ebook Szeptacz
4.11 / 5.00 (liczba ocen: 14141)

Szeptacz
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - najniższa oferta: 20.80
Audiobook - najniższa oferta: 26.00
31.90 złpremium: 19.14 zł Lub 19.14 zł
-34% 20.80 zł
22.32 zł
23.93 zł Lub 21.54 zł
23.29 zł
25.11 zł
25.23 zł
25.52 zł
25.52 zł
26.80 zł
28.39 zł
28.71 zł
29.00 zł
31.89 zł
31.89 zł
Inne proponowane

O Szeptaczu mówi się, że jest jednym z najbardziej oczekiwanych thrillerów na rynku księgarskim w 2019 roku. I jeśli wierzyć zapewnieniom wydawcy, oraz tych, którzy są już po lekturze, to jest historia, której mrok i napięcie oplecie Twoją duszę i nie opuści jej do zamknięcia ostatniej strony.

Fabuła:

Pisarz Tom Kennedy, wraz z synem wyjeżdżają  do Senne Featherbank, aby w nowym miejscu spróbować pozbierać się po śmierci ukochanej żony i matki. Ich wspólne relacje wcale nie są łatwe, a na miejscu sytuację komplikuje fakt, że miejscowość ta skrywa swoje mroczne tajemnice. Przed dwudziestu laty, seryjny morderca porwał i zabił tu pięciu kilkuletnich chłopców. Ciała jednego z nich nigdy nie zdołano odnaleźć. Media nazwały mordercę Szeptaczem, gdyż polując na swe ofiary miał w zwyczaju szeptać pod oknami ich domów. Prowadzącym w tej sprawie śledztwo, udało się ustalić sprawcę tych czynów i zasądzić wyrok wieloletniego więzienia.

Kiedy po wielu latach, tamte rany zdają się być już zaleczone, dochodzi do kolejnego porwania jednego z miejscowych chłopców. Policja ustala, że wydarzenie to jest bliźniaczo podobne do sprawy, która stała się kiedyś wspólnym koszmarem mieszkańców Senne Featherbank. Czy Szeptacz powrócił, a może ktoś w bardzo udany sposób naśladuje jego postepowanie? Finał sprawy okaże się niezmiernie zaskakujący.

Szeptacz jest książką, która dostarczy czytelnikowi wszystkich możliwych emocji. To faktycznie jeden z tych thrillerów, który nie tylko przeraża, ale pozostaje z czytelnikiem jeszcze po zakończonej lekturze.

Rekomendacje:

Szeptacz to nie tylko wciągający, z lekkością literacką napisany thriller, lecz także historia bardzo smutna, przytłaczająca, skłaniająca do refleksji. Znajdziecie tu bowiem bohaterów, którzy tak mocno są zanurzeni we własnym bólu, samotności, a nawet nałogach, że przestają dostrzegać to, co powinno być dla nich najważniejsze. – Kasia Sosnowicz – SieCzyta

Napięcie rośnie powoli, ale kiedy osiąga punkt kulminacyjny, akcja rusza z kopyta. - Katarzyna Chojnacka-Musiał - Bibliotecznie

Dawno nie czytałam takiej książki, gdzie czujność czytelnika uśpiona dramatem męża i synka, i ich nowym, spokojnym miejscem zamieszkania, jest wystawiona na tak niespodziewany dreszcz emocji. A piękna kolorowa ćma długo będzie budzić lęk samym wspomnieniem. I szept. Niech nikt do mnie nie szepcze. – Joanna Onysk – CzytAśka

Zazwyczaj polecenia innych autorów, widniejące na okładkach książek, nijak się mają do rzeczywistości. W przypadku Szeptacza jest zupełnie inaczej. W pełni podzielam zachwyty nad tą lekturą. – Kasia Nowak – Kasia i Książki

Szeptacz od Alex North możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3). UWAGA! Opis książki, stanowi własność serwisu UpolujEbooka.pl, kopiowanie oraz rozpowszechnianie opisów jest zabronione przez UpolujEbooka.pl ©2020. Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. z 2006 r. Nr 90, poz. 631 z późn. zm.)
Nie każdy, kto zachowuje się jak twój przyjaciel, naprawdę nim jest.
Już od jakiegoś czasu szukałam w thrillerach powiewu świeżości, czegoś innego, czegoś nieprzewidywalnego. Czytam ich sporo, tymczasem przewidywalność pewnych sytuacji w książkach sprawia, że akcja traci momenty zaskoczenia tak ważne dla swojej ciągłości i wartości. Szeptacz od razu zwrócił moją uwagę, nie tylko ciekawym blurbem, ale przede wszystkim okładką.

I nie pomyliłam się, bo już od pierwszych słów wiedziałam, że jest to właśnie taka powieść, jakiej szukałam. Wystarczyło kilka zdań, by zainteresować mnie jako czytelnika i wciągnąć mnie w historię głównego bohatera.

A nasz bohater jest postacią bardzo ciekawą.

Tom Kennedy, pisarz, stracił niedawno żonę i stał się jedynym opiekunem swego kilkuletniego syna, Jake’a. Nie za dobrze radzi sobie ze zrozumieniem chłopca i nie za bardzo potrafi się z nim porozumieć. Marzy o tym i boleśnie tęskni za żoną, która miała o wiele lepszy kontakt z synem.

Przeprowadzka do Featherbank ma być lepszym jutrem dla nich obu, początkiem optymistycznej przyszłości i czymś, dzięki czemu wreszcie nawiążą głębszy kontakt. Miasteczko wydaje się ciche i spokojne, idealne dla takiej rodziny, jak rodzina Toma, jednak kryje w swojej przeszłości mroczne sekrety, przerażające i nie do końca wyjaśnione.

Jeśli drzwi nie zamkniesz w porę, szeptać zacznie ktoś wieczorem...

Policja prowadzi obecnie śledztwo dotyczące porwania małego chłopca i zaczyna podejrzewać, że uprowadził go ten sam porywacz, który porywał i mordował dzieci w Featherbank przed dwudziestoma laty. Tylko czy to w ogóle możliwe? Tom oczywiście słyszał o tym wszystkim i dziwi go niezmiernie nieznajomy mężczyzna interesujący się jego garażem, zaglądający do niego przez okno. Jednak prawdziwe przerażenie dopada go w chwili, gdy Jake oznajmia, że pewnego wieczoru jakiś człowiek szeptał do niego przez okno…

Przez kilka sekund panowała kompletna cisza. Potem rozległ się hałas, którego Jake nie potrafił zidentyfikować. Jakby ktoś przesuwał meble.

Tom jest zagubiony, nie potrafi skupić się na pracy, nie potrafi się odnaleźć w nowej rzeczywistości bez żony, w innym mieście, które przecież miało być jego ostoją spokoju i bezpiecznym domem. Podobnie czuje się jego syn, również tęskni za mamą, do tego prześladuje go trauma związana z jej śmiercią, boi się, ucieka w świat wyobraźni. Jego drogi z ojcem się rozmijają, przez co obaj mają wrażenie wyobcowania i niedopasowania. Chłopiec czuje się inny nawet przebywając pośród swoich rówieśników. I jeszcze ten obcy głos za oknem…

Powieść trzyma w napięciu od początku do samego końca. Wprawdzie akcja nie gna tu w zawrotnym tempie, jednak wciąga i porywa na tyle, by od książki ciężko się było oderwać. Autor w bardzo ciekawy sposób poprowadził narrację. niektóre rozdziały są opowiadane w formie pierwszoosobowej i mamy wówczas do czynienia z przemyśleniami głównego bohatera, inne rozdziały są poprowadzone w formie trzecioosobowej i są to wówczas różne zdarzenia poboczne. Autor ma bardzo lekkie pióro, dzięki czemu książkę czyta się szybko, nie trzeba wracać do poprzednich stron, wszystko jest przejrzyste, jasne i nieskomplikowane.

Uwagę zwraca bardzo sugestywna, wręcz niepokojąca okładka. Mimo swojej prostoty i monochromatyczności na pewno przyciągnie wzrok niejednego czytelnika w księgarni.

Książka podzielona jest na sześć części, ale szczerze mówiąc, ja nie widzę celu zastosowania takiego podziału, tym bardziej że rozdziały i tak idą po kolei od 1 do 70.

Szeptacz to bardzo dobrze skonstruowana intryga, a krótkie rozdziały sprawiają, że książkę czyta się bardzo szybko. Realistyczne postaci dopełniają całości i wszystko razem czynią z Szeptacza powieść mocno trzymającą w napięciu, jedną z tych, po które warto sięgnąć. Na pewno nie raz poczujecie dreszczyk. Polecam każdemu, kto lubuje się w thrillerach.

Ocena: 5/6
©Papuzie pióro
Szeptacz, tej książki nie można przemilczeć!

To trzeba napisać, powiedzieć, głośno wykrzyczeć. Szeptacz autorstwa Alexa Northa to fenomenalny thriller psychologiczny z najwyższej półki. Książka trafia do naszej wyobraźni niczym snajper w dziesiątkę. Towarzyszące nam emocje tłoczą do naszych umysłów permanentne poczucie strachu i paniki. Uczucie to pulsuje z każdą przekładaną stroną, gdyż każda z nich kryje przerażającą prawdę. Czy zdołacie po nią sięgnąć? Czy starczy Wam sił, by poznać finał tej historii? Każdy miłośnik gatunku zrobi to z nieskrywaną przyjemnością, gdyż poznawanie jej tłoczy w naszych włóknach układu nerwowego maksymalną dawkę adrenaliny. Zatem bez chwili wahania sięgnijcie po Szeptacza i wczytajcie się w fabułę, która nie da o sobie zapomnieć.

Wraz z głównym bohaterem Tomem Kennedym przeżywamy emocje przeszywające nas na wskroś. Tom po śmierci swojej żony, postanawia opuścić dom, który jest dla niego siedliskiem wspomnień po zmarłej małżonce. Wraz z synem przeprowadza się do małego miasteczka Featherbank. Nieświadomi historii tego miejsca postanawiają na nowo cieszyć się z życia. Niestety nie długo mogli napawać się jego urokami, bowiem dwadzieścia lat temu, doszło tutaj do zbrodni, których echo powróciło. Ich ofiarą pada syn Jake. Tom nie daje jednak wiary w opowieści syna, który zwierza mu się, że jest dręczony. Wówczas do akcji wkracza komisarz Pete Willis, który dwadzieścia lat temu prowadził dochodzenie w sprawie tajemniczego Szeptacza.

Czy tym razem zdoła doprowadzić do jego schwytania? Czy nowe okoliczności naprowadzą, go na właściwą drogę? Czy może jednak traumatyczne przeżycia sprzed lat sparaliżują jego kroki w dochodzeniu do rozstrzygnięcia tej sprawy? Koniecznie przekonajcie się na własnej skórze. Ciarki gwarantowane! Ciekawe zwroty akcji, trzymająca w napięciu fabuła spowodują, że Szeptacz jeszcze długo będzie rozbrzmiewał w Waszych uszach, umysłach i sercach. Mocna kampania promocyjna doskonale odzwierciedla siłę rażenia tej książki. Ta książka sprawi, że kładąc się do snu, kilkukrotnie sprawdzać będziecie zamknięte drzwi i jeszcze długo nie zmrużycie oczu, albowiem Jeśli drzwi nie zamkniesz w porę, szeptać zacznie ktoś wieczorem.

Ocena: 6/6
©Czyt-NIK
Wiele dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym boi się nocnych potworów. Strach ten często jest przez dorosłych bagatelizowany, traktowany jak fanaberie czy ‚widzimisię’. Co jednak, jeśli potwór istnieje naprawdę i szepcze pod oknem dziecka złowieszczą wyliczankę?

Jeśli drzwi nie zamkniesz w porę, szeptać zacznie ktoś wieczorem.
Jeśli na dwór wyjdziesz sam, złego pana spotkasz tam.
Jeśli okno uchylisz choć trochę, pukanie w szybę usłyszysz przed zmrokiem.
Jeśli jesteś sam i miewasz się źle, pan Szeptacz na pewno odwiedzi cię


Po śmierci żony, pisarz Tom Kennedy postanawia wyprowadzić się z domu, który każdego dnia przypominał jemu i jego synkowi – Jake’owi bolesną stratę. W nadziei na odzyskanie równowagi psychicznej i ‚powrót do życia’ przenoszą się do małego miasteczka Featherbank. Nie wiedzą jednak, że właśnie tutaj, dwadzieścia lat temu, miały miejsce zbrodnie, których naśladowcze echo powróciło do miasteczka właśnie teraz…

Wszystko wskazuje na to, że kolejnym celem Szeptacza będzie Jake, mały, nadwrażliwy chłopiec, którego ‚wybujałym’ opowieściom ojciec nie daje wiary.
W tej pełnej napięcia i strachu powieści, autor wiele miejsca poświęca właśnie relacji ojcowsko-synowskiej.
Tom zamęcza się wewnętrznymi rozterkami i wątpliwościami dotyczącymi swych wychowawczych umiejętności. Nie robi jednak zbyt wiele, by relacje z synkiem uległy poprawie, jego ciągłe ‚samobiczowanie się’ nie ma przełożenia na przyszłe czyny. Mężczyzna kocha syna, jednak mnie – czytelnika bardzo irytował sposób w jaki go traktował. Chłopiec ewidentnie widzi i czuje więcej, Tom jednak ucina wszelkie próby wyjaśnienia, zrzucając jego zachowanie na karb swojej nieumiejętności sprawowania nad nim opieki.
Bardzo denerwowały mnie momenty, gdy zostawia na noc przerażonego synka samego w pokoju (wszak rodzice z dziećmi spać nie mogą…), czy irytuje się słysząc rozmowę syna z wyimaginowanym przyjacielem…

Prócz Toma, ważną postacią w tej historii jest komisarz Pete Willis, który dwie dekady temu ścigał Szeptacza. Do dziś zmaga się z lękiem i wstrząsającymi obrazami, które widział w trakcie prowadzonego śledztwa. Tego wewnętrznego boju nie ułatwia uzależnienie od alkoholu, który przy każdej okazji zdaje się wyciągać do niego swe etanolowe macki.

Wszystkie wewnętrzne rozterki bohaterów nadają książce znamiona powieści psychologicznej, mogą jednak nieco drażnić czytelnika, chcącego jak najszybciej przejść do meritum powieści i poznać tożsamość mężczyzny terroryzującego miasteczko.

Szeptacz to naprawdę dobry thriller psychologiczny, któremu mocy dodają dodatkowe akcenty paranormalne. Od pierwszej strony wzbudza napięcie i lęk. Bohaterowie mogą irytować, jednak są jacyś i co ważne jesteśmy w stanie zrozumieć na skutek jakich wydarzeń ich charaktery uformowały się w taki, nie inny sposób.
W zanadrzu autor trzyma również kilka ciekawych powiązań i zwrotów akcji, których czytelnik z pewnością się nie spodziewa.
Samo zakończenie – nieprzewidywalne, w zasadzie nie miałam żadnych podejrzeń co do sprawcy, mimo iż autor podsuwa nam tropy prowadzące do oczywistego mordercy.
Uważny czytelnik nie da się jednak zwieść na manowce…

Książka, aż prosi się o ekranizację! To mógłby być naprawdę dobry film.

Ocena: 5/6
©Miłość do czytania …
Jeśli drzwi nie zamkniesz w porę, szeptać zacznie ktoś wieczorem…

Pisarz Tom Kennedy nie potrafi pogodzić się z nagłą śmiercią żony. Tęsknota za nią staje się szczególnie dotkliwa w momentach, gdy nie może znaleźć wspólnego języka ze swoim synem. Obaj mają nadzieję, że zmiana otoczenia pozwoli im uporać się z traumą.

Senne Featherbank wydaje się idealne, by zacząć wszystko od nowa. Ale miejscowość ma swoją mroczną przeszłość. Dwadzieścia lat wcześniej seryjny morderca zamordował tu pięciu kilkuletnich chłopców. Prasa nadała mu przezwisko Szeptacz, ponieważ w nocy miał w zwyczaju szeptać pod oknami swych ofiar.

Kiedy dochodzi do zaginięcia małego chłopca, koszmar sprzed lat powraca. Prowadzący śledztwo detektywi dostrzegają niepokojące podobieństwo do sprawy Szeptacza...

Będziemy tutaj bezpieczni.
Będziemy tutaj szczęśliwi.
I przez pierwszy tydzień rzeczywiście tak było.


O Szeptaczu jest ostatnio bardzo głośno i to nie bez powodu! Intrygujący opis książki skusił wielu fanów mocniejszych wrażeń, którzy automatycznie postawili mu poprzeczkę wyjątkowo wysoko. Sama należę do osób, jakie od thrillera wymagają naprawdę mocnego, przeszywającego klimatu, dobrze nakreślonych portretów psychologicznych i napięcia, od którego wręcz kręci się w głowie. Czy moje oczekiwania zostały spełnione? Nawet z nadwyżką! Do dziś nawiedza mnie w snach dziewczynka z włosami sterczącymi na jedną stronę...


Nie da się ukryć, już sama okładka jest zapowiedzią mrożącej krew w żyłach lektury, następny jest wstęp powieści, po którym czytelnik doskonale zdaje sobie sprawę, że czeka go fascynująca, hipnotyzująca, ale i pełna adrenaliny przygoda. Potem jest już tylko lepiej, książka wyróżnia się wyjątkowym napięciem, tajemniczością i magnetyzmem, po otworzeniu, nie sposób odłożyć ją na półkę, przepadamy bez pamięci i z zapałem pochłaniamy nakreśloną mroczną historię.

Frank Carter. Mężczyzna, który dwadzieścia lat temu porwał i zamordował pięciu chłopców z Featherbank. Pete w końcu go złapał, ale sprawa ta wciąż wywoływała przerażenie. Wolałby, żeby już nigdy więcej nie wspomniano o tym w jego obecności. Bał się, że imię mordercy jest niczym przekleństwo, które przyzywa z mroków najgorsze potwory.

Bezsprzecznie, Alex North może pochwalić się bujną wyobraźnią oraz niesłychanym talentem manipulowania czytelnikiem. Umiejętne stopniowanie napięcia nie jest mu obce. Nieświadomy czytający pomału staje się zakładnikiem owej mrocznej intrygi, pisarz bawi się z nim w kotka i myszkę, przeraża okropnymi opisami makabrycznych zbrodni czy paranormalnych zjawisk, by po chwili uspokoić skołatane nerwy, siejąc złudny spokój i koniec kłopotów, po to, by za jakiś czas uderzyć niespodziewanie ze zdwojoną mocą. Taka huśtawka powoduje w końcu, że pochłaniający historię jest w ciągłej gotowości, napięcie niemal pulsuje mu w skroniach, a on nie potrafi się wyciszyć, bo już doskonale zdaje sobie sprawę, że chwilowy zastój, gwarantuje potężną burzę. Niestety, mimo że stara się być przygotowany, pisarz i tak go zaskoczy, i to jest właśnie najwspanialsze w tej uzależniającej, niebezpiecznej opowieści!

Gazety nadały Carterowi przezwisko Szeptacz. Najpierw zaprzyjaźniał się ze swoimi ofiarami, bezbronnymi i zaniedbanymi dziećmi, a dopiero potem je porywał. W nocy miał w zwyczaju siadać pod ich oknami i prowadzić z nimi długie rozmowy ściszonym głosem.

Język pisarza jest lekki, przystępny i nadzwyczaj sugestywny, działa na wszystkie zmysły czytającego. To właśnie dlatego tak bardzo szokują i bolą opisy makabrycznych zbrodni, dokonanych na niewinnych dzieciach, trudna sytuacja między Tomem a jego synem silnie angażuje i skłania do refleksji, a niewyjaśnione głosy i pojawiająca się niewidzialna dziewczynka wywołują dreszcze, rozbudzają wyobraźnię, a momentami nawet przeszywają do szpiku kości. Tak, to zdecydowanie jedna z tych opowieści, którą przeżywa się całym sobą, a że nie należy do subtelnych oraz optymistycznych, doświadczenia będą wyjątkowo silne, niezapomniane, a nawet przesiąknięte grozą.

Mój wrażliwy syn napawał mnie lękiem. Zdarzało mu się lunatykować i miał nieistniejących znajomych, z którymi rozmawiał w miejscach publicznych i którzy uczyli go przerażających rymowanek. To było makabryczne.

Ogromne brawa należą się również autorowi za doskonale nakreślone, dopracowane i złożone portrety psychologiczne. Jestem pod ogromnym wrażeniem, jak zostały wykreowane zwłaszcza negatywne postacie, ich wypaczenia, mroczna natura, wielowymiarowość oraz zawiłość. Pozytywni bohaterzy także nie są łatwi do jednoznacznej oceny, a to zasługa ukazania ciemności, jaka tkwi praktycznie w każdym człowieku.

Jeśli drzwi nie zamkniesz w porę, szeptać zacznie ktoś wieczorem.
Jeśli na dwór wyjdziesz sam, złego pana spotkasz tam.
Jeśli okno uchylisz choć trochę, pukanie w szybę usłyszysz przed zmrokiem.
Jeśli jesteś sam i miewasz się źle, pan Szeptacz na pewno odwiedzi cię.


Szeptacz jest niesamowicie wciągającym, na wskroś przeszywającym, rozbudzającym strach i mroczną wyobraźnię thrillerem, którego lektura usatysfakcjonuje najbardziej wymagających fanów mocnych wrażeń. Mistrzowsko stopniowane, otumaniające napięcie, niebanalna, dopracowana historia, mroczny, obezwładniający klimat, jaki momentalnie udziela się czytającemu i nie odpuszcza, jeszcze długo po odłożeniu książki, genialne, wielowymiarowe portrety psychologiczne, liczne zwroty akcji i co najważniejsze, stale obecny strach, jaki u każdego czytającego przyjmuje inną, indywidualną formę, a wszystko to dopieszczone wyjątkowo sugestywnym piórem, dzięki któremu owa mroczna opowieść angażuje aż zbyt silnie, stając się niemal namacalnym doświadczeniem. Zatraćcie się w tej niezwykłej, niejednoznacznej, dopracowanej oraz przerażającej historii i przekonajcie się na własnej skórze, jak smakuje prawdziwy strach! Polecam gorąco!

Ocena: 6/6
©Z fascynacją o książkach
Przez te wszystkie lata twierdziłem, że nie ma się czego bać. Próbowałem ci wmówić, że nie istnieją żadne potwory. Wybacz, ale kłamałem.

Do tej pory w mojej blogowej karierze nie zdarzyło się, żebym napisała coś na książkę, która jest kryminałem, thrillerem, horrorem. Zawsze odmawiałam, bo po pierwsze te krótkie polecajki są do siebie bardzo podobne i trudno brać je na poważnie, a po drugie i ważniejsze, żadna książka nie spowodowała, żebym chciała to zrobić. Aż do Szeptacza Alexa Northa. Czym więc powieść Northa wyróżnia się spośród setek innych? Dla mnie to dwa elementy – dzieci i szeptanie. Tak zresztą właśnie napisałam w swojej polecajce:

To dobra historia! Połączenie dzieci i szeptania to najstraszniejszy pomysł jaki mogę sobie wyobrazić.

I ciągle podpisuję się pod tym obiema rękami. Dzieci to najlepsze co może spotkać horror! Jeśli jakikolwiek twórca chce wprowadzić element niepokoju, wykorzystuje do tego dzieci. I nawet nieważne, czy małe czy duże, czy blond czy z ciemnymi włosami, czy wesołe czy smutne. Zawsze, ale to zawsze możecie być pewni, że jeśli pojawia się dziecko, będzie się działo coś strasznego. Kiedyś dużo się nad tym zastanawiałam, dlaczego właśnie dzieci wywołują taki efekt. I chyba już wiem. Ja bardzo lubię się bać, lubię być straszona, ale w elegancki sposób. Nie dla mnie litry rozlanej krwi, flaki na wierzchu i piła mechaniczna. Ale za to skrzypiące drzwi, ciemne zaułki, wolno podjeżdżająca kamera, poczucie, że za chwilę coś może na ciebie wyskoczyć… I właśnie dzieci idealnie się w to wpasowują – nikt raczej w opowieści ich nie rozszarpie piłą, ale już opętanie przez siły nieczyste? Dlaczego nie!

Wiecie, jaka jest jedna z najstraszniejszych historii, jakie słyszałam? Dziecko siedzi na łóżku i mówi rodzicowi, że pod jego łóżkiem jest potwór. Rodzic ostrożnie zagląda, a pod łóżkiem leży dziecko, które szepcze po cichu Na moim łóżku siedzi potwór. Nawet teraz mam ciary! Jak widać, naprawdę niewiele trzeba, żeby wyobraźnia zaczęła pracować. I taka właśnie jest książka Alexa Northa. Zaczyna się mocnym akcentem, chłopcem, który ma niewidzialnego przyjaciela, co samo w sobie już jest niepokojące. Umówmy się, że większość dzieci miało kiedyś taką fazę, i wiem, że to dosyć naturalny proces, ale naprawdę bardzo łatwo go przerobić w coś więcej niż tylko żywa wyobraźnia dziecka.

Alex North bardzo zgrabnie połączył wiele elementów, które nadają klimat tej historii – motyw ojca i syna, nowy dom, legenda o Szeptaczu, wątek kryminalny, wątek rodzinny, tajemnica, trochę akcji. Wszystko do siebie pasuje. Początkowo wydaje się, że to klasyczna historia – ojciec z synem przeprowadzają się do nowego miejsca, każdy z nich walczy ze swoimi traumami i strachami. Akurat w tym samym momencie ginie w miasteczku chłopiec, okazuje się, że grasował tu kiedyś morderca, nazywany przez wszystkich Szeptaczem, bo szeptał pod oknami ofiar, a mały Jake słyszy szeptanie… North buduje napięcie bardzo umiejętnie, tak poprowadził tę historię, że wielokrotnie miałam ciarki. Zostawia bardzo dużo przestrzeni na wyobraźnię czytelnika, co w takich książkach sprawdza się doskonale. Do tego dorzuca jeszcze kilka świetnych zwrotów akcji, takich twistów, których z pewnością nie będziecie się spodziewać. Teraz, kiedy o tym myślę, to z kilkoma rozwiązaniami spotkałam się chyba po raz pierwszy, co w literaturze gatunkowej nie zdarza się praktycznie nigdy. Szeptacz to książka, która mnie przestraszyła i zaskoczyła – i te dwie rzeczy wystarczą, żebym mogła nazywać ją książką dobrą.

Jedyne do czego mogłabym się przyczepić, to zbyt, jak na mój gust, sentymentalne zakończenie. Ale poza tym to bardzo dobra rzecz! Nie przywiązywałabym się w jej wypadku do gatunkowych szufladek – bo to thriller, ale trochę też kryminał, trochę literatura grozy, trochę sensacja. Najważniejsze, że to wciągająca opowieść, która ma do zaoferowania coś nowego i świeże spojrzenie na tak wyeksploatowany gatunek. Najbardziej zadziała na tych, którzy boją się dzieci i szeptania tak samo jak ja. Ale nawet jeśli nie – jestem pewna, że znajdziecie w niej również coś dla siebie.

Ocena: 5/6
©Bardziej Lubię Książki Niż Ludzi
Cały Instagram wręcz żyje tę książką - można odnieść wrażenie, że wkrótce jej okładka wyskoczy nam z szafy czy lodówki. Niektórych taka intensywna promocja zniechęca i czekają, aż kurz popularności opadnie, by w spokoju zabrać się za lekturę i przekonać, czy szum nie był przypadkiem zrobiony na wyrost. Jeśli czekacie na taki moment to już spieszę, by rozwiać Wasze wątpliwości - nie musicie czekać, ten szum jest zupełnie adekwatny do jakości tej książki - jej fabuły, zagadki, bohaterów, języka i co sobie tam jeszcze wymyślicie.

Jeśli drzwi nie zamkniesz w porę, szeptać zacznie ktoś wieczorem...

Jake to sześcioletni chłopiec, któremu niedawno zmarła mama. Jego ojciec - pisarz Tom Kennedy - nie radzi sobie z tą stratą i nie umie nawiązać więzi z synem. Postanawia zacząć wszystko od nowa w Featherbank - to Jake wybiera ich nowy dom z dostępnych do sprzedaży w tej miejscowości. Jeszcze przed przeprowadzką pewna dziewczynka uczy Jake'a rymowani, której początek możecie przeczytać powyżej. Okazuje się, że ta rymowanka jest popularna takę w Featherbank... I że przed dwudziestoma laty doszło do kilku porwań dzieci, które skończyły się tragicznie. Ich sprawca odbywa karę więzienia, jednak kolejny raz dochodzi do porwania kilkuletniego chłopca. Co łączy obecne porwanie z tymi sprzed lat? Zanim do nich dochodzi, dzieci słyszą szeptanie za oknem. Jake pewnej nocy również słyszy owo szeptanie...

Powiem Wam tak - tej książki wręcz nie da się przeczytać na kilka razy. Jak ją wzięłam do ręki, tak odłożyłam dopiero, jak skończyłam. Czy jest zatem wciągająca? Na pewno! A czy klimatyczna? Bardzo. Wręcz czułam emocje Toma, niepokój mieszkańców miasteczka, ambicje policjantów, prowadzących sprawy porwań - strach tych ludzi wręcz przywierał do mnie. Przerażająca? Jak najbardziej. Wyobraźcie sobie strach o własne dzieci - i nie można być bezpiecznym we własnym domu!

Autor zasługuje na brawa nie tylko za fabułę i sposób poprowadzenia historii, ale także (o ile nie przede wszystkim) za genialne ukazanie relacji Toma z synem, a właściwie jej ewolucji. Jestem pod wrażeniem, w jak subtelny i jasny sposób autor ukazuje jej skomplikowany charakter. W ogóle wszyscy bohaterowie wykreowani przez Alexa Northa są wykreowani dobrze i charakterystycznie, a autor nie boi wyzwań - co widać choćby w kreacji tytułowego Szeptacza.

Narracja poprowadzona jest kilkutorowo - oczywiście z perspektywy Toma i Jake'a, ale także policjantów, prowadzących sprawy porwań - teraz i przed laty. Jeden z nich odgrywa znaczną rolę w życiu naszych bohaterów - jaką? O tym musicie przekonać się sami, nie mogę za wiele zdradzać.

Szeptacza czytało się świetnie - nie tylko za sprawą klimatycznej i wciągającej fabuły, ale także dzięki bardzo przystępnemu stylowi autora (duże podziękowania dla tłumacza!) - przez lekturę się wręcz płynie, a kolejne kartki przewracają się same. Zagadka jest zaskakująca (przynajmniej dla mnie) - miałam kilka koncepcji, ale ostatecznie żadna z nich nie pokryła się z tym, co wymyślił autor - choć gdzieniegdzie da się odczytać pewne sygnały, które wskazują, jakie będzie zakończenie. A postać dziewczynki, która uczy Jake'a rymowanki... Świetny zabieg, też się nie spodziewałam, o co może chodzić.

Jeśli zatem poszukujecie wciągającego thrillera, na coraz dłuższe jesienne wieczory - Szeptacz będzie dobrym wyborem. I powiem Wam, że zawsze miałam świra na punkcie zamykania wszędzie za sobą drzwi na klucz, ale teraz... sprawdzam je dwa razy...

Ocena: 5/6
©Zakątek czytelniczy
Książkę kończyłam czytać siedząc na korytarzu i czekając na Julkę. W pewnym momencie ktoś mnie dotknął za ramię (pani z sekretariatu miała do mnie pytanie, a ja nie reagowałam na nic) - i wtedy lekko krzyknęłam. Taka byłam zaczytana i zasłuchana w szepty... A o czym szepce książka? Zapraszam na moje odczucia!

JEŚLI DRZWI NIE ZAMKNIESZ W PORĘ, SZEPTAĆ ZACZNIE KTOŚ WIECZOREM.

Pisarz Tom Kennedy nie potrafi pogodzić się z nagłą śmiercią żony, stracił zapał do pracy, nie może znaleźć wspólnego języka z ich synem... Dochodzi do wniosku, że można zmiana otoczenia, domu, szkoły pozwoli im zacząć wszystko od nowa i z czystą kartą. Na miejsce swojego życia wybierają obaj Featherbank, wydawałoby się idealne, małe i senne miasteczko. Jake jego syn od razu wybrał z ogłoszenia dom, w którym chciałby zamieszkać. Na pierwszy rzut oka to strasznie "dziwny dom", ale ostatecznie Tom decyduje się na tę zmianę, mimo, że czuje jakiś lekki niepokój.

JEŚLI NA DWÓR WYJDZIESZ SAM, ZŁEGO PANA SPOTKASZ TAM.

Niestety dwadzieścia lat wcześniej strach siał seryjny morderca małych chłopców, zwany Szeptaczem, ponieważ w nocy miał zwyczaj szeptać pod oknami swoich przyszłych ofiar. Na samym początku książki dochodzi do zaginięcia 7-letniego chłopca Neila, który znika bez śladu, a policja widzi niepokojące podobieństwa do koszmaru sprzed wielu lat. Tylko, że Frank Carter siedzi obecnie w więzieniu.

Tom nie jest zachwycony nowym miejscem, nie podoba mu się dom, szkoła ma dziwne zasady, Jake zdradza ojcu, że w nocy ktoś szepce pod jego oknem.... Dodatkowo chłopiec "rozmawia" z wyimaginowanymi przyjaciółmi...

Wielu bohaterów tej książki będzie "mega dziwnych". Ciekawa jest dwutorowa konstrukcja książki, czyli z jednej strony mamy Toma i jego syna, a z drugiej policjanta Pete, który znów został wprowadzony w śledztwa dotyczące zaginięć, dlatego, że to on zajmował się kiedyś sprawą Szeptacza.

JEŚLI OKNO UCHYLISZ CHOĆ TROCHĘ, PUKANIE W SZYBĘ USŁYSZYSZ PRZED ZMROKIEM.

Jako matka na pewno mam inne odczucia do tej książki. Oj znam te historie o złym panu, który może zabrać. Teraz tak nie straszę dzieci, a po przeczytaniu tej książki to już na pewno zmieni się moje myślenie. Potrzebowałam mocnej lektury i taką dostałam.... Żałuję tylko, że nie miałam kiedy usiąść i przeczytać ją w spokoju jak normalny człowiek... A tak dawkowałam sobie napięcie, co w sumie nie było takie złe. Może nie jest to horror (w sumie nigdy nie czytałam horroru), ale na pewno jest to lektura przerażająca i taka mocno klimatyczna. Dla czytelników, którzy lubią czuć emocje, niedowierzanie, strach... a jeśli dodatkowo czytają to w nocy, a w domu coś akurat stuknie gdzieś tam... Można mieć gęsią skórkę... Jednocześnie warto zwrócić uwagę na świetnie napisany wątek obyczajowy, relacje między ojcem a synem, tęsknota za matką... Do połowy wydaje się, że książka jest spokojnym kryminałem, następnie akcja przyśpiesza i ...robi się coraz bardziej mrocznie... Na szczęście nie ma krwawych i drastycznych opisów, jest to książka chwytająca za serce, wywołująca emocje, przypominające dzieciństwo i własne lęki i strach przed... nie wiadomo czym. Książka może wcale nie jest jakaś mega straszna, ale ma taki klimat, że czytelnik wciąż czuje niepokój i czeka na...coś. Szeptacz zajmie szczególne miejsce na mojej półce.

Ocena: 6/6
©Matka książkoholiczka
O tym thrillerze napisano tak wiele dobrego, że w pewnym momencie zaczęłam się obawiać − głównie tego, że jak zwykle za bardzo się nakręcę, a powieść koniec końców nie spełni moich oczekiwań. Nieraz już przecież tak było!

Na pozór spokojne Featherbank tak naprawdę zanurzone jest w gęstym mroku. To właśnie tu przed laty mąż i ojciec Frank Carter, nazywany przez miejscowych Szeptaczem, porwał i bestialsko zamordował pięciu chłopców. Ciała jednego z nich wciąż nie odnaleziono. Śledztwo prowadził wówczas komisarz Pete Willis, dla którego to była jedna z ważniejszych i trudniejszych spraw. Choć Szeptacz został złapany i skazany na wieloletnie więzienie, nie daje o sobie zapomnieć. Gdy w podobny sposób po latach zostaje porwany kolejny chłopiec, w miasteczku znowu wybucha panika. Doświadczy jej na własnej skórze pisarz Tom Kennedy, który po traumatycznych przeżyciach wraz z synem przeprowadza się do Featherbank. Finał tej historii będzie zaskakujący.

Wszystkie moje obawy związane z Szeptaczem na szczęście okazały się nieuzasadnione. Dostałam kawał klimatycznej kryminalnej historii ze świetnie rozbudowaną warstwą obyczajową i psychologiczną. I jest to powieść moim zdaniem mocno wyróżniająca się na tle nijakich, przegadanych i po prostu nudnych opowieści, które z założenia miały być thrillerami. Tu dzieje się sporo, bo i sporo jest tajemnic, podobnie jak intrygujących, niejednoznacznych postaci, które zaskakują do ostatniej strony.

To, co cieszy najbardziej i co zwykle sprawia mi najwięcej frajdy przy tego typu lekturach, to ukryte głębiej psychologiczne spojrzenie na ludzką egzystencję. Jak zgodnie stwierdziłyśmy z Anią Sukiennik z bloga Tylko skończę rozdział, Szeptacz to nie tylko wciągający, z lekkością literacką napisany thriller, lecz także historia bardzo smutna, przytłaczająca, skłaniająca do refleksji. Znajdziecie tu bowiem bohaterów, którzy tak mocno są zanurzeni we własnym bólu, samotności, a nawet nałogach, że przestają dostrzegać to, co powinno być dla nich najważniejsze. Skupiając się tylko na własnych problemach i słabościach, tracą czujność i instynkt samozachowawczy. Stają się tym samym łakomym kąskiem dla psychopatycznego umysłu. To także powieść o niezwykle silnej rodzicielskiej więzi, która potrafi trzymać przy życiu, ale i wyrządzić sporo krzywdy. North rozkłada ją na czynniki pierwsze, wytyka błędy, obnaża ich konsekwencje, ale i daje nadzieję, że nie wszystko stracone.

Jeśli szukacie lektury, która Was pochłonie i sprawi mnóstwo czytelniczej satysfakcji, sięgnijcie po Szeptacza. To zdecydowanie jeden z ciekawszych thrillerów spośród tych, które ukazały się w tym roku na polskim rynku. Może nie czułam przy nim aż takiego przerażenia, jakiego można się spodziewać po przeczytaniu blurbów, było jednak kilka momentów, gdy miałam porządne ciary.

Bardzo dobra historia!

Ocena: 5+/6
©SieCzyta
Szeptacz jest powieścią dobrą, aczkolwiek mimo wszystko taką, którą przeczyta się raz, a potem odłoży na półkę. Posiada dobre elementy, język autora jest w porządku, klimatu nie brakuje, ale mimo wszystko nie wyróżnia się on na tle innych thrillerów czy kryminałów. Jest poprawny. Z jednej strony pojawia się policyjne dochodzenie, z drugiej doświadczenia Toma i jego syna, to wszystko ładnie ze sobą współgra, dobrze się to czyta, ale mimo wszystko nie jest to historia, która zasługiwałaby na miano niesamowitej czy wspaniałej. To po prostu kolejna dobra opowieść dla fanów gatunku, którzy szukają nieco grubszej lektury na jesienne wieczory.

Cała recenzja na blogu: Szeptacz

Ocena: 4/6
©BookeaterReality
Myśleliście kiedyś o tym, jak duży wpływ na Wasze oczekiwania w stosunku do danej lektury ma jej akcja promocyjna? I jak kształtuje się pod jej wpływem Wasz obraz tej powieści? Ja zastanawiam się właśnie, co najbardziej wpłynęło na obraz Szeptacza, jaki pojawił się w mojej głowie przed lekturą. Na pewno znaczenie miały rekomendacje znanych pisarzy z okładki, opisujące tę książkę jako niepokojący i przerażający thriller czy historię pełną grozy. I sama okładka również przywodzi na myśl raczej horror niż zwykły thriller czy kryminał.

Kiedy dostałam od Wydawnictwa MUZA przesyłkę wprowadzającą w klimat, pomyślałam, że fajnie byłoby przeczytać taką „straszną” powieść, bo już dawno nie trafiłam na fabułę, która wywoływałaby autentyczny lęk. Jeśli mam być szczera, to w tym temacie nic się nie zmieniło. Szeptacz mnie nie wystraszył, nie drgnęła mi nawet powieka. I nie, nie jestem taka twarda. Ta powieść po prostu nie jest straszna. To właściwie jedyny jej minus, który niekoniecznie ma znaczenie, w zależności od tego, czego ktoś się po niej spodziewał. Ja liczyłam na strach i dreszcze, ale ich nie dostałam, więc dla mnie ten minus jest istotny.

Tom Kennedy zostaje sam z siedmioletnim synkiem, Jakiem. Żona mężczyzny umiera nagle, na co ani Tom, ani tym bardziej jego syn, nie są gotowi. Każdy z nich próbuje poradzić sobie z nową sytuacją na swój sposób. Efekt jest taki, że niezbyt dobrze się ze sobą dogadują. Mężczyzna bardzo martwi się brakiem dobrego kontaktu z dzieckiem, które mówi do siebie i spędza czas samotnie, głównie na rysowaniu. Tom, który zawodowo zajmuje się pisaniem książek, postanawia przeprowadzić się do niewielkiego miasteczka Featherbank. Nowy dom wybierają razem z Jakiem i chociaż Tomowi niezbyt podoba się wybór chłopca, decyduje się na zakup lokum, które trochę przeraża swoim wyglądem. Wkrótce okazuje się, że nowa posiadłość ma swoją, niezbyt pozytywną, historię. Wątek kryminalny dotyczy zaginięć i śmierci małych chłopców sprzed dwudziestu lat. Mordercę nazwano Szeptaczem, ponieważ szeptał pod oknami swoich ofiar. Kiedy znika kolejne dziecko, zapomniana już sprawa powraca. Wciąż nie odnaleziono jednego z tamtych chłopców… Teraz dołączył do niego mały Neil. Kto będzie następny?

Fabuła powieści jest zwarta i logiczna. Zaintrygował mnie pomysł na szepczącego seryjnego mordercę. Opisywana przez Alexa Northa historia wciągnęła mnie od pierwszych stron. Tempo akcji początkowo nie jest zawrotne. Powiedziałabym nawet, że jest to dość spokojna, choć momentami mroczna, historia obyczajowa z wątkiem kryminalnym. Pozwala to na dokładne zapoznanie się z pojawiającymi się wciąż zagadkami i nowymi wątkami, które w mało przewidywalny sposób łączą się ze sobą. Napięcie rośnie powoli, ale kiedy osiąga punkt kulminacyjny, akcja rusza z kopyta.

Oprócz intrygi kryminalnej, autor skonstruował również świetny wątek psychologiczny. Próba poradzenia sobie ze śmiercią ukochanej osoby opisana jest z perspektywy osoby dorosłej, a także kilkuletniego dziecka. Zachowanie Jake’a jest dziwne i niepokojące. Tom ze wszystkich sił chciałby być dobrym ojcem, ale kompletnie sobie z tym nie radzi i nie rozumie własnego dziecka.

Postacie nie są szczegółowo dopracowane, ale różnią się od siebie na tyle, że mamy jasność, kto jest kim. Każda z nich ma swoje problemy, z którymi musi sobie poradzić. Świetnie przedstawiony został między innymi problem alkoholowy jednego z bohaterów. Bardzo podobał mi się sposób, w jaki autor pokazał „głosy” dołujące mężczyznę i namawiające go do sięgnięcia po kieliszek.

Język powieści jest prosty i czytelny, a opisy plastyczne. Duża czcionka pozwala na wygodne czytanie nawet przez kilka godzin bez przerwy. Szeptacz to mieszanka mroku, sensacji, kryminału i psychologii, więc jeśli lubisz takie klimaty, ta powieść jest dla Ciebie.

Ocena: 5/6
©Bibliotecznie
Jeśli drzwi nie zamkniesz w porę,
szeptać zacznie ktoś wieczorem…

Już kiedy zobaczyłam tę powieść w zapowiedziach, wiedziałam, że muszę po nią sięgnąć. Miałam też w stosunku do tej książki dość wysokie oczekiwania. Czy autor im sprostał? Zdecydowanie tak! Ogromnie się cieszę, że mogłam już się z tą powieścią zapoznać.

Pisarz Tom Kennedy wciąż nie może dość do siebie po nagłej śmierci ukochanej żony. Sytuacji nie poprawia fakt, że w ostatnim czasie coraz trudniej mu dogadać się z synem. Tym bardziej, że nietypowe zachowanie Jake’a zdaje się przybierać na sile. Tom postanawia przeprowadzić się wraz z chłopcem do stosunkowo niewielkiej i spokojnej miejscowości o nazwie Feathherbank. Niestety, zmiana otoczenia nie przynosi żadnemu z nich spokoju. Dość szybko bowiem okazuje się, że z pozoru senne miasteczko, skrywa mroczną tajemnicę. Przed dwudziestoma laty okrutny seryjny morderca, któremu prasa nadała przezwisko Szeptacz porwał tu i zamordował pięciu kilkulatków. Wkrótce dochodzi do uprowadzenia kolejnego małego chłopca…

Szeptacz to książka, która pomimo moich dość wysokich w stosunku co do niej oczekiwań i tak zdołała mnie bardzo pozytywnie zaskoczyć. Jej fabuła trzyma w niepewności niemal od pierwszej aż po ostatnią stronę a napięcie rośnie z każdym kolejnym rozdziałem. Bardzo podobał mi się mroczny i dość klaustrofobiczny klimat tej powieści, co jeszcze mocniej wywoływało u mnie dreszczyk niepokoju podczas jej lektury. Autor misternie utkał całą akcję, ciekawie też podzielił narrację. Niestety brak określenia, kto w danym rozdziale jest narratorem powodował, że na początku się w tym gubiłam.

Poza tym Szeptacz w uwagi na mocno rozbudowane wątki rodzinne okazał się lekturą nie tylko mroczną ale także niezwykle wzruszającą. Autor dość mocno wsiąknął w umysły swoich bohaterów, poświęcając sporo miejsca w tej historii na ich emocje, przeżywanie żałoby oraz rosnące poczucie lęku. Kolejnym atutem tej powieści jest moim zdaniem styl autora, z jednej strony nacechowany emocjami, z drugiej z kolei dość rzeczowy a przede wszystkim jednak lekki w odbiorze.

Podsumowując. Szeptacz zrobił na mnie ogromne wrażenie. Wieczory spędzone z tą książką uważam za niezwykle udane. Pomimo tego, że historia właściwie cały czas trzyma w napięciu, ja po prostu przy jej lekturze wypoczęłam. Zdecydowanie i z wielką niecierpliwością będę wyglądała też kolejnych powieści tego autora. Bardzo gorąco Wam polecam tę książkę.

Ocena: 5/6
©Kocham Cię, moje życie
Owdowiały pisarz Tom Kennedy, w poszukiwaniu nowego miejsca do życia z małym synkiem Jake’iem postanawia osiąść w niewielkiej, sielskiej zdawałoby się miejscowości Featherbank. Dom, na który go stać, jest może dziwny, ale jak to się ładnie ujmuje, „ma osobowość”. Miejscowość natomiast ma kilka nieprzyjemnych tajemnic. Dwadzieścia lat temu psychopata porwał tu i zamordował pięciu małych chłopców. Ciała jednego z nich do tej pory nie odnaleziono. Porywacz otrzymał przydomek „Szeptacz” ponieważ przed porwaniem, szeptał nocami do dzieci przy oknach ich pokojów.

Dodatkowo całkiem niedawno znowu zaginął sześciolatek.

Tom i Jake nic o tym nie wiedzą, ale od samego początku dom budzi ich niepokój. Jest niby przytulny, ale dziwny. Kręcący się po posesji i opodal garażu człowiek jeszcze bardziej. A gdy pewnej nocy ktoś usiłuje podstępem wejść do domu, całość zaczyna być przerażająca.

Z jednej strony wątek Toma i Jake’a rozwija się dość spokojnie. Nagła śmierć żony i matki jest przejmująca ale jest to po prostu spokojne przedstawienie historii, problemy małego Jake’a z adaptacją w szkole też specjalnie nie dziwią. Tom ma zastój pisarski, w tej sytuacji nic zaskakującego.

Z drugiej poznajemy doświadczonego policjanta, który prowadził sprawę tamtych zaginięć i teraz tez został włączony do sprawy. Te historie mrożą krew w żyłach.

A im głębiej w treść, wątki się splatają, wrażeń coraz więcej, a bezdechy u czytelnika zaczynają wygrywać z normalnym oddechem.

Mam wrażenie, że pierwsze dwie trzecie książki czytałam jak dość spokojny kryminał, odrobine żywsze bicie serca budziły nawiązania do sprawy Szeptacza sprzed lat. Końcówkę, na jednym bezdechu. Nie mogłam się oderwać, a jeszcze teraz czuję mimowolne drżenie rąk.

Dawno nie czytałam takiej książki, gdzie czujność czytelnika uśpiona dramatem męża i synka, i ich nowym, spokojnym miejscem zamieszkania, jest wystawiona na tak niespodziewany dreszcz emocji. A piękna kolorowa ćma długo będzie budzić lęk samym wspomnieniem. I szept. Niech nikt do mnie nie szepcze.

Polecam!

Ocena: 5/6
©CzytAśka
Jeśli drzwi nie zamkniesz w porę...

Po nagłej śmierci żony Tom Kennedy wraz z synem Jakem próbują na nowo poskładać rozsypane w drobny mak życie, odzyskać stabilizację i powalczyć o radość. Przeprowadzają się do małej, sennej mieściny Featherbank. Nowe miejsce, nowy dom i próba ratowania relacji ojciec-syn. Nie zdają sobie sprawy, że ta z pozoru niewinna miejscowość skrywa mroczną tajemnicę. To tutaj, kilkanaście lat wcześniej grasował seryjny morderca zwany Szeptaczem. Zakradał się pod okna pokojów małych chłopców, szeptał, straszył, porywał. I zabijał. Niebawem okaże się, że Szeptacz powrócił i na nowo zasieje strach wśród mieszkańców Featherbank...

Szeptacz ma to, co w dobrych thrillerach cenię najbardziej: zagadkę kryminalną, niepokojący klimat, elementy parapsychologiczne i świetnie zarysowaną warstwę psychologiczną. Wszystkie te elementy składowe zazębiają się tworząc spójną, wyrazistą i bardzo wzruszającą całość. Wzruszającą – bo prócz wątku głównego, jakim jest przerażająca i bezwzględna działalność Szeptacza, autor zaserwował nam bardzo wyraziste postaci z doskonałą kreacją psychologiczną. Na pierwszy plan wysuwają się skomplikowane relacje miedzy ojcem i synem tak mocno poranionymi i wciąż nie mogącymi poradzić sobie z życiem bez żony/matki. Ta rodzicielska niemoc, walka o uśmiech syna i próba zrozumienia złożoności dziecięcej psychiki nadają powieści wiarygodności. Tom, Jake, Pete, Amanda nie są papierowymi tworami, ale sprawiają wrażenie prawdziwych postaci, z ich słabościami, problemami i tajemnicami. Właśnie dlatego Szeptacz to emocjonująca i pełna bólu powieść, która nie tylko przeraża ale i wzrusza.

Sukcesywnie budowane napięcie podsycane sporą porcją grozy prowadzi do zaskakującego finału. Elementy fantastyczne, o których wspomniałam, wzbudzają w nas niepokój i nadają powieści specyficznej aury typowej dla... horrorów. Nie wiemy, czy pojawiająca się postać dziewczynki ze zranionym kolanem, kitkami i w niebiesko-białej sukience w kratę jest przyjacielem, czy wrogiem? Czy głosy, które słyszy Jake wybrzmiały naprawdę, czy są tylko wymysłem osamotnionego, bezbronnego, pogrążonego w żałobie dziecka? Czy długie, blade palce przeciskające się przez otwór w drzwiach były imaginacją sfatygowanego umysłu czy rzeczywiście pod domem czaił się psychopata?

North po trosze gra na utartych schematach – mała mieścinka spowita aurą grozy, hermetyczna społeczność, straszny (nawiedzony?) dom, stary policjant z problemami i nierozwiązana zagadka z przeszłości, która rezonuje i miesza się z teraźniejszością. Nie szkodzi – bo autor może faktycznie człapie powielaną wielokrotnie literacką drogą, ale na swoich warunkach i we własnym stylu. Dodaje od siebie gęstą atmosferę i, powtórzę się, tę rewelacyjną, tak istotną dla opowiadanej historii warstwę psychologiczną. A elementy "creepy" dodają Szeptaczowi wyrazistości i oryginalności.

Z czystym sumieniem, z ręką na sercu stwierdzam, że Szeptacz to jeden z najlepszych thrillerów jakie przeczytałam w tym roku.

Ocena: 6/6
©Tylko skończę rozdział
Kiedy czyta się w dużych ilościach thrillery, po pewnym czasie zaczyna się odnosić wrażenie, że książki te są schematyczne, a pomysły na tematy, które w nich występują zwyczajnie się powielają. Często jest tak, że opis wydawcy brzmi intrygująco, natomiast po przeczytaniu lektury okazuje się być ona co najwyżej średnia. Osobiście ciężko mi było ostatnio trafić na thriller, który pobudził by moją fantazję na tyle, że na moim ciele pojawiła się gęsia skórka. Do czasu, gdy w moje ręce wpadł Szeptacz, autorstwa Alexa Northa.

Jeśli drzwi nie zamkniesz w porę, szeptać znacznie ktoś wieczorem.⁣
Jeśli na dwór wyjdziesz sam, złego pana spotkasz tam. ⁣
⁣Jeśli okno uchylisz choć trochę, pukanie w szybę usłyszysz przed zmrokiem.⁣
⁣Jeśli jesteś sam i miewasz się źle, Pan Szeptacz na pewno odwiedzi cię.

Po śmierci ukochanej żony, Tom Kennedy nie potrafi pogodzić się z rzeczywistością z musi się zmierzyć. Skazany na samotne wychowywanie dziecka, stara się mu poświęcić jak najwięcej uwagi. Niestety relacje między ojcem a synem nie są najlepsze. Kennedy nie potrafi zrozumieć zachowania Jake'a. Chłopiec ma wyimaginowaną przyjaciółkę, z którą często rozmawia. Mężczyzna dochodzi do wniosku, że najlepszą opcją dla nich obu, będzie odcięcie się od przeszłości, a co za tym idzie - zmiana otoczenia. Postanawia kupić dom w Featherbank. W wyborze nowego lokum pomaga mu mały Jake. Dom, pomimo mrocznego wyglądu, zdaje się być dla chłopca wymarzonym miejscem. To właśnie w nim chłopczyk chce spędzić swoje dzieciństwo.

Tom nie zna jednak mrocznej historii miasteczka. Na Featherbank ciąży widmo zdarzeń, mających miejsce w przeszłości. To tu dwadzieścia lat temu doszło do zamordowania kilku chłopców. Seryjnemu mordercy nadano wówczas przydomek Szeptacz, gdyż pod osłoną nocy zakradał się pod okna swoich ofiar, gdzie szepcząc, wabił je w swoje sidła. Mężczyznę schwytano i umieszczono w zakładzie karnym, jednak jego czyny odcisnęły piętno na mieszkańcach miasteczka.

Kiedy wszystkim wydaje się, że Featherbank na powrót stało się bezpiecznym miejsce, dochodzi do zaginięcia sześciolatka. Sprawa niebezpiecznie przypomina te sprzed lat. W poszukiwania chłopca zaangażowana zostaje policja. Tymczasem Tom zauważa u Jake'a kolejne, dziwne zachowanie...

Przyznam szczerze, że dawno nie czytałam tak dobrego thrillera. Intrygująca fabuła z jednej strony sprawia, że człowiek ma ochotę jak najszybciej poznać finał historii, z drugiej natomiast przychodzi żal, że tak błyskawicznie się ją czyta. Autor stworzył niepowtarzalny, tajemniczy, a niekiedy mroczny klimat. Rozmowy Jake'a z jego wyimaginowaną przyjaciółką, tajemnicze szepty, chłopiec mieszkający pod podłogą - to wszystko sprawia, że w pewnym momencie włosy stają dęba. Dodatkowym atutem książki jest niewątpliwie kreacja głównych bohaterów oraz relacje, które ich łączą. Nie chcę na ten temat za dużo pisać, by niczego niechcący nie zdradzić. W Szeptaczu North zastosował narrację naprzemienną. Większość rozdziałów opowiedziana jest w formie trzecioosobowej. Są jednak i te, w których narratorem jest Tom Kennedy. To właśnie dzięki nim możemy ocenić sytuację z punktu widzenia mężczyzny, a także poczuć się niczym uczestnik wszystkich wydarzeń.

Zazwyczaj polecenia innych autorów, widniejące na okładkach książek, nijak się mają do rzeczywistości. W przypadku Szeptacza jest zupełnie inaczej. W pełni podzielam zachwyty nad tą lekturą. To książka, która wyrywa z marazmu, sprawia, że czytelniczy zastój wraca w oka mgnieniu. To zdecydowanie thriller, który zapada w pamięć. W moim przypadku ląduje wśród ulubionych. Mam nadzieję, że kiedyś powstanie film na motywach tej powieści, natomiast ją samą polecam jak żadną inną!

Ocena: 6/6
©Kasia i Książki
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć