ebook Światło gwiazd
3.64 / 5.00 (liczba ocen: 213)

Światło gwiazd
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria:  /
E-book - najniższa cena: 16.80
Audiobook - najniższa cena: 21.00
23.81 złpremium: 14.29 zł Lub 14.29 zł
27.90 złpremium: 16.74 zł Lub 16.74 zł
16.80 zł
27.90 zł Lub 25.11 zł
27.90 zł Lub 25.11 zł
20.24 zł
20.50 zł
20.54 zł
23.16 zł
23.72 zł
25.50 zł
27.90 zł
27.90 zł
Inne proponowane

Po powieściach „Światło w cichą noc” i „Światło o poranku” przyszedł czas na trzecią odsłonę cyklu „Willa pod Kasztanem”. Tym razem bohaterowie obyczajowych fabuł Krystyny Mirek przekonają się, że droga do szczęścia bywa krucha, ale zawsze warto jej szukać.

W wilii pod kasztanem nastała jesień. W wielkim ogrodzie jak zawsze pięknie, ale w życiu mieszkańców wiele zawirowań. Pewien mężczyzna, który częściej niż pod nogi spogląda w gwiazdy – z zawodu jest bowiem astrofizykiem – wprowadzi sporo zamieszania w życie jednej z kobiet. Bartek w swoim polowaniu na miłość będzie przekraczał kolejne granice, a dwie synowe pod jednym dachem mocno dadzą się we znaki spokojnej z natury babci Kalinie. Zapach szarlotki i smak domowej lemoniady nie wystarczą, by zaprowadzić pokój. Trzeba będzie użyć mocniejszych środków. Jak wyprostować zawikłane rodzinne relacje? Czy uda się wszystkim zasiąść przy wspólnym stole? Kto zostanie w wilii pod kasztanem?

Światło gwiazd od Krystyna Mirek możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Jest to moje kolejne spotkanie z autorką, ale wiem na pewno, że nie ostatnie. Bardzo polubiłam płynny, lekki i przyjemny styl, jakim posługuje się pani Krystyna. Czytając historię dziejącą się pod Kasztanem, po prostu odpływałam. Czułam się jak Kochanowski pod swoją lipą. Czułam się dobrze, byłam odprężona - a przecież właśnie tego człowiek potrzebuje. Spokoju i relaksu od dnia codziennego. Od wszystkich problemów, tragedii... Dlatego niezmiernie się cieszę, że dostałam akurat w prezencie tę książkę (za co Adzie, Kasi i p.Basi) pięknie kolejny raz dziękuję.
Wydaje mi się, że śmiało mogę KAŻDEMU polecić pióro autorki, bo wydaje mi się, że każdy znajdzie w nim coś dla siebie. Czytając, nie ma mowy o jakiejkolwiek blokadzie, która uniemożliwiałaby nam czytanie. Wręcz przeciwnie. Powieść jest na tyle intrygująca, że czyta się z zapartych tchem dalej i dalej, aż... doczytujemy do ostatniej kropki.

Mogłabym powiedzieć, że znam tych bohaterów na wylot. Jest ich sporo, ale każdego pamiętam, jednak nie każdego lubię tak samo... Co się zmieniło w mojej opinii? Jak to było w tej ostatniej części? Cóż, myślałam, że losy kilku z nich potoczą się całkiem inaczej, jednak wyszło tak, że tego się kompletnie nie spodziewałam. Ale to dobrze, zaskoczenie jest tu mile widziane, jeśli znacie postacie i czytaliście poprzednie części.
Babcia Kalina - to za nią najmocniej tęskniłam, co gorsza, nie było o niej zbyt wiele w tej książce. Cieszę się, że na stare lata ułożyła sobie życie tak, że jest szczęśliwa i czerpie z każdego dnia garściami. Mimo problemów, jakie się zdarzają, dzielnie walczy, pomaga, nie poddaje się. Za to ją cenie. I kocham za to, że po prostu jest, taki ideał każdej babci, która czekałaby na nas z obiadem, uśmiechem i obecnością...
Patrycja i Iwona, dwie jej synowe - nie zrobiły na mnie totalnego wrażenia, tak samo jak i Blanki. Antek również w tym tomie jakoś... nie podziałał na mnie czarująco.
Tutaj Bartek, Ania, Dorota, Konstanty i Magda zrobili na mnie wrażenie. Tego pierwszego podziwiam za ogromną determinację, tę drugą z kolei za to, jaka jest. Dorota, jako wdowa za życia małżonka i wdowa po nim - uważam, że dawno powinna się rozwieść, jednak z pewnością trudno jej było zerwać tok myślenia, który był jej wpajany przez długie lata... Jednak walcząc sama z sobą, postawiła w końcu na siebie i za to jej gratuluję. Kibicowałam jej od samego początku. Konstanty zszokował mnie i odniosłam wrażenie, że się jakoś zmienił. Na lepsze, oczywiście. Magdy było mi najzwyczajniej w życiu szkoda, jednak i za nią trzymałam kciuki, by wszystko ułożyło się tak, jak tego pragnie.
Bohaterowie wykreowani są rewelacyjnie. Każdy z nich różni się od siebie, nie są płascy i bez wyrazu. Jednych polubiłam bardziej, drugich mnie, niektórych w ogóle, a co po niektórzy w ogóle nie zrobili na mnie jakiegokolwiek wrażenia.

Fabuła ma swoje odpowiednie tempo. Nie jest ono ani za szybkie, ani za wolne. Usnąć na pewno nie uśniecie, wręcz przeciwnie. Ja byłam na tyle ciekawa, że niemal połknęłam tę książkę. Tak bardzo zafascynowały mnie dalsze losy bohaterów, że trudno mi było się od lektury oderwać. No, dopiero skończyłam po ostatniej kropce.
Książka pokazuje nam jedną z wielu historii, jakie kreśli życie. Bo przecież to, co spotkało bohaterów w Willi pod Kasztanem, tak naprawdę mogło spotkać również nas. Nikt nie jest w stanie przewidzieć tego, co ktoś tam w górze dla nas przygotował. Dlatego powinniśmy korzystać z życia, być szczęśliwi, a nie trapić się każdego dnia, bo życie ucieknie nam zbyt szybko przez palce, a później nie będziemy mieli co wspominać, a nawet gorzej, będziemy pluć sobie w brodę za to, że nie wykorzystaliśmy dobrze danego nam czasu.

Cieszę się, że miałam okazję dokończyć tę serię. Zaznajomiłam się z autorką i z pewnością jeszcze kiedyś przeczytam jej powieści - o tym nawet nie ma co dyskutować. Żałuję jedynie, że na targach w Krakowie, w 2019 roku, nie podeszłam do autorki, gdy stałam w kolejce do Alka. Ale wiem, że w tym nowym, 2020 roku to nadrobię. Obowiązkowo!
Resumując polecam Wam tę historię. Jeśli lubicie spokojne powieści obyczajowe, takie życiowe, ale bez tragedii na kupie - zapraszam serdecznie. Jeśli z kolei znacie pióro autorki - koniecznie musicie poznać serię pod Kasztanem - jest tego warta. Ja się cieszę, że ją poznałam i że dumnie się prezentuje na mojej półce.

Ocena: 5/6
©Tylko magia słowa
Przystań dla życiowych rozbitków

Moi drodzy, czy znacie to uczucie, kiedy tęsknicie za swoimi przyjaciółmi, z którymi nie widzieliście się już dosyć długo i wreszcie nadchodzi ten z utęsknieniem wyczekiwany przez Was moment, kiedy możecie ich odwiedzić i dowiedzieć się co u nich słychać, jak się mają i co zmieniło się w ich życiu od czasu waszego ostatniego spotkania? Ja tak właśnie czuję się za każdym razem, kiedy sięgam po kolejne części cyklu Willa pod kasztanem autorstwa Pani Krystyny Mirek, Tym razem za sprawą książki Światło gwiazd już po raz czwarty byłam z wizytą w gościnnych progach domu cudownej babci Kaliny, której serce, jak i drzwi tytułowej willi zawsze stoją dla każdego szeroko otwarte.

Dziś przychodzę do Was, aby opowiedzieć Wam trochę o moich wrażeniach z tych odwiedzin. A możecie mi wierzyć, jest o czym opowiadać. Jednak aby nie zdradzać zbyt wiele tym, z was, którzy jeszcze nie czytali poprzednich odsłon cyklu, powiem tylko, że po ciszy i spokoju, którym zawsze charakteryzował się dom babci Kaliny, nie ma już śladu. Teraz śmiało można, powiedzieć, że willa stała się przystanią dla życiowych rozbitków. To właśnie w niej schronienia szukają mieszkańcy i przyjaciele domu. W życiu praktycznie każdego z bohaterów dzieje się naprawdę wiele zawirowań i obawiam się, że tym razem aromatyczny zapach pysznej szarlotki przy kuchennym stole seniorki, który zawsze był lekiem na wszelkie smutki i rozterki, może nie wystarczyć.

Wszyscy jesteśmy na zakręcie i każdy podejmuje nowe decyzje.

To jedno zdanie doskonale oddaje istotę tego, z czym będą zmuszeni zmierzyć się tym razem bohaterowie powieści. Czytając książkę, przez cały czas miałam nieodparte wrażenie, że każdy z nich zachowuje się niczym niewidomy, który nagle odzyskał wzrok i teraz po wielu latach trwania w życiowej ciemności zaczyna dostrzegać, to, co w życiu najważniejsze.

Światło gwiazd skrywa w sobie bardzo mądre i życiowe przesłanie: Każdy z nas zasługuje na szczęście, choć często droga do niego wiedzie przez naprawdę kręte ścieżki życia.

Najmocniej, ogromną prawdziwość tych słów odczuła na własnej skórze Dorota, matka jednego z bohaterów, którego mieliśmy okazje poznać w poprzednich częściach cyklu.
Kobieta całe swoje życie była cieniem własnego męża odnoszącego biznesowe sukcesy. Ona poświęciła się życiu rodzinnemu i wychowywaniu dzieci. Jej małżeństwo od dawna było fikcyjną grą pozorów, w której próżno było spodziewać się szczerych przejawów uczucia i oddania ze strony małżonka. Kiedy dziś przystępujemy do lektury „Światła gwiazd”, dowiadujemy się, że Dorota od kilku miesięcy jest wdową i teraz kiedy jej dorosłe już od dawna dzieci wiodą samodzielne życie, została zupełnie sama. Czas żałoby to dla bohaterki również okres wielu refleksji i gorzkich wniosków. Dopiero po śmierci męża dostrzega, jak wiele straciła, godząc się na życie według narzuconego przez niego scenariusza, który ten dla niej wykreował. Nie wie jednak, że los przygotował dla niej niezwykłą niespodziankę, która może zupełnie odmienić jej życie, jeśli tylko przestanie wreszcie myśleć o innych i zawalczy w końcu o swoje szczęście.
Uwierzcie mi - dla Doroty, będzie to czas wielu niełatwych decyzji i naprawdę nie będzie kolorowo, bo niestety rewolucja w jej życiu nie spodoba się wszystkim zainteresowanym, a tym samym będzie wiele emocji i gorzka pigułka, którą będzie zmuszona przełknąć, by choć raz móc być szczęśliwą.

Pod dachem zakątka Babci Kaliny również dużo się dzieje, co wzbudza niepokój starszej pani. Znowu będzie musiała wziąć sprawy w swoje ręce, aby spróbować wyprostować zawikłane rodzinne relacje. A z dwiema synowymi w jednym domu i wnukiem, który zagubiony we własnych emocjach stąpa po bardzo niebezpiecznym gruncie, nie będzie to łatwe.

Wobec ogromu świata nasze życie jest takim okruszkiem – szkoda tracić czasu na udawanie.

Warto, abyśmy wszyscy wzięli sobie mocno do serca te słowa, wszak życie to tylko chwila i jeśli nie znajdziemy w sobie odwagi na szczerość i otwartość, a jedynie pozwolimy zamknąć się w klatce pozorów i konwenansów pewnego dnia możemy obudzić się zupełnie samotni i zrozumieć, że nasze życie to tylko fikcja. Przeciekło nam przez palce, a my nigdy tak naprawdę nie poznaliśmy smaku prawdziwego szczęścia i miłości. Nie pozwólmy na to, walczmy o siebie. Dopóki żyjemy, wszystko jest możliwe. Na to, co dobre w życiu nigdy nie jest za późno.

Kochani tych z Was, którzy znacie już cykl Willa pod kasztanem, z pewnością nie muszę namawiać do poznania dalszych perypetii jego bohaterów, a tym z Was, którzy jeszcze nie mieliście okazji poznać tej serii, z całego serca ją polecam. Jej autentyzm i niezwykłe ciepło sprawi, że na pewno skradnie ona Wasze serca. Daje Wam moje słowo, że wyjątkowy klimat całej historii otuli Wasze serca niczym ciepły kocyk w chłodny jesienny wieczór, wlewając w nie nadzieję na lepsze jutro, jeśli Wy również podobnie jak jej bohaterowie znajdujecie się obecnie na życiowym zakręcie.
Książki Pani Krystyny Mirek to samo życie. Nie odnajdziemy w nich przesłodzonych bajkowych scenariuszy. Tu jak w życiu każdego z nas bywa trudno, ale zawsze nadzieja umiera ostatnia. Książka dostarczy Wam wielu emocji i mnóstwo refleksji.
Mam nadzieję, że nie było to ostatnie spotkanie z mieszkańcami i przyjaciółmi Willi pod kasztanem, bo bardzo mocno się z nimi wszystkimi zżyłam i strasznie żal mi ich opuszczać.

Ocena:
©Kocie czytanie
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć