ebook Jak nakarmić dyktatora
3.72 / 5.00 (liczba ocen: 397)

Jak nakarmić dyktatora
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - polecana oferta: 27.19
Audiobook - najniższa cena: 30.91
-15% 27.19 zł Lub 24.47 zł
31.99 zł
31.99 zł Lub 28.79 zł
26.87 zł
-15% 27.19 zł
27.19 zł
29.00 zł
31.99 zł
Inne proponowane

Witold Szabłowski przez kilka lat szukał po całym świecie kucharzy Fidela Castro, Pol Pota, Saddama Husajna i innych tyranów. Pytał wszystkich, co jedli ich mocodawcy w najważniejszych momentach swoich rządów. Notował i wspomnienia, i przepisy. Tak powstała intrygująca opowieść o historii widzianej przez kuchenne drzwi – niezwykły mariaż reportażu z książką kucharską.

Co mogą powiedzieć o historii ci, którzy gotowali w jej kluczowych momentach? Co bulgotało w garnkach, kiedy ważyły się losy świata? Co dostrzegli kątem oka kucharze, którzy wtedy pilnowali, by nie przypalił się ryż, nie wykipiało mleko, nie przypalił kotlet albo nie ulała woda z kartofli? Co zjadł Saddam Husajn, gdy już wydał rozkaz, by zagazować dziesiątki tysięcy Kurdów? Nie rozbolał go potem brzuch? A co jadł Pol Pot w czasie, gdy niemal dwa miliony Khmerów umierały z głodu? Co Fidel Castro, kiedy postawił świat na granicy wojny jądrowej? Który z nich lubił ostre smaki, a który mdłe? Który jadł dużo, a który tylko dziobał widelcem talerz? Który wolał krwiste befsztyki, a który dobrze wysmażone? I wreszcie: czy jedzenie wpływało na ich politykę? A może któryś z kucharzy, korzystając z magii, jaka towarzyszy jedzeniu, też odegrał rolę w historii swego kraju?
Widelce i noże w dłoniach? Serwetki na kolanach? To dobrze. Zapraszamy na posiłek.

Jak nakarmić dyktatora od Witold Szabłowski możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Jedzenie, to sprawa tak uniwersalna jak samo życie. Nie ma na świecie ani jednego człowieka, który przeżyłby bez jedzenia. W wielu kulturach spożywanie posiłków otacza się specjalnymi względami. Autor reportażu postanowił dowiedzieć się jakie dania jadali dyktatorzy w najważniejszych momentach swoich rządów.

O czym jest książka, czyli o fabule słów kilka

Jak nakarmić dyktatora to zbiór pięciu mini reportaży, których punktem spójnym są posiłki, które spożywali Idi Amin, Saddam Husajn, Enver Hodża, Fidel Castro czy Pol Pot, gdy ważyły się losy świata albo gdy mieszkańcy ich krajów głodowali. Witold Szabłowski opowiedział historię dyktatorów poznaną dosłownie i w przenośni od kuchni. Dzięki temu czytelnik ma możliwość poznać ciekawe historie z ich życia, także to, co dyktatorzy przed światem zewnętrznym chcieli ukryć. Z reportażu „Jak nakarmić dyktatora” czytelnik dowie się między innymi co zjadł Saddam Husajn, gdy wydał rozkaz zagazowania dziesiątek tysięcy Kurdów oraz co spożywał Pol Pot, podczas gdy prawie dwa miliony Khmerów umierały z głodu. Reportaże składają się z opowieści i przepisów. Mam jednak wrażenie, że sporo miejsca w tej publikacji zajmują emocje towarzyszące pracy w kuchni u niekiedy wprost nieobliczalnych dyktatorów.

Moja opinia, czyli co mnie zachwyciło

Bardzo zaskoczyła mnie lekkość stylu tego reportażu. Opisane w nim wydarzenia nie należą do łatwych, mimo to bardzo ciekawie i sprawnie czyta się tą publikację. W wielu miejscach także skłania ona do refleksji. Z jednej strony miałam wrażenie, że Witold Szabłowski jest rzeczowy i uporządkowany, z drugiej natomiast jego opowieści były niezwykle plastyczne, miejscami miałam poczucie, jakbym sama przysłuchiwała się wspomnieniom kucharzy. Niestety czasami wydawało mi się, że książka jest dość nierówna, jednak wydaje mi się, że było to spowodowane czynnikami zewnętrznymi, niezależnymi od autora.

Komu polecam?

Jak nakarmić dyktatorów to zdecydowanie pozycja dla czytelników lubiących ciekawą, lecz jednak dość nietypową literaturę faktu. Myślę także, że zaciekawieni nią mogą być także ci czytelniczy, którzy interesują się kuchennymi ciekawostkami.

Podsumowanie

Miałam wcześniej już przyjemność poznać niektóre publikacje Witolda Szabłowskiego. Myślę, że jest to jeden z lepszych dokumentalistów, który ma do tego niepowtarzalny a przy tym niezwykle lekki styl. Na mnie lektura najnowszego reportażu autora zrobiła ogromne wrażenie. Polecam.

Ocena: 4+/6
©Kocham Cię, moje życie
Poprzedni pucz nauczył mnie, że od przewrotów są generałowie. Kucharz jest od tego, żeby mieć umyte ręce i czysty fartuch. I żeby gotować. Nic cię nie zwalnia z pracy, bo jak oni już zrobią pucz, to przyjdą z pustymi brzuchami i dopóki masz dla nich coś dobrego, jest szansa, że cię nie zabiją.

W ramach współpracy z Virtualo znowu sięgnęłam po książkę, której pewnie szybko bym w papierze nie przeczytała. A jednocześnie od razu wiedziałam, że chcę ją poznać. Do tej pory nie czytałam nic napisanego przez Witolda Szabłowskiego, być może dlatego, że specjalizuje się w Turcji, a mnie te regiony jakoś niespecjalnie pociągają. Najczęściej czytam książki ze względu na temat właśnie, ale w końcu nasze drogi pisarza i czytelnika przecięły. Najnowsza książka Szabłowskiego jest dokładnie tym, co lubię – pokazaniem historii z nietypowego punktu widzenia. Jeszcze lepiej, kiedy tym nietypowym punktem widzenia jest kuchnia. Na blogu znajdziecie tekst o bardzo ciekawej książce Marii Barbasiewicz W kuchni jak na wojnie – jeśli zainteresuje was ten temat, sięgnijcie po nią koniecznie.

Pomysł Szabłowskiego może wydawać się na początku co najmniej dziwny. Autor postanowił odnaleźć kucharzy pięciu dyktatorów i zapytać ich o to, co pamiętają z tamtych czasów. Czy reportaż o dyktatorach oczami kucharzy może się udać? Bardzo szybko okazuje się, że pomysł jest nie tylko dobry, ale wręcz doskonały. Jeśli czytaliście jakąkolwiek książkę o historii jedzenia czy o historii i jedzeniu, wiecie bardzo dobrze, że to najlepszy sposób, by o wydarzeniach historycznych opowiadać. Dlaczego? Bo każdy, niezależnie od tego, kim jest, musi jeść. Nawet dyktatorzy. To rzadki punkt widzenia, dlatego tym bardziej ciekawy. Poza tym jest jeszcze jedna kwestia – kucharze to bardzo często najbliżsi współpracownicy, dzięki temu mają szansę obserwować wielką historię z bliska, a być może też na nią wpływać. Rzadko się o tym mówi, a właśnie Szabłowski zwraca na to uwagę – przecież człowiek głodny, to człowiek zły. Kiedy mówimy o dyktatorach, ta złość może przybrać całkiem realne i tragiczne konsekwencje.

Szabłowski pracował nad tą książką cztery lata. Na Kubie spotkał się z Erasmo i Flores, dwoma kucharzami Fidela Castro, w Albanii z Panem K., kucharzem Envera Hodży, w Kenii poznał kucharza Otonde Odera, który gotował dla prezydentów Ugadny, Miltona Obote i Idiego Amina, w Iraku rozmawiał z Abu Alim, ostatnim żyjącym kucharzem Saddama Husajna, a w Kambodży z Yong Moeun, kucharką Pol Pota. Każdy z tych dyktatorów ma na sumieniu tysiące ludzkich istnień, każdy z nich budził postrach, każdy z nich stał się przyczyną wielu ludzkich tragedii. Dyktatorzy to silne osobowości, które jednym skinieniem palca mogli posłać kogoś na śmierć. Często były to osoby niestabilne, które mogły podejmować decyzje pod wpływem chwili, nie zawsze racjonalne. Nie ma dla nich przyjaciół czy osób nietykalnych, potrafili zlikwidować każdego, kto stał na drodze do władzy lub stanowił zagrożenie (rzeczywiste czy tylko wyobrażone). Jak to jest pracować dla kogoś takiego? I to jeszcze jako kucharz? Karmić, starać się, żeby było smaczne, gotować ulubione potrawy, sprawiać, by ktoś miał siłę rządzić i zabijać, przy każdym obiedzie modlić się, by smakowało?

Szabłowski prowadzi swoją opowieść w bardzo wyważony sposób. Łączy swoje poszukiwania z opowieścią kucharzy. Dzięki temu możemy poznać lekko zarysowane tło historyczne wydarzeń, zorientować się, kim był dany dyktator, wczuć się w atmosferę panującą podczas jego rządzenia. Najważniejszym jednak punktem tej książki są same historie kucharzy. To niesamowite, ile emocji z nich wypływa i jak bardzo są różne od siebie, mimo że przecież tak podobne. Każdy z nich miał swoje podejście i swój sposób radzenia sobie z sytuacją. Szczególnie uderzył mnie ich rozsądek i spokój – kiedy myślimy o gotowaniu dla dyktatora, pierwszym odruchem jest zaprzeczenie, że w ogóle byśmy to zrobili. Ale czasami nie ma innego wyjścia, niż dostosować się do sytuacji.

Jak nakarmić dyktatora to kulinarno-historyczny obraz świata. Szabłowski pokazuje, że wielka historia i jeszcze większe dramaty zawsze przeplatają się z podstawowymi ludzkimi potrzebami. Że dyktatorzy to ostatecznie tylko ludzie, którzy mają ulubione potrawy, których można wprowadzić w dobry humor smacznym jedzeniem, którzy po prostu muszą jeść, jak każdy z nas. Wprowadza nas w świat w tej wielkiej historii od tyłu, kuchennymi drzwiami, żebyśmy mogli posłuchać opowieści z tej drugiej strony. A ona jest zawsze bardziej ciekawa niż teksty z podręczników. Historia to w końcu opowieści o ludziach i warto w takiej postaci ją poznawać.

Co odważniejsi mogą pokusić się o przygotowanie ulubionych potraw dyktatorów, kucharze dzielą się swoimi przepisami.

Ocena: 5/6
©Bardziej Lubię Książki Niż Ludzi
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć