkę w poprzednim tomie. Będzie strasznie i paranormalnie, ale Ida przy wsparciu bliskich i własnemu samozaparciu, spadnie na cztery łapy. Jednak to, co autorka zgotowała Szamance w tym tomie było 1000 razy mroczniejsze! Zaczynamy z wysokiego C, gdy ekshumacja zwłok w ogrodzie Kusiciela, idzie zupełnie inaczej, niż zaplanowała to sobie ekipa zabezpieczająca. Przechodzimy przez serię tajemniczych, makabrycznych samobójstw, wobec których zarówno policja jak i dar Idy są bezradne. Jakby tego było mało, Kruchego dopadają nieuchronne konsekwencje dawnych decyzji. A Ida przekonuje się, że trzeba być niesamowicie uważnym w swoich pragnieniach, bo ich spełnienie może być odwrotnością spodziewanych efektów.

Wyobraźnia autorki nie zna granic. Prześwietnie namalowane słowem sceny, dokładnie obrazują każdy aspekt wydarzeń. Odczuwałam to szczególnie podczas wydarzeń rozgrywających się w umyśle Idy i w finałowej scenie, gdzie chyba zapomniałam oddychać z wrażenia. Podziwiam również sposób konstrukcji historii. W całej powieści akcja jest prowadzona w mistrzowski sposób, meandrując między wydarzeniami, które im dalej w historię tym bardziej poruszają. Bomba goni bombę. Dla mnie największym zaskoczeniem było odkrycie "kilku faktów", które dotyczą specyfiki Idowego daru. A klimat książki? Dreszcz, mrok, kluczenie w kółko, bezradność - doskonale oddane warunki śledztwa, gdy więcej poszlak tylko mnoży pytania, zamiast na nie odpowiadać. Fałszywy pieśniarz jest lepszy niż niejeden thriller. Dodatkowo powieść ubogaca niesamowite czerpanie z mistycyzmu i legend - postać posiadająca zdolności będące przeciwieństwem daru szamanki, zapomniane rytuały, mroczna przeszłość pukająca do drzwi. A skoro o mroku mówimy - postać antagonisty i splecenie jego historii z losem Kusiciela jest niezwykle dobrze przemyślana, a jego spryt i zdeterminowanie sprowadza realne zagrożenie na cały Wszechświat, zarówno fizyczny jak i niematerialny. Bo co zrobić, gdy po duszy nie pozostaje nawet ślad?

A jak w mroku znaleźć nadzieję i determinację? Tekla ma na to prostą radę:
Szamanka od umarlaków, zwłaszcza taka, która już raz przeszła przez piekło, o włos uniknęła niebytu i otarła się o śmierć, nie potrzebuje od nikogo pozwolenia. Na cokolwiek. Ani na to, żeby po swojemu przeżyć życie, o które tak zaciekle walczyła, ani by wykonywać swoje obowiązki wedle własnego uznania. Tylko ona jedna wie, jak je należy wykonać. Nikt jej w tym nie wyręczy. I nikt nie powinien. Bo mimo tej wyrwy w sercu, którą zostawiła po sobie dwójka skończonych głupców, zbyt zapatrzonych w siebie, by dostrzec własne dziecko, Idzie niczego nie brakuje. Taka, jaka jest, wystarczy w zupełności. A komu nie wystarczy, niech idzie do diabła. Zrozumiano?

Myślę, że najlepszym podsumowaniem będzie moja reakcja na gorąco, zaraz po zamknięciu książki. Cytując: "Zbieram szczękę z podłogi, domykam usta i próbuję znaleźć brwi na środku czoła. Cała książka jest świetna, ale FINAŁOWA SCENA PRZECHODZI WSZELKIE WYOBRAŻENIE!!!". Więc do księgarń marsz i czytać trzeci tom! Albo całą serię, jeśli jeszcze nie mieliście okazji! A ja pierwszy raz w historii moich recenzji przyznaje książce 6 gwiazdek.

Ocena: 6/6
©Zaczytana Majka
Trzeci tom cyklu Martyny Raduchowskiej o szamance od umarlaków, czyli Fałszywy Pieśniarz, to wprost idealna lektura dla wszystkich miłośników najwyższej próby urban fantasy z nadprzyrodzonym śledztwem w centrum, okraszonej sporą dawką przejmującej do szpiku kości grozy. (Poprzednie części zatytułowane są Szamanka od umarlaków i Demon luster.

Ida i Kruchy pracują jako partnerzy w Wydziale Opętań i Nawiedzeń, a jednym z głównych zadań dla całego zespołu staje się rozwiązanie zagadki ciała z ogrodu Kusiciela. Jest ono tak pomysłowo oplecione siatką zaklęć białej i czarnej magii, że nikt nie jest w stanie ich zdjąć. Dopiero nekromanta z Warszawy, najwyraźniej dybiący na posadę Rudej, znajduje na to sposób, jednak gdy przystępuje do akcji, rytuał wymyka się spod kontroli i nikt nie wie, co zostało uwolnione... Tymczasem szamanka zaczyna także współpracować z normalną policją, a konkretnie starszym sierżantem Tomaszem Smoczyńskim, zwianym Smokiem, zostając jego informatorem kryminalnym. Ten odwdzięcza się jej za informacje, pokazując bardzo dziwne miejsce zbrodni, w którym spaliło się jakieś ciało, jednak nie przenosząc ognia na łatwopalne materiały dookoła. I to dopiero początek ekscytującej, niezwykle złożonej serii zdarzeń, w centrum których znajduje się nasza Ida. I jeżeli nawet mający ją Pech ostrzega przed nadciągającym niebezpieczeństwem, to możecie już sobie zacząć wyobrażać, jaki majstersztyk fabularny przygotowała tu dla nas Martyna Raduchowska...

Przede wszystkim musicie wiedzieć, że ta część ma inny klimat niż poprzednie – pierwsza (Szamanka od umarlaków) była przede wszystkim zabawna, druga (Demon luster) bardzo zgrabnie łączyła humor z elementami kryminalnymi i fantastycznymi, ta zaś jest już pisana całkowicie na poważnie, z wyraźną przewagą bardzo umiejętnie budowanej grozy. Humor pozostaje tu jedynie w niejednokrotnie sarkastycznych wypowiedziach postaci. Tak więc nawet jeśli otwierający serię tom nie przypadł Wam do gustu, to kolejne w tak dużym stopniu zmieniają początkową konwencję, że możecie śmiało po nie sięgnąć, by osobiście się przekonać, jak niezwykłe postępy w konstruowaniu fabuły i bohaterów poczyniła pisarka.

W tym tomie Ida zdecydowanie się rozwija – nie reaguje już tylko na zagrożenia, ale przede wszystkim musi sobie odpowiedzieć na pytanie, kim chce być oraz czy i jak chce wykorzystywać swój dar, który coraz częściej zaczyna uważać za przekleństwo... Autorka każe jej tu wejść na wyższy poziom szamaństwa oraz samoświadomości i jest to jeden z najlepiej zrealizowanych, dostarczających nieustannych emocji wątków w tej powieści. Człowiek jest karany nie za swoje grzechy, a p r z e z n i e – mówi jej Kruchy na s. 341.

Nie gorzej pokazane jest śledztwo w sprawie tajemniczej istoty, która uciekła z ogrodu Kusiciela – poznajemy dokładniej metody pracy WON-u, a Raduchowska zgrabnie wykorzystuje tu swoją wiedzę kryminalistyczną, tworząc np. sygnatury magiczne, po których można zidentyfikować użytkownika, niczym po odciskach palców. Nie zabrakło też ciotki Tekli, Kornelii Kwiatuszek i oczywiście łapacza snów Gryzaka, którzy w tym tomie, zapewne ku uciesze niejednego czytelnika, pokazują pełnię swoich możliwości. Zaś najciekawszą nową postacią jest moim zdaniem Aisling, czyli piaskunka, istota znająca się na krainie snów. Istotną rolę odgrywa też Kruchy i jego mroczne tajemnice, choć muszę przyznać, że w pierwszej połowie powieści brakowało mi tej niezwykłej wręcz chemii z poprzedniej części pomiędzy nim a szamanką. Nie będę zdradzać tajemnic antagonisty, wspomnę tylko, iż jest również mocną stroną utworu, będąc istotą nad wyraz inteligentną i niebezpieczną.

Pomysłem na główny wątek i zarazem problem, przed którym staje tu Ida, Martyna Raduchowska zostawia daleko w tyle większość polskich książek urban fantasy, a do tego ze strony na stronę buduje tak mocne napięcie, że drugą połowę można już tylko czytać siedząc na krawędzi fotela, mocno wczepiając się w jego podłokietniki. Fałszywy Pieśniarz to zaiste prawdziwe mistrzostwo na polu budowania atmosfery i punktu kulminacyjnego. Moja wyobraźnia dawno się pod tym względem tak nie najadła.

Podsumowując, gorąco polecam Wam tę mrożącą krew w żyłach powieść, w której szamanka od umarlaków Ida z rozmachem wkracza na nowy poziom swoich możliwości, prowadząc jedyne w swoim rodzaju nadprzyrodzone śledztwo. Fałszywym Pieśniarzem Martyna Raduchowska ugruntowuje swoją pozycję jednej z najznakomitszych obecnie polskich pisarek fantastycznych, sprawnie łącząc różnorodne konwencje, by zapewnić czytelnikom ogromny i niezapomniany ładunek emocji w otoczce oryginalnej, wciągającej bez reszty historii. Palce lizać!

Ocena: 5/6
©Głodna Wyobraźnia
Wy nie wiecie a ja wiem, co w Fałszywym pieśniarzu dzieje się. Premiera książki 30 października i życzę Wam, żebyście jak najszybciej mogli ją przeczytać, bo jest naprawdę świetna. Martyna Raduchowska zrobiła kawał dobrej roboty i moim zdaniem jest to najlepsza z dotychczasowych części.

Czuła w kościach, że wbrew temu, czego wszyscy oczekiwali, jej spotkanie z Kusicielem to jeszcze nie koniec, lecz zaledwie początek wyjątkowo paskudnych kłopotów. A ponieważ miała Pecha, miała również rację.

W trzeciej książce z serii Szamanka od umarlaków dzieje się dużo i to już od samego początku. W Ogrodzie Kusiciela zostaje odkopany grób z anonimowymi zwłokami, wokół których dzieją się bardzo dziwne rzeczy. Pracownicy WON-u nie potrafią sobie poradzić z siłami, które tam szaleją. Za to Ida przy grobie zaczyna zachowywać się zupełnie nieswojo. Jak wiemy z poprzednich części Ida ma Pecha, ale czy Pech nadal będzie miał Idę?

(…) usilnie starała się przypomnieć sobie, o czym śniła. Bo przecież musiała o czymś śnić (…). Teraz jednakże nie pamiętała niczego.

Dziewczyna jest już zmęczona swoimi zdolnościami, bo sny są coraz bardziej koszmarne. Chciałaby przez chwilę żyć normalnie. Niestety okazuje się jak bardzo trzeba uważać na to co się sobie życzy, bo marzenia mogą się spełnić. Ida przestaje śnić, co wiąże sie z przykrymi konsekwencjami dla niej i jej otoczenia. Mniej więcej w tym samym czasie w okolicy ludzie zaczynają popełniać samobójstwa, ale z nadprzyrodzoną otoczką. WON i Ida będą mieli nie lada wyzwanie, aby rozwiązać zagadkę tych dziwnych śmierci.

Jawa i sen zlały się w jedną nierzeczywistość, rozmazaną, płochliwą, drżącą niczym deliryczny majak. W głowie świdruje przenikliwy pisk, mózg kipi pod stłuczoną czaszką (…).

Ida w tej części serii musi zawalczyć nie tylko o losy całej ludzkości, ale o osobę dla niej najważniejszą. Będzie musiała zmierzyć się z najgorszymi koszmarami. Jest bardzo mrocznie i strasznie. Sugestywne opisy autorki plus moja bujna wyobraźnia powodowały, że nie raz podzczas lektury ciarki przechodziły mi po ciele. Na szczęście, dla równowagi, ilość humoru rekompensuje te chwile grozy. Raduchowska świetnie potrafi wpleść żart w sytuacje tragiczne.

Tekla urwała, w zamyśleniu stukając paznokciem w kameę, która wieńczyła wysoki kołnierz jej czarnej wiktoriańskiej koszuli z gustownym żabotem i lekko bufiastymi rękawami.

Książka nie byłaby tak dobra, gdyby nie fantastyczni bohaterowie. Nieposkromiona Ida, która najpierw działa, potem myśli. Tajemniczy Kruchy, który w tej cześci daje się nam poznać z zupełnie nowej strony. No i niepowtarzalna Tekla, bez której ta książka nie miałaby swojego smaczku. Tutaj mam do autorki małą uwagę: za mało Tekli w tej części. Mamy też inne wspaniałe postaci, stare i nowe. Raduchowska ma ogromny talent do tworzenia bardzo ciekawych charakterów.

Książka jest niesamowicie wciągająca i czyta się ją z zapartym tchem. Już myślałam, że autorka mnie niczym nie zaskoczy, a jednak jej się to udało. Gorąco Wam polecam trzecią część Szamanki od umarlaków.

Ocena: 5/6
©Czytanie na śniadanie
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć