ebook Komórki się pani pomyliły
3.75 / 5.00 (liczba ocen: 8)

Komórki się pani pomyliły
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - najniższa cena: 20.90
Audiobook - najniższa cena: 25.42
23.99 zł Lub 21.59 zł
27.19 zł Lub 24.47 zł
31.99 zł
-34% 20.90 zł
26.87 zł
27.19 zł
29.00 zł
Inne proponowane

Kontynuacja ciepło przyjętej debiutanckiej powieści „Kółko się pani urwało”. Prawdziwa mieszanka wybuchowa – wredna staruszka kontra mafiosi. Wielkie afery z reprywatyzacją w tle, do tego charakterna emerytka z nieodłącznym kraciastym wózkiem na zakupy jako rodzima panna Marple. Tego w polskim kryminale jeszcze nie było!

Zamieszanie wokół pewnej warszawskiej kamienicy się nie kończy. Kolejny trup ponownie burzy spokój Zofii Wilkońskiej. Podczas prywatnego śledztwa staruszka za bardzo zbliża się do przestępców i zostaje poddana pokusie nie do odparcia. Niczym policjant zbyt długo działający pod przykrywką Zofia wiele lat żyjąca w biedzie zachłystuje się pieniędzmi i przemocą.

„Zofia Wilkońska w swojej szczytowej formie! Cieszę się, że mogłam poznać jej dalsze przygody. Czekam na więcej! Katarzyna Berenika Miszczuk Jeden trup i jedna upiornie zaradna starsza pani prowadząca własne śledztwo. Zofia Wilkońska wraca i jest w znakomitej formie!” – Alek Rogoziński

Komórki się pani pomyliły od Jacek Galiński możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Ludzie żyją, jakby upływ czasu ich nie dotyczył. Traktują starszych jak chorych na egzotyczna chorobę, którą oni sami się na pewno nie zarażą.
Jeśli człowiek chociaż na chwilę się zatrzyma, to tak naprawdę się cofa. Bo w tym czasie inni idą do przodu.
Światem rządzi informacja i wiedza. Wiedza o tym, jak wcisnąć kit pozostałym.
Komórki się pani pomyliły to kontynuacja fantastycznie przyjętej przez czytelników debiutanckiej komedii kryminalnej Kółko się pani urwało. Jeżeli jednak nie czytaliście poprzednich przygód starszej pani, bez obaw możecie sięgać po oba tomy niezależnie od siebie.

Powiem Wam, że nie wiem skąd Jacek Galiński wziął inspirację do wykreowania postaci Zofii Wilkońskiej, ale ona jest tak absurdalna, że musi być prawdziwa. Nie ma innej opcji.

O czym jest książka, czyli o fabule słów kilka

Starsza pani musi odejść? Nic podobnego! Tym bardziej, że ta starsza pani ma się wyjątkowo dobrze. Co prawda wózeczek jej się lekko rozklekotał, biodro boli, ale za chwilę biodro zoperują, wózeczek się naprawi i będzie dobrze. Przynajmniej wszystko na to wskazuje. Spokój pani Zofii burzy jednak kolejny trup. Ale przecież kobieta nie takie rzeczy już widziała i przeżyła. Nawet Ci co zbierają haracze mogą się od niej uczyć! Mafiosi całego Mazowsza kryjcie się, Wilkońska jest bowiem znowu na tropie. Starsza pani mniej lub bardziej tajniacko zbliża się do przestępców i zostaje poddana ogromnej pokusie. Czy pani Zofii uda się wyjść ponownie cało z kabały, w którą się wpakowała? O tym musicie przekonać się sami.

Moja opinia, czyli co mnie zachwyciło

Nie wiem, czy jestem gotowa na to by być tak do końca obiektywna w stosunku do tej książki. Kocham bowiem Zofię Wilkońską całą sobą. Nie wiem też jak to o mnie świadczy, ale w niektórych momentach naprawdę widzę w niej bratnią duszę, szczególnie w tym jej postrzeganiu alternatywnego świata. Do tego mam wrażenie, że czym mocniej Zofia irytuje, tym większy wzbudza zachwyt i uwielbienie, przynajmniej moje. Jej kreacja to prawdziwe mistrzostwo. Jak autor na dwudziestoparoktórąś cześć przygód Zofii wyda Złote myśli Zofii lub Monologi Zofii, obiecuję, że kupię.

Książki (obie) Jacka Galińskiego czyta się lekko, z ogromnym zaciekawieniem i jeszcze większym bananem na twarzy. Historia nie jest może arcydziełem na miarę Sienkiewicza czy też Reymonta. Nie oszukujmy się to nie ten kaliber, jednak napisana jest świetnym językiem do tego błyskotliwym, żartobliwym z ogromnym przekąsem i dystansem.

Poza tym mam wrażenie, że tą część czytało mi się stylistycznie trochę lepiej niż poprzednią. Mocno to doceniam, bo ewidentnie świadczy to o tym, że autor się rozwija jak również, że jest ogromna szansa, że kolejna część będzie jeszcze lepsza.

Komu polecam

Komórki się pani pomyliły to książka przede wszystkim dla fanów komedii kryminalnych. Czytelnicy poszukujący w powieściach niecodziennych zdarzeń, barwnych postaci a przy tym unikający rozlewu krwi powinni również być tą historią usatysfakcjonowani. Moim zdaniem to idealna lektura na przerywnik pomiędzy tymi bardziej krwistymi kryminałami. To także pozycja na tak zwany dzień doła. Sprawdzi się wtedy znakomicie.

Podsumowanie

Bardzo gorąco polecam Waszej uwadze zarówno książkę Komórki się pani pomyliły jak i Kółko się pani urwało. Szczególnie, że w zasadzie można je czytać w dowolnej kolejności. Ja z obiema spędziłam cudownie czas. Z ogromną niecierpliwością będę również wyglądała kolejnych powieści autora. Polecam.

Ocena: 4/6
©Kocham Cię, moje życie
Kiedy pół roku temu czytałam pierwszy tom przygód Zofii Wilczyńskiej Kółko się pani urwało, byłam zachwycona koncepcją bohaterki, jej niecodziennym podejściem do świata i przygodami, w które się pakowała. Teraz nadarzyła się okazja, żeby dowiedzieć się, co stało się dalej i jak poradziła sobie tym razem szalona starsza pani.

Kłopoty Zofii się nie skończyły: w kamienicy pojawiają się "czyściciele", syn nie daje znaku życia, a w jego domu pojawia się kolejny trup. Czy to nie za dużo dla biednej staruszki? A gdzież tam, bohaterka w końcu ma cel i nie zawaha się przed niczym, żeby wszystko naprawić. Tylko jak to się skończy?

Panią Zofię spotykamy w tym samym miejscu, gdzie skończyła się poprzednia część - w szpitalu. Kobieta doskonale umie się ustawić, a przy okazji przyspiesza sobie operację biodra. Ale niestety to błogie lenistwo nie może trwać za długo i bohaterka znowu pakuje się w kłopoty, tym razem naprawdę spore.

Autor nie ma żadnych oporów tworząc bohaterkę i jej charakter, niewiele jest w stanie ją przestraszyć czy poruszyć. Początkowo książkę czytało mi się równie dobrze jak poprzedniczkę, a wydarzenia, w jakie pakuje się staruszka, śmieszą i dają do myślenia. Mam jednak wrażenie, że w pewnym momencie jednak zaczęło się dziać za dużo i za szybko, a wszystko tak ładnie się składa. Uwaga odrobinę spoilera: bohaterka szuka zabójcy, który zostawił w domu jej syna martwe ciało. Jakoś tak udaje jej się w całej Warszawie znaleźć własnie to miejsce, które jest bezpośrednio związane z tymi wydarzeniami, zupełnie przypadkiem. A to co tam się dzieje, i jak zachowuje się bohaterka, to momentami było dla mnie odrobinę za dużo.

Autor kontynuując losy Zofii Wilczyńskiej wprowadził ją w świat warszawskiej mafii, dając możliwość pokazania swoich wszystkich możliwości. Do pewnego momentu, gdzieś w połowie książki) czytało mi się dobrze i byłam ciekawa co też staruszka dalej wymyśli, jednak w pewnym momencie czułam przesyt i irracjonalność wydarzeń, które zdecydowanie nie powinny się wydarzyć. Czasami nie tworząc granicy, za którą bohater nie może się dostać, można zrobić krzywdę i bohaterowi i akcji. Tak właśnie stało się w moim odczuciu w tym tytule. Z każdą kolejną stroną akcja jest bardziej niesamowita, zmienia się w parodię sensacyjno-kryminalną, której nie do końca udało mi się przetrawić.

Komórki się pani pomyliły to książka, którą czyta się szybko, ale żeby mieć pełną przyjemność z lektury, trzeba pozbyć się granic i uwierzyć, że staruszka jest w stanie wykonać bardzo wiele nieprawdopodobnych wyborów, wykonać wiele ekstremalnych czynów i do końca książki pozostać w jednym kawałku. Mnie nie do końca to przekonało. Nie tym razem.

Ocena: 3/6
©Książkowe Wyliczanki
Zofia Wilkońska znowu dała czadu. Tym razem kobieta zupełnie przypadkowo wnika w świat mafii, a przekręty, oszustwa i inne zbrodnie stają się dla niej chlebem powszednim.

Staruszkę znajdujemy w szpitalu, gdzie spędza czas na organizowaniu sobie wygodnego życia. Jej radość jednak nie trwa długo. Szybko okazuje się bowiem, że nie ma powodu, by dłużej zajmowała szpitalne łóżko. Czas zostawić niebywałe luksusy i wracać do pustego domu… Nasza bohaterka nie jest jednak w ciemię bita, więc zanim pozwoli się wystawić za drzwi szpitala, załatwi sobie jeszcze przyspieszoną operację biodra!
Po opuszczeniu lecznicy Zofia postanawia w końcu odwiedzić syna w jego nowym domu. Mężczyzna nie odbiera telefonów od matki, co tę ostatnią niesamowicie irytuje. Sytuacja staje się odrobinę niekomfortowa, kiedy Zofia, po dostaniu się do zamkniętego na głucho domu przez okno, natrafia na… zwłoki. Przekonana, iż morderstwa dokonał jej syn, postanawia sama odnaleźć sprawcę. W końcu nie ma dobrych doświadczeń związanych ze współpracą z policją, więc nie zamierza liczyć na ich pomoc. W tym miejscu akcja nabiera tempa, a nasza bohaterka rzuca się wręcz w wir wydarzeń, ląduje w niesamowitych miejscach i poznaje coraz to dziwniejszych ludzi. Czy dobrze na tym wyjdzie? Gdzie podział się jej syn? Kim był zabity człowiek? I wreszcie kto jest mordercą?

Aby polubić Zofię i jej często ironiczną narrację, trzeba mieć dystans nie tylko do siebie, a i do otaczającej nas rzeczywistości. Co ciekawe, im bardziej poważnie Wilkońska podchodzi do spotykających ją sytuacji, tym zabawniejsze są skutki jej działań i efekty komentarzy. Znajdziecie w tym tomie sporo odniesień między innymi do aktualnej sytuacji politycznej. Ale spokojnie, wszystko jest wyważone i idealnie wpasowane w fabułę. To Zofia gra tutaj pierwsze skrzypce i nie sądzę, by pozwoliła autorowi na pomniejszanie jej roli w powieści :D Poza tym co to byłaby za historia bez nieszablonowej staruszki z nieodłącznym wózeczkiem i… hulajnogą?

Może i obecne przygody głównej bohaterki są naciągane i nierealne, ale przecież nie o to chodzi w tej powieści, by wytykać Zofii, że w realnym świecie nie byłaby w stanie dokonać tego wszystkiego, co zrobiła w książce, prawda? Najważniejsze jest to, że pierwszoosobowa narracja i krótkie zdania tworzą niepowtarzalną atmosferę i malują obraz żywotnej staruszki, która nie daje sobie w kaszę dmuchać. I którą naprawdę da się lubić. Zakończenie sugeruje powstanie tomu trzeciego, więc czekam z niecierpliwością.

Brakujący punkt z oceny zawiesił się w kilku miejscach, gdzie zagnieździły się literówki, oraz tam, gdzie pani Zofia w jednej scenie wyjęła pewne pudełko dwa razy.

Ocena: 5/6
©Bibliotecznie
Oto kolejne perypetie żywotnej Zofii! Zofia nie zasypia gruszek w popiele! Zofia nie jest typem staruszki, która siedzi w domu, układa pasjansa, rozwiązuje krzyżówki albo ogląda telewizję siorbiąc ziołową herbatkę. To kobieta, która działa, którą nosi, która nie wie co to nuda i marazm. To typ człowieka terminatora, który pomimo przeciwności losu, a raczej metryki, niemal po trupach dąży do wcześniej wyznaczonego celu. A że po drodze wznieca niejeden pożar i rozruchy, to już inna inszość. Zofia już tak ma, że tam gdzie się pojawia, jest „grubo” i … bardzo wesoło.

W Kółko się pani urwało, czyli pierwszej części przygód Zofii Wilkońskiej, było wesoło, uśmiechałam się dyskretnie, za to w drugiej części Zofia przeszła samą siebie. Niejednokrotnie śmiałam się na głos, a domownicy pytali zaciekawieni co mnie tak rozśmieszyło. Po lekturze Komórki się pani pomyliły stwierdzam, że Zofia wymiata. Naprawdę zaczynam się obawiać o jej zdrowie i wszystkie osoby w jej otoczeniu. Jest jak anioł zagłady z chorym biodrem i wózeczkiem na zakupy zawieszonym na hulajnodze. Bardzo jestem ciekawa, co ona znów nawywija i czy to co zaczęła, doczeka się realizacji?

Wspomniała, że nie przepadam za komediami w literaturze. Generalnie komedie kryminalne mnie nie bawią, ale humor Jacka Galińskiego do mnie przemawia i mnie śmieszy. Nieliczne wstawki nawiązujące do autentycznych wydarzeń na przykład ze świata polityki są wyważone i na poziomie. Poza tym nie jest tylko „śmieszno i straszno”, ale też poważnie. Mieszanka idealna jeśli mamy ochotę na zabawną literaturę z dawką ironii i przemycanymi między wierszami życiowymi mądrościami.

Bo co jest ważne? Nie rzeczy. One raz są, raz ich nie ma. Przemija wszystko. Wszystkie przedmioty i zdarzenia. Ważne jest to, co po nich zostaje, a zostaje po nich to, co jest w nas. W naszych umysłach, pamięci, wspomnieniach. Jeżeli to zniknie, jeżeli się o tym zapomni, to koniec.

Autentycznie polubiłam Zofię i jej perypetie. Kobieta petarda! Czekam na rozwój wydarzeń.

Ocena: 5/6
©Na czytniku
Upierdliwa i irytująca starsza pani powraca!

Wydaje mi się, że trzeba się trochę natrudzić, żeby wydać książkę i żeby później ktoś chciał ją przeczytać. Czasami sama ciekawa historia okazuje się nie być wystarczająca, a książka mimo ogromnego potencjału, ostatecznie ląduje na najniższych półkach księgarni, gdzie nikt jej nie szuka. Umiera śmiercią naturalną. Mam wrażenie, że Galiński wie co robi i wie jak to robić, żeby zwrócić na siebie uwagę i żeby się o nim mówiło. Myślałam, że pierwsza część serii z Zofią Wilkońską, nazwana jakoś tak bardzo przewrotnie Kółko się pani urwało, była takim jednorazowym wyskokiem kreatywności autora. Tymczasem okazuje się on być całkiem konsekwentny w swoich czynach i kolejna część też zaskakuje swoim tytułem.

Wydawało mi się też, że pani Zofia już mnie nie zaskoczy, a tymczasem Galiński zagwarantował mi bardzo pozytywną niespodziankę. Ta zwariowana staruszka jest jeszcze bardziej zakręcona niż w pierwszej części, a jej kontakt z rzeczywistością tym razem ogranicza się chyba do minimum. Ma tendencję do podążania za tłumem i robienia tego co inni, chociaż zupełnie nie wie o co chodzi i właściwie po co to robi. Dosłownie jakby się uwsteczniała. Jej postępowanie wydaje się być totalnie absurdalne, ale mam wrażenie, że poza tym, że jej zachowania przedstawione są jako przerysowane w bardzo komediowy sposób, to jednak jest w nich ziarno prawdy, szczypta rzeczywistości. Ten jej charakterek w Kółko się pani urwało trochę mnie momentami irytował, ale w Komórki się pani pomyliły jakbym się już do niego bardziej przyzwyczaiła. Bardziej mnie to bawiło niż wywoływało jakiekolwiek negatywne emocje. Ale nie żeby Wilkońska złagodniała – wręcz przeciwnie! Wpada w jeszcze większe kłopoty, w jakieś szemrane towarzystwo. Całkiem możliwe, że to zasługa samego autora, który dopracował swoją główną bohaterkę na tyle, żeby jednak kojarzyła się czytelnikowi pozytywnie, bo irytować to ona ma, ale swoich współbohaterów. Możecie mówić co chcecie, ale bardzo lubię książki, które uświadamiają czytelnika, że śmierć nie zawsze musi być odbierana na smutno, że za każdym razem nie trzeba tworzyć poważnej otoczki i pokazywać, że dobro i tak zawsze zwycięży.

To jedna z tych lektur, która wywołuje uśmiech na twarzy, a nawet więcej, chociaż to już zależy od indywidualnych upodobań. Styl Galińskiego jest lekki, bohaterka charakterystyczna, różnych dziwnych sytuacji podnoszących tempo akcji jest cała masa, więc i książkę czyta się prawie jakby samoczynnie. To moja ulubiona forma odskoczni od mrocznych i brutalnych kryminałów, w których liczy się jedynie zagadka i tajemniczy klimat. I tak jak zazwyczaj w kryminałach jednak skupiam się na zagadkach związanych z morderstwami, tak Galińskiemu daję się ponieść i próbuję się jedynie wyjątkowo dobrze bawić. To już drugi raz, kiedy mi się to udało!

Komórki się pani pomyliły to drugi tom serii, a tę polecam zacząć od początku, żeby lepiej wgryźć się w fabułę, a co najważniejsze, żeby poznać panią Zofię od samego początku i przejść z nią przez piekieło Kółko się pani urwało. Tym debiutem Galiński postawił sobie wysoko poprzeczkę i szczerze – wydawało mi się, że nie sprosta moim oczekiwaniom, że nie da rady tak sprawnie pociągnąć fabuły, żeby mnie zaskoczyć. On tymczasem ponownie świetnie poradził sobie w roli komedianta, a pani Zofia zaczyna dawać się lubić! To chyba kwestia przyzwyczajenia, a może też literackiej wprawy autora. Zdecydowanie polecam tę serię wszystkim, którzy mają chociaż odrobinę dystansu do rzeczywistości i potrafią śmiać się z przywar niektórych grup społecznych. Bo przecież nie chodzi tylko o Wilkońską, nikt specjalnie nie pastwi się nad starszą panią, a w tle pojawia się mnóstwo innych postaci, które co prawda grają drugie skrzypce, ale jednak też są wytykane palcami i nadal robią klimat tej powieści.

Ocena: 5/6
©Rude recenzuje
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć