ebook Pokuta
3.52 / 5.00 (liczba ocen: 904)

Pokuta
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - najniższa cena: 16.18
Audiobook - najniższa cena: 14.35
wciąż za drogo?
EMPIK#EMPIK CW
EMPIK#EMPIK CW
25.95 złpremium: 16.74 zł Lub 16.74 zł
20.37 zł
21.48 zł Lub 19.33 zł
25.66 zł Lub 23.09 zł
16.18 zł
22.46 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (4)
Inne proponowane

Anna Kańtoch uwielbia zaskakiwać różnorodnością swojej prozy. Po „Łasce” i „Wierze” proponuje nam trzecią powieść kryminalną, która jest kolejnym strzałem w dziesiątkę! „Przyznaję: jestem uzależniona od kryminałów Anny Kańtoch. Wpadłam już przy lekturze pierwszego. Drugi utrzymał mnie w stanie euforii i zachwytu dla pisarskiego kunsztu autorki. O trzeci dopytywałam niecierpliwie w wydawnictwie. Przeczytałam. Polecam! Kiedy następny?” – Małgorzata Czyńska

We wrześniu 1986 roku brutalne morderstwo wstrząsnęło niewielką nadmorską miejscowością. Na plaży znaleziono zwłoki młodej dziewczyny, Reginy Wieczorek. Miała dziewiętnaście lat i żadnych wrogów. Na szczęście szybko udało się znaleźć winnego. Tak przynajmniej sądzi milicja. Tymczasem pewnego listopadowego dnia na komisariacie pojawia się Jan Kowalski. Twierdzi, że zabił nie tylko Reginę, ale także pięć innych kobiet. Pozbawiał je życia z niezwykłą dla seryjnego mordercy regularnością – co siedem lat jedną.
Milicja staje przed zagadką: kim jest Jan Kowalski, bezwzględnym zbrodniarzem czy szaleńcem? Czy to możliwe, że od ponad trzydziestu lat nikt nie zauważył grasującego w okolicy mordercy? Co naprawdę spotkało Reginę i gdzie są inne ofiary Kowalskiego? I kim jest tajemniczy mężczyzna, który obiecuje młodym dziewczynom nowe życie, jeśli poświęcą to, co dla nich najcenniejsze?

Pokuta od Anna Kańtoch możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
…zło ma czasem niewinną twarz

Pokuta to moje trzecie spotkanie z prozą Anny Kańtoch. Niepokojąca okładka i fabuła osadzona w latach PRL-u zapowiadała świetną lekturę. Poza tym dwie poprzednie powieści były niesamowicie wciągające, więc bez zastanowienia sięgnęłam i po tę książkę.

Jesień 1986 roku w niewielkim nadmorskim Przeradowie zostanie zapamiętana przez mieszkańców jako ta, kiedy odnaleziono ciało dziewiętnastoletniej Reginy Wieczorek. Zbrodnia budzi emocje wśród mieszkańców, a milicja dość szybko trafia na trop mordercy. Aresztowany chłopak ma zdjęcia martwej dziewczyny i przekonuje władze, że to właśnie on jest sprawcą. Dlaczego więc starszy sierżant Krzysztof Igielski ma wątpliwości? Przecież wszystko tak pięknie się ułożyło, sprawę można zamknąć, odfajkować. Jednak wszystko komplikuje się w chwili, gdy na komisariacie pojawia się starszy pan o wyglądzie bezdomnego, ale manierach arystokraty, który twierdzi, że od lat morduje nastolatki z Przeradowa i również Reginę zalicza do swoich ofiar. Igielski podejmuje wyzwanie i rozpoczyna śledztwo.

Przy okazji prowadzonej sprawy mamy możliwość obserwowania mieszkańców niewielkiej miejscowości i szarej codzienności PRL-u. Uczestniczymy w ich rodzinnych historiach, nierozwiązanych sprawach z przeszłości, poznajemy tajemnice i powody, dla których kiedyś zdecydowali tak, a nie inaczej. To element obyczajowości, który bardzo lubię w powieściach kryminalnych. Zwyczajne problemy bohaterów sprawiają, że stają się oni bardziej prawdziwi, a ich życie, opisywane przez autorkę, realne.

Akcja powieści nie jest szybka. Toczy się powoli, jak wielka, kamienna kula, podążająca majestatycznie w dół ścieżki, którą idziemy. Niby nas nie popędza, ale czujemy jej ruch za plecami. Napięcie rośnie, wątki się plączą, zeznania świadków pełne są niedopowiedzeń i szczegółów, z których każdy ma znaczenie, atmosfera staje się coraz cięższa, a milicjanci na komisariacie w Przeradowie mają twardy orzech do zgryzienia, związany nie tylko z zabitymi dziewczętami. Kto stanie po stronie prawdy i porządku? Gdzie szukać zwłok pozostałych ofiar? Kim jest Jan Kowalski? Dlaczego to właśnie Regina musiała zginąć?

Jeśli lubicie niepokojące klimaty i zawiesistą atmosferę prowadzonego w codzienności PRL-u śledztwa, to polecam ten, jak i pozostałe dwa kryminały Anny Kańtoch: Wiarę i Łaskę.

Ocena: 5/6
©Bibliotecznie
Nadmorskie tajemnice

Najwyższy czas na recenzję jakiegoś dobrego kryminału, który tym razem pochodzi z mojego świątecznego stosu prezentów. A zatem przed Wami najnowszy kryminał Anny Kańtoch, zatytułowany Pokuta, który podobnie jak jego dwaj poprzednicy Wiara i Łaska dzieje się w Polsce w latach osiemdziesiątych.

We wrześniu 1986 roku niewielkim nadmorskim miasteczkiem Przeradowem wstrząsa wieść o znalezieniu na plaży ciała ślicznej i lubianej Reginy Wieczorek. W związku z tym błyskawicznie aresztowany zostaje Andrzej Biały, były chłopak denatki, jednakże w krótkim czasie zgłaszają się dwie kolejne osoby, które przyznają się do popełnienia tej zbrodni. Co gorsza, jeden z nich twierdzi, że to nie pierwsza jego ofiara, bo zabijał tu regularnie co siedem lat, począwszy od lat 50-tych. Starszy sierżant Krzysztof Igielski po spisaniu jego zeznań ma wiele wątpliwości, jednak postanawia zająć się sprawą i wkrótce odkrywa, że coś się za tym wszystkim kryje. W tym samym czasie dziewiętnastoletnia Pola po otrzymaniu rzeczy zmarłej tragicznie koleżanki odnajduje w nich dziwną niebieską karteczkę z numerem telefonu oraz kilka zdjęć, które nie dają jej spokoju. Oboje zaczynają więc drążyć i odkrywać kolejne tajemnice spokojnego z pozoru miasteczka.

Pokuta to bardzo udany kryminał z kilku powodów. Po pierwsze, sama intryga wciąga już od pierwszych stron i trzyma w napięciu aż do końca, prowadząc przez kilka nieoczekiwanych zwrotów akcji. Po drugie, autorka bardzo starannie scharakteryzowała postaci – zarówno milicjanta Igielskiego, jak i Polę, dzięki czemu możemy się dowiedzieć nie tylko, jak prowadzą swoje śledztwa, ale też jakie są ich marzenia, słabe strony i co ich motywuje. Myślę, że wielu czytelnikom przypadnie do gustu ta głębia postaci, dzięki której udaje się tu osiągnąć wysoki stan zrozumienia poszczególnych dramatis personae. Po trzecie, samo miasteczko i układy społeczne oraz rodzinne w nim funkcjonujące również wypadają wiarygodnie, pokazując lekko klaustrofobiczny, ale jednak wielowarstwowy charakter niebyt dużych miejscowości. Ponadto listopad w pustawym nadmorskim kurorcie w roku 1986 ma specyficzną atmosferę, którą podbudowują smaczki z tamtych czasów typu komiksy z serii Tytus, Romek i A'Tomek, czy film Gremliny rozrabiają. Po czwarte, książka napisana jest takim językiem, że gdy bohaterowie mokli, to czułam, że nasiąkam wodą i marznę razem z nimi. Ta autorka to zaiste prawdziwa mistrzyni słowa, co udowadnia już nie po raz pierwszy.

Mam nieodparte wrażenie, że każdy kryminał Anny Kańtoch jest coraz lepszy – pod względem złożoności głównej intrygi, jak i jej wiarygodności, a także portretów psychologicznych postaci, o mistrzowskim budowaniu atmosfery tajemniczości czy użyciu języka polskiego już nie wspominając. Tak więc polecam Pokutę (oraz poprzednie kryminały zatytułowane Łaska i Wiara) każdemu miłośnikowi znakomicie zaplanowanych i zrealizowanych historii w otoczce schyłku komunizmu w Polsce ze zbrodnią w centrum.

Ocena: 5/6
©Głodna Wyobraźnia
Najwyższy czas na Pokutę

Autorka Łaski i Wiary powraca! Anna Kańtoch w szczytowej formie, zapewnia swoim czytelnikom kryminalne doznania na najwyższym poziomie. Pokuta to książka, która sprawi, iż w naszych żyłach płynąć będzie wzmożony poziom adrenaliny. Buzujące emocje, które wręcz kipią na każdej stronie, spowodują, iż chłonąć będziemy fabułę tej powieści niczym gąbka wodę. Akcja tej historii porywa nas do głębi. Zatem warto wygodnie zasiąść na swoim czytelniczym miejscu i oddać się tej kryminalnej rozgrywce. Rozgrywce zgrabnie poprowadzonej w każdym szczególe. Tutaj nie ma przypadkowych zdarzeń, a to co poznajemy doszczętnie wbija nas w fotel. Historia wiedzie nas do września roku 1986. Wówczas dochodzi do makabrycznej zbrodni, która niszczy spokój mieszkańców małej nadmorskiej miejscowości. Na tutejszej plaży w Przeradowie znaleziono zwłoki dziewiętnastoletniej Reginy Wieczorek. Działania milicji przyczyniają się do szybkiego schwytania mordercy. Choć tak naprawdę nie mieli oni ciężkiego zadania, albowiem rodzice zamordowanej wskazali na jej chłopaka, który nie cieszył się wysokim statusem materialnym. Ten fakt od zawsze był powodem braku akceptacji mężczyzny w ich rodzinie.

Ale czy na pewno to on jest sprawcą zbrodni? Kim jest Jan Kowalski, który po pewnym czasie zjawia się na komisariacie, twierdząc, że to on jest mordercą? Czy próbuje bronić niewinnie oskarżonego? Na dodatek mężczyzna twierdzi, że Regina nie jest jego jedyną ofiarą. Przyznaje się do kolejnych pięciu zbrodni. Co sprawiło, że mężczyzna dobrowolnie stawił się na komisariacie? Czyżby wyrzuty sumienia? Pytanie tylko, czy to on jest prawdziwym mordercą? Jakie powody nim kierowały, by dobrowolnie oddać się w ręce sprawiedliwości? Jeśli wcześniejsze ofiary nie są wymysłem chorej wyobraźni szaleńca, to gdzie w takim razie są ich ciała? Pytań jest wiele. Zagadka, choć trudna do rozwiązania, na pewno przyniesie odpowiedzi na nurtujące nas pytania.

Zatem warto sięgnąć po najnowszy kryminał Anny Kańtoch, w którym pisarka umiejętnie wodzi nas po zakamarkach zbrodni. Autorka robi to nad wyraz inteligentnie. Nie raz to co mogłoby wydawać się prawdziwym tropem do rozwikłania kryminalnej zagadki prowadzi nas na manowce. Tylko po to, by pojawiające się nowe poszlaki obalały wcześniejsze przypuszczenia, stawiając przed nami nowe ślady rozwikłania sprawy. Zatem weźcie sprawy w swoje ręce i wejdźcie do tej misternie zaplanowanej intrygi i wraz z starszym sierżantem Krzysztofem Igielskim rozwikłajcie ten węzeł gordyjski kunsztownie splecionej kryminalnej zagadki. Wszystkie elementy fabuły zgrabnie łączą się ze sobą, tworząc doskonały obraz historii zapisanej na kartach tej powieści. Ogromne brawa należą się Annie Kańtoch za klimat oraz tempo akcji, która sprawi, że czeka Was naprawdę wyśmienita uczta, pobudzająca zmysły do maksymalnych rozmiarów. Zapewniam Was, że nie będzie rozczarowani, a oczarowani. Anna Kańtoch jest znaną i cenioną pisarką książek fantasy, lecz trzeba przyznać, iż gatunek kryminalny jest również perłą w Jej dorobku pisarskim. I jeśli Pani Anna posiada taki talent, to bez zbędnej zwłoki sięgnę również po powieści z tegoż gatunku. Zatem czuję, że czeka mnie wyśmienita uczta dla mych czytelniczych zmysłów.

Ocena: 6/6
©Czyt-NIK
Nie przypuszczałem, że wiodącym gatunkiem w twórczości Anny Kańtoch stanie się kryminał. I to taki, w którym akcja rozgrywa się wiele lat temu w ustroju słusznie minionym. Pokuta to ciekawa książka. Frapuje tytuł, ale także czas i miejsce akcji. To trudne czasy. Nie było DNA, komputerowego badania odcisków palców, a śledczy był zdany na swą inteligencję oraz intuicję. To komplikuje sytuację, gdy nie ma zbyt wielu bezpośrednich dowodów.

Głównym bohaterem, rozgrywających się w jesienno-zimowej scenerii małego nadmorskiego miasteczka, wydarzeń jest niespecjalnie ambitny starszy sierżant Igielski. To on właśnie musi przyjąć zeznania nieznajomego starszego mężczyzny bez dokumentów, który nagle przybywa na komendę i oświadcza, że jest mordercą. Całkiem niedawno zabił młodą kobietę. Siedem lat wcześniej w 1979 roku również zabił. A jeszcze wcześniejsze morderstwo popełnił w roku 1972. I tak opowiada milicjantowi o swych zbrodniach, sięgając coraz dalej w przeszłość. Czy Jan Kowalski faktycznie jest mordercą seryjnym?

Milicjant Igielski zdaje sobie sprawę, że to może oznaczać całkowitą rewolucję w zamkniętym już śledztwie. Nie jest szczególnie ambitny, lecz nie jest głupi. Ponieważ komendant liczy na nagrodę, to będzie wściekły. Jednak wbrew sobie samemu zaczyna drążyć w przeszłości. Pomaga mu w tym Edward Nowacki, który jest psychiatrą, a prócz tego jeszcze inne osoby będą miały swój udział w rozwiązaniu tajemniczej zagadki. Nieco wyobcowana koleżanka zamordowanej, która przypadkiem została wzięta za jej bliską przyjaciółkę oraz starsza Szwedka polskiego pochodzenia. Sytuacja się komplikuje, gdy niedaleko brzegu milicja znajduje niekompletne szczątki zamordowanej kobiety.

Nie należy się spodziewać oszałamiającego tempa. Akcja rozwija się nieśpiesznie tak, jak okres pluchy i deszczu ze śniegiem w nadmorskiej dziurze poza sezonem turystycznym. Jednak dbałość o realia, ciekawie skonstruowane postacie, prawdopodobieństwo psychologiczne i doskonale prowadzone dialogi są mocnymi stronami książki. Pokuta nieodmiennie kojarzy się z dwiema książkami o równie zagadkowych tytułach – Wiara i Łaska – których akcja także rozgrywa się w czasach PRL.

Ocena: 5/6
©Autorski przewodnik kulturalny
Komentarze dotyczące książki:
  • Awatar

    Po zakończonej lekturze „Wiary” stwierdziłem, że Kańtoch rozwinęła się od czasu napisania Łaski i zapewne będzie miała jeszcze wiele do powiedzenia w środowisku polskich "kryminalistów". W „Wierze” chwaliłem klimat powieści i z zadowoleniem obserwowałem jak autorka rozwija swój potencjał. Dlatego też z dużym zaciekawieniem zabrałem się z kolejny kryminał Kańtoch, zatytułowany „Pokuta”.

    Przypominam sobie, że w opinii o „Łasce” napisałem, że czytając ją, czułem jakby autorka w połowie książki przeszła metamorfozę i z rewelacyjnej opowieści, swoją historię zmieniła w banalną opowiastkę bez cienia emocji. W „Pokucie” Kańtoch nie przechodziła żadnej metamorfozy, gdyż opowieść od samego początku była nudna i banalna. Nie odczułem wcale klimatu kończącego swój żywot PRLu. Całkowicie nie udało się także pisarce oddać ducha małej nadmorskiej miejscowości. Wszystko w Pokucie było nijakie, i jak przekombinowane zakończenie, mało interesujące. Także sami bohaterowie byli mało przekonujący, w „Wierze” bardziej zapadali w pamięć.

    Niestety, z żalem muszę stwierdzić, że „Pokuta” to najsłabsza historia ze wszystkich wspomnianych. Brak jej polotu i właśnie tego klimatu, którego inni czytelnicy tak się w niej doszukują.

    „Pokutę” zapamiętam chyba jedynie przez "starszego sierżanta" Igielskiego. W tekście ta szarża została wymieniona tyle razy, że gdyby ją tak zastąpić innym wyrażeniem, ubyłoby z powieści dobre kilka stron. Inna sprawa jest taka, ze jeśli milicjant, policjant czy też żołnierz jest w stopniu starszego sierżanta, zwracamy się do niego zawsze sierżancie, bez dodawania tego „starszeństwa”. No ale o tym widocznie autorce nie udało się dowiedzieć...

    Ocena: 3+/6

Warto zerknąć