ebook O północy w Czarnobylu. Nieznana prawda o największej nuklearnej katastrofie
4.38 / 5.00 (liczba ocen: 8506) Ilość stron (szacowana): 560

O północy w Czarnobylu. Nieznana prawda o największej nuklearnej katastrofie
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - najniższa cena: 31.74
Audiobook - najniższa cena: 34.90
wciąż za drogo?
46.49 złpremium: 29.99 zł Lub 29.99 zł
37.49 zł Lub 33.74 zł
39.99 zł Lub 35.99 zł
49.99 zł
49.99 zł
31.74 zł
36.26 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (9)
Inne proponowane

Śledztwo, propaganda, tajemnica i mity, które przyćmiły historię największej katastrofy nuklearnej XX w. Adam Higginbotham, bazując na wywiadach, odtajnionych aktach i niepublikowanych dotąd wspomnieniach, przedstawia nieznane fakty z czarnobylskiej tragedii. Wątek społeczny przeplata się z naukowym, opowieści o zwykłych ludziach rozgrywają się na tle wyścigu technologicznego, wstrząsające wydarzenia ożywają na nowo relacjonowane przez naocznych świadków.

Nikołaj Fomin nie miał pojęcia o energii jądrowej i fizyce nuklearnej – tej ostatniej uczył się na kursie korespondencyjnym. Anatolij Diatłow trzymał się swoich tez nawet wtedy, gdy zostały bezceremonialnie obalone. Wiktor Briuchanow, pierwszy dyrektor, chciał zrezygnować ze swojej funkcji, ale podanie zostało podarte na jego oczach.
Nikt nie wiedział, że do budowy elektrowni kazano użyć materiałów, które nawet nie były produkowane w ZSRR, a wcześniejsze nuklearne wypadki i incydenty kwalifikowano jako ściśle tajne. Prawda nigdy nie ujrzała światła dziennego – aż do teraz.
„O północy w Czarnobylu” to przejmujący reportaż, który czyta się jak thriller. Ostateczne świadectwo wydarzenia, które na zawsze zmieniło świat. Opowieść o heroizmie, desperacji i rozpaczy. Historia, która jest bardziej złożona, bardziej ludzka i bardziej przerażająca niż wszystkie sowieckie mity.
„O północy w Czarnobylu” to zwieńczenie ponaddziesięcioletniej reporterskiej pracy nad nieznaną historią czarnobylskiej katastrofy – nieopowiedzianą i ukrywaną przez ponad trzy dekady.

O północy w Czarnobylu. Nieznana prawda o największej nuklearnej katastrofie od Adam Higginbotham możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Czarnobyl to miejsce legenda. Miejsce, które jest na liście wszystkich osób, których fascynują opuszczone miejsca. I ja jestem taką osobą. Pobyt w Czarnobylu to było moje marzenie (zaraz po Australii). Zrealizowałam je w 2016 roku – jeśli jesteście ciekawi, jak wyglądam wyjazd i chcecie zobaczyć kilka zdjęć zerknijcie do wpisu o wycieczce do Czarnobyla. Pojechałam na wyjazd zorganizowany, sama bym tego na pewno nie ogarnęła – i to ciągle jedne z bardziej intensywnych przeżyć, jakich w życiu doświadczyłam. Stoisz w lesie, a okazuje się, że to główna droga miasta. Te wszystkie porzucone rzeczy, teraz oczywiście wyeksponowane pod turystów i pod fotograficzne kadry. Krzewy i drzewa wyrastające spod asfaltu. Wielki grobowiec kultury ludzkiej – rzecz w ogóle nie do opisania. A jeśli jeszcze ktoś grał w The Last of Us albo w Fallouta – to pojawia się uczucie bycia w grze. Totalny dysonans – bo wiesz przecież, że nie jesteś, ale kiedy się rozglądasz, to wszystko wygląda jak po apokalipsie. Cieszę się, że zdążyłam odwiedzić Prypeć i Czarnobyl przed serialem HBO. Kiedy ja tam byłam w 2016 roku, już było turystycznie. Wolę sobie nie wyobrażać, co dzieje się teraz. I choć nie chcę być częścią takiej turystki, myślę sobie, że bardzo chętnie bym tam wróciła – bo do takich miejsc można wracać w nieskończoność.

W nieskończoność można też o nich czytać. Bo choć w każdej książce jest teoretycznie to samo, to okazuje się, że można to inaczej ująć, opisać, zwrócić uwagę na coś innego, inaczej zaakcentować, I dla tych różnic czytam kolejne książki o Czarnobylu. Czytam i próbuję sobie wyobrazić, próbuję się wczuć, zrozumieć. Bardziej mnie chyba interesuje wymiar ludzki, niż np. polityczny czy gospodarczy, choć to również jest bardzo ciekawe. Jeśli szukacie innych tytułów o Czarnobylu, to zajrzyjcie do wpisu 14 książek o Czarnobylu.

O północy w Czarnobylu to pierwsza książka Adama Higginbothama. To wynik ponad dziesięciu lat pracy reporterskiej. Na okładce przeczytamy, że to przejmujący reportaż, który czyta się jak thriller. I to jest prawda! Słucham jej czytanej przez Rocha Siemianowskiego i nie można się oderwać! Zapominam, że słucham reportażu, że ta historia ma swoje zakończenie, które znam, że nic mnie w niej nie zaskoczy. Słucham wstrzymując oddech, przeżywam, kręcę głową z niedowierzania, denerwuję się. To wspaniale opowiedziana historia! Jej największym plusem jest jej ludzkość. Higginbotham nie potraktował tematu czysto historycznie, nie rozpatrywał katastrofy tylko w kontekście politycznym i gospodarczym. Ale też nie potraktował go czysto społecznie – nie napisał książki, mającej pokazać ogrom ludzkiego cierpienia. Zrobił coś pomiędzy, a efekt jest rewelacyjny. Higginbothom opowiedział tę znaną historię jeszcze raz, ale na nowo, tak jak się opowiada znajomym fascynującą historię. Wszystkie postaci, których nazwiska tak trudno zapamiętać, nagle nabierają cech ludzkich. Wiemy kto się bał, kto się nie nadawał na swoje stanowisko, kto chciał zrezygnować, a kto popełnił największy błąd. Dowiadujemy się, dlaczego reaktor wybuchł, co się działo potem, minuta po minucie, dzień po dniu. Higginbotham opisuje wszystko bardzo dokładnie, przy tym bardzo przejrzyście. Czytelnik nie czuje się zagubiony w żadnym momencie, a nawet wręcz przeciwnie – cały czas czuje, jakby był na miejscu i przyglądał się katastrofie na własne oczy. Moim zdaniem to bardzo duże osiągnięcie, pokazujące, jak dużą pracę autor musiał wykonać i podkreślające jego umiejętności opisywania świata. Tutaj też kłaniam się tłumaczowi, który sprawił, że ta książka sama się czyta.

Jeśli macie ochotę zacząć czytać o Czarnobylu, myślę, że to będzie dobra książka na początek. Ma wszystko, czego potrzeba dobrej książce – katastrofę, charyzmatycznych bohaterów, świetną narrację. W środku są zdjęcia, które zawsze mocno doceniam – bo to zupełnie co innego czytać np. o likwidatorach, o tych młodych ludziach, którzy gołymi rękami próbowali ogarnąć sytuację, a móc spojrzeć im w oczy. Do tej historii autor zrobił 1579 przypisów, co znowu pokazuję skalę tego przedsięwzięcia. A w ogóle tego nie czuć w lekturze!

Mogłabym Wam jeszcze sporo pisać, albo wrzucić jeszcze sto zdjęć z wyjazdu. Ale przekonajcie się sami, jeśli do tej pory jeszcze tej książki nie czytaliście. Warto! To historia w najlepszym wydaniu! Jedyną uwagę mam do chwytliwych napisów na okładce i do samego podtytułu książki. Nie wiem dlaczego autor nie zorientował się, że przed 2019 rokiem ktoś już pisał książki o Czarnobylu. To, co opisuje w książce dzisiaj ciężko nazwać nieznaną prawdą. Lepiej brzmi, to fakt, ale jeśli znacie historię Czarnobyla albo czytaliście wcześniej książki o nim, to w tej nie znajdziecie żadnej nieznanej prawdy. Ale to tylko kosmetyczny szczegół – książka jest rewelacyjna i chyba jedna z najlepszych, jakie czytałam w tym temacie!

Ocena: 5/6
©Bardziej Lubię Książki Niż Ludzi
Miałam piętnaście lat, gdy uczniów szkoły podstawowej, do której uczęszczałam zgromadzono, aby podać im płyn Lugola, czyli czyli wodny roztwór jodku potasu i pierwiastkowego jodu. Z uwagi na niedostępność tabletek jodu, ówczesne polskie władze podjęły niekonwencjonalną decyzję, aby podać jod dzieciom w całym kraju. W ciągu kilkudziesięciu godzin stabilny jod podano 18,5 mln osób, w znacznej większości dzieciom do siedemnastego roku życia. Był to jeden z przypadków w historii PRL, kiedy władze polskie mimo początkowych oficjalnych zaprzeczeń strony radzieckiej o nuklearnej katastrofie podjęły działania wbrew ich zaleceniom, ale w interesie własnych obywateli. Stałam więc w kolejce wraz z moimi kolegami i koleżankami, aby przyjąć dawkę płynu Lugola, ale oczywiście nikt z nas nie miał pojęcia, co tak naprawdę się wydarzyło. Słuchaliśmy plotek, niektóre wzbudzały strach, ale generalnie wszyscy potraktowaliśmy to jako ciekawostkę w naszym zwyczajnym życiu. Jako nastolatka nie miałam pojęcia, że gdzieś daleko na wschodzie, w bratnim Związku Radzieckim doszło do wypadku, który na zawsze zmienił nasz świat. Dzisiaj, po latach, dowiadujemy się coraz więcej na temat historii czarnobylskiej katastrofy. Powstają filmy, seriale (jeden z najbardziej znanych to produkcja HBO, Czarnobyl), publikowane są wspomnienia, relacje świadków i reportaże. Jedną z takich publikacji jest książka O północy w Czarnobylu autorstwa Adama Higginbothama, który dzięki licznym wywiadom oraz dostępowi do odtajnionych akt i niepublikowanych wspomnień, przedstawił nieznaną historię tragedii w Czarnobylu.

Od wydarzeń w Czarnobylu minęło ponad trzydzieści lat, nadal jest ona synonimem najgorszej katastrofy nuklearnej w historii ludzkości. Jednocześnie prawda o wybuchu reaktora jądrowego ujawnia zdumiewającą już dzisiaj rzeczywistość dnia codziennego w ostatnich latach istnienia ZSRR. Wątek społeczny jest jednym z ważniejszych elementów książki O północy w Czarnobylu. Dzięki odtworzeniu doświadczeń świadków katastrofy, wywiadom i relacjom, autorowi książki udało się ukazać szersze spojrzenie na katastrofę, począwszy od decyzji budowy elektrowni atomowej w pobliżu Kijowa pod koniec lat sześćdziesiątych XX wieku, poprzez samą katastrofę 1986 roku, aż po współczesność. Ilość literatury fachowej na temat katastrofy w Czarnobylu jest dzisiaj ogromna, momentami wręcz przytłaczająca, żeby zrozumieć istotę wydarzeń sprzed ponad trzydziestu lat, należałoby przeanalizować wiele dokumentów, schematów i badań. Dla potrzeb czytelników, którzy interesują się tematem, Adam Higginbotham wykonał ogromną pracę. Przez ponad dziesięć lat prowadził reporterskie śledztwo nad czarnobylską katastrofą, której prawdziwą historię ukrywano, co skutkowało nadwątleniem zaufania społecznego do energetyki jądrowej na całym świecie.
Pierwsza część książki O północy w Czarnobylu poświęcona jest życiu mieszkańców Czarnobyla i dzisiejszego miasta widmo, czyli Prypeci - wzorcowego osiedla dla pracowników elektrowni, w którym życie układało się niemal sielankowo, w porównaniu do innych miejsc w chylącym się ku upadkowi imperium radzieckiego. Tak więc w książce Adama Higginbothama Prypeć to miasto z całym dobrodziejstwem w postaci szkół, przedszkoli, szpitala, basenów, palców zabaw i plaż na piaszczystych brzegach rzeki. Cudowna bańka niczym "oaza dostatku na pustyni niedoborów i deprawacji", gdzie sklepy z żywnością wyposażone były o niebo lepiej niż najlepsze sklepy w Kijowie. Można było w nich kupić cielęcinę, świeże ogórki i pomidory a nawet pięć rodzajów kiełbas.

W domu towarowym Raduga - czyli Tęcza - dostępna była nawet austriacka zastawa i francuskie perfumy - i to bez konieczności zapisywania się na listę

Atomgrad miał mnóstwo zieleni, w tym 33 000 krzewów róż, które uwielbiał dyrektor elektrowni w Czarnobylu Wiktor Briuchanow. Wszystko to powodowało, że wiosną 1986 roku Czarnobyl był oficjalnie jedną z najlepszych elektrowni jądrowych w ZSRR. Pracownicy elektrowni awansowali szybko i bezproblemowo. Niektórzy zdobywali stanowiska dzięki partyjnemu wsparciu, na przykład główny inżynier i wicedyrektor elektrowni, Nikołaj Fonin nie miał pojęcia o energii jądrowej czy fizyce nuklearnej, ale uczył się jej...na kursie korespondencyjnym. Poza kontrowersyjnymi decyzjami personalnymi w elektrowni podejmowano również bardzo niebezpieczne działania związane z samym reaktorem. Próba wyłączenia reaktora za pomocą specjalnych prętów kontrolnych z grafitem skończyła się katastrofą.
W drugiej części swojej książki Adam Higginbotham opisał tragiczne w skutkach następstwa zarówno samego wypadku w elektrowni, jak i decyzji o użyciu jednostek straży pożarnej, które jako pierwsze stawiły się na miejscu katastrofy, ale nikt nie powiadomił ich, że będą miały kontakt z radioaktywnym dymem i odpadami. Równie smutne były skutki zbyt późnej ewakuacji mieszkańców miasta Prypeć. Autor porównał zarządzanie elektrownią i późniejsze decyzje po jej katastrofie do centralnie sterowanego zarządzania całym imperium ZSRR.

Książka O północy w Czarnobylu dołączyła do całej serii literatury czarnobylskiej, uzupełniając wiele luk w naszej dotychczasowej wiedzy na temat katastrofy reaktora w bloku energetycznym nr 4 Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej. Skrupulatne śledztwo autora zapisane w postaci reportażu zostało wzbogacone bibliografią, mapami i planami oraz listą osób, które nazwano osobami dramatu. Adam Higginbotham stworzył bardzo przemyślane studium koszmaru katastrofy nuklearnej, którą próbowano za wszelką cenę zatuszować. Jest to również ważne ostrzeżenie dla wszystkich, którzy sądzą, że współcześnie jesteśmy już dostatecznie dobrze przygotowani do radzenia sobie z nuklearnymi wypadkami.

Ocena: 5/6
©Wasilka - Słowa jak marzenia
Kolejna rocznica czarnobylskiej katastrofy zaowocowała wysypem publikacji na temat samego wypadku oraz jego konsekwencji. Pisaliśmy już wcześniej o znakomitej książce Kate Brown Czarnobyl. Instrukcje przetrwania, która kładzie nacisk na skutki całego wydarzenia. Książka Higginbothama skupia się natomiast na jego przyczynach.

Brytyjski dziennikarz od lat pracujący jako nowojorski korespondent prasy z Wielkiej Brytanii, poświęcił kwestii Czarnobyla ponad dziesięć lat. Swój reportaż oparł na rozmowach ze świadkami opisywanych wydarzeń oraz udostępnionych niedawno publicznie po raz pierwszy, nowych dokumentach. Książka jest bez wątpienia dobrze udokumentowana o czym świadczy chociażby niemal sto stron przypisów i bibliografii.

Sama narracja poprowadzona jest w chwytliwym stylu powieści sensacyjnej. Co niewątpliwie sprzyja wartkiej lekturze. Czytelnik ma wrażenie obcowania z naoczną relacją, a duża ilość szczegółów zawartych w książce efekt ten tylko potęguje. Za niewątpliwą zaletę wydawnictwa można uznać także zamieszczone na początku mapy i schematy. Tego typu dodatków często w publikacjach reportażowych brakuje, a tymczasem te zaledwie pięć stron niewątpliwie znacząco pomaga zwizualizować cały problem.

Sama katastrofa jest dla Higginbothama także pewną metaforą funkcjonowania całego Związku Radzieckiego. Dla osób pamiętających tamte czasy pewne fakty nie są być może nie będą bardzo odkrywcze, jednakże po 33 latach od tragedii wyrosły pokolenia, dla których te informacje będą bez wątpienia nowością.

Ciekawa i bez wątpienia oryginalna pozycja. Atrakcyjności przydaje jej odejście od suchego, naukowego wywodu. Nowocześnie opowiedziana, nadal wstrząsająca, prowokująca do zastanowienia. Niekiedy przerażająco aktualna.

Ocena: 4/6
©donos kulturalny
Zawsze podziwiałem reporterów, którzy pchają się największe bagno świata, żeby inni mogli o nim przeczytać. Jest w tym coś misyjnego, że Ci ludzie w krócej niż dobę znajdują się w miejscach, w których nigdy nie chciałbyś się znaleźć, ale powinieneś o nich wiedzieć. Natomiast w tych, którzy dziesiątki lat po wydarzeniu wracają do niego, drążą, analizują i prostują „prawdy” pisane na gorąco przez ówczesne rządy i media jest jeszcze coś, co na potrzeby tego tekstu nazwałem heroizmem historycznym.

Tony dokumentów, dziesiątki wywiadów z ludźmi, których namierzenie trwało miesiące lub lata, odkręcanie propagandy. Takiego zadania podjął się stosunkowo młody amerykański dziennikarz. Jak mu to wyszło? Wyśmienicie!

Nie ukrywam, że książka jest skomplikowana. Nie można jej przekartkować. Jest naszpikowana faktami, naukowymi wyjaśnieniami, technicznymi opisami, a znajomość chemii i fizyki bardzo pomaga w odbiorze książki. Pomiędzy tymi, znajdziecie jednak sporo fragmentów, które traktują o ludziach. O ludziach na każdym szczeblu drabiny społecznej. Od rolników, przez szeregowych pracowników elektrowni, aż po jej kierownictwo ówczesny rząd ZSRR. Jakie myśli i emocje były głowach przed, w trakcie i po wybuchu? Tego wszystkiego dowiecie się z tej książki.

Fabuła jest powszechnie znana, więc nie ma sensu do tego nawiązywać. Ale tego, jak głęboka jest Twoja niewiedza, dowiesz się bardzo szybko, sięgając po tę książkę. Ja przytoczę tylko jedną ciekawostkę, aby nie psuć Ci lektury: Chmura radioaktywna została odnotowana aż w Japonii i Kalifornii…

Kawał dobrego, obiektywnego dziennikarstwa. O północy w Czarnobylu to fantastyczna książka, którą gorąco polecam.

Ocena: 5+/6
©PanCzyta.pl
Komentarze dotyczące książki:
  • Awatar

    Bardzo dobra książka o największej światowej katastrofie jądrowej. Poznajemy nie tylko sam jej przebieg, ale także biografie aktorów tego dramatu - młodych wykształconych radzieckich inżynierów, którzy odeszli zdecydowanie za wcześnie. Sam Autor określa książkę jako reportaż historyczny, ale czyta się ją jak powieść. Dużym plusem jest jej przejrzystość i zrozumiałość. Nie przytłacza naukowy słownictwem, ani przydługimi opisami skomplikowanych reakcji fizyczno-chemicznych. Rzeczowa i rzetelna dziennikarska robota, wyjaśniająca zatajane i przemilczane wątki tej tragedii. Polecam.

  • Awatar

    Bardzo dobra książka pokazująca całościowy obraz katastrofy w Czarnobylu, od błędów w konstrukcji reaktora, dyletanctwa, rosyjskiej paranoi i zwykłej bezmyślności, do czasów współczesnych.

Warto zerknąć