ebook Uwolniona. Jak wykształcenie odmieniło moje życie
4.48 / 5.00 (liczba ocen: 366987) Ilość stron (szacowana): 448

Uwolniona. Jak wykształcenie odmieniło moje życie

Chcę otrzymać powiadomienie,
kiedy oferta będzie dostępna
Podając nam adres e-mail
lub korzystając z konta na Facebooku

damy Ci znać, kiedy oferta będzie dostępna.
Aktualnie brak dostępnej pozycji do zakupu
Warto zerknąć

Numer jeden w kategorii Autobiografia według użytkowników portalu Goodreads, a według Billa Gatesa, jedna z pięciu najlepszych książek 2018 roku. „Chwytająca za serce […] piękne świadectwo tego, jak edukacja otwiera oczy i zmienia ludzkie życie” – Amy Chua, „New York Times Book Review”

We wspomnieniach zatytułowanych „Uwolniona” autorka opowiada historię wręcz magiczną. Tym z nas, dla których edukacja jest czymś oczywistym, trudno nawet sobie wyobrazić, ile poświęceń wymagało od Westover to, co osiągnęła. W inspirujący i wyjątkowy sposób przypomina nam, czym jest i czym powinna być dzisiaj nauka.
Tara Westover urodziła się w górach Idaho, w rodzinie mormonów. Po raz pierwszy przekroczyła próg szkoły w wieku 17 lat. Publiczna edukacja była jedną z wielu rzeczy, w stosunku do których był sceptyczny jej fanatycznie religijny ojciec. Gdy w domu rodzinnym pojawiła się przemoc, nie było nikogo, kto mógłby zainterweniować. Punktem zwrotnym dla dziewczyny okazał się moment, kiedy jeden z braci dostał się do college’u. Tara postanowiła pójść w jego ślady. Pragnienie wiedzy zmieniło jej życie, zaprowadziło za ocean i na inny kontynent, na Harvard i Cambridge. Dopiero wtedy zaczęła się zastanawiać, czy nie wyjechała zbyt daleko i czy istnieje jeszcze dla niej droga powrotna do domu.

„Niesamowita, prawdziwie inspirująca opowieść. Książka z rodzaju tych, które wszystkim się spodobają. Jest nawet lepsza niż mówią” – Bill Gates

Uznana za jedną z najlepszych książek roku przez m.in.: The Washington Post, The Guardian, The Economist, Financial Times, New York Post, Time. Według Billa Gatesa, jedna z pięciu najlepszych książek 2018 roku.

O Autorce:
Tara Westover jest amerykańską pisarką mieszkającą w Wielkiej Brytanii. W 2008 roku ukończyła z wyróżnieniem Birgham Young University, a następnie otrzymała stypendium Gates Cambridge. W 2009 roku w Trinity College w Cambridge zdobyła stopień magistra, a w 2010 studiowała na Uniwersytecie Harvarda. Następnie wróciła do Cambridge, gdzie w 2014 roku obroniła doktorat z historii. W swoim debiucie literackim – „Zakazanej edukacji” – opisała wychowanie w tradycyjnej mormońskiej rodzinie i swoją karierę akademicką.

Uwolniona. Jak wykształcenie odmieniło moje życie od Tara Westover możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Tylko my sami możemy wyzwolić nasze umysły.
To dziwne, że daje się ludziom, których się kocham, tak wielką władzę nad sobą.
Ominęła mnie fala popularności autobiografii Tary Westover. Na szczęście wpisałam sobie tę powieść na listę „chcę przeczytać” i kiedy nadarzyła się okazja otrzymania e-booka, z chęcią z niej skorzystałam. Jak bardzo nie żałuję, że trafiłam na tę książkę, będą wiedzieli czytelnicy, którzy poznali historię dziewczyny z mormońskiej rodziny.

Przyznaję, miałam obawy, że droga jaką przeszła Tara, będzie w stylu „american dream”, czyli „”dorobienia się”, doznania szczęścia poprzez ułożenia sobie życia, założenia rodziny, stworzenia domu marzeń, spełnienia w życiu osobistym według ogólnie przyjętych i propagowanych w bogatych społeczeństwach norm”. Dodatkowo w blasku mieniącego się confetti. Nic bardziej mylnego!

Historia Tary poraża. Dosłownie! Były momenty, w których ściskało mnie za gardło i paraliżował emocjonalny strach. Ogromnie kibicowałam tej dziewczynie, mocno wspierałam w myślach, żeby zdecydowanie, nie oglądając się za siebie, odcięła wszystkie liny krępujące jej wolność i swobodę myślenia.

Zwykle, kiedy słyszę lub czytam o opresyjnych rodzicach, rodzinach, czy stosunkach międzyludzkich, włącza mi się podstępna „ciotka dobra rada” z myśleniem – ale jak to? Dlaczego sobie na to pozwala? Niech skończy z tym! Ucieknie!

Stop! To nie jest nasze życie, to nie jest nasz kontekst, my nie wiemy jak to jest i nie mamy prawa oceniać.

W Uwolnionej nauka, głód wiedzy i edukacji pokazały piękne oblicze. Okazały się ratunkową boją, tratwą, których można się uczepić, żeby przetrwać i nie zginąć w rodzinnym szambie. Tara dopłynęła do brzegu, zwyciężyła i tak naprawdę zdobyła szczyt. Droga jaką musiała przejść była ogromnie wyboista, z licznymi pułapkami i bez wyraźnych drogowskazów.

Tara skorzystała z pomocnej dłoni przychylnych jej ludzi, zrzuciła kajdany i osiągnęła cel.

Kilka słów o wrażeniach

Uwolniona jest wspaniale napisana. Bardzo szczerze, spokojnie, ale też emocjonalnie. Autorka idealnie oddała tę permanentną walkę z samą sobą, gdy na szali stawiana była rodzina i wolność. Szczerze podziwiam i cieszę się, że odnalazła swoje miejsce na ziemi, bez toksycznych ludzi wokół.

PS Tara Westover jest amerykańską pisarką mieszkającą w Wielkiej Brytanii. W 2008 roku ukończyła z wyróżnieniem Birgham Young University, a następnie otrzymała stypendium Gates Cambridge. W 2009 roku w Trinity College w Cambridge zdobyła stopień magistra, a w 2010 studiowała na Uniwersytecie Harvarda. Następnie wróciła do Cambridge, gdzie w 2014 roku obroniła doktorat z historii. W swoim debiucie literackim opisała wychowanie w tradycyjnej mormońskiej rodzinie i karierę akademicką.

Ocena: 5+/6
©Na czytniku
Czytałyście już Uwolnioną?

To czytajcie.

To jest książka o nas. O kobietach, które korzystają z wiedzy i nie wahają się jej używać.
To książka o kobietach, które ponoszą konsekwencje wychodzenia poza schematy i poza stereotypy. To książka o kobietach, które nie wierzą w siebie, boją się – ale i tak robią swoje.
To książka o kobietach, które mają kompleksy i wady, ale nie wahają się używać ich, jako swojej tajemnej broni. |
To książka o kobietach, które zaufały swojej intuicji i poszły za wezwaniem czegoś większego od nich samych.

Uwolniona. Książka o mnie

A na zakończenie tej litanii dodam, że to jest książka o mnie:
O dziewczynie, która pewnego dnia odkryła, że ma satysfakcję ze zdobywania nowej wiedzy. I że jakoś łatwiej jej zapomnieć o kompleksach, gdy wsadzi nos w książkę.
O dziewczynie, która nie mogła znaleźć sobie miejsca w swoim środowisku.
O kobiecie, która straciła stare środowisko, ale zyskała nowe – takie, w którym elitarne rozmowy o sztuce odbywają się na takich samych prawach, co o domowych sprawunkach. Nawet przy alkoholu:P
O dziewczynie, która postawiła wszystko na jedną kartę. I patrzcie, czym to się skończyło: gabinet, własne ukochane klientki i właśni klienci organizacyjni, wystąpienia na scenie dla grup, własne poradniki…

Da się. A ile przy tym nowych możliwości i szans? Nie do opisania…

A wszystko dzięki wiedzy.

Uwolniona. Książka o edukacji

Uwolniona zrobiła mi coś jeszcze: pokazała mi, że niektórzy mają ciężej ode mnie. A wydawało mi się, że drugiej osoby tak drapiącej pazurami rzeczywistość, jak to robię ja, nie ma na świecie. No i okazuje się, że jest. I też drapie. Cały czas drapie. A jak upadnie, to się podnosi. I dalej drapie. I z tego drapania to przekopała chyba już tunel z USA do Europy, ale dzięki temu uwolniła się od życia w mega-toksycznym środowisku i od wielu kłopotów z tym związanych.

Uwolniona Tara Westowver
Bardzo bym chciała spotkać Tarę Westover i zajrzeć jej głęboko w oczy. Mam nadzieję, że to będzie możliwe.

Co z tego dla Was?

Uwolniona. Konfrontacja

Jak przeczytacie, to będziecie mieć możliwość skonfrontować swoje życie z życiem bohaterki.

Od razu mówię, my tu w Polsce, to mamy normalnie Eldorado, w porównaniu z tym, co opisuje autorka. Czasem patrzymy na USA, jak na wyrocznię, a okazuje się, że ich system edukacyjny kuleje w niektórych punktach. To zaś bywa ogniskiem patologii i gruntem dla szerzania jej.

I choćby z tego powodu, jeśli jesteś ciekawa, co mam na myśli, warto przeczytać.

Uwolniona Przejmujące sceny

Jest w książce absolutnie rewelacyjnie opisana scena, jak bohaterka patrzy na dzieci swojej siostry i już widzi, jak potężny, toksyczny, schemat powielają. I nic nie może z tym zrobić.

O rety, jak ta scena boli.

Na szczęście mogę powiedzieć, że u nas, w Polsce, to nie byłoby możliwe w przełożeniu jeden do jednego. Niemniej warto poczuć ten moment, gdy stoisz bezradna wśród bliskich i już wiesz, co będzie za 10-12 lat. Mega!

Uwolniona. Schematy

Trudno mi czasem tłumaczyć moim klientom, czym są schematy. Książka wyraźnie je pokazuje. Siedzimy razem z bohaterką w jej sytuacjach i czujemy, co to jest schemat. I teraz już możemy je zauważyć we własnym życiu. Super. O ileż łatwej mi pracować:D

Uwolniona Edukacja domowa

A jeśli interesujesz się edukacją domową – to Uwolniona też będzie miała dla ciebie wartościową treść. Oj, jak ja inaczej patrzę teraz na edukację domową. Oj, jak to dobrze, że w Polsce trzeba inne wymogi spełnić, niż w USA.

Gdyby nie to… Co by to było?

A może jest tak samo, tylko w mojej bańce tego nie widzę i nie czuję.

Uwolniona. Prawdziwa historia

Ale uwaga, to nie jest beletrystyka. Jeśli szukasz przygody i przeżywania emocji bohatera – to tutaj tego nie znajdziesz. Nie w takim klasycznym wydaniu, jak u Sienkiewicza, czy u Tolkiena. Oczywiście, losy bohaterki chwytają za serce i trzymają je do samego końca, ale jednak Uwolniona to jest literatura faktu – nie typowa fabuła przygodowa. Jeśli szukasz takiej książki, to się zawiedziesz.

A ja polecam do czytania, bo wiem, jak ważna jest edukacja. Szczególnie w czasach, gdy wszystko tak pędzi i się zmienia. I ta książka udowadnia, że edukacja formalna, klasyczna, podstawowa robi ważną robotę. Tylko jesteśmy tak daleko cywilizowani i wykształceni, że zapominamy. A tymczasem, co fundament, to fundament. Acha, tytuł oryginalny: Educated. Hmmm…

Ocena: 5/6
©Zasmakuj w życiu
Zaczynałam pisać ten post kilka razy i kasowałam początek, bo mi się nie podobał. Nie wiem od czego zacząć, więc najlepiej będzie, jak napiszę najważniejsze – uwielbiam takie książki. O prawdziwych ludziach, inspirujących i motywujących do działania, pokazujących i uświadamiających czytelnikowi, co jest ważne w życiu, na co zwrócić uwagę, a na co zwracać mniejszą. Ludziach, którzy przeżyli ciężkie i trudne sytuacje, ale którzy się podnieśli, którzy się nie poddali, tylko dążyli do realizacji swoich celów i marzeń. Ludziach, którzy czasami walczą o podstawowe prawa i godność ludzką. Mam wrażenie, że czerpię z takich książek siłę do radzenia sobie ze swoim życiem. Na pewno dzięki nim doceniam bardziej to, co mam.

Tara Westover urodziła się w mormońskiej rodzinie. Do szkoły poszła po raz pierwszy raz w wieku siedemnastu lat. Późno, ale dopiero po przeczytaniu książki czytelnik uświadamia sobie niesamowitość faktu, że w ogóle do tego doszło. Jej ojciec, fanatycznie oddany swojej religii uważał, że miejsce dzieci jest w domu, szkoła to przejście na złą stronę mocy, a rodzice są sami w stanie zapewnić edukację domową dla dzieci. Ojciec, oprócz swojego fanatyzmu, miał zaburzenia psychiczne i to one spowodowały traumy, z którymi autorka musiała później borykać się w dorosłym życiu. Ani ojciec ani matka nie wierzyli w szpitale i medycynę, nie chcieli mieć nic wspólnego z rządem, ale nie mieli nic przeciwko, by dzieci wykonywały niebezpieczne, ciężkie, fizyczne prace. Ale to nie jest książka tylko o tym, jaki zły jest fanatyzm religijny. Są mormońskie rodziny, które żyją według skrajnych zasad, ale w których panuje zgoda i miłość. Tutaj tego zabrakło.

Opowieść Tary jest przerażająca, co stronę praktycznie kręciłam z niedowierzaniem głową. Historia Tary to historia fanatyzmu religijnego, życia z osobą chorą psychicznie, przemocy w rodzinie, uzależnienia, manipulacji i prania mózgu. Czytając strona po stronie czytelnik zadaje sobie coraz więcej pytań – dlaczego nikt nic nie zrobił? Dlaczego matka nie reagowała? Jak to możliwie, że nie interweniowała opieka społeczna? Dlaczego dzieci nie uciekły? Uwolniona to nie tylko pamiętnik opisujący przeszłość. Można ją odczytać jako studium rodziny, psychologiczny obraz wzajemnych relacji i zależności. Fascynująca lektura, tym bardziej kiedy sobie uświadomimy, że całkowicie prawdziwa.

I wiecie, co jeszcze? Być może do mormonów większości nas daleko, ale do reszty może być już całkiem blisko. Dlatego uważam, że tę książkę powinien przeczytać każdy. Manipulowanie, emocjonalne szantaże, to, że ktoś wie lepiej, co jest dla nas dobre, wzajemna zależność, zakazy, przemoc – przecież to wszystko dotyczy nas bezpośrednio. Może nie konkretnie ciebie, ale jestem pewna, że jeśli tylko trochę się rozejrzysz, długo nie będziesz szukał/a. To jest wartość tej książki, oprócz tej oczywistej, czyli poznania samej autorki. To też opowieść o tym, jaki wpływ na nasze życie mają nasi rodzice i ile siły i determinacji potrzeba, by odciąć się od negatywnych wpływów, a później walki o zlikwidowanie skutków.

Drugą wartością i przemyśleniem po niej jest sprawa edukacji. Dzieci raczej traktują szkołę jako coś okropnego i przymus. Ale zwróćcie uwagę, że tylko te, które mają możliwość czy nawet obowiązek do niej chodzić. Te, które nie mają takiej możliwości, albo muszą chodzić do szkoły po kilka/kilkanaście kilometrów, naukę traktują zupełnie inaczej. Oczywiście to generalizacja, ale nie chcę się zagłębiać w ten temat w tym momencie. Tara do szkoły chodzić nie mogła, potem nie chciała, musiała do tej decyzji dorosnąć i zrozumieć, co jej to da. Było to tym bardziej trudne, bo wiązało się z odcięciem od rodziny. Cała ta sytuacja zostawia w czytelniku naprawdę dużo refleksji – o dostępności nauczania, o wpływie wiedzy na życie, o szkole, która powinna być postrzegana bardzo pozytywnie, ale coś poszło u nas nie tak. Pokazuje też moc hasła, które kiedyś wpisywało się w pamiętnikach koleżanek z klasy (ucz się, ucz, wiedza to potęgi klucz) – nie wyobrażamy sobie, że dzisiaj ktoś nie wie na przykład o Holocauście, a jeśli tak twierdzi, to z automatu zaliczamy go do oszołomów. Tymczasem ona naprawdę nie wiedziała tego i wielu innych, podstawowych rzeczy. To jeszcze bardziej podkreśla wysiłek, jaki musiała włożyć w zdobycie wykształcenia i determinację, by to zrobić. Dla mnie nauka zawsze była przyjemnością, uwielbiam dowiadywać się nowych rzeczy – po lekturze tej książki jest wdzięczna za to, że był to dla mnie oczywisty etap i proces, w który nie musiałam wkładać wysiłku.

Przeczytajcie Uwolnioną, bo mimo, że można ją scharakteryzować kilkoma hasłami, to książka, która porusza wiele wątków i ciekawych zagadnień. Możecie zostać zaskoczeni, jak wiele z niej weźmiecie dla siebie.

Jeśli chcielibyście poznać podobną historię, ale już bez religii w tle, przeczytajcie wspomnienia amerykańskiej dziennikarki Jeannette Walls. W swojej książce Szklany zamek opisuje dzieciństwo, zafundowane jej przez rodziców. Kochających, ale zupełnie nie radzących sobie z wychowywaniem dziecka. To bardzo mocna książka jest.

Ocena: 6/6
©Bardziej Lubię Książki Niż Ludzi
Komentarze dotyczące książki:
  • Awatar

    Książka na pewno jest warta przeczytania i wszystkim ją gorąco polecam. Niestety ma też kilka wad, które powodują, że obniżyłam jej ocenę i nie będzie to moja ulubiona historia.
    Gdyby to była fikcja literacka mogłabym ponarzekać na głównego bohatera, rozciągnięta i powtarzalną fabułę czy popełnianie wciąż tych samych błędów, opisywanie kilkakrotnie podobnych sytuacji. Niestety to nie fikcja, tylko prawdziwe życie Autorki więc mogę tylko się zgadzać lub nie z jej przekonaniami, podziwiać bądź negować jej wybory, decyzje i postępowanie.
    Pierwsze co mnie irytowało to popełnianie przez Autorkę wciąż tych samych błędów. O ile na początku mogłam je wybaczyć, bo była dzieckiem, nie znała innego życia, ani innego świata i być może myślała, że tak trzeba, a takie rzeczy dzieją się w każdej rodzinie, o tyle kiedy zaczęła się uczyć, studiować i dostrzegać, że na świecie istnieją inni ludzie tego samego co Ona wyznania, ale odbierający świat całkowicie inaczej i mający zdrowy stosunek do wyznawanej religii - ona nadal wracała do patologicznego domu, pozwalała ojcu na psychiczne a bratu na fizyczne znęcanie się nad Nią. Najpierw przez trzy strony pisała jak zmiana środowiska, edukacja, poznanie innych ludzi pozwoliło jej uwierzyć w inny lepszy świat, żeby na kolejnych stronach dać zupełnie inne świadectwo: że ból i cierpienie jej się słusznie należało, bo to Ona jest w błędzie i to wszystko jej wina......Czasami się zastanawiałam czy to Autorka nie ma większych problemów psychicznych, niż cała reszta jej rodziny razem. Do tego jeszcze gloryfikowanie ojca i uwielbienie dla matki, niedostrzeganie celowo lub nieświadomie krzywdy jaką wyrządzali całej rodzinie i do końca myślenie o tym i wyrażanie nadziei, że uda się naprawić relacje rodzinne. Podczas czytania łapałam się na tym, że kiedy sytuacja była napięta lub konfliktowa przerzucałam kilka kartek do przodu żeby sprawdzić czy przypadkiem Tara nie wycofa się ze swojej drogi, nie wyprze swojego postępowania i nie zaprzeczy wszystkiemu co osiągnęła byle tylko przypodobać się rodzinie. Te obawy zostały ze mną także po lekturze, ponieważ zakończenie nie świadczy o definitywnym odcięciu się od rodziny i ich herezji. Mam wrażenie, że w chwili jakiegoś rodzinnego przełomu np. śmierci ojca czy matki Tara pod wpływem chwili jednym gestem czy słowem może zaprzepaścić swoje nowe życie. Uważam, że edukacja pokazała Jej, że "każdy jest kowalem swojego losu", ale niekoniecznie Ją do tego przekonała.
    Tu dochodzimy do kolejnego zgrzytu. Moim zdaniem polski tytuł jest nieadekwatny do treści książki, tytuł angielski "Educated" jest o wiele trafniejszy. Tara została wyedukowana na prestiżowych uczelniach świata, ale nie uwolniła się od demonów swojej przeszłości, nie odcięła się radykalnie od swoich krzywdzicieli, wciąż tkwi w zawieszeniu i ma nadzieję na zmianę i zrozumienie jej wyborów przez osoby jej najbliższe. Sądzę, że uwolniona może będzie po przejściu profesjonalnej terapii psychiatryczno- psychologicznej. Edukacja otworzyła jej oczy, ale nie wypleniła głęboko zakorzenionych przekonań i nie dała wystarczającej siły do odcięcia się od zła i patologii.
    Mam wrażenie, że edukacja mimo wszystko pełni tutaj rolę drugoplanową. Tak jakby Autorka do końca nie mogła się zdecydować czy opisywać swój edukacyjny sukces czy patologiczne zachowanie ojca i zaburzenia w rodzinie. Np. w pewnym momencie pisze, że ma problemy z algebrą i potrzebuje korepetytora. Korepetycji nie pobiera tylko zamyka się w pokoju i uczy jak szalona, po czym podchodzi do testu i pisze go na 100%. Trochę to brzmi niewiarygodnie, zwłaszcza w kontekście kilku stron wcześniej gdzie przekonuje nas, że nie potrafi pojąć tych zadań, nie rozumie, nie umie sobie ich logicznie wytłumaczyć... Takich momentów jest więcej: opisy stanu psychicznego i jego wpływu na pisanie doktoratu, a potem dwa zdania: "złożyłam i się obroniłam, a miesiąc później dostałam zaświadczenie, że mam tytuł doktora"; opisy kłótni i znęcania psychicznego, a potem jedno zdanie w stylu: "dostałam kolejne stypendium", "wyjechałam na Harvard", "wróciłam do Cambirdge". Dla mnie jako czytelnika miejscami brzmiało to niewiarygodnie, zwłaszcza w zestawieniu z wcześniejszymi problemami Autorki z nauką. Za mało zmagań z edukacją, dochodzenia do nowych przekonań czy poszerzania własnych horyzontów, pokonywania słabości.
    I tu pojawia się kolejny, ostatni zarzut: myślałam, że książka poszerzy moje wiadomości o religii mormońskiej o ich tradycjach, zwyczajach, religijności, przekonaniach, a dostałam opisy skrajnego przypadku psychozy i zaburzeń dwubiegunowych, który wszystko przykrył i któremu wszystko zostało podporządkowane. Trochę mnie to rozczarowało, bo osoby ze skrajnymi i silnymi zaburzeniami psychicznym i zdarzają się w każdej religii, nie tylko u mormonów.
    Mimo tych zastrzeżeń polecam przeczytać, bo lektura może dość głośno i wyraźnie wybrzmieć, zwłaszcza dlatego, że wszystko dzieje się współcześnie w najbardziej zróżnicowanym i demokratycznym społeczeństwie świata. Polecam.

  • Awatar

    Czego można się tu dowiedzieć?
    Że życie według jednej książki to za mało.
    Że niezależnie od wyznania radykalizm to nic dobrego..
    Że choroba psychiczna rodzica niszczy całą rodzinę.
    Że trzeba o siebie walczyć, jakkolwiek nierealny wydaje się cel.
    A Tara Westover opowiada to przekonywająco i ciekawie.