ebook (Nie)młodość. Czy kobiecość ma termin ważności?
4 / 5.00 (liczba ocen: 6)

(Nie)młodość. Czy kobiecość ma termin ważności?
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria:  /
E-book - polecana oferta: 18.69
Audiobook - najniższa cena: 24.43
23.81 złpremium: 14.29 zł Lub 14.29 zł
27.90 złpremium: 16.74 zł Lub 16.74 zł
27.90 zł
27.90 zł Lub 25.11 zł
27.90 zł Lub 25.11 zł
-40% 16.74 zł
18.69 zł
20.24 zł
20.54 zł
21.25 zł
22.62 zł
23.72 zł
25.50 zł
27.90 zł
Inne proponowane

W "(Nie)młodości" po raz trzeci splatają się losy bohaterów sagi Nataszy Sochy. Tym razem muszą zmierzyć się z kolejnym fetyszem naszych czasów – młodością, zachowywaną wbrew rozsądkowi i za każdą cenę. Starość nie zdobywa lajków. Siwa nitka we włosach, zmarszczki wokół oczu i doświadczenie budzą co najmniej lekceważenie, częściej niechęć, czasem też wstręt. Ale jak w dwóch poprzednich powieściach – "(Nie)miłości" i "(Nie)piękności" – z przewrotnym „nie” w nawiasie – i tym razem zakończenie całkowicie was zaskoczy.

Klarysa większość życia ma już za sobą, ale kiedy trafia do domu opieki, rozpoczyna walkę nie tylko z atakującą ją chorobą, ale i ze starością.

Marta jest trzydziestolatką, właśnie traci pracę i wieloletnią przyjaźń. W desperacji chwyta się wszystkiego i chociaż nie lubi starych ludzi, podejmuje się pracy w domu opieki.

Benedykt to 28-letni nauczyciel tańca. Jego uczniami są seniorzy, którzy dzięki muzyce i ruchowi odzyskują nie tylko chęć do życia, ale i zyskują umiejętność pokonywania słabości. Ruch wyzwala ich od narzuconych przez codzienność granic. Pozwala je przekraczać, daje wolność i przepustkę do ostatnich chwil szczęścia.

Czy dialog między starością a młodością jest możliwy?...

(Nie)młodość. Czy kobiecość ma termin ważności? od Natasza Socha możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Bezstresowe wychowywanie to jednak zupełnie co innego niż bezmózgowe.
Szacunek należy się komuś, kto na niego zasługuje. Siwa głowa nie może być jedynym powodem.
Nikt nie chce się zestarzeć. Sama widzę po sobie jak to jest trudne zaakceptować swój wygląd z biegiem czasu... Niektóre z nas próbują botoksów, zabiegów, ale na dłuższą metę to nie jest naturalne. Jak to jest zestarzeć się z godnością? Kolejna odsłona z serii książek Nataszy Sochy za mną, zapraszam na moją opinię.

Bardzo podoba mi się pomysł, że wszystkie części sagi (Nie) łączą się ze sobą. Co je łączy? Wypadek samochody, który spowodowała Klarysa (Nie)młodość, w wyniku którego ucierpiała Cecylia (nie)miłość oraz Nasturcja (Nie)piękność.

Klarysę, czyli bohaterkę tego tomu, polubiłam od razu. Bardzo było mi przykro jak czytałam jej losy, kiedy nie umiała się odnaleźć na własnym osiedlu, zapominała podstawowych rzeczy. Jakie to musi być straszne. Mimo postawionej diagnozy kobieta się z nią nie zgadza i uważa, że jest roztargniona, a nie ma demencję starczą.

Demencja starcza, czyli inaczej otępienie, to zespół objawów spowodowany zmianami w mózgu. Charakteryzują się one obniżeniem sprawności umysłowej i poznawczej.

Niestety w wyniku pewnego zdarzenia zgadza się zamieszać w prywatnym domu Hebe, mimo że traktuje to miejsce jako poczekalnią przed śmiercią. Autorka niezwykle mądrze opisuje odczucia kobiety, która niejako zmuszona jest do zostania w takim miejscu, spania w innym pokoju, spotykania samych starych ludzi. Klarysa bardzo źle się tam czuje, dlatego często wychodzi do parku, gdzie poznaje drugą bohaterkę książki, czyli Martę.

Klarysa się buntowała. Miała siedemdziesiąt cztery lata w dokumentach i co najmniej trzydzieści w głowie. Nosiła kombinezon starszej pani, ale jej wnętrze ciągle chciało śpiewać.

Marta, jest młodą trzydziestoletnią kobietą, która właśnie straciła pracę w wyniku oszustwa przez swoją przyjaciółkę i wspólniczkę. W desperacji szuka jakiejkolwiek pracy, co nie jest proste, najchętniej dalej pracowałaby w zakładzie kosmetycznym, ale nie jest to możliwe. Marta dostaje pracę na pół etatu w sex shopie, a ponieważ nie starcza jej na życie zatrudnia się też w domu opieki Hebe, choć bardzo nie lubi starszych ludzi. Marcie trudno się odnaleźć w pierwszej i drugiej pracy.

Osobiście nie przepadałam za starszymi ludźmi. Miałam wrażenie, że ich jedynym zajęciem jest narzekanie. Ciągłe wyszukiwanie problemów, wręcz obsesyjne śledztwo, które miało na celu utwierdzić ich w przekonaniu, że wszyscy im źle życzą. I to gderanie. Utyskiwanie. Marudzenie.

Dodatkowo w książce jest też inny ważny bohater, Benedykt, instruktor tańca w Hebe, taki pomost między starością a młodością. dwudziestoośmioletni nauczyciel pomaga starszym od siebie uczniom odzyskać chęć życia i pokonywać słabości. Właśnie dzięki ruchowi podopieczni domu spokojnej starości mają szansę przekraczać swoje granice, uśmiechnąć się w momencie jak coś się uda.

Bardzo podobał mi się wątek rozwoju przyjaźni między Klarysą a Martą, miedzy starością a młodością. Wydawałoby się, że nie da się pogodzić tych światów ze sobą. Autorka miała świetny pomysł na tę serię książek, każda z części dotyka ważnego tematu dla każdej z nas. Ale chyba najbardziej trudnym jest właśnie (Nie)młodość, bo starość akurat czeka każdego kto jej dożyje.

Skórka na jabłku też się po jakimś czasie marszczy, ponieważ owoce tracą wodę, ale nadal zachowuje przecież wiele substancji odżywczych. Nadal jest smaczna, nadal można ją w taki czy inny sposób wykorzystać. U ludzi jest inaczej. Zmarszczki dyskwalifikują. Zupełniej jakby człowiek nagle zużył swoje ciało i wyczerpał jego możliwości.

Polecam całą serię (Nie) autorki, są to niezłe książki obyczajowe o kontrastach. Takie lektury dają czytelnikowi pole do popisu, jest czas na zastanowienie się nad zachowaniem, nad stereotypami panującymi na co dzień w społeczeństwie. Autorka pisze swoim niepowtarzalnym, momentami mocno ironicznym stylem. Może nie każdemu to pasować, ale mnie akurat nie przeszkadza. Podoba mi się fakt, że tą serią książek Natasza Socha obala mity, ale przede wszystkim zmusza czytelnika do głębokiej refleksji.

Ocena: 4/6
©Matka książkoholiczka
Klarysa większość życia ma już za sobą, ale kiedy trafia do domu opieki, rozpoczyna walkę nie tylko z atakującą ją chorobą, ale i ze starością.

Marta jest trzydziestolatką, właśnie traci pracę i wieloletnią przyjaźń. W desperacji chwyta się wszystkiego i chociaż nie lubi starych ludzi, podejmuje się pracy w domu opieki.

Benedykt to 28-letni nauczyciel tańca. Jego uczniami są seniorzy, którzy dzięki muzyce i ruchowi odzyskują nie tylko chęć do życia, ale i zyskują umiejętność pokonywania słabości. Ruch wyzwala ich od narzuconych przez codzienność granic. Pozwala je przekraczać, daje wolność i przepustkę do ostatnich chwil szczęścia.

Czy dialog między starością a młodością jest możliwy?

Nataszo Socha po raz kolejny udowadnia, iż nie boi się trudnych tematów i ponownie, stosując zestawienie dwóch skrajności, silnie potrząsa czytelnikiem, udziela mu ważnej lekcji i skłania do głębokiej zadumy. Tym razem dochodzi do zderzenia dwóch odmiennych światów na ścieżce dojrzałości. Poznajemy młodą kobietę, której świat w jednej chwili dosłownie runął, a także starszą panią, jaka mimo niebezpiecznych dla zdrowia zaników pamięci, wciąż czuje się młodo i wypiera coraz częściej obecną w jej życiu ułomność. Jest jednak coś, co je łączy, obie mają uprzedzenia do osób w odmiennym wieku. Czy te nietypowe spotkanie udowodni, że różnica wieku nie jest istotna i każdy człowiek jest wart tyle samo? Czy zamiast stawać okoniem, obie panie spróbują się czegoś od siebie nauczyć? Czemu ludziom tak bardzo dokucza starość, zarówno własna, jak i innych?

W tym niepięknym świecie tylko piękni mieli coś do powiedzenia. Piękni i młodzi. Zresztą trudno się dziwić. Osobiście nie przepadam za starszymi ludźmi. Miałam wrażenie, że ich jedynym zajęciem jest narzekanie. Ciągłe wyszukiwanie problemów, wręcz obsesyjne śledztwo, które miało na celu utwierdzić ich w przekonaniu, że wszyscy im źle życzą.

Uwielbiam pióro, jakim włada ta utalentowana polska pisarka. Jej styl nie tylko wyróżnia się sugestywnością i lekkością, ale cechuje go wyjątkowa subtelność. Mało kto potrafi pod postacią delikatnej, pięknej opowieści tak dosadnie wstrząsnąć czytającym i uzmysłowić mu, jak wiele błędów nieświadomie popełnia na co dzień. I choć książki Nataszy Sochy odnoszą się do wszystkim doskonale znanych kwestii, to jednak ich przekaz zawsze pozostawia w sercu ślad na bardzo długo, ma wpływ na nasze życie.

Jestem totalnie zachwycona wykreowanymi postaciami, gdyż bije od nich autentyzm i emocje. Nie ma tu mowy o nadmiernym przekoloryzowaniu czy ukryciu zawstydzających wad. Bohaterowie tej książki to ludzie z krwi i kości, popełniający błędy, wykazujący się naiwnością lub uporem, ponoszący porażki czy potrzebujący pomocy. To właśnie dlatego ta opowieść trafia wprost do serca i porusza duszę. Czytelnik momentalnie utożsamia się z naszkicowanymi postaciami, angażuje się w ich słodko-gorzką historię oraz kibicuje im całym sobą, a gdzieś w tle dostrzega swoje błędy i postanawia poprawę, wprowadza w życie nowe zasady.

Starość jest niekomfortowa, bo nie da jej się całkowicie ukryć. Można oszukać otoczenie, spowolnić upływ czasu, można założyć kapelusz z woalką i nie patrzeć w kalendarz. Ale ona jest i będzie na to wszystko spoglądać z coraz większym politowaniem. Wie, że nikt jej nie lubi, ale najwyraźniej mało ją to obchodzi.

Ogromna brawa należą się także pisarce za niesłychanie wnikliwe opisanie starości, tego, jak jest postrzegana przez obcych, bliskich, a także samych nią dotkniętych. W ten sposób nie tylko uświadamia czytelnika, ale zarazem uczy go wyrozumiałości, tolerancji, uwrażliwia na zachowanie starszych osób, przypomina, że zasługują na szacunek jak każdy z nas. A że czasem starsi ludzie wydają się być zgryźliwi? A który młody nie ma gorszego dnia lub nie stosuje w sytuacji stresowej złośliwości jako mechanizmu obronnego? Bariery są tylko tam, gdzie je widzimy i sami stawiamy, różnice mogą połączyć o wiele bardziej niż podobieństwa...

Kiedy ktoś jest pomarszczony, jest stary. Kiedy ktoś jest stary, jest niedołężny. A kiedy jest niedołężny, zajmuje niepotrzebne miejsce na świecie. I właśnie z tym stereotypem należało walczyć.

(Nie)młodość to kolejny tom z niezwykle poruszającego, refleksyjnego cyklu, który moim zdaniem powinien znaleźć się na półce każdego czytelnika. Niesamowicie prawdziwa i przenikliwa, ucząca empatii i skłaniająca do zadumy nad własnym postępowaniem i kierunkiem, w jakim zmierza obecny świat. To wspaniała, przejmująca powieść, dopieszczona przemawiającymi, charakternymi postaciami i emocjonującymi dialogami, jakie angażują silnie już od pierwszej strony. Jeśli kochacie słodko-gorzkie historie, które prawdopodobnie dzieją się gdzieś obok każdego dnia, a kiedyś mogą spotkać i was, (Nie)młodość podbije wasze serca! W końcu nikomu z nas młodość nie jest dana na zawsze. Polecam gorąco!

Ocena: 6/6
©Z fascynacją o książkach
Nie wiem, czy wszystkie kobiety boją się starzeć. Nie wiem, czy każda kwiczy przed lustrem, gdy zobaczy, że lwia zmarszczka nieco się pogłębiła (szczególnie ta po lewej stronie, bo ta po prawej to jeszcze jakoś wygląda). Nie wiem, czy każda dostrzega, że już nie potrafi hasać na parkiecie po kilka godzin z rzędu bez zadyszki, potu i skurczów mięśni. Nie wiem nawet, czy każda przechodzi katorgę, gdy rano ogląda swoją facjatę w lustrze i – co tu dużo mówić – do piękności jej daleko. Wiem jednak, że to wszystko czasami spotyka mnie. I wiem też, że to beznadziejne uczucie przychodzi i odchodzi. Przybywające lata robią z moim mózgiem, co chcą. O ciele nie wspomnę.

Natasza Socha w (Nie)młodości znowu wzięła na tapet temat tabu. Ta powieść to konfrontacja młodości ze starością, próba pogodzenia dwóch różnych światów, sposób na poradzenie sobie z zapierniczającym niczym Speedy Gonzales czasem. Zgodnie z opisem na okładce wszystko toczy się tutaj wokół młodości, której uosobieniem jest Marta, oraz starości, którą reprezentuje Klarysa. Tymczasem mostem pomiędzy nimi jest Benedykt – nauczyciel tańca. Jednak całe to streszczenie nie ma najmniejszego sensu, bowiem Socha ma to do siebie, że jej teksty trudno sprowadzić do kilku zdań, a takie próby zazwyczaj dużo odbierają fabule.

Autorka znów prowadzi nas pokrętną ścieżką do finału, którym zawsze (a już na pewno w serii z (Nie) w tytule) uświadamia mi coś, o czym niby wiedziałam, ale nigdy tego nie zwerbalizowałam. A ze mną już tak jest, że niewypowiedziane (lub nienapisane) właściwie nie istnieje. Myśli, które trzymam tylko dla siebie, szybko ulatują i zastępowane są nowszymi. Dzięki książkom Nataszy Sochy zatrzymuję je na dłużej i po swojemu przepracowuję. Nie będę rozpływała się nad tym, co (Nie)młodość może uzmysłowić czytelnikowi. Nie będę pisać, że starość to stan umysłu, który paradoksalnie często występuje u młodych ludzi. Nie będę również podpowiadać Wam, że kobiecość drzemie nie tylko w tryskających życiem trzydziestolatkach, wyzwolonych czterdziestolatkach i dojrzałych pięćdziesięciolatkach. Kobiecość dotyczy również siedemdziesięciolatek i osiemdziesięciolatek. Czasami nawet dopiero w nich pączkuje, bo wcześniej nie miała takiej szansy – niepodlewana, z kiepską glebą nie potrafiła się rozwinąć. Nie, nie będę Wam o tym wszystkim pisać. Napiszę o czymś innym.

Mam dużo przemyśleń na różne tematy. Gdybym prowadziła bloga lajfstajlowego, mogłabym właściwie codziennie pisać o czymś innym i nie narzekałabym na brak pomysłów. Jednak czasem zdarza się, że myślę o czymś bardzo intensywnie, a potem nagle brakuje mi… nie wiem czego, chyba jakiegoś rodzaju mocy, odpowiedniego ładunku emocjonalnego, żeby właściwie opisać to, co mam aktualnie w głowie. Socha robi to za mnie i robi to bezbłędnie. To jedyna pisarka, jaką znam, która pisze dokładnie o tym, o czym ja myślę. Wydaje mi się, że właśnie w tym tkwi sekret mojej literackiej miłości do jej twórczości. Tylko ona mogłaby napisać słabszą książkę, a ja i tak czytałabym ją jak własny pamiętnik. Z jednej strony trochę to przerażające, a z drugiej stanowi o jej wyjątkowości. Ale wiecie, co jest najlepsze? Słabsza książka jeszcze się jej nie trafiła. Dlatego tym bardziej polecam książki Nataszy Sochy. I nie sądzę, żebym kiedykolwiek przestała to robić.

Ocena: 5/6
©Spadło mi z regała
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć