ebook Horyzont
4.28 / 5.00 (liczba ocen: 102)

Horyzont
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria:  /
Wydawca:  Wydawnictwo SQN
E-book - najniższa cena: 23.99
Audiobook - najniższa cena: 39.99
39.99 złpremium: 23.99 zł Lub 23.99 zł
29.99 zł Lub 26.99 zł
39.99 zł
39.99 zł Lub 35.99 zł
23.99 zł
23.99 zł
29.02 zł
29.45 zł
33.60 zł
33.99 zł
39.99 zł z kodem: 29.99 zł
39.99 zł
Inne proponowane
Czasami prawda rozciąga się daleko za horyzont… Kolejna powieść Jakuba Małeckiego – autora takich bestsellerów jak „Rdza” czy „Dygot”. Opowiada o tęsknocie, przyjaźni i odwadze. O konfrontacji z zadrą – własną i cudzą. O próbach znalezienia właściwej wersji siebie.
 

Jałowe lata bez wschodów i zachodów słońca. Wspomnienia jak burza piaskowa, jak skrzypienie desek w starym domu. Smugi przeszłości płytko pod skórą. Gry komputerowe i bułgarski rap.
Maniek i Zuza mieszkają po sąsiedzku na warszawskim Mokotowie. On, były saper, próbuje spisać wspomnienia z misji w Afganistanie, mając nadzieję wreszcie stamtąd wrócić. Ona, dziecko pokolenia Y, uczy się żyć na własny rachunek i mimowolnie zatraca się w rodzinnej tajemnicy. Choć z pozoru nic ich nie łączy, ciążą ku sobie, niezdolni i niechętni do pielęgnowania więzi z otoczeniem…

Horyzont od Jakub Małecki możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Przecież w życiu chodzi o to, żeby być szczęśliwym.
Chwilę się zbierałam do Horyzontu Jakuba Małeckiego. Nie wiem czemu, od pierwszych zapowiedzi wiedziałam, że chcę ją przeczytać i jakoś odwlekałam, Ale jak zaczęłam, to przepadłam. I emocje tej opowieści straszliwie mną szarpnęły.

Przeplatające się historie Zuzy, młodej pracownicy firmy produkującej gry i Mańka, sapera, który nie odnajduje się w zwykłym życiu, po powrocie z wojny w Afganistanie, są tak różne, jak tylko można to sobie wyobrazić.

Zuza pracuje, a wolny czas poświęca na pomoc w opiece nad zniedołężniałą babcią. Nie ma przyjaciół, znajomych, nie prowadzi życia towarzyskiego.

Maniek podpisał z wydawcą umowę na książkę – wspomnienia z misji z Afganistanu – ale nic jeszcze nie napisał. Unika spotkań z rodziną, „opiekuje się” kolegą z misji, którego PTSD zamknęło w czterech ścianach mieszkania i przykuło do konsoli z grami.

Zuza i Maniek pochodzą z innych wszechświatów. Ich dotychczasowe doświadczenia i drogi życiowe, to dwa różne kosmosy. Ale w pewnym momencie ona może liczyć tylko na niego. On tylko na nią.

Ona przypadkiem trafia na dziwną tajemnicę w swojej historii rodzinnej i próbuje ją rozwikłać. On chciałby napisać książkę, której nie potrafi napisać. Ona zajmuje się babcią, on Miętowym.

Czy można porównać i wartościować traumy? Czy to, co przeżyła jedna osoba, jest mniej lub bardziej dramatyczne, od przeżyć drugiej? Z boku wydaje się że tak, ale przecież każdy ma swój koszmar, w swojej głowie, zbudowany na bazie własnego życia i doświadczeń. I musi przezwyciężyć sam siebie, aby go zwalczyć. Małymi krokami. I wierząc, że jest gdzieś ktoś, komu zależy aby ci się udało.

Książka jest napisana tak, że zdania płyną przez głowę. Myślisz jak Maniek, myślisz jak Zuza. Przeżycia każdego z nich stają się Twoim udziałem. Jesteś nim, nią.

To znakomita lektura, prostymi słowami niosąca niesłychane emocje! A wiarygodność opisania przeżyć wojennych poraża. Bo o ile to co przeżywa Zuza, jest jej koszmarem, ale dotyczy spraw, których wyobrażenie nie jest trudne, pochodzących ze zwykłego życia. Wojenna rzeczywistość z misji w Afganistanie – to całkiem co innego. Również syndrom PTSD. Autor opisał to wszystko niesłychanie realistyczne. Weszło mi do głowy bardziej niż jakikolwiek reportaż. I zostanie.

Gorąco polecam!

Ocena: 6/6
©CzytAśka
Jakub Małecki to mój mistrz od emocji: ma w sobie dar, który powoduje, że nigdy nie wydają się one tanie czy papierowe. Przeciwnie, uderzają do głębi i zostawiają w czytelniku małą ranę, rysę, która z nim zostaje i przypomina o sobie od czasu do czasu, jak nadwrażliwy ząb. Czytam kolejne jego książki i stwierdzam z radością, że Małecki nie zawodzi. Horyzont potwierdza jego klasę – co więcej, to moim zdaniem najważniejsza książka autora, choć on sam mówi, że zawsze ta ostatnia jest najważniejsza (dopóki nie pojawi się nowa). Ale dla mnie właśnie ta, właśnie Horyzont, jest arcyważna ze względu na temat.

A jaki to temat? Czyjeś zniszczone życie, wydrążone do cna, wojna, okrutna, nie nasza wojna w Afganistanie, w której jednak bierze udział polska armia, krew, okrucieństwo, śmierć i później… Później powrót do kraju z PTSD (zespół stresu pourazowego) i bliznami w pakiecie i dalsze życie. Ale jak można żyć tak po prostu po traumie, co robić? Można jak Maniek: słuchać bułgarskiego rapu, próbować pisać wspomnienia z misji w Afganistanie, uciekać przed własną rodziną, zamykać się w sobie, odmierzać kolejne dni bez celu, a także marzyć o powrocie na wojnę, bo tylko tak umie się teraz żyć. Można wciąż wspominać to, co było na misji, myśleć o przewrotnym pięknie kraju, który się niszczyło, zabijając kolejnych ludzi, odpierając ataki i zabezpieczając miny. Tylko żyć w kraju już normalnie nie można. Ludzie, którzy kiedyś byli bliscy, teraz są dalecy.

Nikt cię nie rozumie. Nie rozumieją ci, którzy wcześniej rozumieli. Ojciec. Siostra. Najlepszy przyjaciel z dzieciństwa. Uświadamiasz sobie, że jesteś innym gatunkiem człowieka niż wszyscy dookoła ciebie.

Twoim językiem posługują się tylko ci, z którymi byłeś tam. Raz w roku chodzisz z nimi na piwo i wtedy, ten jeden raz w roku, czujesz się normalnie, na swoim miejscu, ale szybko się upijacie, to uczucie mija i wkrótce jest po wszystkim. Podczas honorowej kłótni o to, kto płaci za alkohol, widzisz, że jeden z kumpli zakleił w dowodzie osobistym swoje zdjęcie. Zastanawiasz się, czy on też czasami, tak samo jak ty, musi golić się na wyczucie, patrząc w umywalkę. Pamiętasz, jak jeszcze na pustyni wasz kierowca przybił prawo jazdy nożem do tablicy rozdzielczej w taki sposób, żeby ostrze przechodziło przez środek twarzy. Wydawało ci się to wtedy trochę głupie, trochę straszne. Rano wymieniacie kilka wiadomości o tym, jak to było ostro i kto co zgubił, kto rzygał. Żaden z was nie proponuje, by spotykać się częściej.


I jest jeszcze ona, Zuza, współlokatorka. Osoba, z którą nic nie powinno Mańka łączyć, a jednak łączy. Jedna rozmowa przy wspólnej pralce zaplata wątłą nić porozumienia. Zuza także przed czymś ucieka i tak jak on słucha bułgarskiego rapu. Czasem spotykają się wieczorem w pokoju i pijąc piwa, opowiadają sobie kto miał gorszy dzień. To przed nią były saper najbardziej się otwiera, może dlatego, że Zuza nie naciska, zdaje się, że jej nie zależy, że milczenie przy browarze to dla niej dość. A gdy młoda kobieta chce rozwikłać rodzinną tajemnicę, to do niego się zwraca, a on… No, przeczytajcie sami.

Najpierw ciemność zaczyna wyglądać tak, jakby ktoś powoli dolewał do niej wody. Dzieje się to coraz szybciej, aż nagle wyblakła plama pęka pośrodku. Czerwona szczelina rozciąga się i rozszerza: horyzont jest jak kawał żelaza, w który ktoś tłucze młotem kowalskim. Z pęknięcia wylewa się płynny metal, formując płaski dysk, a potem półokrąg. Nagle wszystko staje się pomarańczowe: góry, piasek i ja. Jakby zabrakło innych kolorów.

Jestem pod wrażeniem tego, jak Jakub Małecki zmierzył się z tym ogromnie trudnym tematem, i jak opisał go, nie pozostawiając miejsca na niedopowiedzenia, ale równocześnie w taki sposób, że nie da się nie współczuć głównemu bohaterowi. Mam wrażenie, że pisarz wszedł w głowę żołnierza najgłębiej jak mógł, sam nie będąc na misji wojennej. Wielkim trzecim bohaterem Horyzontu jest trauma, to prawda, ale nie można nie zauważyć ogromu delikatności i emocji, które również pojawiają się w tej historii. Małecki pokazuje, jak niewypowiedziana tajemnica dławi życie osoby, która jej strzeże, ale daje do zrozumienia, że za wolność słowa także płaci się swoją cenę. Jak zwykle u tego autora, nic nie jest łatwe, a przez to wszystko jest tak niezwykle prawdziwe, jakbyśmy czytali o ludziach z krwi i kości, a nie o wymyślonych bohaterach.

Podziękowania na końcu książki są wyjątkowo skromne i krótkie, ale myślę, że w tym jednym zdaniu zawiera się wszystko: „Dziękuję Agnieszce Pasko i Grzegorzowi Pasko, którzy dopuścili mnie do swojego świata – tak różnego od świata cywilów, w którym na co dzień wszyscy bezpiecznie żyjemy”. Minimum słów, maksimum emocji: to również dobre podsumowanie powieści Kuby Małeckiego.

Ocena: 6/6
©tanayah czyta
Wyprawy Krzyżowe XXI wieku

Po raz kolejny się na tym łapię.
Po raz kolejny słowo Misjonarz ma jakże magiczne a jednocześnie złowrogie znaczenie.
Po raz kolejny Jakub Małecki zabiera nas w tę trudną do wyrażenia prostym słowem podróż, ale po raz pierwszy jego bohater jest nim samym.
Po raz kolejny w książce złożonej z rozdziałów odkrywa się przed nami historia, ale po raz pierwszy zanim dotrzemy do końca zaczynamy rozumieć że pewna misja nigdy nie ma końca, że świat po raz kolejny potrzebuje rycerzy, wojowników, misjonarzy, aby gdzieś na końcu świata po wielu wiekach zmierzyć się ponownie z księżycem Mahometa. (...)

Cała recenzja na blogu: Horyzont

Ocena: 6/6
©Internetowa cela
Myślę sobie, że bardzo trudno jest być pisarzem. Szczególnie takim, wobec którego rzesze czytelników mają pewne oczekiwania. Bo udało się raz, drugi i trzeci, bo każda kolejna książka spotykała się z aplauzem i powszechnym achaniem. Można do tego podejść dwojako: albo wchodzić w kolejne projekty na pewniaka, albo drżeć, czy stworzenie czegoś nowego, nieco innego od poprzednich razy, przyniesie nieprzyjemne konsekwencje. Nie wiem, co miał w głowie Jakub Małecki, pisząc Horyzont, jednak – jak dla mnie – poszedł w inną stronę niż w poprzednich książkach.

Największym problemem Mariusza Małeckiego, jednego z głównych bohaterów wspomnianej książki, jest on sam. Były żołnierz zmaga się z zespołem stresu pourazowego, egzystując na dwudziestu metrach kwadratowych, we względnej izolacji od otoczenia, za to w bliskim kontakcie z problemami i byle jakim jedzeniem. Tymczasem największym problemem Zuzy jest tajemnica zmarłej matki. Dziewczyna zmaga się z niewiedzą i potrzebą odkrycia prawdy. Oboje są samotni i oboje kogoś potrzebują, choć jeszcze tego nie wiedzą. Tak w skrócie można opowiedzieć fabułę Horyzontu.

W czym tkwi sedno najnowszej powieści Jakuba Małeckiego? Zapewne każdy znajdzie swoją interpretację. Dla mnie to historia o potrzebie zrozumienia. Jako całość odczytuję ją jako przedstawienie procesu konfrontowania się ze światem, rzeczywistością i przede wszystkim – przeszłością. To historia o utracie złudzeń, o tym, że w każdym momencie życia może wydarzyć się coś nieoczekiwanego, co odmieni nasze myślenie i podejście do wielu spraw. Cokolwiek by nie powiedzieć, w jednym trudno się pomylić: Horyzont to mocno autotematyczna powieść, od czego Małecki w żaden sposób nie ucieka, nadając nawet jednemu z bohaterów swoje imię i nazwisko.

Horyzont to inna powieść. Z mojej perspektywy dobra, ale nie tak wyjątkowa jak poprzednie. Wydaje mi się, że to zupełnie inne oblicze autora – inna narracja, inny rodzaj bohatera, inny punkt ciężkości. Zakochana w jego nieoczywistej prozie, oczekiwałam czegoś więcej. Wydaje mi się, że właśnie z tego brała się moja dotychczasowa fascynacja powieściami Małeckiego. Tymczasem otrzymałam coś, co w żaden sposób mnie nie zaskoczyło, nie podziałało na mnie tak, jak na przykład Nikt nie idzie. Wydaje mi się, że autor nie wyszedł poza ramy tego, co już gdzieś czytałam (choćby w Tylko przeżyć Sylwii Winnik). Przyznam, że nie poczułam nic specjalnego nawet podczas czytania fragmentu, który chyba miał być tym najbardziej dramatycznym. Miałam wrażenie, że oglądam kolejną amerykańską superprodukcję przywołującą jedynie konstatację „to już było”.

Czy polecam najnowszą powieść Jakuba Małeckiego? Nie wiem, czy jest sens oceniać zero-jedynkowo. Ci, których rozkochał w swoich książkach, z pewnością już ją przeczytali. Tych, którzy wciąż się wahają, zachęcam choćby dlatego, że być może nie znając poprzednich jego książek, tą akurat się zachwycą. Ja się nie zachwyciłam.

Ocena: 4+/6
©Spadło mi z regała
Czytając Małeckiego zawsze zastanawiam się co później napiszę o książce. Jak znaleźć godne słowa? No jak? Nie jestem przecież Małeckim…

Mój horyzont

Maniek Małecki to żołnierz, który wrócił z Afganistanu, z kolejnej polskiej zmiany, kolejnej, ale innej, bo jego zmiany. Zmiany, na której wydarzyło się wiele. Wynajęte mikro mieszkanie, niewielkie dochody i ona – propozycja napisania książki o Afganistanie. Kusząca. Bezsenność, żółw, Miętowy, Taśma, tak wygląda życie żołnierza po wojnie, bo przecież na wojnie był. Na wojnie, gdzie działy się rzeczy straszne. Jak to opisać, aby ludzie go nie znienawidzili?

Twój horyzont

Zuza mieszka za ścianą, pisze dialogi do gier. Zajęcie marzenie. Jej matka zmarła wiele lat temu i do tej pory Zuza myślała, że była to zwykła śmierć, taka jakich wiele. Pewnego dnia babci, która miewa gorsze dni wyrywa się krótka, z pozoru niewinna informacja. Lawina nabiera tempa.

Nasz horyzont

Dwie dusze zmagające się z codziennością, z przeszłością i nie sądzące, że jest jakaś przyszłość. Dwie dusze, które aby przeżyć muszą się połączyć, muszą znaleźć w sobie odwagę.

Ja nie wiem jak Jakub Małecki to robi, ale jego książki to coś więcej niż powieść na wieczór czy lektura do pociągu. Tematy, które wybrał (a może one go wybrały), czyli wojna i stres pourazowy oraz skrywana tajemnica rodzinna zostały przez niego bardzo umiejętnie połączone. Choć historia Zuzy na tle doświadczeń Mańka momentami wydawała mi się błaha, to całość jest idealnie wyważona. Każdy z nas ma prawo do własnych horyzontów.

Ocena: 6/6
©Idę czytać
Z twórczością Jakuba Małeckiego miałam styczność przy książce Nikt nie idzie. Po jej lekturze wiedziałam, że sięgnę po inne pozycje tego autora, chociaż w samej historii (całkiem dobrej) zabrakło mi czegoś dopinającego całość. W moje ręce trafił Horyzont...

Mariusz Małecki, weteran wojenny, żołnierz na emeryturze odwiedza swoją siostrę Milenę. Czeka w pokoju dziecięcym na swojego siostrzeńca. W ostatniej jednak chwili ucieka przez okno, następnie przez płot przed spotkaniem z dziesięcioletnim Dawidem. Dlaczego? Kim tak naprawdę jest Mariusz? Co stało się na misji w Afganistanie?

[...]

Horyzont Jakuba Małeckiego to poruszająca i prawdziwa do szpiku kości opowieść. Dotyka problemu, którego społeczeństwo polskie zdaje się unikać: życie żołnierza, który powrócił z misji (na przykład w Afganistanie). Rzeczywistość okazuje się mniej kolorowa niż nam wszystkim się wydaje, a wycofanie i dziwne zachowania często uzasadnione są wspomnieniami i wydarzeniami, o których tak naprawdę nie chcielibyśmy wiedzieć jako cywile.

Zderzenie marzeń (tych o życiu po) wyjeżdżającego na pierwszą misję żołnierza z rzeczywistością bywa bardzo brutalne. A my, ludzie, którzy tego nie przeżyliśmy, nie jesteśmy w stanie tego zrozumieć. Uzasadnione zatem wydało mi się wybranie fragmentu książki Nikt cię nie rozumie. Nie rozumieją ci, którzy wcześniej rozumieli na tytuł. Dodatkowo mistrzowskie ukazanie subtelności codziennego życia sprawia, że lektura Horyzontu to ogromna przyjemność. Książka trafia do mojego top lektur przeczytanych w tym roku.

Cała recenzja na blogu: Horyzont

Ocena: 6/6
©Rudym Spojrzeniem
Już tak mam, że na każdą kolejną powieść Jakuba Małeckiego czekam niecierpliwie i kiedy pojawi się w sprzedaży, to szybko po nią sięgam. Od pierwszych zdań towarzyszy mi niepewność, czy głos autora ponownie przebije się zza tkanki tekstu i zawładnie mną magiczna energia słowa.

Horyzont wychodzi z ram klimatu wiejskiego i małomiasteczkowego i przenosi czytelnika do odległego Afganistanu, do umysłów i serc głównych bohaterów. Bardzo podoba mi się ta nowa odsłona twórczości pisarza.

W Horyzoncie poznajemy sapera Mańka, który wrócił do Polski z misji w Afganistanie oraz Zuzę, opiekującą się chorą babcią. On uprawia zapasy pomiędzy przeszłością a teraźniejszością oraz zmaga się z traumami próbując na nowo odnaleźć cel w życiu.

(…) robię coś, co ma jakikolwiek sens, co nie jest tylko trwaniem.

Ona odkrywa tajemnicę rodzinną i przepracowuje na nowo wydarzenia z przeszłości. Dwóch samotników zamkniętych w swoich świecie i umorusanych sobą. Czy uda im się posklejać życia na nowo?

Fabuła powieści nie jest skomplikowana. Co więcej, można ją streścić w kilku zdaniach. A Jakub Małecki znany jest z wyjątkowej, literackiej wrażliwości i pięknego ubierania w słowa prostych historii. Jeśli połączymy kunszt autora z bardzo ciekawym pomysłem na fabułę, to dostaniemy Horyzont, który potrafi zaczarować czytelnika, przykuć jego uwagę na kilka godzin i sprawić, że zaraz po wybrzmieniu ostatniego zdania tęsknimy za kolejną powieścią.

Zastanawiałam się czy Horyzont mnie zaskoczył i stwierdzam, że jedynym nieoczywistym elementem był wątek wojenny i umiejscowienie części akcji w odległym Afganistanie. Cała reszta jest mi znana, ponieważ Jakub Małecki wielokrotnie udowodnił, że w doskonały sposób potrafi pisać o ludziach i mówić ich głosem. Dzięki tej umiejętności stworzeni bohaterowie są autentyczni i czytelnik ma poczucie, że takie osoby mogą żyć tuż obok nas. I tak jest w Horyzoncie. Zuza i Maniek mogliby być naszymi sąsiadami. Może słuchalibyśmy razem bułgarskiego rapu?

PS Przepiękna okładka!

Ocena: 5+/6
©Na czytniku
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    mie sie podobała ksionżka

  • Awatar

    Kolejna po "Śladach", książka Jakuba Małeckiego jaką przeczytałam. Choć tematycznie różna od "Śladów" mam w3rażenie, że opowiada o tym samym: o lęku, stracie i uczuciach. Historia napisana ładną polszczyzną, ale dla mnie za mało wyrazista. Za tydzień zapomnę imiona bohaterów, a za miesiąc treść. Ta opowieść się po prostu ze mnie ześlizgiwała, nie pozostawiając po sobie śladów. Niby dobra, a jednak mnie nie przekonała. Dodatkowo puste strony między kolejnymi rozdziałami sprawiają wrażenie jakby w ten sposób chciano dodać książce objętości.

Warto zerknąć