Uwięziony krzyk
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 4.46 / 5.00
liczba ocen: 28
Ilość stron (szacowana): 320
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
31.90 złpremium: 19.14 zł
-37% 19.90 zł
23.93 zł
27.11 zł
31.89 zł
Pozostałe księgarnie
25.11 zł
25.52 zł
26.80 zł
27.12 zł
28.71 zł
28.71 zł
29.00 zł
31.89 zł
31.89 zł
31.90 zł
Opis:

Chwytająca za serce powieść o potyczkach z losem, skrajnych emocjach i codziennych zmaganiach osoby niepełnosprawnej, która mimo choroby chce normalnie żyć. Tym bardziej niezwykła, że jest zarazem historią osobistego, największego w życiu autorki zwycięstwa.

„Byłam młodą matką, zdrową osobą, pełną energii, która miała plany i marzenia na przyszłość. Wkrótce po rozpoczęciu samodzielnego życia przeszłam udar mózgu. W jednej chwili mój świat się zawalił. Zostałam całkowicie sparaliżowana i zamknięta we własnym ciele. Bez możliwości kontaktu ze światem, choć w nieruchomym ciele wciąż działał sprawny mózg.
«Uwięziony krzyk» to moja opowieść o człowieczeństwie, kobiecości i psychice. O bezkresnej beznadziei, której nie dałam się pochłonąć, a także o małych sukcesach, mojej nieustannej ochocie na życie i radości z tego, co mam.
W najstraszniejszych chwilach rodzice i siostry opiekowali się mną jak niemowlęciem. Czas płynął powolutku… Minęło wiele lat, zanim znowu stanęłam na własnych nogach. Później pojawiła się miłość…” – Autorka

Uwięziony krzyk od Anna Naskręt możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Recenzje blogerów
Niektóre historie warto poznać. Niektóre historie zmuszą nas do myślenia. Koło niektórych historii nie można przejść obojętnie. Nie zastanawiałam się ani chwili, kiedy dostałam maila z propozycją recenzji tej właśnie książki. Dlaczego? Bo nigdy wcześniej nie spotkałam się na polskim rynku z podobną historią, napisaną przez kobietę która żyje wśród nas. Wierzyłam że po wszystkich przeżyciach, o których przeczytam, na końcu dostanę szczęśliwe zakończenie. Czy tak właśnie jest? I czy życie może zafundować nam takie szczęśliwe zakończenie?

Tym razem zacytuję słowa autorki, które znajdziecie na okładce:

Byłam młodą matką, zdrową osobą, pełną energii, która miała plany i marzenia na przyszłość. Wkrótce po rozpoczęciu samodzielnego życia przeszłam udar mózgu. W jednej chwili mój świat się zawalił. Zostałam całkowicie sparaliżowana i zamknięta we własnym ciele. Bez możliwości kontaktu ze światem, choć w nieruchomym ciele wciąż działał sprawny mózg.
Uwięziony krzyk to moja opowieść o człowieczeństwie, kobiecości i psychice. O bezkresnej beznadziei, której nie dałam się pochłonąć, a także o małych sukcesach, mojej nieustannej ochocie na życie i radości z tego, co mam.
W najstraszniejszych chwilach rodzice i siostry opiekowali się mną jak niemowlęciem. Czas płynął powolutku… Minęło wiele lat, zanim znowu stanęłam na własnych nogach. Później pojawiła się miłość.
To książka o potyczkach z losem, skrajnych emocjach i codziennych zmaganiach osoby niepełnosprawnej, która mimo choroby chce normalnie żyć.
To także historia mojego osobistego, największego w życiu zwycięstwa.


Niezwykle trudno czyta się tę historię, która wywołuje całą gamę uczuć. Jeszcze trudniej zdystansować się i napisać recenzję, a raczej opinię o tym tytule. Myślę, że jest to jedna z tych pozycji, którą ciężko oceniać pod względem stylu czy bohaterów. Tutaj najważniejsza jest historia, którą napisało samo życie. I to, że ta historia ujrzała światło dzienne jest niezwykle ważne.

Pani Anna podjęła się po latach napisania historii swojej choroby, a także zmagań się z następstwami, które po sobie zostawiła. Udar w wieku 24 lat, to dla większości z nas rzecz nie do pomyślenia. A jednak wydarzył się i zmienił życie nie tylko autorki, ale także całej jej rodziny. Pokazał na kogo może liczyć, a na kogo nie. Dziś mija 19 lat, ale bohaterka nie stała się całkowicie zdrową osobą, choć to jak bardzo walczyła i walczy ze swoimi ograniczeniami jest czymś niezwykłym i momentami niewyobrażalnym.

Autorka postanowiła cofnąć się do lat szkolnych, żeby pokazać jaką osobą była i dzięki temu uwidoczniła jeszcze bardziej kontrast, który pojawił się po udarze. Pani Anna pisze prosto i wyraźnie. Nie stara się ubrać czegoś w lepsze słowa czy zamieść pod dywan. To sprawia, że wszystko, o czym się czyta staje się niezwykle realne.

Po raz pierwszy możemy choć trochę poznać spojrzenie osoby chorej, która trafiła do szpitala. Osoby całkowicie nieruchomej, której ciało odmówiło współpracy. Osoby, która myśli całkowicie normalnie i nie rozumie, dlaczego inni nie mogą tego zrozumieć. Nie mogę powiedzieć, że weszłam w skórę autorki, bo to nie możliwe, ale na pewno dzięki tej książce miałam możliwość poznać chorobę od drugiej strony. I chyba po raz pierwszy zrozumiałam, że to że ktoś nie potrafi mówić, albo robi to po swojemu, nie potrafi chodzić albo ma inne problemy ruchowe, nie znaczy wcale, że wewnętrznie, umysłowo jest całkowicie zdrowy, albo może taki być, choć ciężko mu to przekazać.

To że autorce po początkowym bezwładzie ciała udało się wrócić do życia, choć do końca będzie ono naznaczone przeżytym udarem, jest dowodem niezwykłego hartu ducha i walką do końca.

Autorka zaznacza, że po udarze, podczas powrotu do sprawności zdobyła bardzo dużą wiedzę o mózgu człowieka, jego poszczególnych częściach i tego jak pracują. I pokazała, że do dziś nie wiemy do końca jak on pracuje.

Podczas tej lektury pokazane są również losy bohaterki w szpitalach, różnych ośrodkach rehabilitacyjnych, a także spotkania z prywatnymi rehabilitantami. Bardzo różne osoby się tam przewijają, od tych pomocnych, które traktują chorego jak zwykła osobę, po osoby które za nic mają pacjentów, którymi przyszło się ich opiekować. Aż dziw bierze, że takie osoby zostały w ogóle dopuszczone do kontaktów z pacjentami.

Wiele można pisać o tej książce, wzbudza ona niezwykle wiele emocji, wiele przemyśleń, które nie pozwalają się z nią rozstać po skończonej lekturze. To książka, którą każdy z nas powinien poznać: żeby choć w małym stopniu zrozumieć osobę, której w ciągu kilku sekund zmieniło się całe życie. I odkryć, jak bardzo jest ona silna, wbrew wszystkim przeciwnościom.

Ocena: 5/6
©Książkowe Wyliczanki
Życie

Spojrzeć tam gdzie się chce, usiąść, pójść ot tak sobie przed siebie, uczesać się, odgarnąć włosy wpadające do oczu, uśmiechnąć i po prostu porozmawiać. Zwykłe codzienne czynności, wykonywane automatycznie, setki, tysiące, powtarzane raz za razem bez głębszego zastanowienia się. Ot zwyczajne sprawy, wydające się bez znaczenia, ale właśnie z nich składa się sprawność, pozwalająca być samodzielnym człowiekiem, który po prostu żyje tak jak chce. A co jeśli zostanie się uwięzionym w własnym ciele, bez możliwości zrobienia tego wszystkiego co uważa się za oczywiste?

Kilka godzin lub minut albo sekund, zmieniających ogromnie dużo i odbierających tak wiele, pozostawiających po sobie ogromne spustoszenie. Anna poznała tę stronę życia od podszewki, a nawet od pojedynczych splotów egzystencjalnej materii i jednostkowych szwów spajających ją w kolejne dni, tygodnie i lata. Młoda kobieta, mająca wiele planów i mnóstwo czasu by je zrealizować, matka i żona, córka i siostra, ciekawa świata i pełna wiary w przyszłość. Nagle przychodzi moment, że wszystko to staje pod znakiem zapytania, a niedługo później okazuje się, iż przed Anną całkiem nowy rozdział życia. Nie ma w nim nic prostego i znanego, każda chwila jest nowa, jedynie co dobrze funkcjonuje to umysł, poza nim nic. Nie można usiąść, wstać, obrócić głowy, zjeść, powiedzieć czego się chce i co się myśli, ale słyszy się co mówią inni i z każdą chwilą coraz bardziej narasta chęć wykrzyczenia swojej świadomej obecności tak niedostrzeganej przez otoczenie. Izolacja, bezsilność, brak możliwości bycia sobą, ile znaczy zwykła codzienność, w jakiej nie jest się uzależnionym od otoczenia dociera do człowieka brutalnie i przede wszystkim bardzo boleśnie. W takich czasach weryfikuje się słowo przyjaciel, bliska osoba i to do czego jest się zdolnym by dzień po dniu budować swoje życie, wbrew wielu ludziom i temu, co spustoszyło organizm.

Udar mózgu. Dwa słowa, o jakich wydaje się nam, że wiemy wszystko, ale o tym, co właściwie znaczą przekonują się jedynie ci, którzy go doświadczyli lub raczej żyją z jego skutkami. Czy można sobie wyobrazić całkowity brak kontroli nad swoim ciałem? Przed lekturą książki Anny Naskręt powiedziałam bym, że raczej tak, lecz już po przeczytaniu kilku pierwszych rozdziałów mogłam powiedzieć nie, dlaczego? Ponieważ w każdej minucie, sekundzie mogę zrobić wszystko lub prawie wszystko na co mam ochotę, nie wspominając nawet o tych zupełnie podstawowych ruchach jak poruszanie głową, rękoma czy też nogami bez jakiejkolwiek trudności. Każda następna strona uświadamiała mi co, to znaczy być dosłownie zamkniętym w własnym ciele i ile trzeba włożyć wysiłku w minimalne poruszenie na przykład palcem. Nie obca jest mi choroba, moja czy też bliskich, ograniczenia z nią związane i przezwyciężanie ich, lecz nie na taką skalę. Opisanie krok po kroku swojego stanu i sytuacji przedstawia obraz brutalnie prawdziwy, a szczerość w każdym zdaniu uwypukla to, co uważa się za oczywiste i dane na zawsze. Autorka pokazuje również reakcję najbliższych osób oraz jak zmienia się otoczenie gdy zachodzą tak dramatyczne zmiany. Naprawdę trudno przekazać słowami wrażenia jakie odczuwa się w czasie czytania i kiedy już ostatnie zdanie zostanie przeczytane. Nie da się bez emocji i refleksji, pozostających w czytelniku, podejść do Uwięzionego krzyku, w jakim ujęte są lata życia Anny Naskręt wraz z jej bardzo osobistymi uczuciami. Kobiety, która walczyła, walczy i będzie walczyła, aż tyle, nie tak po prostu pisze o tym, co jest ogromnie trudne do wyobrażenia.

Ocena: 6/6
©Taki jest świat
Byłam młodą matką, zdrową osobą, pełną energii, która miała plany i marzenia na przyszłość. Wkrótce po rozpoczęciu samodzielnego życia przeszłam udar mózgu. W jednej chwili mój świat się zawalił. Zostałam całkowicie sparaliżowana i zamknięta we własnym ciele. Bez możliwości kontaktu ze światem, choć w nieruchomym ciele wciąż działał sprawny mózg.

Uwięziony krzyk to moja opowieść o człowieczeństwie, kobiecości i psychice. O bezkresnej beznadziei, której nie dałam się pochłonąć, a także o małych sukcesach, mojej nieustannej ochocie na życie i radości z tego, co mam.

W najstraszniejszych chwilach rodzice i siostry opiekowali się mną jak niemowlęciem. Czas płynął powolutku… Minęło wiele lat, zanim znowu stanęłam na własnych nogach. Później pojawiła się miłość.

To książka o potyczkach z losem, skrajnych emocjach i codziennych zmaganiach osoby niepełnosprawnej, która mimo choroby chce normalnie żyć.

To także historia mojego osobistego, największego w życiu zwycięstwa.

Po takim opisie zapewne nikt nie będzie w stanie przejść obojętnie obok książki Anny Naskręt, a to przecież dopiero jedynie zapowiedź porażającej lektury, która dzięki swej autentyczności wywoła emocje tak silne, że aż ciężko uwierzyć, iż czytelnicze serce jest w stanie je przetrwać. Błyskawicznie nasuwa się myśl, że skoro samo poznanie tej poruszającej i zarazem szokującej historii wywołuje tak wiele bólu i przytłacza, jak silną osobą musi być bohaterka, która przecież wszystkiego tego doświadczyła na własnej skórze...

Żadna ze mnie pisarka wysokich lotów, jestem raczej zupełny laikiem, jeśli chodzi o pisanie. Ale dzięki tej książce chcę wam, czytelnikom pokazać, jak brutalne i nieprzewidywalne bywa życie. Jest jak bańka mydlana, w jednej sekundzie potrafi zmienić się diametralnie.

Są takie opowieści, które kompletnie zmieniają nasze życie, przewartościowują wszystko, odwracają do góry nasz nieprawidłowy, często samolubny tok myślenia. Autorka opowiada własną, niesłychanie bolesną, porażającą historię, którą wywołuje ogromny szok, smutek, współczucie, lecz również podziw czy zachwyt. Wielokrotnie zawstydza czytelnika swą waleczną postawą, przypomina, co tak naprawdę ma znaczenie, a co najważniejsze, na własnym przykładzie udowadnia nieobliczalność, niepewność losu i kruchość życia.

Zdrowie - myślisz, że dane na zawsze. Nic bardziej mylnego.

Zdrowie dla wielu z nas zdaje się być czymś oczywistym, banalnym, doceniamy je dopiero wtedy, gdy zaczyna szwankować, ewentualnie w podeszłym wieku, bo przecież co mogłoby się zdarzyć młodej osobie. A jednak, nie ma na świecie niczego pewnego i nic nie jest nam dane na zawsze, jedna chwila potrafi odmienić całe życie, zamienić je w torturę, walkę ponad ludzkie siły. Skąd czerpać motywację do toczenia boju, gdy praktycznie wszyscy z góry zakładają przegraną? Jak przetrwać w najmroczniejszym więzieniu, jakim stało się własne, pozbawione kontroli ciało? Dla wielu z nas jest to po prostu niewyobrażalne i niemożliwe, natomiast Anna Naskręt z wnikliwością i ogromną szczerością opisuje, jak została przez kpiący los zmuszona, by doświadczyć tego na własnej skórze.

Jak być szczęśliwym? Zmniejszyć oczekiwania wobec tego, co los przynosi, i nie dążyć do szeroko pojętego ideału, ale być zadowolonym z tego, co się ma, i z tego, co się osiągnęło.

Nakreślona historia szokuje nie tylko ze względu na potworną tragedię, która spotkała bohaterkę, ale też z powodu autentycznego, przez co bardzo nieprzychylnego, opisania sytuacji osób niepełnosprawnych. Zachowania personelu, odbierające godność, uwłaczające człowiekowi, brak pomocy od państwa, kpiące sumy przeznaczone na dofinansowanie leczenia czy rehabilitacji, niedostosowanie środowiska, a przede wszystkim nietolerancyjne, nieuświadomione społeczeństwo, traktujące chore osoby jako ludzi gorszych, utożsamianych i ocenianych wyłącznie przez pryzmat widocznej ułomności. Bohaterka okazała się niezwykle silną i waleczną sobą, a jednak, czytelnik zdaje sobie sprawę, że gdyby otrzymała prawidłową opiekę od samego początku, więcej wsparcia i pomocy, byłoby jej o wiele łatwiej. Strach pomyśleć, ilu osobom się nie udało, tylko dlatego, że zostali ze swoim problemem całkiem sami...

Tymczasem jednak nie miałam płci, byłam CZYMŚ przebudzonym, leżącym. Nie miałam jak wyartykułować swoich potrzeb, chociażby tych dotyczących higieny, a nikt z personelu szpitala nie wykazał nawet cienia chęci, żeby mi pomóc w tych czynnościach. To wszystko razem, co się działo ze mną i wokół mnie, to był jeden wielki horror.

Uwięziony krzyk jest niesłychanie przejmującą, bolesną, trudną, wzruszającą, prawdziwą historią, obok której nikt nie będzie w stanie przejść obojętnie, zmiękczy nawet najtwardsze serca i pozostanie w pamięci już na zawsze. To książka nadzwyczaj wartościowa, potrząsająca czytelnikiem, nakazująca mu dostrzec piękno świata, docenić, jak wiele posiada i zrozumieć, że nic nie zostało mu dane na zawsze. Nie będzie przesadą, jeśli powiem że książka Anny Naskręt to swoisty, przeszywający na wskroś hołd dla zdrowia i fascynującego ludzkiego mózgu, który swoim cudotwórczym działaniem potrafi zaskoczyć nawet najlepszych uczonych. Przygotujcie się na istną lawinę emocji, będziecie się buntować, cierpieć, płakać ze strachu czy bezsilności i kibicować głównej bohaterce ze wszystkich sił. Nie bójcie się jednak łez, wierzę, że jeśli w pełni zaangażujecie się w poznawaną opowieść, wasze życie zmieni się na lepsze, szczęśliwsze, a wy sami zaczniecie w pełni korzystać z wszystkich cudów, których przecież możecie doświadczać na co dzień. Polecam gorąco!

Ocena: 6/6
©Z fascynacją o książkach
Zdrowie - myślisz, dane jest na zawsze. Nic bardziej mylnego. Jasne, może być dobrze wszystko i zawsze. Ale nie musi. Mnie świat się zawalił w jeden dzień.

Doceniaj to co masz. Ciesz się zdrowiem. Nie przejmuj się błahostkami.

Kto z nas nie słyszał takich słów? Tylko kto z nas pamięta o tym każdego dnia i jest wdzięczny za to co mam? Gwarantuję Wam, że po lekturze tej książki dużo łatwiej docenicie każdy aspekt życia, o którym nawet na co dzień się nie myśli.

Udar mózgu. Z czym się Wam kojarzy? Bo dla mnie do tej pory kojarzył się z chorymi dziadkami na oddziale neurologii, gdzie leżałam. Coraz częściej w mediach mówią o tej chorobie, ale mimo to kojarzy się nadal tę chorobę ze starszymi ludźmi.

Ania. Lat 24. Młoda mama. Zdrowa i pełna energii kobieta. Z planami na dalsze życie.

I on. Udar. Cztery litery, które zmieniły (czytaj zawaliły) cały świat Ani i jej rodziny.

Ta książka to zapiski wspomnień Ani, która nagle bez żadnego ostrzeżenia przeszła udar mózgu. Spowodował on całkowity paraliż, ponieważ od pracy mózgu zależy ruch, koordynacja, działanie mięśni, chód, równowaga, mowa.... Tak naprawdę działał tylko mózg. Od tamtego momentu minęło osiemnaście lat i Ania jednak żyje, mówi i się porusza. Wygrała najważniejszą walkę w swoim życiu.

Jak czuje się osoba chora, która wszystko słyszy a nic nie powie? Czy w szpitalu osoby chore są traktowane z godnością? Jakie ma marzenia osoba chora? Jak wyglądało życie Ani po udarze? Jak zmieniło się życie jej całej rodziny? Jak jest teraz i jak reagują na nią ludzie?

A jak ty reagujesz na osobę chorą? Utykającą? Z problemami wymowy?

Książka wywołała we mnie ogromne emocje, kiedy czytałam rozdziały, w których pani Ania opisuje swój pierwszy pobyt w szpitalu miałam łzy w oczach. Sam pobyt w szpitalu jest czymś mega stresującym, a w sytuacji gdy nawet nie możesz spojrzeć na osobę leżącą obok, pokazać co boli, co się odczepiło, gdzie swędzi itd... Jak to jest leżeć tyle miesięcy bez możliwości ruchu, bo ciało cię nie słucha.... Każdy dzień jest taki sam...

Sąsiadów na oddziale miałam takich, że co trzy dni któryś umierał. Byłam świadkiem reanimacji, biegania lekarzy, później śmierci, zabierania cała przez obsługę do kostnicy.

Czytałam jak zaczarowana i nie mogłam się oderwać. Jestem tylko cztery lata od niej młodsza... Tak strasznie i po ludzku było mi przykro, że ją to spotkało. To odzieranie z godności, kobiecości, człowieczeństwa, traktowania jak przedmiotu... Straszne, że dzieją się takie rzeczy tu i teraz, w tym momencie, gdzieś blisko nas. Książka ukazuje prawdziwe oblicze "przyjaciół", znajomych, rówieśników, którzy nagle chcieli odwiedzić Anię, żeby zaraz potem szybko zniknąć z jej życia.

Uwięziony krzyk to idealny tytuł do tej pozycji. To musi być straszne uczucie móc rozumieć wszystko a nie móc nic powiedzieć, ani krzyknąć.

Moim przyziemnym marzeniem było wyjść na dwór... [...] Takich rzeczy człowiek zdrowy nie widzi, nie docenia tego, co może. Nie docenia choćby tego, że rano się budzi cały i zdrowy. A świadomość, że w każdej chwili może mu się coś stać, odsuwa. Ja cały czas myślałam, że to jest jakiś sen.

Na taką literaturę nie ma skali ocen. To książka, która wywoła łzy u osób emocjonalnych, pokaże i przypomni nam co ważne w życiu, a dla osób chorych lub ich rodzin będzie ogromną nadzieją na lepsze jutro. Polecam z całego serca. Książka zapada głęboko w pamięć, wyzwala emocje i pomaga zatrzymać się w tym szalonym biegu życia, żeby przypomnieć sobie co tak naprawdę jest ważne... Historia Anny jest przejmująca, szczera, bardzo trudna i jest dla nas niepowtarzalną lekcją życia.

Ocena: 6+/6
©Matka książkoholiczka
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć